Polacy nie kochają tanich smartfonów - Polacy są biedni dlatego muszą kupować tanie smartfony :)
Dokładnie, kolejny nagłówek z serii: "Polacy jeżdżą 20-letnimi samochodami na potęgę"; "Polacy wybierają tylko kawalerki" i "Polacy kochają Pepco"
Trochę ograniczone myślenie. To co mówisz może być prawdą i pewnie często jest, ale nie zawsze. Można też kupować tanie telefony bo taki tani telefon spełnia wszystkie twoje wymagania. Bogaci od biednych różnią się często między innymi tym, że nie lubią przepłacać.
Z wiekiem zmienia się podejście i jak kiedyś mnie interesowało posiadanie super auta tak teraz mam to gdzieś i jedyny wymóg to mało awaryjne i mało palące , nie dbam o super telefon - mam służbowego iPhone 13 a swój prywatny sprzedałem … kasę wolę wydać na podróże niż na rzeczy bo nic tak nie cieszy jak widzenie córki jak się cieszy że jest w morzu , zajada się pysznymi rogalikami , lodami czy pizzą we Włoszech :) od telefonu potrzebuje tylko dobrego aparatu by te chwile uwieczniać i później się cieszyć jak oglądam takie zdjęcia
Mam Motorolę g24. Bateria trzyma fenomenalnie. Telefon ładuje się turbo szybko. Jedynie aparat jest kiepski. Reszta śmiga super pięknie. Po co wydawać kilka tysięcy czy nawet tysiąc zł lub dwa. Telefon po 3 latach i tak jest do wymiany.
No właśnie głównie dla aparatu. Też lubię Samsungi za 500 zł, aparaty to ich minus (zoom nie istnieje) ale do neta i programów wystarczą. Coś za coś.
Mój M13 chodzi też super, Android 14 nadal ogarnia.
Za rok może wymienię na A17 za 500 zł i na kolejne 3 lata starczy.
Obecnie A16 za 450-500 zł robi robotę.
Jak ktoś nie szanuje, to po trzech latach wymienia. Ja celuję w trochę droższe telefony (2500-3500 złotych), ale bez przesady i użytkuję taki 5-10 lat. Tańsze telefony też częściej się wymienia ze względu na szybkie tracenie wydajności oraz częste spowalnianie nowszym oprogramowaniem działania sprzętu. Poprzedniego LG użytkowałem chyba 6-7 lat, a potem mi służył jako służbowy i dociągnął 10 lat bezawaryjnej pracy. Dopiero przeszedł na emeryturę pod koniec zeszłego roku bo akumulator już umarł i trzymał tylko parę godzin pod warunkiem włączenia trybu oszczędzania akumulatora. Więc stwierdziłem że czas wymienić, niby akumulator było można zmienić ale to nie bardzo był sens bo już stary Android i wydajność też już kulała.
mój najdroższy telefon był za jakieś 500zł i to się zastanawiałem chociaż stać mnie było na lepszy..Nigdy nie miałem ciśnienia na telefony dla mnie ma działać internet i czasami jakieś pyknąć zdjęcie i tyle. Wymienię raz na 3 lata i to wszystko
Do 500 zł opłaca się tylko chińskie smartfony typu Motorola, Xiaomi (i jego podmarki) OPPO (i jego podmarki). Jeżeli Samsung, to minimum A36. A16 to totalna porażka.
pracując w sklepie typu MM/Media zauważyłem, że tanie kupują głównie Ukraińcy/zagraniczni, lub tym którzy zniszczyli swój telefon i potrzebują czegoś taniego 'na chwilę'
Bo są tanie, a wielu osób nie stać na droższe. Zresztą mówimy o sprzedaży w sieci komórkowej. Za tego typu telefony nie płacisz tam sporego haraczu w wysokości abonamentu, gdzie ściągają cię więcej niż on jest wart.
To raz, a dwa - Galaxy A16 to jest chyba popularny do wciskania klientom firmowym. U mnie w pracy w tym roku wymieniali telefony, to jak w sumie chyba większość dostałem właśnie A16. W sumie przesiadka na plus, choć Samsungów nie lubię. Wcześniej służbowe miałem Redmi Note 9
U mnie iphony z tym że teraz wydłużyli czas wynajmu i zamiast 2 lat mam 3 i dopiero wymiana na nowszy model w 2027