Pytanie do ludzi którzy pracują na słowo: "dziwi Was że po skończeniu projektu praca się kończy?"...
A tak serio, tworzysz produkt wart setki milionów za śmiesznie pieniądze i potem przestój... Zamiast związków zawodowych lepiej stworzyć coś swojego i iść na emeryturę. Nikt nie powie że to łatwe ale w pracy twórczej nie pracuje się etatowo...
Złote porady - zwiazki zawodowe :D Nie ma nic gorszego niż obecne związki zawodowe. Wszędzie gdzie się pojawiają, to pracownikowi praca się pogarsza. Też jakby mi jakiś związek zawodowy wszedł do firmy i zaczął swoje dyrdymały wymyślać, to bym pracownikom, którzy się zapisali, zjechał z pensji, a finalnie postarałbym się ich zwolnić.
Tak też, robią korpo w których pracowałem - były premie, 13, pójście na rękę, gdy potrzeba było nagłego wolnego, imprezy coroczne i wiele benefitów. Związki się pojawiły, zaczęły swoje durnoty wymyślać i to wszystko się skończyło. Normy do premii tak podniesione, że nie ma szans, by ktokolwiek był w stanie je wyrobić. Teraz, by zarobić to samo, pracownik musi dymać kilkanaście godzin więcej, robiąc nadgodziny, bo tylko tak może jako tako zreperować poniesione straty. A i tak, pracodawca może dać wolne zamiast wypłaty nadgodzin.
A coby nie mówić, to dla normalnego człowiek jednak na sam koniec liczy się to ile w danym roku zarobił, a nie ile przepracował.
Dobre 2 wypłaty w roku pracownicy mają mniej przez niemożliwość wyrobienia premii. Czasy, w których nie było ludzi do pracy juz mineły - z krajów Ameryki Południowej naściągają, tyle ile firma zechce.
Jak w firmie pojawiają się związki, to znak, że już w niej dobrze się nie zarobi i trzeba szukać czegoś nowego.
Może by ktoś tę panią Paulę uświadomił, że pracuje w pracy kreatywnej, a w niej liczy się praca nad projektem, a nie praca na produkcji, która robi non stop. To tak jakby aktor chodził i płakał, że wziął udział w filmie i nie kręcą tego filmu non stop.
W branży growej przy produkcji gier tak jest, że pracuje się dotąd, aż dany projekt się skończy. Potem studio może zaoferować pracę nad kolejnym, ale nie musi i każdy, kto w tym pracuje raczej powinien to ogarniać.
Akurat pani Paula pracuje w takim dziale, który przydatny jest do każdego projektu, więc nabiła te 8 lat.
Epic wywalił 1k osób, bo to trend światowy. Korpo się w końcu budzą i wywalają niepotrzebne osoby. Każdy, kto miał do czynienia z jakimkolwiek korpo, doskonale wie, że jest tam masa osób, które są niepotrzebne, bo to, co robi 4 osoby, może zrobić jedna.
Dobrze działający związek zawodowy, to podstawa bezpieczeństwa pracy pracownika. Pracownika zapisanego w związkach jest dużo trudniej zwolnić, a na dodatek - przynajmniej w moim zakładzie pracy - pilnują też, by pracownik też wykorzystał maksymalnie czy to z socjalu czy z ubezpieczenia (pracownik jeden dostał zawału kiedyś - prywatnie w domu - i okazało się, że nikt nie wiedział poza związkowcami, że należy mu się z tego tytułu dodatek socjalny: efekt umowy firmy z ubezpieczeniami).
Na tyle na ile mogą, pomagają swoim członkom, a to załatwić coś w biurze, a to wyjaśnić jakąś sprawę z kadrami itp.
Też jakby mi jakiś związek zawodowy wszedł do firmy i zaczął swoje dyrdymały wymyślać, to bym pracownikom, którzy się zapisali, zjechał z pensji, a finalnie postarałbym się ich zwolnić.
I właśnie po to są związki.
A to ktoś ma obowiązek ich zatrudniać na całe życie? Jak nie ma co robić lub mają ludzie u góry jakąś nową wizję to mają cie wysłać do domu i płacić dalej? Fajnie jak masz poczucie bezpieczeństwa w robocie, że nie polecisz z dnia na dzień, ale oczekujesz czegoś takiego od pracy w dużych korporacjach? To mnie trochę dziwi. Niestety widać też, że w okolicach covidu, ale też ogólnie korposy myślały, że jak przeskakują wszystko na x10 to nagle się to przeliczy na takie same wyniki a później się okazuje, że możesz zwolnić masę ludzi i nic się nie zmienia. Widziałem wystarczająco filmików na yt typu "dzień pracy w..." żeby nie być zdziwionym zwolnieniami. Masa ludzi po prostu tak siedziała i nic nie robiła. Zatrudnili ludzi bez kompetencji a teraz się ich pozbywają. Jedyne co mi potrzeba na dowód to jakość nowych gier, zwłaszcza optymalizacji i strony technicznej bo fabuły to wiadomo, że od 5 lat pisze ai. Ogólna jakość poleciała na łeb i odpowiedzialność spoczywa na każdym szczeblu. Żyjemy w czasach, gdzie tylko, lub aż dobre gry to arcydzieła bo tak się przyzwyczailiśmy do bezdusznych produktów. Od roku gram prawie w same stare gry które kiedyś mnie ominęły i jestem w szoku jak mogłem grać w każdą nowość. Ugotowali mnie jak ta żabę przysłowiową. Niech zwolnią tam wszystkich i zaczną wszystko od nowa. Ciągle widzę marudzenie u devów którzy marudzą na górę a bardzo często okazuje się, że dostają finansowanie i g*wno robią. Ile było przypadków, że gry były po 5 lat w produkcji i gry nie było. Projektów robionych przez lata tylko po to żeby później zostały anulowane bo nic nie zostało zrobione.
I oczywiście syf w komentarzach. Ci sami ludzi którzy stoją po stronie korporacji będą potem narzekać jak gry tracą na jakości nie widząc żadnego powiązania.
Jak zwykle gracze są k*rwa najgorsi
Oczywiście kamyki w twojej pustej łepetynie, to kiedy mają zwalniać pracowników, może gdy wpadnie upadłość i bankructwo, tylko wtedy związki pierwsze spieprzają XD ?
Gry tracą na jakości i mnie to jajko obchodzi, jakim kosztem i czemu nie udało się. Bo mam taki StarRupture co sprzedał 500k kopii przed premierą, mam jakieś hades 2, mam Slay the Spire 2, stworzono 100 gier które mają większą wartość niż te produkowane w korpo-fabryce guwno gruzy.
Ogólnie korpo to rak - to taki prywatny komunizm; wykorzystują swoją wielkość żeby zmniejszyć szacunek, zwiększyć obciążenia, i wymuszać na rządach utrudnienia dla konkurencji.
Zaś dla gier dość słabo się sprawdza stałe zatrudnienie; tym bardziej w wielkiej machinie skupionej tylko na wewnętrznych gierkach i żyłowaniu klienta. Gry były i są najciekawsze, kiedy są tworzone przez ludzi z pasją - pomimo, a nie dzięki "pewności zatrudnienia". W tym sensie są podobne do sportu, gdzie żaden trener ani zawodnik nie ma gwarancji stabilnej pracy przez całą karierę...