Ja misję w zakonie zrobiłem "po bożemu" z przestrzeganiem rygoru, porządku dnia i mozolnym szukaniem wskazówek po nocach. Było to z jednej strony ciekawe, ale też dość upierdliwe. Nie dziwię się, że ponoć sporo ludzi odpadło od tej gry właśnie przy tej misji.
Wieża stereo Panasonica, kupiona w okolicach 2000 roku. Nie wszystko działa - odtwarzacz płyt odmówił posłuszeństwa już jakiś czas temu, a pilota zeżarł pies, ale ogólnie wciąż gra jak złoto. Mam ją podłączoną do kompa zamiast głośniczków.
A i tak moja kupka wstydu robi sie juz olbrzymia
Tak samo u mnie, tyle, że kiedyś też szybciej byłem w stanie gry z tej kupki kupić po atrakcyjniejszej cenie. Oczywiście, że zdarzają się przeceny 50-80%, tyle, że czas jaki jest potrzebny, żeby do nich doczekać na psstore jest coraz dłuższy. Jestem skupiony na tym sklepie od ponad dekady i wyraźnie widzę, że spadek cen w cyfrowej dystrybucji playstation w ogólnej perspektywie jest dziś wolniejszy niż kiedyś. A do tego trzeba dodać, że i ceny premierowe urosły w ostatnich latach i ilość kontentu w postaci różnych dodatków i rzeczy wyciętych z podstawowej wersji gry jest coraz większa. Jak chcesz kupić grę w jej pełnym wydaniu (a takie mnie głównie interesują), a nie chcesz płacić pełnej ceny (które czasem są srogo odklejone jak na polskie standardy), to naprawdę fajna okazja w promocji wydarzy się później niż było jeszcze te 5-6 lat temu. Tak że ja się ostatnio mocno zniechęciłem do tej ich cyfrowej dystrybucji, zwłaszcza jak porównałem to z wyprzedażami na steamie, gdzie ta sama gra potrafi być dwa, albo i trzy razy tańsza niż na wyprzedaży w psstore.
To chyba zależy kiedy kto grał w oryginał. Ja pierwszy raz przechodziłem jakoś na przełomie stycznia i lutego, więc granie w Goticzka jakoś tak automatycznie kojarzy mi się z zimą i śniegiem za oknem (bo wtedy jeszcze zimą padał śnieg). W sumie może nawet dobrze jesli trzeba będzie czekać aż połatają ;)
Z tym regularnym szkalowaniem to też jakaś dziwna przesada bo nasza ostatnia bezpośrednia interakcja miała miejsce kiedy? Rok, dwa lata temu?
O, ja ostatnią bezpośrednią interakcję z nim miałem jakoś w tym roku, gdy w jakimś temacie o Władcy Pierścieni napisałem, że nie lubię Władcy Pierścieni, co mu się bardzo nie spodobało. Na moją sugestię, że znowu sra żarem zupełnie bez powodu standardowo zwyzywał mnie od zjebów itp. Taki to na Kwisaszek bidny i poszkodowany ;)
Kiedys to byly czasy a teraz nie ma czasow!
Zupełnie bez ironii i śmieszkowania: tak właśnie jest. Jeśli chodzi o fajne okazje na psstore, to mocno się to zepsuło na przestrzeni lat.
Ło panie, okazje to już zniknęły z psstore ładnych parę lat temu. Teraz niby są jakieś promocje, ale okazji to tam ciężko znaleźć. Niestety.
Ja tam chętnie przywitam nowe Injustice. Dwójka dała mi sporo radochy, głównie dzięki temu pomysłowi z ekwipunkiem. Na początku nie byłem do niego przekonany, ale okazał się świetny. W singlowej rozgrywce naprawdę urozmaicało to grę.
Ja już co prawda z zasady nie kupuję gier na premierę, ale dla Goticzka zrobiłbym wyjątek. Szkoda, że gra ma takie problemy. Wersja konsolowa to pewnie już w ogóle będzie optymalizacyjny koszmarek i do końca roku nie ma co tego brać. No szkoda, szkoda :(
Zetkom już serio odwala z tym monetyzowaniem wszystkiego. Ostatnio dziewczyna, która wysyła mi swoją bieliznę za pieniądze, właśnie pyta się mnie czy nie chcę też może jakiegoś odręcznego listu, albo co. No kaman. Co trzeba mieć w głowie, żeby płacić komuś za coś takiego? Jprdl, co za weirdos...
Fajny film, ale jak ktoś faktycznie nastawi się na "psychologiczny thriller" to się mocno zdziwi.
Obejrzę, ale dobrze, że te taśmy Imax mają jakieś ograniczenia, bo bez tego by pewnie trwało z pięć godzin.
Dla pełniejszego efektu można by do fizycznych wydań gry dołączać jakiś gadżet, który wywoływałby nostalgiczne wspomnienia u odbiorców na lokalnym rynku. W Polsce np. gumę Turbo, albo kabel od prodiża.
Obejrzałem drugi sezon Beef i jako, że był to chyba najbardziej oczekiwany przeze mnie serial w tym roku, to nie jestem do końca usatysfakcjonowany. W sensie wciąż jest to solidna rzecz i warto obejrzeć, ale pierwszy sezon był po prostu wyraźnie lepszy. Lepiej pomyślany, lepiej dopracowany pod kątem różnych detali, lepiej trzymał się pewnej konwencji. Powiedzmy, że idealnie niemal balansował między czarną komedią, a czymś poważniejszym.
W tym drugim sezonie takie ogólne zmiany nastroju, gdzie raz robi się albo lekko, albo bardzo poważnie są dużo wyraźniejsze i nie spina się to aż tak dobrze. Zwłaszcza jak się już pojawia ten wątek kryminalny, który imo dość słabo pasuje do reszty.
No i wizualnie też jest słabiej. Pierwszy sezon wyglądał idealnie - dokładnie tak jak lubię. W tym drugim obraz jest mniej ziarnisty, dużo jest scen z tym takim "rozmazanym oświetleniem" (sorry, że nie potrafię tego lepiej nazwać, ale nie znam się na technikaliach), czego bardzo nie lubię.
Szkoda trochę, bo liczyłem na więcej, a tak jest po prostu solidnie. Całość jest pomyślana jako antologia, więc liczę, że trzecia historia znowu będzie lepsza.
Miałem te gazetki i ten świecący szkielet i ogon się złamał
Coś chyba było z tym ogonem, bo mnie też się złamał i to na długo zanim udało się uzbierać cały szkielet. Ale jakoś go tam pokleiłem taśmą i chyba leży gdzieś w piwnicy do dziś.
W sumie to chyba nigdy tak nie miałem, że spotkałem się z jakimś kolegą i zacząłem z nim gadać o ewolucji człowieka od ardipiteków i podobnych sprawach. Muszę poszukać jakichś bardziej jakościowych znajomych.
Najwspanialsza, najlepsza, najważniejsza gra w jaką grałem. Oczywiście teraz już bardziej ją idealizuje przez to jak się zapisała w mojej pamięci i nie mam pojęcia czy dziś tak samo bym się wciągnął, ale w moim growym growym sercu to Morrowind już pewnie zawsze będzie tą NAJ.
https://www.youtube.com/watch?v=0lfCUSB4p6g
Wiem, że są na forum fani Ghost, więc chciałbym im polecić nowy album Spell. Bo to właśnie jest trochę taki Ghost. Tylko lepszy ;)
https://www.youtube.com/watch?v=KDIrnA4i5dw
Mój IQ po tym wszystkim wynosi pięć
Czuję się podobnie po przeczytaniu tego, ale ogólnie fajne, łap serduszko.
Po raz pierwszy od bardzo dawna nie mam na co narzekać
Ja bym tego tak nie zostawił.
Nom, fajnie to wygląda. Za samą scenerię już ma u mnie plusa, bo bardzo lubię takie zimowe klimaty.
Akurat jestem na bieżąco, bo dosłownie w zeszłym miesiącu zmusiłem się, żeby wymęczyć tego Technomancera do końca. I zgadzam się, że setting jest tam naprawdę fajny, ale niestety dla mnie ta gra została zarżnięta przez niedorzeczny wręcz backtracking. W połączeniu z ciągle odradzającymi się przeciwnikami to był absolutny dramat.
Na dodatek te lokacje zostały tak fatalnie zaprojektowane właśnie pod kątem docierania z punktu A do punktu B, że chcąc zrobić wszystkie zadania poboczne co chwila walczyło się z tymi samymi przeciwnikami w tych samych miejscach. Było to frustrujące zwłaszcza jeśli aktualnym celem było tylko dostanie się do jakiejś postaci, żeby zamienić z nią dwa zdania.
W sumie to teraz uświadomiłem sobie, że chyba nawet nigdy nie zagrałem w poprzednią część. Szóstka była by nawet spoko, gdyby nie to, że komputer ostro leciał w ciula magicznie mnożąc oddziały. Z tego powodu w pewnym momencie się od niej odbiłem i to był chyba mój ostatni kontakt z tą serią.
Olden Era za to chętnie sprawdzę, może z czasem wyjdzie na konsole.
Co prawda była to jedna z tych "wiecznie obiecujących" firm, z potencjałem, którego ostatecznie nigdy nie udało się w pełni zrealizować, ale mimo wszystko trochę szkoda. Każda ich kolejna gra faktycznie była trochę lepsza od poprzedniej i może w końcu udałoby im się dowieźć coś, co można by uznać za naprawdę mocną rzecz w swojej klasie.
Liczę, że zorganizują się ponownie pod jakimś innym szyldem.
Jakby sama psychologia nie była już wystarczająco memiczna, to chyba postanowiliście jeszcze do tego dołożyć tym cyklem.
Niby ogólny pomysł na tę grę faktycznie jest ciekawy, ale im więcej o tym czytam, tym bardziej mi się wydaje, że to chyba jednak nie dla mnie. Kibicuję, żeby kolejne polskie studio rosło w siłę, natomiast sam raczej nie prędko kupię.
Fajna lista. Tradycyjnie o większości tych gier nawet nie słyszałem. Sam dodałbym (choćby w honorowych wzmiankach) Dredge i może Fallout 4: Far Harbor.
Mnie bardziej ciekawi jakim to trzeba być człowiekiem, żeby naprawdę nie umieć znaleźć na netfliksie nic dla siebie. Wiadomo, że gusta są różne, ale żeby stwierdzić, że w serwisie z tak wielką biblioteką naprawdę nic mi się nie podoba i nie ma co oglądać, to już trzeba być jakimś mega zgredem.
Jakby komuś brakowało nowej płyty Running Wild, to w piątek wyszła fajna podróba.
https://www.youtube.com/watch?v=pArp4qjEetQ
Imo sporo lepsze niż choćby działające na tym samym poletku Blazon Stone.
Ale co się stanie jak go spotka? Spuści mu wpierdziel, czy co?
W ogóle to jest chyba jedna z najgłupszych imb w historii. Gość powiedział to co pewnie myśli większość ludzi, którzy się nie interesują tematem i to jest całe jego przewinienie. Zamiast mu uświadomić, że po prostu nie ma racji, to większość tych siedzących w "kulturze wyższej" dostała bólu dupy o natężeniu co najmniej 7/10 w skali Kwisatza_Haderacha. No kaman...
Powinniście zmienić to podświetlenie ostatniego posta. Jeśli jest to odpowiedź na temat to wszystko jest ok, ale jeśli jest podpięty pod innego posta, to nie wygląda wtedy jakbyś komuś konkretnemu odpowiadał, tylko właśnie jak kolejny "zwykły" post w temacie. Trochę to mylące.
Ta lewa strona posta w której jest avatar i data nie powinna się już wtedy podświetlać, będzie przejrzyściej.
Nie do końca rozumiem na czym miałoby to polegać, ale jeśli byłaby jakaś fajna ai doomerska frakcja, to w sumie czemu nie?
kwestia gustu i osobistych preferencji prawdopodobnie
No i tego, że ja nie byłem zakochaną nastolatką. Myślę, że to też ma wpływ ;)
Nie wiem jak to określić. No ale właśnie choćby w tej scenie z Wilka z Wall Street to widać. Niby spoko, bardzo dobra rola, ale potem przychodzi ta scena z McConaghujem, który był wtedy chyba w swoim prime i kradnie ją całkiem dla siebie. Nie kojarzę żadnej roli Dicaprio gdzie zrobiłby coś podobnego. Tak jak pisałem, dla mnie to bardzo solidny aktor, ale nie ma w sobie "tego czegoś" co mają ci najlepsi.
Zależy. U mnie miasto (dzielnica w sumie też) zawsze było podzielone między Ruch i Górnika, więc z młodu jak się pytali "za kim idziesz" to żeby uniknąć wpierdolu trzeba było kibicować zgodnie z tym gdzie się akurat było. I też nie było gwarancji, że to np. nie pułapka z podchwytliwym pytaniem.
Ja jestem boomerem a nie pamiętam. Najpierw myślałem, że to ta z Wonder Years, ale chyba nie.
A ja powiem, że się w sumie dziwię, że tyle ludzi deklaruje Dicaprio. To jest niewątpliwie dobry aktor, sam go lubię. Poza tym, jak piszecie, trudno nie szanować tego, że nie dał się zaszufladkować i mocno pracował na to, żeby zostać uznanym aktorem.
Ale z drugiej strony, zawsze myślałem, że ludzie jak mówią o ulubionych aktorach to jednak wybierają kogoś, kto naprawdę emanuje jakąś specyficzną manierą, czy wyjątkową charyzmą, a Leo jest raczej po prostu solidny.
Więc tak to jest mieć córkę
Chyba niezbyt fajnie. Musisz ją targać wszędzie na plecach, bronić przed jakimiś robotami, pilnować, żeby sobie nie uciaprała tej dizajnerskiej kurtki... Brzmi jak kupa roboty. Z psieckiem nie ma takich problemów.
No zdecydowanie mi się nie podoba. Szkoda gościa, ale ten pomysł ze wskrzeszaniem zmarłego aktora przy pomocy AI jest paskudny. Na pewno nie obejrzę i mam nadzieję, że ludzi z podobnym nastawieniem będzie na tyle dużo, że to się na przyjmie.
Użytkownik Wrzesień należy do najmniej wyrazistych i rozpoznawalnych osób na forum gry-online.pl. Jego status "Idiot doom spiral" trafnie oddaje jego osobowość i działalność na portalu.
Charakter wypowiedzi:
Jego wypowiedzi najczęściej bazują na taniej kontrowersji i chorobliwej potrzebie uwagi. Osoba ta rzadko wypowiada się merytorycznie, większość jego postów to celowe mijanie się z prawdą, bądź konfabulacje nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością.
Rola w społeczności:
W hierarchii członków forum gry-online.pl użytkownik ten plasuje się gdzieś na samym końcu. Jego rolę można porównać do tego irytującego dzieciaka, który przyszedł na imprezę, choć nikt go nie zapraszał. Nie jest lubiany, a inni użytkownicy rzadko plusują jego posty.
Gatunki gier:
Użytkownik Wrzesień często wypowiada się na temat gier rpg, na których w ogóle się nie zna. Kojarzony jest na przykład ze szkalowania takich produkcji jak Planescape: Torment lub Wiedźmin 3, co automatycznie wyklucza go z dyskusji i sprawia, że ciężko traktować tego człowieka poważnie.
Zainteresowania:
Wrzesień pasjonuje się muzyką metalową jak jakieś piętnastoletnie dziecko. Często pisze także o filmach (głównie słabych), gdyż jako osoba, która nigdy nie dojrzała wciąż żyje w świecie fantazji.
Relacje z moderacją:
Wrzesień znany jest z podlizywania się moderacji gry-online.pl. Dzięki temu wciąż nie został zbanowany na portalu, choć zdecydowanie powinien.
Preferencje:
Prawdopodobnie jest gejem.
W 2012 nie było jeszcze tego powiedzenia, że kto słucha rege ten rucha kolege? Bo nie widzę nigdzie.
edit: a nie, sorry, jednak nie dopatrzyłem ;p
Ja wolałem tę https://www.youtube.com/watch?v=qzaAESO8suY
Ten tekst o siłach natury powtarzaliśmy w szkole do znudzenia.
Cena to jedno, ale to przecież powinno być wydane od razu w jakimś pakiecie "Gothic Trilogy", a nie rozbite na trzy osobne premiery, żeby tylko trochę więcej z nich wycisnąć. No co za chciwe ciule.
Gość jest już namierzony. Wkrótce się przekona jak konsolowo karze zdrajców i kolaborantów. Tak się sprzedać za dodatkowe 30 srebr... efpeesików. Wstyd.

Send Help. Dla mnie najlepszy film Raimiego od lat (pewnie gdzieś tak od czasu Drag Me to Hell) i w sumie szkoda, że trochę bardziej tu nie odleciał. Najwięcej czasu poświęcona na budowanie relacji między bohaterami i wyszło to całkiem spoko, ale film i tak jest najlepszy wtedy, gdy robi się krwawo i niepoważnie.
Mimo tego (i mimo słabych efektów specjalnych) dobrze się bawiłem. Fajnie jest to zagrane, fajnie pomyślane, a zakończenie całkiem satysfakcjonujące.
spoiler start
Zwłaszcza, że w czasach tych wszystkich odklejonych CEO, film w którym pracownik dokonuje zemsty ostatecznej na chujowym szefie, ma naprawdę fajny, budujący wydźwięk ;)
spoiler stop
Wymęczyłem po latach Technomancera. Jezusie, jaka to była mordęga. Niby ma całkiem przyjemną historię, ciekawy świat, walka też nawet daje radę, ale backtracking połączony z odradzaniem się przeciwników to jest w tej grze absolutny dramat. Kompletnie nie ogarniam jak ktoś mógł w ogóle zaprojektować lokacje w ten sposób. Za każdym razem jak musiałem biegać po tych kanałach i walczyć dokładnie z tymi samymi potworami w dokładnie w tych samych miejscach, to szlag mnie trafiał. Cieszę się, że mam tę produkcję zaliczoną, ale kuźwa nigdy więcej.
Jeden z moich ulubionych filmów ostatniej dekady. Jestem pewien, że jeszcze nie raz obejrzę.
Zupełnie inaczej bym oceniał, te trzy pierwsze gry, które wymieniłeś to fabuły, których wręcz nie lubię. Ale ogólnie takie autorskie listy bez ciśnienia zawsze na plus.
Solidna lista, ale jednak wykluczyłbym BG3, Dragon Age, czy nawet Goticzka. Zestawienie dotyczy mniejszości, a to przecież typowo homoseksualne gry.
Fabularnie nie zapada jakoś mocno w pamięć, ale wizualnie to chyba jedyny film od długiego czasu, który naprawdę mi uświadomił, że efekty specjalne faktycznie poszły pod względem jakości do przodu. Świetnie to wygląda i to nawet pomimo faktu, że tworząc cały koncept wizualny (scenografia, projekty lokacji itd) twórcy kradli pomysły chyba ze wszystkiego z czego się dało ;)
Za mną drugi sezon Fallouta. Podobało mi się, chociaż uważam, że rozbicie całej fabuły na te kilka wątków jednak zaszkodziło mu jako całości. Gdyby wszystkie lepiej się ze sobą łączyły, to byłoby ok, ale tam raczej miało się wrażenie oglądania kilku różnych, niezależnych od siebie historii i brakowało jakiegoś elementu, który by to ładnie spajał w całość.
Poza tym, podobnie jak w przypadku pierwszego sezonu - chciałoby się trochę więcej postapo w tym postapo.
Zacząłem też oglądać Animal Kingdom i póki co podoba mi się. Szkoda, że netflix chyba też zaczął oszczędzać na tłumaczach, bo niektóre napisy wyglądają jakby tłumaczyło je AI, ale sam serial dobry.
No całkiem ciekawe zestawienie. Jak oglądam te listy to mam wrażenie, że większość jest totalnie przewidywalna i robiona trochę na zasadzie, żeby się nikt nie przywalił jak ustawisz daną grę za nisko, albo za wysoko. Tu widać, że oceniasz wedle własnego uznania i to jest bardzo dobre podejście.

Kolejny reboot - tym razem lotów kosmicznych - do którego musieli wcisnąć na siłę babę i murzyna. . Jak lecieli biali faceci to nawet wylądować na księżycu się dało, a teraz nagle za trudne. A potem zdziwko, że misja okazała się porażką i tylko kupa pieniędzy na to poszła. Nigdzie nie wylądowali, nic nie przywieźli, kolejni co polecieli porobić se zdjęcia i pojeść pierogów. Ale ważne, że diversity jest.
Widać woke zaraza skaziła już wszystko na ziemi, to teraz ruszyła na podbój kosmosu.
Wielkie halo. Co to za wyczyn rozwiązać jakiś marginalny problem i zmienić przelicznik na steamie, gdzie i tak była taniocha. Jak chcą się czymś pochwalić, to zapraszamy do konsolowa. Tu dopiero są możliwe zasługi do przypisania. Partia, która na stałe obniży ceny będzie miała się czym szczycić!
Szkoda, że wizualnie to kolejny film, który już na etapie zwiastuna wygląda jak ta gówniana reklama coca coli z AI ;/
No kojarzę, że był taki kawałek chyba jeszcze jak chodziłem do podstawówki. Ale jak to się nazywało to oczywiście nie mam pojęcia i chyba dobrze ;p
No tak, z całymi kawałkami mam mniejszy problem, jak kojarzę jakiś fragment, to zwykle dość szybko ogarniam co to jest. Za to coraz częściej zapominam nazw zespołów. Kojarzę kawałek, często nawet okładkę płyty, ale nazwa zespołu nie może mi wskoczyć na miejsce. No, ale przez tyle lat przewinęły mi się setki tych kapel, więc to pewnie zrozumiałe.

A swoją drogą, to tragiczne są te grafiki, którymi teraz GOL ilustruje artykuły. Kiedyś były takie fajne, robione w jakichś edytorach obrazki, jak np. tu https://www.gry-online.pl/newsroom/doom-i-skyrim-uruchomione-na-tescie-ciazowym/z81e6ff
Wyglądało to topornie, ale miało swój urok. Był w tym jakiś pomysł, jakiś styl. Teraz jak poszliście już całkiem w to AI, to wygląda to absolutnie paskudnie.
To, że te projekty zarabiają ponoć kupę kasy na samych odtworzeniach, to jest jeden ze smutniejszych przykładów na to jak AI niszczy popkulturę.
Powinna być zmiana czasu, ale tylko do tyłu. Tak byłoby mądrze i sprawiedliwie.
O tak, mrówki świetny motyw. Był też chyba odcinek w którym walczył z wielką stopą, czy tam innym yeti.
A w temacie, to oczywiście też mi się zdarza, że kojarzy mi się jakaś melodia, a nie potrafię sobie uświadomić skąd to znam. Np w tym kawałku https://www.youtube.com/watch?v=W9lsWI7zhTY od 1:33 jest taki motyw, który mi się wydaje mocno znajomy. Zachodziłem w głowę wielokrotnie z czym mi się to kojarzy i do dziś nie wiem. Lubię ten projekt, ale tej płyty staram się nie słuchać, bo potem cały dzień mi to siedzi we łbie i kombinuję.
Wiem też, że niektórzy ludzie wprost szukają muzyki przez AI, żeby im podawała rzeczy podobne do tych które lubią i wrzucała od razu konkretne utwory, ale dla mnie to trochę pozbawianie się frajdy. Samodzielne szukanie muzyki, żeby trafić na coś fajnego to dla mnie jest zabawa sama w sobie.
Myślę, że tylko kobiety są w stanie się zakochać w sztucznej inteligencji (ewentualnie Hydro w Avisonie). Jakby Brad Pitt wysłał ci zdjęcie ze szpitala, to nie posyłaj mu żadnych pieniędzy!
Dobrze, że konsolowcy to ludzie sukcesu i zawsze świetnie im się powodzi. Damy radę.
Pamietam, że jak leciał na Polonii 1 to w tych pierwszych sezonach wszystko było tłumaczone. Jak łączył te wszystkie składniki, co robił itd. Potem była niby jakaś afera (nawet nie wiadomo czy to prawda, po prostu taka plotka o której każdy słyszał), że jakiś dzieciak zabił się bombą zrobioną według przepisu MacGyvera i w serialu faktycznie potem brakowało tych opisów. Ot, po prostu MacGyver coś tam łączył ze sobą, ale w tle już nie tłumaczył co i jak. Zawsze mnie ciekawiło jak było naprawdę.
To jest nic. Mój brat ma 72 lata i raz w roku organizuje ogólnokrajową zbiórkę, żeby go wskrzesić.
Już pomijam kolor skóry, chociaż taki wybór to czysta prowokacja twórców
Już dajcie spokój z tą prowokacją. Współczesne seriale, przy swoich ogromnych budżetach i presji finansowania serwisów streamingowych mają w założeniu trafić do jak największego grona odbiorców. A, że ludziom odpowiedzialnym za wyłożenie na nie kasy wychodzi w badaniach, że widzowie chętniej coś obejrzą, jeśli w obsadzie będą mieli więcej reprezentantów swojej grupy etnicznej, to właśnie robią ją "różnorodną". Nie ma w tym żadnej prowokacji, czy innej agendy. W założeniu kogoś po prostu opłacało się zrobić czarnym i padło na Snape'a. Pewnie właśnie dlatego, że "ta postać będzie maks godzinę przez tyle sezonów", więc był to w miarę bezpieczny wybór. Nie ma co się w tym doszukiwać nie wiadomo czego.
O, super news. Barbarian i Weapons bdb, więc liczę, że z tego tez wyjdzie coś fajnego.
Jedynka super - dla mnie gra akcji niemalże idealna. Dwójka już trochę irytowała mnie pójściem w duże lokacje i spora ilością backtrackingu, ale wciąż była bardzo fajna. Natomiast trójka to już po prostu zbieranie znajdziek z dodaną na siłę fabułą. Mam nadzieję, że ta nowa częśc, którą zapowiedzieli pójdzie bardziej w stronę jedynki.
Przecież to książka dla dzieci.
Użyłem słowa "friendly", ale bardziej chodziło mi o to, że jest po prostu przesłodzony. Ja książek nie czytałem, widziałem tylko filmy, i to oczywiście była bajka dla dzieci, ale jednak o przygodowym charakterze. Na zwiastunie tego za bardzo nie widać. Tam głównie jest akcentowany ten motyw przyjaźni Pottera i reszty i to właśnie w taki bardzo ckliwy sposób. Gdyby cały serial był utrzymany w tym tonie, to ja bym go już pewnie nie obejrzał.
Ale właśnie przypuszczam, że tak to zmontowali po prostu, żeby uczucie nostalgii mocniej wjechało u tych, którzy oglądali filmy w młodości.
Całkiem fajnie to wygląda. Może trochę takie zbyt "friendly", ale możliwe, że tak jest po prostu zmontowany ten zwiastun.
https://www.youtube.com/watch?v=Bfb0ReBCmpg
Nie wiem czy na polu muzyki niemetalowej powstała w ciągu ostatniej dekady płyta, która by mi się bardziej podobała. Wybitny album.
Będzie można zakładać nauczycielom kosze na głowę bez stresu, że ktoś to nagra i się wyda.
Przeszedłem w zeszłym roku As Dusk Falls i była to naprawdę świetna przygoda. Jedynie zakończenie z cliffhangerem mi się nie podobało. Byłoby dużo lepiej, gdyby to była zamknięta, skończona historia.
Bardzo dobrze wspominam też pierwszy sezon The Walking Dead. Kolejne jakoś mi umknęły, ale myślę, że kiedyś nadrobię.
Za to TDPA uważam za totalnie nierówną serię. O ile takie House of Ashes było bardzo spoko, tak już np. The Devil In Me to męczenie buły po całości.
Raczej nie piję. Piwo to dość plugawy trunek, a już w szczególności pity z puszki. Jak zaczynasz pić browary z puszki, to wcześniej czy później zostaniesz zwykłym troglodytą. Już lepiej się wódki napić.
Oj, to była fajna bajka. Pamiętam do dziś jak Super Nindża wołał głosem Fronczewskiego "NORRRRIS! JESZCZE BĘDZIESZ BŁAGAŁ, ŻEBYM CIĘ DOBIŁ!" ;)
Nikt nie powinien spotykać się z czymś takim
Ja wiem, czy nikt... Na pewno nie jakiś aktor, który nikomu w żaden sposób nie zawinił, ale aż tak bym nie kategoryzował.
Chyba nie do końca wpisuje się w naturę tematu, ale np. dżinsy świadomie zacząłem wymieniać na tańsze modele jakiś czas temu. Byłem dosyć zawiedziony jakością tych popularniejszych marek, mam wrażenie, że kosztują coraz więcej, a są coraz mniej trwałe.
Tymczasem raz w tygodniu jest u mnie w okolicy taki wielki targ, gdzie można kupić między innymi spodnie różnych dziwnych polskich marek i kiedyś z ciekawości kupiłem tam sobie właśnie dżinsy (oczywiście mierzone elegancko na kartonie, za firanką i na mrozie). Nie powiem, że były lepsze, bo nie były, ale były porównywalne do tych lepszych modeli, które miałem. Podobny fason, podobna jakość materiału. Wytrzymały chyba nawet trochę dłużej zanim zaczęły się gdzieś przecierać. A kosztowały dużo mniej.
Od tego czasu już parokrotnie kupowałem tam spodnie i bardzo sobie chwalę.
Nieszczerze, ale przynajmniej przeprosili. Z tego miejsca chciałbym w imieniu swoim i innych świadomych graczy podziękować tym cichym bohaterom, którzy stoją na straży porządku, monitorując sytuację i wyłapując podobne przypadki. Robicie bardzo dobrą i bardzo ważną robotę, chłopaki.
Oby tylko wiernie oddał historię z gier, a nie interpretował po swojemu jak to teraz modne.
Nigdy nie cieszyło mnie podjęcie pracy, ale skoro było ci to potrzebne, to gratki i powodzonka na przyszłość.
Dlatego po zakończeniu dobrej gry zawsze wart iść pobiegać, żeby nie dostać depresji.
na serio DoW2 byl jakos mocno krytykowany?
Ja pamiętam, że faktycznie był. W sensie, miał niezłe recenzje, ale było sporo narzekań, że gra odeszła od formuły jedynki.
Oczywiście dwójka sama w sobie była świetną grą, pójście bardziej w stronę gry taktycznej w ogóle jej nie zaszkodziło. Jakbym miał wskazać jakąś rzecz, która tam nie zagrała, to imo były to te pojedyncze potyczki, które w trybie online ponoć były fajne, ale w wersji singlowej ciężko się w to grało. Jedynka pod tym względem była jednak lepsza i co za tym idzie miała zdecydowanie większą regrywalność.
Ale kampanie wciąż <3
Całkiem w porządku się to oglądało, choć nietrudno zauważyć, że lepszy byłby z tego miniserial niż film.
Nie przeszedłem co prawda wszystkich wyścigów w Wreckfeście, ale większość i to jest dla mnie prawdopodobnie najlepsza ścigałka ostatnich lat (oczywiście z perspektywy kogoś, kto nie jest koneserem gatunku). Mam nadzieję, że ta dwójka w końcu wyjdzie, bo strasznie długo się z tym grzebią.
Chyba nikt nie sądził ;) A płyta całkiem fajna. Na razie tylko raz ją przesłuchałem, ale podoba mi się. Trochę więcej tu chyba dźwięków z czasów "Enemy of the Sun", czy "Times of Grace", co mnie cieszy, bo ten ich okres lubię najbardziej.
Myślę, że będę jeszcze wracał do tej płyty.
Nie, po prostu zesrałeś się o coś, bo tak masz w zwyczaju. Z tego jesteś znany na forum i na tym opierasz swoją działalność tutaj. 90% twoich postów to buldupienie, wyśmiewanie czegoś i roztaczanie aury sfrustrowanego przegrywa. Tak masz i nic z tym nie zrobisz. Raczej już chyba nikt też nie bierze tego nawet do siebie, bo twój fatalny gust i próby udawania, że znasz się na wszystkim lepiej niż inni wpisały się w forumowy folklor, więc tak jakby zero zaskoczenia.
A Władca Pierścieni nadal lame & gay.
No fajnie wygląda ten zwiastun. Poprzednia część mnie totalnie wynudziła, więc liczę, że tym razem będzie lepiej. Dobrze, że chyba już odchodzą od tego motywu multiversum, bo to był fatalny pomysł.
Ja też mam gównianego skilla, ale ER jest właśnie dużo bardziej wybaczający pod tym względem. W sensie wciąż jest trudny, ale daje więcej narzędzi, żeby sobie z tym radzić. Jest sporo przedmiotów do buffowania, czarów dla postaci wolących grać na dystans, podczas większości walk z bossami możesz używać przywołańców, żeby odciągały ich uwagę... A najważniejsze, że właśnie nie ma tego poczucia grindowania, jeśli ci nie idzie. Zawsze możesz pójść gdzie indziej, podbić sobie level i potem wrócić. Nawet jeśli idziesz gdzieś typowo, żeby poexpić, to w międzyczasie byłeś w tylu innych miejscach, że po prostu nie czujesz, żebyś wciąż robił to samo, albo odbijał się gdzies od ściany.
Nie poleciłbym spróbowania jedynie osobom, które zwyczajnie nie lubią formuły tych gier, bo to wciąż jest gra typu Dark Souls, tylko zrobiona na dużo większa skalę.
Jezus Maria, jeszcze ten się oczywiście musiał zesrać, bo ktoś nie lubi jakiejś dennej książki, którą on lubi. Weekend na pełnejXD
Nie, grałem już wcześniej. Problem w tym, że ja jestem w te gry bardzo słaby, więc musiałem sporo grindować, a grind powodował, że w końcu na jakimś tam etapie (np. w Bloodbornie gdzies przy samym końcu) miałem ich dosyć. Dopiero jak niektóre soulsy zaczęły dodawać poziomy trudności, to zacząłem je kończyć, np w zeszłym roku przeszedłem Lies of P i Steelrising. Elden Ring niweluje trochę problem grindu, więc dla mnie jest zwyczajnie łatwiejszy i większa jest szansa, że dociągnę do ostatniego bossa.
A w Beyond Good & Evil też nie grałem nigdy. Mam remaster na wishliście, jak się trafi jakaś dobra promka to na pewno kupię kiedyś.
A ja nigdy nie grałem w żadne pokemony, nawet do dziś nie wiem co się tak naprawdę robi w tych grach, oprócz zbierania potworków ;p
Wtem! Bez żadnych zapowiedzi, bez pierdyliarda singli, zupełnie z zaskoczenia wychodzi nowe Neurosis. Tak się powinno wydawać płyty (i gry i właściwie wszystko inne).
https://www.youtube.com/watch?v=UJk5qjYqhMA

No właśnie, w co tam pany gracie, oprócz tego Battlefielda? Ja wróciłem do Elden Ringa i mega się wciągnąłem. Jak gram, to przepadam na parę godzin, jak nie gram to myślę o tym gdzie pójdę jak już będę grał, dawno tak nie miałem.
Dla mnie ilość zaangażowania i wysiłku jakie trzeba włożyć w gotowanie nie jest współmierna do rezultatu. To brudna i niewdzięczna praca. Wolę już potem pozmywać naczynia.
Ależ skąd Iselor, wcale nie "trzeba znać i czytać". I to nie dlatego, że Władca Pierścieni to wyjątkowo denna i nieciekawa książka. Po prostu świat jest tak skonstruowany, że niewiele rzeczy tak naprawdę trzeba. Tak tylko chciałem zauważyć, bo wyglądasz na takiego gościa, który wiele rzeczy uważa za jakieś obowiązkowe, a to nieprawda.
Ja teoretycznie lubię duże, otwarte światy, ale też mam wrażenie, że obecnie już trochę ich za dużo. Brakuje mi na rynku więcej produkcji z bardziej korytarzową, oskryptowaną strukturą poziomów. Wiadomo, że odkąd coraz więcej ludzi przelicza cenę gry na spędzony w niej czas to firmy mniej chcą inwestować w takie produkcje, ale może rozwój segmentu AA coś zmieni w tej kwestii.
Ja myślę, że jak ktoś ma problem z Władcą Pierścieni, to audiobook nic mu nie pomoże. Pomoże inna książka i inny autor.
Chłopie, ty nawet internetowej obelgi nie potrafisz skonstruować, żeby to miało ręce i nogi.
Zresztą w sumie whatever, chcesz tam być prostym analfabetą, to sobie bądź.
Jeśli ty myślisz, że jedynym problemem twoich postów są literówki, to znaczy, że ewidentnie ktoś cię nie nauczył podstawowej umiejętności komunikowania się. W sumie coraz większy problem na forum (i pewnie ogólnie w społeczeństwie), ale ty przebijasz wszystkich.
To po cholerę w ogóle piszesz posty na forum? Poświęcasz czas na klepanie tekstu, a nie chce ci się włożyć minimum wysiłku, żeby był w miarę schludny i zrozumiały dla innych?
Powodzenia. Ja się poddałem w połowie drugiego tomu. A to było jakieś 25 lat temu jak jeszcze miałem więcej cierpliwości i samozaparcia.
Skończyłem wczoraj trzeci sezon Yellowjackets. Pierwszy mi się bardzo podobał. Drugi trochę mniej, ale wciąż był spoko. Natomiast ten trzeci wygląda jakby już nikt nad tym nie panował. Miałem wrażenie, że oglądam jakiś improwizowany serial, gdzie historia jest wymyślana na bieżąco.
Kolejny sezon pewnie jeszczę obejrzę, bo mimo wszystko chcę wiedzieć jak to zakończą, ale mam nadzieję, że to już będzie ostatni.
No a co z tą konsolową wersją? Zapowiedzieli już w zeszłym roku, a wciąż nie widzę nigdzie daty premiery.
Wydaje mi się, że jakiś czas temu mignęło mi też na prime video, więc tam chyba także można obejrzeć.
Cóż, jeśli to prawda, to oczywiście wielki smutek, że jednym z życzeń umierającego człowieka było przyłożenie ręki do tej zbrodniczej technologii.
Kiedyś włączyłem sobie taki test, żeby sprawdzić jakie mam to IQ, ale po tym, jak spędziłem zdecydowanie za dużo czasu nad jedną zagadką, to stwierdziłem, że w sumie nie potrzebuję tego wiedzieć ;p
wszystkich dorosłych posiadających zestawy Lego sprowadziłeś do rangi niedojrzałych emocjonalnie wiecznych dzieci
Ja tylko chciałem dodać w temacie, że nie ma nic nagannego w byciu niedojrzałym, wiecznym dzieckiem. Z perspektywy starego konia oceniam wręcz, że jest to naprawdę spoko opcja. Polecam ogólnie.
Przypomnijmy, że na krótko przed galą głośno było o niefortunnej wypowiedzi artysty, który w filmie Josha Safdie wcielił się głównego bohatera. Timothee Chalamet w rozmowie z Matthew McConaughey’em powiedział, że nie chce pracować w operze czy balecie, które i tak już współcześnie nikogo nie obchodzą. Słowa młodej gwiazdy spotkały się z dużą krytyką środowiska i stały obiektem żartów na tegorocznej gali. Możemy jedyne spekulować, czy miały wpływ także na wynik Oscarów.
Nie słyszałem o tym wcześniej, ale dziś akurat trafiłem na artykuł, który pisze o sprawie trochę szerzej: https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,198697,32655487,juz-nie-jest-ulubiencem-tlumow-glupia-wypowiedz-stracila-chalameta.html i to jest chyba najgłupsza pseudo-afera o jakiej słyszałem od długiego czasu. Gość nie powiedział nic szczególnie kontrowersyjnego. Nie było w tym jakiejś negatywnej intencji, czy chęci dowalenia komukolwiek. Ot, zwykła opinia wynikająca po prostu z niewiedzy (przynajmniej tak zakładam, że ci, co go prostują mają rację - sam do opery nie chodzę, bo mnie właśnie nie obchodzi), nic o co warto by tłuc zbroję. W normalnym świecie ktoś by go po prostu uświadomił i powiedział "stary, nie masz racji, jest tak i tak" i sprawa by się zakończyła.
Ale nie, tu jakieś hurr durr, atak na KULTURĘ WYŻSZĄ! Koniec kariery i nie dawajcie mu nigdy oscara! No ludzie... Nie widziałem tego filmu, który był nominowany, a Chalameta jako aktora nawet niespecjalnie lubię, ale serio, skoro dziś ktoś faktycznie może sobie narazić karierę z powodu takiej pierdoły, to znaczy, że świat już całkiem ocipiał.
Aktor, który grał Shepherda zmarł jakieś 10 lat temu, a poza tym chyba wszyscy żyją. Ogólnie świetny news. Szkoda, że animacja, ale w sumie to zrozumiałe, skoro od premiery serialu minęło ponad 25 lat.
Na ich korzyść przemawia fakt, że oficjalnie niewiele jeszcze ogłosili, ale właśnie patrząc na te przecieki, to wynika, że to typowy Microsoft, gdzie co miesiąc jest nowa strategia i nowy plan na przyszłość.
Największym zwycięzcą, zgodnie z przewidywaniami, została Jedna bitwa po drugiej Paula Thomasa Andersona
Dobry film, podobał mi się, choć akurat konkurencja to w większości nie moja bajka i mało co z tego obejrzałem.
Z zaskoczeń, to dziwię się, że Plemons nie dostał nawet nominacji za Bugonię. Świetna rola i imo pociągnął ten film bardziej niż Emma Stone.
Czy ktoś z siedzących w temacie orientuje się jaki los ostatecznie spotkał ten zestaw?
Wczoraj się dowiedziałem, że w zeszłym roku zapowiedzieli coś takiego, ale nie widzę nigdzie, żeby trafił do sprzedaży, albo chociaż miał jakąś datę premiery.
Przyznam, że zajebiście mi się to podoba i gdyby cena nie była dla mnie jakaś zaporowa, to chętnie bym sobie sprawił taki zestaw.
W sumie wszystkie te przecieki coraz bardziej mi wyglądają na powrót do formuły "wszystko jest xboxem", od której mieli niby odchodzić.
Idealny czas na życie to wiek 5-17 lat. Potem jesteś już stary, więc nawet jak ci się powodzi to już nie to samo.
Tak, ze wszystkich tych ostatnich zmian na GOLu to prawdopodobnie jedyna, która była naprawdę potrzebna.
Masło jest naturalnie w stanie splątania kwantowego z podłogą. Nawet jest to napisane na opakowaniu drobnym drukiem. Do tego na maśle masz jeszcze zwykle plaster salami, czy tam innego sera, co powoduje, że ta strona ma większą gęstość i jest zwyczajnie cięższa, więc siła grawitacji po prostu ściąga ją w dół.
Naturalnie. Pijemy cosmopolitany, oglądamy "Sex w wielkim mieście" i obgadujemy kolegów.
Całkiem miło wspominam jedynkę, więc pewnie kupię jak wyjdzie w wersji 2.0. Może 2.5.
I co, i nie pomożesz? Trzeba sobie pomagać. Pamiętaj, że ty kiedyś też możesz być w potrzebie i wtedy to korporacja może wyciągnąć do ciebie pomocną dłoń.
Dla mnie spoko. Zawsze mi się podobało, że muzyka metalowe to jest coś wykluczanego z przestrzeni publicznej. Uważam, że to dobrze, że po jakichś tam latach większej popularności i próbach flirtowania z mainstreamem metal znowu bardziej poszedł w muzyczne podziemie. Satanistyczne teksty zawsze również masa ok. Generalnie im bardziej zespoły metalowe są piętnowane, tym bardziej są cool.
No, ale ja jestem tylko zwykłym ziomeczkiem, który lubi sobie słuchać metalu. Ludzie, którzy żyją z grania koncertów maja pewnie na ten temat inne zdanie.
Skończyłem ostatnio pierwszy sezon i polecam każdemu. Myślałem, że już wyrosłem z chińskich bajek, bo na przestrzeni lat żadna nie potrafiła mnie wciągnąć, ale to jest tak cudownie dziwaczne, że obejrzałem z przyjemnością. Oby drugi sezon był równie dobry.
W ogóle nie chciałbym już chyba mieszkać w samym mieście. Jakby mnie było stać, to przeniósłbym się na jakieś polskie suburbia. Taką pół-wieś.
Nawet ostatnio pomyślałem, że fajnie by było wstąpić do jakiejś komuny jak z amerykańskich filmów. Takiej gdzie ludzie żyją bez smartfonów, hodują warzywa na świńskim gównie, a na kolacje mają kartofle z ogniska. Nie na zawsze oczywiście, ale żeby tak pomieszkać jakiś czas, podładować baterie, a potem wrócić. Bo serio, miasto, mimo wszelkich swoich wygód to mega stresogenny system.
No może wcześniej nazywał się Olivier Hétérosexuel i mu się nie podobało, to sobie zmienił.
Ok, ponieważ mnie i tak nikt nie posądzi o bycie dojrzałym, to napiszę to o czym wszyscy myślimy:
Gość się nazywa Olivier Gay. Gay!
Ja tam nie widzę żadnej wielkiej obietnicy. Wszystko co tam powiedział to jest przecież jakiś jeden wielki strumień świadomości bez żadnej treści. Nic to zupełnie nie znaczy, wszystko można pod to podciągnąć, no zero konkretów. W ogóle nie rozumiem po co takie eventy są organizowane, przecież to totalne marnowanie czasu ludzi, którzy to oglądają. Na końcu takiego wystąpienia wiesz dokładnie tyle samo ile wiedziałeś na początku, albo i jeszcze mniej. Nawet PRowo nie ma to żadnego sensu, bo każdy normalny człowiek przecież widzi, że to jakiś zwykły korpobełkot. Kolejna działanie, które zamiast pomagać marce xboxa jedynie mu szkodzi.
Mam nadzieję, że współpraca z prezydentem Maxem Kolonko będzie układać się pomyślnie.

Anaconda. Ten film miał u mnie fory już na starcie, bo sam bardzo lubię zarówno oryginalną Anacondę jak i Polowanie Na Krwawą Orchideę. I to pomimo, że oba uchodzą dziś za bardzo kiepskie produkcje. Dlatego pomysł, że zamiast klasycznego rebootu robimy film o fanach oryginału, którzy po latach postanawiają nakręcić własną wersję jest dla mnie super. W sumie aż dziwne, że wcześniej nikt tego nie zrobił w ten sposób.
Natomiast po obejrzeniu całości mam wrażenie, że nie do końca wykorzystano potencjał tej formuły. Można było się z tym bardziej pobawić. Mocniej wykorzystać oryginalnych aktorów, bardziej zespolić akcję z tym "prawdziwym" rebootem, który się tam pojawia... Zdecydowanie było tu jeszcze pole do popisu.
Ale, żeby nie było, to co powstało na pewno nie jest złe. Może i nie jest to najzabawniejszy film na świecie (choć scena za świnią powinna rozśmieszyć każdego), ale naprawdę sympatyczna, kumpelska komedyjka, napędzana głównie siłą nostalgii. Całkiem dobrze się bawiłem, choć mam gdzieś z tyłu głowy, że z takiego świetnego pomysłu dało się wyciągnąć więcej.
6,5/10
Super. Pierwszy sezon dla mnie topka seriali ostatnich lat. Mam nadzieję, że drugi będzie równie dobry.
Niezły dick move. Jakbym trafił na coś takiego (choć może nawet już trafiłem a nie wiem), to bym się pewnie obraził i wstrzymał z zakupem na dłuższy czas.
To nie to
Nie, nie, mówię wam, że to właśnie to. Według moich obliczeń samo usunięcie serialu z Karolakiem powinno podwyższyć wskaźnik urodzeń o jakieś 20%. A jak jeszcze uda się rozpropagować, żeby mężczyźni zamiast w zajmowanie się dziećmi znowu bardziej angażowali się w jakieś męskie hobby (np. granie w gry), to już w ogóle demografia powinna być w dużo lepszym stanie.
Zwłaszcza z perspektywy tych zarobionych kobiet, rzekomo będących jedną z przyczyn problemu, facet interesujący się swoim dzieckiem i zaangażowany w dzieciowe sprawy jest jak najbardziej sexy.
Przez pierwsze miesiące tak się pewnie może wydawać, ale wątpię, żeby takie coś się utrzymało. To właśnie tak jak z kobietami grającymi w gry. Na początku facet myśli spoko, wow, wspólne hobby, sexy itd. Ale potem myślisz "kurde babo, zamiast zabijać te gobliny, to znalazłabyś sobie jakieś babskie zajęcie. Urodziła dziecko, pogotowała, albo co".
Tak to wygląda.
Moim zdaniem główne przyczyny niskiej dzietności są dwie.
Pierwszą jest ten serial z Karolakiem i Hanką Mostowiak co leci na polsacie (czy tam tvnie, whatever). Ja tego nie oglądam, ale moi rodzice i siostry bardzo go lubią, więc jak tak czasem siedzimy razem przy jakichś okazjach i w tle leci tv, to coś tam do mnie dociera i to jest straszne. Serial oparty na tym, że dwie osoby, które nie mają ze sobą nic wspólnego tkwią w małżeństwie chyba tylko dlatego, że właśnie mają ze sobą dzieci. W każdym odcinku Hanka i Karolak wiecznie się kłócą, drą na siebie ryja, w dodatku Hanka ma jeszcze zwyczaj wyśmiewania się z męża w taki specyficzny, teatralny sposób. Jedyna myśl jaka zdrowemu człowiekowi przyjdzie na myśl przy tym serialu to "czemu oni się kuźwa nie rozwiodą"?
Oczywiście, można powiedzieć, że skoro nie oglądam tego na bieżąco to nie mam pełnego obrazu sytuacji, ale i tak myślę, że jak ktoś młody, kto mało jeszcze ogarnia świata, trafi choćby na parę odcinków, to już z góry będzie uprzedzony do zakładania rodziny.
A drugą przyczyną jest oczywiście kryzys męskości, który objawia się głównie tym, że faceci nagle zaczęli tak bardzo lubić dzieci. Niby wiadomo, że zawsze mężczyźnie płodzili dzieci, bo fajnie mieć dziedzica, przekazać mu swój dobytek, czy wiedzę o życiu, ale też nie robili z tego jakiejś wielkiej sprawy jak teraz. No bo umówmy się, wychowywanie dzieci i spędzanie z nimi czasu to nie jest jakieś szczególnie atrakcyjne zajęcie i jeśli facet tak bardzo się tym ekscytuje, no to jest dziwny.
Myślę, że wszyscy znamy gości, którzy potrafią ci przez godzinę opowiadać co jego dziecko robiło ostatnio w przedszkolu, albo pokazywać w telefonie zdjęcia swoich pociech i nie ogarniają, że w pewnym momencie to już nie jest słodkie, tylko właśnie dziwne. Zawsze w takich wypadkach wiem, że tam wkrótce dojdzie do rozwodu, bo przecież kobieta wyczuje, że coś jest nie tak i nie będzie chciała być z kimś, kto jest większą babą od niej.
Ogólnie uważam, że to obecne to głównie mężczyźni zniechęcają kobiety do macierzyństwa. Kobiety nie chcą rodzić, bo już na starcie czują, że zamiast partnera będą miały drugą mamę z którą będą musiały rywalizować.
Jest teoria spiskowa mówiąca o tym, że Małysz nigdy nie skończył kariery. Że w 2011 roku, podczas swojego ostatniego skoku na wielkiej krokwi trafił na ultra rzadkie prądy powietrzne, które poniosły go aż do stratosfery i tam do dziś Adam leci, okrążając wciąż ziemię, czekając na moment w którym będzie mógł wylądować i ogłosić światu swój wielki rekord.
Małysz pojawiający się publicznie od tamtego czasu to sobowtór, zatrudniony przez Polski Związek Narciarski, który ma pomóc trzymać sprawę w ukryciu do czasu aż będzie można to publicznie ogłosić z absolutna pewnością, że nikt tego sukcesu polskich skoków nie zakwestionuje, bądź nie przywłaszczy.
Dlatego jestem cały czas za dyskami i płytami. Może i cyfra wygodniejsza ale jaka różnica cen
Ja już poszedłem niemal całkiem w cyfrę, bo tych pudełek to bym nawet nie miał gdzie trzymać, a odsprzedawać też nie chcę, bo jednak fajnie sobie budować jakąś kolekcję gier do których zawsze można wrócić.
Ale oczywiście zawsze dobrze mieć wybór, więc dobrze, że te wydania fizyczne wciąż są.
No właśnie. O ile regularne ceny są już chyba mniej rozstrzelone niż kiedyś (choć dalej na konsolach jest zwykle drożej), to na wyprzedażach naprawdę widac różnicę. Widzę, że promki na psstore w większości przypadków i tak są prawie dwa razy droższe, niż promki na steamie.
No, ale jak się już wsiąkło w konsolowy ekosystem, to ciężko się przestawić z powrotem.
A dzis sobie pierwszy raz od jakichś 7 lat chyba wszedłem na steama i pomijając jaki tam teraz śmietnik mają, to miałem niezły szok typu "ło panie, ale tu promocje są". Jakby nie to, że zwyczajnie nie lubię już grać na pc, to bym sobie pewnie nakupował gierek.
Serio, zdążyłem już zapomnieć jak w konsolowie jest bandycko drogo.
Ostatni zapis wskazywał 2022 rok, już zapomniałem jak się w to gra
O, to ja. Jak odstawiam grę na miesiąc, żeby pograć w coś innego, to potem jak wracam, to zawsze jest nerwowe szukanie sterowania i "no kuźwa, jak tu się przywołuje konia?" ;p
Team Breton here.
Jak byście czytali poważne portale, a nie tylko serwisy o giereczkach, to byście wiedzieli, że Jim zwyczajnie poszedł z duchem czasu i poddał się zabiegom "estetycznym". Dlatego dziś wygląda jak Walton Goggins przebrany za Jima Carreya.
https://www.plotek.pl/plotek/7,111483,32632019,krzysztof-gojdz-komentuje-nowy-wyglad-jima-carreya-lista-zabiegow.html
Brudas może nie, ale pedzio najpewniej tak.
Kurde, ale bym se zapuścił długie włosy znowu. Ale chyba to już nie ten wiek.
Mnie tam instruktor nawet zachęcał, żeby w takim GTA5 próbować jeździć "przepisowo" i w ten sposób utrwalać sobie zasady ruchu. Nauczyć się w ten sposób nie nauczysz, ale jako pomoc, żeby sobie pewne rzeczy przyswoić się sprawdza.
No wygląda to bardzo słabo, ale tak jak kolega wyżej uważam, że duża w tym zasługa tego jak dzisiaj kręci się filmy i dążenia do tego, żeby obraz był jak najbardziej czysty i realistyczny.
Ogólnie ciężko przełożyć scenografię, czy kostiumy z klimatów fantasy tak, żeby w filmach nie wyglądały sztucznie i plastikowo. Nawet Gra O Tron w tych pierwszych sezonach zanim jeszcze została takim wielkim hitem miejscami ostro potrafiła walić bollywoodem. Dlatego ważne, żeby to wrażenie sztuczności jakoś zatuszować.
Jak widzę tego screena, to od razu przypominają mi się te stare seriale fantasy, typu Xena, czy Hercules, które przecież też pod wieloma względami wyglądały tandetnie, ale właśnie dzięki temu, że technika kręcenia filmów była inna, to tak się to nie rzucało w oczy.
W tym wypadku mam nadzieję, że tak tego nie zostawią. Tutaj odpowiednia ziarnistość, czy jakieś filtry dodane w postprodukcji naprawdę zrobią różnicę.
Ten rok jest tak zajebisty jeśli chodzi o premiery płytowe, że autentycznie nie wiadomo za co się złapać.
https://www.youtube.com/watch?v=xatWxBeEOxg
Mnie się Serenity jako zakończenie historii całkiem podobało, ale powrót oczywiście chętnie przywitam. Mam tylko nadzieję, że nie zrobią z tego jakiejś współczesnej superprodukcji, tylko zachowają ten lekko kiczowaty klimat oryginału.
Generalnie to oczywiście bardzo dobra wiadomość. Może w konsolowie znów będzie pięknie. Tylko teraz niech w końcu zaczną robić te gry single player, bo dość wolno im to ostatnio idzie.
Kiedyś robili garnki, a dziś fajny, klasyczny heavy metal.
https://www.youtube.com/watch?v=g4OrIsrov6Y
Polacy nie kupują mojej gry. Dla KOGO mam regulować tę cenę?
Dla Ukraińców, Wietnamczyków, Hindusów, Pakistańczyków... wielu z nich dziś także operuje złotówką.
W sensie wszystkie, które wyszły z tego wydawnictwa? Nie no, to szacun, przecież tego było multum.
Po paru latach pieprzenia się z jakimiś singlami pełnoprawny powrót zaliczył Clawfinger i całkiem spoko jest ta płyta. Nawet jeśli taka muzyka i teksty brzmią dziś trochę naiwnie to dobrze się tego słucha.
https://www.youtube.com/watch?v=rq0rwbYuFRU

Z pamiętnych artefaktów lat 90-tych to oczywiście mam jeszcze komiksy z TM-Semic. Dla dzieciaków z biednej Polski była to wtedy prawdziwa magia.
W sumie whatever. Ostatnia dekada u zielonych to i tak było ciągłe, bezsensowne miotanie się między jedną "genialną" strategią a drugą. Poza gamepassem jedyne co im się chyba udało to coraz większa marginalizacja xboxa na rynku konsol.
Z tej perspektywy zastąpienie Phila jakimś robotem już chyba nikogo nie szokuje. Dzień jak co dzień w microsofcie.
No możliwe. Mnie chodzi o zwykłe kinder niespodzianki i te składane zabawki, które kiedyś w nich były. Samoloty, auta, różne ludziki. To były naprawdę fajne rzeczy. Nawet jak się nie trafiło figurki, to nie było smutno, bo i tak miało się coś fajnego. Teraz figurki to chyba jedyna rzecz dla której te jajka wciąż istnieją, bo poza nimi jest tam jakiś totalny szmelc.
Topka wspomnień z lat 90-tych to na pewno nastoletnie czajenie się pod kioskiem, żeby kupić gazetę z gołymi babami. Fajne czasy.
Mieliśmy z siostrami bardzo dużo tych figurek. Hipcie, lwy, krokodyle, pingwiny... sporo tego było. Myślę nawet, że gdzieś tam na dnie jakiejś szafy u rodziców to jeszcze leży.
W ogóle kinder niespodzianki miały wtedy bardzo fajne zabawki poza figurkami. Jak dziś widzę co dzieciaki z tego wyciągają to myślę sobie "kurde, ale gówno".