Średniak z fałszywymi recenzjami i nic więcej. Karykatura amerykańskich lat 80~90. To nawet nie jest gra tylko krótki film rozciągnięty na siłę bo inaczej można by to skończyć w 20 minut.
Przed chwilą skończyłem. Myślałem że będzie to jeszcze jeden klon Life is Strange których ostatnio mam przesyt - Lost Records wisi mi od pół roku rozgrzebane w połowie i nie mogę się zabrać żeby dokończyć. Ale Mixtape okazało się mieć zupełnie inną energię i klimat, cudowną energię i klimat. Fantastyczny nostalgia trip i jak na razie moje największe pozytywne zaskoczenie roku.
Straszny crap. I ta animacja postaci w kilku klatkach na sekunde. Po 10 minutach az chce sie zwrocic obiad. Gniot na miare Mindseye i Samsona. Ewidentnie jesli IGN i GOL zachwycaja sie jakas gra to to musi byc syf.
Via Tenor
No wezcie mie czymejcie! Ale to dobre bylo!
Niesamowity "nostalgia trip", chwilami mocno grajacy na strunach, o ktorych czlowiek zapomnial ze je wogole posiada (i sie dziwi ze jeszcze potrafia wydawac dzwieki).
Proste, ale mocno chwytajace za serce. Mimo ze nie przezywalem dziecinstwa w juesej, nie ma zadnych problemow zeby wczuc sie i zidentyfikowac z tym co dzieje sie na ekranie. I oczywiscie z tym co slychac w glosnikach, bo muzyka tutaj to rowniez glowny bohater.
Gra to w sumie ciezko nazwac, ale bardzo fajne... doswiadczenie.
Drugi (po Dispatch) moment w tym roku o ktorym nie wiedzialem, ze go chce i potrzebuje. ;) ;)
Nie rozumiem hejtu jaki panuje w sieci na tę ''grę''. Owszem, może nie jest to do końca gra, i nie ma tutaj praktycznie gameplayu, ale w swojej kategorii jako interaktywne doświadczenie audiowizualne jest zrobione bardzo dobrze i nie widzę sensu tego krytykować.
Jak na 3 godziny doświadczenia, też cena nie jest zbyt wygórowana.
Jako argument przeciw grze jest podawana tutaj większość graczy którzy oceniają ta grę negatywnie.
Jeżeli Ci gracze swoją opinię wyrabiaja tak samo jak niektórzy komentujący, tzn. po godzinie gry, a Ci którzy dają pozytywna ocene tą grę ukończyli, to wnioski wyciągnijcie sobie sami
Taśm nie przewijało się ołówkiem. Był to sposób na uratowanie kasety kiedy magnetofon wciągnął taśmę.
Oj przewijało się, wystarczyło mieć rozklekotany magnetofon, który właśnie wtedy wciągał taśmę.
do przewijania był przycisk REWIND
burżujstwo... w moim pierwszym była wajcha do przewijania na sprężynie, którą trzeba było cały czas przytrzymywać. Pierwsze walkmany miały tylko przycisk FF
Nie, po prostu mówimy o dwóch różnych rzeczach. Wiem, że używanie ołówka nie było jednym jedynym sposobem przewinięcia taśmy, ani nawet sposobem optymalnym, ale po latach tę czynność pamiętam bardziej niż wciśnięcie "rewind", bo jest bardziej charakterystyczna dla kaset. Podobnie jak te małe plastikowe zaślepki u góry kasety, których wyłamanie miało zabezpieczyć taśmę przed nadpisaniem, a które można było potem zastąpić skrawkami papieru, żeby móc nagrać coś nowego.
Via Tenor
Ja tam przewijałem ołówkiem tak jak na gifie :D
A co do gierki - Ania mnie przekonała. Dziś kupię i zagram.
Naciągałem palcem jak się rozjechało, przewijało normalnie w magnetofonie.
Średniak z fałszywymi recenzjami i nic więcej. Karykatura amerykańskich lat 80~90. To nawet nie jest gra tylko krótki film rozciągnięty na siłę bo inaczej można by to skończyć w 20 minut.
Zagraj i dopiero oceniaj bo gry nie da się skończyć w 20 minut! Masz na Steam zwrot do 2 h więc zdążysz zapoznać się z grą.
Chłop pograł godzinę i będzie coś pisał xD następni idioci mu to plusują, dramat.
Straszny crap. I ta animacja postaci w kilku klatkach na sekunde. Po 10 minutach az chce sie zwrocic obiad. Gniot na miare Mindseye i Samsona. Ewidentnie jesli IGN i GOL zachwycaja sie jakas gra to to musi byc syf.
Via Tenor
Nienawidzacych? Gier?
eeee nie....
"Tru Graczy" z youtubem i grifterami mowiacymi im jak zyc, czego nienawidziec i jak rozumiec swiat naokolo nich (nie za bardzo)? A to juz predzej.
Tak, jeśli gra jest pozbawiona wszystkiego, co charakterystyczne dla gier i zbliża się maksymalnie do filmu, to jest to gra ewidentnie kierowana dla ludzi, którzy wolą oglądać film niż grać w grę. Jeśli poszedłbym do kina, a tam film byłby w istocie przewijaną przez dwie godziny ścianą tekstu, to powiedziałbym, że to film kierowany dla ludzi nienawidzących filmu i chcących przeczytać książkę. Jest to logiczna, grifterska, youtuberska konsekwencja rugowania z medium wszystkich jego cech charakterystycznych i jego zalet, maksymalnie upodabniając do innego medium.
Jedziesz tę grę za nic. Nikt nawet z tobą nie wszedł w dyskusję odnośnie tej gry, nikt kto lubi tę grę nie próbuje nikomu wmawiać, że to jest jakaś wybitna gra. Ot, bardzo dobra gierka w swoim gatunku, a wy się mścicie na tej grze i ludziach którzy w nią grają, bo tak.
Trochę odklejka.
W swoim gatunku. Ja wiem, że myślenie jest ciężkie, ale bez przesady.
A tym komentarzem jeszcze bardziej się odklejasz.
Gatunek gier przygodowych point&click czy coś w tym stylu.
Podaj mi uniwersalną definicję gry? Gra to program i tym też jest Mixtape.
Jeśli jest na takie "gry" nisza to nic w tym złego, a ty się oburzasz jakby ktoś cię skrzywdził wydając tę grę.
Cały jej gameplay, czyli możliwość chodzenia i klikania w element interaktywny, ewentualnie jeżdżenia na jakimś wehikule, nie pozwala jej zaklasyfikować do żadnego gatunku gier. Bo to nie jest nawet gra.
A czym jest, jeśli nie jest grą?
Gatunek gier przygodowych zakłada odpowiednie cechy gatunku: jest oparta na narracji, posiada element eksploracji i rozwiązywania zagadek. Mixtape posiada tylko jedną z tych cech, czyli oparcie o narracji. Nie posiada eksploracji i zagadek. Nie jest to więc gra przygodowa.
Wszystkie definicje gry zakładają istnienie wyzwania, kryterium zwycięstwa i porażki. Np. na angielskiej wikipedii można przeczytać, że gra to "czynność określona przez wyzwanie i zestaw reguł, zwykle wykonywana dla rozrywki, rywalizacji i rozwoju". Jeśli program komputerowy nie posiada wyzwania, to ciężko to nazwać grą. Mixtape nie posiada wyzwania większego niż zdolność obsługi komputera czy konsoli.
Nie oburzam się na tę grę. Jeśli już byłbym blisko uczuciu oburzenia, to na branżę grową, która coraz rzadziej wypuszcza gry wysokiej jakości, za to wynosi na piedestał takie produkcje, które nawet trudno nazwać grami, a bardziej produktami postgamingowymi.
Jak się zgadzam z tym, że takie gry nie mają za bardzo sensu bo mało w tym "gry", tak nie rozumiem z czym ty walczysz?
To co, ktoś ma zabronić produkowania takich prostych gierek które bardziej się ogląda niż gra? Absurd.
Czy może recenzenci mają wystawiać takim grom ocenę 1/10?
W sumie to są chyba gry visual novel więc ta gra wpisuje się idealnie w ten gatunek.
Ale dlaczego zakładasz, że ja o coś walczę, że chcę czegoś zakazać? Wyrażam swoją opinię na temat tej produkcji i - z tej perspektywy - na stan mediów growych, które się tym zachwycają. Po prostu warto wiedzieć, jaki typ ludzi pracuje na tych portalach, jaki typ ludzi zachwala kolejne samograje i wystawia im 9/10. Każdy może sobie sam odpowiedzieć na pytanie, czy mu to odpowiada, i tylko o to chodzi.
Nie, to nie jest visual novel, bo te gry stawiają przed graczem wybory, które wpływają na przebieg fabuły. Mixtape jesd do bólu liniowe. Możecie na siłę szukać jakichś dopasować gatunkowych, nawet możecie to nazywać grą wyścigową, bo się jeździ na deskorolce, ale prawda jest taka, że nie dopasujecie tego do żadnego gatunku, bo ta produkcja nie ma rzeczywistego gameplayu i wypadnie przez to z każdej ramy gatunkowej. To nie jest gra, to co najwyżej symulator gry.
Bardzo ciekawie to wygląda, chętnie zagram. Cieszę się, że soundtrack poszedł bardziej w tę stronę, bo np. to hipsterskie plumkanie na akustyku było jedną z rzeczy przez które odbiłem się od Life is Strange.
Przed chwilą skończyłem. Myślałem że będzie to jeszcze jeden klon Life is Strange których ostatnio mam przesyt - Lost Records wisi mi od pół roku rozgrzebane w połowie i nie mogę się zabrać żeby dokończyć. Ale Mixtape okazało się mieć zupełnie inną energię i klimat, cudowną energię i klimat. Fantastyczny nostalgia trip i jak na razie moje największe pozytywne zaskoczenie roku.
mi się wydaje czy oni spierdolili to przewijanie kasety ołówkiem (będące jednym z bardziej interaktywnych elementów tej gry)?
Nie rozumiem hejtu jaki panuje w sieci na tę ''grę''. Owszem, może nie jest to do końca gra, i nie ma tutaj praktycznie gameplayu, ale w swojej kategorii jako interaktywne doświadczenie audiowizualne jest zrobione bardzo dobrze i nie widzę sensu tego krytykować.
Jak na 3 godziny doświadczenia, też cena nie jest zbyt wygórowana.
Jako argument przeciw grze jest podawana tutaj większość graczy którzy oceniają ta grę negatywnie.
Jeżeli Ci gracze swoją opinię wyrabiaja tak samo jak niektórzy komentujący, tzn. po godzinie gry, a Ci którzy dają pozytywna ocene tą grę ukończyli, to wnioski wyciągnijcie sobie sami
Znaczy się - wystawiający pozytywne opinie mają swego rodzaju dysonans poznawczy i starają się udowodnić, że nie zmarnowali pieniędzy/czasu na kiepską produkcję?
Bardzo pozytywne zaskoczenie! Poprzednia gra studia The Artful Escape też była wybitnym doświadczeniem audiowizualnym, ale tutaj dostajemy tego jeszcze więcej – i to na całego. Grafika i dźwięk są po prostu zachwycające! Wszystko razem tworzy tak spójną, wciągającą całość, że od pierwszych minut trudno się oderwać. Największym hitem jest dla mnie jednak atmosfera lat bananowego i beztroskiego USA z lat 80. Ten klimat, ta nostalgiczna, radosna energia – wszystko idealnie oddane. To coś, co zawsze mnie kupuje, a tutaj to działa. Gra staje się dzięki temu czymś więcej niż tylko produkcją – to prawdziwa podróż w czasie, która pachnie winylem i beztroską wolnością tamtych lat.
Czego chcieć więcej? Jedyny minus tej gry to to, że mogłaby potrwać o 1–2 godziny dłużej, bo po jej ukończeniu zostaje mi lekkie poczucie niedosytu.
Skończyłem dzisiaj przed południem. Niesamowita rzecz. Jest dla mnie absolutnie jasne skąd te wszystkie zachwyty. Myślałem o tym żeby wrócić do gry bo pewnie łatwo w niej wbić "calaka" i pewnie kiedyś to zrobię, ale narazie chcę zostawić sobie w głowie wspomnienie tego jednego przejścia. Na pewno będę o tej grze dużo myślał.
Bardzo fajne doświadczenie. Ukończyłem grę, żadnego woke tam nie widziałem, najwięcej krzyczą ci co nawet nie zagrali i widać to tu, czy w komentarzach na steam. Każdy ma prawo do własnego gustu, ale krytyka powinna opierać się na faktach z rozgrywki, a nie na uprzedzeniach.
Via Tenor
No wezcie mie czymejcie! Ale to dobre bylo!
Niesamowity "nostalgia trip", chwilami mocno grajacy na strunach, o ktorych czlowiek zapomnial ze je wogole posiada (i sie dziwi ze jeszcze potrafia wydawac dzwieki).
Proste, ale mocno chwytajace za serce. Mimo ze nie przezywalem dziecinstwa w juesej, nie ma zadnych problemow zeby wczuc sie i zidentyfikowac z tym co dzieje sie na ekranie. I oczywiscie z tym co slychac w glosnikach, bo muzyka tutaj to rowniez glowny bohater.
Gra to w sumie ciezko nazwac, ale bardzo fajne... doswiadczenie.
Drugi (po Dispatch) moment w tym roku o ktorym nie wiedzialem, ze go chce i potrzebuje. ;) ;)
Kolejny WOKE kupsztal, gol 9/10 IGN 9/10 no przecież wy kochacie te klimaty !
ta gra to najnudniejsza rzecz na świecie. Dla kogo niby jest ta "gra". Czy to wg jest gra?
Nawet jako telltale wychodzi słabo, slaba ekspozycja historii. Dziwne decyzje dla animacji postaci.
Ani to gra, ani to dobry film. Serio, recenzje to są jakieś żarty. Goty 10/10.
drodzy "dziennikarskie". Przeczytajcie definicje recenzji dziennikarskiej i powrot do podstwowki
Czemu nie jesteś w stanie zaakcpetować, że są ludzie którym się podoba. Jak widać niemało, choć to pewnie gra dla specyficznej grupy odbiorców.
Czy latasz też po forach/grupach kulinarnych, żeby krytykować każdą jedną potrawę która ci nie smakuje? Wyzywasz wszystkich tych którym smakuje to co Tobie nie smakuje?
"skonfrontować się z własną krótkowzrocznością, strachem przed utratą kontroli, małostkowością i głupią brawurą."
Że niby gdzie?
chyba juz wiem dla kogoto gra:
Jesli nie miales wystarczajaco przytulen jako dziecko czy nastolatek a teraz masz 30 plus lat. Odnajdziesz sie swietnie.
Jest to smutne
Szacunkowy czas gry 5 godzin? Gra na jeden wieczór, gdzie najpewniej po pewnym czasie całkowicie o niej zapomnimy.
Niestety zgadzam się z negatywnymi ocenami. Gra na 3 godziny, z czego po godzinie macie już dość. Gameplay to bieganie i zjeżdżanie na deskorolce oraz oglądanie zdjęć na ścianach pokoju. Nie ma tam w zasadzie historii, postacie są nudne i nie angażujące. Już bloom and rage było ciekawsze bo tam chociaż była fajna historia pomimo durnych postaci. No jak dla mnie to nie umywa się to do pierwszego life is strange, sorry.
Biorąc pod uwagę, że to gra o amerykańskich nastolatkach i szkole w latach 90., istnieje duży potencjał, że dwójka będzie rozgrywać się w latach 2000. i będzie już strzelanką, a główna bohaterka będzie słuchać P.O.D., Papa Roach i Slipknota.
Jako pierwsze DLC będzie zatłoczone kino, a jednym z przedmiotów kosmetycznych będzie maska Bane'a.
Właśnie tak wyglądałaby współpraca Annapurna Interactive z polskim Destructive Creations.
Pewnie kiedyś wypróbuję, ale po opiniach/filmikach widzę, że tak wygląda legendarny "SAMOGRAJ", czyli coś o co ciągle jest oskarżane Sony przy wypuszczaniu swoich gier... To nawet w Heavy Rain się więcej robi niż w Mixtape :DDD
Tytuł przetestowałem w game pasie i po spędzeniu z pół godzinki, stwierdzam, że to nie dla mnie, na plus wizualnie "gra" prezentuje się świetnie, natomiast na minus odrzuciła mnie poklatkowa animacja bohaterów, mały stopień samej rozgrywki a sama historia bardzo usilnie bazuje tylko i wyłącznie na nostalgii, aż tak do porzygu, natomiast główna bohaterka zaczęła mi przypominać szkolnego hipstera z lat szkolnych, co to tylko akceptował kino nie mainstreamowe, bo tylko w takim czuć prawdziwą głębię...
No nie, tyle to nie.
Fajna gra w tym czym jest. Trzeba przyznać, że mocno dopracowana, co bardzo cenię - jako że cenię mój czas. Tylko tyle i aż tyle. 7.5/10
Te gre przechodzi się w 3h o ile można nazwać ten wytwór grą. "Wybory" nie mają żadnego większęgo znaczenia nie ma w tym produkcie nic ciekawego oprócz ścieżki audio, która w wiekszości tytułów zazwyczaj dowozi co jak co, ale na ścieżki audio nie ma co narzekać w gamingu. Za to gamepleyowo tu nic nie znajdziemy jest to bardziej 3 godzinny film interaktywny za 60 pln niż gra przygodowa.