Dlatego jestem cały czas za dyskami i płytami. Może i cyfra wygodniejsza ale jaka różnica cen
Ja już poszedłem niemal całkiem w cyfrę, bo tych pudełek to bym nawet nie miał gdzie trzymać, a odsprzedawać też nie chcę, bo jednak fajnie sobie budować jakąś kolekcję gier do których zawsze można wrócić.
Ale oczywiście zawsze dobrze mieć wybór, więc dobrze, że te wydania fizyczne wciąż są.
No właśnie. O ile regularne ceny są już chyba mniej rozstrzelone niż kiedyś (choć dalej na konsolach jest zwykle drożej), to na wyprzedażach naprawdę widac różnicę. Widzę, że promki na psstore w większości przypadków i tak są prawie dwa razy droższe, niż promki na steamie.
No, ale jak się już wsiąkło w konsolowy ekosystem, to ciężko się przestawić z powrotem.
A dzis sobie pierwszy raz od jakichś 7 lat chyba wszedłem na steama i pomijając jaki tam teraz śmietnik mają, to miałem niezły szok typu "ło panie, ale tu promocje są". Jakby nie to, że zwyczajnie nie lubię już grać na pc, to bym sobie pewnie nakupował gierek.
Serio, zdążyłem już zapomnieć jak w konsolowie jest bandycko drogo.
Ostatni zapis wskazywał 2022 rok, już zapomniałem jak się w to gra
O, to ja. Jak odstawiam grę na miesiąc, żeby pograć w coś innego, to potem jak wracam, to zawsze jest nerwowe szukanie sterowania i "no kuźwa, jak tu się przywołuje konia?" ;p
Team Breton here.
Jak byście czytali poważne portale, a nie tylko serwisy o giereczkach, to byście wiedzieli, że Jim zwyczajnie poszedł z duchem czasu i poddał się zabiegom "estetycznym". Dlatego dziś wygląda jak Walton Goggins przebrany za Jima Carreya.
https://www.plotek.pl/plotek/7,111483,32632019,krzysztof-gojdz-komentuje-nowy-wyglad-jima-carreya-lista-zabiegow.html
Brudas może nie, ale pedzio najpewniej tak.
Kurde, ale bym se zapuścił długie włosy znowu. Ale chyba to już nie ten wiek.
Mnie tam instruktor nawet zachęcał, żeby w takim GTA5 próbować jeździć "przepisowo" i w ten sposób utrwalać sobie zasady ruchu. Nauczyć się w ten sposób nie nauczysz, ale jako pomoc, żeby sobie pewne rzeczy przyswoić się sprawdza.
No wygląda to bardzo słabo, ale tak jak kolega wyżej uważam, że duża w tym zasługa tego jak dzisiaj kręci się filmy i dążenia do tego, żeby obraz był jak najbardziej czysty i realistyczny.
Ogólnie ciężko przełożyć scenografię, czy kostiumy z klimatów fantasy tak, żeby w filmach nie wyglądały sztucznie i plastikowo. Nawet Gra O Tron w tych pierwszych sezonach zanim jeszcze została takim wielkim hitem miejscami ostro potrafiła walić bollywoodem. Dlatego ważne, żeby to wrażenie sztuczności jakoś zatuszować.
Jak widzę tego screena, to od razu przypominają mi się te stare seriale fantasy, typu Xena, czy Hercules, które przecież też pod wieloma względami wyglądały tandetnie, ale właśnie dzięki temu, że technika kręcenia filmów była inna, to tak się to nie rzucało w oczy.
W tym wypadku mam nadzieję, że tak tego nie zostawią. Tutaj odpowiednia ziarnistość, czy jakieś filtry dodane w postprodukcji naprawdę zrobią różnicę.
Ten rok jest tak zajebisty jeśli chodzi o premiery płytowe, że autentycznie nie wiadomo za co się złapać.
https://www.youtube.com/watch?v=xatWxBeEOxg
Mnie się Serenity jako zakończenie historii całkiem podobało, ale powrót oczywiście chętnie przywitam. Mam tylko nadzieję, że nie zrobią z tego jakiejś współczesnej superprodukcji, tylko zachowają ten lekko kiczowaty klimat oryginału.
Generalnie to oczywiście bardzo dobra wiadomość. Może w konsolowie znów będzie pięknie. Tylko teraz niech w końcu zaczną robić te gry single player, bo dość wolno im to ostatnio idzie.
Kiedyś robili garnki, a dziś fajny, klasyczny heavy metal.
https://www.youtube.com/watch?v=g4OrIsrov6Y
Polacy nie kupują mojej gry. Dla KOGO mam regulować tę cenę?
Dla Ukraińców, Wietnamczyków, Hindusów, Pakistańczyków... wielu z nich dziś także operuje złotówką.
W sensie wszystkie, które wyszły z tego wydawnictwa? Nie no, to szacun, przecież tego było multum.
Po paru latach pieprzenia się z jakimiś singlami pełnoprawny powrót zaliczył Clawfinger i całkiem spoko jest ta płyta. Nawet jeśli taka muzyka i teksty brzmią dziś trochę naiwnie to dobrze się tego słucha.
https://www.youtube.com/watch?v=rq0rwbYuFRU

Z pamiętnych artefaktów lat 90-tych to oczywiście mam jeszcze komiksy z TM-Semic. Dla dzieciaków z biednej Polski była to wtedy prawdziwa magia.
W sumie whatever. Ostatnia dekada u zielonych to i tak było ciągłe, bezsensowne miotanie się między jedną "genialną" strategią a drugą. Poza gamepassem jedyne co im się chyba udało to coraz większa marginalizacja xboxa na rynku konsol.
Z tej perspektywy zastąpienie Phila jakimś robotem już chyba nikogo nie szokuje. Dzień jak co dzień w microsofcie.
No możliwe. Mnie chodzi o zwykłe kinder niespodzianki i te składane zabawki, które kiedyś w nich były. Samoloty, auta, różne ludziki. To były naprawdę fajne rzeczy. Nawet jak się nie trafiło figurki, to nie było smutno, bo i tak miało się coś fajnego. Teraz figurki to chyba jedyna rzecz dla której te jajka wciąż istnieją, bo poza nimi jest tam jakiś totalny szmelc.
Topka wspomnień z lat 90-tych to na pewno nastoletnie czajenie się pod kioskiem, żeby kupić gazetę z gołymi babami. Fajne czasy.
Mieliśmy z siostrami bardzo dużo tych figurek. Hipcie, lwy, krokodyle, pingwiny... sporo tego było. Myślę nawet, że gdzieś tam na dnie jakiejś szafy u rodziców to jeszcze leży.
W ogóle kinder niespodzianki miały wtedy bardzo fajne zabawki poza figurkami. Jak dziś widzę co dzieciaki z tego wyciągają to myślę sobie "kurde, ale gówno".
Przypomniało mi się jeszcze Dawn of War 2. Pamiętam, że też spadła na nią dość spora krytyka z powodu tego, że poszła bardziej w stronę gry taktycznej i nie była typowym rtsem jak jedynka. Tymczasem, mimo tych zmian wciąż była to świetna gra i bardzo miło ją wspominam.
Akurat ten port jest paskudny
Jak dla mnie to większość tych portów jest paskudna. W ogóle nie rozumiem idei ich wydawania, skoro jedynym ich usprawnieniem jest to, że mają po prostu działać na aktualnej generacji i to wszystko.
Mam ten abonament premium w plusie, gdzie dodawane są te porty klasycznych gier i w żaden nie zdarzyło mi się pograć dłużej, bo niska rozdzielczość i ogólny brak większych ulepszeń sprawiają, że jest to dla mnie zwyczajnie niekomfortowe.
Co ciekawe, sugerując się choćby komentarzami w necie, to jest całkiem spore zainteresowanie tymi portami, więc wychodzi na to, że ludzie jednak w nie grają. I chyba robią to na współczesnych telewizorach, bo wątpię, żeby większość była takimi pasjonatami jak ty i miała osobne ekrany do gier retro.
Też chciałbym remake (albo chociaż dobry remaster) Blood Omena. W zeszłym roku próbowałem grać w ten port, który wyszedł na ps5, ale to jest tylko port - mimo jakichś tam minimalnych dostosowań do grania na konsoli po pół godzinie wypływały mi oczy.
W ogóle nie rozumiem po co takie rzeczy wychodzą. Chyba tylko dla takich graczy jak Raziel, którzy mają osobne telewizorki dla każdej konsoli.
Jak dla mnie każdy kolejny Dragon Age był lepszą grą od poprzedniej. Ale rację przyznam, że fabularnie najlepiej wyszła dwójka
Dla mnie również dwójka fabularnie topka. Sam pomysł, żeby rozmieścić te historię na przestrzeni 10 (chyba) lat był fantastyczny. Również relacje z towarzyszami były chyba najlepiej zrobione ze wszystkich gier w jakie grałem. W końcu czułem, że te postacie mają jakieś własne życie, a nie, że mają tam jakiegoś swojego questa do zrobienia, ale poza tym, to jedynym celem ich istnienia jest czekanie w bazie, aż nasz hiroł wezwie ich na kolejną przygodę.
Podzielam też zdanie odnośnie Dungeon Siege 3. Pod względem gameplayu był to może co najwyżej poprawny h&s, ale fabuła, lore i ogólny klimat naprawdę dużo tej grze dodawały i dzięki nim też dobrze się bawiłem.
Ogólnie fajny post, z wieloma punktami się zgadzam.
https://www.gry-online.pl/forum/ej-ludki-qwa-jak-uratowac-moje-patrzalki/z3ffb22a
To jest dla mnie absolutny hit i ciężko będzie kiedyś pobić ten plot twist.
Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to Dragon Age: Veilguard. Jak fanboy tej serii sam byłem rozczarowany, że to nie jest taki Dragon Age na jakiego liczyłem, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że to była zła gra. Wręcz przeciwnie, mimo przesunięcia kierunku z rpg na grę akcji i wielu innych zmian, naprawdę fajnie się w to grało i nawet z przyjemnością ją wymaksowałem, co już mi się dzisiaj rzadko zdarza.
Poza tym, było parę takich mniej spektakularnych tytułów, które też uważam za lepsze niż się utarło w świadomości ogółu. Ot choćby takie Immortal of Aveum, czy Forspoken. Imo największy problem tych gier polegał na tym, że chciwe korpo próbowało je sprzedać jako gry AAA, gdy od pierwszych zwiastunów było widać, że to nie ta liga. Tymczasem były to całkiem przyzwoite gry z tzw. "średniej półki" i mimo, że ciężko nazwać je hitami, to wciąż rozgrywkę oceniam jako przyjemną. Myślę, że gdyby nikt nie ściemniał w marketingu i od razu sprzedawano je w niższej cenie jako produkcje bardziej z segmentu AA, to ich odbiór mógłby być inny.
No i fajnie, że wspomniano już Diablo 3. Wciąż najlepsze Diablo.
Generalnie nie, bo nie widziałem jeszcze takiego przesądu, który by działał. Natomiast wierzę w istnienie szczęścia i pecha, jako jakichś niezbadanych fizycznych zjawisk, które mogą spiętrzać się wokół konkretnej osoby. Bardzo skupiam się na tym, żeby stale zwiększać ilość spontanicznych, pozytywnych zrządzeń losu w moim życiu i chociaż na pewno osiągnąłem w tym jakieś rezultaty, to nie są one spektakularne.
Tak, też czekam. Jedynka narobiła mi smaka na dwójkę, która ponoć jest jeszcze lepsza, ale ogrywać w 30 fps to trochę szkoda.
Trzeba odkurzyć markę Izera i stworzyć naszego, polskiego, konkurencyjnego robota. Prawdziwą, słowiańską waifu. Nie będą nas chińskie androidy grzały w nocy.
narzekania grifterów na "ugrzecznienie" czy "pussyfikację"
Narzekania będą dopiero przy kolejnej części, gdzie prawdopodobnie zobaczymy potężne żeńskie predatorki.
A film całkiem ok. Na pewno nie będę go długo pamiętał, ale oglądało się przyjemnie.

Pierwsza gra w tym roku ukończona, a jest nią Red Dead Redemption. Nigdy nie byłem wielkim fanem westernów, więc też nie mogę powiedzieć, żeby aż tak mnie porwała, ale na pewno dobra gra. I ładnie odświeżona. W zalewie robionych po łebkach remasterów zdecydowanie wyróżnia się na plus.
Za to dodatek z zombiakami dosyć nudny. Nie wprowadza ani fajnej historii, ani mechanik, które naprawdę robiłyby różnicę. Raczej go skończę, skoro już zacząłem, ale ogólnie to raczej zwykła zapchajdziura, niż porządne dlc,
Pfff, co za leniwi słabeusze. Gdybym ja był programistą, to od grudnia napisałbym miliony linijek kodu. Miliony!
Szczerze mówiąc, to dla mnie chyba najciekawiej wyglądało to Crimson Moon. Zwiastun sprawiał wrażenie takiej oldskulowej, slasherowatej gierki. Teraz czytam, że to ma być niby jakiś soulslajk, więc nie wiem...
John Wick i ta starwarsowa ścigałka też spoko się zapowiadają.
Też mnie nie porwało. Wypuszczenie tego na otwartą przestrzeń to chyba nie był dobry pomysł.
Nie podłapałem fenomenu Przyjaciół. Te pierwsze sezony jeszcze były całkiem fajne (ale też bez jakiejś tam rewelacji), ale dość szybko zrobiło się nudne. Nigdy nie obejrzałem tego serialu w całości i jakoś niespecjalnie mnie korci, żeby nadrobić.
za czasów mojego gimnazjum/liceum oglądało się zasadniczo dwa seriale i na tym planie się definiowaliśmy - albo się było z "Dawson's Creek", albo z "Roswell"
Jesteśmy zdaje się w podobnym wieku, bo też pamiętam doskonale, jak to leciało na polsacie zaraz po sobie. Dawson Creek to był raczej taki dość dziewczyński serial, więc bardziej moje siostry to oglądały, ale Roswell nawet całkiem miło wspominam. Też chyba nie widziałem całego, bo nie pamiętam w ogóle jak to się skończyło, ale jakby dziś się gdzieś pojawiło w streamingu, to chyba nawet bym spróbował do tego wrócić.
A z takich moich guilty pleasures z tamtych czasów, to na pewno The O.C. ale oglądałem to głównie dla postaci Summer, która była wtedy moim mocnym crushem. Jakiś czas temu widziałem, że serial jest dostępny na amazonie i zastanawiałem się, czy sobie nie odświeżyć, ale to już chyba nie ten wiek ;)
Jednak warto czytać te newsy z GOLa. Ostatnio pisali o nowym sezonie Dorohedoro więc z ciekawości sprawdziłem pierwszy i... to jest świetne! Pierwsze anime od jakichś 15 lat, które mnie naprawdę wciągnęło. Mocno psychodeliczne i cudaczne, rozgrywające się w świecie (a właściwie dwóch światach), który jest bardzo dziwny, a w dodatku bardzo brutalne i groteskowe. Nawet kreska jest tam inna, niż w tych współczesnych wygładzonych animacjach, bliższa chyba produkcjom z lat 90-tych.
Polecam, jak ktoś chce sobie obejrzeć coś naprawdę odjechanego.
Pewnie jutro przypomniałoby mi się sporo innych towarzyszy, ale w tym momencie powiedziałbym, że tak:
Varric - seria Dragon Age.
Chyba mój ulubiony towarzysz w ogóle. Taki typowo łotrzykowski bohater. Niby szemrany typ, ale jednak porządny krasnolud. Bardzo charakterystyczna postać, do tego świetnie napisana i zdubbingowana.
Avelina - Dragon Age 2.
Wiem, że mało kto lubi Avelinę, bo jest wielka, ruda i wygląda jak Debra Morgan na sterydach, ale ja naprawdę polubiłem tę postać. Bardzo mi się podobało jak zostało rozpisana jej relacja z naszym bohaterem. Że poznają się w dość ciężkich okolicznościach i potem na przestrzeni lat co jakiś czas się spotykają i współpracują, opowiadając sobie co się u nich przez ten czas wydarzyło. To było naprawdę fajne, była w tym jakas iluzja, że te postacie mają jakieś własne życie, a nie, że jak akurat nie robią za przydupasa dla naszego hiroła to siedzą w namiocie. Ogólnie DA2 miało chyba najlepiej, najbardziej naturalnie zrobione relacje z towarzyszami jakie widziałem w grach rpg.
Fane - Divinity: Original Sin 2
Ciekawa, dość oryginalna postać, z fajnie wykorzystaną mechaniką bycia nieumarłym. Podobało mi się tez jak jego historia była spleciona z głównym wątkiem gry.
Kim Kitsuragi - Disco Elysium.
Tutaj robotę robiły głównie dialogi. Kapitalnie była rozpisana ta dynamika i kontrast między rozsądnym, ułożonym Kimem a totalnie odklejonym Harrym.
Bastila - KotOR
Taki archetyp dobrej i prawej wojowniczki dla drużyny. Niby większość gier miała taką postać, ale Bastila była jedi, więc najbardziej mi się zapisała w pamięci.
Keldorn - Baldur's Gate 2
W sumie ciężko powiedzieć czemu aż tak lubię tę postać, ale tak jakoś zawsze czułem, że mając takiego dostojnego paladyna w ekipie, moja drużyna automatycznie zyskuje na prestiżu ;)
Jaheira - seria Baldur's Gate
To akurat siła nostalgii, bo Jaheira jest w końcu tą postacią, która towarzyszyła nam przez wszystkie przygody we Wrotach Baldura (i tak, wiem, że był jeszcze Minsc, ale ja nigdy nie lubiłem tej postaci i tylko raz miałem go w drużynie). Nawet jeśli druid zawsze był klasą fajniejszą w teorii niż w rzeczywistości, to i tak trudno nie mieć sentymentu do tej postaci, bo to jednak ponad 25 lat giercowania.
Aloth - Pillars of Eternity
Pyskaty, neurotyczny mag to jest typ bohatera, który bardzo mi pasuje do gier rpg, więc Alotha też szybko polubiłem. No i tu jeszcze gratis dostawaliśmy Iselmyrę, więc to dodatkowy plus.
Rhin - Torment: Tides of Numenera
Ta postać pewnie się pojawia w większości tego typu rankingów, bo faktycznie jest bardzo oryginalne i tajemnicza. Mimo, że w walce przez większość gry była praktycznie nieprzydatna, to myślę, że i tak większość graczy trzymało dla niej miejsce w drużynie, bo każdy chciał wiedzieć o co chodzi z tą postacią i czy przyłączenie jej do drużyny ostatecznie się opłaci.
Lydia - Skyrim
Wiem, że ciężko nazwać ją pełnoprawnym towarzyszem, zważywszy na jej zupełny brak osobowości, ale myślę, że większość graczy jednak jakoś przywiązała się do tej postaci. Choćby właśnie tylko za to, że jako nasz przydupas wciąż biega za nami, zgarnia wpierdol i targa nasze graty bez narzekania.
Zwykle jem jednego rano i jednego po południu. Kiedyś oczywiście jadłem więcej, ale dziś tyle mi w zupełności wystarczy.
A te tanie pączki z biedry to chyba mają niezłe wzięcie, bo jak przechodziłem rano, to sporo ludzi niosło całe kartony.
Wygląda nieźle, ale biorąc pod uwagę, że nawet demo na ps5 chodziło beznadziejnie, to szczerze wątpię, żeby to było w pełni grywalne na premierę. Pewnie koniec roku to taki najwcześniejszy realny termin w którym będzie się można za to uczciwie zabrać.
Gość miał wtedy na oko jakieś 18 lat, więc trudno mu wypominać, że się w tym wieku wygłupiał na yt. Ja tylko chciałem zauważyć, że to już wtedy był troll, więc nie przykładałbym aż takiej wagi do tego co pisze. Niektórzy podeszli do tego zdecydowanie zbyt poważnie.
Nie byłem początkowo przekonany do tego tematu, ale muszę przyznać, że taki okazjonalny crossover z wykop.pl jednak całkiem fajnie się czyta.
Qunari z Dragon Age. Cała ta ich filozofia, system społeczny, czy rola jaką pełnili w trylogii DA były bardzo ciekawe.
Więc teraz napisz o co tak naprawdę ci chodzi
Zaryzykuję ze stwierdzeniem, że na 99% chodzi o sianie zamętu.
Z tą emerytura to jest jakiś pomysł. Główną protagonistką pewnie zostałaby Cassie, a Nathan i Elena przejęli by rolę, która wcześniej należała do Sully'ego.
Niekoniecznie. Jak dla mnie to samym zakończeniem zostawili sobie całkiem szeroko otwartą furtkę na przyszłość.
Chciałem kupić to Avowed na plejaka jak już wyjdzie, ale po waszych postach o tym jakie ta gra ma problemy na xboxie, to nawet nie chcę wiedzieć jak to będzie wyglądało i chodziło na ps5 :/
Jest w tym sporo prawdy. Faktycznie, jak się widzi np. scenę jakiejś strzelaniny/ucieczki w dużym mieście, to łatwo zauważyć, że ulice są tam praktycznie puste i wygląda to bardzo słabo.
Z drugiej strony - filmy zyskały sporo realizmu tam gdzie go nie powinno być, czyli w samej warstwie wizualnej. Współczesne kamery, jakieś filtry nakładane w postprodukcji... wszystko dąży do tego, żeby obraz był jak najbardziej idealny i w ogóle mi się to nie podoba. Sporo dzisiejszych filmów wygląda jakby były kręcone telefonem. Nie ma w tym klimatu, jakiejś "filmowości", która właśnie czyniła je atrakcyjnymi.
Coraz częściej widzę, że ludzie na to narzekają, więc trzeba mieć nadzieję, że w którymś momencie trend się odwróci.
Yep, typowy Kwisatz_Haderach jest typowy. Zesraj się niewspółmiernie do sytuacji jak to masz w zwyczaju, pod newsem napisanym za czypindziesiont peelen, a potem kwicz, żeby cię nie oceniać na podstawie newsa napisanego za czypindziesiont peelen. Nothing new, jak pisałem, typowa sobotka letka.

Code 3. Dobry film o wypalonym ratowniku medycznym, który musi wytrzymać do końca swojej ostatniej szychty. Na początku zabawny, potem coraz bardziej poważny. Miejscami dość mocno stara się celować w absurdy pracy ratowników, czy ogólnie systemu opieki zdrowotnej USA i chyba (na tyle na ile umiem ocenić) robi to całkiem umiejętnie.
Zakończenie dość przewidywalne, ale to szczegół, bo sam film jest naprawdę spoko, dynamicznie nakręcony i ze świetnymi dialogami.
7/10
Parę rzeczy bym w tej grze zmienił: antagoniści byli dość nijacy, trudność walk opierała się często na przeciwnikach walących granatami co kilka sekund, no i ten półotwarty etap z samochodem był jak dla mnie dość niepotrzebny (nie, że zły, po prostu gra obyła by sie bez niego). Ale i tak jest to wspaniała, świetnie wyreżyserowana przygoda i trochę szkoda, że gry AAA poszły w trochę innym kierunku, bo ciężko dziś o podobne doświadczenie.
Protip: Jak zalejesz żołądek dużą ilością piwa, to wtedy będziesz mniej głodny i mniej wydasz na jedzenie.
Z jakiegoś powodu ten trailer Alone in the Dark z 2008 mocno mi zapadł w pamięć.
https://www.youtube.com/watch?v=5QRQ8uRurhM
Z terminalnie online ludzmi, ktorzy chca dyktowac firmie i jej pracownikom jak i czym ma robic banner reklamowy sie nie negocjuje
Lol, ten znowu jaki ekstremistaXD
Ludzie, którym nie podobał się banner wygenerowany przez AI napisali, że tego nie chcą i że wpłynie to ich decyzje związane z korzystaniem z serwisu, czyli wykazali się zwykłym konsumenckim zachowaniem, a Kwisatz już wietrzy terroryzm, brak negocjacji i najlepiej niech uwolnią zakładników. W sumie typowa sobota w twoim uniwersum.
Po Megadeth przyszła pora na zapoznanie się z nowym Kreatorem i muszę powiedzieć, że w przeciwieństwie do wielu ludzi, podoba mi się przebojowość tej płyty. Nie przeszkadza mi, że to już raczej nie jest thrash metal, tylko bardziej jakiś power-melo-cośtam. Fajnie się słucha tych kawałków po prostu.
Ale ta produkcja, kurde no... Ja nie wiem czy teraz każdy mainstreamowy zespół metalowy musi mieć takie paskudne, plastikowe brzmienie? Niby nie jest aż tak źle jak np. na ostatnim Coronerze, przez którego naprawdę nie byłem w stanie przebrnąć z tego powodu, ale i tak wiem, że nie będę do tej płyty często wracał, bo tak mnie wkurwia jak to brzmi ;/
https://www.youtube.com/watch?v=cdHR7H-sI1I
Pewnie Morrowind. Ten moment, kiedy pierwszy raz wysiadłem z łazika z Balmorze i zobaczyłem jak to wszystko wygląda (a miałem wtedy nowiutkiego kompa, więc był to dla mnie naprawdę mocny progres) i jaki w tej grze jest klimat, to jest coś, czego pewnie już mi się nie udało ponownie doświadczyć.
Na szczęście jestem już po trzydziestce, więc jeszcze parę lat i nie będę już musiał wybierać ;p
Zmienimy jednak sposób i miejsce wykorzystania tych narzędzi; rozumiemy, że stosowanie nowych technologii nie oznacza możliwości rezygnacji z ludzkiej oceny sytuacji.
No lol, to jest chyba jakiś wyższy level korpobełkotuXD
A akcja oczywiście bardzo pozytywna. Widać mocną, zaangażowaną społeczność, która jasno komunikuje swoje potrzeby. Firma też dostała konkretny, darmowy feedback na temat tego co ich spory target lubi, a czego nie. Ostatecznie obie strony na tym skorzystały.
No to będziemy się przerzucać, kto jest większym ignorantem, bo to akurat ty myślisz, że skoro możesz sobie teraz łatwiej zrobić gierkę, to jest to faktycznie coś wielkiego i wszyscy będą oszołomieni, że "to już się dzieje!". Tymczasem nie, dla większości ludzi właśnie nic się jeszcze specjalnie nie dzieje (w kwestii pozytywnych efektów AI, bo o negatywnych, to można by pewnie książkę napisać).
Fajnie, że masz możliwość zrobienia gry, szczerze życzę ci powodzenia, ale jest niestety spora szansa, że nawet jak ty i paru innych samotnych deweloperów wydacie swoje dzieła, to z perspektywy większości odbiorców wciąż nie będzie to coś, co chociaż zrównoważyłoby wszystko to, co AI napsuło. Pewnie nawet się do tego nie zbliży.
Jeszcze raz napiszę - oczekiwania względem AI nie wzięły się z niczego. Są efektem tego jak od paru lat jest sprzedawane, oraz potrzebą widocznych pozytywnych efektów, które jakoś zrekompensowałyby ten cały slop, którego coraz więcej ludzi ma dosyć. Efekty muszą być mocne nie dlatego, że krytycy AI mają takie widzimisię, tylko po to, żeby chociaż móc powiedzieć, że cała te "rewolucja AI" się zwyczajnie opłaciła.
Równowaga nie musi byc statystyczna, natomiast powinna być odczuwalna. Na tyle odczuwalna, aby uzasadnić sens tej technologii i jej stosowania.
tworzenie masowego, maszynowego contentu niskiej jakości jest po prostu dużo łatwiejsze od takiego wartościowego, wymaga mniej pracy, a i tak przynosi zysk
Zgadza się. Dlatego właśnie mało kto już wierzy w tych niesamowitych twórców, którzy zaraz się pojawią i udowodnią wszystkim, że warto było czekać. To nie krytycy AI mają naiwnie wysokie oczekiwania, tylko prędzej ty wciąż naiwnie wierzysz, że w kwestii twórczej nagle AI zacznie być wykorzystywana do czegoś więcej niż masowych treści nastawionych na szybki zarobek i że przyćmi to cały ten slop z którym teraz się mierzymy.
Ja bym nawet tego bardzo chciał, ale tak jak pisałem wyżej - uważam, że gdyby tak miało być, to już widzielibyśmy przynajmniej zajawki.
Bo to kwestia oczekiwań
Ale oczekiwania nie wzięły się znikąd. Są po pierwsze wynikiem narracji, która od paru lat próbuje sprzedawać AI właśnie jako rewolucję, która już za chwilę da nam niesamowite rzeczy. A po drugie, z logicznego założenia, że skoro mamy wręcz zalew chujowego AI slopu, to teoretycznie powinno też pojawić się tyle samo dobrego, bo przecież tego mieliśmy oczekiwać.
Ludzie są coraz bardziej zniechęceni do AI, bo po tych kilku latach powiedzieli "sprawdzam" i okazało się, że tych negatywnych widocznych efektów jest mnóstwo, a pozytywnych trzeba się doszukiwać na siłę.
Nie wiem co tu jeszcze można dodać.
Ale to już się dzieje, tylko gracze niekoniecznie to zauważają
No, to jest właśnie to o czym piszę. Od jakichś trzech lat słyszymy podobne hasła, to jednak coś już chyba powinniśmy zauważyć. A tymczasem niewiele się zmieniło na lepsze. Wciąż słyszymy, że "już za chwilę, już za momencik" będzie super. Tymczasem jedyne co mozna zauważyć, to zalew absolutnie tragicznego ai slopu.
Ale tak jest ze wszystkim
No nie ze wszystkim. Sama różnica skali jest znacząca. Nawet w początkach youtuba gdy faktycznie był platformą ze śmiesznymi filmikami ilość śmiecia, które musiałeś przekopać, żeby znaleźć coś fajnego nie była pewnie nawet zbliżona do tego co musisz robić teraz, żeby odsiać wygenerowane przez ai bzdury, które zalały internet. A dodaj jeszcze do tego wszelkie fejkniusy, boty szerzące propagandę, czy próbujące coś sprzedać... No kaman... Nigdy wcześniej nie było takiego chaosu w dostępie do informacji czy konkretnych treści.
w końcu ktoś siądzie to tego na serio i wykorzysta AI w taki sposób, który wzbudzi powszechny zachwyt i uznanie
No fajnie, tylko, że znowu... od paru lat powtarzamy sobie, że "w końcu ktoś". I na razie wygląda na to, że będziemy to powtarzać przez parę kolejnych. Ja wiem, że dobrze być optymistą, sam staram się nim być, ale na horyzoncie po prostu nie widać niczego, co by zapowiadało, że faktycznie się tego doczekamy.
moim zdaniem AI może być taką samą furtką dla niezależnych twórców, którzy z jej pomocą będą w stanie dostarczyć coś, czego nikt w normalnych warunkach nie odważyłby się sfinansować
To jest właśnie kolejna rzecz o której już troche słyszymy, ale która troche rozbija się o realia. Bo korzystanie z AI tez trzeba będzie sfinansować. A te koszty będą rosnąć. Już teraz widać, że dostęp do coraz nowszych narzędzi kosztuje i to wcale nie tak mało. Na razie są alternatywy, ale z tego co już można wywnioskować, to w przyszłości wcale może nie być tak, że każdy szary Kowalski będzie mógł sobie pozwolić, żeby korzystać z modeli, które pozwolą mu w jakiś sposób konkurować z ludźmi produkującymi takie rzeczy zawodowo.
A nawet jak mu się uda, to jakoś będzie trzeba dotrzeć z tym do szerszego odbiorcy. I tu będzie kolejna (pewnie największa) ściana. Jak w zalewie treści, zwłaszcza takich, tworzonych przez "profesjonalistów" z zapleczem finansowo-marketingowym w ogóle przebić się do widza, żeby mógł twoja pracę zobaczyć, ocenić, stwierdzić, że to faktycznie jest dobre?
To wszystko fajnie i prosto brzmi w teorii, ale rzeczywistość może wcale nie być tak łaskawa.
Ano jestem. Uczciwie też muszę powiedzieć, że duża w tym zasługa tego jak ta historia jest opakowana - lokacje, muzyka, ogólny klimat tej gry. Myślę, że jakby ją z tego wszystkiego okroić i skupić się w 100% na fabule i samych dialogach, to też bym kręcił nosem. Ale właśnie to jak przedstawiono to uniwersum (którego nawet nie jestem fanem i poza filmami w zasadzie nie miałem z nim wcześniej do czynienia) automatycznie sprawia, że główny wątek jest dla mnie bardziej atrakcyjny niż powinien i dużo łatwiej mi się było do niego przekonać.
No dla mnie na przykład to Hogwart's Legacy o którym wspomniałeś ma całkiem fajny główny wątek. Wiem, że jestem tu raczej w mniejszości, ale mnie ta historia naprawdę się podoba.
Gram też teraz w pierwsze Red Dead Redemption i tam też na początku spędziłem całkiem sporo czasu na graniu w pokera, polowaniu na bandytów i innych pobocznych aktywnościach, ale w końcu to olałem i skupiłem się na fabule, bo jest fajna i naprawdę długa jak na ten typ gier.
O tej wielkiej szansie dla twórców to już słychać od jakichś trzech lat i jakoś nie widać, żeby to się miało w końcu spełnić. Na każdy jeden przypadek ciekawego użycia AI przypada pewnie kilkadziesiąt porcji AI slopu, brainrotów i zwyczajnego spamu, którym codziennie jest zalewany internet.
Nawet biorąc pod uwagę, że generatywne AI miałoby być w przyszłości łatwo dostępne dla wszystkich (a już teraz widać, że raczej nie będzie), to nie wiem w jaki sposób taki zwykły szaraczek mający ciekawy pomysł na wykorzystanie AI miałby się z nim jakoś przebić bez odpowiednich funduszy i wsparcia marketingowego.
Ja jestem chyba w odwrotnym trendzie. Coraz mniej kręci mnie czyszczenie znaczników (i mówię to jako człowiek, który raczej lubi "ubigry") i bardziej skupiam się na fabule i głównym wątku.
Duże znaczenie ma też to, że mam spore zaległości growe i zajmując się pierdołami i drobnicą czuję, że coraz bardziej zostaję w tyle i dużo mi w ten sposób umyka.
Bo są twarzą mrocznej, ponurej religii, opartej na feudalnym systemie zależności człowieka od bóstwa.
Nie no, ja wiem, że to nie jest Goozys ,zupełnie inny styl. I nawet chyba wiem kto, choć ciężko mi tu podać jedną ksywkę, bo wszystkie konta gościa szybko spadały - w pamięci mam go zakodowanego jako "gość od woków".
Po prostu lubię ten tekst, fajnie wpisał się w golowy folklor i uważam, że jeśli się pojawia jakieś nowe, nieznane alterkonto, to w dobrym tonie jest,żeby ktoś napisał "czesć Goozys" ;p
No ok. Mnie też zdarza się wesprzeć jakąś (zwykle niewielką) kwotą czyjąś działalność, ale w zasadzie zawsze jest to coś hobbystycznego, gdzie wiem, że taka darowizna będzie pewnie jedyną finansową gratyfikacją, jaką autor za swoją prace otrzyma.
Tu jest właśnie ten zgrzyt, że autor tekstu jest członkiem redakcji GOLa, więc jednak większość ludzi wychodzi z założenia, że to wy powinniście płacić mu za teksty umieszczane w waszym serwisie, a nie czytelnicy. Sama forma możliwości wsparcia też jednoznacznie nie określa (a uważam, że powinna), czy potencjalny datek idzie w całości do autora, czy na ogólne funkcjonowanie portalu, więc nie ma co się dziwić, że ktoś podchodzi do tego niechętnie.
I żeby nie było, ja dobrze wam życzę i nawet wierzę w wasze dobre intencje, że po prostu próbujecie się jakoś odnaleźć na ciężkim dziś rynku. Natomiast z perspektywy zwykłego użytkownika, który nie pracuje w branży medialnej (a przypuszczam, że takich userów jest większość) tak to właśnie wygląda.
Jakby nie było - życzę powodzenia i wam i autorowi.
Ale nie ma w tym nic dziwnego. Nie byłoby żadnego problemu gdyby to był np. jakis niezależny blogasek, czy mały serwis. Tu mamy do czynienia z dużym portalem za którym stoi potężne korpo, a autor tekstu jest pracownikiem tego portalu.
Nie wiemy na jakich zasadach jest publikowany dany tekst, a ogólnie przyjętą normą jest to, że za wynagrodzenie pracownika odpowiada pracodawca.
Gdyby GOL stworzył np jakąś przestrzeń dla blogów, czy właśnie indywidualnych tekstów, gdzie wiadomo od razu, że są wyłącznie inicjatywą piszącego, to nikt by się pewnie nie czepiał.
Brakuje informacji czy te darowizny idą do konkretnego autora tekstu, czy ogólnie "na serwis".
Dziś u mnie chyba największy ziąb od paru lat, jednak nie zmarzłem, gdyż cieplej się ubrałem.
Tak się robi romanse :D
Podobnie jest to rozwiązane np. w Baldur's Gate 3.
To po co to studiują?
No żeby móc podeprzeć się dyplomem jak będą ci tłumaczyć, że Szklana Pułapka jest metaforą człowieka desperacko próbującego uwolnić się cisgenderowej roli narzuconej mu przez autokratyczne społeczeństwo i że można znaleźć w niej bezpośrednią paralelę do dzieł Michela Foucaulta, oraz poglądów Noama Chomsky'ego.
Or something like that.
Mnie tam zawsze studenci filmoznastwa wyglądali na takich, co nie lubią oglądać filmów.
W ogóle, to chciałem zauważyć, że już na starcie wprowadzasz użytkowników w błąd, pisząc
W ciepłych miesiącach ludzie twierdzili, że "wystarczy cieplej się ubrać"
kiedy tak naprawdę to ty jesteś chyba jedyną osobą na forum, która powtarzała ten tekst i to multum razy.
Jest to oczywiście prawda, cieplejsze ubranie się jest najlepszym sposobem na radzenie sobie z zimnem, ale wciąż nie wiem, czemu pytasz innych czy podtrzymują swoje zdanie, skoro było to głównie twoje zdanie.
Ale kombinujecie niepotrzebnie. Autor tematu to jest ten cały Antar czy jak mu tam było - najsuchszy troll w historii tego forum. On jest za mało inteligentny, żeby wymyślić coś oryginalnego - każde jego konto jest dokładnie takie samo i od razu je poznać.
Norfiki i te konta z ostatnich dni to jest inna osoba.
edit: w sumie dziwie się, że moderacja od razu go nie usuwa jak tylko się pojawi. Przecież to już któreś tam jego niemalże identyczne konto.
Mnie się ogólnie ten zabieg podobał w jedynce, natomiast problemem było to, że przez całą grę nie mieliśmy za bardzo okazji, żeby pooglądać naszą postać. Niby gra oferowała mnóstwo możliwości na wymodelowanie samej tylko twarzy, ale co z tego, skoro obejrzeć ją mogliśmy co najwyżej w lustrze, albo ewentualnie jadąc motorem. Był to pewien zgrzyt.
Ja już nie potrzebuję, żeby we mnie cokolwiek wymuszano. Chcesz iść za znacznikiem - idziesz, nie chcesz - nie idziesz. Znacznik w żaden sposób nie przeszkadza mi w potencjalnej eksploracji, nawet nie wiem jakby to niby miało działać.
W Morrowindzie wlazłem pewnie w każdą dziurę, spędziłem dziesiątki godzin szukając tych konkretnych jaskiń czy miejsc z questów, ale naprawdę nie wiem, czy dziś by mi się chciało. Znacznik przywitam z otwartymi ramionami, choć oczywiście najlepiej, gdyby był opcjonalny i można go było sobie dowolnie włączać i wyłączać wedle potrzeby.
O, właśnie, w potencjalnym remasterze poproszę opcjonalny znacznik na kompasie. Niech żyje wielka przygoda!
Słucham sobie tego nowego Megadeth i powiem, że fajna jest ta płyta. Ma dobre kawałki i o dziwo całkiem przyzwoitą produkcję. Poprzednie dwie (czy nawet trzy, już sam nie wiem) były dla mnie niesłuchalne bo brzmiały totalnie plastikowo, tu jest pod tym względem dużo lepiej.
Jeśli to faktycznie miałaby być ostatnia płyta Rudego, to na pewno wstydu nie ma.
https://www.youtube.com/watch?v=NxWYUkw0-EM
Kiedyś, kiedy Darren Aronofsky chciał pokazać aktora o martwych oczach, to zatrudniał Jareda Leto
Śmiechłem.
Ogólnie straszne to jest. Niby każdy ogarnięty człowiek wiedział, że generatywne AI mocno spierdoli popkulturę, ale szczerze, to chyba nikt się nie spodziewał, że aż tak bardzo.
Ciężko powiedzieć. Ogólnie Morrowind to dla mnie wciąż TA NAJLEPSZA I NAJWAŻNIEJSZA GRA, ale fakt jest taki, że ostatnim razem grałem w nią jakieś 10 lat temu. Czy dziś byś mnie zachwyciła tak jak kiedyś? No nie wiem, możliwe, że nie.
Ale jakby mi ktoś wydał jakiś fajny remaster, który mógłbym sobie ograć na konsoli, to na pewno bym to sprawdził.
Z tego co pamiętam, to podobnym "końcem gamingu jaki znamy" miało być VR, a dziś to po prostu jakaś nisza, która może jest, ma swoich fanów, ale też niczego na poważnie nie zmieniła. Mam nadzieję, że tu też tak będzie.
Kolejna bardzo dobra reakcja społeczności. Miło wiedzieć, że są ludzie, którzy zwracają uwagę i wyłapują takie rzeczy.
To tak jakby sklepy stwierdzały, że zostały okradzione, bo ktoś kupił coś gdzieś indziej
Nie, to zupełnie nie tak jakby. Generalnie wstyd, że mamy 2026 rok, a wciąż istnieją ludzie, którzy powtarzają takie bzdury.
Tak mi się jakoś po tym newsie uruchomiła nostalgia, bo pierwsze anime jakie poznałem to była właśnie zasługa piractwa. W Polsce w latach 90-tych istniało coś takiego jak Video-Rondo, które wydawało filmy na VHSach i wśród nich były też właśnie anime (choć głównie te przeznaczone na amerykański rynek). Oczywiście działało to wszystko w szarej strefie, ale dzięki temu już jako dzieciak obejrzałem choćby Lensmana, Robotech i jeszcze chyba parę innych, których tytułów już nie pamiętam. A było to chyba jeszcze zanim anime przebiło się do publicznej świadomości za sprawą Czarodziejki z Księżyca i Polonii1.
Dziś co prawda perspektywa mi się zmieniła i trochę nie kumam po co w ogóle ktoś chciałby piracić te chińskie bajki, ale wtedy dla dzieciaka z szarego śląska to był zupełnie inny świat.
https://www.youtube.com/watch?v=6dUWnw_mXiA
Mogliby się jakoś zdeklarować, bo jakby faktycznie była mowa o 2030, to pewnie jeszcze wziąłbym prosiaka na te 4 lata.
A właśnie, skoro już pierwszy miesiąc nowego roku prawie za nami, to może jakieś krótkie podsumowanko 2025? Dla mnie to był naprawdę udany muzycznie rok, właściwie kolejny, w którym miałem problem, żeby ogarnąć wszystkie interesujące mnie nowości, bo tyle tego wyszło.
Nie chce mi się tworzyć jakiegoś rankingu (jakby kogoś interesowało: moja lista https://open.spotify.com/playlist/5V1M9Gz2fNtYxPgAeaLl3S - tak se ją nazwałem "best off", żeby cool brzmiało, ale to po prostu lista na którą zapisywałem sobie najciekawsze rzeczy, żeby o nich nie zapomnieć), ale moją ulubioną płytą 2025, a może i paru ostatnich lat, jest "Tavastland" Havukruunu.
https://www.youtube.com/watch?v=bLVJ5SdGCes
Wspaniały jest to album. Jest tu black metal, są heavy metale, jest "epicka" podniosłość... Życzyłbym sobie, żeby 2026 rok był równie dobry.
Dwójkę i trójkę mam do nadrobienia, ale jedynkę całkiem miło wspominam. Miała naprawdę niezłą fabułę i fajnie zrobione strzelanie, samo hakowanie też dawało frajdę (choć na pewno nie był to taki game changer jaki zapowiadali). Natomiast zawodziła jako open world. Aktywności poboczne były dość nudne, a model jazdy absolutnie koszmarny. W misjach pościgowych specjalnie wybierałem wolniejsze samochody, bo te szybsze wpadały w poślizg na każdym zakręcie.
Szczególnie przypadły mi do gustu Mars: War Logs i The Technomancer, gdzie klimat jest po prostu świetny
Mars: War Logs było ok, ale miało chyba jedno z najgorszych zakończeń jakie widziałem w grach. Tak jakby nagle skończyły im się pieniądze i trzeba było coś posklecac na szybko. Z tego co pamiętam, to chyba nawet żadnego final bossa tam nie było i wszystko rozstrzygało się w cut scence.
A ja tam lubię Darka. Aktualnie najbardziej jakościowy szur na forum. Mam nadzieję, że zostanie z nami na dłużej.
Uważajcie na przejściach, bo nie ma zmiłuj.
https://www.onet.pl/motoryzacja/brd24pl/pieszy-nie-mogl-wydostac-sie-z-przejscia/tw39dgv,30bc1058
Dzieci nierzadko przerastają inteligencja i przebiegłością dorosłych
Ta, a w Polsce nie ma upałów.
Kurde, jeszcze styczeń się nie skończył, a tu już taki cios. Ale to jest płyta! Klimat, riffy, brzmienie... absolutnie wszystko się tu zgadza. O taki death metal nic nie robiłem.
https://www.youtube.com/watch?v=SjPq_zek7ts
Ogólnie można powiedzieć, że czołowym motywem tej całej rewolucji AI jest "już za chwilę". Już za chwilę pojawi się naprawdę pożyteczne wykorzystanie AI. Już za chwilę pojawią się nowe miejsca pracy, które zastąpią stare. Już za chwilę chatboty przestaną nas robić w wała. Już za chwilę skończy się AI slop i pojawią się ludzie, którzy będą wykorzystywali to dobrze, bo "ai to tylko narzędzie"... I tak w koło Macieju od paru lat. A jako zwykły, szary obywatel (których wciąż na świecie jest zdecydowana przewaga) mam wrażenie, że AI wcale nie poprawiło mojego życia, a na pewno nie w takim stopniu jak powinno według tych wszystkich oligarchów. Natomiast ile rzeczy zepsuło, to wie każdy, kto choćby tylko korzysta z internetu.
Cieszę się, że coraz więcej ludzi to widzi, że ta narracja "AI to postęp" zaczyna się powoli zmieniać i wcale bym się nie zdziwił, gdyby ostatecznie okazało się, że AI przyjmie się w pewnych wyspecjalizowanych rejonach, a poza tym, ludzie wrócą do starych rozwiązań, bo te po prostu były lepsze.
ADMIN: Bez bluzgów, proszę.
Zajebiście lubię ten pierwszy film SH, więc temu też dam szansę, ale na wiele nie liczę. Już na zwiastunie wygląda to dość słabo.

W sumie czemu nie? Jestem fanem Cottonworlda, więc według powszechnych standardów elegancji i tak już jestem parę punktów niżej od stringarzy ;p
Też lubię sobie to czasem przypomnieć. Nawet mam gdzieś wciąż kasetę z tym albumem, którą nabyłem jeszcze w podstawówce.
Obejrzałem i zdecydowanie opowiadam się po stronie twierdzących, że to mocno przeszarżowany film. Za dużo w nim taniego szokowania, żeby trudna tematyka miała jakąś siłę przekazu. Mnie nawet ciężko było się w niego jakoś emocjonalnie zaangażować, bo w pewnym momencie przestałem go tak naprawdę traktować poważnie. Ostatecznie czułem się jakbym oglądał film Patryka Vegi.
Ludzie zwykle lubią jak ich partner ma poczucie humoru, więc chyba jesteś względnie bezpieczny.
Fajny kawałek, ale to ich dzisiejsze brzmienie (zwłaszcza perkusja) jednak mi nie do końca siedzi.
No ciekawe. Oglądałem He-Mana jako dzieciak i bardzo mi się wtedy podobało, ale jak zabrałem się za te animowane kontynuacje na netfliksie to jednak mocno mnie raziło jakie to uniwersum jest w sumie głupie.
Ten zwiastun wygląda natomiast bardziej jak coś w stylu Strażników Galaktyki i to może być akurat sensowny kierunek. Ogólnie myślę, że im bardziej pójdą w lekką, przygodową komedyjke s-f tym lepiej.
Spoko zima (choć mogłoby być trochę bardziej biało) w tym roku. Opłacało się te nakrętki mocować na stałe.

Frankenstein. Ponoć dość wierna ekranizacja powieści, ale ja jej nie czytałem, więc dla mnie był to film manieryczny, ckliwy i zdecydowanie za długi. Pierwsza połowa jeszcze była całkiem ok, ale na tym drugim segmencie to już po prostu się nudziłem.
Nie powala tez w kwestii wizualnej, bo o ile jeszcze scenografia się broni, tak poza tym, to kolejny film z kiczowatym, plastikowym CGI. Szkoda, bo jak się przypomni jak wyglądały starsze filmy Del Toro, z drugim Hellboyem na czele, to widać, że technologia kręcenia filmów poszła (podobnie jak parę innych technologii) w złym kierunku.
5/10
Po 22 latach z nową płytą wraca norweski Gluecifer. Dobrze się zaczyna ten rok.
https://www.youtube.com/watch?v=2oRO8QELzQA
Nie przepadam za nią jako aktorką, ale na zdjęciu wygląda całkiem spoko. Szkoda, że robi to akurat amazon, ale i tak jestem ciekawy efektu.
[Gammorin]
Tak, Larian ogólnie ma nosa do fajnych pomysłów. Na przykład ten talent rozmawiania ze zwierzętami. Chyba nikt tego wczesniej nie wykorzystywał w ten sposób. Z kolei w D:OS2 podobał mi się patent ze zjadaniem zwłok. Można by go nawet jakoś bardziej rozbudować, ale sam fakt, że zjadając szczątki możesz się podleczyć, odkryć jakąś przydatną informację, albo nawet poznać nową umiejętność jest bardzo spoko.
Czyli 2 by mi bardziej podeszła, przynajmniej pod tym względem, ale ja to nie lubię tak od dupy strony czegoś zaczynać. :P
Jakby co, to dwójka nie jest bezpośrednią kontynuacją jedynki, więc można od niej zacząć. Z tym że imo opłaca się wcześniej przynajmniej poczytać w necie streszczenia fabuł poprzednich gier, zwłaszcza Divine Divinity i Ego Draconis.
Jedynka była dla mnie ok, ale też bez rewelacji. Równiez miałem trochę problem z tą walką. Na początku była bardzo wciągająca, ale potem, jak już poznało się wszystkie zależności pomiędzy żywiołami i grało rozwiniętymi postaciami, to przechodziło się je na autopilocie. Niby gra dawała dość sporo możliwości, żeby kombinować, ale sam nie czułem w ogóle takiej potrzeby.
Fabularnie też nie była aż tak wciągająca jak bym sobie życzył od gry rpg.
Natomiast dwójka to już jest gra wybitna. Imo szczytowe dzieło Lariana, pod niemal każdym względem bardziej mi podeszło niż BG3.
Aktualnie przechodzę ją po raz drugi, tym razem na ps5 i chociaż wydaje mi się jeszcze trudniejsza niż za pierwszym razem (wiem, że trochę pozmieniali w łatkach, np ograniczając zdobywane xp w walkach z niektórymi przeciwnikami), to znowu świetnie się bawię. Polecam jak ktoś nie grał, choć początek może przytłaczać, nawet jak się przeszło wcześniej w Baldura.
Pod względem jakości produkcji oryginalnych amazon wypada dla mnie chyba najsłabiej z platform streamingowych, ale ratuje go spora ilość starszych filmów i seriali. Biorąc pod uwagę, że cena jest na rok, to imo wciąż warto.
Zawsze spędzam w tych kreatorach zdecydowanie za dużo czasu, a ostatecznie i tak wychodzi mi ludzki wojownik z kucem - klasyczny przykład nieśmiertelnej, erpegowej elegancji.

Good Fortune. Fajna komedyjka, dość mocno zahaczająca o antykapitalistyczne klimaty. Główna warstwa jest po prostu zabawna, ale pod tym kryje się zaskakująco sporo poważniejszej treści. Wiadomo, że to mimo wszystko produkcja przede wszystkim rozrywkowa, więc i zakończenie rysuje się dość optymistycznie, ale nawet jako "film z przesłaniem" imo się broni.
Na minus: trochę siermiężnie wyszło podzielenie akcji między trzy postacie. Takie miałem wrażenie, że twórcy nie mogli się zdecydować czy ważniejszy dla nich jest biedak, który zostaje bogaczem, bogacz, który zostaje biedakiem, czy autystyczny anioł, który im to umożliwia.
Poza tym jest to naprawdę przyjemna komedia, która próbuje mówić też o trochę mniej zabawnych rzeczach i nawet całkiem dobrze jej to wychodzi.
No i lubię tę murzynkę, która tam gra, spoko jest.
6,5/10
Zajebiście, że Beef dostaje drugi sezon. A jeszcze lepiej, że ma to być zupełnie nowa historia.
To „Guide Mode” dla mnie brzmi jak naprawdę spoko pomysł. Sam dzisiaj mam mniej cierpliwości niż kiedyś i np. szlag mnie trafia jak nie umiem znaleźć jakiegoś konkretnego miejsca na mapie a gra nie wyświetla znacznika. Do tego mam chyba dość słabą orientację w terenie, bo w takim Jedi:Fallen Order potrafiłem błądzić szukając ścieżki, którą przyszedłem 20 minut wcześniej, a mapa w tej grze była dla mnie nie do ogarnięcia.
Tak że dla mnie jak najbardziej ok, jeden z sensowniejszych pomysłów na wykorzystanie tego całego AI w grach.
A ja się tam cieszę jeśli anime robi się pod zachodnich fanów (sam tego co prawda nie zauważyłem, ale wierzę na słowo). Jako dzieciak bardzo lubiłem anime, ale teraz nie umiem się w żadne wkręcić. Właśnie dlatego, że jako zachodni odbiorca mam zupełnie inne przyzwyczajenia i to, co kiedyś wydawało mi się fajne, właśnie ten specyficzny "wschodni" sposób narracji jest dziś dla mnie nie do przejścia. Irytują mnie te ciągnące się przez pół odcinka monologi o jakichś totalnych pierdołach, ten przesadzony dramatyzm. I ta muzyka... jezusie, ta muzyka...
Dlatego dla mnie spoko trend, mam nadzieję, że będzie się rozwijał. Może znowu polubię ten format.
Wojenne obok westernów, smutnych melodramatów o chorych na raka i Władcy Pierścieni to najnudniejsze filmy ever.
Mam nadzieję, że nie będą starali się zrobić z tego kolejnego open worlda. Jesli chodzi o studio, to nie mam jakiegoś faworyta, ale chciałbym, żeby parkour, walka i ogólny sposób poruszania się postaci był podobny do (raczej nielubianego) Forspoken. Bardzo by mi to pasowało do tej serii.
edit: No i mam nadzieję, że Vin będzie czarna.
Pewnie kwestia tego kiedy grales w te gry.. Jak ktos pare lat temu odpalił MP1 to faktycznie wrazenia to juz nie robi ;)
Również parę lat po premierze, chyba gdzieś w okolicach 2008 roku. Mocno się już wtedy postarzała gameplayowo, a narracyjnie to nawet na premierę by mi nie leżała, bo starała się być tak mroczna, że aż była w tym śmieszna.
Tak się odbiłem od tej jedynki, że dwójki chyba nawet nie instalowałem (albo teraz tego nie pamiętam), choć kupiłem jakąś zbiorczą edycję gdzie były obydwie części.
Ale jak pisałem, jak wyjdzie ten rimejk to na pewno spróbuję w niego zagrać. Może tym razem siądzie.
Chodzi o spór dotyczący tego, czy treści generowane przez sztuczną inteligencję są „AI slopem”, czy czymś wyrafinowanym
W sumie widziałem trochę ludzi broniących treści generowane przez AI, ale chyba żaden nie posunąłby się do tego, żeby nazwać je wyrafinowanymi.
Gothic, Arcanum, Red Faction... i pewnie masa innych w które nie grałem, albo których nie pamiętam.
Jedna z bardziej przereklamowanych gier. Dość szybko się odbiłem od oryginału, ale jak wyjdzie ten remake to na pewno dam mu szansę.
Ja mam w domu kawe dla gosci, ale nikomu nie mam sumienia jej dawac
W sumie słusznie. Kawa to jeszcze większe świństwo niż piwo Żubr.
Ja tam jestem dobrym gospodarzem i jak kto zajdzie, to zawsze puszkę Żubra mu stawiam na stole. Chce to wypije, a jak nie, to tez rozumiem, bo to syf przepaskudny.
Sprawdzałem kiedyś tę grę jak próbowali ją ratować jakims darmowym weekendem czy czymś tam i pamiętam, że miała naprawdę przyjemny gameplay. Wielka szkoda, że nie zrobili z niej normalnego, singlowego tytułu, tylko jakąś usługę, która nikomu nie była potrzebna.
Powiem państwu, że ze wszystkich rodzajów ognia najbardziej lubię ogień kontrowersji.
https://www.youtube.com/watch?v=VOJmiknxBWw
Późno odkryłem ten album, a szybko stał się jednym z moich ulubionych w 2025 roku.
Moim zdaniem lego jest drogie przede wszystkim dlatego, że może sobie pozwolić na to, żeby być drogie. Zwłaszcza odkąd zrobiło się tak modne nie tylko wśród dzieci, ale także (albo może już przede wszystkim, kto wie) dorosłych.
Moim największym growym postanowieniem na 2026 rok jest grać mniej, ale z powodzeniem to sam średnio to widzę.
Jezu, a ja mam nadzieję, że ten Will w końcu wylazł z szafy, bo ile można. Ten odcinki z poprzedniego sezonu gdzie wiecznie łaził z tą miną zbitego psa i zaczynał smutne rozmowy typu "ale bym wam chciał cos powiedzieć, ale nie mogę wam powiedzieć, bo to jeszcze nie te czasy, że mogę wam tak wprost powiedzieć, ale powinniście się domyślić co wam chcę powiedzieć" to było męczenie buły po całości. Przecież wszyscy wiedzą, że na netfliksie musi być gej, więc po co się tak z tym czaić i przynudzać? Odfajkować temat i jechać dalej.
Skutki są tak dramatyczne, że Rainbow Six Siege X wyłączono i nadal nie działa
No jak wyłączono to i nie działa. Tak chyba powinno być.
Jako prawdopodobnie najmniej toksyczna osoba w historii internetu muszę powiedzieć, że szkoda czasu na toksyków. Prawda jest taka, że zdecydowana większość rzeczy o które ludzie codziennie wojują w internecie to jakieś pierdoły o które zupełnie nie warto się spinać. Lepiej ten czas wykorzystać na coś innego, bo generalnie czasu mamy mało.
Jedyna rzecz, którą aktualnie warto hejtować to ai. Zachęcam wszystkich do hejtowania ai.
DE jest fantastyczne, polecam każdemu, kto jeszcze nie grał. Nawet jeśli mu się wydaje, że to tytuł nie dla niego, bo tak samo było u mnie.
Imo Forspoken mocno ucierpiało przez to, że próbowano reklamować go jak jakiś hit AAA. Tymczasem to jest gra zdecydowanie bliższa średniemu segmentowi i jako taka mi się całkiem podobała. Nie wykorzystuje zupełnie potencjału otwartego świata, a do tego wygląda miejscami jak produkcja z czasów ps3, ale gra się w to po prostu przyjemnie.
Nie no, to jest dla mnie oczywiste, po prostu wydaje mi się, że mechanika w ER jest troche bardziej zniuansowana niż w podobnych grach, ale może mi się właśnie tylko wydaje. Muszę zdobyć więcej ekwipunku, żeby się w to bardziej wgryźć.
W każdym razie dzięki za dobre chęci i gratki za pokonanie tego bossa.
Ogólnie będe chyba musiał poczytać jakiś poradnik, bo gra, mimo że trochę prostsza niż inne soulsy, to też na ten moment dość przytłaczająca dla mnie. Mimo, że mam jakieś tam doświadczenia z podobnymi grami, to nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem pewne podstawowe mechaniki, jak choćby skalowanie obrażeń. No i otwarty świat też nie ułatwia sprawy. Ciężko powiedzieć które współczynniki podnosić, skoro jestem pewnie daleko od zdobycia jakiegoś unikalnego ekwipunku, który by mi dął na to jakiś pogląd. Na razie wszystko ładuję w witalność i wytrzymałość, bo to się zawsze przydaje.
Dostałem pod choinkę Elden Ringa z dodatkiem, więc wołam
Największe ciary to pewnie miałem na Blair Witch Project. Ogólnie produkcje typu found footage (które już chyba trochę straciły na popularności) chyba najbardziej rezonują z moją wyobraźnią w kontekście kreowania niepokojącej atmosfery.
A z takich "klasycznych" filmowych horrorów to na pewno Shutter. Ale ten oryginalny, tajlandzki. Scena z kocem, to wciąż jest srogi wpierdol.
Fajne te wasze podsumowanka. Tu moje wraz z orientacyjnymi ocenami (które określają raczej ogólną przyjemność płynącą z gry, bez kontekstu, że ta gra miała lepsze to, a ta tamto).
Ukończyłem:
Dragon Age: Veilguard - 8/10
Atlas Fallen - 6/10
Ratchet & Clank (2016) - 8/10
Road 96 - 5/10
Gris - 7/10
Steelrising - 7/10
Disco Elysium - 10/10
TDPA: Little Hope - 6,5/10
TDPA:House of Ashes - 8/10
TDPA: The Devil in Me - 5/10
Robocop: Rogue City - 7/10
Forspoken - 7/10
High on Life - 7,5/10
Assassin's Creed Brotherhood - 6,5/10
Jurassic World Evolution 2 (kampania i scenariusze) - 8/10
Vampire The Masquarade: Swansong - 5,5/10
Jedi: Fallen Order - 8/10
Neverwinter Nights 2: Enhanced Edition - 7,5/10
Diablo 4 (kampania) - 7,5/10
Lies of P - 8,5/10
The Last of Us Part 2 Remastered - 9/10
Banishers: Ghost of New Eden - 7,5/10
The Invincible - 7/10
As Dusk Falls - 8/10
GTA 3 Definitive Edition - 6/10
Silent Hill 2 Remake - 8,5/10
Syberia: The World Before - 7/10
Sporo grałem też w Hogwart's Legacy, New World: Aeternum, Pillars of Eternity 2 i NFS: Hot Pursuit Remastered
Miałem z Xulimą dokładnie tak samo. Odpadłem chyba w momencie w którym musisz pokonać drugiego księcia. Mogłeś dostać się do jego zamku od frontu, walcząc ze strażnikami, albo sekretnym przejściem bezpośrednio do jego komnaty. I ta druga opcja była dla mnie już wykonalna, spokojnie pokonywałem księcia, ale wtedy strażnicy, którzy pilnowali głównego wejścia uciekali. Była to spora utrata doświadczenia, które w tej grze było na wagę złota (na domyślnym poziomie trudności gra była dla mnie naprawdę trudna), więc starałem się jednak zaliczyć tę walkę ze strażnikami, ale byłem wciąż na nią za słaby. Musiałem biegać po tych planszach i szukać przeciwników, których dałem radę już pokonać, żeby podbić sobie level i w końcu mnie to zmęczyło.
W dodatku żarcie i zapasy kosztowały tam jakieś absurdalne kwoty, więc też co chwilę wracałem do tej jednej lokacji, gdzie jest pełno roślin do zebrania i to też spowodowało, że w pewnym momencie dałem sobie spokój i odłożyłem tę grę "na później".
Finalnie jednak nigdy do niej nie wróciłem, czego trochę żałuję, bo to dobra gra, tylko wymaga dość sporego zaangażowania.
Nie pamiętam już który to był rok, ale były to święta spędzone (no przynajmniej częściowo, wiadomo) przy Morrowindzie. I chyba nawet nie było to moje pierwsze przejście. Pamiętam, że w wigilię złapałem taką synchronizację z tą grą, że autentycznie nie mogłem się oderwać. Matka już wołała, że kolacja wigilijna zaraz wjeżdża na stół i żebym w końcu ruszył dupę, a ja krzyczałem, że zaraz, bo akurat uwalniałem Mehrę Milo z dekanatu prawdy.
Piekne czasy.
Zaraz obok browary i słodycze, to możesz sobie od razu skombinować piękny zestaw dla gracza.
Syberia: The World Before. Według konsoli zostało mi 10% do końca, więc na luzaku powinno wpaść. Mam też rozgrzebane Hogwarts Legacy, ale tu już raczej marne szanse, to nawet nie będę się starał.
W święta na pewno zacznę sobie coś nowego, bo tak zwykle robię, ale jeszcze nie wiem co. Po głowie od jakiegoś czasu mocno chodzi mi Risen, ale niestety nie załapał się na świąteczną wyprzedaż w psstore, a 160 zeta za 15-letnią grę, to mi trochę głupio dać.
(albo nadzieją w przypadku co bardziej zagorzałych przeciwników „twórczej” SI)
O, to ja! Proszę wpisać, że to ja!
A ja chciałem sobie kupić to zachwalane Expedition 33, ale na szczęście sprawdziłem wcześniej demo i chyba jednak nie dla mnie. Fabuła wydaje się ciekawa, ale już reszta, łącznie ze stylem graficznym jakoś mnie nie przekonuje.
A walka to już nie siedzi mi zupełnie. Nie wiem po co mi w grze turowej jakieś elementy zręcznościowe, czy inne qte.
Jednak raczej kupię co innego.
A ja propsuję tytuł, bo w końcu wprost napisali "anime", a nie "serial fantasy" czy coś podobnego. Już parę razy się nabrałem, myśląc, że faktycznie jakiś nowy serial fantasy wyszedł, a artykuł był o chińskich bajkach.
No ok, ale wciąż będzie to ten sam Wiedźmin 3, czyli np. bardzo przeciętny system walki czy nieciekawe aktywności poboczne. Jeśli mają fajne pomysły na fabułę, to szczerze mówiąc wolałbym je zobaczyć już w trochę lepiej zaprojektowanej grze. Tam po prostu niektóre rzeczy słabo się zestarzały.
Ja nie jestem fanem uniwersum, widziałem w zasadzie tylko filmy (i podobały mi się), ale mocno sie ostatnio wciągnąłem w HL. Pięknie zrobiony Hogwart, fajna (chociaż miejscami mało intuicyjna ze względu na żonglowanie zaklęciami) walka, uroczy klimat, gdzie łatwo poczuć się jak dziecko... Jako openworld też jest nieźle zrobiona, bo większość aktywności robi się bardzo szybko, przez co nie razi tak ich powtarzalność i progres rozgrywki jest ładnie rozłożony na całą grę. Idąc tropem głównej fabuły wciąż coś odkrywamy, albo uczymy się czegoś nowego. Podoba mi się ta gra.
Dla mnie duży dodatek do dziesięcioletniej gry to już trochę bez sensu. Wolałbym, żeby skupili się w całości na kolejnej grze.
To chyba zależy jaki masz stosunek do przemocy w grach. Bo niby gra jest taka dość słodka i przytulna, ale nasz nastoletni bohater to w zasadzie niezły killer i w ciągu jednego semestru eksterminuje więcej ludzi, goblinów i innych bestii niż niejeden bohater kina akcji (choć można to ograniczyć skupiając się bardziej na misjach fabularnych, a mniej na lokacjach w otwartym świecie).
Zacząłem ostatnio grać w to na ps5 i muszę powiedzieć, że bardzo sie wciągnąłem, a z uniwersum Pottera znałem wcześniej tylko filmy.
Ja uczciwie mówię, że nie znam jego wcześniejszej działalności. Opieram się tylko na tym jednym występie. Aż odkopałem ten wątek, bo miałem tak wielki dysonans między tym jak gość jest opisywany w necie, a tym co zobaczyłem. Wiadomo, że poczucie humoru jest różne, ale po gościu, który uchodzi za jednego z największych stendapowych "profesjonalistów" w tym kraju spodziewałem się przynajmniej czegoś, co wyglądałoby właśnie profesjonalnie. A miałem wrażenie, że oglądam jakiegoś zupełnego amatora, który nie ma w ogóle talentu do rozśmieszania ludzi, ale za to bardzo chce zaistnieć w tej branży.
Możliwe, że tak jest, że gościowi już się zwyczajnie nie chce, bo swoje osiągnął i zarobił, ale mnie na przykład ten netfliksowy program w ogóle zniechęcił, żeby interesować się jego dokonaniami i z tego co widzę po niektórych komentarzach na necie to nie tylko mnie.
Wyskoczył mi na netfliksie występ niejakiego Rafała Paczesia. Na necie można wyczytać, że to ponoć najlepszy polski stendaper, że wszystkie występy wyprzedane itd, No to pomyślałem sobie, że obejrzę i nie, no totalnie - kurwa (jakby powiedział Pacześ) - nie.
Wytrzymałem jakąś połowę z dwugodzinnego programu i to było tak żenująco nudne, nieśmieszne i zwyczajnie nijakie, że głowię się jak ten gość niby wyprzedaje te swoje show i jakim cudem kosi na tym taką kasę jaką podobno kosi. Nie było tam ani ciętego żartu, ani fajnego flow, do tego wszystko przetykane toną wulgaryzmów (co w polskim języku sprawdza się imo dużo gorzej niż w angielskim, bo nasze przekleństwa brzmią zwyczajnie "ciężej") i dość wymuszonymi interakcjami z publicznością.
Nie wiem, może w drugiej godzinie do której nie dotrwałem jakość tego występu rośnie. Albo po prostu gość miał jakiś słabszy okres. Ciężko powiedzieć. Ja w tym momencie zostałem z refleksją, że to musi być chyba strasznie łatwy i lekki zawód, skoro taką karierę zrobił człowiek któremu przeciętny użytkownik GOLa napisałby lepsze teksty. Dziwne.
Najpierw bardzo się ucieszyłem, że będę mógł wrócić do tego wybitnego erpega na ps5, ale mój entuzjazm szybko opadł. Ściągnąłem grę, importowałem zapisy z ps4 i... okazało się, że sejwy ładują się prawie 2 minuty. Mam nadzieję, że jest to kwestia jakiejś konwersji plików ze starej konsoli i nowa gra stworzona na ps5 już będzie się wczytywać jakoś normalnie. Bo jeśli tak ma zostać (BG3 też miało stanowczo za długie loadingi na ps5, choć nie aż tak), to chyba podziękuję za takie ulepszenie.
Bardzo dobra reakcja społeczności. Niech czują oddech koalicji aidoomerskiej na plecach. Tłumaczenia studia przyjąć do wiadomości, ale obserwować i być czujnym. Wróg nie śpi.
Najbardziej mnie niepokoi warstwa wizualna filmu, bo na zwiastunach wygląda to już po prostu jak film animowany z typowo współczesnym wygładzonym obrazem. Trochę już niestety plastik, zupełnie różny od tych efektów, które czarowały w jedynce.
Fabularnie też wolałbym, żeby szła bardziej w stronę jedynki, gdzie może łatwo było powiedzieć "to wszystko już było", ale i tak udało się z tego skroić fajną, wciągającą historię.
Czekam aż wleci do streamingu, żeby samemu się przekonać.
W sumie to nie dziwię się, że tak to odkładają. Cyberpunk jest dziś kapitalną grą, ale zakończenia (na razie sprawdziłem trzy) imo odstają od reszty gry. Będę jeszcze starał się zaliczyc kolejne warianty, ale na razie samym finałem jestem dość rozczarowany.
Hogwarts Legacy mnie mocno wciągnęło. Oprócz tego wczoraj skończyłem GTA 3 Definitive Edition. Mega toporna gra.
Brak życzeń od GOLa to faktycznie przykra sprawa, ale znając życiu, to zaraz wleci jakaś nowa konsola na pocieszenie ;) Wszystkiego najlepszego, stary koniu.
Praca, niezależnie od tego, czy chodzi o bycie dozorcą, czy neurochirurgiem, stanowi integralną część bycia człowiekiem
Jak można dać nagrodę Nobla komuś, kto wygaduje takie rzeczy?
No niestety wydajnościowo na ps5 widać pewne spadki. Ale to dotyczy raczej dużych, zewnętrznych lokacji. Wewnątrz budynków tego nie zauważyłem. W ogóle graficznie w budynkach jest lepiej niż na zewnątrz.
Jak chcesz skończyć w tym roku, to dodam, że gra jest jak na standardy survival horrorów dość długa. Mnie zajęła ponad 25 godzin.
Ale też naprawdę starałem się lizać ściany i trochę niepotrzebnie ją sobie utrudniłem oszczędzając zasoby "na potem". W rezultacie pod koniec miałem w ekwipunku ponad 80 przedmiotów leczących i kilkaset sztuk amunicji, a większość maszkar ubiłem lejąc je rurą ;p

Skończyłem Silent Hill 2 Remake i powiem, że mi się podobało. Pierwsze lokacje jeszcze takie sobie, ale gdzieś od apartamentów Wood Side naprawdę się wciągnąłem. Może miejscami (głównie więzienie) przesadzili z ilością walki, ale poza tym kawał dobrej, klimatycznej gry. Jedyne co mógłbym trochę (ale naprawdę trochę) narzekać, to fakt, że pierwszy SH (jedyna gra z tej serii, którą wcześniej przeszedłem) te 20 lat temu jednak straszył bardziej.
W Divinity nigdy nie gralem ale kojarze z komentarzy, ze ludzie czesto wypominali jej zbyt lekki i nieco infantylny styl
Dla mnie drugie Divinity:Original Sin ma jeden z najbrutalniejszych konfliktów jakie widziałem w grach fantasy. Mamy tam wątki zahaczające wprost o ludobójstwo na masową skalę. Historie bohaterów też są bardziej brutalne i tragiczne niż zwykle w erpegach. Nawet byłem dość zaskoczony ile przemocy się kryje pod ta kolorową grafiką.
Niby dobre, ale... ukończenie zajęło mi ponad dwa lata i w sumie 3 powroty do tej gry. Sam gameplay jest fajny, ale konstrukcja świata z wyznaczonymi ścieżkami i miejscami do których dostęp uzyskujemy dopiero po poznaniu konkretnej umiejętności już do mnie słabiej przemawiają. Fabuła też mnie niespecjalnie wciągnęła, ale może jak ktoś się bardziej interesuje skandynawską mitologią, to ją lepiej odbierze.
edit: a, i zapomniałem: Atreus. Smutny dzieciak jako towarzysz to dla mnie jeden z najłatwiejszych sposobów, żeby zepsuć grę.
Prędzej w dobie chatgpt nie było po prostu dobrego pomysłu, żeby to zorganizować w sensowny sposób.
w TR2013 za dużo dla mnie strzelania
No właśnie dla mnie ten TR był idealnie zbalansowany pod względem akcji/eksploracj. W Shadows już mi się wydawało, że głównym elementem rozgrywki jest wykombinowanie jak dostać się do kolejnego znacznika z kolejną znajdźką. Proporcje w jakich rozłożono poszczególne elementy rozgrywki były zupełnie nie takie jakbym chciał w grze z tej serii.
Gdyby to wszystko się spinało, to byłoby ok, ale właśnie przez całą grę miałem wrażenie, że po prostu rozmiar tej gry i ambicje z jaką do niej podchodzili były za duże dla takiego studia (może dla każdego, ciężko powiedzieć). Co chwila trafiał się jakiś element, który mnie wybijał z immersji, gdzie coś się właśnie nie spinało i trochę psuło mi odbiór całej reszty. Kulminacja ma miejsce w trzecim akcie, gdzie po prostu widać wyraźnie, że tam musiało być mocno cięte, że prawdopodobnie miała być jeszcze jedna lokacja, ale już nie starczyło czasu i pieniędzy, więc trzeba było to wydać, starając się wcisnąć jak najwięcej treści w ten jeden obszar i wyszło to imo mocno chaotycznie.
Wciąż uważam, że to dobra gra, ale właśnie trochę "zbyt" we wszystkich aspektach i w mojej opinii nie udało się tego Larianom udźwignąć w 100%. Dla mnie krok wstecz w stosunku do idealnie skrojonego D:OS2.
Ja wiem, że ty masz jakieś 15 lat i nie możesz się powstrzymać, ale serio, nie pisz ludziom co im siadło, a co nie, bo naprawdę wiedzą to lepiej.