Jestem sceptyczny co do rzekomej poprawy stanu D4, aczkolwiek pewien zgon tutaj, to dobry krok ku lepszej jakości.
Zachowanie tego duetu ewidentnie stoi w opozycji do takiego Kratosa i Atreusa - charakter, powaga, złożoność, relacja.
Biorąc pod uwagę to jak wiele perełek ma na koncie A24, to są szanse, że tego nie spartolą.
Najlepsza gra i debiut: CO E33
Najlepsza nowa marka: South of Midnight
Nie wiem jak działa algorytm, aczkolwiek domyślam się.
W temacie starych rozwiązań powiem, że programistą nie jestem, ale swoje lata mam i nigdy nie tolerowałem windowsowskiego interfejsu zarządzania plikami, więc do tej pory używam WinCommandera. Kilka lat temu nawet go kupiłem. ;)
Jako odosobniony przypadek nie widzę problemu. Oczywiście jeśli była to jego szczera wola, ewentualnie chęć wykorzystania pośmiertnie wizerunku dla korzyści np. rodziny, ich sprawa.
Inna sprawa do jakich sytuacji kiedyś doprowadzi taki precedens. Znając korpo, to mam obawy.
Ostatnim razem poważne zgony miały miejsce w Legionie, więc to samo mówi za siebie.
spoiler start
Saurfanga nie liczę, bo został wylansowany w tym samym dodatku co padł.
spoiler stop
Mam nadzieję, że chodzi o loot z questa tygodniowego, a nie Vault'a. Z tego drugiego, to bym się bardziej martwił, bo pierwszy jest dobry co najwyżej na rozruch.
Na razie nic nie wskazuje, żeby na świecie coś się poprawiło. Jak się sytuacja klasy średniej jeszcze pogorszy, to z budżetu domowego do odstrzału pójdą abonamenty na Netflixa, gierki, etc. Być może to oczyści trochę branżę rozrywkową.
Miałem przesiadkę z pierwszego Odyssey G9 (tego z gównianym podświetleniem) na Odyssey G9 OLED (Glare Free) i do gier rewelacja. Jednak ostrzegam, że do drobnego tekstu i tym podobnych LED sprawdza się zdecydowanie lepiej. Poza tym o ile czerń jaka w OLEDzie jest każdy wie, to biel zdecydowanie wpada w kremowość w stosunku do jaśniejszej i bardziej niebieskiej z LEDa. No i musi być w trybie HDR pod Win11, który jest kapryśny pod tym względem, bo inaczej nasycenie i czcionki to tragedia.
To ja nie wiem co teraz będzie z producentami gier, bo uzależnienia (te prawdziwe) od gier można bardzo często przypisać do jednej konkretnej pozycji. Oczywiście jest PEGI, etc., ale nie wiem czy to wystarczy.
Patrząc na korzystny stosunek ceny do ilości klocków i te podśmiehujki fanów, to węszę mikrotransakcje.
Ja kupiłem chyba za 120 zł jakieś pół roku temu (Ubi), więc jak ktoś nie ma i z jakiegoś powodu chce zagrać ;), to radzę się wstrzymać.
Robiłem E33 i The Alters jedno po drugim i to ci drudzy pozostawili we mnie mocniejszy efekt. Może to kwestia większej interaktywności, bo E33 jest fabularnie liniowe.
Nie obchodzi mnie, że komuś uciekł nowy mount czy achiev sprzed nosa.
Prawdziwy problem generują sami gracze, kiedy to po paru tygodniach od startu sezonu wszyscy żądają achiev z raidu, inaczej nikt cię do grupy nie przyjmie i jak ten pajac przez pół godziny odświeżasz wyszukiwarkę. I tu nie jest już FOMO czy jakieś bezwartościowe kosmetyki, tylko zwyczajne "jak się spóźnisz, to ci utrudnimy grę". Ja rozumiem, że ludzie są dzbany i wchodzą bez znajomości taktyk, ale ogarnięci co grają np. rzadziej mają również postawioną ścianę.
Uwielbiam Zeldę, fabułka spoko, ale i tak mam na nią wywalone, nie dla niej w to gram. Pytanie jak to się sprawdzi w CD, bo całość wygląda mi na fotorealistyczną Zeldę.
Inwestorzy zapewne widzieli w CD mesjasza gejmingu. Tymczasem recki są takie jak się większość z nas spodziewała, to ile się sprzeda i jak długo przeżyje w mediach to inna sprawa.
Tytuł brzmi jakby odnalazł Świętego Grala. Ogólnie, to wystarczy mieć talent, zasoby, słuchać graczy i jeszcze najlepiej nim być. Co do recyklingu, to nie mam nic przeciwko, choć i tak sporo twórców korzysta chociażby z assetów UE.
Właśnie wczoraj skończyliśmy. To było dla mnie najlepsze doświadczenie serialowe od czasu Breaking Bad. Żona właśnie odsypia nockę, bo sobie zryła banię finałem. Teraz truje mi o spinoffy, a ja chciałem odpocząć chwilę i pójść np. w zaległe Pluribus albo Rycerza z 7.
Konstrukcja otwartych światów (ale w sumie gier w ogóle) działa dziś trochę podobnie do gustu muzycznego. Nie każdemu podoba się to samo. Ja mam np. wielką frajdę z odsłaniania podziemi w Zelda TotK, choć przez ponad 50h gry unikałem wchodzenia tam ciesząc się górną częścią świata.
To jakiś zakamuflowany poradnik, żeby graczom łatwiej się żyło? Sugestia typu "sklej morde babo, gram w gre."
No i jak on to sobie wyliczył?
Zapomniał, że przy takiej dysproporcji pomiędzy kapitałem zgromadzonym przez jemu podobnych, a możliwościami plebsu z bardzo dużym prawdopodobieństwem coś pęknie. On oczywiście jakoś sobie poradzi.
Nigdy nie lubiłem tych Keczupów, bo nagle moja postać przestawała być "tą moją", tylko wygenerowaną. Dobrze, że mainowi nigdy tego nie zrobiłem.
Dlatego do tej pory zbieram kolekcjonerki do WoWa, bo to dla mnie nostalgiczny relikt przeszłości. Unikam kupowania cyfrowych deluxów, bo nie bawią mnie skórki i takie tam, a wersje pudełkowe wyjątkowo rzadko jeśli fizyczne pierdoły podpasują w mój gust. Mam taki mały pokoik zawalony pudełkami, figurkami, etc. (tzw. GeekRoom), również kartonowymi z lat '90, ale od czasu jak zacząłem dostawać w pudełkach tekturki z kodem, to odpuściłem standardowym edycjom.
U Mahlera w głowie bez zmian. Jego apetyt na atencję sugeruje, że nie prędko gra wyjdzie z EA.
Podkręcają wartość akcji, a potem będą się srogo tłumaczyć dlaczego nie pykło. Może Hed potem coś z tego wyreżyseruje.
Zabawne. Jeszcze w latach '90 ta gra trafiła do mnie, gdyż wtedy był czas na ogranie każdej głośnej nowości (nie to co dzisiaj), ale odbiłem się ze względu na stan techniczny portu PC (szczegółów nie pamiętam).
Jestem wytrwałym fanem serii, bo dopiero Valhalla zaczęła mnie męczyć. Odpaliłem tydzień temu wreszcie Shadows i niestety to samo. Muszę jednak przyznać, że po kilku godzinach zdążyłem zapomnieć o drętwych dialogach (choć to pierwsza część do której pasują ze względu na kulturę), powtarzalnych mechanikach, bublach, bo po prostu lubię mordowanie w taki sposób jak ta seria ustanowiła prawie 20 lat temu. I całkowicie rozumiem wszystkich marudzących na to jak ta seria podupadła, ale to jest po prostu ta sama od wielu lat gra, tylko setting się zmienia jakby z kolejnymi dodatkami. Mimo wszystko powinni się wreszcie ogarnąć, bo to wiecznie działać nie będzie.
Zamysł słuszny, natomiast nie wiadomo jak pójdzie z wykonaniem. Nie znam się na programowaniu addonów, ale na pewno będą próby stworzenia takich korzystających z zasobów innych niż dotychczas i zacznie się taka przepychanka pomiędzy Blizzem a modderami. Na pewno konstrukcja raidów powinna promować sprawną komunikację, a nie algorytmy tworzone w WeakAurach, ale to od Blizza zależy czy gra będzie jasno komunikować co się na ekranie dzieje.
Moje córki robiły Oriego w wieku 6+, a był też 4-latek co Bloodborna ukończył. Dzieci są bardzo bardzo elastyczne, zwłaszcza jeśli od początku serwuje się im wyzwanie, a nie odmóżdżacze. Oczywiście pod kontrolą, a przed 2 r.ż. najlepiej żeby w ogóle nie miały dostępu do wszelkich ekranów. Oczywiście z najmłodszą wyszło mi to fatalnie, bo musiałbym starsze odciąć.
Widzę, że przerzucanie się dowodami anegdotycznymi i opiniami jest w sile. Sprawa jest wieloczynnikowa, a młodzi dostają po dupie, bo korpo dość intensywnie dywersyfikuje społeczeństwa na poziomie zamożności i przekonań. Jakie by nie były te młode pokolenia, to selekcja będzie nadal działać.
Parę lat temu zmieniałem Odyssey (nie Neo) na wersję OLED i zanim pozbyłem się starego porównałem obrazy:
1. Kolory w OLED intensywne, ale nie każdemu może to odpowiadać. Czerń jak to w OLEDach.
2. Biel w IPS była bardziej biała (porównawczo widoczny niebieski komponent), natomiast w OLED zdecydowanie coś w stronę kremowego.
3. Czcionki w OLED takie se, ale da się funkcjonować, ale tylko HDR - bez to tragedia, choć biel zauważalnie bielsza.
4. HDR z Windowsem szwankuje, czasem przy wygaszaniu przechodzi w tryb nie-HDR udając, że nadal w nim jest i trzeba w ustawieniach przeklikać.
Miał farta, że dzbany od Grammy nie nominowały Exp33, bo Testard odwalił taki kawał muzy, że pozostałe aspekty gry nawet przy tym bledną. Odsłuchuję regularnie.
Wystarczył tytuł "Gracz posunął prawie wszystkich w BG3", czemu od razu jakieś popsuł, czy absurd. Życie.
Mógłbym być każdym z trzech, bo to zależy w co gram. Generalizować to można co najwyżej każuli i hardcorów.
Ten news zrodził w mojej głowie fundamentalne w tym temacie pytanie - czy jestem fanem serialu TLoU?
Nie wiem o co chodzi z tym "Wielka nadzieja RPG", może podkręca klikalność, ale to robi się irytujące. Kiedyś w końcu trzeba będzie przejść na normalny tytuł, chyba że chcecie stworzyć coś na miarę "bede grau w gre".
20 lat temu w DoW uwielbiałem budować dużą armie, napuścić ją na wroga, a potem kręcić kamerą we wszystkie strony i upajać się animacjami na polu bitwy. Jak dowiozą, to będzie uczta dla zmysłów.
PS4 sprawiło, że z starego pececiarza zmieniłem się w półkonsolowca. Niestety obecna generacja odwróciła ten trend i mam w sumie tylko parę gier do ukończenia na PS5, które już tam zacząłem dawno temu, poza tym pogrywam Split Fiction z dziećmi. Pomimo, że uwielbiałem Death Stranding, to czekam cierpliwie aż ogłoszą 2 na PC.
Owszem, byłem zniesmaczony końcówką GoT. To jednak nie zmienia faktu, że inne seriale tego typu mogły nadal czyścić buty GoT. Dziury logiczne i niekompetencja scenarzystów nikogo dziś już nie dziwi, jednak nie ogarniam jakim cudem nikt nie wpadł na to, że w totalnym mroku bitwy o Winterfell gnwno będzie widać, gdyż wtedy HBO streamowało wyłącznie w HD. Dopiero wersja BD (nie widziałem) mogła coś zmienić.
Natomiast poziom debilizmu petycji, to totalna odklejka.
Na temat KCD2 powiedziano już wszystko, ja natomiast ogrywam właśnie The Alters i wciągnęło mnie od samego początku, co BG3 udało się dopiero od połowy, a E33 tylko pod koniec. Jakimś dziwnym trafem ostatnio takiego zatracenia doświadczyłem z Frostpunkiem kilka lat temu - zaledwie kilka, ale za to zarwanych nocy, 3 podejścia do kampanii głównej.
No to jeszcze niech ktoś się pokusi o procentowy ranking ilości nagród w stosunku do ilości plebiscytów. Wtedy pogadamy.
Finałowa bitwa była epicka, choć głupawa, epilog satysfakcjonujący. Sezon 5 jako całość zdecydowanie najsłabszy, bo niczym specjalnie nie mnie zaskoczył, zero ciekawych pomysłów jakby ekipa chciała dokończyć serial i mieć z głowy. W dodatku spodziewałem się minimalnej rzezi na bohaterach, tymczasem było bardzo bezpiecznie. Liczę, że The Boysom pójdzie tutaj znacznie lepiej.
W przypadku TLoU2 aby cały patent miał sens w stosunku do niektórych odbiorców, należałoby:
spoiler start
Zmienić płeć kluczowej postaci i jednocześnie utrzymać jej ciążę albo wyciąć cały wątek LGBT dość istotny dla relacji głównych bohaterek. Opcji pewnie jest więcej.
spoiler stop
Ciekawe kto by na to poszedł.
Ostatnio ciągle widzę nagłówki, że D4 się poprawiło, a gracze chwalą. Rozumiem, że chwalą ci sami, co korzystają z tego builda. Jeśli tego nie znerfią, to ja nie widzę nadziei dla tej gry.
Nienawidziłem tego syfu zanim nauczyłem się je omijać. Jednak algorytmy nadal i tak wrzucają podobny badziew.
Jeśli faktycznie dowiozą, to możemy spodziewać się trzeciej w tej dekadzie perełki jak BG3 czy E33. Nie nastawiałbym się jednak, że wszystko będzie hulać na premierę. Ori jest u mnie w domu otoczony kultem, więc daję Moon kredyt zaufania.
Artifact Weapon, Heart of Azeroth i Thorgast były wystarczającym dowodem na to, że jakakolwiek próba wiązania Housingu z czymkolwiek wywoła lincz Blizza.
Ograłem obie i przykro mi słyszeć, że BG3 przegrał u Ciebie ze SF. Też się męczyłem z BG3 przez pół roku, w sumie 108h, ale warto było, bo cenię go nawet bardziej (z całym szacunkiem) od E33 pomimo, że gra nie spina się z moimi preferencjami. To jedna z tych gier, w którą musisz dużo włożyć od siebie, aby dostać w zamian dużo więcej. Dlatego Divinity już wylądował w topce wyczekiwanych zapowiedzi.
Ze wszystkich rzeczy, które można naprawdę zarzucić, to zanik wyjątkowości klas który nastąpił w Cataclysmie i to cholerne latanie od początku, choć to również jak i większość zmian jest ukłon w stronę dostępności. Ja rozumiem co kręci graczy Classica, bo mnie też to kręciło w Vanilli, ale dziś dla mnie byłoby to nie do przeskoczenia. Teraz mogę wejść do gry i zrobić cały kontent świeżego dodatku w czasie odpowiadającym przeciętnemu sandboxowi, a jeśli chcę lecieć w endgame, to mogę olać mounty, housingi, brawle, etc. dla czystego gameplayu. Dziwi mnie jednak podejście do latania, naprawdę mogliby chociaż trochę to przyblokować, bo mamy totalny zanik magii eksploracji.
A może to jest zemsta wydawcy za tego typa?
https://www.youtube.com/watch?v=Elh-QH6oN5M
W końcu sprawił, że nasza "rodzima wymowa" jest legalna przez zasiedzenie.
Będąc przy temacie, nie bardzo rozumiem częstych narzekań na brak PEŁNEJ lokalizacji w przypadku gier 16+ (TR tak przewiduję) jeśli stawką jest kupię/NIE kupię. Ja nie byłbym na tyle bezczelny, aby domagać się ponoszenia przez deva kosztów pozwalających dotrzeć do niszy "nieanglojęzycznych Polaków". Dostrzegam jednak ewentualną korelację. ;)
Ograłem E33, nie grałem KCD1&2 (mam w planach) i jakoś na tym etapie uważam, że nagroda za RPG (z całym szacunkiem do E33) powinna trafić do KCD2.
Kilka faktów:
- jeśli rodzic uważa, że WoW może mu zaszkodzić, to znaczy że prawdopodobnie już ma problem z kontrolą rodzicielską
- WoW jest kroplą w morzu zagrożeń online, w dodatku w dużym stopniu kontrolowaną portfelem
- nie wiem czy to kwestia abonamentu, ale w statystykach prawdziwych uzależnień królują Minecraft, Fortnite, LoL, CS
- rodzic będący jednocześnie graczem sam ma ogromny wpływ na higienę gry u własnego dziecka, także ten
Historia sprzed jak mniemam 15 lat, raczej nienadzwyczajna. Haker po prostu nie zdążył przelać wyfarmionego golda.
Też wtedy straciłem konto na parę dni (skutek kupowania pre-paida na Allegro, korelacja czasowa), ale jedyne co zastałem, to dodatkowe postacie, a alta górnika biegającego gdzieś za skałkami oraz bałagan z ekwipunkiem.
Nie wiem czy twórcy tego przeciętniaka mieli na celu trolling fanów H-L, ale redakcja GOLa na pewno. Wnioskuję po tytule jak i treści.
Dlatego cierpliwie czekam do TGA, bo góry tak założyłem. Jedynka bardzo mi podeszła, ale potem żałowałem, że nie zrobiłem jej na PC.
Gościa dobrze znałem z wyglądu, ale nigdy nie dostrzegłem że grał Yuri'ego, a RA2 ograłem co najmniej 2 razy.
Był idealny jako naczelny nazi w Iron Sky.
Właśnie skończyłem E33. 31h, od połowy na easy.
Przehajpowana - być może, ale to i tak arcydzieło, któremu należy się uwaga chociażby dla utarcia nosa wiadomo komu. Sama rozgrywka zaprojektowana rewelacyjnie, choć poza walką jest już średnio.
Fabuła - przez większość gry nic się nie dzieje i za dużo przegadane, takie odbijanie piłeczki kogo racja jest bardziejsza. Tyle ze złego, poza tym pomysł zwala z nóg.
E33 pewnie skończę w ten weekend, ale jestem też świeżo po BG3 (nareszcie). Obydwie gry nie rezonują dobrze z moim gustem i choć jestem pod wielkim wrażeniem E33 od strony artystycznej, to jednak BG3 bije go na głowę pod względem głębi rozgrywki.
Z racji, że ostatnio chętniej wychodzę ze swojej gamingowej strefy komfortu, to mam w planach również KCD1/2 i pomimo, że zdecydowanie wolę klimaty fantasy, to spodziewam się tam znaleźć najwięcej dla siebie z pośród tych trzech gier. Mam nadzieję tylko, że się nie odbiję od "jedynki".
Bo to w sumie to jak kupienie biletu do kina albo abonamentu do Netshixa, czy Gejpassa. Coś takiego obecnie najbardziej ma sens w przypadku kolekcjonerek, ale to raczej ja czuję się lepszym beneficjentem. ;)
Ja sam nie stosuję gier jako prezenty, bo traktuję bazę gier podobnie jak bazę filmów, a dzieci grają wg moich zaleceń podobnie jak oglądają to, co przejdzie przez cenzurę.
Natomiast jakakolwiek kupna waluta w grach, to strefa całkowicie zakazana.
To już wiem czemu tak słabo mi szło. Nie tłumaczy to jednak debilizmów z mojej strony jak wyskoczenie na Diablo ze zwykłym long swordem bodajże 1-19 dmg + trochę ssania. Poza tym grałem pallym, w którym totalnie skopałem drzewko i nie miałem pojęcia jak działają aury. Generalnie pierwsze spotkanie z Chaos Sanctuary, to była trauma, ale właśnie tak się rodzi późniejsza nostalgia.
Przypadkowo (bo nie byłem fanem D1) dostałem pirata od kumpla na początku lipca jakoś po premierze i zacząłem grać z ciekawości. No i się zaczęło.
Nareszcie jakaś promka, z której skorzystam. BF6 mnie bardzo intryguje, ale szansa że się odbiję jest bardzo wysoka, bo jestem typowym singlowcem. Akurat do tego czasu chyba ukończę E33. ;)
Expedition 33 na dzień dobry rozniosło konkurencję - 12 nominacji! Brawo Sandfall!
Zaiście oszałamiające, aż zaniemówiłem.
AI robiło im ten trailer, czy taka grafa to standard w Bollywood?
Biorąc pod uwagę, że abonament można samemu nafarmić, a cena w $ nie zmieniła się pomimo inflacji, to nie jest to odrealniona liczba.
Kolejne sprytne zagranie redakcji - zrobić newsa o zrytym kolesiu, który kwestionuje grę powszechnie (czy się to komu podoba czy nie) uznawaną za arcydzieło, anomalię czy błąd systemu (podobnie jak BG3) na rzecz generycznej napieprzanki, co skutkuje dużym ruchem na forum. Brawo Wy.
Czy tylko ja mam wrażenie, że w ostatnim czasie w streamingu powstają tylko kryminały i wszyscy chcą je oglądać, zwłaszcza w Polsce?
PS: Będę o to pytał za każdym razem gdy pojawi się news o kryminałach ;)
Nie widzę wad w tworzeniu trybu dla osób, które odbiły się od "normalnej" rozgrywki z hardcorami. Jeśli działanie to sprawi napływ nowych graczy, to nie mamy tu dzielenia społeczności, tylko napływ nowych graczy. Przecież spora część z nich może nabrać wprawy i wejść z trybu casuala na wyższy.
GTA szkodzi, ale głównie poprzez nieodpowiedzialne rodzicielstwo. Sam osobiście pośrednio i bezpośrednio znam parę gówniaków, którzy jeszcze w przedszkolu pykają w GTA. Kiedyś wspominałem na forum, jak na salce urodzinowej cygańska (mało reprezentatywny przykład, ale jednak) pięciolatkowi wystawiono tort w konwencji GTA5. Debile + GTA indukują powstawanie teorii j.w., a to z kolei woda na młyn dzbanów takich jak Trump broniących drugiej poprawki po kolejnej masakrze w szkole.

Czy ilość komentarzy po reformie GoL spadła tak dramatycznie, że musicie zamieszczać takie barachło aby pobudzić ruch na forum? Genialny ruch!
Rozumiem, że M$ już nawet nie próbuje walczyć i czeka nas monopol $ony w konsolówku.
Nigdy nie byłem fanem nowoczesnych strzelanek sieciowych, ale seria Battlefield zawsze robiła na mnie wrażenie (w przeciwieństwie do CoDa). Kusi mnie żeby kupić, ale wiem jak to się skończy. Bez poświęcenia masy godzin na wyrobienie się nie ma szans na czerpanie przyjemności z gry. Mam porównanie z WoWem i szlifowaniem specki pod wyższe klucze M+, ale tam przynajmniej mamy jakieś poziomy trudności, a w B6 od razu jest się rzuconym na rzeź.
W przypadku WoW Classic sytuacja była prosta - Blizz stawia serwery i czerpie 100% zysków. Dogadanie się z zewnętrznymi firmami, których usługi będą powodować odpływ graczy z ich własnych serwerów, to już moim zdaniem nie do przeskoczenia, zwłaszcza że mówimy tu niszy o którą nie warto robić sobie tyle zachodu i potencjalnych problemów.
W przypadku WoW Classic sytuacja była prosta - Blizz stawia serwery i czerpie 100% zysków. Dogadanie się z zewnętrznymi firmami, których usługi będą powodować odpływ graczy z ich własnych serwerów, to już moim zdaniem nie do przeskoczenia, zwłaszcza że mówimy tu niszy o którą nie warto robić sobie tyle zachodu i potencjalnych problemów.
Też wiedziałem zanim zacząłem grać, poza tym przecież na okładce gry krew mu z mordy leci.
Czy się podoba czy nie, jedno jest pewne - będzie więcej przewijania i mniej info jednorazowo na stronce.
Już to na innych portalach przerabialiśmy, walka o najcenniejszy zasób czyli NASZĄ UWAGĘ.
Trzask dnpy, bo gość stwierdza fakty. Przecież on nie mówi o "zabijaniu internetu" przez nadmierną eksploatację AI przez chciwych ludzi, tylko wykorzystywaniu jako narzędzia w wyższych celach. Wiadomo, że jak aktorzy nie złapią korpo za mordy, to będzie źle, ale to zupełnie inny temat.
Zgodnie z badaniami firmy Vigoz ma trafić w gusta osób mieszkających we francuskich Alpach lub w ich okolicach, blisko granic ze Szwajcarią i Włochami.
Ja tu widzę szansę dla Podkarpacia.
Sam fakt, że spędziłem kupę czasu nad każdą specką i dopieszczeniem aur pod nie aby lepiej grać świadczy o tym, że to dobry kierunek. Oby wykonanie dogoniło pierwotny zamysł.
Żeby D4 nie było zwyczajnie nudne, to musieliby:
- przeprojektować świat, a to możliwe jest tylko jako nowy dodatek
- przeprojektować klasy aby gra nimi nie była taka sama
- przeskalować poziomy trudności aby na łatwych nie było za łatwo, a na trudniejszych nie upierdliwie
- itemizację i rozwój postaci wywalić do kosza i zrobić od nowa
- na fabułę mam wywalone, ale wymazać Jęczącą Neirelę
Powodzenia
A ja tam jestem za. Chcę popatrzeć jak se Elon ten narcystyczny gupi ryj rozwali, choć znając go to raczej się nie zniechęci.
Pewnie, zupełnie nie ma co oglądać. Kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów. Narcyzmu niestety nie da się leczyć.

Jeśli Blizz dopracuje mechaniki raidów tak, aby były do ogarnięcia wraz z ich systemami, to jestem jak najbardziej za.
Gorzej widzę kwestię bardziej osobistą, mianowicie moje własne aury do ogarniania rotacji. Jeszcze za czasów WotLK znalazłem mały addon (Elkano's Buff Bars), który chyba porzuciłem dopiero kilka dodatków temu przenosząc się na WeakAury i średnio sobie wyobrażam granie bez takiego wsparcia, gdyż mój mózg jakoś nie ogarnia ikon, muszę mieć długie kolorowe paski zrobione pod siebie. Oczywiście istnieje masa takich wspieraczy gotowców, ale nic nie zastąpi tego własnej roboty.
WoW retail zmienia się od lat otwierając się na nowych graczy, ale i głównie ci dociekliwi albo sprawnie prowadzeni przez znajomych, ew. gildię się nie odbijają. Niby dużo ułatwień względem Classica, a mimo to nadal kolejki mogłyby być krótsze jeśli więcej osób decydowałoby się tankować i healować. Teraz jak wyłączą combat addony, to się może zrobić nieciekawie.
deweloperzy mają bardzo trudne zadanie spełnienia oczekiwań graczy
No mają, bo oczekiwania zarządu nie są spójne z tymi graczy. Obsadzanie stanowisk ludźmi niekompetentnymi też swoje robi.
Dość szybko widzę zabrali się za addony. Z jednej strony to dobrze, że chcą tak dopracować interfejs aby każdy ogarniał i widział to samo plus jakiś challenge przy pewnych mechanikach. W praktyce jednak niemal na pewno będzie zgrzyt ze strony prosów, bo raczej prędko nie nadgonią tego co mody robiły od lat.
Nadal czekamy na efekty przejęcia Blizza, ale w tym przypadku prawdopodobieństwo korzyści dla graczy jest dużo większe.
Tradycyjnie wypomnę EA moje ulubione marki, które pogrzebało: C&C, Dungeon Keeper, Dead Space, Crysis, Mass Effect (?).
Swoją drogą w jakim typie produkcji Tilly ma brać udział? Nie będę wskazywał grup aktorek najbardziej narażonych ze strony AI.
Nie wiem kogo dzisiaj dziwi podział na "premierę właściwą" i "premierę dla biedaków". Poza tym 3 dni, to nawet w WoWie nie jest dużo, a raidy i M+ i tak nie są aktywne na start. Można wszystko pozostałe ogarnąć przed czasem, więc biadolą tylko ci co mają trzask dnpy, bo speedrunnerom, pro-gildiom, streamerom i tak to lata, kupią bez zastanowienia.
Nie jestem targetem dla horrorów, bo życiu zrobiłem tylko Dead Space 1-3 i Alien: Isolation. To co jednak wyprawia się tu w recenzjach względem gameplayu, w szczególności w walce, to wykracza poza moje pojmowanie fanboystwa.
Jestem umiarkowanym sceptykiem. Zrobiłem główny wątek na jakimś chyba "normalu" i nie ciągnęło mnie do misji pobocznych, a główny wątek starałem się jak najszybciej pchnąć do przodu. Mam wrażenie, że ta seria jedzie na emocjach, które wywołuje ogólny klimat gry, jej najmocniejsza moim zdaniem strona.
Ja po 30. zmieniłem podejście do gier dość radykalnie za sprawą Blooborna. Dotarło do mnie, że nie interesują mnie samograje. Choć na granie mam czas głównie wtedy, jak dzieci pójdą spać, to nadal nie narzekam gdyż po prostu to moja pasja, a na pasję czas się zawsze znajdzie. Nie znaczy oczywiście, że nie gram już dla fabuły.
Dla mnie granie każulne odczuwam jako stratę czasu, chyba że gram z dziećmi. Mając ograniczony czas traktuję gry jako wspomaganie samorozwoju ze względu na manualny charakter pracy, a wyluzować umysł mogę uprawiając sport, oglądając seriale, ktoś inny będzie łowił ryby.
W WoWa gram nadal i właśnie to podejście sprawiło, że to właśnie ostatnio pozwoliłem sobie na intensywny trening na M+ osiągając sprawność, której nie miałem przez ostatnie 20 lat. Oczywiście daleko mi do mojej gildii, która progresuje mythic raid, ale nigdy nie aspirowałem do czegoś takiego nawet jako student, bo wiem ile to pochłania czasu.
Obecnie WoW stał się właśnie mega-uniwersalny dla niemal każdej grupy, bo pozwala skupić się na endgamie bez zawracania dupy, jest pierdyliard innych aktywności, kosmetyków płatnych i nie płatnych, kto chce to może sobie wygrindować abonament, a jak i to za mało, to zawsze czeka Classic.
To się nadaje jako ciekawostka na JoeMonstera, a nie news na GoLu, choć mogę być niestety w błędzie.
Mniemam, że Wam w redakcji B4 wywala się do pulpitu co chwilę, co opóźnia wypuszczenie recenzji.
Zaprojektuj własny silnik - no w sumie niektórzy tak robią, nowe Doom'y pokazały, że można i działa dobrze.
Zwykle jak ogłaszają Emmy, to ujawniają mi się zaległości. Tym razem wszystko obejrzane poza The Pitt, który właśnie ogarniam, satysfakcja z trafnych wyborów jest. Największy przegrany również zasłużony.
Swoją drogą uważam, że AppleTV jest aktualnie najlepszym wyborem, jeśli ktoś nie ogląda nałogowo.
Na liście krajów do odwiedzenia Meksyk jest u mnie na równi z Koreą Północną (podpowiem, że na końcu), więc zaiste ten manewr być może spowoduje o przeskok o jedno miejsce w górę.
Stwierdzono, że naruszamy ich prawa autorskie
Twórcy Everlook przyznali, że ich celem nigdy nie było łamanie praw autorskich
Najwyraźniej prawom autorskim po prostu dostało się rykoszetem.
To było chyba w '97 albo '98 jak pożyczyłem od kolegi Segę Saturn. PD2 i Virtua Fighter 2 robiły piorunujące wrażenie.
Nigdy nie wnikałem w endgame, więc moje pytanie: czy gameplay D3 był na początku znośny przed tymi wszystkimi patchami, czy to ja byłem bardziej wyrozumiały?
Kiedyś myślałem, że nie lubię h&slashy, tylko Diablo. Po ograniu D4 i wypróbowaniu PoE2 okazało się, że jednak lubię h&s, poza Diablo.
Wszystko zależy od stanu umysłu, ja buchłem śmiechem na tą scenę, a na zarzynanie nazistów miałem całkiem sporo czasu.
Wolfenstein 3D w wersji zmodowanej na GZDoom w wersji Brutal polecam.
Return to Castle Wolfenstein jest chyba najlepszy, ale trąci myszką. Też są jakieś enhance do niego. Klasyka.
Wolfenstein (2009) był średni i nie można go normalnie kupić.
New Order i Colossus to już wyśmienite singlówki broniące się do dziś. Jest jeszcze Old Blood, który odtwarza pierwszy akt RtCW, też dobry.
Youngblood kijem przez szmatę nie tykaj.
15h przy 3h "jedynki" wygląda imponująco. Osobiście byłem bardzo zawiedziony porzuceniem projektu.
Z perspektywy dadgamera Delvy sprawdziły się znakomicie. Ostatni dodatek byłem aktywny w całości, co zdarzyło mi się tylko w WotLK i Legion. Kluczowe jednak było dołączenie mojej córki do zabawy. Jako że sztucznie ograniczam jej czas (2 mies na sezon) na grę, to nie mam okazji aby robić M+, ale z raidy normal są w naszym zasięgu, a Delvy doskonale wpisują się w nasze potrzeby bezstresowego robienia progresu przy ograniczonym czasie na grę. Ja sam odkryłem dopiero ostatnio (raidy zawsze były dla mnie prio), że M+ są idealne dla mnie, gdyż raidowanie jest często zbyt obciążające, a przy okazji wbijam gear pozwalający na bezproblemowe boostowanie latorośli w Delvach 8lvl.
Cinematici WoWa od jakiegoś czasu kuleją, ostatni w miarę dobry był z Shadowlands. Niestety z samego filmu nie dowiedziałem się nic poza tym co wiedziałem z przecieków. Po samym dodatku spodziewałem się jakiejś totalnej rozwałki (zatem globalnego reworku) w stylu Cataclysmu, więc ogólnie jestem zawiedziony.
Gość właśnie podrzucił korpo pomysł na czym można jeszcze bolcować klientów. Za parę lat okaże się, że wszyscy potrzebujemy takich bonusów w blaszakach.
Według mnie to kwestia gustu która część wypada najlepiej. Kiedy "ogólny feeling" gry wstrzeli się w nasze oczekiwania, to mechaniczne aspekty jak np. stopień grindu, czy poboczne mechaniki schodzą na dalszy plan. Origins był spoko, Valhalla mnie wymęczyła, ale to właśnie Odyssey dało mi poczucie tej epickiej podróży.
Wymiana obgryzionej gały? To nie może być prawdziwe.
Swoją drogą jak się wprowadzałem do domu i nie miałem jeszcze "ertefałki", ale nabyłem jamniczka, to jakoś wyjątkowo posmakowały mu gałeczki od PS4 leżące na ziemi.
Pomimo że jestem fanem tych dwóch starych, to do Heretic'a 2 miałem chyba 3 podejścia i jakoś nie pykło, nie ten klimat. Z kolei Hexen 2 ograny wielokrotnie zawsze drażnił mnie totalnie zwalonym balansem broni/amunicji/przeciwników pomiędzy klasami. No i był plastikowy w porównaniu z pierwowzorem.
Co do modowania na GZDoom, to masa możliwości - tekstury, modele, oświetlenie. Ciężko tylko poskładać to do kupy, żeby nie było konfliktów jeśli chce się zrobić po swojemu, a nie gotowe paczki.
Tu dobry przykład:
https://www.youtube.com/watch?v=zJEoZ3i_BUg
Obu to było badanie rynku przed reaktywacją marki. To jest duża luka do wypełnienia.
Dobra gra, na tyle aby wrócić do niej jak wyjdzie DLC. Po skończeniu kampanii wyleciała z dysku.
"Jedynka" wizualnie była przełomowa, ale fabułę miała zerżniętą z Pocahontas. Miałem nadzieję, że Cameron później zainwestuje w scenarzystów, ale facet ma widocznie ego jak Zack Snyder. "Trójkę" obejrzę prawdopodobnie na D+.
No to teraz najważniejsze: czy będzie to Classic, czy New Order? W sumie oba też można.
Digital Bros: selektywni konsumenci
GOL: wybredni gracze
Moja wina, moja wina, moja baaardzo wielka wina.
Z tej listy tylko jednej grze należy się remaster, ale to mało prawdopodobne, więc obstawiałbym raczej coś nowego.
Niby pokolenie Z takie straszne, a zwyczajnie poległo na tym co im poprzednie zafundowały. To nie znaczy jednak, że radzą sobie gorzej od poprzednich, a nawet przeciwnie. Po prostu selekcja działa ZAWSZE, ale boomerzy lubią jeździć po młodszych tak jak jeżdżono po nich. No i mamy teraz kolejną próbę, AI. A to co GabeN powiedział na temat priorytetów, to zwyczajnie specjalizacja. Jeśli chce się mieć zawsze robotę, to trzeba być po prostu dobrym w swojej działce, a najlepiej niezastąpionym.
Dopiero jak zagrałem w PoE2 w pełni uświadomiłem sobie jak denny jest gameplay w D4. Naprawdę rzadko zdarzało mi się przysypiać w trakcie jakiejkolwiek gry próbując nadrobić zaległości w weekedowe noce, z D4 zdarzyło mi się kilka razy, a po ukończeniu kampanii grę odstawiłem w zasadzie do dodatku, który okazał jeszcze gorszy pod względem kampanii.
Z mojego punktu widzenia lista całkiem spoko. 70% zaliczonych, a w pozostałych 30% sporo wstydliwych braków.
Nt 3. sezonu słyszę głównie złe rzeczy (zwłaszcza zakończenie), ale zbyt dużo czasu zainwestowałem w serię, aby ją teraz olać. Obejrzałem początek S3E3 i bardzo kłują w oczy VIPy - są napisani i zagrani jak randomowi złole z niskobudżetowej animacji dla dzieci.
I tak $ony zostanie z monopolem na konsolowe exy AAAAA i nie będzie się musiał z nimi spieszyć (co już aktualnie robi).
Istnieją obiektywne dowody na to, że przemawia przez Ciebie zwykły ból dnqy, ale przyczyna tego mnie nie obchodzi. Pograj se w coś innego albo/i kup sobie maść. Daj innym się cieszyć grą, a sam idź do specjalisty.
jeśli nastąpi rewolucja zaniedbanej profesji
Jakiej profesji? Klasy chyba! Serio myślałem, że coś mnie ominęło i ludzie rzucą się np. na zielarstwo.
Ja bardzo lubię filmy i serial Gunna, to mój typ. Superman jednak kompletnie do mnie nie przemawia, więc liczę na miłe zaskoczenie nieoczywistą formą.
Scorsese ma kij dnpie, a powinien mieć maść. Zapomina, że kino to też rozrywka, a skoro taki niesamowity talent, to czemu nie walnie sobie gównofilmu dla zarobku, a potem inwestuje we własne ambitne projekty? Mój stary też tak pie...oli, zapomniał wół jak cielęciem był. Cenię kino Scorsese, cenię też dobre kino rozrywkowe, ale on nagle odkrył, że ludzie wolą walki gladiatorów od teatru.
Najłatwiej, to podzielić ludzi ze względu na to co grają czy oglądają.
Łoki łokami, ale faktycznie scenariusze były gówniane, czego najlepszym dowodem (przyczyną, skutkiem, konkluzją) był strajk. Gunn może faktycznie się wyłożyć, ale to czas pokaże. Natomiast co do wywalenia starego składu faktycznie żal, ale jeśli gość ma dłuższy plan (pierwsza saga Marvela 11 lat), to Cavill i Gadot mogli być za starzy już pomijając, że żadne z nich wybitnym (choć lubianym) aktorem nie jest.
No co, nie wolno tłumić negatywnych emocji. To prowadzi do frustracji. A jak potem jeszcze dołożyć do tego ewentualne rozczarowanie, to pójdą z widłami na studio.
Może to nie jest zbyt obiektywne, bo skupiam się na PC, ale faktycznie moje PS5 też się kurzy z mojej strony, a dzieci jak już grają to w starocie.
Może to jakaś zaplanowana akcja pseudo-marketingowa, bo ja o MindsEye dowiedziałem się właśnie z niusów o jej niedorobieniu. Z drugiej strony klona GTA mogłem ignorować podświadomie.
Pierwsze recenzje nastrajają pozytywnie. - w przeciwieństwie do cytatów, które sami zamieściliście.
Oczywiście, że obejrzę, ale przecież to się prosi o olanie kin i czekanie na VoD.
Broniłem Belli w pierwszym sezonie, bo uważam czepianie się urody za słabe i niedojrzałe (co preferuję nie ma tu nic do rzeczy). Jej gra była dobrze rozpisana i wykonana. Nie była to Ellie z gry, ale nadal wiarygodna. Od początku jednak miałem obawy co z tego wyjdzie "6 lat później" i niestety jak jest każdy widzi. Nie spodziewałem się jednak, że autorzy z opowieści o zemście zrobią teen dramę, rolę Belli rozpiszą nielogicznie i irytująco dla odbiorcy, a integralną historię z dwóch perspektyw rozbiją na dwa sezony zamiast przepleść. Nie wykluczone, że tą decyzją już posłali serial do piachu, bo wiemy co potrafi odwalić Warner, jak mu się słupki w Excelu nie spinają.
No i mamy oczywiście zasłonę dymną pod postacią "niskiej poprzeczki dla adaptacji gier".
Pamiętam, że WoW w najwyższym peaku miał 12,5 mln i to w czasach, kiedy tego typu usługi nie były tak rozpowszechnione. Z tego punktu widzenia, to raczej słabo.
Proces pierwszego uruchomienia i przenoszenia systemu uważam za bardzo czytelny i sprawny w przeciwieństwie do np. takiego Androida u Szajsunga.
Nie mam nic do Mavericka, ale dla mnie był przereklamowany, bo jechał na nostalgii. Tu podejrzewam będzie podobnie.
Szczerze mówiąc byłem trochę zaskoczony takim powierzchownym ułożeniem samej konsoli w pudełku, ktoś w Nintendo się nie popisał.
Ja nie mam wielkich oczekiwań od handhelda, bo przesiaduję głównie na PC, więc zamówiłem pod MCWorld dla dzieciaków. Sam gram rzadko na Switchu, ale jak już to zwykle Zeldę. BotW pocisnąłem w niecałe 60h w ponad miesiąc z zamiarem delektowania się TotK w znacznie dłuższym czasie, więc czemu miałbym tego nie robić co najmniej w Full HD.
Jakoś fabuła ani wygląd mnie nie martwią, bo zawsze było bardzo dobrze. W zaawansowane interakcje nie wierzę, bo widuje takie demka od co najmniej 15 lat. To co mnie najbardziej martwi, to gameplay, bo w W3 było dobrze, a CP77 co najwyżej średnio w zależności który element.
I pewnie niestety słusznie. Jednak patrząc na priorytetowe projekty, to tą "energię kreatywną" przekierują w jakieś limbo, a wypalonych ludzi znowu zwolnią.
Classic skończył się wraz z Cataclysmem. Żeby to miało sens, to powinni odpalać co 6 lat nowe serwery na pełny cykl Vanilla-TBC-WotLK, o ile znajdą się chętni na zaludnienie.
Sposób rozłożenia wątków i cliffhanger wątpliwej jakości, to akurat najmniejsze problemy tego sezonu.
Ostatni odcinek krótko podsumowując:
- teen drama
- gupia i samolubna Ellie
- sceny do wycięcia, bo nic nie wnoszą
- kilka pomniejszych idiotyzmów
Sądząc po finale Rodu Smoka S2 być może robienie mega-trailera na koniec sezonu weszło Warner'owi w nawyk.
Wciągu pierwszych 30 sek ktoś wyskoczył z pindolem, siedział na sraczu i złapano Arniego za dnpsko, więc wyłączyłem.
Skuszony pozytywnymi pod kątem fanserwisu recenzjami zrobiłem dzieciom przyjemność i poszliśmy na to barachło.
Nie będę wchodził w detale, powiem tylko że dużo lepiej bawiłem się na Psim Patrolu.
Gdy wyszedł W3 przez 2 tygodnie chodziłem niewyspany. Obaliłem wszystkie questy w bodajże 85h, ale kosztem poziomu trudności. Już po kilku godzinach stwierdziłem, że "normal" przeszkadza mi delektowaniem się fabułą, która od początku interesowała mnie najbardziej, więc przerzuciłem na najłatwiejszy, żeby sobie nie zawracać głowy " jakimiś głupimi mechanikami".
Parę miesięcy później przeszedłem Bloodborne. Był to dla mnie początek styczności z soulsami i osobista rewolucja w podejściu do grania w ogóle. A potem wyszło "Serca z kamienia". Wrzuciłem na "v. hard", bo dopiero na nim grało mi się dobrze.
Co do reszty mechanik i interfejsu, to już nawet nie pamiętam detali aby się wypowiadać, ale gra generalnie nie motywowała mnie jarania się czymś więcej niż fabułą, widoczkami i ew. walką, ale podkręconą na maksa.
Poniżej Nightmare, to faktycznie można się czuć odmóżdżonym. Poza tym jeśli Doom jest odmóżdżający, to nie wiem czym jest kampania w np. Call of Duty albo An(im)al Crossing.
Doom jaki jest każdy widzi. To jednak nie powstrzymało u niektórych bólu doopy jakby to była deklaracja pomiędzy Trzaskiem a Nawrotem i mówię to popierając np. KCD2 nie mając z nim bezpośredniej styczności.
Osobiście dla mnie nie było wątpliwości, że nowego Dooma muszę mieć, bo ten pierwszy zdefiniował wywracając 30 lat temu moje postrzeganie gier, a sequele choć niedoskonałe, to jednak były wybitne w swojej klasie i zawsze dobrze się bawiłem.
Na bazie samych dostępnych obecnie materiałów mogę jednak stwierdzić, że te "zielone kulki" do parowania trącą jakimś arcade'em przy którym skakanki w Eternalu wydają się bardziej na miejscu. Co do wytykanych słabych finisherów, to przyznam się do wyboru perków ich skracania w obu poprzednich częściach tylko dlatego, że poprawiało mi to dynamikę gry. Według mnie było ich za dużo i wytrącały zbytnio z kontroli nad postacią.
Nie dziwi mnie, że większość komentujących tutaj nie jest targetem D4, pogodziłem się z tym. Mógłbym zrozumieć cel takich działań z punktu widzenia korpo, jednak jakim cudem Blizz potrafi w endgame w WoWie, ale nie ogarnia reszty IP. Endgamu w D4 nie znam, natomiast dla mnie gameplay jest fundamentalnie zwalony u podstaw, zwyczajnie nudny.
Granice między kinem konwencjonalnym, a domowym zatarły się, tu nie ma o czym dyskutować. To czy i jak długo kino przeżyje pokaże czas. Może kiedyś stanie się rozrywką na poziomie teatru? Nie wiemy, bo mimo wszystko teatru nie zaprosisz do domu. Z kolei na chwilę obecną korpo trzymają wszystko za mordę i nic nie wiemy o opłacalności filmów, bo streamingi oficjalnych danych nie udzielają. Może taka Śnieżka jest faktycznie porażką w boxoffice, ale nie wiemy na ile nakręca merch i D+, może Di$neyowi się to i tak opłaca (no może wykluczmy produkcje będące porażką wizerunkową, a pozostawmy po prostu słabe filmy).
Mimo wszystko wolałbym, żeby nie wyskakiwali na mnie jacyś menele w deadrycznych zbrojach, jak to miało miejsce w oryginale.

O patrzcie, takie coś na PPE znalazłem...
Nijakiego świata i chaosu na polu bitwy, gdzie potwory idą w ilość a nie jakość tysiącem patchy nie naprawią. Z całą resztą mogą próbować.
Granie samo w sobie ma wiele wspólnego z samorozwojem jak czytanie, czy granie na instrumencie. Nie będę się rozwodził, ale wspomnę tylko, że istnieją liczne badania na chirurgach laparoskopowych dowodzących pozytywnego wpływu na szybkość zabiegów i ilość powikłań. Można oczywiście kwestionować jak duży jest to wpływ (różne badania dają różne rezultaty), ale samo istnienie takiego zjawiska jest zwyczajnie logiczne.
Wracając do grania w multi, to oczywiście wiadomo, że luźne granie w Candy Crusha, czy Diablo 4 ;) nie pozostawi w naszych szarych komórkach jakiegoś pozytywnego śladu. Jednak jeśli ktoś ciśnie ostro w multi czy cokolwiek starając się być lepszym, podejmuje cięższe wyzwania, to automatycznie doskonali samego siebie. I nie musi wcale robić tego dla kasy, czy followersów, wystarczy samorealizacja jak w każdym hobby.
Nie neguję oczywiście grania casualowego czy odmóżdżającego, każdy ma prawo robić co chce ze swoim czasem wolnym.
i tak niczego nie zrozumiesz. To może jednak coś zrozumiem, chociaż troszeczkę?
Kupiłem na premierę po pierwszych recenzjach z zamiarem dofinansowania twórców, z odpaleniem gry się nie spieszę. W ich przypadku jestem w stanie uwierzyć, że pospieszne wypuszczenie gry w złym stanie było koniecznością, a nie kwestią premii dla kolejnego smutnego pana od Excela.
W przypadku AC Shadows postąpiłem odwrotnie.
To są tylko dane, które każde korpo dobrze zna. To co mnie najbardziej intryguje jest być może dla nich nieuchwytne (a dla nas na pewno). Chodzi o wpływ afer, złego PRu, wpadek i kontrowersyjnych niedociągnięć. Czy wpływa negatywnie, a może wręcz przeciwnie? Internet roi się od prześmiewczych filmików z ACS i niewykluczone, to paradoksalnie podbija sprzedaż dla Ubikacji.
Zawsze kupowałem na premierę poza Mirage, bo nie miałem ciśnienia. Shadows intencjonalnie bojkotuję i czekam na przeceny, nie dołożę do kluczowych dla Ubikacji pierwszych dwóch tygodni sprzedaży.
Zawsze byłem świadomy niedbałości o serię AC, ale na tyle lubię ten gameplay, że dobrze bawiłem się w każdej części, choć Valhalla mnie zwyczajnie zmęczyła, przegięli z tą kampanią.
Shadows natomiast to jest festiwal niekompetencji. Niechlubne Unity zostało przebite ilością gaf i złych decyzji u podstaw, bo stan techniczny to jeszcze dało się załatać.
I dlatego w eksploracji konstrukcja jak w "No Rest for the Wicked" sprawdza się najlepiej - poziomy z dużą wertykalnością + prosta mapa horyzontalna.
Oby nie skończyło się jak Diablo 4, tam też twórcy jarali się eksploracją.
Wszystkie główne AC mam ograne, lubię formułę nowych, ale już mam dosyć. AC Shadows pewnie przejdę, ale będzie musiał chyba sporo poczekać.
Seria AC jaka jest każdy widzi, tu nie ma sporów jak Death Stranding, formuła jest prosta i ma swoich pozytywnych i negatywnych odbiorców. Jednak nie da się ukryć, że walą sobie z fanami nie powiem w co tworząc niedopracowanego generyka.
Lanie wody. Nie odniósł się w sumie do zarzutów Rosińskiego i nawet teraz jak się gnwno rozlało nie wypłacił zaległej kasy.
To raczej nie będzie porażka typu Veilguard czy Avowed, ponieważ gra wydaje się spełniać oczekiwania swojego targetu, ale syf wokół gry jest na tyle duży, że może zadecydować o być albo nie być UBIkacji.
I to właśnie cenię w AppleTV. Jest tylko kilka rzeczy, które tam oglądam, ale nie mogę się oderwać.
Mam zacząć wyliczać marki, które pogrążyli? Nie mówię o zamykaniu studiów, które faktycznie są cieniem samych siebie.
DA: Veilguard to raczej nie jest dobry przykład "równania z ziemią", co w jego przypadku podobno miało miejsce.
Pamiętam do dziś jak to w latach '90 nowe gry regularnie kosztowały 120-150 zł, a tu nagle wjeżdża takie C&C: Tiberian Sun za 99 zł. Nie musiałem wydawać całego kieszonkowego.
Na serię C&C, to jaj już swoje w życiu wydałem, więc podziękuję.
Aż poszperałem i widzę, że 3060 i 4060 trzymają na ogół zbliżoną cenę, z tym że ten pierwszy ma zwykle 12 a drugi 8 GB. Nie jestem jakoś wybitnie ogarnięty w sprawach sprzętowych, ale 5050 zapowiada się na sprzęt dla frajerów, bo nie wierzę w cenę poniżej 1K, a tylko taka miałaby jakiś sens.
Nie ma złych kart, są tylko źle wycenione.
Nie wiem czy jestem dad-gamerem, ale w Wowie lubię pocisnąć HC i klucze 8-10, choc nie wychodzi mi to rewelacyjnie z powodu braku predyspozycji lub ogrania. Serię Diablo natomiast ubóstwiam od D2, ale nigdy nie cisnąłem endgamu, gdyż w tej serii mi zwyczajnie nie leży. Jednak D4 od początku mi nie pasowało i nie do końca wiedziałem czemu. Jedyne czego byłem pewien, co słaba mapa i design miejscówek. Dopiero jak obejrzałem parę wnikliwych recek, nie takich w stylu "nie lubię Diablo, ale D4 gra mi się dobrze", to dopiero zrozumiałem. Poleciłbym zwłaszcza jedną, ale nie chcę się wkręcać w głupie dyskusje. Generalnie dla mnie D4 było okrutnie nudne, a jęczenie Neireli mnie dobiło.
A co niby czyni go "rasowym RPGiem akcji"? Rozumiem, że słowo "akcji" oddala go gatunkowo od takiego BG3, ale "RPG" jednak powinno coś znaczyć.
Ta gra (ITT) ma idiotycznie niski poziom trudności, dlatego przechodzę ją z dziećmi i mam z tego niesamowitą frajdę i tylko wtedy ma to sens. Nie wiem jakiego debila trzeba by znaleźć na Discordzie, żeby źle się dobrać. Ja wiem, że Fares nie rozsyła lasek ani dzieci w pudłach, ale tu nie o to chodzi. Jak gram dla siebie, to wybieram inne produkcje.