Recenzja Mixtape. Ta gra jest jak najlepszy koncert, na którym nigdy nie byłam
Miałam Mixtape na radarze od chwili zapowiedzi, choć ostatnie lata trochę mnie zniechęciły do wszelkich naśladowców Life is Strange. Na szczęście okazało się, że ta gra ma na siebie własny pomysł - i oferuje więcej niż tylko nostalgię.
Recenzja powstała na bazie wersji PC.
Komentarze
Mixtape to narracyjna przygodówka z elementami zręcznościowymi, ale taka klasyfikacja przyda się głównie moim kolegom z Encyklopedii, którzy muszą jakoś wpasować grę w bazę danych. Nie powie Wam to, czym ten tytuł właściwie jest.
Mixtape to pięciogodzinny, silnie fabularyzowany, interaktywny teledysk do muzyki z lat 70., 80. i 90.; wszystko tu kręci się wokół i podporządkowane jest muzyce takich artystów i grup jak Iggy Pop, Siouxie and the Banshees, The Cure, Joy Division czy John Paul Young. Dla ludzi z mojego pokolenia to muzyka wczesnego dzieciństwa, bo takich rzeczy słuchali moi rodzice, gdy ja budowałam jaskinie dla dinozaurów z ich kaset magnetofonowych; dla ludzi ciut ode mnie starszych, zwłaszcza z dużych miast, to ścieżka dźwiękowa młodości, utwory, które sprowadzało się z Zachodu, przegrywało się od znajomych i słuchało na domówkach.
Wiecie – muzyka jest ważna; muzyka wywołuje emocje, spaja i przywołuje wspomnienia. I o tym właśnie jest Mixtape.
Dla kogo jest Mixtape?
- dla dziadów takich jak ja, którzy kojarzą Iggy’ego Popa i Joy Division;
- dla ludzi szukających emocji, które dawało pierwsze Life is Strange;
- dla miłośników opowieści o dorastaniu;
- dla fanów estetyki lat 80. i 90. oraz prowincjonalnej Americany;
- dla ludzi, którzy potrafią wybaczyć brak wyzwania, jeśli vibe’y są nieskazitelne.
Odpuść sobie Mixtape, jeśli:
- oczekujesz od przygodówki zagadek i kwestii dialogowych do wyboru;
- masz alergię na teen dramę;
- uważasz, że prawdziwa muzyka skończyła się na Beethovenie.

Oprawa graficzna jest dopracowana w najmniejszych szczegółach. Spójrzcie na to menu!Mixtape, Beethoven and Dinosaur / Annapurna Interactive, 2026.
Składanki
Choć ja sama nagrywałam kiedyś takie składanki – to jest na dwukasetowym magnetofonie Philipsa zgrywałam utwory z radia na kasetę – to nie stała za tym bardziej wykwintna idea niż „zmieścić tyle muzyki, ile tylko się da, póki jeszcze ta wymemłana taśma nadaje się do użytku”. Żadna z tych kaset nie dotrwała do dziś; zastanawiam się, co bym czuła, gdybym mogła którąś z nich odsłuchać.
Nie pamiętam jednak zwyczaju przygotowywania takich składanek – czy to na kasetach, czy później na płytach CD – specjalnie w celu podarowania ich komuś; kojarzę to raczej jak coś, co spotykało się w filmach. Czy wśród Waszych znajomych tworzyło się składanki dla konkretnej osoby?

Normalne aktywności nastolatków... a przynajmniej tak się je wspomina.Mixtape, Beethoven and Dinosaur / Annapurna Interactive, 2026.
Muzyka, która tworzy wspomnienia
To ich ostatni dzień razem, jutro drogi Cassandry, Slatera i Rockford rozejdą się – pewnie na zawsze; pewien etap w ich życiu się kończy, a dla nastolatków to tak, jakby kończył się cały świat. Jutro rano Rockford poleci do Nowego Jorku, by podążyć za swoją pasją i rozpocząć karierę jako kierowniczka muzyczna; to decyzja zrozumiała, ale i mająca posmak zdrady, bo by zrealizować swoje marzenia dziewczyna popsuła pewne plany i złamała pewne obietnice. Jednak, z pełną determinacją dzieciaka, który wciąż myśli głównie o sobie, Rockford ten ostatni wspólny dzień dokładnie zaplanowała: najpierw wszyscy troje wpadną do niej, zdobędą zapas napojów procentowych, potem dwa kolejne przystanki w domach Cassandry i Slatera, potem biforek w tajnej miejscówce w lesie – wszystko zwieńczone epicką imprezą, na którą zostali zaproszeni. Wiecie, taką, na której ktoś skacze z dachu do dmuchanego basenu, a na końcu wszystkich wygania policja.
Wszystko musi być idealne – w końcu nie mówimy tu o rzeczach trywialnych, a o tworzeniu wspomnień na resztę życia. Rockford ułożyła nawet ścieżkę dźwiękową do całego dnia, dobierając utwory, które najlepiej dopełniają atmosferę poszczególnych chwil; chwil, które dziewczyna próbuje kontrolować niczym kustosz eksponaty w muzeum. Jej plan oczywiście w pewnej chwili się rozsypie i wszyscy troje będą zmuszeni skonfrontować się ze swoimi problemami i emocjami, zaś soundtrack będzie musiał zostać przepisany na nowo. I tym soundtrackiem jest właśnie mixtape, tytułowa składanka – bowiem muzyka w tej grze jest w pełni diegetyczna. Słuchamy playlisty stworzonej przez Rockford, każdy nowy kawałek wjeżdża ze swoim ekranem tytułowym i komentarzem bohaterki, która jak kuratorka na wystawie opowiada nam, co to za utwór i dlaczego jest ważny.

Uwielbiam ekrany wprowadzające kolejne utwory muzyczne.Mixtape, Beethoven and Dinosaur / Annapurna Interactive, 2026.
I jest to znakomite, elektryzujące i świeże; czuć w tym miłość i głęboką pasję. Nie jest to bynajmniej dla studia Beethoven and Dinosaur nowość – ich poprzednia gra, The Artful Escape, w podobny sposób łączyła hołd dla kultowych muzyków (w tym wypadku przede wszystkim Davida Bowie w jego personie Ziggy’ego Stardusta) i tematykę udręk dorastania i poszukiwania własnej drogi. Jest to jednak z pewnością nowa jakość wśród tej niszy narracyjnych przygodówek, które od dekady próbują choć zbliżyć się do emocji, jakie dawało pierwsze Life is Strange. Dotychczasowe gry próbujące uderzać w podobne tony zwykle prędzej czy później grzęzły w intrygach związanych z magicznymi mocami, których nie potrafiły satysfakcjonująco rozwiązać, albo – gorzej – usypiały potokiem przegadanych dialogów. Największym rozczarowaniem było tu dla mnie zeszłoroczne Lost Records: Bloom and Rage, które, paradoksalnie, jest w wielu miejscach bardzo do Mixtape podobne: tam również mamy motyw ostatnich wspólnych wakacji przed tym, jak paczka przyjaciółek rozpierzchnie się na cztery świata strony, tam również jest opuszczona chatka w lesie służąca jako tajna baza oraz wątek muzyczny, bo dziewczyny nagrywają nawet swój protest song. Jednak tam, gdzie Lost Records nuży nieustającą paplaniną i zasypuje tonami wyzutych z treści odwołań do popkultury lat 80. i 90., tam Mixtape pozostaje pomysłowe, skupione i ostre jak żyleta.

A tu, jak się można domyślać, bohaterce złamano serce.Mixtape, Beethoven and Dinosaur / Annapurna Interactive, 2026.
Dyscyplina w służbie vibe’u
Niewielka, bo ledwie trzyosobowa główna obsada wiarygodnie napisanych nastoletnich postaci oraz zawężenie czasu akcji do jednego dnia (plus kilku retrospekcji), a długości samej gry do ledwie kilku godzin, pozwoliło twórcom utrzymać całe doświadczenie w ryzach i przekazać dokładnie to, co chcieli – emocje tego jednego, perfekcyjnego, złotego popołudnia, gdy światło jest miękkie, a w słuchawkach leci ukochana muzyka; coś się skończy, ale jeszcze nie dziś i gdybyś tylko zechciał, mógłbyś odbić się od ziemi i polecieć – albo zdetonować radiowóz pokazaniem faka.
Mixtape nie bawi się w tajemnicze magiczne moce, sięgając zamiast tego po oniryczne sekwencje, w których bohaterowie po prostu latają, podróżują na grzbiecie gigantycznego diplodoka albo odpalają fajerwerki skinieniem dłoni – bo taki właśnie jest vibe, bo tak działają wspomnienia i napędzana rockową muzyką młodzieńcza wyobraźnia. Działa to fantastycznie, tak w momentach, gdy ma to zobrazować uczucia postaci, jak i gdy zwyczajnie buduje absurdalny humor – a humoru jest tu mnóstwo.
Te oniryczne wstawki i retrospekcje to zarazem te etapy gry, w których mamy największą kontrolę nad tym, co się dzieje. Mixtape jest precyzyjnie wyreżyserowane i zazwyczaj możemy wybrać jedynie, czy wysłuchamy jednej z pobocznych scenek dialogowych, czy od razu pchniemy fabułę do przodu. Może to być rozczarowaniem dla graczy, którzy chcieliby chociaż poprowadzić rozmowy po swojemu, jednak pozostaje faktem, że jedyne wybory, jakie nam oddano, dotyczą pierdółek typu tego, na jaki kolor pomalować drzwi w kryjówce czy jakie smaki slushie są najlepsze. Mixtape jest interaktywne w podobnym stopniu, jak interaktywny jest koncert, gdy wokalista skieruje swój mikrofon w stronę publiki, zachęcając do odśpiewania następnej partii; nie chodzi tu o to, by udowodnić, że potrafimy śpiewać najlepiej na świecie, ale by uczestniczyć, współtworzyć widowisko. Sekwencje zręcznościowe takie jak zjazd na deskorolce nie wymagają refleksu z Tony’ego Hawka, ani wyczucia rytmu z Beat Sabera; najgorszym, co nas spotka w razie porażki jest łagodne „przewinięcie” kilka sekund wstecz, jeśli na przykład wpakujemy się pod auto, albo po prostu zawód, że ta scena mogłaby wyglądać jeszcze fajniej, gdybyśmy ślamazarnie nie popsuli vibe’u.
Styl artystyczny na medal
A wyglądać ta gra potrafi. W te kilka godzin gameplayu twórcy upchnęli mnóstwo scen, które wręcz proszą się o przerobienie ich na tapetę na pulpit, regularnie też potrafią zaskoczyć użyciem kolorów, czerni i bieli czy wręcz wstawek FMV. Mocno stylizowane modele postaci są ekspresyjne, lecz nie kreskówkowo przegięte, a animacja poklatkowa dobrze współgra z pewnym odrealnieniem rzeczy, które oglądamy na ekranie. Bardzo doceniam też ogromną pracę wykonaną przez artystów odpowiedzialnych za lokacje i przedmioty, zwłaszcza te związane z muzyką – wszelkie te magnetofony i walkmany, charakterystyczne słuchawki z pomarańczową gąbką i stalowym pałąkiem zostały wymodelowane i oteksturowane tak pieczołowicie, że niemal można wyczuć pod palcem łączenia na plastiku.

Nie miałam takich słuchawek, choć bardzo mi się podobały.Mixtape, Beethoven and Dinosaur / Annapurna Interactive, 2026.
O tym, jak ta gra brzmi, na tym etapie tekstu już rozpisywać się nie będę, bo wystarczy rzucić okiem na tracklistę dostępną chociażby tutaj. Jednak licencjonowane utwory z tytułowej składanki to nie wszystko, bowiem usłyszymy tu jeszcze autorskie elektroniczno-rockowe kompozycje Josha Abrahamsa, który współpracował już z Beethoven and Dinosaur przy The Artful Escape. No i – ta muzyka nie przygrywa w tle, tylko akcentuje to, co dzieje się na ekranie, kontrapunktuje słowa i emocje, zachęca do uczestnictwa, nawet jeśli jest to tylko rytmiczne wciskanie przycisku na padzie... albo kołysanie się na krześle. Co mogło mi się zdarzyć raz czy dwa.
Aha – nawiązując do nazwy studia, w grze użyto też muzyki Beethovena. W jednej, acz bardzo kluczowej scenie. Jeśli też doceniliście żart, dajcie znać w komentarzu.

Tu i ówdzie można dostrzec nawiązania do poprzedniej gry studia, The Artful Escape. Również polecam.Mixtape, Beethoven and Dinosaur / Annapurna Interactive, 2026.
Pozostając w temacie dźwięku, gra oferuje pełny dubbing w języku angielskim – w głównych rolach usłyszymy mało znanych aktorów, ale cała ekipa sprawdziła się bardzo dobrze. Cieszą również polskie napisy i solidna jakość tłumaczenia; dialogi po polsku napisano z wyczuciem, brzmią naturalnie, bez silenia się na „jak się wtedy mówiło”.
Czepiam się
Mixtape ogrywałam na PC i z przyjemnością donoszę, że nie natrafiłam na żadne problemy techniczne ani spadki płynności. Jedyne, co było dla mnie nieco upierdliwe, to pewna bezwładność postaci w sekwencjach zręcznościowych, przez którą momentami wypadałam z rytmu; mogłoby to być bardziej responsywne. To jednak naprawdę drobiazg.

Rozmowy o sensie życia, śmierci i w ogóle.Mixtape, Beethoven and Dinosaur / Annapurna Interactive, 2026.
Gra, która powstała z pasji
Przez kilka godzin tego wyjątkowego, ostatniego popołudnia Rockford, Cassandra i Slate będą musieli troszkę dorosnąć; zbuntować się nie tylko przeciw „autorytetom”, ale też własnym przyjaciołom, skonfrontować się z własną krótkowzrocznością, strachem przed utratą kontroli, małostkowością i głupią brawurą. Mixtape bywa słodko-gorzkie, gdy z empatią pozwala dzieciakom wyżalić się, jak bardzo głupie są te wszystkie ezoteryczne nakazy i reguły, których trzeba przestrzegać, by zasłużyć na bycie lubianym, jak bardzo idealizuje się „młodość”, która dla ludzi jej doświadczających sprowadza się głównie do tego, że niczego im nie wolno. Nostalgia jest dostępna tylko tym, którzy najgorsze już mają za sobą.
Ważniejsze jednak w mojej ocenie niż sama nostalgia – mamy jej ostatnio w popkulturze bardzo dużo – jest zdanie, które pada mniej więcej w połowie gry: „ludzie, którzy mają pasję, są seksowni”. Mixtape nie jest grą głównie o nostalgii, ani nawet o dorastaniu, a przede wszystkim o muzyce, to miłość, pasja i wiedza o muzyce pobrzmiewają w każdej scenie i wyzierają z każdego ekranu – i właśnie dlatego tak dobrze to działa, bo prawdziwi pasjonaci potrafią zarazić swoim entuzjazmem do rzeczy, które są dla nich ważne. Nie ma się co dziwić, bo zanim powstało Beethoven and Dinosaur, jego założyciel, Johnny Galvatron, przez dwie dekady śpiewał i grał w australijskim zespole rockowym The Galvatrons. Muzyka to spora część jego życia, a dowodzone przez niego studio potrafi o niej pięknie opowiadać.

We wspomnieniach jest kolorowo. Faktycznie - pewnie nie było.Mixtape, Beethoven and Dinosaur / Annapurna Interactive, 2026.
Mixtape obecnie kosztuje tyle, co bilet do kina i kubek popcornu, a ukończenie tej gry zajmie wam maksymalnie dwa wieczory. Nie znajdziecie tu wyzwania, tylko znakomicie wyreżyserowaną przygodę, w której młodzieńcze lęki, wyskoki i dramaty przenikają się z oniryczną wyobraźnią i czystą, nieskrępowaną frajdą, a nad wszystkim unosi się duch jednego z najlepszych growych soundtracków tego roku. I mi to zupełnie wystarcza; jako osoba, która pamięta przewijanie taśmy ołówkiem, bawiłam się świetnie.
- pełna emocji i pomysłowo opowiedziana historia o dorastaniu;
- sympatyczni, wiarygodnie napisani nastoletni bohaterowie – ze wszystkimi zaletami i wadami;
- wylewająca się ze wszystkich stron miłość do muzyki lat 70., 80. i 90.;
- soundtrack, który od razu wylądował na mojej playliście;
- potężna, lecz umiejętnie i mądrze dawkowana nostalgia;
- pomysłowe, wzruszające i zabawne sekwencje oniryczne;
- mnóstwo humoru;
- skondensowane doświadczenie, które nie zostawia niedopowiedzeń ani furtek na sequel;
- bardzo przystępna cena.
- sterowanie w sekwencjach akcji mogłoby być bardziej responsywne;
- niektórych graczy może rozczarować brak zagadek i wyborów.
Egzemplarz gry do recenzji zdobyliśmy we własnym zakresie. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.
Steam
OpenCritic
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Mixtape
Nie znajdziecie w Mixtape wyzwania, tylko znakomicie wyreżyserowaną przygodę, w której młodzieńcze lęki, wyskoki i dramaty przenikają się z oniryczną wyobraźnią i czystą, nieskrępowaną frajdą, a nad wszystkim unosi się duch jednego z najlepszych growych soundtracków tego roku. I mi to zupełnie wystarcza; jako osoba, która pamięta przewijanie taśmy ołówkiem, bawiłam się świetnie.
