Milion za rok odsiadki, co robicie?
W Zgorzelcu z auta konwojennego wypadła torba z milionem. Pewien 51-latek zabrał te pieniądze i szybko go namierzyli ale pieniędzy nie ma i grozi mu do roku odsiadki. Co robicie na jego miejscu? Oddajecie hajs czy zabieracie i odsiadujecie rok?
Co to za pytanie? Pewnie że odsiaduje, normalnie człowiek jest więźniem w pracy całe życie a miliona nie zarobi
Kasa nie pomoże na 99% chorób z którymi sam sobie organizm nie pomoze.
Wole życ jak teraz niż jak Jobs i skończyć jak on.
Lepiej mieć zdrowie i być biednym niż mieć hajs i musieć leczyć chorobę. Kto myśli inaczej jest debilem.
Ty teraz ulegając ciezkiemu wypadkowi reszte zycia spedzisz jak nedzarz, bo nie bedzie cie stac na leczenie, bogaty zaplaci za specjalistow i kliniki i beda kolo niego skakac jak kolo krola.
Masz dziesiatki tysiecy zbiorek na chore dzieci na sie pomaga. Wg ciebie zbieraja tam truskawki? Czy moze jednak pieniadze, ktore maja te dzieci wyleczyc.
Nie zyjemy w bajce i nie mamy wyboru zdrowie zamiast majatku. Najczesciej nie mamy ani jednego ani drugiego bedac w podeszlym wieku. Bedac przy kasie przynajmniej masz szanse zmienic swoja sytuacje zdrowotna.
Boli cie brzuch, idziesz do lekarza, ten zleca gastroskopię i kolonoskopię. Termin obecnie to rok czekania na nfz. Po 6 miesiącach trafiasz do szpitala w stanie krytycznym, bo nie bylo cie stac isc prywatnie na drugi dzien po zaleceniu lekarza i nie wykryles raka jelita grubego, z ktorym dalo sie cos zrobic pół roku temu, a teraz zdychasz jak pies pod plotem.
Dalej trzeba tlumaczyc?
Rak to wyrok. Możesz się wyleczyć ale starości już nie dozyjesz. 5 lat 10 lat. Wróci.
Most cancers that are going to come back will do so in the first 2 years or so after treatment. After 5 years, you are even less likely to get a recurrence. For some types of cancer, after 10 years your doctor might say that you are cured. - z artykułu "Why some cancers come back" od Cancer Research UK.
to ciekawe bo żeby być zdrowym i wolnym potrzeba właśnie pieniędzy
Większość ludzi aby być zdrowa potrzebuje niczego więcej tylko edukacji.
Pieniądze z kolei raczej ludzi wiążą niźli dają im wolność.
Odsiadka sie bardziej oplaca.
Rok w pierdlu szybko zleci, jeszcze jedzenie i spanie amsz za darmo. A tak normalnie na magazynie bym musial tyrac na 3 zmiany ze 100 lat i bym miliona nie zarobil.
Nie wiesz Hydro czegoś na dany temat, to się utkaj. Było to u mnie w mieście i jest to mój znajomy dobry. Żadnych pieniędzy nie wziął, dlatego żadnych nie ma i żadnych nie znajdą. Po pierwsze jest w domu, po drugie póki nic mu nie udowodnią, to nic mu nie grozi, a na chwilę obecną żadnych dowodów nie mają, ale tak to jest jak taki Hydrant coś przeczyta bez zrozumienia i powiela głupoty - zresztą za mądego, to nigdy Ciebie nie uważałem przez te wiele lat tutaj.
po trzecie póki nic mu nie udowodnią, to nic mu nie grozi.
To nie w Polsce. To nie w Polsce tak :D
Widocznie nigdy w urzedzie skarbowym w Polsce nie byles. Bo to petent ma przed urzednikiem zawsze musi udawadniac i pokazawyc miliony zaswiadczen ze faktycznie jest tak jak mowi a nie na odrowt.
Co mu da zamienienie 1 mln zł na złoto - zakładając, że uda mu się całość załatwić gotówkowo, bo też nie jest to takie pewne przy większym zakupie. W jaki sposób jego standard życia dzięki temu wzrośnie?
Rok więzienia, żeby sobie pooglądać jak będzie miał ochotę Krugerrandy?
Imho ta operacja po prostu nie ma sensu, jeśli weźmiemy po drodze pod uwagę, że cały czas ktoś będzie mu jeszcze patrzył na ręce.
Do tego 1 mln zł to nie są aż takie duże pieniądze. No przepraszam, ale sami spójrzcie na skalę - jeśli masz 2-pokojowe mieszkanie w dużym mieście, to masz tylko w nim majątek na tym poziomie, to nie jest 1998 rok, żeby milion na kimś robił wrażenie.
A nie wiesz jak będzie wyglądał taki rok w więzieniu, z kim trafisz do celi, czy nie zachorujesz, co sie bedzie przez ten czas działo z Twoimi bliskimi, do końca życia smród w papierach.
Są skoki na bank, które pewnie warto robić, ale tutaj risk/reward jest żałośnie niski i problematyczny.
W publicznym miejscu na pewno bym nie dotykał.
Wystarczyło by legalne 10% znaleźnego. Usiadłbym na tym i wybrał 112. Niech się zlecą helikoptery
Ciężko powiedzieć. Przecież taki gość po wyjściu byłby obserwowany przy każdym ruchu. Poza tym, jak niby miałby to wydać? W rejestrach skarbówki i innych służb będzie się pewnie świecił na czerwono przez resztę życia. To się wydaje prostym wyborem, ale jak się dłużej zastanowić, to nie wiem czy się opłaca. Może z 50 lat temu jeszcze miałbyś jakąś szansę, żeby się z tym potem zawinąć z kraju, ale dziś?
Przeczuwam, że ten rok to taki gratis za kradzież, a że kasy nie odzyskali to mu pewnie wystawią rachunek i będzie zwracał. Wątpię, że będzie miał darowane.
Jak nie ma to gdzis są? Zakopał gdzieś w lesie, oddał komuś czy jak? Przecież nawet jak wyjdzie to będą go obserwować i wcześniej czy później wpadnie, jak będzie próbował obracać większymi kwotami.
Nawet jak kasę wprowadzi do obiegu i sobie kupić za to przykładowo dom i samochód to i tak go się zaraz przyczepią i będą się pytać skąd miał na to kasę i tak czy siak będzie musiał oddać większość gotówki. Więc to jest zamknięte koło.
Za milion nie poszalejesz, trzeba taka kase umiec sobie dawkowac.
Odsiadujesz rok i jak tylko dotkniesz tej kasy i tak ci ją zabiorą.
Co więcej w moim wypadku to byłoby totalnie niepraktyczne, milion to nie jest kasa, która ustawi człowieka na życie, a z robotą po wyroku trudniej więc w skali tak do 15 lat to byłbym pewnie bańkę w plecy przez zarabianie mniej (5k miesięcznie mniej na rękę pewnie by było). Więc w skali życia i emerytury to pewnie wtopiłbym co najmniej dwa, o ile w ogóle znalazłbym robotę od razu po odsiadce.
Trenuję zaciskanie pośladów i idę. Warto się rok przemęczyć dla takiej kasy.
Idę. Chociaż też pytanie jakie zarzuty byłyby postawione w przypadku pójścia do więzienia.
Dziura w karierze, wywalenie z pracy, kryminał w papierach do końca życia, za milion który trzeba w dodatku wyprać?
Nie no, deal życia.
Czyli:
- zmniejszam standard życia (bo żeby nie przepalić tego miliona muszę oszczędzać bez pracy, tym bardzie jakbym chciał mieszkać w jakimś fajnym mieście, w takiej Szwajcarii milion PLN pójdzie w 3-4 lata życia klasy średniej),
- startuję od zera jako imigrant nie posługujący się lokalnym językiem, z niedawnym wyrokiem w papierach,
- mam -1 do lat życia,
- z daleka od rodziny, znajomych, "sieci kontaktów", wszystko co tu osiągnąłem idzie w pizdu (oprócz doświadczenia zawodowego). Żona też musi postawić życie na głowie jak chce się ze mną przenieść.
Powiem szczerze, że jak ktoś ma ułożone życie (stabilna praca, sensowne zarobki, urządzone mieszkanie/dom) to ten milion to strasznie gówniany deal. Jakby tam było 1 zero więcej to inna historia (bo to już jest instant emerytura jak się nie jest debilem).
Hydro generalnie mieszka w piwnicy i uwno wie, więc nie słuchajcie go.
Oddaję pieniądze i rezygnuje z odsiadki. Zdrowie i święty spokój są dla mnie cenniejsze, aczkolwiek serce by trochę bolało przy rezygnacji.
Nie no, jakbyś się przyznał, że ukradłeś bańkę, to i tak byś poszedł siedzieć. Już lepiej w ogóle się nie przyznawać.
A tym co to zgubili, nawet niewiem jakim cudem i jak to możliwe od tak, to ujdzie bezkarnie?
Jebać policję i jebać tych co Cię tu Hydro nie lubią. A jest ich wielu i trzymają mordy w portfelu....
Tu ja gamingman i cos do powiedzenia mam: https://m.youtube.com/watch?v=VB3GzmC_9rI&list=RDVB3GzmC_9rI&start_radio=1&pp=ygUOc2N5em9yeWsgbGlyb3mgBwE%3D
Przypomniał mi się odcinek gumballa gdzie Riczard okradł bank xD
Tak w ogóle chyba państwo i skarbówka nie pozwoliło by wydać gościowi tyle kasy bez kontroli, nie?
Wy macie świadomość że jeśli go skaza to będzie miał obowiazek naprawienia szkody, prawda?
Pytanie dość bezsensowne... Milion to nie jest żadna fortuna- nie pozwoli zrezygnować z pracy i w większości przypadków, nawet krótkoterminowo nie podniesie znacząco poziomu życia. Jednocześnie odsiadka, syf w papierach, kompletnie rozwali dotychczasowe życie, zniszczy karierę, itp. W perspektywie średnio i długoterminowej "wzięcie" tego miliona musiałoby prowadzić do drastycznego pogorszenia sytuacji ekonomicznej. Nie mówiąc już o aspektach rodzinnych...
Żebym to dobrze zrozumiał jak ktoś zarabia 5 tys na ręke to zarobi ten milion nie wydając złotówki w okresie ponad 15 lat:)
Jeżeli będzie miał żyć z tej piątki to około 50 lat będzie odkładał a TY mówisz, że to nie będzie fortuna.
Tak na marginesie w Polsce 30% narodu ma około 5 tys oszczędności :)
Dla ludzi co mają swój dom i żyją bez kredytu milion jawi się jako fortuna i ustawienie życia.
Nie no- świetna sprawa, tylko nie potrafię sobie wyobrazić kogokolwiek kto nie jest 70-cio letnim emerytem, dla którego takie perspektywy zdają się być atrakcyjne :) Bo co po tych 15 latach? Z czego będziesz żyć? Pójdziesz do byle jakiej pracy za minimalną krajową? Co zostawisz dzieciom?
A może opcja wymuszonej emigracji- tylko i tutaj te środki wystarczyłyby na przeprowadzkę i max kilka lat skromnego życia- tak naprawdę czas na osiedlenie się i znalezienie pracy w nowym miejscu.
Ale zachęcam żebyś podzielił się swoim pomysłem na zagospodarowanie takiej fortuny- może po prostu ja jestem takim ekonomicznym dyletantem :)
Bo jak na razie, uważam że aby taki wybór mógł być rozważany przez kogoś rozsądnego, to musielibyśmy rozmawiać nie o milionie, a o co najmniej dziesięciu milionach- taki kapitał pozwoliłby już na przeprowadzkę i umiarkowanie skromne życie rentiera w jakimś kraju z fajnym klimatem.
A jeżeli ktoś ma rodzinę, to myślę że nawet i 20 milionów, mało kogo przekonałoby do zniknięcie na rok z życia dziecka.
No ale zacząłem poważne rozważania w niepoważnym temacie :)
He byłem w wojsku w zasadniczej służbie wojskowej 9 miesięcy, dostawałem żołd 140 zł miesięcznie.
Przepustka na dwa dni raz na dwa miesiące... ten się pyta czy za milion bym to powtórzył:)
Wygrane na loterii pokazują że przeciętny zjadacz chleba rozpizdzilby te pieniądze bardzo szybko na głupoty czego efektem była by jeszcze większa bieda.
Ja dla miliona bym nie ryzykował więzienia.
Ale milionem bym nie pogardził bo łatwo z niego można zrobić drugiego miliona w ciągu roku.
Jakoś zawsze najłatwiej się te miliony rozmnaża, gdy ich nie mamy...
To jest człowiek co by zrobił wszystko czego inni nie są w stanie tylko jemu się nie chce:)
Loon bo to jest prawda, mając miliony, kolejne dużo łatwiej przychodzą. Łatwiej się pomnaża dużą kasę. Mając dużą kasę łatwiej inwestować w bardziej ryzykowne narzędzia.
maverick, kmiotku nie przypisuj mi słów których nigdy nie napisałem.
maverick, kmiotku nie przypisuj mi słów których nigdy nie napisałem.
Nie Ty to napisałeś?
Wygrane na loterii pokazują że przeciętny zjadacz chleba rozpizdzilby te pieniądze bardzo szybko na głupoty czego efektem była by jeszcze większa bieda.
Byłbym zapomniał, że pewnie TY jesteś nieprzeciętny hehe:)
Oddaję i biorę 10% znaleźnego. Za 100 tysięcy kupuję mieszkanie a za resztę jadę w podróż po świecie.
kiedys na pewno bym sie zgodzil ale teraz w wieku 30+ nie wiem czy chce poswiecac rok zycia.
skad mam wiedziec ile zycia mi zostalo?
Jeśli w więzieniu jest biblioteka, lepiej zostawię milion siebie i pójdę do więzienia. Ponadto będę miał darmowe jedzenie, prysznic, siłownię, spacer, czas na zastanowienie się, na co wydać ten milion i jak go zwiększyć. Życie w więzieniu z pewnością nie przypomina tego, co pokazują w filmach czy grach. Słyszałem, że teraz mają ładne łóżka.