Lubię aktora i chętnie go widzę na ekranie, ale mam już dosyć tej "Cavillomani" fanów. Wszędzie by tego aktora wciskali, nie zastanawiając się czasem czy to ma sens. A na Bonda nie ma sensu brać. Z tego co pamiętam, to planują z nowym aktorem więcej niż jeden film. A przy dzisiejszym tempie produkcji kolejnych filmów i wieku Cavilla (ma 43 lata, Craig zaczynając grać Bonda miał 38) oraz jego zaangażowaniu w inne projekty (chociażby ten dla Amazona z Warhammerem) to zobaczylibyśmy może w ciągu następnych 15 lat 2/3 nowe filmy. Z Craigiem udało się w ciągu 15 lat zrobić 5 filmów, średnio jeden co trzy lata. Ale to były też inne czasy, obecnie produkcja wszystkiego coraz bardziej się wydłuża. A więc wzięcie takiego młodego, 26 letniego aktora ma więcej sensu.
Taki, że byłaby to katastrofa marketingowa dla produkcji z nowym aktorem. Zobacz co się dzieje obecnie w internecie przy zapowiedzi czegokolwiek - milion porównań do innych dzieł. Nawet jakby sam pierwszy zwiastun był dobry, tak już tony malkotentów by znalazły sposoby, jak obrzydzić ten film. Dla prostego przykładu - filmy DC. Do dziś przeglądając fora, fanpage itp. dotyczące filmów na podstawie komiksów, widzę właśnie takie spuszczanie się nad słabymi filmami Snydera i proszenie o powrót jego i obsady oraz porównywanie tego z tym co powstaje obecnie. A zobacz ile to już lat minęło. Inna sprawa, że nikt nie zrobi ci Bonda będącego hołdem dla początków serii, bo dla właścicieli praw coś takiego w głowie się nie mieści.
Ten Francis z facjaty wygląda jak taki randomowy Seba z wiejskiej dyskoteki.
W sumie to przypomina też pewnego sławnego piłkarza, aż za bardzo.
Mógłby nim być, od Supermana poprzez 3 sezony Wiedżmina, w Nieśmiertelnym kręconym notabene w moim mieście też wypadnie
dobrze jestem tego pewien.
Taki poboczny wątek gdzie jako Bond wchodzi do budki i zamienia się w SuperBonda.
Ile lat to już się ciągnie? Prędzej nowe Elders Scrolls wyjdzie, niż oni się tam w końcu zdecydują na kogoś.
Cavill nie byłby za stary, gdyby szukali aktora na 1-2 filmy. Tyle tylko, że seria o 007 od dawna raczej wiąże aktorów na więcej filmów.
Dodatkowo tu jest utrudnienie, że Bond musi być Brytyjczykiem. Raz zrobili eksperyment z australijczykiem i został najgorszym Bondem w historii.
Jak dla mnie jeśli nie chcą kogoś mniej znanego, jak to zwykle do tej pory było to idealnym wyborem jest gość z podobnego do Bonda Kingsman czyli Taron Egerton ewentualnie oryginalny Draco Malfoy czyli Tom Felton, Joe Alwyn, który ostatnio wystrzelił z karierą dzięki rolom w Hamnecie i Brutaliście czy Matthew Lewis, czyli Neville Longbottom, który po Potterze dopakował i wyprzystojniał.
A jeśli ktoś mniej znany to Theo James albo Alex Pettyfer, chłop, który kiedyś jako nastolatek grał w kinie młodzieżowym typu Jestem Numerem Cztery czy Alex Rider Misja Stormbraker i zniknął z większych produkcji albo Jack O'Connell, gość który ostatnio w Grzesznikach świetnie zagrał tego głównego wampira, Remmicka