
Najlepsza gra/seria w historii?
Jaka waszym zdaniem jest najlepsza gra lub seria gier w historii? Coś co pamiętacie do dzisiaj, coś co miało ogromny wpływ na wasze życie. Grając nie mogliście się oderwać. Zarywaliście noce. Coś co z czystym sumieniem byście mogli zabrać na bezludną wyspę, gdzie mielibyście komputer i prąd.
Ja sam się zastanawiałem nad tym dość grubo. Bo kocham dwie serie gier. Oryginalną trylogię Mass Effect z Shepardem jako głównym bohaterem i serią Metal Gear Solid, która równiez niesamowicie mnie wciągnęła. Niemniej gdybym musiał wybrać jedną to byłby to jednak Mass Effect. Mimo, że zakończenie średnio mnie satysfakcjonowało, to sama historia była wręcz fantastyczna, gameplay przyjemny i przemyślany, muzyka wspaniała, do tego towarzysze (Garrus!) byli wręcz cudownie przemyślani. Historia każdego z nich była w jakiś sposób kompletna i budowała obraz uczestniczenia w czymś naprawdę wyjątkowym.
Więc dla mnie trylogia Mass Effect to najlepsza seria gier w historii. A jak to wygląda u was?
Dłuższa seria gier jest zazwyczaj nierówna pod względem jakości np. Mafia, Gothic, Diablo, Dragon Age lub nawet wymienionych przez ciebie tutaj Mass Effect i ostatnia część.
Tak na szybko to jedyna seria gier która zawsze trzymała poziom to Half-Life.
Seria? Proste, Baldurs Gate. Uwielbiam wszystkie trzy odsłony.
Albo i nie proste, bo jeszcze Europa Universalis......
Gra? Tutaj trójka kandydatów na czołowym miejscu: BG3, Planscape Torment i CP2077.
Jednej nie wybiorę, bo nie dam rady.
Seria to chyba Baldur's Gate. Jedynka prawie zaczyna się od problemów rolnika, pozwala na bardzo dużo eksploracji i uczenie się wszystkiego od zera, dopiero z czasem odkrywamy, że to co się dzieje na świecie to coś grubszego, a na dodatek i my nie jesteśmy takim zwykłym muminem co zamiatał bibliotekę.
Potem jest dwójka, która już trochę podnosi tempo, oszczędza nam lokacji z gibberlingami, bo to już nie ten poziom i skala problemów, ja osobiście akurat trochę mniej lubię dwójkę, ale ta gra bardzo dużo opowiada o mierzeniu się głównego bohatera ze swoim dziedzictwem, daje pewne wewnętrzne rozterki moralne, które musimy rozwiązać w czasie walki z Irenicusem. Nie ma tu wielkiej intrygi w tle, ale jest dużo mocnych side-questów, dużo mocnych lokacji i przede wszystkim w trakcie tej przygody odpowiadamy sami sobie na pytanie kim jesteśmy i kim chcemy być, to tu się konstytuuje zakończenie historii.
Wreszcie Baldur's Gate 3, z przyczyn wydawniczych nazwany Tronem Bhaala. Jest idealny. Jest zarazem podobny do BG1 i BG2, ale jednocześnie kompletny inny. Jest jak ostatnie 40 minut filmu akcji, gdzie wszystko jest już w zasadzie jasne, wiemy kto z kim, teraz chodzi o doprowadzeni spraw do końca. Bitwa o Hogwart, bitwa o Śródziemie, bitwa o Tron Bhaala. Główny bohater zbiera ekipę najlepszych i rusza, by odebrać to, co jest mu należne lub raz na zawsze zakończyć tę niedorzeczną historię. W tle wybuchy, helikoptery, napier***a napalm i to jest groza wojny bogów, a nie to, że 150h gonimy Dziki Gon, by ich potem w nudnej walce złożyć w 3 minuty.
Nie wliczam do serii Opowieści z Wybrzeża, Siege of Dragonspear czy tego najnowszego moda do Divinity 2: Original Sin - miło, że fani cały czas tworzą gry w świecie Baldura, ale to nie jest seria.
Co do najlepszej gry to nie da się wybrać jednej najlepszej gry w historii. Serię łatwo uargumentować, bo wymaga pewnej spójności, ciągłości, utrzymanej przez lata jakości. A jedna gra to troche bez sensu, jak porównać Heroes of Might and Magic III i Red Dead Redemption, Disco Elysium i Football Managera?