Czekałem na możliwość zagrania w to na konsoli od premiery. Zdaję sobie sprawę, że ta gra to typowy "Bethesdziak" tylko w innym ubraniu(coś jak gry Ubi - z wierzchu niby inne, a jednak wewnątrz takie same), ale kurde.. uwielbiam gry "kosmiczne" że tak to ujmę. Pooglądam sobie gameplaye i zdecyduję, czy to już ten czas, kiedy warto będzie wydać te moje uczciwie zarobione polskie 200zł na Starfielda.
Jeżeli myślisz, że Starfild będzie jak Skyrim w kosmosie, to nie to.
Ale aż wyguglałem - 82 unikalne lokalizacje (planety, księżyce, stacje/bazy), 150 różnych typów POI generowanych na ponad 1000 planetach wokół 120 gwiazd.
Faktycznie, na pewno jest mniej do roboty i zwiedzania niż w KILKU miastach Skyrima i powtarzających się jaskiniach. :)
Mi wystarczy fakt, że przy pierwszym przejściu Starfielda na XSX miałem ponad 80h. Przy drugim przejściu na PC, widziałem masę nowych rzeczy w tym unikalnych miejsc, mimo że wydawało mi się zrobiłem wszystkie "główne poboczne" linie zadań i wszystkie frakcje.
I BTW, mówimy tu o grze sci-fi, w której sporo POI to stacje badawcze, kosmiczne, statki....jak one mają nie być kopiuj-wklej? Chyba to bardzo oczywiste, że moduły wielu stacji czy statków są bliźniaczo podobne i produkowane masowo. ;)