W sumie szkoda. Ale tylko dlatego, że cała ta upośledzona patologia, która tam siedziała rozpełznie się teraz po internecie.
Powiedziałbym, że była dużo słabsza od ubisoftowej. W grach Ubisoftu, jakkolwiek powtarzalne, czyszczenie mapy jest jednak przyjemne, bo mechaniki są dość dopracowane. W Wiedźminie odkrywanie znaczników boleśnie przypominało jak nijaki system walki ma ta gra. Zwłaszcza te wodne lokacje na Skellige były mordęgą, jeśli komuś przyszło do głowy zrobić wszystko.
W ciągu ostatniego roku rozmawiał z przedstawicielami wielu firm i każdy z nich miał wykorzystywać tę technologię w swojej pracy
Co to w ogóle jest za człowiek? Z kimś tam rozmawiał, pewnie prywatnie i coś mu tam powiedzieli, pewnie w zaufaniu. A ten leci zaraz do internetu posprzedawać kolegów, że wszyscy korzystają z ai. Dziwne, że ktoś się jeszcze chce z nim zadawać. Okropny gość.
Ciężka praca ogólnie przeważnie wychodzi bokiem. Dlatego nie warto w życiu ciężko pracować.
Bo generalnie gry Sony pokazują, że problemem nie tyle jest specyfikacja konsol, z której jak widać wiele można wykrzesać, ale bardziej ilość czasu, który mają developerzy na dopasowanie gry do konkretnej platformy. To jest cena jaką płacimy za to, że dziś gry najczęściej wychodzą na większość platform równocześnie. Niby fajnie, bo nie musisz czekać, żeby grać na tym co lubisz, ale w praktyce prawie żadna gra nie wykorzystuje w pełni możliwości tych sprzętów i potem potrzeba jeszcze miesięcy, żeby dalej nad tym pracować.
Ten wątek z Carja i plemionami faktycznie mógłby być lepszy. Ogólnie gra ma też dość drętwe dialogi (co jest dziwne, bo właśnie notatki i informacje, które zbieramy w czasie gry napisane są dużo lepiej) i brakuje większego urozmaicenia w questach. Ale sam motyw operacji Zero Dawn jest kapitalny. To jak się poznaje tę historię, uświadamia cały tragizm tej sytuacji... mega mi się to podobało. No i sama pętla gameplayowa jest mega przyjemna. Nawet zbieranie znajdziek nie jest tu tak irytujące jak w większości gier i fajnie się czyści mapę.
Czy będą ciekawi czy nieciekawi to ciężko w tym momencie powiedzieć. Sam punkt wyjściowy i pomysł na relację między bohaterami wydaje mi się póki co ciekawy i uważam, że można z tego naprawdę sporo wyciągnąć. A jak wyjdzie to się okaże.

Przechodzę ponownie Horizon: Zero Dawn. Tym razem na ps5. Miałem w tym podejściu robić tylko fabułę, żeby się w końcu porządnie wziąć za dwójkę, ale znowu gra mi się w to tak dobrze, że chyba ją sobie wymaksuję po raz kolejny.
Ta gra to zresztą świetna odtrutka na te bzdury o konsolach. Czytasz te wszystkie posty, że co to ludzie wymagają, 60 klatek w Dawnwalkerze? Przecież to się nie da, to są stare sprzęty! A potem włączasz remaster (pomijam już zupełnie czy był potrzebny) 9-cioletniej gry i myślisz sobie "WOW, jak to wygląda".
W moim poście chodziło tylko o to o czym pisałem: o stwierdzenie, że jeśli w jednej grze przeszkadza ci 30 fps i z tego powodu nie zagrasz, to automatycznie masz nie grać w żadną grę w 30 klatkach. To zwyczajnie tak nie działa.
Natomiast jeśli chodzi o podejście do konkretnych studiów to generalnie się zgadzam, że nie powinno się Rockstara jakoś faworyzować, ale w tym przypadku uważam, że nie o to chodzi. Ludzie nie krytykowali takiego Rebel Wolves dlatego, że nie są Rockstarem. Krytykowali dlatego, że żaden z materiałów z Dawnwalkera, które pokazano do tej pory nie uzasadnia braku 60 klatek. W przypadku GTA już widać z czego to się może brać. To naprawdę jest pierwsza gra, gdzie jak oglądam gameplaye to jestem w stanie uwierzyć, że na konsolach tej generacji inaczej się zwyczajnie nie dało (przy czym ponownie podkreślam, że chodzi mi o bazowe ps5, na temat prosiaka się nie wypowiadam).
Wziąłem dwie. Jakby podczas grania w GTA jedna się zepsuła to nie będzie zbędnych przestojów w rozgrywce.
Dla mnie największą siłą pierwszego Fable (w kolejne nie grałem) był ten lekki, baśniowy klimat. I póki co, ciężko powiedzieć, czy udało się to zachować. Niby projekty lokacji i ogólny styl graficzny ma w sobie coś takiego, ale z reszty gameplayu ciężko wywnioskować coś więcej. Źle to w każdym razie nie wygląda i osobiście mocno czekam na pełną wersję.
Co to jest w ogóle za argument? Przecież to nie ma żadnego sensu. Tak jakby ludziom nie mogło przeszkadzać 30 fps (serio, komuś nie przeszkadza?), ale są w stanie to zaakceptować, bo z miliona innych powodów gra i tak wydaje im się atrakcyjna. Przestań się pan wygłupiać.
Piszesz z dupy cały czas. Non stop o jakichś płaczach, o nierealnych wymaganiach, a tymczasem większość postów normalnie zakomunikowało, że albo kupi, albo nie, w zależności od tego czy te 30 fps jest dla nich akceptowalne. I większość raczej rozumie, że na bazowym ps5 (o prosiaku to już pewnie można by dyskutować, ale ja go nie mam, więc nie wiem jak jest) 60 klatek byłoby ciężkie do ogarnięcia. W sumie było to od początku wiadome, jedynie ty postawiłeś sobie jakiegoś chochoła, że ludzie na GOLu o coś tam płaczą i mają nierealne wymagania.
Resztę tych głupot, o tym, że 30 fps na konsolach to jest dziś jakiś standard, albo, że wymaganie 60 klatek w takiej grze jak Dawnwalker to jest coś dziwnego zwyczajnie pominę, bo to bzdury.
Nie wiem dlaczego. Widać obejrzeli i stwierdzili, że tu mogą zagrać w 30 fps, a tu nie. Nie ma w tym naprawdę nic dziwnego.
Nie wiem czy mogło czy nie mogło. Faktem jest, że to jedyna gra, której rozmach i poziom detali widoczny na gameplayach powoduje, że jestem w stanie przyjąć do wiadomości stwierdzenie, że 30 fps to jest niezbędny kompromis, żeby to jakoś wyglądało. Przynajmniej w przypadku zwykłego ps5, jak jest z prosiakiem to nie wiem - nie posiadam.
A to, że Rockstar mógł to sobie spokojnie wydać w następnej generacji, ale chciał więcej zarobić to oczywiście fakt i nikt chyba nie zamierza z tym jakoś specjalnie dyskutować.
Ja się tam jaram, że w końcu będę mógł zagrać w Hiroski na konsoli. Wiadomo, że graficznie można to było zrobić lepiej, ale tragedii nie ma i jeśli tylko grywalność trójeczki zostanie zachowana, to będzie to świetna gra.👍
Piszesz o głupich postach, a sam sprzedajesz głupotę, że 30 klatek na konsolach jest standardem. Otóż nie, w tej generacji nie jest. Stąd się właśnie bierze ból dupy konsolowców w przypadku gier, które na premierę ich nie mają. I nawet nie dotyczy to GTA6, bo tu raczej od początku było to oczywiste i raczej zrozumiałe.
Cóż, o ile zwykle te wpisy osób, które konsoli nie widziały na oczy, "że się nie da" to zwykłe bzdury, tak tu chyba nikt nie jest zaskoczony (przynajmniej jeśli chodzi o bazowe ps5). Skala świata i ilość detali naprawdę już pewnie wydrenowały mocno możliwości tego sprzętu.
No i nikt nie ma chyba wątpliwości, że Rockstar wydał tę grę w tej generacji głównie dlatego, żeby za dwa lata bez problemu sprzedać ją ponownie.
Obejrzałem i naprawdę wygląda to fajnie. Z tym, że ewidentnie widać, że to gra, która prawdziwe skrzydła rozwinie dopiero w następnej generacji i wersji pc. I tak wycisnęli pewnie wszystkie soki z bazowego ps5, ale jednak te 30 klatek to jest dla mnie już mocny bloker (zwłaszcza w takiej grze). Tak że sam ogram pewnie dopiero na ps6.
Szału ni ma. Sam fakt, że głównym daniem było dlc do dziesięcioletniej gry jest dość wymowny.
Nie obejrzę. O tym, że to próba monetyzacji kolejnego segmentu branży growej już napisano wiele. Ale warto spojrzeć na to także z perspektywy abonenta netfliksa. Opłacam regularnie od ładnych paru lat, ale wykupiłem usługę po to, żeby oglądać filmy i seriale. I wolałbym, żeby tym netflix pozostał. Już i tak ich oferta mocno się rozwodniła z czasem przez te wszystkie reality show, gry mobilne, wydarzenia sportowe... Komuś może to pasować, ja uważam, że pierwotny zamysł istnienia serwisu mocno na tym ucierpiał. I zwyczajnie wolę, żeby nie zaśmiecano go kolejną rzeczą - tym razem trailerami gier.
Obstawiam, że to przegrana sprawa, bo jak pewnie policzą zyski to stwierdzą, że się jednak opłaciło, ale sam wolę za tym nie głosować. Obejrzę jutro na yt.
Legancko. Początek jest, jeszcze środek i zakończenie i nie muszę kupować gry. Tyle zaoszczędzić.

Obsession. Dzięki
No i ta laska naprawdę była creepy.
spoiler start
Zwłaszcza ta scena, gdzie gość chce wyjść z łóżka, a ona krzyczy to STAAAAAAY była mega
spoiler stop
👍
Ogólnie jest tu sporo świetnych scen i warto obejrzeć choćby dla nich.
Ciekawe czy zrobią z tego jakąś serię, bo sam pomysł z gałązką jest tak pomyślany jakby stanowił punk wyjścia do kolejnych historii.
No proszę, szybko poszło. Zwykle trzeba poczekać jakiś rok zanim się okaże, że jednak można. Osobom, które kupią wypada życzyć, żeby nie było jak z Elexem 2. Że tryb performance co prawda jest, ale grac się w niego nie da, bo pikseloza wypali ci oczy.
Realizm jest najgorszy. Należy tak prowadzić swoje życie, aby było w nim jak najmniej realizmu👍
Nie widziałem, ale zaryzykuję stwierdzenie, że jest bardzo podobny do innych filmów z Jasonem Stathamem z ostatnich 10 lat.
Ja już gotowy. Do 19:00 gram jakby jutra miało nie być, a potem odkładam konsolę i przez tydzień żyję jak człowiek. Będę uprawiał dużo sportu, pielęgnował relacje towarzyskie, chodził do muzeów i ośrodków kultury, dbał o rozwój duchowy, znajdę też sobie jakies ciekawe hobby. Będzie to wspaniały tydzień.
Obejrzałem pierwszy odcinek, ale widocznie już jestem za stary na takie teen dramy. Poza tym, tam chyba wszyscy są gejami. Dziwne.
No nie dziwię się. Gdyby mnie bardziej interesowała ta gra to też bym się wstrzymał z zakupem aż dodają 60 fps. W ogóle to spora wtopa, że dopiero teraz o tym informują. Jakby wcześniej było to wiadome, to "burzy w sieci" pewnie by nie było.
Ale stary Devildriver mi nie robi specjalnie. Ten nowy to pierwszy ich album, który muzycznie mi się tak podoba. Ogólnie to właśnie wolę Coal Chamber (ze wskazaniem na Dark Days).
https://www.youtube.com/watch?v=MHgQuOMkyWM
Ale fajny jest ten nowy Manson. Niby to kontynuacja poprzedniej płyty, ale wydaje mi się bardziej mroczna i mniej hiciarska. Klimatem przypomina mi raczej "Eat Me, Drink Me". Naprawdę dobry album.
Jedyna rzecz, która mi się w sumie nie podoba (zresztą tak jak na Vol. 1) to za dużo tych nakładów i efektów wokalnych. Nie wiem czy to teraz taka moda, czy miało to jakoś przykryć fakt, że Brian ma już swoje lata i głos już nie ten co kiedyś, ale wolałbym, żeby tego tu nie było.
Odbieram tego posta jako osobistą porażkę. Jeśli na baita łapie się tylko Hydro, to znaczy, że robisz to źle.
Baba jedzie na wieś, a po wsi łazi goły chłop co jest bezdomnym, policjantem, księdzem, barmanem i drzewem w ciąży.
Niech odpalają pochodnie. Myślę, że większość świata nie będzie im jakoś specjalnie przeszkadzać.
Podróżujesz po magicznym świecie, gdzie wszyscy się w tobie zakochują i chcą się z tobą ruchać.
Całkiem zabawna akcja. Gdyby nie coraz bardziej antykonsumenckie praktyki rockstara na monetyzowanie wszystkiego to faktycznie powiedziałbym, że to wyjątkowo bezczelni złodzieje. A tak... po prostu mają dobre wyczucie ironii.
Jeśli to nie są jakieś totalne patusy, to po prostu wywieś przy wejściu kartkę, że śmierdzi i przeszkadza innym. Na normalnych ludzi to działa. A jak okażą się jakimiś wyjątkowo odpornymi złamasami to zawsze możesz porobić fotki zawalonego korytarza i słać do zarządcy budynku, że naruszają przepisy przeciwpożarowe, czy coś.

Jeszcze wracając do komiksów, to istnieje crossover DC z tradycjami chrześcijańskimi ;) A konkretnie komiks w którym Lobo przyjmuje od zlecenie zamordowania Świętego Mikołaja od Zajączka Wielkanocnego. Całkiem fajna rzecz. W Polsce wydało to TM-Semic pod koniec lat 90-tych.
Ale to już nie te dyskusje co kiedyś. Prawda jest taka, że soulsowy gatekeeping prawie wymarł po premierze Elden Ringa i właśnie dodaniu tych poziomów trudności do Lies of P. Teoretycznie wszyscy ci od "TO JUŻ NIE BĘDĄ SOULSY!" powinni wtedy urządzić jakiś symboliczny pogrzeb gatunku, a tymczasem nic się nie stało, każdy se grał jak chciał i wszyscy byli zadowoleni. Te parę osób, które nadal twierdzi, że istnieje jakaś fizyczna możliwość, żeby opcjonalne easy mode zniszczyło komuś rozgrywkę to już jest jakiś totalny folklor i pewnie zniknie wciągu paru następnych lat.
Szkoda w sumie, bo fajnie było.
Skończyłem "Hawk" na netfliksie. Pierwszy odcinek mnie jeszcze nie przekonał, myślałem, że będzie to straszne czerstwe, jak większość współczesnych seriali komediowych, ale ostatecznie okazało się całkiem spoko. Nie jest to najzabawniejszy serial na świecie, ale lekkie, sprawnie zrealizowane "feel good movie", trochę w stylu produkcji sprzed 20 lat. Przyzwoicie się bawiłem.
No i git. Jedynkę przeszedłem na średnim poziomie trudności, z dwójką pewnie będzie tak samo. Miło, że tym razem nie będzie trzeba na to czekać.
To przede wszystkim gracze coraz mniej przejmują się graczami. I z tego się to wszystko bierze.
Płatny pokaz GTA 6 na Netflix „to chciwość, podłość i nikczemność na najwyższym poziomie”
To oczywiste. Kolejna próba przesuwania granic monetyzowania absolutnie wszystkiego. Nie ma co tego bronić niską szkodliwością.
Sam opłacam netfliksa regularnie bo z niego zwyczajnie korzystam, ale musiałbym chyba z byka spaść, żeby stwierdzić, że ten pomysł jest ok.
https://www.youtube.com/watch?v=qmYCqh75P1U
Fajna jest ta płyta. Niczym żywcem wyciągnięta z okolic 2002 roku👍
Jest w tym sporo prawdy. Ogólnie współczesny internet to takie miejsce, które służy głównie do tego, żeby ci uświadomić, że coś robisz źle.
Czasem kulturalnie wytłumaczy ci to pani psycholożka z "poważnego" portalu, czasem od debili wyzwie cię prosty patus z facebooka, ale konkluzja jest taka sama - żyjesz źle i powinieneś żyć inaczej.
Obstawiam, że coraz więcej ludzi będzie z czasem porzucało "społecznościowe" funkcje internetu i używało go po prostu do szybkiego wyszukiwania informacji, robienia zakupów i oglądania pornosów.
No ciekawe co z tego wyjdzie. Ten poprzedni Matrix fabularnie był ciekawy (zwłaszcza pierwsza połowa filmu), ale zawodził jako film akcji. Efekty specjalne, sceny walki, ogólnie strona techniczna... Wszystko to było gorsze niż w oryginalnej trylogii.
Meh. Ze wszystkich okropnych "ai rzeczy" to ai muzyka jest okropna najbardziej. Totalnie apage👎
Spoko film, ale poprzednia część bardziej mi się podobała. Była dziwniejsza, mocniej odjechana i to było jej zdecydowaną zaletą. Dwójka pod wieloma względami jest już bardziej "konwencjonalna". Poza tym, czuć trochę, że to taka typowa środkowa część, więc wydarzenia są mniej znaczące niż w pierwszej części i pewnie w finale. Mam nadzieję, że ten znowu pozytywnie zaskoczy.
Myślę, że powinniśmy wywołać skandal. Niekoniecznie ten, ale jakiś tak. Jest już na to najwyższy czas👍
Ja raczej kupię ps6, bo zwyczajnie potrzebuję konsoli, żeby mieć na czym grać. Ale fakt jest taki, że o ile jeszcze 2 lata temu powrót do pc wydawał mi się całkiem niemożliwy, tak dziś nie wygląda to już tak nierealnie. Zobaczymy co się wydarzy.

Scary Movie. Chciałbym móc napisać, że już po prostu wyrosłem z takich rzeczy i dlatego niezbyt mnie to śmieszy. Tyle, że wiem, że nie wyrosłem.
Film niby wyśmiewa się z tych wszystkich żerujących na nostalgii powrotów, ale sam oferuje niewiele więcej i poza właśnie nostalgią nie ma za bardzo po co go oglądać. Stara ekipa jakoś daje radę, ale reszta jest po prostu biedna.
Poza tym, jest to totalny chaos. Jedynka i dwójka (tych kolejnych części to już w sumie nawet nie pamiętam) były kolekcją skeczy, ale jednak opakowaną w jakąś tam historię. Tutaj mamy po prostu zbiór niezbyt śmiesznych gagów, które przeskakują od jednego do drugiego i nikt nie zadbał o to, żeby jakoś sensownie się ze sobą łączyły.
A rozkminianie wszystkich odniesień do innych filmów, mimo, że wciąż sprawiało mi frajdę, to już dla mnie po prostu za mało.
Bardzo leniwy powrót.
Krok wstecz w stosunku do wspaniałego D:OS2, ale mimo wszystko warto zagrać. Pewnie sam kiedyś się zmotywuje na tyle, żeby ją ukończyć, bo odechciało mi się niemalże przed samym finałem.
Bo dla mnie wydania fizyczne mają dziś sens głównie gdy:
a) kolekcjonujesz plastikowe pudełka
b) odsprzedajesz gry po ich ukończeniu
Mnie nie interesuje ani jedno ani drugie, więc cyfra jest zwyczajnie wygodniejsza.
Niemniej, uważam, że ważne, żeby wybór wciąż istniał, więc kibicuję, żeby zwolennicy płyt coś tam jednak wywalczyli.
Ło panie, grałbym. Jedna z moich ulubionych growych trylogii, więc liczę, że kiedyś się jednak uda.😍
To normalne. Ja mam blond włosy, więc problem siwienia mnie aż tak nie dotyczy, ale ogólnie nikt nie chce być stary.
Łe, myślałem, że to faktycznie będzie coś ciekawego, a to jakiś zupełnie z dupy temat nie wiadomo o czym. Totalna strata czasu, nara.
Świetna gra to i wracają. Wspaniała produkcja, a Kassandra absolutnie cudowna postać <3
Ponieważ widzę, że w postach często pojawia się obawa przed ukończeniem czterdziestego roku życia, to pomyślałem, że podzielę się doświadczeniem. Otóż, jeśli z powodu czterdziestki czujecie się staro (a nie ma powodów, żebyście się nie czuli, bo czterdziestka mniej więcej to oznacza), to możecie wykorzystać pewien trik, używany przez miliony kobiet od tysięcy lat - kłamać na temat swojego wieku.
Wiem, że brzmi to wątpliwie, ale działa. Zwłaszcza, jeśli nie wyglądacie na swój wiek. Ja na przykład wciąż wyglądam bardzo młodo i nikt nie wierzy, że mam już 40 lat, więc jak mi się to przytrafiło, to po prostu cofnąłem sobie licznik i teraz mówię każdemu, że mam 10 lat mniej niż faktycznie mam. I jest fajnie. Ja czuję się młodziej, ludzie są mniej zdziwieni, ze taki stary chłop a nie wygląda... ogólnie same plusy. Nawet jak się zagalopujecie i traficie na kogoś, kto wie ile naprawdę macie, to co najwyżej wyjdzie z tego zabawna anegdota.
Tak że polecam, a Iselorowi życzę wszystkiego dobrego. Przyda się bardziej niż wcześniej.
Podjęliśmy tę decyzję z różnych powodów
No ja to rozumiem. Jak ja zrobię coś głupiego, to też tłumaczę się w ten sposób. Jakbym trafił na salę sądową, to dokładnie taka byłaby moja linia obrony:
- Dlaczego zabił pan tego człowieka?
- Wysoki sądzie, podjąłem tę decyzję z różnych powodów.
Myślę, że to działa.
Przykro mi bardzo. Hazard jest wspaniały. Bezsprzecznie jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości🤩
Oczywiście wspaniałe wieści, że w końcu będzie można ograć Goticzka na konsoli jak człowiek, ale czekam na bundla z całą trylogią w sensownej cenie. Wydawanie tego dziś osobno to zwykła pazerność.
Poprzednia część mega mnie wynudziła, ale ogólnie lubię te nowe Spider-Many, więc chętnie obejrzę. Szkoda tylko, że jeśli chodzi o aspekt wizualny to już na etapie zwiastuna wygląda to dość słabo.
Możesz spróbować wykorzystać fakt, że kuny w Polsce są pod ochroną, co oznacza (według google), że "zwierzę w stanie wolnym stanowi własność Skarbu Państwa". Zatem teoretycznie wystarczy, że sam na siebie napiszesz donos do skarbówki, że jesteś w posiadaniu kun i wtedy państwo zrobi wszystko, żeby ci je odebrać. To powinno rozwiązać twój problem. Powodzenia👍
No właśnie gdyby to była liniowa gra akcji to byłaby dużo lepsza. Mogli już wyrzucić te bieda-elementy rpg, bo były zwyczajnie niepotrzebne i tylko sztucznie wydłużały rozgrywkę. Najgorsze, że grając na tym domyślnym poziomie i tak trzeba było porobić trochę tych dodatkowych aktywności, żeby rozwijać postać, bo inaczej zadawałbyś za niskie obrażenia i walki z bossami i minibossami, które i tak są imo za długie, byłyby jeszcze dłuższe.
Z tym dobrze napisanym światem też się nie zgodzę, bo był to dla mnie raczej poziom przeciętnego anime. W dodatku, to w jaki sposób była podawana ta historia było takie jakieś niemrawe i ciągnęło się to wszystko strasznie. Ogólnie fabuła to dla mnie jeden z najsłabszych elementów tej gry i to głównie walka motywowała mnie, żeby grać dalej.

Uff, wymęczyłem Final Fantasy XVI. Dziwna gra. Jakby wymieszać (w niemalże tych samych proporcjach) solidną grę AAA z jakimś totalnie budżetowym średniakiem. I dotyczy to w zasadzie każdego aspektu gry - fabuły, konstrukcji świata, oprawy graficznej... Nawet walka, która i tak jest najjaśniejszą stroną tej produkcji ma swoje problemy i pod koniec musiałem się już trochę zmuszać do grania.
Myślę, że spróbuję kiedyś dać szansę innym częściom serii, tak jak mi kiedyś doradzaliście, ale na pewno nie stanie się szybko. Póki co mam tej nazwy trochę dosyć.
Z projektów Deza Fafary zawsze wolałem ten nu metalowy Coal Chamber, ale nowa płyta DevilDriver bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Aż żal pomyśleć jak to by fajnie brzmiało 20 lat temu, gdy płyty metalowe miały jeszcze dobrą produkcję.
https://www.youtube.com/watch?v=V22sZ6iFMkk
Nie no, ja rozumiem, że sezon ogórkowy, a te artykuły z serii "psychologia mówi" to taki wewnętrzny mem (jak chyba cała psychologia aktualnie), ale kaman 😅

The Wrecking Crew. Klisza na kliszy, ale zaskakująco dobrze się to ogląda. Jest tu trafny humor, są dobre dialogi i ładna chemia między postaciami. I Hawaje też są ładne.
Przyczepiłbym się może trochę do scen akcji, bo oprócz typowej dla współczesnych filmów plastikowości efektów specjalnych, widać tam też często takie dziwne cięcia montażowe, co może odrobinę drażnić.
Ale poza tym, naprawdę fajny komediowy akcyjniak. Oby następna część (która na bank powstanie) była niewiele gorsza.
Sprawdziłem i nadal działa u mnie tak sobie. W sensie mogę już wejść do sklepu, ale ładuje się wszystko strasznie długo. Oburzenie ludzi, którzy chcieli sobie wczoraj ściągnąć jakąś kupioną grę jak najbardziej słuszne.
Także tak - moje no-lifowanie, wiedzę o grach oraz kilkaset ukończonych tytułów później zawdzięczam Mass Effectowi
No proszę, tak ładnie zacząłeś, a skończyłeś z jakimiś pokemonami😜
Taki pierwszy "mój" zespół, jeszcze za totalnego dzieciaka to był chyba Europe. Chociaż trochę ciężko mówić, żebym był fanem, bo po prostu miałem piracką kasetę Taktu z "Final Countdown" (którą zresztą chyba komuś zwyczajnie ukradłem z tego co pamiętam) i męczyłem ją na okrągło na magnetofonie typu "jamnik" i jakiejś podróbie walkmana. Poza tym, nic o tym zespole nie wiedziałem. Internetu nie było, prasy muzycznej jeszcze wtedy nie znałem żadnej, wszystko skupiało się wokół tej jednej kasety. Szczerze mówiąc, dopóki nie zobaczyłem w telewizji wiadomego teledysku, to byłem święcie przekonany, że w tym zespole śpiewa kobieta.
Potem, jak już w domu pojawił się odtwarzacz CD, to mój stary kupił od kogoś pudło używanych płyt i tam było "GN’ R Lies" i obie części "Use Your Illusion" Guns N’ Roses. I to był kolejny zespół na punkcie którego trochę oszalałem. Tylko, że wciąż były to lata 90-te, o internecie w domu w Polsce chyba nikt jeszcze wtedy nie marzył, a dostęp do muzyki wciąż był dość ograniczony. Nawet nie miałem od kogo pożyczyć reszty dyskografii, bo muzyka rockowa przestawała pomału być popularna, a zaczynała się już chyba era popu i boysbandów. Pamiętam, że nawet kasety GNR jakoś ciężko było u mnie zdobyć, a jak ktoś miał wtedy oryginalne płyty, to chętnie się nimi nie dzielił. Dopiero jakiś mój kolega znalazł ich debiut u kogoś z rodziny i mi go nagrał.
Tak naprawdę pierwszym zespołem o którym można powiedzieć, że byłem świadomym fanem było chyba Iron Maiden, które odkryłem jak miałem jakieś 12 lat. Wciąż byłem jeszcze w podstawówce, ale miałem już jakieś tam pieniądze, mogłem sobie chodzić do sklepów muzycznych, kupować Metal Hammera, czy wymieniać się kasetami z innymi fanami metalu (choć u mnie było ich wtedy stosunkowo mało). Dzisiejsze dzieciaki mają pod tym względem dużo łatwiej.
https://www.youtube.com/watch?v=M6JpxDebokM
Jakbym mógł sobie kupić dowolne studio na własność, to kupiłbym to studio, które robi Fortnite i kazałbym im dalej robić Fortnite. Co najwyżej dorzuciłbym więcej mikropłatności👍
Już chyba ze dwa lata nie byłem. Kiedys chodziłem dużo, ale kina w mojej okolicy to zaczęła być porażka na całej linii. Ciemny, wyblakły obraz, dźwięk napieprzający jak przy jakimś bombardowaniu, w dodatku coraz częściej można było trafić na ludzi, którzy nie potrafią się zachować i albo świeca telefonami, albo gadają za głośno. Aktualnie w domu mam seans w lepszej jakości po prostu.
Nie dziwię się też jak czytam, że kina świecą pustkami. Jedyni ludzie których znam, którzy jeszcze chodzą do kina to chyba tylko z dziećmi na jakiejś bajki.
thx captain obvious, też mam internet. Mój post zupełnie nie był o tym jacy są amerykanie.
Nie zapragnąłem. Kiedyś ktoś mi włączył jakąś gierkę, pograłem, stwierdziłem "nie no, fajne to jest" i tak się żyje.
Byłem kiedyś u niego na grillu. Ludzie kochani, jaki to jest pozer... Te wszystkie emblematy, nerdowe akcesoria to są wyciągane przed imprezą i jeszcze Heniek pilnuje, żeby ludzie koniecznie robili zdjęcia. Potem to wszystko ląduje w piwnicy i się kurzy aż do następnego razu. Zwykły PR, nic więcej. Nie dajcie się nabrać.
edit: ale dobrą kiełbę z grilla, to akurat umie zrobić👍
Byłoby fajnie, ale znając życie, to bardziej by na tym ucierpiał zwykły szaraczek niż jakiś bigtechowy krezus. Te złamasy już się pewnie tak zdążyły okopać, że mało co im dziś może zaszkodzić.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że zawsze warto próbować i mieć nadzieję😉
Proszę mi powspółczuwać też, bo również uważam, że z perspektywy zwyczajnego, przeciętnego polskiego obywatele, lego faktycznie jest drogie.
A czy wojsko byłoby podzielone? Wątpię jednak
Uważam odwrotnie. Mając armię liczącą prawie półtora miliona ludzi w tak ogromnym kraju, który nie ma długiej tradycji trzymania obywateli za mordę (jak Rosja czy Chiny) zachowanie karności i lojalności tej całej generalicji byłoby dużo trudniejsze niż w przypadku wojny z kimś "z zewnątrz". Myślę, że gdyby taki wewnętrzny konflikt wybuchł na naprawdę dużą skalę, był ogólnie postrzegany jako słuszny i nie udało się go szybko zakończyć, to wojsko podzieliłoby się szybciej niż się spodziewamy.
Ale to jest tylko moje gdybanie. Ja nie lubię udawania geopolityka, który w czasie przerwy na kawusię w robocie tłumaczy w internecie jakby wyglądała hipotetyczna wojna na drugim końcu świata, w czasach gdzie ciężko cokolwiek przewidzieć.
Wolę skupiać się na faktach, a fakty są takie, że w ciągu ostatnich kilku lat przez to co się dzieje na świecie naprawdę mocno spadło mi zaufanie do tej formy rządów, którą sobie powszechnie wypracowaliśmy. Sam coraz bardziej zmieniam zdanie np. na temat dostępu obywateli do broni (wcześniej byłem mocno na nie), czy ogólnie jakiejś formy możliwego sprzeciwu wobec władzy. Dlatego, mimo, że bardzo bym dziś nie chciał mieszkać w USA, to uważam, że dobrze dla nich, że wciąż mają samą możliwość zorganizowania jakiegoś zbrojnego oporu. Nawet jeśli to już jest tylko złudzenie wolności (a uważam, że mimo wszystko nie), to biorąc pod uwagę wszystko co się tam dzieje, to na ich miejscu zwyczajnie chciałbym je mieć.
W sumie wcześnie nie było chyba aż tak bardzo lepiej. Nie wiem jak inni, ale ja przed dodaniem tego ai mocno ograniczyłem korzystanie z wyszukiwarki google, bo nie chciało mi się scrollować tych wszystkich sklepów i reklam, żeby na którejś stronie znaleźć w końcu jakiś sensowny wynik.
Ja piszę tylko o tym, że mieliby szansę wystąpić zbrojnie. Tylko tyle. W większości cywilizowanego świata obywatele takiej możliwości już w zasadzie nie mają.
Zawsze mnie jakoś śmieszy jak w japońskich grach (i filmach i anime) bohater robi sobie chwilę, żeby wygłosić kolejny wewnętrzny monolog, to obojętnie co by się działo wcześniej, momentalnie zmienia się nastrój i zaczyna grać ta sama smutna melodia na fortepianie.
Giganci IT ukrywają monstrualne długi na AI
To słabo ukrywają jak można o tym przeczytać na GOLu. Poza tym, nie mogą wziąć chwilówki w providencie?
Zgadzam się, że nic specjalnego ten zwiastun. Zwłaszcza wizualnie wygląda to dosyć tanio, niczym z jakiegoś generatora. Mam nadzieję, że chociaż fabularnie będzie wciągać, bo lubię MCU i wciąż kibicuję, żeby w końcu wyszło na prostą.
Yelena to jedna z najlepszych postaci jakie się pojawiły w tych ostatnich fazach. A Shang-Chi to już w ogóle był spoko film.
Ten zestaw gratisowy nie jest jakiś spektakularny, choć figurka Scully fajna.
Nic no, zobaczymy czy się ostatecznie zdecyduję.
The Longest Journey. Tam, chyba już gdzieś pod koniec była taka zagadka z medalionem, gdzie trzeba było dopasować symbole i poległem na tym. Wypróbowałem każdą kombinację, która wydawała mi się logiczna i za nic nie mogłem tego rozgryźć. Niestety, to były czasy w których nie miałem jeszcze w domu internetu, a nikt ze znajomych w to nie grał, więc ostatecznie nigdy tej gry nie ukończyłem.
Najśmieszniejsze, że znając życie, to rozwiązanie tej zagadki było pewnie całkiem proste.
https://www.youtube.com/watch?v=0gI1HBsOp3E
O dzięki za cynk. Akurat wypadło mi trochę niezapowiedzianych wydatków ostatnio, więc nie wiem czy szybko się zdecyduję, ale kurde... kusi😏
Pytanie trochę słabo sformułowane, bo od początku jedna odpowiedź wydaje się właściwa. Jeśli nie masz kiedy wydawać, no to po co ci ta kasa? Co najwyżej możesz zostawić rodzinie w spadku.
Na pewno rzeki. Zawsze uważałem, że to fajnie jak jakaś rzeka przepływa przez miasto. Mamy co prawda taki lokalny ściek zwany kochłówką, ale koło prawdziwej rzeki to nawet nie stało.
Knajp z jedzeniem na wynos też by się przydało. Są w okolicy ze dwa kebaby, mcdonald i dagrasso z tą ich robioną na odwal się bieda-pizzą, ale o czymś bardziej wyszukanym to zapomnij.
No i jakiejś konkretnej koalicji anty-psiarskiej też mi brakuje. Widziałem w internecie, że robi się z tego trend, ale u mnie pod tym względem nic się za bardzo jeszcze nie dzieje.
Przerąbane. W sumie jedyny plus mieszkania w USA obecnie to fakt, że to jeden z ostatnich krajów, w którym obywatele daliby radę wystąpić zbrojnie przeciwko własnemu rządowi.
Dziwnym nie jest. Mają możliwość, to korzystają. Ciężko wymagać, żeby dzieciaki przejmowały się tym, że w ten sposób osłabiają w sobie zdolność samodzielnego myślenia. W tym wieku liczy się, żeby odbębnić to co trzeba i mieć więcej czasu na granie w gry, ściganie się na hulajnogach i oglądanie pornosów w necie. Nasze pokolenie gdyby mogło robiłoby dokładnie tak samo.
Bardzo dobra gra. Nawet chętnie bym do niej wrócił, bo kupiłem wersję ze wszystkimi dlc, których ostatecznie nie ograłem. 60 klatek na konsolach jak najbardziej mile widziane, choć znając życie pewnie będą to sprzedawać jako remaster i trzeba będzie dodatkowo zapłacić.
Sam ostatecznie skończyłem na 266 miejscu (najwyżej, przed meczem o trzecie miejsce - 90). Biorąc pod uwagę, że nie oglądałem żadnego meczu i nie mam pojęcia o piłce, to w sumie jestem zadowolony👍
No wszędzie to chyba nie. Nie ma takiej fizycznej możliwości, żebyś napisał to WSZĘDZIE.
Twórca Gwiezdnych wojen uważa, że AI to przyszłość kina i nie jesteśmy w stanie zatrzymać tego postępu
Pomijając, że oczywiście da się zatrzymać postęp, to gdzie tam postępem w branży kinowej (i w wielu innych branżach) jest AI? Postęp to jest coś, co poprawia, udoskonala, lub wynosi jakąś dziedzinę na wyższy, LEPSZY poziom. Nie wiem gdzie to niby można odnieść do AI. Chyba, że dla kogoś te 300 filmów i seriali natrzaskane przez netflixa, albo wygenerowanie Vala Kilmera to faktycznie jest coś, na co czekali w kinie.
Korporacje muszą także zabezpieczyć fizycznie dostęp do tych sieci na przyszłość. Równocześnie muszą zainwestować w wydajniejsze systemy chłodzenia, by odciążyć centra danych
A tam "muszą". Korporacje nic nie muszą.
15 lat temu odbiłem się od tej gry, bo podchodziłem do niej jak do typowego fpsa. Dwa lata temu jak wyszła na konsole, to spróbowałem ponownie, tym razem z innym nastawieniem i grało mi się dużo lepiej, ale ostatecznie pokonała mnie archaiczność tej gry. Te wszystkie "immersyjne" elementy, które miały niby zwiększać realizm, a dziś ostatecznie głównie mnie frustrowały. Sam fakt, że po wykonaniu pobocznego zadania musiałem dymać przez dwie plansze, żeby to zgłosić był już dla mnie nie do przejścia.
Możliwe, że od tego czasu na konsolach też pojawiły się mody na szybką podróż, ale ja już tego raczej nie sprawdzę. Może kiedyś zagram w dwójkę.
Tak jak w zeszłym roku wrzucam moją listę najciekawszych płyt metalowych (i okolic) z ostatniego półrocza, które sobie co tydzień aktualizowałem.
Wiem, że mało kto podziela tu mój gust, ale może akurat komuś się przyda i znajdzie coś dla siebie.
https://open.spotify.com/playlist/27uebOfzT3GRKo5OHUJSRj?si=8c4ff5e795ed4720
Dla mnie bardzo nierówny serial. Są momenty świetne, ale są też zupełnie nijakie. Zwłaszcza pod koniec jak w obsadzie zabrakło już Pierce'a i innych postaci.
Btw, jak ktoś ogląda na netfliksie to warto wiedzieć, że tam brakuje (imo chyba najlepszego) odcinka "Advanced Dungeons & Dragons", więc dobrze go poszukać gdzie indziej.
W sumie brak zaskoczenia. Już od jakiegoś czasu choćby plenery w filmach i serialach są tak paskudne, że na bank jest tam generowane po całości.
Albo te wszystkie nowe anime z netflixa - to już totalnie wygląda jakby wypluwało je taśmowo jakieś ai.
Ciężko powiedzieć. Myślę, że jak ktoś osiągnął w życiu sukces to nie siedzi na GOLu, tylko na jakichś portalach dla ludzi sukcesu.
Obstawiam, że spokojnie w ciągu najbliższych 30 lat ludzie ruszą z pochodniami na takie centra i na prezesów tych wszystkich big techów. Oby było to jeszcze zanim będą chronieni przez prywatne armie robotów i dronów.
A właśnie, można jakoś sprawdzić swoje miejsca w poprzednich ruletkach? Są te dane gdzieś dostępne jeszcze?
A tam, always look on the bright side of life. Jak ktoś po pierwszym meczu był w top 10, to też się liczy 😁
Zbliża się mój ulubiony moment w golowych ruletkach. Te wszystkie posty "co prawda skończyłem na 982 miejscu, ale był moment, że byłem na 11" ;)
Nie wiem jak cały film, ale z tym wizualnym arcydziełem to na pewno przesada. Już na zwiastunach było widać, że to kolejna produkcja z gładziutkim, plastikowym obrazem. No i oczywiście ciemno jak w dupie, bo jak inaczej...
Chciałem tylko zauważyć, że akurat ten argument, który często się pojawia w dyskusji, w przypadku współczesnych gier nie ma już za bardzo zastosowania.
Ja tam dobrze życzę tym, którzy walczą o to, żeby móc kupować gry na fizycznych nośnikach, ale prawda jest taka, że ten argument o bezproblemowym włożeniu płyty do konsoli i graniu w tej generacji już raczej umarł. W przypadku gier z ps4, ps3 itd to jeszcze ma sens, ale nie dziś. Kiedy ostatni raz wyszła gra, która miała pełną zawartość na płycie? Już na start zwykle dostajesz one day patcha, który potrafi ważyć więcej niż to co jest na płycie, a do tego dochodzą kolejne łatki z naprawianiem gry, dodawaniem treści i całą resztą.
Wiadomo, że jest to dość patologiczna sytuacja, ale tak to niestety wygląda. Myślenie, że w przypadku np. wycofania gry ze sprzedaży ty sobie spokojnie uruchomisz ją z płyty i będziesz grał nie ma już za bardzo pokrycia w rzeczywistości. Owszem, coś tam pewnie uruchomisz, ale czy to będzie grywalne? Szczerze wątpię.
Tak naprawdę to ten temat już od dawna nie jest o książce Smugglera, tylko o tym jak złe posty bolą całe życie XD
Serio, mam nadzieję, że nigdy nie będę tak chował urazy do kogoś, kogo nigdy nawet osobiście nie spotkałem🤦
Nawet nie pamiętałem teraz, że dwójka miała polski dubbing. Pierwszy Risen był ok, ale nie czułem, żebym grał w grę tego samego studia, które stworzyło Gothiki. Raczej jakby ktoś starał zrobić podobną grę, ale czegoś ostatecznie zabrakło. Dopiero właśnie dwójka, mimo zmiany scenerii znowu miała dla mnie ten klimat.
Mnie na premierę najbardziej brakowało w Risenie klimatu gier Piranii. Dopiero przy dwójce, choć jest ogólnie mniej lubiana, znowu poczułem, że gram w grę od tego studia.
Protestuję. Mnie tu nie było 10 lat temu i często z przyjemnością czytam te stare wątki.
Zresztą nie ma absolutnie nic nagannego w odkopywaniu.
Wow, dzięki żeś mnie poinformował, że fanowskiego tłumaczenia nie uruchomię na konsoli, sam nigdy o tym nie słyszałem. W ogóle, to konsolowcy nie wiedzą do czego służą te sprzęty. Ja myślałem, że tym się robi pranie.
Kurde, szkoda chłopa. Jurassic Park to jeden z filmów mojego dzieciństwa. Książka zresztą też mi się podobała wtedy.
Przypomniała mi się jeszcze jedna gra, którą porzuciłem przez poziom trudności: Mordheim: City of the Damned.
Generalnie jest to naprawdę wciągająca gra taktyczna, ale poziom jej upierdliwości mnie w pewnym momencie przerósł. Nie dość, że nie ma tam żadnej opcji zapisania gry, to wysyłając swój oddział na misję chyba za każdym razem następowało u mnie jakieś "losowe" wydarzenie, które rozbijało formację i wszystkie jednostki zaczynały w różnych miejscach na planszy. Wtedy zostawało mi jedynie modlić się, żeby wylądowały gdzieś blisko siebie, a nie na drugim końcu miasta, bo ponowne zgrupowanie drużyny często kończyło się napotkaniem wrogich oddziałów, a pojedyncza jednostka najczęściej była z nimi bez szans.
W dodatku cały system tej gry wydawał się tak niesprawiedliwy i działający na niekorzyść gracza, że można było nabawić się nerwicy. Grałem siostrami Sigmara i w końcu udało mi się zarobić tyle kasy, żeby przyłączyć do drużyny najsilniejszą jednostkę tej frakcji (chyba Matriarchini się nazywała) i podczas bodajże trzeciej misji z nią w składzie zostałem przytłoczony siłami wroga i zwyczajnie musiałem uciekać. Wtedy, podczas ucieczki (która jest generalnie porzuceniem aktualnej misji) gra oblicza szansę na przeżycie dla każdej jednostki.
W drużynie miałem kilka sióstr, których i tak chciałem się pozbyć, bo w trakcie poprzednich misji np. straciły rękę, oko, albo uszkodziły sobie mózg (co w przypadku tego ostatniego czyni ją prawie bezużyteczną) i oczywiście te poharatane siostry wszystkie przeżyły. Natomiast jak przyszła kolej na tę Matriarchinię, na którą chuchałem i dmuchałem, żeby jej się tylko nic nie stało, to oczywiście gra "wylosowała" jej śmierć. Wtedy rzuciłem padem i stwierdziłem, że pierdole, nie gram w to, bo szkoda nerwów ;)
Dobra, obejrzałem (w sensie ten nowy odcinek) i uważam, że jak ktoś ma ogarnięte to całe AI, to pewnie mógłby z powodzeniem robić sobie to samemu. Tak naprawdę, to najzabawniejszy jest tam ten specyficzny dubbing, który faktycznie ciężko byłoby podrobić.
I w którym momencie to zedytowanie sprawiło, że twój posta stał się mniej bezsensowny? Piszę, że mam nadzieję, że wersja konsolowa będzie miała już wersję pl, tak jak w przypadku Disco Elysium, a ty wyskakujesz z jakimś fanowskim tłumaczeniem, które nie ma nic wspólnego z tym co pisałem i które do niczego mi się nie przyda.
I jeszcze nazywasz ludzi głąbami, chociaż sam przed chwilą zrobiłeś z siebie idiotę, który nie potrafi czytać i kojarzyć faktów. Dobrze, że jestem troche bardziej ogarnięty, bo bym pewnie pomyślał, że każdy niekażual jest taki ciemny.
Porzuciliście kiedyś grę która bardzo Wam się podobała? W sensie przez trudność?
Tak, Lords of Xulima. Raz, że w pewnym momencie walki zrobiły się tak trudne, że musiałem biegać po planszy i szukać takich grup przeciwników, których już dałem radę pokonać na moim levelu. A dwa, że i tak po tych zwycięskich walkach musiałem zwykle odpoczywać, więc kurczyły mi się zasoby. Na żarcie w sklepach nie mogłem sobie pozwolić, bo było absurdalnie drogie, więc po paru walkach musiałem zawsze wracać do jednej lokacji, gdzie rosły owoce, żeby je pozbierać i w końcu przez to odpuściłem. Choć uważam, że to fajna gra, tylko wymaga mega cierpliwości, której nie mam.
No i soulslajki zanim zaczęto dodawać do nich poziomy trudności. Tu akurat nie chodziło nawet o jakichś bossów od których się odbijałem, tylko o to, że z moim marnym skillem musiałem bardzo dużo grindować i ostatecznie zawsze mi się w jakimś momencie znudziło.

Pakiety są całkowicie opcjonalne i [przeznaczone - dop. red.] dla graczy, którzy ich chcą i nie są wymagane do cieszenia się grą ani jej ukończenia
No jeszcze tego by brakowało, żeby były wymagane do ukończenia.
Jeśli jesteś tym Marianem, którego spotkałem w Wiedniu, to wciąż nie jestem zainteresowany twoją piramidą finansową.
Najlepszym sportem na świecie jest modelarstwo wyścigowe na uwięzi (tak zwane F2C). Poważnie, jak kiedyś najdzie was ochota, żeby obejrzeć jakiś nudny mecz piłki nożnej, albo (o zgrozo) tenisa, to zróbcie sobie przysługę i zamiast tego włączcie sobie np. nagrania z mistrzostw F2C we Włocławku. Żaden inny sport nie był nigdy tak epicki.
https://www.youtube.com/watch?v=nzib8rdq_x8
Nie mam chyba jakichś szczególnych upodobań, ale np. jak jestem za granicą, to zawsze udaję Estończyka. To prawdopodobnie najbardziej neutralny, nieobciążony uprzedzeniami i stereotypami kraj na świecie. Niby każdy słyszał, że jest takie coś jak Estonia, ale nikt nie wie gdzie to w zasadzie jest, z niczym się nie kojarzy, a Estończycy to miejska legenda i nikt ich nigdy nie spotkał (a jeśli twierdzicie, że spotkaliście, to pewnie byłem ja, udający Estończyka). Nawet ich język nie jest powszechnie kojarzony, więc można bełkotać bez sensu jakieś zmyślone słowa, a i tak wszyscy uwierzą, że to estoński.
Salam alejkum!
Realizujecie lub zrealizowaliście swoje marzenia? Spełniacie się w tym życiu?
Panie, nawet bym dziś nie wiedział jak się za to zabrać.
Tak, doświadczyłem tego już 20 lat temu, gdy po raz pierwszy wyszedłem z łazika w Balmorze. Potem jeszcze poczułem to grając w Everybody's Gone to the Rapture pod koniec epizodu Wendy/początku epizodu Franka. Były to okoliczności godne królewskiego pochówku, miałem nawet wrażenie, że duch Papieża Polaka przechadza się po pokoju.
https://www.youtube.com/watch?v=-xjj0TipONY
Nie korzystałem jeszcze. Nie kupuję tego na tyle dużo, żeby ta kaucja robiła mi różnice, więc po prostu wywalam do plastików.
Ogólnie pomysł dla mnie chybiony. Staram się segregować śmieci, ale dymanie z tym do sklepu jak jakiś żul to już przesada i nie chce mi się tego robić.
Ostatnio pisałeś chyba, że masz ponad 1000 gier na steam, z czego większość nieodpalona nigdy. Więc zamiast kompulsywnie nabywać nową gierkę, kupiłbym sobie coś innego.
Bardzo mi się podobało Disco Elysium, więc chętnie sprawdzę. Fajnie by było, gdyby wersja konsolowa była już PL.
Pewnie nie. W takim znaczeniu o jakim chyba piszesz "hit" to coś co większość ludzi dobrze zna, bądź chociaż kojarzy. Żeby tak było, to taki kawałek musi być grany w radiu, pojawiać się w tv, internecie, na ścieżkach dźwiękowych do filmów i seriali... Dzisiaj jedyna muzyka jaka może na to liczyć to prawdopodobnie tylko pop i ten chujowy rap z autotunem. Rock i metal jest dziś mimo wszystko zbyt niszowy, żeby wylansować jakieś przeboje, które zna każdy. Zresztą uważam, że to dobrze.
Natomiast oczywiście wciąż powstają utwory, które takimi przebojami mogłyby zostać. W tym roku np. takie "Face of an Angel" Hallas mnie zmiotło z planszy. To jest taki banger, że jak się go puści, to tak buja, że ciężko potem przełączyć na coś innego. Jestem pewien, że gdyby ten kawałek powstał gdzieś na początku lat 80-tych, to dziś byłby właśnie zaliczany do jakichś klasycznych rockowych szlagierów.
https://www.youtube.com/watch?v=WSbZwuOHLvE
Faktycznie szkoda, że nie pochylono się bardziej nad tą walką, bo też nigdy nie byłem fanem tych pojedynków opartych na kontrach. Poza tym jednak bardzo lubie oryginalnego Black Flaga, więc fajnie, że remake się udał.
Kurde, jak czytam nowe materiały o tej produkcji, to wychodzi, że ona ma tyle elementów, których nie lubię w grach, że praktycznie chyba nie ma możliwości, żeby mi się spodobało. Jeśli dam jej szansę, to dopiero na naprawdę sporej promocji.
The Elder Scrolls 6 tylko na PC i XSX
Na pewno jest to jedna z serii dla których przynajmniej rozważyłbym zakup xboxa, więc nie dziwię się, jeśli faktycznie będą próbować w tę stronę.
Po kilku crashach w okresie premiery nie ma już po nich śladu, a sama gra całkiem dobrze trzyma klatki po ustawieniu blokady na 60 FPS i trybie jakości. Może nie jest to idealne 60 klatek, ale nie rwie obrazu i nie ma tego mydła, o którym wspominali ci, którzy grali w trybie performance
Dzięki za cynk. Tam podobno ma byc jeszcze dodana jakaś nowa zawartość, więc chyba sobie zostawię granie na okres świąteczny, ale dobrze wiedzieć, że już większość połatali👍
Mam nadzieję, że ten Far Cry sie jednak nie potwierdzi. Przecież to już teraz zapowiada się na kolejną grę, której absolutnie nikt nie potrzebuje.
Zdecydowanie Dragon Age. Wszystkie religie w tej grze były ciekawe, ale oczywiście najlepiej wymyślony został Zakon. Bardzo mi się podobało to, że w przeciwieństwie do większości światów fantasy wszystko tam musiało być brane "na wiarę", tak jak w realnym życiu. No bo niby był ten cały Stwórca, ale nikt oprócz Andrasty go nigdy nie widział. Podobnie cała ta mitologia zakonu z pustką i Czarnym Miastem nie była czymś, co miało potwierdzenia w faktach, ale właśnie kwestią domysłów i wierzeń. Bardzo mi odpowiada takie podejście.
Masowe zwolnienia w Xboxie mogą przyspieszyć prace nad The Elder Scrolls 6 i Fallout 5
O kurde.
Zwolnijcie wszystkich!
Na ps5 innej nie ma ;) Ma być szóstka, ale nie wiadomo kiedy. Czuję, że z tym Motorfestem zostanę na dłużej, więc może już wyjdzie zanim go odstawię.
Powiem ci szczerze, że nie wciągnąłem się tak w żadną ścigałkę chyba od czasu Wreckfesta. I to nawet pomimo tego, że nie lubie gier-usług. Naprawdę świetnie mi się w to gra.
Słyszałem, że podobno mocno zrzyna z Forzy, więc dodałem sobie FH5 do wishlisty. Będzie dobry pretekst, żeby się w końcu zapoznać z tą serią.

Kurde, ale ładne są te Hawaje w Motorfeście. Nigdy mnie specjalnie nie kręciły tropikalne klimaty, ale tam akurat chciałbym sobie kiedyś pojechać😍
Nie dość, że szeptano, to jeszcze za zamkniętymi drzwiami. To jakaś grubsza konspiracja...
Urzędnicy popełnili jeden zasadniczy błąd, że w powiadomieniach nie przypomnieli mieszkańcom, że dzięki tym centrom danych mogą sobie generować śmieszne obrazki i piosenki o gejach, więc podwyżki są tego warte.
Jak byłem młody to uważaliśmy tego komandosa za jakąś miejską legendę. W sensie każdy o nim słyszał, ale nigdzie się tego nie dało kupić. Przynajmniej u nas. U nas były cherietty, pokusy, goliaty, leśne dzbany, lipy z miodem, sangrije (te trzy ostatnie nawet wtedy mi smakowały), ale komandosa nigdy nie widziałem.

Nie wiem czemu akurat cytat miał by komuś pomóc przetrwać w więzieniu (chyba, że ktoś wytatuuje sobie MAM AIDS na dupą).
Prędzej wytatuowałbym sobie swastykę jak Chuckie.
Ja akurat jestem Januszem wypatrującym przecen w psstore. Dlatego żałuję, że nie są takie jak na pc.
Dziwnym nie jest. Ja jestem zdeklarowanym konsolowcem, ale jak widzę ceny kilkuletnich gier na pc i w psstore to sam sobie myślę "kurde, ale fajnie tam mają w tym pecetowie".
Ja tam jestem konsolowcem z krwi i kości i wciąż planuję kupić ps6, ale już coraz łaskawszym okiem patrzę na powrót do pecetowa, albo właśnie na jakieś steam machines. Typowo konsolowe granie dla takiego zwykłego szaraczka jak ja robi się trochę zbyt drogie.
A Wiedźmin i ME to właśnie przykłady tych słabo napisanych ścieżek zła, bo tam w sumie nawet ich nie ma
To jest niestety minus grania postacią, która została ukształtowana dużo wcześniej. Dlatego trochę szkoda, że jednak będziemy grać tą Ciri w następnej części, a nie kimś zupełnie nowym. Dla mnie immersja kierowania takim bohaterem jest zdecydowanie wyższa, bo mimo, że ma on zwykle jakis tam background, to daje dużo większe możliwości, żeby tę postać rozwinąć.
W przypadku Geralta ścieżka zła była w zasadzie zamknięta, bo przecież znamy jego charakter z książek, wiemy mniej więcej jak by się zachował w danej sytuacji. Pozwolenie mu na bycie złym nie było by wiarygodne i ciężko by to było w ogóle jakoś sensownie uzasadnić.
W przypadku czwórki będzie ten sam problem.
No szkoda. Ja już poszedłem niemal całkiem w cyfrę, ale uważam, że człowiek powinien mieć wybór. Zwłaszcza, że jak widzę te ceny w psstore, to absolutnie nie dziwię się, że dla niektórych używki były tak ważne.
Taki wątek humorystyczny dla odmiany:
https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114526,32886423,na-festiwalu-w-chwalkowie-zespol-podpalil-krzyze-posel-pis.html#do_w=484&do_v=1870&do_st=RS&do_sid=1723&do_a=1723&s=BoxOpImg4
Ta akcja jest śmieszna na tak wielu poziomach, że aż nie wiadomo od czego zacząć.
No i trochę smutna też, bo po raz kolejny sobie uświadomiłem, że już jestem stary i tęsknię za czasami, gdzie zespół w oświadczeniu napisałby "tak, spaliliśmy krzyż, a o co chodzi?"😔
myślę że poruszę ten temat to może trochę zrobi mi się lżej a może wprost przeciwnie jeśli wykorzystacie poziom żartów
To ja może zaryzykuję i spróbuję wykorzystać poziom żartów😜
Pomyśl sobie tak: według google w ciągu ostatnich 50 lat w katastrofach lotniczych zginęło ok. 85000 ludzi. Każdy jeden z nich myślał, że statystyka jest po jego stronie. Spędzając wakacje na działce, albo grając w grę masz pewność, że tak będzie.
A umiejętność odpuszczania też jest ważna w życiu. Powodzenia.
Każdy klient, którego dziś obsługiwałem, odchodził, kiedy informowałem ich, że to kod do pobrania i nie ma edycji Ultimate
Bardzo miło ze strony pracowników, że ich o tym informują.