Kogo obchodzi jego żona. Nie wiem kto wpadł na taki genialny pomysł żeby w God od war nie grać kratosem.
Mnie nie obchodzi kim będę grał tak długo, jak mechanika i charakter postaci będzie zrobiona dobrze. Fanboystwo Kratosa jest w mocy, ale wolałbym argumenty.
Ograłem GoW 3, pozostałe greckie zgłębiłem przez YT dla poznania historii. Z nordyckich pierwszy splatynowałem, a drugi mnie lekko wynudził. Nie wiem czy "wyrosłem" z exów $ony, czy to kwestia gorszego scenariusza, ale na pewno nie przekreślam Laufey, bo baba, ileż można, korytarzówka, etc.
Tak się składa, że postacie żeńskie w grach często są bardziej wiarygodne, bo zwyczajnie twórcy bardziej przykładają się do emocjonalności (a może bredzę, bo mi siusiak mąci). Na pewno miałem takie odczucia po trailerach np. AC Odyssey, wybór Kassandry był dla mnie oczywisty.
Narracja, że dana marka ma być zawsze skazana na tego samego protagonistę, to dla mnie odklejka, a w dyskusje woki-nie-woki nie mam zamiaru się wkręcać. Liczy się jakość.
Laufey i powrót do akrobatycznej walki to ok, jakoś przejdzie. Ale gadająca kostka Frank to jednak nie na moje siły.