Poczekałem do puszczenia ostatnich odcinków i obejrzałem hurtem.
Za długo czekali z tym ostatnim sezonem. Moim zdaniem najgorszy i najsłabszy.
Aktorzy grający nastolatków, przez te dziesięć lat posunęli się wiekowo tak, że już kompletnie nie są wiarygodni. Najgorzej się zestarzała grająca Nancy Wheeler - Natalia Dyer, wygląda na swoje trzydzieści lat a czasami na więcej.
Potwory przestały straszyć.
Jeszcze w pierwszych dwóch sezonach, kiedy demogorgony pojawiały się sporadycznie, budziły niepokój budując nastrój grozy, teraz jak biegają stadami przypominając przerośnięte słoneczniki, na koślawych łapach, zażenowanie.
Vecna - kolejna żenada, wiedziałem od początku, że kogoś mi przypomina, ale w momencie jak wystrzelił tymi swoimi "gałęziami", zrobiło mi się wesoło i tylko czekałem, żeby zawołał głosem Vin Diesela "I'm Fioot"
Generalnie za długie, za ckliwe i jeszcze jakby było mało, znowu jak szambo wybiła poprawność polityczna. Te wątki homoseksualnie głównych bohaterów...
Osobiście nic nie mam do gejów, znam kilku i to są generalnie dobrzy ludzie, ale po co robić z tego taki patos.
Nic mnie ostatnio we wszystkim, zarówno w filmach jak i grach nie wkur...za tak bardzo jak poprawność polityczna.
No cóż... czarne elfy w wiedźminie (nie, żeby to były Drowy, nie to uniwersum), murzynka jako królowa Anglii Anna Boleyn, w serialu o tym tytule. Na pewno nie obejrzę serialu "Królowa Charlotta: Opowieść ze świata Bridgertonów", gdzie, za przeproszeniem, również z dupy, wzięto czarną Charlottę...
Już całkiem mnie rozwaliła "Mroczna wieża" na podstawie Kinga z Idrisem Elbą (żeby nie było, lubię tego aktora) w roli Rolanda. No rzesz.... Jak można tak sprofanować Rolanda? King przedstawia go, jako wierną kopię Clinta Eastwooda w jego westernach i tego się trzymajmy!!!
Teraz, jak w filmie nie występuje murzyn (mówię murzyn i nie widzę w tym nic złego) koniecznie będący gejem i jeszcze do tego wyznania mojżeszowego, to jest to niepoprawne politycznie...
ZAŁAMKA...
Finałowa bitwa była epicka, choć głupawa, epilog satysfakcjonujący. Sezon 5 jako całość zdecydowanie najsłabszy, bo niczym specjalnie nie mnie zaskoczył, zero ciekawych pomysłów jakby ekipa chciała dokończyć serial i mieć z głowy. W dodatku spodziewałem się minimalnej rzezi na bohaterach, tymczasem było bardzo bezpiecznie. Liczę, że The Boysom pójdzie tutaj znacznie lepiej.
No finał Ok/10. Ostatnie 20 minut najlepsze, bo jednak sentyment do tych postaci przez te wszystkie lata został zbudowany.
Finał to było totalne dno, ostatnie 40 min całkowicie niepotrzebne i nudne jak flaki z olejem
Ilość absurdów i nielogiczności jest tak duża. Że nawet bracia Dufferowie nie dali rady tego wytłumaczyć. Po prostu tak ma być i trzeba to przyjąć jako pewnik. Jeżeli nie masz gustu filmowego, będziesz w siódmym niebie. https://www.reddit.com/media?url=https%3A%2F%2Fi.redd.it%2F8e5bk1qs3zag1.jpeg
Sezon był OK, jeśli się przymknie oczy na głupotki, ale te zawsze był obecne w tym serialu, no i najbardziej cringe scene, czyli wychodzenia z szafy. Jak na to jak ten serial wydłużali to mogło się to skończyć gorzej.
Ostatni odcinek ogląda się ok ale na 1 fajną rzecz przypada 5 słabych/tandetnych z niewykorzystanym potencjałem.
Koniec domknięty przyzwoicie, ogólnie pozytywnie ale np scena z Dustinem pokazującym fakersy ludziom, którzy go nauczyli wiele a do tego okazał się największym kujonem szkoły i uwielbiał Clarke'a to ostre nieporozumienie i chyba jakieś mokre sny twórców o buncie podczas przemowy.
Takich głupot ten sezon miał tonę i już pal licho, że klimat grozy zniknął ale zrobiła się papka robiona na szybko byle każdego zadowolić w jakimś stopniu.
Twórcy mogą zapewniać dziś jedno a za 5-10 lat będzie inaczej. Pieniądz nie śmierdzi i nostalgia robi swoje.
ale np scena z Dustinem pokazującym fakersy ludziom, którzy go nauczyli wiele a do tego okazał się największym kujonem szkoły i uwielbiał Clarke'a to ostre nieporozumienie i chyba jakieś mokre sny twórców o buncie podczas przemowy.
Zrobił dokładnie to co planował wykonać Eddie Munson w 4 sezonie.
Poczekałem do puszczenia ostatnich odcinków i obejrzałem hurtem.
Za długo czekali z tym ostatnim sezonem. Moim zdaniem najgorszy i najsłabszy.
Aktorzy grający nastolatków, przez te dziesięć lat posunęli się wiekowo tak, że już kompletnie nie są wiarygodni. Najgorzej się zestarzała grająca Nancy Wheeler - Natalia Dyer, wygląda na swoje trzydzieści lat a czasami na więcej.
Potwory przestały straszyć.
Jeszcze w pierwszych dwóch sezonach, kiedy demogorgony pojawiały się sporadycznie, budziły niepokój budując nastrój grozy, teraz jak biegają stadami przypominając przerośnięte słoneczniki, na koślawych łapach, zażenowanie.
Vecna - kolejna żenada, wiedziałem od początku, że kogoś mi przypomina, ale w momencie jak wystrzelił tymi swoimi "gałęziami", zrobiło mi się wesoło i tylko czekałem, żeby zawołał głosem Vin Diesela "I'm Fioot"
Generalnie za długie, za ckliwe i jeszcze jakby było mało, znowu jak szambo wybiła poprawność polityczna. Te wątki homoseksualnie głównych bohaterów...
Osobiście nic nie mam do gejów, znam kilku i to są generalnie dobrzy ludzie, ale po co robić z tego taki patos.
Nic mnie ostatnio we wszystkim, zarówno w filmach jak i grach nie wkur...za tak bardzo jak poprawność polityczna.
No cóż... czarne elfy w wiedźminie (nie, żeby to były Drowy, nie to uniwersum), murzynka jako królowa Anglii Anna Boleyn, w serialu o tym tytule. Na pewno nie obejrzę serialu "Królowa Charlotta: Opowieść ze świata Bridgertonów", gdzie, za przeproszeniem, również z dupy, wzięto czarną Charlottę...
Już całkiem mnie rozwaliła "Mroczna wieża" na podstawie Kinga z Idrisem Elbą (żeby nie było, lubię tego aktora) w roli Rolanda. No rzesz.... Jak można tak sprofanować Rolanda? King przedstawia go, jako wierną kopię Clinta Eastwooda w jego westernach i tego się trzymajmy!!!
Teraz, jak w filmie nie występuje murzyn (mówię murzyn i nie widzę w tym nic złego) koniecznie będący gejem i jeszcze do tego wyznania mojżeszowego, to jest to niepoprawne politycznie...
ZAŁAMKA...
ohohoh... piekne szambo pelne "izmow" wybilo.
spoiler start
"Nie jestem rasista, ale...", "Nie mam nic do, ale..." KLASYKA
spoiler stop
ohohoh... piekne szambo pelne "izmow" wybilo.
Jeśli on jest rasistą jak próbujesz sugerować to ty jesteś pierwszorzędnym komuchem bo nie rozumiesz różnicy miedzy tolerancją a akceptacją nie mówiąc już o definicji samego rasizmu.
Nie chce nic mówić, ale :) jak ktoś poświęca połowę posta na narzekanie o czarnoskórych, jeszcze w serialu gdzie w zasadzie przewija się ich sztuk 1.5 przez pięć sezonów, to wnioski nasuwają się same. No i te problemy z gejami i żydami...
Jak nie potraficie zaakceptować cudzej opinii to wypad na Reddita. Tam będziecie mieli kółeczko wzajemnej adoracji.
Przez całe moje życie wszyscy mówili murzyn na osobę o ciemnym kolorze skóry i nikomu to nie przeszkadzało. Dla mnie i naszego pokolenia, to normalne. Nikogo nie obrażam, nie nazywam czarnuchem, bambusem, brudasem, bo to jest rzeczywiście chamskie.
Jeżeli nazwanie kogoś o ciemnej karnacji murzynem jest rasistowskie, to owszem, jestem rasistą ;)
Nie podoba mi się, że role osób historycznych, czy literackich, które należały bezspornie do rasy białej są obsadzane przez czarnoskórych aktorów, mam do tego prawo, ale czy to oznacza, że jestem rasistą?
Również nie podobało by mi się, gdyby w roli Louisa Armstronga, Nelsona Mandeli czy Lutera Kinga (do których mam przeogromny szacunek a Armstronga uwielbiam) obsadzono białego aktora. Czemu tego nikt nie robi? Bo co, bo to byłoby rasizmem?
Naprawdę powaliło ostatnio co niektórych, walczących o coś, o co niewarto kruszyć kopii.
Odpowiedziałem Wam, bo gościowi o nicku Kwisatz_Haderach raczej nie warto. Przyszedł tutaj kilka miesięcy temu i gdzie nie wejdzie, to robi zamęt i zadymę, wydaje mu się, że pozjadał wszystkie rozumy, nawet jego nick który oznacza nadczłowieka, istotę zdolną do przekraczania ograniczeń przestrzeni i czasu, widzącą przyszłość, mesjasza... chyba o czymś świadczy.
Gościu został dodany do mojej listy zablokowanych upierdliwców, a jego opinia o mnie, obchodzi mnie mniej, niż zeszłoroczny śnieg.

Obejrzyjcie sobie ten moment i zobaczcie jak Nancy "Rambo" Wheeler przeładowuje broń.. xd

Co ona ze sobą zrobiła, aktorka jednej miny i zbyt wielu operacji plastycznych i botoksu w młodym wieku, które tylko postarzają ma 21 lat a wygląda na 40+.
Co do finału to powiem tyle: moze być, szału nie ma, ale też w żaden sposób nie czułem, że tracę czas oglądając go.
Choć w całym tym przekazie o zamknięciu wszystkich wątków jest jedna rzecz, której - mam wrażenie - i tak twórcy nie dali odpowiedzi. Mianowicie
spoiler start
Skąd u diabła wziął się ten dziwny kamień, który Henry wchłonął I od którego czerpał moc? Ot tak wykopali go ze studni? Rybak go wyłowił?
spoiler stop
Może na to pytanie odpowiada wspomniany sceniczny prequel, jednak koniec końców mam wrażenie, że brak odpowiedzi na to pytanie mija się z celem zamknięcia wszystkich wątków... Chyba, że w momencie, jeśli inne projekty nie wypala, to użyją tego jako koła ratunkowego i powrotu do oryginalnej ekipy... Co byłoby chyba najgorszym możliwym wyborem.
Ale to tylko moje odczucie...zobaczymy, co to będzie dalej z całym tym światem "Stranger things".
zobaczymy, co to będzie dalej z całym tym światem "Stranger things"
Nawiazujac do koncowki filmu - ktos inny zacznie sesje RPG :)
Finałowy odcinek okazał się dla mnie (mimo kilku momentów) mizerny, zmarnowano potencjał na warte pamięci zakończenie. Nie było czuć w ogóle stawki o jaką toczy się gra. Finałowe starcia były słabe i bez polotu, a przeciwnicy, przy całym swym potencjale rozmiaru, mocy, umiejętności i miejsca w którym rozgrywała się potyczka, okazali się zwykłymi, tak bardzo żałosnymi, cieniasami, że brak słów na opisanie tego rozczarowania.
Wrogowie w tym serialu są jak imperialni szturmowy z Gwiezdnych Wojen, atakują ale nikogo z tych dobrych trafić nie mogą, a jeśli nawet im się to uda jakimś przypadkiem to i tak jest to bez znaczenia. Za to druga strona (obrońcy Ziemi) sra mocą i skutecznością jakiej pozazdrościć może jej niejedna armia świata.
Jeżeli trafiają się zgony
spoiler start
kogoś z dobrej strony to tylko odnośnie postaci, które przez serial się jedynie przewinęły.
Ludzie spekulują odnośnie śmierci 11-tki ale nawet to spartolono, miało być dwuznacznie ale nie wyszło.
spoiler stop
Aktorsko też jest nierówno. Winona Ryder, której nigdy nie uważałem za wybitną aktorkę, snuje się przez cały serial by na koniec przekomicznie wymachiwać siekierką. Millie Bobby Brown niedomagała od dawna i tu się nic nie zmieniło, w 5 sezonie grała tak jakby była w nim za karę - aktorstwo to jednak nie jest jej super moc. Amybeth McNulty bardzo irytująca (Vickie Dunne, pielęgniarka będąca dziewczyną Robin Buckley). Natalie Dyer odtwarzająca Rambo Nancy Wheeler też nie wypadła najlepiej. Co do reszty ekipy nie mam większych zastrzeżeń.
Epilog finałowego odcinka, czyli "co było potem" okrutnie słitaśny, przegadany i nudny. Można było go znacząco skrócić i wyszłoby to całości na dobre.
Jestem bardzo rozczarowany.
W ogólnym rozrachunku, w kilku kwestiach serial jest ciekawy (temat innych wymiarów, osadzenie akcji w latach 80 XX wieku i wiele smaczków z tym związanych) ale nie brakuje w nim potknięć i wywaleń na twarz, niepotrzebnych wypełniaczy i głupich rozwiązań, z wielce zmarnowanym finałem na czele.
Generalnie zgadzam się z tym co napisałeś. Dla mnie niestety straszna nędza.
spoiler start
Dodam jeszcze od siebie tylko tyle, że jak widać w latach 80 można było spokojnie zabijać wojskowych i nie ponieść za to żadnej kary. Ot 11 "padła", wojsko poklepało bohaterów po plecach, spakowało zabawki i pojechało dalej w świat ku kolejnej przygodzie. Tak sobie na spokojnie przemyślałem ten finał i doszedłem do wniosku, że kochana zgraja urwisów już by światła dziennego nie zobaczyła, po zabiciu żołnierzy, wiedzy jaką posiadali na temat eksperymentów wojska itd. Takie luźne moje przemyślenia.
spoiler stop
Muszę jeszcze raz obejrzeć epilog. Możliwe, że to, iż cała opowieść rozegrała się w ramach sesji RPG jest właściwym wyjaśnieniem (stąd nietykalność głównych postaci, niedomagający przeciwnicy, czy późniejszy marazm armii i świata zewnętrznego oraz inne uproszczenia czy nie do końca przemyślane sytuacje, które można by było zrzucić na wyobraźnię grajacych).
Całe szczęście nie dostaliśmy powtórki z Gry o Tron, a nieco się tego obawiałem po widocznie słabszej i przegadanej drugiej połowie ostatniego sezonu, jednak finałowy dcinek dał nam zarówno satysfakcjonujący pojedynek dobra ze złem, jak i pasujące do całości, nieco słodko gorzkie pożegnanie z całą ekipą Stranger Things.
Myślałem, że ostatni odcinek i zakończenie Gry o Tron było słabe, a tu Stranger Things mi pokazało, że jednak da się zrobić to jeszcze gorzej… na kolejnego przeciwnika Godzilli niech nie budzą nawet Jaszczura, niech poślą dzieciaki ze Strangera to to ogarną…
A wystarczyło wszystkich zabić, zniszczyć świat, a w ostatnim kadrze wrzucić Vecne na tle pustkowi.
Byłoby 11/10.
Dla mnie petarda. Zaskoczył mi Henry (nie Vecna). Tylko z Nastką spier...i temat, ale można było się tego spodziewać już po odcinku "Most", choć w pewnym momencie miałem już nadzieję. A ta sceną z nią pod koniec, to już w ogóle nie wiem, co to było. Pomimo tego świetnie się bawiłem przy finale. Aaaa - i brakowało mi "demków". Uwielbiam je :E Chciałbym takiego na nocne spacery :E Czekam na spin off i piąty sezon Outer Banks
Via Tenor
Warto też pamiętać o prequelu scenicznym The First Shadow, który podbił londyński West End, udowadniając, że Dufferowie chcą eksperymentować z różnymi mediami. Sztuka cofa widzów do roku 1959, pozwalając spojrzeć na młodość Jima Hoppera, Joyce Maldonado (później Byers) i Boba Newby’ego. Co najważniejsze, spektakl ten posłużył jako origin story dla Henry’ego Creela, tłumacząc genezę Drugiej Strony.
Właśnie dlatego sądzę, że jednak za jakiś czas powstanie film bądź mini serial opowiadający historię młodego Henrego, Jima i innych. Ostatni sezon jako całokształt oceniam pozytywnie. Czekam na Stranger Things: Tales From ‘85, jednak wolałbym aktorski spinoff.