I bardzo dobrze, orać to patusiarskie bagno rodziców rodziców z przypadku. Rejestrowanie obrazu przez uczniów to promil przypadków nadużyć grona pedagogicznego i 99% znęcania się nad kolegami i koleżankami, a także - no nie możliwe - nauczycielami - czy zareagują czy nie zareagują? Przecież NIE MOGĄ zareagować. Liczba narzędzi pedagoga aby wywrzec skuteczny wpływ na uczniu wynosi od lat równe 0 bo święta krowa aka uczeń może wszystko BO ON PRZECIEŻ DOJRZEWA I POPEŁNIA BŁĘDY.
I GITES. Jeszcze zamontowac autonomiczne drony z EMP i jak ktorys otworzy Tik Toka to buuum i po sprawie.
A na powaznie. Czy to jest troche wchodzenie w kompetencje rodzicow. Tak i nie. Mimo wszystko szkola to nie dom i to szkola i MEN decyduje jak wyglada (i co mozna, a czego nie). Tak mi sie przynajmniej wydaje.
Czy postepujaca "smartfonizacja" pokoleniowa to problem. IMHO tak. Jak kazde narzedzie moze i pomoc i zranic (jesli bedzie niewlasciwie wykorzystywane/naduzywane).
Zas postepujacy "brainrot" i zanik pewnych umiejetnosci ze wzgledu na to zjawisko to juz fakt. I nikt nie gwarantuje ze te umiejetnosci (w tym interpersonalne) nie beda jeszcze nam (im) jako spoleczenstwu i jednostce potrzebne. Roznie moze byc.
Jedyna słuszna decyzja, tutaj nie ma i nie może być żadnych półśrodków. Smartfony u dzieci to czyste zło, nie ma to żadnej wartości dodanej, są tylko negatywne skutki. Są zegarki z kartami do kontaktu z rodzicami, w zupełności to wystarczy.
Absurd, najpierw rodzice, a później maksymalnie szkoła powinny o tym decydować, a nie politycy.
I GITES. Jeszcze zamontowac autonomiczne drony z EMP i jak ktorys otworzy Tik Toka to buuum i po sprawie.
A na powaznie. Czy to jest troche wchodzenie w kompetencje rodzicow. Tak i nie. Mimo wszystko szkola to nie dom i to szkola i MEN decyduje jak wyglada (i co mozna, a czego nie). Tak mi sie przynajmniej wydaje.
Czy postepujaca "smartfonizacja" pokoleniowa to problem. IMHO tak. Jak kazde narzedzie moze i pomoc i zranic (jesli bedzie niewlasciwie wykorzystywane/naduzywane).
Zas postepujacy "brainrot" i zanik pewnych umiejetnosci ze wzgledu na to zjawisko to juz fakt. I nikt nie gwarantuje ze te umiejetnosci (w tym interpersonalne) nie beda jeszcze nam (im) jako spoleczenstwu i jednostce potrzebne. Roznie moze byc.
Szkoły na Florydzie testują uzbrojone drony jako obronę przed strzelaninami w szkołach. Drony czekają na stacjach ładowania na terenie szkoły i, według producenta, mogą w ciągu 15 sekund stawić czoła uzbrojonemu strzelcowi.
I bardzo dobrze, orać to patusiarskie bagno rodziców rodziców z przypadku. Rejestrowanie obrazu przez uczniów to promil przypadków nadużyć grona pedagogicznego i 99% znęcania się nad kolegami i koleżankami, a także - no nie możliwe - nauczycielami - czy zareagują czy nie zareagują? Przecież NIE MOGĄ zareagować. Liczba narzędzi pedagoga aby wywrzec skuteczny wpływ na uczniu wynosi od lat równe 0 bo święta krowa aka uczeń może wszystko BO ON PRZECIEŻ DOJRZEWA I POPEŁNIA BŁĘDY.
Jedyna słuszna decyzja, tutaj nie ma i nie może być żadnych półśrodków. Smartfony u dzieci to czyste zło, nie ma to żadnej wartości dodanej, są tylko negatywne skutki. Są zegarki z kartami do kontaktu z rodzicami, w zupełności to wystarczy.
Jak się nauczą do czego jest telefon, to myslę że później mozna i dać nawet smartfona a dziecko i tak będzie wiedziało do czego go tylko uzywać ale jak się dla smartfona odrazu to wiadomix.. tyle jest tego w telefonie, że zawsze znajdzie się czas żeby coś zrobić na nim..
Ale problem jest w tym, że wystarczy, że 1 dziecko będzie mieć smartfon i reszta klasy jest już narażona na ewentualne nieprzyjemności. Stąd jedynym wyjściem jest właśnie pełny zakaz, bez wyjątków. A po szkole to już kwestia rodzica co daje i jaką kontrolę nad tym sprawuje. W idealnym świecie byłoby jak piszesz, odpowiednie blokady, edukacja itd. ale wiemy jak wygląda rzeczywistość.
Ok ale znów wszyscy rodzicie musieliby tak postępować aby to miało sens, na co niestety nie ma cienia szans.
No i bardzo dobrze. Jak ja chodziłem do podstawówki to telefon miałem pod koniec i to tylko taki z którego można było dzwonić i pisać SMSy.
Argument z nagrywaniem patologii jest kretyński, prędzej osoby znęcające się nagrywają innych, żeby ich poniżyć.
Po generacji Z widać jak im to pierze mózgi i ogłupia. Trwale na całe życie.
Zakaz używania nie oznacza zakazu posiadania. Ja śledzę przez telefon, gdzie jest aktualnie dziecko. Sam dzieciak wie o tym, że rodzic wie, gdzie się znajduje, ale też wie, że na lekcjach nie może go używać. Jest po prostu dobrze wychowane i świadome. Także u mnie niewiele się zmieni.
No to moze nastepne pokolenie jeszcze jest do odratowania. A co z obecnymi doroslymi ktorzy wlepiaja oczy w telefon w kazdym momencie dnia w ktorym nie maja co robic i nie znaja juz takiego czegos jak nuda? Czy naprawde potrzebne jest nam narzedzie ktore sie sprawdza 40-50 razy przy lacznym czasu gapienia sie w ekran okolo 3-4 godzin dziennie?
Boomerzy lubia zwracac uwage na dzieciaki, ale prawda jest taka ze uzaleznienie od ekranow dotyczy w tym momencie wlasciwie kazdego pokolenia.
Znowelizowany artykuł 98a prawa oświatowego zabrania korzystania z telefonów oraz innych urządzeń umożliwiających komunikację na odległość, a także zabrania rejestrowania obrazu i dźwięku na terenie szkoły.
Ależ to pięknie niezgodne z Konstytucją RP, ale kto by się nią przejmował w tym obsranym kartonie gdzie konstytucja służy tylko do podcierania (.).
Tak szczerze? Przez większość szkoły nie miałem żadnego telefonu, a później, jak już miałem, to i tak go do szkoły nosiłem od wielkiego dzwonu, głównie jak były jakieś wycieczki, czy coś, bo rodzice nalegali. A tak normalnie szkoła, to przecież nie był cały kontynent, żeby trzeba było telefonu do kontaktów, jak ktoś chciał z kimś pogadać, to po prostu szedł i gadał. Nie używałęm w szkole, bo zwyczajnie nie potrzebowałem, a nikt nie zabraniał. Natomiast, gdyby zabraniał, to prawdopodobnie odniosłoby odwrotny skutek i używałbym tej komórki na złość.
Też uważam, że gites.
Połowę lekcji grałem na telefonie w Osadników lub Monopoly. Tak to bym może książki czytał.
A przerwy powinny być nauką obcowania w społeczeństwie i interakcji międzyludzkich, więc telefon tu może tylko przeszkadzać.
Wszystkie te zachwyty achy i ochy, jaka to dobra decyzja w sumie jasno wskazują, że jesteście na poziomie intelektualnym tychże uczniów podstawówek. Jeśli komuś się wydaje, że taki odgórny zakaz cokolwiek zmieni, to żyje w krainie fantazji i życzeniowego myślenia. To ten sam kazus, co zwiększanie kar w celu zmniejszenia przestępczości — kompletna bzdura. Prawdziwa zmiana wymagałaby kompletnej, a właściwie lepszym słowem byłoby nawet, rewolucyjnej reorganizacji edukacji. To się oczywiście nie wydarzy nigdy, bo to wymagałoby wysiłku, zgody, organicznej pracy nie przez lata, a przez dekady. Więc konstatacja jest taka, że to jedynie głupia demagogia i zasadniczo jesteśmy kompletnie udupieni.
Będzie można zakładać nauczycielom kosze na głowę bez stresu, że ktoś to nagra i się wyda.
I bardzo dobrze, co to te guwniarze bedo siedziec na telefonach? Zakazac i do ksiazek a nie jakies rozrywki w glowach!!!!!111 Prace domowe wycofali to za dobrze majo, za wygodnie!!1
Dzieciarnia ma przechlapane i w sumie dobrze, skuić sie na lekcji a nie na telefonie.
Nie będzie potrzebna zmiany ustawy? Bo wtedy pewnie wpadnie veto prezydenckie. Dla obrony suwerenności i niepodległości oczywiście. Przypadkiem obronią się też zyski amerykańskich korporacji.
Wszystkie te zachwyty achy i ochy, jaka to dobra decyzja w sumie jasno wskazują, że jesteście na poziomie intelektualnym tychże uczniów podstawówek.
Zgadza się, tacy są poważni i dorośli, a sami biorą urlop, L4 w pracy aby zagrać w jakąś grę na premierę bo im ucieknie.
"Uczeń nie może nagrywać patologii, durnych lub agresywnych nauczycieli, dokumentować żałosnego stanu szkolnej infrastruktury. W razie gdyby był dręczony przez innych uczniów, nie może nic nagrać. Komu służy taki stan rzeczy? Z pewnością skorzysta szkoła, która w razie oskarżeń rozłoży ręce – „proszę pana my nic nie widzieliśmy”."
Uczeń też nie będzie miał możliwości nagrywania patologii wśród rówieśników, znęcania się nad innymi i publikacji w internecie. Nie będzie miał możliwości nagrywania nakładania kosza na śmieci na głowę nauczyciela itp.
Jeżeli jest jakaś patologia po stronie nauczycieli, czy jakiś incydent się wydarzył, to zgłasza się to dyrektora z żądaniem przejrzenia monitoringu (bo chyba prawie każda szkoła takowy posiada) i nie potrzebne jest nagrywanie przez uczniów (które chyba też jest wątpliwie legalne - niby w przypadku popełniania przestępstwa już tak, ale umówmy się, że wszystkie incydenty z nauczycielami nie miały raczej znamiona przestępstwa)
W szczególnych przypadkach telefon może być (telefon, nie smartfon - co wydaje się też dobre dla rodziców, bo mniejsze są koszty zakupu takiego urządzenia, a chyba chodzi im o bezpieczeństwo, a nie lans swojej latorośli?)
Jak widzę dzieciaka w wózku, bawiącego się smartfonem, to zastanawiam się czym tak zajęci są rodzice, że muszą czymś zająć dziecko, żeby im nie przeszkadzało - równie dobrze mogą mu dać worek słodyczy zamiast obiadu, na pewno nie będzie wybrzydzać i chętniej je zje, niż obiad.
"Jeżeli jest jakaś patologia po stronie nauczycieli, czy jakiś incydent się wydarzył, to zgłasza się to dyrektora z żądaniem przejrzenia monitoringu (bo chyba prawie każda szkoła takowy posiada)"
Nie wiem jak teraz, za moich czasów kamery były tylko na korytarzach (i to nie obejmujące całości) i chyba na rogach budynku, również nieobejmujące wszystkiego. To raz. A dwa: żebyś się potem nie zdziwił jak rzeczywiście jaki kłopotliwy "incydent" będzie, to się okaże, że "no nie mamy kasy na dobry system monitoringu, dysk nam starcza tylko na 10 min nagrań no i wszystko zdążyło już się nadpisać, innymi słowy, nie mamy żadnego nagrania i co nam zrobicie?"
A później płacz, że gówniaki uciekają z lekcji i atakują niewinnych na ulicy. Im bardziej się coś zabrania, tym bardziej potem obraca się to przeciwko osobom, które tego zabraniają. Jest tylko jedna metoda na bachora - nmamawiaj go do porzygu na ten telefon w szkole i wręcz każ mu go nosić i używać na lekcjach. Gówniak będzie tak zdezorientowany, że sam przestanie używać telefonu