Gry komputerowe od zawsze, w szczególności fajne strategie jak np. seria Total War, czy gry Paradoxu i podobne są fantastycznym medium dla młodych i starszych ludzi do rozwijania swoich hobby i wiedzy o świecie. Od gier bardzo niedaleko do hobbystycznych książek i poszerzania wiedzy oraz perspektywy na świat.
Jak wszystko w nadmiarze, także i gry mogą być szkodliwe ale w 90% to bardzo dobre medium i jakże potrzebny w dzisiejszych czasach azyl od szalonej codzienności.
Wg mnie najbardziej wartościowe gatunki to rpg i strategie, są one zwykle najbardziej rozbudowane i oferują często setki godzin rozrywki.
Dodatkowo związana z graniem wiedza o sprzęcie elektronicznym zwyczajnie przydaje się w życiu codziennym.
Pozdrawiam serdecznie całą grającą brać i Redakcję.
Gry komputerowe od zawsze, w szczególności fajne strategie jak np. seria Total War, czy gry Paradoxu i podobne są fantastycznym medium dla młodych i starszych ludzi do rozwijania swoich hobby i wiedzy o świecie. Od gier bardzo niedaleko do hobbystycznych książek i poszerzania wiedzy oraz perspektywy na świat.
Jak wszystko w nadmiarze, także i gry mogą być szkodliwe ale w 90% to bardzo dobre medium i jakże potrzebny w dzisiejszych czasach azyl od szalonej codzienności.
Wg mnie najbardziej wartościowe gatunki to rpg i strategie, są one zwykle najbardziej rozbudowane i oferują często setki godzin rozrywki.
Dodatkowo związana z graniem wiedza o sprzęcie elektronicznym zwyczajnie przydaje się w życiu codziennym.
Pozdrawiam serdecznie całą grającą brać i Redakcję.
Z moich obserwacji wynika, że gry są najbardziej szkodliwe dla osób 30 plus które muszą ogrywać każdą nową grę AAA natomiast nie ma tutaj miejsca na gry typu RPG, Strategie, Przygodówki, Logiczne itp. gatunki natomiast jest tylko miejsce dla odmóżdżaczy typu Call Of Duty, Battlefield, Assassin’s Creed, EXY Sony czyli tam gdzie nie trzeba się zbytnio wysilać pod względem intelektualnym.
Dla przykładu to czytanie lub odsłuchiwanie dla takich osób dłuższego dialogu np. w takim Baldur’s Gate III to męczarnia i trzeba tutaj szybko odpalić jakąś dynamiczną akcję jak w Call Of Duty.
Jeśli w God of War nie musisz się wysilać intelektualnie to chyba nie grałeś po prostu i powielasz stereotyp o grach Sony.
Już nie wspomnę o immersji, czy emocjach płynących z fabuły.
Co do Call of Duty czy Battlefielda się zgodzę.
Ogólnie gry multiplayer nastawione na akcję mogą służyć jedynie do wyżycia się i rozładowania stresu, ale to też spoko opcja.
Ja mam 30 lat, lubię grać w nowe gry i uważam że bardziej mnie to stymuluje niż jakbym całe życie siedział maniakalnie w jednej produkcji co wielu graczy robi.
Bzdury.
W grze chodzi o granie nie fiołki intelektualne.
A po drugie Sony ma gry które mają poziom trudności do wyboru i różne gry w tym bardziej lub mniej wymagające i całkiem dobrze im wychodzi robienie gier dla ludzi którzy chcą pograć na wysokim poziomie i nie grać ciągle i nie uzależniac się od jednego tytułu czy czyli takich jak ja.
Widzę, że uderzyłem w punkt niektórych użytkowników zresztą moje obserwacje powstały na podstawie kilku użytkowników GOL-a typu "urlop już zaklepany" "będzie grane" ale właśnie tylko w gry typu Spider-Man od Sony czy Assassin’s Creed od Ubisoftu itp. tytuły.
czy emocjach płynących z fabuły.
Jeżeli przeżywasz emocjonalnie fabułę w tego typu grach to tylko świadczy o twojej niedojrzałości i tego, że mało widziałeś.
Jeszcze jakie znamienne jest to, że EX-y Sony podałem jaki wielu z nic nie znaczących przykładów i nawet nie chciałem tego tak wyolbrzymiać ale w odpowiedzi dwóch użytkowników odniosło się tylko do właśnie tych EX-ów co tylko świadczy o tym jak Sony ma radykalnych fanbojów, pamiętam jeszcze w okolicach 2020 roku gdy nie było tych gier na PC-tach to wielu by się dało zabić za tej gry, nazywając je często jednymi z najlepszych gier jakie powstawały w historii.. Spider-Man heee..
Alkohol i narkotyki też regulują emocje. Wszystko zależy od umiaru.
Gry nie są złe, jeśli się je odpowiednio dawkuje. Tak samo z wszystkim, niezdrowa żywność typu czipsy czy cola, nawet uprawianie sportu, które nadmiernie dawkowane też szkodzi itd. Od zawsze coś demonizowano i zawsze to robiono przez pomijanie szczegółów, które są istotne, bez których coś wypada faktycznie źle. Prawie zawsze wynikało to nie z niewiedzy, a z złości i swoich interesów. A to monitory, a to gry a to żywność, a to tamto i tamto, wszystko to manipulacja poprzez pomijanie szczegółów, bez których coś jest stawiane w złym świetle.
Psychologia jest jak astrologia, tylko trochę mniej naukowa.
Astrologia nie jest poparta niczym.
Psychologia opiera się znajdowaniu mechanizmów funkcjonowania ludzkiej psychiki. Mechanizmy te są poparte poprzez badania i doświadczenia.
Sprawdzają się i pomagają w przypadku większości osób, co nie oznacza, że będą trafne w przypadku każdej jednej osoby.
To nie nauka ścisła, jest tu więcej pola do elastyczności, nadinterpretacji i nadużyć.
Tym niemniej działa w zdecydowanej większości przypadków.
Trzeba mieć ograniczone pojęcie by myśleć o maszynach/robotach w kontekście człowieka jako o takich jak te spawające karoserię w fabrykach czy z filmu iRobot.
Komórka w naszym ciele to w 100% biologiczna maszyna, a my składamy się w 100% (z mózgiem na czele) z komórek.
No nie. Zauważanie pewnych powtarzalnych schematów myślenia - popartych rzetelnymi badaniami i pracą kliniczną, to nie jest żadne 'robotyzowanie' ludzi.
Wszyscy jesteśmy biologicznie zbudowani z tych samych 'klocków'. Mózg też. Mamy podobne potrzeby i w podobny sposób myślimy.
Po prostu da się wyciągnąć, bardzo dużą 'część wspólną' adekwatną do większości ludzi. Czemu mielibyśmy z tego nie korzystać i nie pomagać ludziom rozwiązywać swoich problemów?
Skoro nie cenisz sobie (jak mniemam) pracy psychologów/ psychoterapeutów to co Twoim zdaniem mają począć osoby cierpiące na depresję, zaburzenia lękowe, uzależnienia etc?
"Data collection for the study also took place in the midst of the ongoing COVID-19 pandemic, which likely affected respondents’ daily routines and levels of stress."
spoko badanie...
No właśnie spoko badanie bo można było się bliżej przyjrzeć większej grupie, która spędzała długie godziny przed kompem i zobaczyć jak to jest dewastujące. Poza pandemią tacy ludzie co grają po 6-10h dziennie również istnieją.
ja nie wiem jaka jest obiektywna wartość badań na takiej grupie, ale jeżeli się klika to się GOL cieszy, przecież nie chodzi o informację, a o kliki i reklamy
Znam takiego jednego 41-latka mieszkającego z mamą. Dlatego tak dziad gra w te gry bo dają mu poczucie sprawczości, której nie ma w życiu. Wszystko się wyjaśniło. Ostatnio w Silent Hill 2 grał (remake i oryginał). Gra i gra zamiast się od matki wyprowadzić XD gość jest już jakieś 40% swojego czasu zawodowego na rynku pracy i ani mieszkania ani kobiety ani dzieci. Tylko z matką siedzi i w gry gra.
Nom sonn troche przypalowe rzeczy piszesz
Lubie grać, gram
jak mam czas szczególnie w weekendy od rana do wieczora.
A wieczorem melanż.
jak mam czas szczególnie w weekendy od rana do wieczora.
Tylko? Bo ja myślałem, że ty grasz 7 dni w tygodniu co najwyżej z przerwą na toaletę.
Ted Kaczynski znowu ma racje, już pisał o tym 40 lat temu ??
Czyli jak dobrze idzie mi kradzież samochodów w GTA, to w życiu też mi powinno mi świetnie wychodzić. Nowa kariera stoi przede mną otworem!
Nie bez powodu to faceci najczęściej grają w FPSy, RPGi czy gry akcji. Te gry po prostu pozwalają przynajmniej wirtualnie, choć w sposób realistyczny zrealizować to, do czego stworzyła nas ewolucja, a czego w prawdziwym życiu raczej nie da się w pełni zrealizować:
- eksploracja i badanie terenu
- gromadzenie zasobów (znajdźki), a potem zamienianie ich na pieniądze
- rywalizacja i walka, eliminacja wrogów
Myślę, że to oczywiste powody, dla których faceci wolą grać w takie gry. I wiem, że część kobiet też lubi takie gry, tak samo jak część facetów robi sobie pedicure i chodzi do kosmetyczki.
To już pies mojego znajomego realizuje więcej tych podpunktów, no może poza drugim. My gramy w gry.
Coś w tym jest, jak miałem robotę której nienawidziłem i nie spełniałem się w hobby, to dużo grałem w gry. Teraz gdy mam przyjemną pracę a moje hobby pozwala mi podróżować za darmo a nawet jeszcze trochę na tym zarabiać, to włączam grę i po 3 minutach czuję nudę i stwierdzam, że to marnowanie czasu.
Faktycznie, sprawczość w grach to jest coś, czego potrzebujemy.
W życiu, z czasem okazuje się, że nie wszystko, czego byśmy chcieli, jesteśmy w stanie osiągnąć.
Dosięgamy pułapów swoich możliwości, których nie znaliśmy wcześniej, odbijamy się od przeróżnych wewnętrznych i zewnętrznych szklanych sufitów.
Tymczasem w grze z zwykle od początku znamy reguły, mamy jasno zakomunikowany zestaw reguł, i każdy cel jesteśmy w stanie osiągnąć... co najwyżej odpowiednią ilością grindu / ćwiczenia. "Czemu ma mi się nie udać?" - takiego pytania gracz sobie z reguły nie zadaje, a najwyżej myśli - "Czy mi się po drodze nie znudzi?". Także mamy tu sprawczość absolutną - co sobie wymarzymy (w ramach zestawu określonych reguł) to zrobimy.
Chyba powinienem w ramach mojej autorskiej teorii potrzeb, które zaspokajają gry, dopisać potrzebę absolutnej sprawczości.
Gry zaspokajają wiele potrzeb.
Np. potrzeba statusu. W MMO tworzy się alternatywna hierarchia społeczna, i ludzie oddadzą 10 godzin dziennie na nudnym farmieniu by dojść na górę tej hierarchii i być kimś w tym wirtualnym życiu. Często dlatego by skompensować niską (w ich odczuciu) pozycję w realu. A tu w wirtualnym grajdołku jesteś mocarzem, wszyscy się cieszą gdy mają Cię w drużynie, lub pytają Cię o zdanie, proszą o audiencję. To nic że świat ten znika wraz z wyłączeniem komputera. Gdy spędzam w nim 10 godzin dziennie staje się bardziej realny niż real.
Poza tym potrzeba budowania czegoś, państwa w cywilizacji, builda w Neverwinter. Można polerować, szlifować, poprawiać staty o 0,0001%. Tak jak w modelarstwie.
Dalej potrzeba żerownia/eksplorowania. Ta sama dokładnie jaka jest obecna w zbieraniu grzybów, gdzie chodzimy i co jakiś czas pojawi się prawdziwek, dając nam zastrzyk dopaminy. (Tak naprawdę dopaminy jest więcej gdy czekamy na prawdziwka, czy czekamy na cudowną broń która wypadnie z potwora w Diablo).
Wszystkie te potrzeby to stare archetypy ewolucyjne, i gdy doskonale je stymulują.
Ja o tej pory wyróżniłem kilka potrzeb:
1. Wyzwań i rywalizacji
2. Ciekawość
3, Doznań i emocji
4. Tworzenia i kreacji (tu mieści się ta, którą ująłeś - budowania)
5. Postępów
Dziś wyróżniłbym / wyodrębniłbym z tych potrzeb jeszcze dwie: przynależności i sprawczości.
Kiedyś zrobię update, więc poproszę o komenatarze.
https://youtu.be/d_hId8aSJgU?si=qMRfk2q5XNr_yGEC
Bardzo słusznie że dodałeś potrzebę/motyw rywalizacji. Bierze się z naszej społecznej natury i faktu że nasze stada mają hierarchię. Ale celem rywalizacji - na samym końcu łańcucha motywacyjnego jest : status. To dla niego rywalizujemy, to on nas pociąga w rywalizacji, choć możemy sobie tego nie uświadamiać. Ale tak to stworzyła matka natura.
Raczej nie mamy potrzeby emocji, emocji doświadczamy wtedy gdy potrzeba (motyw) jest ścigana. Jak idzie nam dobrze mamy emocje pozytywne. Jak idzie nam źle w tym ściganiu motywu - mamy emocje negatywne. Czyli jak walczymy postacią i wygramy to mamy zalew dumy (uczucie społeczne) a jak przegramy, i czujemy że status nam spadł - mamy zalew złości, a czasem ( w wielu wypadkach) wstydu i poniżenia. Emocje są na usługach motywów, jak prowadnice w programie kreślarskim.
Dodałbym jeszcze potrzebę zabawy. Wiemy, że wiele ssaków ją ma i inwestuje w play bardzo dużo energii. Zabawa prawdpodobnie rozwija zręczność oraz umiejętności społeczne. O wadze zabawy może świadczyć fakt, że nawet niedożywione dzieci chcą się bawić, co mówi o tym jak silna jest to potrzeba.
Potrzeba przynależności jak najbardziej, zwłaszcza w przypadku graczy o silnym lęku społecznym, którzy nie mają kontaktu z innymi poza społecznością grania.
Chyba nie grali w serie Fifa/FC która rujnuje psychikę każdego czlowieka??