No zdecydowanie mi się nie podoba. Szkoda gościa, ale ten pomysł ze wskrzeszaniem zmarłego aktora przy pomocy AI jest paskudny. Na pewno nie obejrzę i mam nadzieję, że ludzi z podobnym nastawieniem będzie na tyle dużo, że to się na przyjmie.
Użytkownik Wrzesień należy do najmniej wyrazistych i rozpoznawalnych osób na forum gry-online.pl. Jego status "Idiot doom spiral" trafnie oddaje jego osobowość i działalność na portalu.
Charakter wypowiedzi:
Jego wypowiedzi najczęściej bazują na taniej kontrowersji i chorobliwej potrzebie uwagi. Osoba ta rzadko wypowiada się merytorycznie, większość jego postów to celowe mijanie się z prawdą, bądź konfabulacje nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością.
Rola w społeczności:
W hierarchii członków forum gry-online.pl użytkownik ten plasuje się gdzieś na samym końcu. Jego rolę można porównać do tego irytującego dzieciaka, który przyszedł na imprezę, choć nikt go nie zapraszał. Nie jest lubiany, a inni użytkownicy rzadko plusują jego posty.
Gatunki gier:
Użytkownik Wrzesień często wypowiada się na temat gier rpg, na których w ogóle się nie zna. Kojarzony jest na przykład ze szkalowania takich produkcji jak Planescape: Torment lub Wiedźmin 3, co automatycznie wyklucza go z dyskusji i sprawia, że ciężko traktować tego człowieka poważnie.
Zainteresowania:
Wrzesień pasjonuje się muzyką metalową jak jakieś piętnastoletnie dziecko. Często pisze także o filmach (głównie słabych), gdyż jako osoba, która nigdy nie dojrzała wciąż żyje w świecie fantazji.
Relacje z moderacją:
Wrzesień znany jest z podlizywania się moderacji gry-online.pl. Dzięki temu wciąż nie został zbanowany na portalu, choć zdecydowanie powinien.
Preferencje:
Prawdopodobnie jest gejem.
W 2012 nie było jeszcze tego powiedzenia, że kto słucha rege ten rucha kolege? Bo nie widzę nigdzie.
edit: a nie, sorry, jednak nie dopatrzyłem ;p
Ja wolałem tę https://www.youtube.com/watch?v=qzaAESO8suY
Ten tekst o siłach natury powtarzaliśmy w szkole do znudzenia.
Cena to jedno, ale to przecież powinno być wydane od razu w jakimś pakiecie "Gothic Trilogy", a nie rozbite na trzy osobne premiery, żeby tylko trochę więcej z nich wycisnąć. No co za chciwe ciule.
Gość jest już namierzony. Wkrótce się przekona jak konsolowo karze zdrajców i kolaborantów. Tak się sprzedać za dodatkowe 30 srebr... efpeesików. Wstyd.

Send Help. Dla mnie najlepszy film Raimiego od lat (pewnie gdzieś tak od czasu Drag Me to Hell) i w sumie szkoda, że trochę bardziej tu nie odleciał. Najwięcej czasu poświęcona na budowanie relacji między bohaterami i wyszło to całkiem spoko, ale film i tak jest najlepszy wtedy, gdy robi się krwawo i niepoważnie.
Mimo tego (i mimo słabych efektów specjalnych) dobrze się bawiłem. Fajnie jest to zagrane, fajnie pomyślane, a zakończenie całkiem satysfakcjonujące.
spoiler start
Zwłaszcza, że w czasach tych wszystkich odklejonych CEO, film w którym pracownik dokonuje zemsty ostatecznej na chujowym szefie, ma naprawdę fajny, budujący wydźwięk ;)
spoiler stop
Wymęczyłem po latach Technomancera. Jezusie, jaka to była mordęga. Niby ma całkiem przyjemną historię, ciekawy świat, walka też nawet daje radę, ale backtracking połączony z odradzaniem się przeciwników to jest w tej grze absolutny dramat. Kompletnie nie ogarniam jak ktoś mógł w ogóle zaprojektować lokacje w ten sposób. Za każdym razem jak musiałem biegać po tych kanałach i walczyć dokładnie z tymi samymi potworami w dokładnie w tych samych miejscach, to szlag mnie trafiał. Cieszę się, że mam tę produkcję zaliczoną, ale kuźwa nigdy więcej.
Jeden z moich ulubionych filmów ostatniej dekady. Jestem pewien, że jeszcze nie raz obejrzę.
Zupełnie inaczej bym oceniał, te trzy pierwsze gry, które wymieniłeś to fabuły, których wręcz nie lubię. Ale ogólnie takie autorskie listy bez ciśnienia zawsze na plus.
Solidna lista, ale jednak wykluczyłbym BG3, Dragon Age, czy nawet Goticzka. Zestawienie dotyczy mniejszości, a to przecież typowo homoseksualne gry.
Fabularnie nie zapada jakoś mocno w pamięć, ale wizualnie to chyba jedyny film od długiego czasu, który naprawdę mi uświadomił, że efekty specjalne faktycznie poszły pod względem jakości do przodu. Świetnie to wygląda i to nawet pomimo faktu, że tworząc cały koncept wizualny (scenografia, projekty lokacji itd) twórcy kradli pomysły chyba ze wszystkiego z czego się dało ;)
Za mną drugi sezon Fallouta. Podobało mi się, chociaż uważam, że rozbicie całej fabuły na te kilka wątków jednak zaszkodziło mu jako całości. Gdyby wszystkie lepiej się ze sobą łączyły, to byłoby ok, ale tam raczej miało się wrażenie oglądania kilku różnych, niezależnych od siebie historii i brakowało jakiegoś elementu, który by to ładnie spajał w całość.
Poza tym, podobnie jak w przypadku pierwszego sezonu - chciałoby się trochę więcej postapo w tym postapo.
Zacząłem też oglądać Animal Kingdom i póki co podoba mi się. Szkoda, że netflix chyba też zaczął oszczędzać na tłumaczach, bo niektóre napisy wyglądają jakby tłumaczyło je AI, ale sam serial dobry.
No całkiem ciekawe zestawienie. Jak oglądam te listy to mam wrażenie, że większość jest totalnie przewidywalna i robiona trochę na zasadzie, żeby się nikt nie przywalił jak ustawisz daną grę za nisko, albo za wysoko. Tu widać, że oceniasz wedle własnego uznania i to jest bardzo dobre podejście.

Kolejny reboot - tym razem lotów kosmicznych - do którego musieli wcisnąć na siłę babę i murzyna. . Jak lecieli biali faceci to nawet wylądować na księżycu się dało, a teraz nagle za trudne. A potem zdziwko, że misja okazała się porażką i tylko kupa pieniędzy na to poszła. Nigdzie nie wylądowali, nic nie przywieźli, kolejni co polecieli porobić se zdjęcia i pojeść pierogów. Ale ważne, że diversity jest.
Widać woke zaraza skaziła już wszystko na ziemi, to teraz ruszyła na podbój kosmosu.
Wielkie halo. Co to za wyczyn rozwiązać jakiś marginalny problem i zmienić przelicznik na steamie, gdzie i tak była taniocha. Jak chcą się czymś pochwalić, to zapraszamy do konsolowa. Tu dopiero są możliwe zasługi do przypisania. Partia, która na stałe obniży ceny będzie miała się czym szczycić!
Szkoda, że wizualnie to kolejny film, który już na etapie zwiastuna wygląda jak ta gówniana reklama coca coli z AI ;/
No kojarzę, że był taki kawałek chyba jeszcze jak chodziłem do podstawówki. Ale jak to się nazywało to oczywiście nie mam pojęcia i chyba dobrze ;p
No tak, z całymi kawałkami mam mniejszy problem, jak kojarzę jakiś fragment, to zwykle dość szybko ogarniam co to jest. Za to coraz częściej zapominam nazw zespołów. Kojarzę kawałek, często nawet okładkę płyty, ale nazwa zespołu nie może mi wskoczyć na miejsce. No, ale przez tyle lat przewinęły mi się setki tych kapel, więc to pewnie zrozumiałe.

A swoją drogą, to tragiczne są te grafiki, którymi teraz GOL ilustruje artykuły. Kiedyś były takie fajne, robione w jakichś edytorach obrazki, jak np. tu https://www.gry-online.pl/newsroom/doom-i-skyrim-uruchomione-na-tescie-ciazowym/z81e6ff
Wyglądało to topornie, ale miało swój urok. Był w tym jakiś pomysł, jakiś styl. Teraz jak poszliście już całkiem w to AI, to wygląda to absolutnie paskudnie.
To, że te projekty zarabiają ponoć kupę kasy na samych odtworzeniach, to jest jeden ze smutniejszych przykładów na to jak AI niszczy popkulturę.
Powinna być zmiana czasu, ale tylko do tyłu. Tak byłoby mądrze i sprawiedliwie.
O tak, mrówki świetny motyw. Był też chyba odcinek w którym walczył z wielką stopą, czy tam innym yeti.
A w temacie, to oczywiście też mi się zdarza, że kojarzy mi się jakaś melodia, a nie potrafię sobie uświadomić skąd to znam. Np w tym kawałku https://www.youtube.com/watch?v=W9lsWI7zhTY od 1:33 jest taki motyw, który mi się wydaje mocno znajomy. Zachodziłem w głowę wielokrotnie z czym mi się to kojarzy i do dziś nie wiem. Lubię ten projekt, ale tej płyty staram się nie słuchać, bo potem cały dzień mi to siedzi we łbie i kombinuję.
Wiem też, że niektórzy ludzie wprost szukają muzyki przez AI, żeby im podawała rzeczy podobne do tych które lubią i wrzucała od razu konkretne utwory, ale dla mnie to trochę pozbawianie się frajdy. Samodzielne szukanie muzyki, żeby trafić na coś fajnego to dla mnie jest zabawa sama w sobie.
Myślę, że tylko kobiety są w stanie się zakochać w sztucznej inteligencji (ewentualnie Hydro w Avisonie). Jakby Brad Pitt wysłał ci zdjęcie ze szpitala, to nie posyłaj mu żadnych pieniędzy!
Dobrze, że konsolowcy to ludzie sukcesu i zawsze świetnie im się powodzi. Damy radę.
Pamietam, że jak leciał na Polonii 1 to w tych pierwszych sezonach wszystko było tłumaczone. Jak łączył te wszystkie składniki, co robił itd. Potem była niby jakaś afera (nawet nie wiadomo czy to prawda, po prostu taka plotka o której każdy słyszał), że jakiś dzieciak zabił się bombą zrobioną według przepisu MacGyvera i w serialu faktycznie potem brakowało tych opisów. Ot, po prostu MacGyver coś tam łączył ze sobą, ale w tle już nie tłumaczył co i jak. Zawsze mnie ciekawiło jak było naprawdę.
To jest nic. Mój brat ma 72 lata i raz w roku organizuje ogólnokrajową zbiórkę, żeby go wskrzesić.
Już pomijam kolor skóry, chociaż taki wybór to czysta prowokacja twórców
Już dajcie spokój z tą prowokacją. Współczesne seriale, przy swoich ogromnych budżetach i presji finansowania serwisów streamingowych mają w założeniu trafić do jak największego grona odbiorców. A, że ludziom odpowiedzialnym za wyłożenie na nie kasy wychodzi w badaniach, że widzowie chętniej coś obejrzą, jeśli w obsadzie będą mieli więcej reprezentantów swojej grupy etnicznej, to właśnie robią ją "różnorodną". Nie ma w tym żadnej prowokacji, czy innej agendy. W założeniu kogoś po prostu opłacało się zrobić czarnym i padło na Snape'a. Pewnie właśnie dlatego, że "ta postać będzie maks godzinę przez tyle sezonów", więc był to w miarę bezpieczny wybór. Nie ma co się w tym doszukiwać nie wiadomo czego.
O, super news. Barbarian i Weapons bdb, więc liczę, że z tego tez wyjdzie coś fajnego.
Jedynka super - dla mnie gra akcji niemalże idealna. Dwójka już trochę irytowała mnie pójściem w duże lokacje i spora ilością backtrackingu, ale wciąż była bardzo fajna. Natomiast trójka to już po prostu zbieranie znajdziek z dodaną na siłę fabułą. Mam nadzieję, że ta nowa częśc, którą zapowiedzieli pójdzie bardziej w stronę jedynki.
Przecież to książka dla dzieci.
Użyłem słowa "friendly", ale bardziej chodziło mi o to, że jest po prostu przesłodzony. Ja książek nie czytałem, widziałem tylko filmy, i to oczywiście była bajka dla dzieci, ale jednak o przygodowym charakterze. Na zwiastunie tego za bardzo nie widać. Tam głównie jest akcentowany ten motyw przyjaźni Pottera i reszty i to właśnie w taki bardzo ckliwy sposób. Gdyby cały serial był utrzymany w tym tonie, to ja bym go już pewnie nie obejrzał.
Ale właśnie przypuszczam, że tak to zmontowali po prostu, żeby uczucie nostalgii mocniej wjechało u tych, którzy oglądali filmy w młodości.
Całkiem fajnie to wygląda. Może trochę takie zbyt "friendly", ale możliwe, że tak jest po prostu zmontowany ten zwiastun.
https://www.youtube.com/watch?v=Bfb0ReBCmpg
Nie wiem czy na polu muzyki niemetalowej powstała w ciągu ostatniej dekady płyta, która by mi się bardziej podobała. Wybitny album.
Będzie można zakładać nauczycielom kosze na głowę bez stresu, że ktoś to nagra i się wyda.
Przeszedłem w zeszłym roku As Dusk Falls i była to naprawdę świetna przygoda. Jedynie zakończenie z cliffhangerem mi się nie podobało. Byłoby dużo lepiej, gdyby to była zamknięta, skończona historia.
Bardzo dobrze wspominam też pierwszy sezon The Walking Dead. Kolejne jakoś mi umknęły, ale myślę, że kiedyś nadrobię.
Za to TDPA uważam za totalnie nierówną serię. O ile takie House of Ashes było bardzo spoko, tak już np. The Devil In Me to męczenie buły po całości.
Raczej nie piję. Piwo to dość plugawy trunek, a już w szczególności pity z puszki. Jak zaczynasz pić browary z puszki, to wcześniej czy później zostaniesz zwykłym troglodytą. Już lepiej się wódki napić.
Oj, to była fajna bajka. Pamiętam do dziś jak Super Nindża wołał głosem Fronczewskiego "NORRRRIS! JESZCZE BĘDZIESZ BŁAGAŁ, ŻEBYM CIĘ DOBIŁ!" ;)
Nikt nie powinien spotykać się z czymś takim
Ja wiem, czy nikt... Na pewno nie jakiś aktor, który nikomu w żaden sposób nie zawinił, ale aż tak bym nie kategoryzował.
Chyba nie do końca wpisuje się w naturę tematu, ale np. dżinsy świadomie zacząłem wymieniać na tańsze modele jakiś czas temu. Byłem dosyć zawiedziony jakością tych popularniejszych marek, mam wrażenie, że kosztują coraz więcej, a są coraz mniej trwałe.
Tymczasem raz w tygodniu jest u mnie w okolicy taki wielki targ, gdzie można kupić między innymi spodnie różnych dziwnych polskich marek i kiedyś z ciekawości kupiłem tam sobie właśnie dżinsy (oczywiście mierzone elegancko na kartonie, za firanką i na mrozie). Nie powiem, że były lepsze, bo nie były, ale były porównywalne do tych lepszych modeli, które miałem. Podobny fason, podobna jakość materiału. Wytrzymały chyba nawet trochę dłużej zanim zaczęły się gdzieś przecierać. A kosztowały dużo mniej.
Od tego czasu już parokrotnie kupowałem tam spodnie i bardzo sobie chwalę.
Nieszczerze, ale przynajmniej przeprosili. Z tego miejsca chciałbym w imieniu swoim i innych świadomych graczy podziękować tym cichym bohaterom, którzy stoją na straży porządku, monitorując sytuację i wyłapując podobne przypadki. Robicie bardzo dobrą i bardzo ważną robotę, chłopaki.
Oby tylko wiernie oddał historię z gier, a nie interpretował po swojemu jak to teraz modne.
Nigdy nie cieszyło mnie podjęcie pracy, ale skoro było ci to potrzebne, to gratki i powodzonka na przyszłość.
Dlatego po zakończeniu dobrej gry zawsze wart iść pobiegać, żeby nie dostać depresji.
na serio DoW2 byl jakos mocno krytykowany?
Ja pamiętam, że faktycznie był. W sensie, miał niezłe recenzje, ale było sporo narzekań, że gra odeszła od formuły jedynki.
Oczywiście dwójka sama w sobie była świetną grą, pójście bardziej w stronę gry taktycznej w ogóle jej nie zaszkodziło. Jakbym miał wskazać jakąś rzecz, która tam nie zagrała, to imo były to te pojedyncze potyczki, które w trybie online ponoć były fajne, ale w wersji singlowej ciężko się w to grało. Jedynka pod tym względem była jednak lepsza i co za tym idzie miała zdecydowanie większą regrywalność.
Ale kampanie wciąż <3
Całkiem w porządku się to oglądało, choć nietrudno zauważyć, że lepszy byłby z tego miniserial niż film.
Nie przeszedłem co prawda wszystkich wyścigów w Wreckfeście, ale większość i to jest dla mnie prawdopodobnie najlepsza ścigałka ostatnich lat (oczywiście z perspektywy kogoś, kto nie jest koneserem gatunku). Mam nadzieję, że ta dwójka w końcu wyjdzie, bo strasznie długo się z tym grzebią.
Chyba nikt nie sądził ;) A płyta całkiem fajna. Na razie tylko raz ją przesłuchałem, ale podoba mi się. Trochę więcej tu chyba dźwięków z czasów "Enemy of the Sun", czy "Times of Grace", co mnie cieszy, bo ten ich okres lubię najbardziej.
Myślę, że będę jeszcze wracał do tej płyty.
Nie, po prostu zesrałeś się o coś, bo tak masz w zwyczaju. Z tego jesteś znany na forum i na tym opierasz swoją działalność tutaj. 90% twoich postów to buldupienie, wyśmiewanie czegoś i roztaczanie aury sfrustrowanego przegrywa. Tak masz i nic z tym nie zrobisz. Raczej już chyba nikt też nie bierze tego nawet do siebie, bo twój fatalny gust i próby udawania, że znasz się na wszystkim lepiej niż inni wpisały się w forumowy folklor, więc tak jakby zero zaskoczenia.
A Władca Pierścieni nadal lame & gay.
No fajnie wygląda ten zwiastun. Poprzednia część mnie totalnie wynudziła, więc liczę, że tym razem będzie lepiej. Dobrze, że chyba już odchodzą od tego motywu multiversum, bo to był fatalny pomysł.
Ja też mam gównianego skilla, ale ER jest właśnie dużo bardziej wybaczający pod tym względem. W sensie wciąż jest trudny, ale daje więcej narzędzi, żeby sobie z tym radzić. Jest sporo przedmiotów do buffowania, czarów dla postaci wolących grać na dystans, podczas większości walk z bossami możesz używać przywołańców, żeby odciągały ich uwagę... A najważniejsze, że właśnie nie ma tego poczucia grindowania, jeśli ci nie idzie. Zawsze możesz pójść gdzie indziej, podbić sobie level i potem wrócić. Nawet jeśli idziesz gdzieś typowo, żeby poexpić, to w międzyczasie byłeś w tylu innych miejscach, że po prostu nie czujesz, żebyś wciąż robił to samo, albo odbijał się gdzies od ściany.
Nie poleciłbym spróbowania jedynie osobom, które zwyczajnie nie lubią formuły tych gier, bo to wciąż jest gra typu Dark Souls, tylko zrobiona na dużo większa skalę.
Jezus Maria, jeszcze ten się oczywiście musiał zesrać, bo ktoś nie lubi jakiejś dennej książki, którą on lubi. Weekend na pełnejXD
Nie, grałem już wcześniej. Problem w tym, że ja jestem w te gry bardzo słaby, więc musiałem sporo grindować, a grind powodował, że w końcu na jakimś tam etapie (np. w Bloodbornie gdzies przy samym końcu) miałem ich dosyć. Dopiero jak niektóre soulsy zaczęły dodawać poziomy trudności, to zacząłem je kończyć, np w zeszłym roku przeszedłem Lies of P i Steelrising. Elden Ring niweluje trochę problem grindu, więc dla mnie jest zwyczajnie łatwiejszy i większa jest szansa, że dociągnę do ostatniego bossa.
A w Beyond Good & Evil też nie grałem nigdy. Mam remaster na wishliście, jak się trafi jakaś dobra promka to na pewno kupię kiedyś.
A ja nigdy nie grałem w żadne pokemony, nawet do dziś nie wiem co się tak naprawdę robi w tych grach, oprócz zbierania potworków ;p
Wtem! Bez żadnych zapowiedzi, bez pierdyliarda singli, zupełnie z zaskoczenia wychodzi nowe Neurosis. Tak się powinno wydawać płyty (i gry i właściwie wszystko inne).
https://www.youtube.com/watch?v=UJk5qjYqhMA

No właśnie, w co tam pany gracie, oprócz tego Battlefielda? Ja wróciłem do Elden Ringa i mega się wciągnąłem. Jak gram, to przepadam na parę godzin, jak nie gram to myślę o tym gdzie pójdę jak już będę grał, dawno tak nie miałem.
Dla mnie ilość zaangażowania i wysiłku jakie trzeba włożyć w gotowanie nie jest współmierna do rezultatu. To brudna i niewdzięczna praca. Wolę już potem pozmywać naczynia.
Ależ skąd Iselor, wcale nie "trzeba znać i czytać". I to nie dlatego, że Władca Pierścieni to wyjątkowo denna i nieciekawa książka. Po prostu świat jest tak skonstruowany, że niewiele rzeczy tak naprawdę trzeba. Tak tylko chciałem zauważyć, bo wyglądasz na takiego gościa, który wiele rzeczy uważa za jakieś obowiązkowe, a to nieprawda.
Ja teoretycznie lubię duże, otwarte światy, ale też mam wrażenie, że obecnie już trochę ich za dużo. Brakuje mi na rynku więcej produkcji z bardziej korytarzową, oskryptowaną strukturą poziomów. Wiadomo, że odkąd coraz więcej ludzi przelicza cenę gry na spędzony w niej czas to firmy mniej chcą inwestować w takie produkcje, ale może rozwój segmentu AA coś zmieni w tej kwestii.
Ja myślę, że jak ktoś ma problem z Władcą Pierścieni, to audiobook nic mu nie pomoże. Pomoże inna książka i inny autor.
Chłopie, ty nawet internetowej obelgi nie potrafisz skonstruować, żeby to miało ręce i nogi.
Zresztą w sumie whatever, chcesz tam być prostym analfabetą, to sobie bądź.
Jeśli ty myślisz, że jedynym problemem twoich postów są literówki, to znaczy, że ewidentnie ktoś cię nie nauczył podstawowej umiejętności komunikowania się. W sumie coraz większy problem na forum (i pewnie ogólnie w społeczeństwie), ale ty przebijasz wszystkich.
To po cholerę w ogóle piszesz posty na forum? Poświęcasz czas na klepanie tekstu, a nie chce ci się włożyć minimum wysiłku, żeby był w miarę schludny i zrozumiały dla innych?
Powodzenia. Ja się poddałem w połowie drugiego tomu. A to było jakieś 25 lat temu jak jeszcze miałem więcej cierpliwości i samozaparcia.
Skończyłem wczoraj trzeci sezon Yellowjackets. Pierwszy mi się bardzo podobał. Drugi trochę mniej, ale wciąż był spoko. Natomiast ten trzeci wygląda jakby już nikt nad tym nie panował. Miałem wrażenie, że oglądam jakiś improwizowany serial, gdzie historia jest wymyślana na bieżąco.
Kolejny sezon pewnie jeszczę obejrzę, bo mimo wszystko chcę wiedzieć jak to zakończą, ale mam nadzieję, że to już będzie ostatni.
No a co z tą konsolową wersją? Zapowiedzieli już w zeszłym roku, a wciąż nie widzę nigdzie daty premiery.
Wydaje mi się, że jakiś czas temu mignęło mi też na prime video, więc tam chyba także można obejrzeć.
Cóż, jeśli to prawda, to oczywiście wielki smutek, że jednym z życzeń umierającego człowieka było przyłożenie ręki do tej zbrodniczej technologii.
Kiedyś włączyłem sobie taki test, żeby sprawdzić jakie mam to IQ, ale po tym, jak spędziłem zdecydowanie za dużo czasu nad jedną zagadką, to stwierdziłem, że w sumie nie potrzebuję tego wiedzieć ;p
wszystkich dorosłych posiadających zestawy Lego sprowadziłeś do rangi niedojrzałych emocjonalnie wiecznych dzieci
Ja tylko chciałem dodać w temacie, że nie ma nic nagannego w byciu niedojrzałym, wiecznym dzieckiem. Z perspektywy starego konia oceniam wręcz, że jest to naprawdę spoko opcja. Polecam ogólnie.
Przypomnijmy, że na krótko przed galą głośno było o niefortunnej wypowiedzi artysty, który w filmie Josha Safdie wcielił się głównego bohatera. Timothee Chalamet w rozmowie z Matthew McConaughey’em powiedział, że nie chce pracować w operze czy balecie, które i tak już współcześnie nikogo nie obchodzą. Słowa młodej gwiazdy spotkały się z dużą krytyką środowiska i stały obiektem żartów na tegorocznej gali. Możemy jedyne spekulować, czy miały wpływ także na wynik Oscarów.
Nie słyszałem o tym wcześniej, ale dziś akurat trafiłem na artykuł, który pisze o sprawie trochę szerzej: https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,198697,32655487,juz-nie-jest-ulubiencem-tlumow-glupia-wypowiedz-stracila-chalameta.html i to jest chyba najgłupsza pseudo-afera o jakiej słyszałem od długiego czasu. Gość nie powiedział nic szczególnie kontrowersyjnego. Nie było w tym jakiejś negatywnej intencji, czy chęci dowalenia komukolwiek. Ot, zwykła opinia wynikająca po prostu z niewiedzy (przynajmniej tak zakładam, że ci, co go prostują mają rację - sam do opery nie chodzę, bo mnie właśnie nie obchodzi), nic o co warto by tłuc zbroję. W normalnym świecie ktoś by go po prostu uświadomił i powiedział "stary, nie masz racji, jest tak i tak" i sprawa by się zakończyła.
Ale nie, tu jakieś hurr durr, atak na KULTURĘ WYŻSZĄ! Koniec kariery i nie dawajcie mu nigdy oscara! No ludzie... Nie widziałem tego filmu, który był nominowany, a Chalameta jako aktora nawet niespecjalnie lubię, ale serio, skoro dziś ktoś faktycznie może sobie narazić karierę z powodu takiej pierdoły, to znaczy, że świat już całkiem ocipiał.
Aktor, który grał Shepherda zmarł jakieś 10 lat temu, a poza tym chyba wszyscy żyją. Ogólnie świetny news. Szkoda, że animacja, ale w sumie to zrozumiałe, skoro od premiery serialu minęło ponad 25 lat.
Na ich korzyść przemawia fakt, że oficjalnie niewiele jeszcze ogłosili, ale właśnie patrząc na te przecieki, to wynika, że to typowy Microsoft, gdzie co miesiąc jest nowa strategia i nowy plan na przyszłość.
Największym zwycięzcą, zgodnie z przewidywaniami, została Jedna bitwa po drugiej Paula Thomasa Andersona
Dobry film, podobał mi się, choć akurat konkurencja to w większości nie moja bajka i mało co z tego obejrzałem.
Z zaskoczeń, to dziwię się, że Plemons nie dostał nawet nominacji za Bugonię. Świetna rola i imo pociągnął ten film bardziej niż Emma Stone.
Czy ktoś z siedzących w temacie orientuje się jaki los ostatecznie spotkał ten zestaw?
Wczoraj się dowiedziałem, że w zeszłym roku zapowiedzieli coś takiego, ale nie widzę nigdzie, żeby trafił do sprzedaży, albo chociaż miał jakąś datę premiery.
Przyznam, że zajebiście mi się to podoba i gdyby cena nie była dla mnie jakaś zaporowa, to chętnie bym sobie sprawił taki zestaw.
W sumie wszystkie te przecieki coraz bardziej mi wyglądają na powrót do formuły "wszystko jest xboxem", od której mieli niby odchodzić.
Idealny czas na życie to wiek 5-17 lat. Potem jesteś już stary, więc nawet jak ci się powodzi to już nie to samo.
Tak, ze wszystkich tych ostatnich zmian na GOLu to prawdopodobnie jedyna, która była naprawdę potrzebna.
Masło jest naturalnie w stanie splątania kwantowego z podłogą. Nawet jest to napisane na opakowaniu drobnym drukiem. Do tego na maśle masz jeszcze zwykle plaster salami, czy tam innego sera, co powoduje, że ta strona ma większą gęstość i jest zwyczajnie cięższa, więc siła grawitacji po prostu ściąga ją w dół.
Naturalnie. Pijemy cosmopolitany, oglądamy "Sex w wielkim mieście" i obgadujemy kolegów.
Całkiem miło wspominam jedynkę, więc pewnie kupię jak wyjdzie w wersji 2.0. Może 2.5.
I co, i nie pomożesz? Trzeba sobie pomagać. Pamiętaj, że ty kiedyś też możesz być w potrzebie i wtedy to korporacja może wyciągnąć do ciebie pomocną dłoń.
Dla mnie spoko. Zawsze mi się podobało, że muzyka metalowe to jest coś wykluczanego z przestrzeni publicznej. Uważam, że to dobrze, że po jakichś tam latach większej popularności i próbach flirtowania z mainstreamem metal znowu bardziej poszedł w muzyczne podziemie. Satanistyczne teksty zawsze również masa ok. Generalnie im bardziej zespoły metalowe są piętnowane, tym bardziej są cool.
No, ale ja jestem tylko zwykłym ziomeczkiem, który lubi sobie słuchać metalu. Ludzie, którzy żyją z grania koncertów maja pewnie na ten temat inne zdanie.
Skończyłem ostatnio pierwszy sezon i polecam każdemu. Myślałem, że już wyrosłem z chińskich bajek, bo na przestrzeni lat żadna nie potrafiła mnie wciągnąć, ale to jest tak cudownie dziwaczne, że obejrzałem z przyjemnością. Oby drugi sezon był równie dobry.
W ogóle nie chciałbym już chyba mieszkać w samym mieście. Jakby mnie było stać, to przeniósłbym się na jakieś polskie suburbia. Taką pół-wieś.
Nawet ostatnio pomyślałem, że fajnie by było wstąpić do jakiejś komuny jak z amerykańskich filmów. Takiej gdzie ludzie żyją bez smartfonów, hodują warzywa na świńskim gównie, a na kolacje mają kartofle z ogniska. Nie na zawsze oczywiście, ale żeby tak pomieszkać jakiś czas, podładować baterie, a potem wrócić. Bo serio, miasto, mimo wszelkich swoich wygód to mega stresogenny system.
No może wcześniej nazywał się Olivier Hétérosexuel i mu się nie podobało, to sobie zmienił.
Ok, ponieważ mnie i tak nikt nie posądzi o bycie dojrzałym, to napiszę to o czym wszyscy myślimy:
Gość się nazywa Olivier Gay. Gay!
Ja tam nie widzę żadnej wielkiej obietnicy. Wszystko co tam powiedział to jest przecież jakiś jeden wielki strumień świadomości bez żadnej treści. Nic to zupełnie nie znaczy, wszystko można pod to podciągnąć, no zero konkretów. W ogóle nie rozumiem po co takie eventy są organizowane, przecież to totalne marnowanie czasu ludzi, którzy to oglądają. Na końcu takiego wystąpienia wiesz dokładnie tyle samo ile wiedziałeś na początku, albo i jeszcze mniej. Nawet PRowo nie ma to żadnego sensu, bo każdy normalny człowiek przecież widzi, że to jakiś zwykły korpobełkot. Kolejna działanie, które zamiast pomagać marce xboxa jedynie mu szkodzi.
Mam nadzieję, że współpraca z prezydentem Maxem Kolonko będzie układać się pomyślnie.

Anaconda. Ten film miał u mnie fory już na starcie, bo sam bardzo lubię zarówno oryginalną Anacondę jak i Polowanie Na Krwawą Orchideę. I to pomimo, że oba uchodzą dziś za bardzo kiepskie produkcje. Dlatego pomysł, że zamiast klasycznego rebootu robimy film o fanach oryginału, którzy po latach postanawiają nakręcić własną wersję jest dla mnie super. W sumie aż dziwne, że wcześniej nikt tego nie zrobił w ten sposób.
Natomiast po obejrzeniu całości mam wrażenie, że nie do końca wykorzystano potencjał tej formuły. Można było się z tym bardziej pobawić. Mocniej wykorzystać oryginalnych aktorów, bardziej zespolić akcję z tym "prawdziwym" rebootem, który się tam pojawia... Zdecydowanie było tu jeszcze pole do popisu.
Ale, żeby nie było, to co powstało na pewno nie jest złe. Może i nie jest to najzabawniejszy film na świecie (choć scena za świnią powinna rozśmieszyć każdego), ale naprawdę sympatyczna, kumpelska komedyjka, napędzana głównie siłą nostalgii. Całkiem dobrze się bawiłem, choć mam gdzieś z tyłu głowy, że z takiego świetnego pomysłu dało się wyciągnąć więcej.
6,5/10
Super. Pierwszy sezon dla mnie topka seriali ostatnich lat. Mam nadzieję, że drugi będzie równie dobry.
Niezły dick move. Jakbym trafił na coś takiego (choć może nawet już trafiłem a nie wiem), to bym się pewnie obraził i wstrzymał z zakupem na dłuższy czas.
To nie to
Nie, nie, mówię wam, że to właśnie to. Według moich obliczeń samo usunięcie serialu z Karolakiem powinno podwyższyć wskaźnik urodzeń o jakieś 20%. A jak jeszcze uda się rozpropagować, żeby mężczyźni zamiast w zajmowanie się dziećmi znowu bardziej angażowali się w jakieś męskie hobby (np. granie w gry), to już w ogóle demografia powinna być w dużo lepszym stanie.
Zwłaszcza z perspektywy tych zarobionych kobiet, rzekomo będących jedną z przyczyn problemu, facet interesujący się swoim dzieckiem i zaangażowany w dzieciowe sprawy jest jak najbardziej sexy.
Przez pierwsze miesiące tak się pewnie może wydawać, ale wątpię, żeby takie coś się utrzymało. To właśnie tak jak z kobietami grającymi w gry. Na początku facet myśli spoko, wow, wspólne hobby, sexy itd. Ale potem myślisz "kurde babo, zamiast zabijać te gobliny, to znalazłabyś sobie jakieś babskie zajęcie. Urodziła dziecko, pogotowała, albo co".
Tak to wygląda.
Moim zdaniem główne przyczyny niskiej dzietności są dwie.
Pierwszą jest ten serial z Karolakiem i Hanką Mostowiak co leci na polsacie (czy tam tvnie, whatever). Ja tego nie oglądam, ale moi rodzice i siostry bardzo go lubią, więc jak tak czasem siedzimy razem przy jakichś okazjach i w tle leci tv, to coś tam do mnie dociera i to jest straszne. Serial oparty na tym, że dwie osoby, które nie mają ze sobą nic wspólnego tkwią w małżeństwie chyba tylko dlatego, że właśnie mają ze sobą dzieci. W każdym odcinku Hanka i Karolak wiecznie się kłócą, drą na siebie ryja, w dodatku Hanka ma jeszcze zwyczaj wyśmiewania się z męża w taki specyficzny, teatralny sposób. Jedyna myśl jaka zdrowemu człowiekowi przyjdzie na myśl przy tym serialu to "czemu oni się kuźwa nie rozwiodą"?
Oczywiście, można powiedzieć, że skoro nie oglądam tego na bieżąco to nie mam pełnego obrazu sytuacji, ale i tak myślę, że jak ktoś młody, kto mało jeszcze ogarnia świata, trafi choćby na parę odcinków, to już z góry będzie uprzedzony do zakładania rodziny.
A drugą przyczyną jest oczywiście kryzys męskości, który objawia się głównie tym, że faceci nagle zaczęli tak bardzo lubić dzieci. Niby wiadomo, że zawsze mężczyźnie płodzili dzieci, bo fajnie mieć dziedzica, przekazać mu swój dobytek, czy wiedzę o życiu, ale też nie robili z tego jakiejś wielkiej sprawy jak teraz. No bo umówmy się, wychowywanie dzieci i spędzanie z nimi czasu to nie jest jakieś szczególnie atrakcyjne zajęcie i jeśli facet tak bardzo się tym ekscytuje, no to jest dziwny.
Myślę, że wszyscy znamy gości, którzy potrafią ci przez godzinę opowiadać co jego dziecko robiło ostatnio w przedszkolu, albo pokazywać w telefonie zdjęcia swoich pociech i nie ogarniają, że w pewnym momencie to już nie jest słodkie, tylko właśnie dziwne. Zawsze w takich wypadkach wiem, że tam wkrótce dojdzie do rozwodu, bo przecież kobieta wyczuje, że coś jest nie tak i nie będzie chciała być z kimś, kto jest większą babą od niej.
Ogólnie uważam, że to obecne to głównie mężczyźni zniechęcają kobiety do macierzyństwa. Kobiety nie chcą rodzić, bo już na starcie czują, że zamiast partnera będą miały drugą mamę z którą będą musiały rywalizować.
Jest teoria spiskowa mówiąca o tym, że Małysz nigdy nie skończył kariery. Że w 2011 roku, podczas swojego ostatniego skoku na wielkiej krokwi trafił na ultra rzadkie prądy powietrzne, które poniosły go aż do stratosfery i tam do dziś Adam leci, okrążając wciąż ziemię, czekając na moment w którym będzie mógł wylądować i ogłosić światu swój wielki rekord.
Małysz pojawiający się publicznie od tamtego czasu to sobowtór, zatrudniony przez Polski Związek Narciarski, który ma pomóc trzymać sprawę w ukryciu do czasu aż będzie można to publicznie ogłosić z absolutna pewnością, że nikt tego sukcesu polskich skoków nie zakwestionuje, bądź nie przywłaszczy.
Dlatego jestem cały czas za dyskami i płytami. Może i cyfra wygodniejsza ale jaka różnica cen
Ja już poszedłem niemal całkiem w cyfrę, bo tych pudełek to bym nawet nie miał gdzie trzymać, a odsprzedawać też nie chcę, bo jednak fajnie sobie budować jakąś kolekcję gier do których zawsze można wrócić.
Ale oczywiście zawsze dobrze mieć wybór, więc dobrze, że te wydania fizyczne wciąż są.
No właśnie. O ile regularne ceny są już chyba mniej rozstrzelone niż kiedyś (choć dalej na konsolach jest zwykle drożej), to na wyprzedażach naprawdę widac różnicę. Widzę, że promki na psstore w większości przypadków i tak są prawie dwa razy droższe, niż promki na steamie.
No, ale jak się już wsiąkło w konsolowy ekosystem, to ciężko się przestawić z powrotem.
A dzis sobie pierwszy raz od jakichś 7 lat chyba wszedłem na steama i pomijając jaki tam teraz śmietnik mają, to miałem niezły szok typu "ło panie, ale tu promocje są". Jakby nie to, że zwyczajnie nie lubię już grać na pc, to bym sobie pewnie nakupował gierek.
Serio, zdążyłem już zapomnieć jak w konsolowie jest bandycko drogo.
Ostatni zapis wskazywał 2022 rok, już zapomniałem jak się w to gra
O, to ja. Jak odstawiam grę na miesiąc, żeby pograć w coś innego, to potem jak wracam, to zawsze jest nerwowe szukanie sterowania i "no kuźwa, jak tu się przywołuje konia?" ;p
Team Breton here.
Jak byście czytali poważne portale, a nie tylko serwisy o giereczkach, to byście wiedzieli, że Jim zwyczajnie poszedł z duchem czasu i poddał się zabiegom "estetycznym". Dlatego dziś wygląda jak Walton Goggins przebrany za Jima Carreya.
https://www.plotek.pl/plotek/7,111483,32632019,krzysztof-gojdz-komentuje-nowy-wyglad-jima-carreya-lista-zabiegow.html
Brudas może nie, ale pedzio najpewniej tak.
Kurde, ale bym se zapuścił długie włosy znowu. Ale chyba to już nie ten wiek.
Mnie tam instruktor nawet zachęcał, żeby w takim GTA5 próbować jeździć "przepisowo" i w ten sposób utrwalać sobie zasady ruchu. Nauczyć się w ten sposób nie nauczysz, ale jako pomoc, żeby sobie pewne rzeczy przyswoić się sprawdza.
No wygląda to bardzo słabo, ale tak jak kolega wyżej uważam, że duża w tym zasługa tego jak dzisiaj kręci się filmy i dążenia do tego, żeby obraz był jak najbardziej czysty i realistyczny.
Ogólnie ciężko przełożyć scenografię, czy kostiumy z klimatów fantasy tak, żeby w filmach nie wyglądały sztucznie i plastikowo. Nawet Gra O Tron w tych pierwszych sezonach zanim jeszcze została takim wielkim hitem miejscami ostro potrafiła walić bollywoodem. Dlatego ważne, żeby to wrażenie sztuczności jakoś zatuszować.
Jak widzę tego screena, to od razu przypominają mi się te stare seriale fantasy, typu Xena, czy Hercules, które przecież też pod wieloma względami wyglądały tandetnie, ale właśnie dzięki temu, że technika kręcenia filmów była inna, to tak się to nie rzucało w oczy.
W tym wypadku mam nadzieję, że tak tego nie zostawią. Tutaj odpowiednia ziarnistość, czy jakieś filtry dodane w postprodukcji naprawdę zrobią różnicę.
Ten rok jest tak zajebisty jeśli chodzi o premiery płytowe, że autentycznie nie wiadomo za co się złapać.
https://www.youtube.com/watch?v=xatWxBeEOxg
Mnie się Serenity jako zakończenie historii całkiem podobało, ale powrót oczywiście chętnie przywitam. Mam tylko nadzieję, że nie zrobią z tego jakiejś współczesnej superprodukcji, tylko zachowają ten lekko kiczowaty klimat oryginału.
Generalnie to oczywiście bardzo dobra wiadomość. Może w konsolowie znów będzie pięknie. Tylko teraz niech w końcu zaczną robić te gry single player, bo dość wolno im to ostatnio idzie.
Kiedyś robili garnki, a dziś fajny, klasyczny heavy metal.
https://www.youtube.com/watch?v=g4OrIsrov6Y
Polacy nie kupują mojej gry. Dla KOGO mam regulować tę cenę?
Dla Ukraińców, Wietnamczyków, Hindusów, Pakistańczyków... wielu z nich dziś także operuje złotówką.
W sensie wszystkie, które wyszły z tego wydawnictwa? Nie no, to szacun, przecież tego było multum.
Po paru latach pieprzenia się z jakimiś singlami pełnoprawny powrót zaliczył Clawfinger i całkiem spoko jest ta płyta. Nawet jeśli taka muzyka i teksty brzmią dziś trochę naiwnie to dobrze się tego słucha.
https://www.youtube.com/watch?v=rq0rwbYuFRU

Z pamiętnych artefaktów lat 90-tych to oczywiście mam jeszcze komiksy z TM-Semic. Dla dzieciaków z biednej Polski była to wtedy prawdziwa magia.
W sumie whatever. Ostatnia dekada u zielonych to i tak było ciągłe, bezsensowne miotanie się między jedną "genialną" strategią a drugą. Poza gamepassem jedyne co im się chyba udało to coraz większa marginalizacja xboxa na rynku konsol.
Z tej perspektywy zastąpienie Phila jakimś robotem już chyba nikogo nie szokuje. Dzień jak co dzień w microsofcie.
No możliwe. Mnie chodzi o zwykłe kinder niespodzianki i te składane zabawki, które kiedyś w nich były. Samoloty, auta, różne ludziki. To były naprawdę fajne rzeczy. Nawet jak się nie trafiło figurki, to nie było smutno, bo i tak miało się coś fajnego. Teraz figurki to chyba jedyna rzecz dla której te jajka wciąż istnieją, bo poza nimi jest tam jakiś totalny szmelc.
Topka wspomnień z lat 90-tych to na pewno nastoletnie czajenie się pod kioskiem, żeby kupić gazetę z gołymi babami. Fajne czasy.
Mieliśmy z siostrami bardzo dużo tych figurek. Hipcie, lwy, krokodyle, pingwiny... sporo tego było. Myślę nawet, że gdzieś tam na dnie jakiejś szafy u rodziców to jeszcze leży.
W ogóle kinder niespodzianki miały wtedy bardzo fajne zabawki poza figurkami. Jak dziś widzę co dzieciaki z tego wyciągają to myślę sobie "kurde, ale gówno".
Przypomniało mi się jeszcze Dawn of War 2. Pamiętam, że też spadła na nią dość spora krytyka z powodu tego, że poszła bardziej w stronę gry taktycznej i nie była typowym rtsem jak jedynka. Tymczasem, mimo tych zmian wciąż była to świetna gra i bardzo miło ją wspominam.
Akurat ten port jest paskudny
Jak dla mnie to większość tych portów jest paskudna. W ogóle nie rozumiem idei ich wydawania, skoro jedynym ich usprawnieniem jest to, że mają po prostu działać na aktualnej generacji i to wszystko.
Mam ten abonament premium w plusie, gdzie dodawane są te porty klasycznych gier i w żaden nie zdarzyło mi się pograć dłużej, bo niska rozdzielczość i ogólny brak większych ulepszeń sprawiają, że jest to dla mnie zwyczajnie niekomfortowe.
Co ciekawe, sugerując się choćby komentarzami w necie, to jest całkiem spore zainteresowanie tymi portami, więc wychodzi na to, że ludzie jednak w nie grają. I chyba robią to na współczesnych telewizorach, bo wątpię, żeby większość była takimi pasjonatami jak ty i miała osobne ekrany do gier retro.
Też chciałbym remake (albo chociaż dobry remaster) Blood Omena. W zeszłym roku próbowałem grać w ten port, który wyszedł na ps5, ale to jest tylko port - mimo jakichś tam minimalnych dostosowań do grania na konsoli po pół godzinie wypływały mi oczy.
W ogóle nie rozumiem po co takie rzeczy wychodzą. Chyba tylko dla takich graczy jak Raziel, którzy mają osobne telewizorki dla każdej konsoli.
Jak dla mnie każdy kolejny Dragon Age był lepszą grą od poprzedniej. Ale rację przyznam, że fabularnie najlepiej wyszła dwójka
Dla mnie również dwójka fabularnie topka. Sam pomysł, żeby rozmieścić te historię na przestrzeni 10 (chyba) lat był fantastyczny. Również relacje z towarzyszami były chyba najlepiej zrobione ze wszystkich gier w jakie grałem. W końcu czułem, że te postacie mają jakieś własne życie, a nie, że mają tam jakiegoś swojego questa do zrobienia, ale poza tym, to jedynym celem ich istnienia jest czekanie w bazie, aż nasz hiroł wezwie ich na kolejną przygodę.
Podzielam też zdanie odnośnie Dungeon Siege 3. Pod względem gameplayu był to może co najwyżej poprawny h&s, ale fabuła, lore i ogólny klimat naprawdę dużo tej grze dodawały i dzięki nim też dobrze się bawiłem.
Ogólnie fajny post, z wieloma punktami się zgadzam.
https://www.gry-online.pl/forum/ej-ludki-qwa-jak-uratowac-moje-patrzalki/z3ffb22a
To jest dla mnie absolutny hit i ciężko będzie kiedyś pobić ten plot twist.
Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to Dragon Age: Veilguard. Jak fanboy tej serii sam byłem rozczarowany, że to nie jest taki Dragon Age na jakiego liczyłem, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że to była zła gra. Wręcz przeciwnie, mimo przesunięcia kierunku z rpg na grę akcji i wielu innych zmian, naprawdę fajnie się w to grało i nawet z przyjemnością ją wymaksowałem, co już mi się dzisiaj rzadko zdarza.
Poza tym, było parę takich mniej spektakularnych tytułów, które też uważam za lepsze niż się utarło w świadomości ogółu. Ot choćby takie Immortal of Aveum, czy Forspoken. Imo największy problem tych gier polegał na tym, że chciwe korpo próbowało je sprzedać jako gry AAA, gdy od pierwszych zwiastunów było widać, że to nie ta liga. Tymczasem były to całkiem przyzwoite gry z tzw. "średniej półki" i mimo, że ciężko nazwać je hitami, to wciąż rozgrywkę oceniam jako przyjemną. Myślę, że gdyby nikt nie ściemniał w marketingu i od razu sprzedawano je w niższej cenie jako produkcje bardziej z segmentu AA, to ich odbiór mógłby być inny.
No i fajnie, że wspomniano już Diablo 3. Wciąż najlepsze Diablo.
Generalnie nie, bo nie widziałem jeszcze takiego przesądu, który by działał. Natomiast wierzę w istnienie szczęścia i pecha, jako jakichś niezbadanych fizycznych zjawisk, które mogą spiętrzać się wokół konkretnej osoby. Bardzo skupiam się na tym, żeby stale zwiększać ilość spontanicznych, pozytywnych zrządzeń losu w moim życiu i chociaż na pewno osiągnąłem w tym jakieś rezultaty, to nie są one spektakularne.
Tak, też czekam. Jedynka narobiła mi smaka na dwójkę, która ponoć jest jeszcze lepsza, ale ogrywać w 30 fps to trochę szkoda.
Trzeba odkurzyć markę Izera i stworzyć naszego, polskiego, konkurencyjnego robota. Prawdziwą, słowiańską waifu. Nie będą nas chińskie androidy grzały w nocy.
narzekania grifterów na "ugrzecznienie" czy "pussyfikację"
Narzekania będą dopiero przy kolejnej części, gdzie prawdopodobnie zobaczymy potężne żeńskie predatorki.
A film całkiem ok. Na pewno nie będę go długo pamiętał, ale oglądało się przyjemnie.

Pierwsza gra w tym roku ukończona, a jest nią Red Dead Redemption. Nigdy nie byłem wielkim fanem westernów, więc też nie mogę powiedzieć, żeby aż tak mnie porwała, ale na pewno dobra gra. I ładnie odświeżona. W zalewie robionych po łebkach remasterów zdecydowanie wyróżnia się na plus.
Za to dodatek z zombiakami dosyć nudny. Nie wprowadza ani fajnej historii, ani mechanik, które naprawdę robiłyby różnicę. Raczej go skończę, skoro już zacząłem, ale ogólnie to raczej zwykła zapchajdziura, niż porządne dlc,
Pfff, co za leniwi słabeusze. Gdybym ja był programistą, to od grudnia napisałbym miliony linijek kodu. Miliony!
Szczerze mówiąc, to dla mnie chyba najciekawiej wyglądało to Crimson Moon. Zwiastun sprawiał wrażenie takiej oldskulowej, slasherowatej gierki. Teraz czytam, że to ma być niby jakiś soulslajk, więc nie wiem...
John Wick i ta starwarsowa ścigałka też spoko się zapowiadają.
Też mnie nie porwało. Wypuszczenie tego na otwartą przestrzeń to chyba nie był dobry pomysł.
Nie podłapałem fenomenu Przyjaciół. Te pierwsze sezony jeszcze były całkiem fajne (ale też bez jakiejś tam rewelacji), ale dość szybko zrobiło się nudne. Nigdy nie obejrzałem tego serialu w całości i jakoś niespecjalnie mnie korci, żeby nadrobić.
za czasów mojego gimnazjum/liceum oglądało się zasadniczo dwa seriale i na tym planie się definiowaliśmy - albo się było z "Dawson's Creek", albo z "Roswell"
Jesteśmy zdaje się w podobnym wieku, bo też pamiętam doskonale, jak to leciało na polsacie zaraz po sobie. Dawson Creek to był raczej taki dość dziewczyński serial, więc bardziej moje siostry to oglądały, ale Roswell nawet całkiem miło wspominam. Też chyba nie widziałem całego, bo nie pamiętam w ogóle jak to się skończyło, ale jakby dziś się gdzieś pojawiło w streamingu, to chyba nawet bym spróbował do tego wrócić.
A z takich moich guilty pleasures z tamtych czasów, to na pewno The O.C. ale oglądałem to głównie dla postaci Summer, która była wtedy moim mocnym crushem. Jakiś czas temu widziałem, że serial jest dostępny na amazonie i zastanawiałem się, czy sobie nie odświeżyć, ale to już chyba nie ten wiek ;)
Jednak warto czytać te newsy z GOLa. Ostatnio pisali o nowym sezonie Dorohedoro więc z ciekawości sprawdziłem pierwszy i... to jest świetne! Pierwsze anime od jakichś 15 lat, które mnie naprawdę wciągnęło. Mocno psychodeliczne i cudaczne, rozgrywające się w świecie (a właściwie dwóch światach), który jest bardzo dziwny, a w dodatku bardzo brutalne i groteskowe. Nawet kreska jest tam inna, niż w tych współczesnych wygładzonych animacjach, bliższa chyba produkcjom z lat 90-tych.
Polecam, jak ktoś chce sobie obejrzeć coś naprawdę odjechanego.
Pewnie jutro przypomniałoby mi się sporo innych towarzyszy, ale w tym momencie powiedziałbym, że tak:
Varric - seria Dragon Age.
Chyba mój ulubiony towarzysz w ogóle. Taki typowo łotrzykowski bohater. Niby szemrany typ, ale jednak porządny krasnolud. Bardzo charakterystyczna postać, do tego świetnie napisana i zdubbingowana.
Avelina - Dragon Age 2.
Wiem, że mało kto lubi Avelinę, bo jest wielka, ruda i wygląda jak Debra Morgan na sterydach, ale ja naprawdę polubiłem tę postać. Bardzo mi się podobało jak zostało rozpisana jej relacja z naszym bohaterem. Że poznają się w dość ciężkich okolicznościach i potem na przestrzeni lat co jakiś czas się spotykają i współpracują, opowiadając sobie co się u nich przez ten czas wydarzyło. To było naprawdę fajne, była w tym jakas iluzja, że te postacie mają jakieś własne życie, a nie, że jak akurat nie robią za przydupasa dla naszego hiroła to siedzą w namiocie. Ogólnie DA2 miało chyba najlepiej, najbardziej naturalnie zrobione relacje z towarzyszami jakie widziałem w grach rpg.
Fane - Divinity: Original Sin 2
Ciekawa, dość oryginalna postać, z fajnie wykorzystaną mechaniką bycia nieumarłym. Podobało mi się tez jak jego historia była spleciona z głównym wątkiem gry.
Kim Kitsuragi - Disco Elysium.
Tutaj robotę robiły głównie dialogi. Kapitalnie była rozpisana ta dynamika i kontrast między rozsądnym, ułożonym Kimem a totalnie odklejonym Harrym.
Bastila - KotOR
Taki archetyp dobrej i prawej wojowniczki dla drużyny. Niby większość gier miała taką postać, ale Bastila była jedi, więc najbardziej mi się zapisała w pamięci.
Keldorn - Baldur's Gate 2
W sumie ciężko powiedzieć czemu aż tak lubię tę postać, ale tak jakoś zawsze czułem, że mając takiego dostojnego paladyna w ekipie, moja drużyna automatycznie zyskuje na prestiżu ;)
Jaheira - seria Baldur's Gate
To akurat siła nostalgii, bo Jaheira jest w końcu tą postacią, która towarzyszyła nam przez wszystkie przygody we Wrotach Baldura (i tak, wiem, że był jeszcze Minsc, ale ja nigdy nie lubiłem tej postaci i tylko raz miałem go w drużynie). Nawet jeśli druid zawsze był klasą fajniejszą w teorii niż w rzeczywistości, to i tak trudno nie mieć sentymentu do tej postaci, bo to jednak ponad 25 lat giercowania.
Aloth - Pillars of Eternity
Pyskaty, neurotyczny mag to jest typ bohatera, który bardzo mi pasuje do gier rpg, więc Alotha też szybko polubiłem. No i tu jeszcze gratis dostawaliśmy Iselmyrę, więc to dodatkowy plus.
Rhin - Torment: Tides of Numenera
Ta postać pewnie się pojawia w większości tego typu rankingów, bo faktycznie jest bardzo oryginalne i tajemnicza. Mimo, że w walce przez większość gry była praktycznie nieprzydatna, to myślę, że i tak większość graczy trzymało dla niej miejsce w drużynie, bo każdy chciał wiedzieć o co chodzi z tą postacią i czy przyłączenie jej do drużyny ostatecznie się opłaci.
Lydia - Skyrim
Wiem, że ciężko nazwać ją pełnoprawnym towarzyszem, zważywszy na jej zupełny brak osobowości, ale myślę, że większość graczy jednak jakoś przywiązała się do tej postaci. Choćby właśnie tylko za to, że jako nasz przydupas wciąż biega za nami, zgarnia wpierdol i targa nasze graty bez narzekania.
Zwykle jem jednego rano i jednego po południu. Kiedyś oczywiście jadłem więcej, ale dziś tyle mi w zupełności wystarczy.
A te tanie pączki z biedry to chyba mają niezłe wzięcie, bo jak przechodziłem rano, to sporo ludzi niosło całe kartony.
Wygląda nieźle, ale biorąc pod uwagę, że nawet demo na ps5 chodziło beznadziejnie, to szczerze wątpię, żeby to było w pełni grywalne na premierę. Pewnie koniec roku to taki najwcześniejszy realny termin w którym będzie się można za to uczciwie zabrać.
Gość miał wtedy na oko jakieś 18 lat, więc trudno mu wypominać, że się w tym wieku wygłupiał na yt. Ja tylko chciałem zauważyć, że to już wtedy był troll, więc nie przykładałbym aż takiej wagi do tego co pisze. Niektórzy podeszli do tego zdecydowanie zbyt poważnie.
Nie byłem początkowo przekonany do tego tematu, ale muszę przyznać, że taki okazjonalny crossover z wykop.pl jednak całkiem fajnie się czyta.
Qunari z Dragon Age. Cała ta ich filozofia, system społeczny, czy rola jaką pełnili w trylogii DA były bardzo ciekawe.
Więc teraz napisz o co tak naprawdę ci chodzi
Zaryzykuję ze stwierdzeniem, że na 99% chodzi o sianie zamętu.
Z tą emerytura to jest jakiś pomysł. Główną protagonistką pewnie zostałaby Cassie, a Nathan i Elena przejęli by rolę, która wcześniej należała do Sully'ego.
Niekoniecznie. Jak dla mnie to samym zakończeniem zostawili sobie całkiem szeroko otwartą furtkę na przyszłość.
Chciałem kupić to Avowed na plejaka jak już wyjdzie, ale po waszych postach o tym jakie ta gra ma problemy na xboxie, to nawet nie chcę wiedzieć jak to będzie wyglądało i chodziło na ps5 :/
Jest w tym sporo prawdy. Faktycznie, jak się widzi np. scenę jakiejś strzelaniny/ucieczki w dużym mieście, to łatwo zauważyć, że ulice są tam praktycznie puste i wygląda to bardzo słabo.
Z drugiej strony - filmy zyskały sporo realizmu tam gdzie go nie powinno być, czyli w samej warstwie wizualnej. Współczesne kamery, jakieś filtry nakładane w postprodukcji... wszystko dąży do tego, żeby obraz był jak najbardziej idealny i w ogóle mi się to nie podoba. Sporo dzisiejszych filmów wygląda jakby były kręcone telefonem. Nie ma w tym klimatu, jakiejś "filmowości", która właśnie czyniła je atrakcyjnymi.
Coraz częściej widzę, że ludzie na to narzekają, więc trzeba mieć nadzieję, że w którymś momencie trend się odwróci.
Yep, typowy Kwisatz_Haderach jest typowy. Zesraj się niewspółmiernie do sytuacji jak to masz w zwyczaju, pod newsem napisanym za czypindziesiont peelen, a potem kwicz, żeby cię nie oceniać na podstawie newsa napisanego za czypindziesiont peelen. Nothing new, jak pisałem, typowa sobotka letka.

Code 3. Dobry film o wypalonym ratowniku medycznym, który musi wytrzymać do końca swojej ostatniej szychty. Na początku zabawny, potem coraz bardziej poważny. Miejscami dość mocno stara się celować w absurdy pracy ratowników, czy ogólnie systemu opieki zdrowotnej USA i chyba (na tyle na ile umiem ocenić) robi to całkiem umiejętnie.
Zakończenie dość przewidywalne, ale to szczegół, bo sam film jest naprawdę spoko, dynamicznie nakręcony i ze świetnymi dialogami.
7/10
Parę rzeczy bym w tej grze zmienił: antagoniści byli dość nijacy, trudność walk opierała się często na przeciwnikach walących granatami co kilka sekund, no i ten półotwarty etap z samochodem był jak dla mnie dość niepotrzebny (nie, że zły, po prostu gra obyła by sie bez niego). Ale i tak jest to wspaniała, świetnie wyreżyserowana przygoda i trochę szkoda, że gry AAA poszły w trochę innym kierunku, bo ciężko dziś o podobne doświadczenie.
Protip: Jak zalejesz żołądek dużą ilością piwa, to wtedy będziesz mniej głodny i mniej wydasz na jedzenie.
Z jakiegoś powodu ten trailer Alone in the Dark z 2008 mocno mi zapadł w pamięć.
https://www.youtube.com/watch?v=5QRQ8uRurhM
Z terminalnie online ludzmi, ktorzy chca dyktowac firmie i jej pracownikom jak i czym ma robic banner reklamowy sie nie negocjuje
Lol, ten znowu jaki ekstremistaXD
Ludzie, którym nie podobał się banner wygenerowany przez AI napisali, że tego nie chcą i że wpłynie to ich decyzje związane z korzystaniem z serwisu, czyli wykazali się zwykłym konsumenckim zachowaniem, a Kwisatz już wietrzy terroryzm, brak negocjacji i najlepiej niech uwolnią zakładników. W sumie typowa sobota w twoim uniwersum.
Po Megadeth przyszła pora na zapoznanie się z nowym Kreatorem i muszę powiedzieć, że w przeciwieństwie do wielu ludzi, podoba mi się przebojowość tej płyty. Nie przeszkadza mi, że to już raczej nie jest thrash metal, tylko bardziej jakiś power-melo-cośtam. Fajnie się słucha tych kawałków po prostu.
Ale ta produkcja, kurde no... Ja nie wiem czy teraz każdy mainstreamowy zespół metalowy musi mieć takie paskudne, plastikowe brzmienie? Niby nie jest aż tak źle jak np. na ostatnim Coronerze, przez którego naprawdę nie byłem w stanie przebrnąć z tego powodu, ale i tak wiem, że nie będę do tej płyty często wracał, bo tak mnie wkurwia jak to brzmi ;/
https://www.youtube.com/watch?v=cdHR7H-sI1I
Pewnie Morrowind. Ten moment, kiedy pierwszy raz wysiadłem z łazika z Balmorze i zobaczyłem jak to wszystko wygląda (a miałem wtedy nowiutkiego kompa, więc był to dla mnie naprawdę mocny progres) i jaki w tej grze jest klimat, to jest coś, czego pewnie już mi się nie udało ponownie doświadczyć.
Na szczęście jestem już po trzydziestce, więc jeszcze parę lat i nie będę już musiał wybierać ;p
Zmienimy jednak sposób i miejsce wykorzystania tych narzędzi; rozumiemy, że stosowanie nowych technologii nie oznacza możliwości rezygnacji z ludzkiej oceny sytuacji.
No lol, to jest chyba jakiś wyższy level korpobełkotuXD
A akcja oczywiście bardzo pozytywna. Widać mocną, zaangażowaną społeczność, która jasno komunikuje swoje potrzeby. Firma też dostała konkretny, darmowy feedback na temat tego co ich spory target lubi, a czego nie. Ostatecznie obie strony na tym skorzystały.
No to będziemy się przerzucać, kto jest większym ignorantem, bo to akurat ty myślisz, że skoro możesz sobie teraz łatwiej zrobić gierkę, to jest to faktycznie coś wielkiego i wszyscy będą oszołomieni, że "to już się dzieje!". Tymczasem nie, dla większości ludzi właśnie nic się jeszcze specjalnie nie dzieje (w kwestii pozytywnych efektów AI, bo o negatywnych, to można by pewnie książkę napisać).
Fajnie, że masz możliwość zrobienia gry, szczerze życzę ci powodzenia, ale jest niestety spora szansa, że nawet jak ty i paru innych samotnych deweloperów wydacie swoje dzieła, to z perspektywy większości odbiorców wciąż nie będzie to coś, co chociaż zrównoważyłoby wszystko to, co AI napsuło. Pewnie nawet się do tego nie zbliży.
Jeszcze raz napiszę - oczekiwania względem AI nie wzięły się z niczego. Są efektem tego jak od paru lat jest sprzedawane, oraz potrzebą widocznych pozytywnych efektów, które jakoś zrekompensowałyby ten cały slop, którego coraz więcej ludzi ma dosyć. Efekty muszą być mocne nie dlatego, że krytycy AI mają takie widzimisię, tylko po to, żeby chociaż móc powiedzieć, że cała te "rewolucja AI" się zwyczajnie opłaciła.
Równowaga nie musi byc statystyczna, natomiast powinna być odczuwalna. Na tyle odczuwalna, aby uzasadnić sens tej technologii i jej stosowania.
tworzenie masowego, maszynowego contentu niskiej jakości jest po prostu dużo łatwiejsze od takiego wartościowego, wymaga mniej pracy, a i tak przynosi zysk
Zgadza się. Dlatego właśnie mało kto już wierzy w tych niesamowitych twórców, którzy zaraz się pojawią i udowodnią wszystkim, że warto było czekać. To nie krytycy AI mają naiwnie wysokie oczekiwania, tylko prędzej ty wciąż naiwnie wierzysz, że w kwestii twórczej nagle AI zacznie być wykorzystywana do czegoś więcej niż masowych treści nastawionych na szybki zarobek i że przyćmi to cały ten slop z którym teraz się mierzymy.
Ja bym nawet tego bardzo chciał, ale tak jak pisałem wyżej - uważam, że gdyby tak miało być, to już widzielibyśmy przynajmniej zajawki.