Finałowa bitwa była epicka, choć głupawa, epilog satysfakcjonujący. Sezon 5 jako całość zdecydowanie najsłabszy, bo niczym specjalnie nie mnie zaskoczył, zero ciekawych pomysłów jakby ekipa chciała dokończyć serial i mieć z głowy. W dodatku spodziewałem się minimalnej rzezi na bohaterach, tymczasem było bardzo bezpiecznie. Liczę, że The Boysom pójdzie tutaj znacznie lepiej.
No finał Ok/10. Ostatnie 20 minut najlepsze, bo jednak sentyment do tych postaci przez te wszystkie lata został zbudowany.
Finał to było totalne dno, ostatnie 40 min całkowicie niepotrzebne i nudne jak flaki z olejem
Sezon był OK, jeśli się przymknie oczy na głupotki, ale te zawsze był obecne w tym serialu, no i najbardziej cringe scene, czyli wychodzenia z szafy. Jak na to jak ten serial wydłużali to mogło się to skończyć gorzej.
Ostatni odcinek ogląda się ok ale na 1 fajną rzecz przypada 5 słabych/tandetnych z niewykorzystanym potencjałem.
Koniec domknięty przyzwoicie, ogólnie pozytywnie ale np scena z Dustinem pokazującym fakersy ludziom, którzy go nauczyli wiele a do tego okazał się największym kujonem szkoły i uwielbiał Clarke'a to ostre nieporozumienie i chyba jakieś mokre sny twórców o buncie podczas przemowy.
Takich głupot ten sezon miał tonę i już pal licho, że klimat grozy zniknął ale zrobiła się papka robiona na szybko byle każdego zadowolić w jakimś stopniu.
Twórcy mogą zapewniać dziś jedno a za 5-10 lat będzie inaczej. Pieniądz nie śmierdzi i nostalgia robi swoje.
Poczekałem do puszczenia ostatnich odcinków i obejrzałem hurtem.
Za długo czekali z tym ostatnim sezonem. Moim zdaniem najgorszy i najsłabszy.
Aktorzy grający nastolatków, przez te dziesięć lat posunęli się wiekowo tak, że już kompletnie nie są wiarygodni. Najgorzej się zestarzała grająca Nancy Wheeler - Natalia Dyer, wygląda na swoje trzydzieści lat a czasami na więcej.
Potwory przestały straszyć.
Jeszcze w pierwszych dwóch sezonach, kiedy demogorgony pojawiały się sporadycznie, budziły niepokój budując nastrój grozy, teraz jak biegają stadami przypominając przerośnięte słoneczniki, na koślawych łapach, zażenowanie.
Vecna - kolejna żenada, wiedziałem od początku, że kogoś mi przypomina, ale w momencie jak wystrzelił tymi swoimi "gałęziami", zrobiło mi się wesoło i tylko czekałem, żeby zawołał głosem Vin Diesela "I'm Fioot"
Generalnie za długie, za ckliwe i jeszcze jakby było mało, znowu jak szambo wybiła poprawność polityczna. Te wątki homoseksualnie głównych bohaterów...
Osobiście nic nie mam do gejów, znam kilku i to są generalnie dobrzy ludzie, ale po co robić z tego taki patos.
Nic mnie ostatnio we wszystkim, zarówno w filmach jak i grach nie wkur...za tak bardzo jak poprawność polityczna.
No cóż... czarne elfy w wiedźminie (nie, żeby to były Drowy, nie to uniwersum), murzynka jako królowa Anglii Anna Boleyn, w serialu o tym tytule. Na pewno nie obejrzę serialu "Królowa Charlotta: Opowieść ze świata Bridgertonów", gdzie, za przeproszeniem, również z dupy, wzięto czarną Charlottę...
Już całkiem mnie rozwaliła "Mroczna wieża" na podstawie Kinga z Idrisem Elbą (żeby nie było, lubię tego aktora) w roli Rolanda. No rzesz.... Jak można tak sprofanować Rolanda? King przedstawia go, jako wierną kopię Clinta Eastwooda w jego westernach i tego się trzymajmy!!!
Teraz, jak w filmie nie występuje murzyn (mówię murzyn i nie widzę w tym nic złego) koniecznie będący gejem i jeszcze do tego wyznania mojżeszowego, to jest to niepoprawne politycznie...
ZAŁAMKA...