Gothic 2, Cyberpunk 2077, Baldur's Gate 3 tak nisko? Avowed, Dungeon Siege 3,Children of Morta, Andromeda i Veilguard tak wysoko? Co najmniej kontrowersyjnie.
Nie ma w tej czy innej liście nic kontrowersyjnego. To są prywatne zestawienia, na bazie własnego gustu i preferencji, a nie jakieś globalne topki, które mają być "obiektywne".
Najniżej trafiają gry z fabułą miałką, pretekstową albo taką, która na pewnym etapie wprowadza totalne idiotyzmy, nie klei się kupy, niekonsekwentnie buduje wątki, bohaterowie zaczynają działać irracjonalnie itp.
Przykładowo CP 2077 miał dla mnie mocno odtwórczą i naciąganą fabułę czyli coś co plasuje się w C-B, ale w jednym zakończeniu wprowadził debilną sztuczną inteligencję, która dosłownie zapomniała, że człowiek potrzebuje ciała by funkcjonować - a ta AI sama kiedyś była człowiekiem. No u mnie to wywołuje facepalm. Nie mówiąc o rozwiązaniach pisarskich w stylu Voodoo Boys, gdzie NPC wprost mówi, że oni nie mają nic wspólnego z voodoo. A wątek ten dodano tylko dlatego, że u Gibsona pojawił się temat voodoo w cyberprzestrzeni. To taki przykład odtwórczego pisarstwa wrzuconego totalnie na siłę.
Z kolei o tym, jakim crapem jest fabuła BG3 to można całe artykuły pisać. Sam fakt, że na końcu Jergal wyśmiewa Bhaala, Bane'a i Myrkula, że zbudowali cały swój plan na założeniu błędnym u podstaw, że miał dokładnie 0% szansy powodzenia. Gdzie to założenie jest niezgodne z dedekowym lore już nawet nie wspominam. To było tak przemyślane, jakby 3 bogów zmówiło się, by udać się na nasz Księżyc, żeby zbudować tam elektrownie wodną na rzece. Oczywiście tam nie ma wody, ale skąd mogli wiedzieć, prawda? Ściśle tajna wiedza xD
Avowed to w ogóle jedna z gier z najlepszą fabułą. Jak ktoś doskonale zna świat Eory, to motyw Ekida, Sapadala jest czymś genialnym i idealnie wpasowuje się w problematykę wiary i metafizyki poruszaną przez obie części Pillarsów. Gra jest wielowątkowa, motywy, jak np. motyw drugiej szansy, bardzo dobrze wybrzmiewają tam na każdym kroku. Wiele zadań, postaci obraca się wokół konkretnych tematów i robi to bardzo dobrze.
Co do Andromedy - ja jestem zaangażowanym graczem. Przechodzę grę na 100%, robię każdy możliwy quest, zaglądam w każdy kąt, czytam każdą notatkę. I dla kogoś niezaangażowanego Andromeda będzie grą o kolonistach próbujących zbudować nowy dom i pokonać obcych najeźdźców. Dla kogoś zaangażowanego z kolei jest tam ukryte mnóstwo wielowątkowych treści z całą tajemniczą metafabułą dot. jardaanów, plagi, imperium kettów, wszystkich ras przez nich podbitych, pamięcią genetyczną angarów, wirtualizowaniem osobowości i mroczną tajemnicą Meridiana. Generalnie wątków dużo bardziej interesujących od wierzchniej warstwy oklepanej fabuły. Na tyle ciekawych i pełnych niedopowiedzeń, że można snuć przeróżne teorie - a ja to lubię. Nie lubię historii, które podają wszystko na tacy.
Np. dla mnie WIedźmin 3 ma taką sobie fabułę - jest mega odtwórczy, jak się przeczytało sagę, w której Geralt szukał Ciri - no kurde, grając w grę przeżywałem deja vu. Poza tym, że gra miała kilka naprawdę dobrych momentów emocjonalnych, to fabuła dla mnie była przewidywalna (tożsamość Umy np.) i mocno odtwórcza - więc spada gdzieś niżej.
A taki Veilgurad - fabułę miał przeciętną, ale w przeciwieństwie do np. CP 2077 czy zwłaszcza BG3, ta fabuła po prostu trzymała się kupy. Ponadto domykała wszystkie wątki poruszane w poprzednich częściach, wyjaśniając po kolei każdą nierozstrzygniętą dotąd tajemnicę i miała naprawdę mega satysfakcjonujące zakończenie.
Zastanawiałem się, gdzie np. wrzucić Disco Elysium. Fabuła bardzo ciekawa i wciągając, ale z drugiej strony gra prowadziła totalnie za rękę i zakończenie też było nielogiczne i mnie całkowicie rozczarowało. Była szansa na niskie S, wysokie A, a tak w sumie nie wiem, może bardziej B.
Prawdę mówiąc ta lista jest mocno robocza. pewnie z 90% gier wrzuciłbym do B - jako przeciętne historie, 5% do A, ze 3% do S i 2% do D.
Generalnie dla fabuły to wolę przeczytać książkę. Aktualnie jestem w połowie cyklu "Przestrzeń objawienia" Alastaira Reynoldsa i szczerze, gdybym przeczytał tę serię przez zagraniem w Mass Effect, to pewnie nie ceniłbym fabuły space opery Bioware'u tak wysoko, bo widzę, że żniwiarze i wybijanie rozwiniętych ras organicznych było zaczerpnięte prosto z inhibitorów u Reynoldsa.
Ze wszystkim Neverwinter Nights to najlepszą fabułę ma Hordes of the Underdark, NWN 2 przy tym to jakaś bajka dla dzieci jeszcze gorsza niż podstawka pierwszego NWN.
Ze wszystkim Neverwinter Nights to najlepszą fabułę ma Hordes of the Underdark, NWN 2 przy tym to jakaś bajka dla dzieci jeszcze gorsza niż podstawka pierwszego NWN.
Maska Zdrajcy ma lepszą fabułę niż hordy podmroku
Hordy są fabularnie słabe poza 3 rozdziałem w Baator - historia śniącego, Aribeth, te wątki tam są szczególnie udane. Po latach ciekawsza wydaje mi się całościowo intryga z Shadows of Undrentide.
Podstawka NWN 2 to świetnie zrealizowana klasyczna opowieść od zera do bohatera z bardzo dobrze poprowadzoną narracją. W dodatku w interesujący sposób przedstawia genezę głównego antagonisty, idealnie wpasowując ją w jedno szczególne wydarzenie z historii Zapomnianych Krain.
Do fabuły NWN1 mam pewien sentyment. Po wyjściu z miasta robi się ciekawsza, ale dla mnie to przede wszystkim taki mix klasycznych przygód. Niektóre sidequesty jak z wioską uwięzioną w czasie są świetne. Ale całość fabularnie ratuje tam w zasadzie tylko Aribeth, bo przez większość czasu główne zadania to takie fetch questy bez sensownej treści. Spisek reptilianów też do mnie nie przemawia xD
Hordy są fabularnie słabe poza 3 rozdziałem w Baator - historia śniącego, Aribeth, te wątki tam są szczególnie udane. Po latach ciekawsza wydaje mi się całościowo intryga z Shadows of Undrentide.
100 % racji
NWN 2 jest strasznie niedoceniane, a to bardzo dobra gra, z dobrą fabułą i towarzyszami, tylko trochę niedorobiona i z problemami technicznymi
Maskę akurat nie ukończyłem ale mam zamiar to kiedyś nadrobić gdy tylko starczy czasu natomiast pamiętam jak przechodziłem podstawowego NWN 2 to cały czas oczekiwałem, że w końcu fabuła zaskoczy, a tutaj nagle gra się skończyła bez żadnego dużego fabularnego wydarzenia, a o epickości to już nawet nie ma co wspominać.
Ja jestem tym człowiekiem, który uważa fabułę Tyranny za słabą ;d
Dla mnie była super. Przy czym traktowałem ją jako opowieść o podboju Terasów, więc tam nie płakałem, że nie ruszamy walczyć przeciwko Kyros.
Tyranny miało fantastyczne wątki. Najbardziej podobał mi się wątek Krzepy i warunek zakończenia edyktu mieczy. Kiedy zabijasz ostatniego przywódcę Krzepy, odbijasz córkę Asha, która zaskakująco mocno zdaje się przywiązana do swojego ciemiężcy, a edykt się nie kończy i po momencie ciszy rozlega się płacz niemowlęcia. Naprawdę mocny moment. I fakt, że możesz albo zabić ich dziecko, albo wyruszyć do spalonej książnicy w poszukiwaniu luki prawnej, by zakończyć edykt bez rozlewu krwi młodego dziedzica Krzepy. Fabularnie bardzo dobrze poprowadzona gra.
Rozdział 1 był spoko, ale
spoiler start
potem te szukanie dowodów na jakiegoś archonta jest strasznie miałkie fabularne,
spoiler stop
a w rozdziale 3
spoiler start
gdy rzucasz edykt na armię to już wiesz że będziesz walczyć z jednym archontem, i blade markiem, więc już praktycznie wtedy fabuła jest strasznie przewidywalna
spoiler stop
Więc ja bardziej pisałem o trzonie wątku głównego
To prawda że tam się da być po stronie buntowników w tyranny?
Tak, da się. Wśród buntowników też zresztą są podziały. W tej ścieżce Bleden Mark staje się sojusznikiem jeśli dobrze pamiętam, bo chce się wyzwolić spod władzy Tunona Arbitra.
Bardzo podoba mi się pomysł na toplistę, natomiast uważam, że poszczególne decyzje są absurdalne i to do tego stopnia, że aż trudno mi to bronić przez pryzmat "subiektywnych odczuć".
Cyberpunk w tier D, gdzie fabuła jest fenomenalna?
Baldur's Gate 1 w tier B, gdy jest to wspaniale osadzona historia high fantasy osadzona w świecie wielkiej polityki?
Mass Effect 2 dwa poziomy niżej od Mass Effect, który jest fabularnie dość prymitywny i dopiero robi grunt pod fabułę dwójki?
Analogicznie KotOR 2 na szczycie i zepchnięty gdzieś w niebyt KotOR1?
Za to wyniesiony Wiedźmin 3, gdzie główny wątek fabularny jest gniotem, którego równie dobrze mogłoby nie być i wszystko muszą ratować misje poboczne?
Oczywiście jest kilka plusów, w mojej ocenie trafne rozpoznanie wad serii Gothic... Bardzo fajna toplista, bardzo dziwny gust ;-)
Jak już często wspominałem, według mnie znakomita większość gier ma fabułę po prostu "okey". Moim zdaniem większość graczy zbyt wysoko ocenia historię w grach, a równie wielu zbyt mocno krytykuje.
Tier B to takie "okey".
Przyczyna czemu CP jest nisko jest w poście gdzieś u góry.
Lubię fabułę BG1, uważam ją za lepszą od fabuły BG2 i zwłaszcza BG3, ale dla mnie to po prostu przyzwoita historia, a gdy ją poznałem to kolejne tysiące godzin w BG1 spędziłem ze względu na rozgrywkę a nie fabułę. Jest dobra, ale nie bardzo dobra (A) czy wybitna (S).
Mass Effect działa jako samodzielna historia. Pościg za Sarenem i odkrywanie jego planu i wielkiego zagrożenia są super zrealizowane i mają satysfakcjonujące domknięcie.
Fabuła ME2 to taki pomost-zapychacz. Jak pominemy świetne wątki poboczne to główna fabuła sprowadza się do odkrycia działań Zbieraczy i pokrzyżowania ich planów dotyczących zbudowania żniwiarza z ludzkiej rasy. Bardzo prosta historia. Odkrycie genezy Zbieraczy też nie było żadnym momentem wow przynajmniej dla mnie.
KotOR2 uważam w ogóle za najlepiej napisaną grę. To taki gwiezdnowojenny Torment, gdzie Ravela dołącza do drużyny w postaci Krei i kwestionuje każde twoje działanie. Motyw leadera jest tam świetnie zrealizowany. Pokłosie wojny domowej jedi ukazuje Republikę na skraju upadku. Towarzysze są fantastyczni, każdy w jakiś sposób został złamany, coś utracił, jak w Tormencie każdy miał jakąś udrękę. W ogóle ile tam można wniosków sformułować z samych rozmów z kompanami (Handmaiden jest córką Krei np.). Sama geneza lordow sith powiązana z Malachor V jest genialna. To, że zawsze musi być Darth Traya i Atris przejmująca jej rolę. Znakomite dialogi - wszystkie z udziałem Krei, Visas, opowieść przeszłości Attona, emocje w głosie Miry, w momencie przebudzenia na moc itd.
Meanwhile KotOR1 to fetch quest po gwiezdną mapę z plot twistem do przewidzenia na etapie pierwszych odwiedzin na Dantooine. Komiksowy antagonista, infantylne podejście do dobra i zła. Wątki planetarne są dobre - zwłaszcza Taris i Manaan, ale całościowo jest dla mnie klasę lub dwie niżej pod względem fabularnym od Sith Lords. Samo odtworzenie wydarzeń na Peragus w KotOR2 jest imo lepiej napisane niż cały KotOR1. Może oceniałbym go lepiej, gdyby plot twist mnie zaskoczył, a nie jedynie utwierdził w przekonaniu o tym, czego domyślałem się od opuszczenia Taris ("szczególnie interesujące jest to, co Calo Nord ma do powiedzenia na temat towarzyszy młodej jedi").
Wiedźmin 3 jest w dolnym B, czyli takie "ledwo okey". Imo nawet sidequesty nie ratują tak tej gry. Serca z kamienia są w A.
Zupełnie inaczej bym oceniał, te trzy pierwsze gry, które wymieniłeś to fabuły, których wręcz nie lubię. Ale ogólnie takie autorskie listy bez ciśnienia zawsze na plus.
Shadowrun: Dragonfall - Director's Cut - dla mnie jedno z najlepszych crpg.
Cała seria mocno niedoceniana, a wersja papierowa to kiedyś był naprawdę świetny podręcznik (pomijając absurdalne ilości kostek do rzucania).
Pierwszy mass effect w S tier? Gdzie fabuła to sztampowa space opera? Ale Cyberpunk w D gdzie historia jest świetna? Wiedźmin 2 dopiero w B? Gdzie akurat w nim fabuła jest świetna i najlepsza w serii?
W ogóle kilka dziwnych wyborów dość wysoko. Lubię Solastę, ale historia w podstawce (w dodatki jeszcze nie grałem) była totalnie nijaka, taka sztampowa. Pathfinder: Kingmaker w tym samym tirze co WotR gdzie pomiędzy tymi grami jest duża różnica w aspekcie historii? BG:Opowieści z Wybrzeża Mieczy przecież tutaj historia jest bardzo pretekstowa właśnie, to raczej tylko pretekst do zwiedzania lochów z dodatku, nie wiem czemu tak wysoko. A Disco ellysium w tym samym tierze?
Mówiąc szczerze dziwna ta lista, raczej wygląda na ocenę gier przez twój pryzmat nie lubienia gier bez drużyny i aRPG, jakby to był główny czynnik a nie fabuła w ocenie.
Ale doceniam docenienie KOTRa 2, bo tez uważam jego historię za świetną.
ME, CP 2077, Disco Elysium wyjaśniałem w komentarzach powyżej. D to taki tier, gdzie trafiają historie z durnotami (na tym wyłożył się dla mnie CP 2077, BG3 czy Fallout 3).
Spójrz na to w ten sposób: B tier to dla mnie przyzwoita fabuła. Jest w porządku, nie razi raczej niczym negatywnym, może być w pewnym stopniu odtwórcza, ale wypada w ogólnym rozrachunku "okey". Nie jest bardzo dobra ani tym bardziej wybitna. I dla mnie większość gier plasuje się właśnie w tej kategorii.
W takich listach też zwykle ma znaczenie pozycja w obrębie danego tieru. I Arcanum, WotR czy Zabójcy Królów są w topce tieru B, a Kingmaker dużo niżej.
Opowieści z Wybrzeża Mieczy są spójne w obrębie wątków - ciekawie zarysowana geneza konfliktu na wyspie, los załogi Baldurana itp - jest okey. Historia rodu Durlaga Zabójcy Trolli, to jak w narrację zaszyto wskazówki, że walczymy z ofiarami nabassu - to ujęto bardzo zręcznie i ciekawie. To nie jest pretekstowe.
Solasta miała sztampową, ale wciąż przyzwoitą fabułę. Pojawiło się parę charakterystycznych postaci, były pewne zwroty akcji i momentami fajny klimat paranoi związany z sorraxami podszywającymi się pod ludzi. Nic nadzwyczajnego, nic durnego w realizacji nie odnotowałem, była ok = B.
Mówiąc szczerze ta lista odzwierciedla w jakim stopniu fabuła ze mną rezonuje, czy wywołuje jakieś szczególne emocje - ekscytację, wzruszenie itd., jakie tematy porusza i w jaki sposób, jak realizuje i domyka pewne wątki, czy jest równie dużą mocą napędową do dalszego grania, co rozgrywka, czy zostawia jakieś niedomówienia i pole do interpretacji, by pobudzić szare komórki?
I powtórzę się - grom dużo trudniej jest zrobić na mnie wrażenie samą historią.
W opowieściach fajna (fabularnie, bo gameplayowo to akurat tragedia, można było rozwalić 50h sejwa) była ta wyspa likantropow, chociaż to jest motyw, który się pojawia w co drugim serialu o zjawiskach paranormalnych USA, sekretna wioska, która ukrywa przed światem swój mroczny sekret (Fringe na przykład, ale więcej tego było).
Ale Durlaga nienawidzę.
Cieszę się, że nie jestem osamotniony w mojej sympatii do Wiedźmina 2. Bardzo dobra część, fabuła i ten las z pierwszej okazji - magiczny.
No i ogólnie też się zgadzam z resztą argumentów w poście
Tylko jesteś niespójny w tym co piszesz. Cyberpunk nisko, bo AI zapomniała jak to jest być człowiekiem i nie przewidziała wpływu procedury ale Mass effect na samej górze, mimo że już sam początek jest naciągany jak nie wiadomo co. Otóż Saren na edin primie sobie rozwala i nie nie miał body cama, nikt nie nagrał ani nie wykrył jego statku, ogólnie tylko Tali wie co to kamera......
Do tego sam fakt, żeSarem w ogole poszukuje tego conduita jak backdoora jake sectre z reaperem i całą flota na swoje usługi jest naciągany. No i to, ze rada za nic Shapardowi nie wierzy co do Żniwiarzy pomimo nagrań, świadków itd. (chyba, ze to bylo dopiero w drugiej części i pomieszałem).
A to tylko te największe.
W dodatku dziwi mnie sprowadzenie jakości fabuły jedynie do szukania w niej dziur ale ominięcie kwestii głębi, oryginalności itd. w rezultacie historie złożone i interesujące oceniasz słabo bo znalazłeś w nich dziurę, ale proste, bardzo skąpe i nieoryginalne wysoko bo w swej prostocie nie zostawiły miejsca na dziury fabularne.
A co do cyberpunka, akurat to co mówi Alt ma kilka sensownych uzasadnień, od tego, ze po prostu kłamała mówiąc, że może pomóc V, po to, że nie doceniła złożoności powrotu do ciała (sądziala, ze jej sie uda ale poległa), po próbę zmanipulowania V by poszedł z nią.
No i sorki, ale fabula w OzWM jest pretekstowa, cała historia każdego z trzech questów to zaledwie od kilkunastu do 20-30 zdań. I teraz to się sprawdza w tej formie, ale nie jest wyjątkowe.
Co do Cyberpunka sprawa jest prosta. Z mojego punktu widzenia fabuła była co najwyżej w porządku, absolutnie niczym mnie nie porwała. Na tym etapie byłem też już po lekturze m.in. Gibsona, Morgana, Simmonsa, po trylogii Shadowrun i wykorzystanie motywów wydawało mi się po prostu mocno odtwórcze, co też wpłynęło na ocenę. Ponownie przez otwarty świat ucierpiało tempo historii. Stan techniczny gry gdy grałem na przełomie 2020/2021 sprawił, że co druga cutscenka zamiast trzymać w napięciu zamieniała się w komedię śmiesznych animacji i glitchy (słynny pistolet w głowie Jacka, przechodzenie przez drzwi i obiekty itd.). W przeciwieństwie nawet do takiego Wiedźmina 3 nie było w tej grze momentów, które wzbudziłyby we mnie jakieś rzeczywiste emocje (poza wiadomościami po samobóju w pierwszym zakończeniu), jak to było np. po odnalezieniu Ciri czy podczas obrony Kaer Morhen. Dla mnie mocno średnia historia, która w pewnym momencie zawiodła w kwestii zawieszenia niedowierzania, a przez bugi systematycznie wybijała mnie z immersji. Nawet pomijając fabułę, większość treści pobocznych - sidequesty, drzazgi, zlecenia fixerów było w moim odczuciu tak generyczne, jakby wyplute przez AI.
Ani jedna rzecz, jaką napisałeś o ME nie wydaje mi się naciągana. Sam raport Sheparda i wystosowanie formalnego żądania przez ambasadora wymagał przynajmniej przyjrzenia się sprawie przez Radę, a C-sec już wcześniej prowadziło niezależne śledztwo w sprawie Sarena, niezwiązane z Eden Prime. Reszty nie będę komentował, bo za dużo literówek w tekście i jego przekaz jest niezrozumiały.
Tylko jesteś niespójny w tym co piszesz. (...) W dodatku dziwi mnie sprowadzenie jakości fabuły jedynie do szukania w niej dziur ale ominięcie kwestii głębi, oryginalności itd. w rezultacie historie złożone i interesujące oceniasz słabo bo znalazłeś w nich dziurę, ale proste, bardzo skąpe i nieoryginalne wysoko bo w swej prostocie nie zostawiły miejsca na dziury fabularne.
Źle na to patrzysz. Bierzesz jakieś wyrywkowe kryterium z jednej gry i dziwisz się, że nie stosuję go względem innej. Każdą grę oceniam indywidualnie według tego, czym z założenia jest. Jeśli coś jest "story driven rpg" to oczekuję bardziej złożonej fabuły niż np. od h&s, jak Diablo. I co, przyłożysz linijkę i będziesz mierzył, ile fabuły jest w Diablo, jak w Opowieściach z Wybrzeża Mieczy? Mniej rozbudowana historia wcale nie musi być gorsza. Wspomnianej przez ciebie głębi nie widzę w Cyberpunku. Najbardziej dojrzały tematycznie quest wydawał mi się ten poboczny, gdzie barman podejrzewał żonę o zdradę, a ta po prostu ukrywała przed nim fakt, że chodzi na lekcje języka. Jednocześnie fabuła nie musi być głęboka, żeby trafić wysoko na moją listę. Wystarczy, że przykuwa do ekranu, rozwija się w satysfakcjonujący sposób, jest ciekawie opowiedziana, zespolona z settingiem, wywołuje masę emocji, porusza tematy, które mocniej we mnie trafiają itp. itd. I taka gra nie musi spełniać wszystkich tych cech. Wystarczy kilka, ale realizowanych w bardzo udany sposób. Niewiele historii w grach mnie zachwyca, niewiele mnie drażni bądź nudzi.
Ogólnie mocniej do mnie trafiają historie z narracją tekstową niż filmową, bo bardziej działają na moją wyobraźnię, lepiej mi się je trawi. Nawet jak coś jest głębokie, nie jest to równoznaczne, że mnie to dostatecznie zainteresuje - nie wszystkie treści rezonują z człowiekiem. Np. byłem bardzo zajawiony fabułą Expedition 33, a po pokonaniu malarki w ogóle przestał mnie interesować los świata i większości postaci, grałem już bardziej ze względu na rozgrywkę. Albo Disco Elysium - mocno rozczarowało mnie zakończenie, brak przemiany bohatera, którego charakter kształtował się retroaktywnie. Jednocześnie wielokrotnie wkurzało mnie, że nie można było poruszyć jakiegoś tematu, bo scenarzyści założyli sobie jeden konkretny moment, kiedy można to zrobić. Kilka razy scenarzyści nie przewidzieli, że można coś zrobić w innej kolejności i blokowało mi to możliwość ukończenia zadań, czy domknięcia jakichś wątków. Często czułem, że mam związane ręce - i to sprawiło, że odbiór fabuły na tym ucierpiał. Nie był to RPG, w którym czułem, że mam wpływ na wydarzenia, bardziej czułem się jak aktor, który dostał scenariusz i ma odegrać z góry narzuconą rolę. Więcej detektywistycznej roboty zrobiłem w Danganronpach, Shadowrun Returns, Murder on Eridanos DLC niż w Disco Elysium.
Zresztą, nie ma sensu się tłumaczyć.
Ty i ja mamy inne doświadczenia. Odbiór dzieła kultury jest całkowicie indywidualny i subiektywny, wynikający głównie z własnych doświadczeń. Dla ciebie Mass Effect jest odtwórczy, dla mnie Cyberpunk, bo w momencie zetknięcia się z tymi grami mieliśmy zgoła inny bagaż doświadczeń z tego czy innego medium. Nic co napiszesz nie sprawi, że nagle historia gry, która nie wydaje mi się porywająca, oryginalna czy szczególnie ciekawa, albo taka, która po prostu rozczarowuje, wywoła we mnie ochy i achy. Podobnie jak nic, co napiszesz, nie sprawi, że historia, która w szczególny sposób do mnie trafiła, przestanie mi się nagle podobać.
Tym przecież są te listy. Każdy może sobie ułożyć dowolną listę i ocenić zgodnie ze swoim sumieniem.
Nie czaję kompletnie co na tym samym poziomie robią gry z serii diablo obok wieśka 1 i 2, disco elysium czy alpha protocol.