Chiny walczą z VPN-ami, Rosja walczy z VPN-ami, teraz UE chce zacząć walczyć z VPN-ami. Nawet zakładając baaaardzo, baaaardzo optymistycznie, że stoją za tym wyłącznie kryształowo czyste intencje unijnych polityków, to daje do myślenia, że idziemy w ślady takich krajów.
Te wszystkie regulacje, choćby i wprowadzane z najlepszymi intencjami tak naprawdę tylko narażają ludzi na większe zagrożenia. No bo co z tego, że jakiś 16-latek, który w prawdziwym życiu zdążył wyobracać 3 koleżanki nie będzie mógł zobaczyć gołych cycków na jakimś pornhubie, jeśli w tym celu zagłębi się w mniej przyjazne ostępy sieci? Bo nie czarujmy się, tam, gdzie wchodzą zakazy i obostrzenia, tam się pojawia szara strefa. Na każdą dużą i w miarę "szanującą się" stronę z pornosami pojawi się 20 "pokątnych", które będą wpuszczać kogo popadnie. Jest popyt to będzie i podaż. I te osoby, które nie będą mogły albo chciały poddać się weryfikacji, trafią na te szemrane stronki. A tam, w przeciwieństwie do "mainstreamowych" stron porno, gdzie jednak obowiązywały jakieś (może nie zawsze idealne, ale jednak) zasady, co do pokazywanych treści i raczej się nie nałapało cyfrowego paskudztwa, odwiedzający będą narażeni na haking/malware, szantaże, phishingi i oglądanie materiałów, jakich nigdy by nie zobaczyli, mając dostęp do zwyczajnych stron bez wydumanych weryfikacji.
Już mamy historyczny przykład amerykańskiej prohibicji, która miała sprawić, że ludzie nie będą pić, a osiągnęła tylko tyle, że wzrosło spożycie mocnych alkoholi (bo człowiek zamiast sobie wypić lekkie piwko, miał dostęp tylko do pokątnie pędzonego bimbru albo przemycanych wysokoprocentowych alkoholi), a skok przestępczości mieli chyba najwyższy w swojej historii.
I dobrze.
O ile kiedyś byłbym jeszcze sceptyczny, tak teraz, widząc, jak Internet trawi plaga farm-botów, wzrostu polaryzacji podsycanej przez radykałów, służby innych państw czy geopolityczny pojedynek mocarstw, który przenosi się również do sieci, uważam, że Europa nie powinna stać biernie i się przyglądać. Jeśli nie chcemy jeszcze bardziej stać się podnóżkiem Chin czy amerykańskich korpo, to powinniśmy reagować. Czasy spokojnej kooperacji i globalizacji, w ramach demokratyczno-liberalnych wartości, dawno przeminęły...
I teraz pomyślcie że taki kvisatz pisałby pod własnym imieniem, nazwiskiem i zdjęciem, ale by było zabawnie ,nie? :)
Najpierw to, a potem będzie współczesne ministerstwo prawdy jak napiszesz coś, albo skrytykujesz jakieś rezolucje czy bzdetne ustawy itd. co urzędaski z brukseIki wprowadzają i powiesz, że ci się nie podoba to podciągną to pod "rosyjską dezinformację" i usuną. Rok 1984, ale to dzisiaj.
Btw, ktoś wie może dlaczego tacy ludzie zawsze powołują się na Rok 1984 Orwella, który swoją drogą był, o ironio - "lewakiem"? Innych książek nie czytali czy jak?
Tylko, ze to już masz. Ot nie zarządzają tym rodzinni polityce a zagraniczne korporacje. Czyli mamy dokładnie to czego się obawiasz tylko w wersji znacznie gorszej bo pozbawionej jakiejkolwiek kontroli. Tutaj przynajmniej jak politycy zawiodą będzie można ich spróbować wymienić.