
Smuggler z CD-Action napisał książkę, jest też o forum GOL-a
Dowiedziałem się dziś od kolegi, że Smuggler z CD-Action napisał książkę.
Chyba też po raz pierwszy oficjalnie przyznano, że Smuggler i Jerzy Poprawa, czyli Mac Abra, to ta sama osoba. Dla kogoś jest to niespodzianka?
Ta książka to dla mnie ciekawa informacja, ponieważ Smuggler był kiedyś moim idolem. Już dawno nim nie jest, a wręcz — z perspektywy dorosłego człowieka — jestem nim potężnie rozczarowany. Moim zdaniem (ale to tylko moja opinia, do której wprawdzie mam prawo, choć wiem też, że sam Smuggler bardzo źle znosi cudze opinie na swój temat) jakoś tak z roku na rok coraz gorzej odnajdował się w tej przestrzeni cyfrowej, nurzając się w coraz bardziej małostkowych sporach internetowych. Trudno było w moich oczach pogodzić wizerunek ikony dzieciństwa z jednej strony, a pieniacza internetowego z drugiej.
I właśnie w tym kontekście wrzucam fragment książki, która niejako ilustruje mój problem z „późnym Smugglerem”. Pomnik literacki własnej próżności, zupełnie niepotrzebny nawet w niewielkim stopniu skupiony na opisywaniu forumowych beefów z Soulcatcherem. Trochę mi to przypomina ten odcinek How I Met Your Mother, w którym Robin po latach spotkała swoją licealną miłość — najpopularniejszego chłopaka w szkole — a on cały czas wspominał jakieś wydarzenia sprzed 20 lat, mieszkał u mamy i nadal jeździł tym samym pickupem co w szkole maturalnej. Niepotrzebne, niepotrzebne. Ostatnio przerabiałem jakiś swój wpis z 2009 roku i finalnie 95 proc. treści napisałem od zera. Lepiej. Tymczasem to „plose pana z bałela”... to jest takie Action Redaction 1999.
Cytat obrazkowy, opublikowany w celu polemiki i analizy krytycznej, to fragment książki Nie podoba się, to nie kupuj – Jerzy „Smuggler” Poprawa, s. 522–523, która została już rozesłana do pierwszych kupujących. Można ją kupić na stronie CD-Action: https://sklep.cdaction.pl/shop/nie-podoba-sie-to-nie-kupuj-jerzy-smuggler-poprawa/
No i właśnie. Ja chyba, na przekór tytułowi, mimo wszystko kupię, choć jeśli kolega chciał mi tym fragmentem książkę zareklamować, to raczej mi ją obrzydził. Kupię nie dlatego, że Smugglera dziś podziwiam, gdyż nawet zacytowany fragment jest męczący jak Kuba Wojewódzki, któremu wszyscy przez lata powtarzali, żeby dał sobie spokój z tą Wodzianką, monotonną, nudną i ekscytującą tylko jego samego. Kupię ją raczej dla 11-letniego siebie, dla którego Smuggler był jedną z najważniejszych osób w ówczesnym życiu: wyznacznikiem pewnych gustów kulturowych i, wreszcie, wyznacznikiem pewnej estetyki poczucia humoru.
Pewnie ten wątek — na ile wnoszę z krótkiego rysu charakterologicznego — zresztą przeczyta i przynajmniej wewnętrznie się zagotuje, gdyż uwielbienie, o ile można tak powiedzieć, występuje tu tylko w formie zaprzeszłej, na dodatek niedostatecznej i okraszonej dozą krytycyzmu. Ale nic nie poradzę, że ja do Smugglera będę miał stosunek jak do Wałęsy.

Kolega relacjonuje mi na żywo, co tam się dzieje w tej książce, i naprawdę coraz chętniej po nią sięgnę. Na wiele wątków liczymy. Na przykład kiedyś EGM pisał o wojnie frakcji Elda, Yasia i EGM-a z frakcją Qnika i Smugglera, a wydaje mi się, że to ci drudzy mogli mieć zdecydowanie bardziej trzeźwy osąd tego, jak należy prowadzić pismo o grach, żeby przetrwać. Ciekawe, czy będzie o tym w książce.
Ale dosłownie jeszcze raz — ostatni, żeby nie przesadzić — pozwolę sobie na cytat obrazkowy, opublikowany w celu polemiki i analizy krytycznej. To fragment ww. książki Nie podoba się, to nie kupuj – Jerzy „Smuggler” Poprawa. Chodzi o ten wałęsizm Smugglera.
Jak trafnie zauważył mój kolega:
„Nie odpuścił se kur*a wykresu, gdzie udowaniał, że jak EGM przestał pisać o CDA na blogu, to mu wyświetlenia poleciały 😃”
I to byłoby w sumie żałosne nawet wtedy, gdyby EGM żył i prowadził dobrze funkcjonujący biznes z 25-latką u boku. Ale to na dodatek jest wplecione w — właściwie nie wiem, co to ma być — jakieś epitafium dla EGM-a, outowanie samobójstwa Anakhy… Jestem naprawdę zniesmaczony.
Natomiast oczywiście rozumiem, że po raz pierwszy od dawna Smuggler czuje się równie komfortowo jak w Action Redaction wiele lat temu, bo rozmówca nie może się odnieść i Smuggler znowu ma ostatnie słowo.
ja Pana Smugglera nie znałem, mogę się natomiast wypowiedzieć o osobie która pod taką ksywką i kolejnymi pisała na tym forum.
Przez wiele lat wiele ciekawych wypowiedzi. Z biegiem czasu narastająca frustracja i złość na zmieniający się świat. Forum jako miejsce do wyładowania swojej frustracji. Na końcu syndrom gwiazdy, wydawało mu się że jest wyjątkowy i że to on ustala zasady na tym forum. Naprawdę coś mu się mocno pomieszało z tym kto jest właścicielem tego forum i kto tu ustala zasady.
Bana dostał za serię bardzo wulgarnych, naprawdę chamskich wypowiedzi. Nie dlatego że kogoś z nas to obchodziło tylko dlatego że czytelnicy się na to patrzyli i nie chcieliśmy zostawić wrażenia że pozwalamy mu na więcej niż innym.
Co do jego pracy dziennikarskiej, nie wiem bo przyznam że nie ogarniam tej mnogości aliasów. Może był wyróżniającym się dziennikarzem growym w swoich czasach, ale dla mnie na tym forum pozostanie kimś kto stoczył się w swoich wypowiedziach z poziomu osoby której wypowiedzi czytało się z zainteresowaniem, do serii rynsztokowych przekleństw. I tak go pamiętam.
Nie znam przyczyny, podejrzewam że ewoluujący świat przycisnął go za mocno.
Sentymentu brak, pozostał niesmak.
Ja z czasów CdAction nigdy nie miałem jakiejś wielkiej sympatii do Smugglera. Lubiłem Mac Abrę, a to jego alter ego było mi w sumie dość obojętne.
Ale troche się to też zmieniło jak odkryłem jego działalność na forach internetowych. Chyba nigdy nie widziałem, żeby ktoś robił swojej firmie taki zły PR. Niby wiadomo, że jako osoba prywatna może sobie pisać co chce i być jaki chce, ale jednak dziwne, że nikt mu tam nie wytłumaczył, że nie bez powodu osoby mocno kojarzone z jakąś marką w internecie siedzą cicho, albo mają speców od wizerunku.
Ogólnie Smuggler to był dla mnie taki trochę bardziej opanowany Kwisatz_Haderach i książki raczej nie kupię.
Ten screen mocno zniechęca, przed oczami staje coraz bardziej odstający od świata emeryt, przeżywający ciągle stare forumowe (i nie tylko) napinki, które dziś już nikogo nie obchodzą. Wybór takiej a nie innej formy publikacji pewnie nieprzypadkowy - nikt mu nie może w jego własnej książce wytykać błędów i poprawiać. Taka ostateczne próba postawienia na swoim. Szkoda, że literacko mocno średni się to prezentuje.
Nie wiem co tam jest na pozostałych stronach, bo Smugglera dobrze czytało mi się za dzieciaka (gdy używał sobie publicznie na listach innych dzieciaków - kto wie zresztą, ile z nich było prawdziwych, a ile wymyślonych...), a i to tylko w Action Redaction. Kupować nie zamierzam, bo i po co? Pieniaczy i tutaj ciągle nie brakuje, a polski gierkowy światek z dawnych lat nie wydaje się na tyle ciekawy, by przekopywać się przez potencjalnie setki stron żalów i frustracji po to, żeby trafić na jeden czy dwa smakowite kąski.
(uwaga, będę wałęsować :D )
Ciekawy temat, Loon, gratki.
Czytam pół dnia i obserwując wasze reakcje i wypowiedzi, to kilka myśli mi się urodziło.
Fundamentalne pytanie (na które nie znam odpowiedzi) - jaki jest sens pisania autobiografii, bądź pisania biografii in general? Czy to jest przejaw narcyzmu w stylu "postawię sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu", czy próba pozostawienia po sobie faktycznego śladu mając świadomość, że jakieś grono osób szanowało i podziwiało? Ale jeśli tak, to któż ma ocenić, czy dana autobiografia jest warta uwagi, czy nie (innymi słowy kto się nadaje i kto sobie zasłużył)?
Piszę to z perspektywy osoby, która w swojej domowej biblioteczce ma całą półkę biografii/autobiografii, bo lubię kolekcjonować i czytać o osobach, które prywatnie szanuję bądź które mnie fascynowały/fascynują. Cóż, na tej półce autobiografia Smugglera na pewno nie stanie, ale rozumiem np. Loona, bo to jakiś powrót do korzeni i dziedzictwo kulturowe.
Nie powinno się oceniać książki po okładce, ale przecież widzimy okładkę i 3 strony więc daję sobie moralne prawo do ocenienia - fatalny styl pisarski. Jeśli wszystkie strony wyglądają jak te trzy zaprezentowane, to bardzo słabo - może na jakimś blogasku by się przyjęło, ale w formie rzeczywistej lektury to neeeh (nawet wspomniany Wojewódzki lepiej potrafił klecić zdania - wiem, bo czytałam).
PS. Tak myślę, że ja też mogłabym książkę napisać! Autobiografię swojego internetowego wcielenia. W końcu też jestem tu prawie od zarania dziejów (wtf z tym argumentem, to do czegoś więcej upoważnia? będą za to ordery czy coś?). Byłaby to książka z gatunku wspominek, "lekkie, do czytania przy obiedzie", ale byłyby też wątki kryminalne, erotyczne.. wszystkie! Jak dostanę tysiąc serduszek do tego posta to obiecuję, że napiszę! xD
imho z dawnych prasowych idoli to jednak największy zjazd jest u piekary i ziemkiewicza
Kupiłbym gdyby dał jakiegoś fajnego pełniaka do tej książki. Może być nawet w formie klucza do dowolnego launchera.
W życiu każdego człowieka mojej generacji przychodzi moment, w którym sprawdza na LinkedIn czym zajmują się jego dawni towarzysze posiedzeń na kiblu - autorzy recenzji i felietonów z gazetek o gierkach.
I wtedy łza spływa po policzku, bo superbohaterowie którzy latali do Ameryki na jakieś śmieszne targi podczas gdy reszta Polski rypała za 800 zł brutto i marzyła o wczasach w Stegnie - w najlepszym wypadku mieszkają z mamą, zasuwają dalej w tych samych upadających gazetkach i kręcą gównoburze na forach. Tudzież od 20 lat dogorywają na jakichś niższych szczeblach w korporacjach lajkując posty ekspertów od optymalizacji lejków sprzedażowych czy innych magików od call centers. Czasem komuś się uda to wtedy wyleci do Tokio wciągać kokainę prosto z cycków małolat z borderem. I zanim się obejrzy te małolaty zrobią mu z dupy jesień średniowiecza, bo, bo... to były wybuchające cycki.
Jednego tylko nie rozumiem: że Wam się nadal chce i że macie czas i energię na to, żeby... W zasadzie nie wiem co. I nie krytykuję tutaj, tylko patrzę trochę z podziwem, trochę z przerażeniem - zadając sobie jedno zajebiście ważne pytanie - "kogo to kur$a jeszcze obchodzi"? :D
A po przytoczonych fragmentach książki przychodzi mi na myśl tylko taka klamra kompozycyjna - wyrywać te kartki, miętosić, wrzucać do muszli żeby nie chlapało.
Całe życie kupa ze smugglerem. Po szybkiej kalkulacji wyszło 50 rolek Alouette z Rossmanna. Także godspeed Loonatyk, ja w to nie wchodzę.
Ta zrzutka trochę taka smutna i niezręczna. Szczerze zaczyna mi być żal faceta, mowię to bez cienia złośliwości. Przykre to wszystko .

Widzę, że odświeżono wątek, no trudno, też coś dopiszę. Pamiętam troszkę tamte czasy, gdzie się sypały bany za to, że ktoś tam coś krzywo napisał do Soula, leciały permy zamiast regulaminowego odejmowania punktów..
Ale żeby to wspominać i opisywać w swojej książce, to gościu normalnie musiał nie spać nocami i ponownie rozgrywać sobie te dialogi w głowie przez kolejne 15 lat. Ale mu Soul pojechałes po kalesonach.
Jakimś specjalnym czytelnikiem cdaction nie bylem, ale strasznie śmiesznym typem gościu się wydaje, nosi się jakby był nie wiadomo kim, zadarł ktoś z nim, to ma przeebane do końca jego życia, znam kilku takich ludzi prywatnie i to są najbardziej możliwie obrzydliwe osobniki łażące po tej ziemi. Musisz Soul uważać, na pewno jakieś swoje szamańskie klątwy z laleczkami voodoo odstawia. :v
Akurat to, że jedno z niewielu miejsc, gdzie Pan Poprawa publikuje jest X wcale mnie nie dziwi;)
Ale nic nie poradzę, że ja do Smugglera będę miał stosunek jak do Wałęsy. W punkt.
Chwileczkę, ja tu widzę przekłamanie i oszczerstwo! Napisał, że znowu pokłócił się z Soulcatcherem i dostał drugi raz bana. Tylko, że za jego czasów jako "lifter" to Soulcatcher już od dawna się nie zajmował moderacją forum. Po drugie, konto jest dalej aktywne, normalnie w przypadku bana profil i ksywka jest usuwana, a posty na forum są otagowane jako [randomoweslowo]_NPC. W przypadku liftera profil i historia postów dalej są aktywne!
https://www.gry-online.pl/users/lifter/y4137b1f
Ksywka jest usuwana gdy sam usuniesz konto natomiast jak masz bana to normalnie konto działa i jest aktywne tylko nie możesz pisać komentarzy.
Nie jest i nie sa. Zreszta na 99% forow i innych takich to tak nie dziala. Common sense.
Nie wiem czy to forum byloby lepsze bez Smugglera, ale napewno byloby lepsze bez ludzi, ktorzy pisza o rzeczach o ktorych nie maja pojecia. Dodatkowo wyskakujac jak filip z konopii z "ogloszeniem" i okrzykiem "gotcha!". Oskarzenia o klamstwa i oszczerstwa oparte na wlasnej niewiedzy juz poninmy. bo chyba jednak jeszcze troche musisz schudnac, zanim ogarniesz ze nie tylko jestes gruby, ale tez niezbyt bystry.
Smutne co POE i wieczna napinka robi z ludzmi.
A to nie wiedziałem tego. Mimo wszystko Soul nie miał już wtedy żadnego wpływu na moderację, a lifter bana mógł wyłapać za milion innych rzeczy, jak ktoś pamięta co wypisywał to raczej się nie dziwi.
Kwisatz_Haderach
Widzę, że cię dalej boli ten World of Warcraft, zaparz sobie melisę bo ci ciśnienie skoczy :D
imho z dawnych prasowych idoli to jednak największy zjazd jest u piekary i ziemkiewicza
Via Tenor
Ja z czasów CdAction nigdy nie miałem jakiejś wielkiej sympatii do Smugglera. Lubiłem Mac Abrę, a to jego alter ego było mi w sumie dość obojętne.
Ale troche się to też zmieniło jak odkryłem jego działalność na forach internetowych. Chyba nigdy nie widziałem, żeby ktoś robił swojej firmie taki zły PR. Niby wiadomo, że jako osoba prywatna może sobie pisać co chce i być jaki chce, ale jednak dziwne, że nikt mu tam nie wytłumaczył, że nie bez powodu osoby mocno kojarzone z jakąś marką w internecie siedzą cicho, albo mają speców od wizerunku.
Ogólnie Smuggler to był dla mnie taki trochę bardziej opanowany Kwisatz_Haderach i książki raczej nie kupię.
👍🥴🆗
Kolego tak, zgadza się, od czasu jak się striggerowałeś pod moim wątkiem:
To trolluje cię wrzutkami o World of Warcraft w losowych wątkach i dajesz się złapać jak dziecko za każdym razem. Ale jeżeli uważasz, że skopiujesz moją taktykę to muszę cie rozczarować, wyciąganie starych wątków i moich problemów z depresją nic ci nie da i nie dostaniesz takiej samej reakcji jaką ja dostaje od ciebie. Miałem problemy tak jak każdy inny człowiek ma i się tego nie wstydzę.
Na pocieszenie mogę ci powiedzieć, że już mi się znudziłeś i wrzutek o WoWie raczej więcej robić nie zamierzam.
W sumie nie wiem o co ci chodzi, chyba zupełnie ominął cię kontekst.
Natomiast mogę powiedzieć, że ja akurat nie jestem widocznie aż takim dobrym człowiekiem, bo jak kogoś nie lubię, albo uważam za skończonego buca, to zwyczajnie mam go w dupie. Gdyby Kwisatz założył poważny temat o tym, że ma depresję i mu źle, to sam jakoś specjalnie bym go nie pocieszał, choć też na pewno nie dokuczał bym mu z tego powodu.
O boziu, Kwisatz, a jak ja kiedyś polegnę na tym polu i będę błagać o ojojanie w depresji, to też mnie tak skopiesz? Bo jak tak, to ja nie chcem..
Chillout, boy, ja wiem że *urwicy można dostać jak ktoś ci ciągle dosrywa, ale hey, it's only internet. Wychodzi na to że jestem jedyną osobą która cię lubi, to może posłuchasz dobrej rady ;) Nie spalaj się tak, to bez sensu.
Która, proszę ja ciebie, strona?!
To jest chyba z tego wszystkiego najdziwniejsze (czy smutne, to nie wiem, niekoniecznie, bo who cares po tylu latach...)
A ja to kupię, lubię wszelkie ksiażki w jakiś sposób związane z poslkim gamedevem, grami, czasopismami etc. Pewne...świadectwo epoki.
Zle sie ze smugglerem pisalo, bo dopoki miales podobne zdanie, to litosciwie jeszcze na ciebie uwage zwrócił, ale glownie i tak chodzilo o to, co on napisal. Jezeli zbyt dlugo szliscie ramię w ramie, jezeli przez to atencja reszty dzielila sie na dwa, to w koncu i tak nie wytrzymywal i przy pierwszej okazji zrzucał cie z klifu. Chlop inteligentny, z duza wiedza, jednak z jeszcze wiekszym ego, z charakterem dziecka.
Ksiazki nie kupie, juz jako nastolatka mnie irytowaly jego chelpliwe wpisy w gazecie, potem w erze internetu tylko coraz mocniej odjezdzal. Nie zauwazyl, ze jego czytelnicy dorosli.
Raczej opisuje SoulCatchera i zatarczki z nim, niż samego GOLa. Nic ciekawego. Poza tym o wiele więcej różnych rzeczy się kłócili, pamiętam że Smugglera szczególnie striggerowało wypominanie drzewa genealogicznego, nie pamietam szczegółów.
Akurat nigdy nie rozmawiałem, ale szczerze to chyba najbardziej kojarzę właśnie tą ksywkę z dawnego CD action. Jak już wspomnial Iselor to fajnie, że takie książki wychodzą o Polsce w Polsce. A nie tłumaczenia z Wielkiej Brytanii, które niewiele mają wspólnego z naszą rzeczywistością. Książkę pewnie kupię ale może na jakiejś promocji. Aż takim fanem nie byłem 😝
Powiedzmy, że miał swoje pięć minut w czasopiśmie o grach, ale teraz? Kogo obchodzi autobiografia starszego pana napinacza.👎
Ja poznałem Smugglera na żywo bodaj w 2006 roku. Byliśmy razem z Tymonem Smektałą (były red. nacz. Clicka) na E3, i mieszkaliśmy w jednym hotelu. Przez tydzień tułaliśmy się jednym samochodem po LA. W sumie na żywo spoko gość i takim go zapamiętam. W dramy netowe z jego udziałem nigdy nie wnikałem, bo w necie jak to w necie - dużo jest wywrócone do góry nogami.
Książkę raczej kupię, bo jakby nie było, jedna z niewielu okazji do wniknięcia w kulisy polskiego giereczkowa sprzed lat.
ja Pana Smugglera nie znałem, mogę się natomiast wypowiedzieć o osobie która pod taką ksywką i kolejnymi pisała na tym forum.
Przez wiele lat wiele ciekawych wypowiedzi. Z biegiem czasu narastająca frustracja i złość na zmieniający się świat. Forum jako miejsce do wyładowania swojej frustracji. Na końcu syndrom gwiazdy, wydawało mu się że jest wyjątkowy i że to on ustala zasady na tym forum. Naprawdę coś mu się mocno pomieszało z tym kto jest właścicielem tego forum i kto tu ustala zasady.
Bana dostał za serię bardzo wulgarnych, naprawdę chamskich wypowiedzi. Nie dlatego że kogoś z nas to obchodziło tylko dlatego że czytelnicy się na to patrzyli i nie chcieliśmy zostawić wrażenia że pozwalamy mu na więcej niż innym.
Co do jego pracy dziennikarskiej, nie wiem bo przyznam że nie ogarniam tej mnogości aliasów. Może był wyróżniającym się dziennikarzem growym w swoich czasach, ale dla mnie na tym forum pozostanie kimś kto stoczył się w swoich wypowiedziach z poziomu osoby której wypowiedzi czytało się z zainteresowaniem, do serii rynsztokowych przekleństw. I tak go pamiętam.
Nie znam przyczyny, podejrzewam że ewoluujący świat przycisnął go za mocno.
Sentymentu brak, pozostał niesmak.
Nie no, nie bądź taki skromny. Przycisk BAN na pewno jest dla Ciebie sentymentalny.
Przez wiele lat wiele ciekawych wypowiedzi. Z biegiem czasu narastająca frustracja i złość na zmieniający się świat. Forum jako miejsce do wyładowania swojej frustracji. Na końcu syndrom gwiazdy, wydawało mu się że jest wyjątkowy i że to on ustala zasady na tym forum. Naprawdę coś mu się mocno pomieszało z tym kto jest właścicielem tego forum i kto tu ustala zasady.
Hehe ale żeby zrobić tak dobra własną autoocenę. Szacunek.
dla 11-letniego siebie, dla którego Smuggler był jedną z najważniejszych osób w ówczesnym życiu: wyznacznikiem pewnych gustów kulturowych i, wreszcie, wyznacznikiem pewnej estetyki poczucia humoru.
Dla mnie nigdy żadnym wyznacznikiem nie był, choć miał sporą zasługę w przekonaniu młodego mnie, że jednak warto używać mniej więcej poprawnej polszczyzny (nie, nie przez wytknięcie mi ortografów na łamach CDA, bo nigdy nic do nich nie napisałem), co mi się później w życiu przydało. Jakoś tak w czasie, kiedy CDA groził wielki upadek parę lat temu, naprodukował tu swoich komentarzy (w każdym razie lifter to ponoć on). I jak zobaczyłem miejscami dość nieskładne wypowiedzi bez jakichkolwiek polskich znaków, to autorytet co prawda nie upadł, bo autorytetem nigdy nie był, ale jednak pewne ukłucie rozczarowania było, że hipokryta zawsze tak podkreślał tę poprawność językową, a tu pisze gorzej, niż ludzie w tych listach, które wyśmiewał. No i niesmak pozostał.
tak mniej więcej pamiętam spinę Soul vs. Lifter i przecież w tedy jeszcze nie było rankingów, a ten tam pisze że z konta Smuggler (które niby tu funkcjonowało 12lat) dostał po rankingu. Nie wykluczone że czas tak leci że może i funkcjonowało 12lat ale z tymi rankingami mi się coś nie zgadza.
Nie mniej jednak, straszny idiota z naczelnego CDA. "Nie podoba się to nie kupuj" no super, ależ buntownicze. Normalnie emeryt w glanach i z puszką montany. Już tytuł tego czegoś pokazuje z czym mamy do czynienia i że lepiej nie mieć z tym nic do czynienia.
"odkąd cytowanie oficjalnych danych to kpina czy drwiny", xD jak nastolatek który odkrył że boga nie ma, pojedzie do babci na wsi i będzie jej tłukł że bóg nie istnieje i że są na to badania.
Masakra.
ak mniej więcej pamiętam spinę Soul vs. Lifter i przecież w tedy jeszcze nie było rankingów, a ten tam pisze że z konta Smuggler (które niby tu funkcjonowało 12lat) dostał po rankingu. Nie wykluczone że czas tak leci że może i funkcjonowało 12lat ale z tymi rankingami mi się coś nie zgadza.
Wtf, przecież punkty rankingu istnieją tutaj od zarania dziejów.
a może. może coś poknociłem. może źle to rozłożyłem w czasie. patrząc na to że niektórzy faktycznie mają ten ranking w okolicach 300 to faktycznie chyba jest od zawsze.
W takim razie, nie było gdzieś kiedyś w trakcie jakieś inby o coś w stylu leveli forumowiczów? Jakiegoś drugiego rankingu?
Demencja mnie męczy :d ale i ciekawość teraz :d
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=2508622
Jakimś specjalnym fanem CDA nigdy nie byłem, kupowałem przez pewien czas i do smugglera raczej miałem stosunek neutralny. Ale lubiłem jego zdjęcia. :)
Książkę kupiłem, bo lubię sobie nostalgicznie poczytać o czasach, kiedy człowiek miał dużo czasu na granie. :P
męczący jak Kuba Wojewódzki, któremu wszyscy przez lata powtarzali, żeby dał sobie spokój z tą Wodzianką, monotonną, nudną i ekscytującą tylko jego samego
Wodzianki były spoko. To środowiska lewackie naciskające na lewacki tvn zmusiły go do tego żeby nie "uprzedmiotawiać kobiety"
a w temacie wątku. wiem ze ktos taki istnieje i tyle. dla mnie niczym sie nie wyroznil
co konkretnie w segmencie wodziankowym Ci się podobało?
podobała mi się ładna, zgrabna dziewczyna niosąca wodę. rozumiem ze ty byś wolał ładnego zgrabnego pana niosącego wode? ;)
Pod względem bucostwa i uwielbienia siebie to jeden pies, w historii gola były trzy takie osoby Soulcatcher sys|yavor i smuggler.
No tak,tylko wiedżmin był w sumie sympatyczny,nieszkodliwy i nieagresywny, w przeciwieństwie do tych osobników :)
sys|yavor i smugglerze można napisać również wiele pozytywnych rzeczy, a ty w czym pozytywnym na tym forum zaistniałeś?
Ten screen mocno zniechęca, przed oczami staje coraz bardziej odstający od świata emeryt, przeżywający ciągle stare forumowe (i nie tylko) napinki, które dziś już nikogo nie obchodzą. Wybór takiej a nie innej formy publikacji pewnie nieprzypadkowy - nikt mu nie może w jego własnej książce wytykać błędów i poprawiać. Taka ostateczne próba postawienia na swoim. Szkoda, że literacko mocno średni się to prezentuje.
Nie wiem co tam jest na pozostałych stronach, bo Smugglera dobrze czytało mi się za dzieciaka (gdy używał sobie publicznie na listach innych dzieciaków - kto wie zresztą, ile z nich było prawdziwych, a ile wymyślonych...), a i to tylko w Action Redaction. Kupować nie zamierzam, bo i po co? Pieniaczy i tutaj ciągle nie brakuje, a polski gierkowy światek z dawnych lat nie wydaje się na tyle ciekawy, by przekopywać się przez potencjalnie setki stron żalów i frustracji po to, żeby trafić na jeden czy dwa smakowite kąski.
Babranie się w mocno subiektywnej relacji z bagienka branżowego, zwłaszcza autorstwa Smugglera (który niejeden raz próbował się tutaj na forum popisywać, z kiepskim skutkiem)... No po prostu nie.
Jeśli jednak komuś taka lektura pasuje, to mogę tylko życzyć dobrej zabawy - tak poważnie, bez szydery.
Ten gość chyba potrzebuje spowiedzi publicznej i wyciągania starych brudów.
Z redakcji CDA też wszystko wyzygane?
Via Tenor
Jak dobrze pociśniecie w tym wątku, to będzie druga część książki.
Kupiłbym gdyby dał jakiegoś fajnego pełniaka do tej książki. Może być nawet w formie klucza do dowolnego launchera.
(uwaga, będę wałęsować :D )
Ciekawy temat, Loon, gratki.
Czytam pół dnia i obserwując wasze reakcje i wypowiedzi, to kilka myśli mi się urodziło.
Fundamentalne pytanie (na które nie znam odpowiedzi) - jaki jest sens pisania autobiografii, bądź pisania biografii in general? Czy to jest przejaw narcyzmu w stylu "postawię sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu", czy próba pozostawienia po sobie faktycznego śladu mając świadomość, że jakieś grono osób szanowało i podziwiało? Ale jeśli tak, to któż ma ocenić, czy dana autobiografia jest warta uwagi, czy nie (innymi słowy kto się nadaje i kto sobie zasłużył)?
Piszę to z perspektywy osoby, która w swojej domowej biblioteczce ma całą półkę biografii/autobiografii, bo lubię kolekcjonować i czytać o osobach, które prywatnie szanuję bądź które mnie fascynowały/fascynują. Cóż, na tej półce autobiografia Smugglera na pewno nie stanie, ale rozumiem np. Loona, bo to jakiś powrót do korzeni i dziedzictwo kulturowe.
Nie powinno się oceniać książki po okładce, ale przecież widzimy okładkę i 3 strony więc daję sobie moralne prawo do ocenienia - fatalny styl pisarski. Jeśli wszystkie strony wyglądają jak te trzy zaprezentowane, to bardzo słabo - może na jakimś blogasku by się przyjęło, ale w formie rzeczywistej lektury to neeeh (nawet wspomniany Wojewódzki lepiej potrafił klecić zdania - wiem, bo czytałam).
PS. Tak myślę, że ja też mogłabym książkę napisać! Autobiografię swojego internetowego wcielenia. W końcu też jestem tu prawie od zarania dziejów (wtf z tym argumentem, to do czegoś więcej upoważnia? będą za to ordery czy coś?). Byłaby to książka z gatunku wspominek, "lekkie, do czytania przy obiedzie", ale byłyby też wątki kryminalne, erotyczne.. wszystkie! Jak dostanę tysiąc serduszek do tego posta to obiecuję, że napiszę! xD
Smuggler to:
* dziś przykurzona, ale jednak legenda branży gier komputerowych w Polsce;
* niegdyś po prostu ekstremalnie ważna postać świata polskich gier — jako Poprawa i jako Smuggler;
* człowiek, którego realny wpływ trudno dziś chyba w pełni odtworzyć. Mało kto pamięta, jak wielki miał „impakt” pod koniec lat 90. XX wieku, z tymi swoimi 200 tys. nakładu;
* ktoś, kto był w samym środku niezwykle istotnych wydarzeń: przemian ustrojowych, rozwoju komputeryzacji, sceny, rynków wydawniczych, germanizacji mediów, repolonizacji mediów itd.;
* postać związana z historią CD-Action, która nawet dziś wciąż się pisze.
Prawdę powiedziawszy, jestem zdumiony, że CD-Action jeszcze żyje. Jak raz na trzy lata dorwę numer, to rzucam go gdzieś i nie chce mi się czytać, ale kierunek targów, a nie klasycznych mediów, wydaje mi się ciekawy. Rzeczpospolitą niedawno kupił zresztą człowiek bardziej od targów niż od mediów, choć media też ma. A medialnie, chyba też w dużej mierze tymi numerami specjalnymi, CD-Action jest w stanie robić to, co ja w mediach szczególnie cenię: przetrwać. Za wszelką cenę. Moim zdaniem już i tak ciągną z 6 lat na kredyt.
Pytanie, jaka jest w tym rola Smugglera. Może dowiemy się z książki. Kolega zaspoilerował mi, że pewnego razu Qnik przedłużył życie CD-Action o lata pomysłem, by dodawać zdrapki z World of Tanks.
Więc moim zdaniem z takiej książki za 50 lat coś będzie mógł czerpać historyk*, a już dziś coś może z niej czerpać hobbysta — taki jak na przykład ja, bierny uczestnik albo obserwator większości tych wydarzeń: Atari, demoscena, giełda na Grzybowskiej, pierwsze pecety, piractwo, pełniaki, Unia Europejska, Steam, dobrobyt.
Przed każdą piracką gierką oglądało się intra, które podobno robili nawet przyszli — panie Andrzeju, czekamy — nobliści z fizyki.
Oczywiście na końcu można zadawać pytanie, czy kategoria „czasopisma o grach komputerowych w Polsce”, czyli tak naprawdę przygoda w skali wszechświata trwająca 20 lat — albo 40 lat, jeśli ktoś chce być uprzejmy — jest w ogóle na tyle istotna, by nadawać jej walor historyczny. Ale w szerszym kontekście jest to obraz jakiejś transformacji kulturowo-technologicznej polskiego społeczeństwa. Także dzięki CD-Action można próbować lepiej zrozumieć, jak staliśmy się 20. gospodarką świata, choć oczywiście jest to patetyczne wyolbrzymienie.
*Z tym historykiem chcę być jednak dość ostrożny. Przez radykalny język, bardzo agresywne oceny i pewną niespójność faktów — nawet dwie losowe strony wywołały już szereg dyskusji na tym forum — finalna wartość historyczna może niestety nie być aż tak duża. Ale pytałaś, jak rozumiem, ogólnie o autobiografie, a nie tylko o tę Smugglera.
Racja
O, no i fajnie. Tylko czemu to brzmi jak tłumaczenie..? Człowiek z natury zabawny, artysta, który faktycznie sieje rozrywkę i porywa tłumy, nie ma raczej potrzeby usprawiedliwiania się. Helou, to jest tak, jakbyś tłumaczył komuś łopatologicznie jakiś dowcip - to od razu przestaje być zabawne/błyskotliwe/sensowne.
Im dłużej czytam ten wątek tym bardziej mi się odechciewa, co mnie obchodzi i jak moje życie wzbogacić może pisanie, jak to jakiś Smuggler się szarpał z jakimś Soulcatcherem na forum internetowym. Litości.
Ale bycie bucem i mówienie, że to "dla rozrywki", to już jest naprawdę poza skalą..
Panowie, żebyśmy się dobrze zrozumieli - ja wiem, kim jest Smuggler. Nie czuję żadnego sentymentu, ale również nie odmawiam WAM prawa do czucia tegoż.
Patrząc na te trzy kartki (no, teraz cztery) podeszłam w swojej opinii w kontekście takim prymitywno-literackim, po prostu drażni mnie ten styl (a raczej jego brak), ta dziwna maniera która kojarzy mi się z bardzo mocnym przerostem ego, etc etc.
Doskonale rozumiem, że Smuggler w pewnym środowisku jest postacią-legendą i ja absolutnie nie zamierzam mu odbierać... ale może tutaj właśnie wystarczyło postawić kropkę. Zamiast marnować wiele lasów na książkę, gdzie pincet stron jest po prostu marnowane na jakąś wiwisekcję.
Cały czas myślę (patrząc na cytaty opublikowane) że to wszystko dałoby się opisać jakoś lżej, zabawniej, mrugając okiem do czytelnika - tymczasem mam przed oczami obraz kijka w dupie, no sorry.
nie no, nie mów tak, laudacja na cześć zmarłego kolegi z redakcji okraszona wykresami spadającej popularności jego bloga jest zawsze na miejscu
Loon
mhm, wykresy, i cytat z Mistrza i Małgorzaty, i comic sans w druku... trochę laudacja, ale trochę ciśnięcie beki, wszak autor jest rozrywkowy!
Z 15 lat temu bym takie coś pewnie z chęcią przeczytał, mimo tego, że nigdy nie kupowałem CD-Action, poza kilkoma wyjątkami, które można na palcach jednej ręki policzyć. Ale teraz? Już za stary jestem na wywlekanie internetowych wojenek, mimo tego, że to pewnie tylko niewielki fragment tej książki. No ale Smuggler i CD-Action to nie była moja bajka.
Za to dzisiaj kupiłbym chętnie inną książkę, która mam nadzieję kiedyś powstanie. Panie Soulcatcher, to Pana mam na myśli. Piszę nieironicznie, bo tak już od lat w sumie się zastanawiam czy coś Pan tam wieczorami spisuje. Bo myślę, że jest co spisywać.
Jest mi po prostu smutno gdy myślę o tym że te wszystkie wspaniałe chwile które kiedyś przeżyliśmy już nigdy nie wrócą, i jak by o nich nie opowiadać i tak nikt kto ich nie przeżył nie uwierzy.
Więc wieczorem myślmy o kolejnym dniu zamiast rozdrapywać przeszłość, a rano cieszmy się cudami które przyniesie kolejny dzień, kolejny więc najlepszy dzień naszego życia 💪😊
Pamiętniki są dla ludzi którzy planują już nic w życiu nie przeżyć, albo boją się że nikt ich nie zapamiętał, no bo przecież nie uwierzę że chodzi tylko o wyciąganie pieniędzy od czytelników.
Dużo bardziej interesuje mnie przyszłość i wszystko to, co jeszcze przede mną. Mimo wieku 50+, staram wciąż "inwestować" w siebie - zarówno intelektualnie jak i fizycznie. Nie chcę być niedołężnym dziadkiem, żyjącym przeszłością i wspomnieniami. Jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, miejsc do zobaczenia i wiedzy do zdobycia, że szkoda czasu na trwanie w letargu przeszłości.
W życiu każdego człowieka mojej generacji przychodzi moment, w którym sprawdza na LinkedIn czym zajmują się jego dawni towarzysze posiedzeń na kiblu - autorzy recenzji i felietonów z gazetek o gierkach.
I wtedy łza spływa po policzku, bo superbohaterowie którzy latali do Ameryki na jakieś śmieszne targi podczas gdy reszta Polski rypała za 800 zł brutto i marzyła o wczasach w Stegnie - w najlepszym wypadku mieszkają z mamą, zasuwają dalej w tych samych upadających gazetkach i kręcą gównoburze na forach. Tudzież od 20 lat dogorywają na jakichś niższych szczeblach w korporacjach lajkując posty ekspertów od optymalizacji lejków sprzedażowych czy innych magików od call centers. Czasem komuś się uda to wtedy wyleci do Tokio wciągać kokainę prosto z cycków małolat z borderem. I zanim się obejrzy te małolaty zrobią mu z dupy jesień średniowiecza, bo, bo... to były wybuchające cycki.
Jednego tylko nie rozumiem: że Wam się nadal chce i że macie czas i energię na to, żeby... W zasadzie nie wiem co. I nie krytykuję tutaj, tylko patrzę trochę z podziwem, trochę z przerażeniem - zadając sobie jedno zajebiście ważne pytanie - "kogo to kur$a jeszcze obchodzi"? :D
A po przytoczonych fragmentach książki przychodzi mi na myśl tylko taka klamra kompozycyjna - wyrywać te kartki, miętosić, wrzucać do muszli żeby nie chlapało.
Całe życie kupa ze smugglerem. Po szybkiej kalkulacji wyszło 50 rolek Alouette z Rossmanna. Także godspeed Loonatyk, ja w to nie wchodzę.
Czasem komuś się uda to wtedy wyleci do Tokio wciągać kokainę prosto z cycków małolat z borderem. I zanim się obejrzy te małolaty zrobią mu z dupy jesień średniowiecza
O, wstyd przyznać, ale ostatnio za namową kolegi dałem szansę temu uniwersum i chyba się wciągnąłem. To się ogląda jak naprawdę dobry kryminał (zresztą trochę to kryminał faktycznie jest).
W CD-Action to już chyba naprawdę jadą na ostatnich oparach, że zagrali kartą "ujawniamy Smugglera".
Smuggler się już ładnych parę lat temu zdeanonimizował (przez przypadek czy celowo, nie wnikam). Więc ładne mi "ujawnienie".
W sumie ja tam jakoś specjalnie nie śledzę, ale w swoim czasie obiło mi się o uszy, że gość się rypnął i na FB z imiennego konta coś napisał jako Smuggler. I to chyba nawet z komentarzy pod którymś tekstem na GOL-u się o tym dowiedziałem.
Ani razu nie kupiłem CDA. Rzucam teraz okiem na ten wątek.
Ja mówię, matko bosko.... co to się stanęło.
A ja akurat sie ciesze, ze Smuggler popelnil ta ksiazke. Ja nadal pamietam jak po szkole bieglo sie do kiosku Ruchu, aby kupic nowe CD-Action. Mieszkalem wtedy w 20 tysiecznym miescie, gdzie malo co bylo do robienia. Zwlaszcza w tamtych ciezkich czasach zmian w Polsce.
Gazety komputerowe to bylo takie okienko na ciekawy swiat. No i fajne pelniaki dawali. Mnie raz, ze nie bylo stac na zakup oryginalow to po drugie wymagalo to wyprawy do duzego miasta. Ta ksaizka jest glownie dla osob, ktorzy chca nostalgicznej podorozy. Moje gazety top secret, secret service, cd-a, bajtkow etc etc niestety przepadly przy przeprowadzce. Zostalo mi kilkaset plyt CD/DvD z grami z tamtych lat.
Duzo z tych gier jest dzisiaj nie zdobycie bo to nie byly jakies topowe tytuly i dzisiaj juz praktycznie nie dostania czy to w postaci fizycznej czy to elektronicznej. Na moim retro komputerze na monitorze CRT to prawdziwy wechikul czasu, gdy sie odpala stare plyty CD. Na duzej czesci z nich sa materialy Smugglera.
Czy to jego zdjecia popelnione w podrozach, wybrane tapety. Czy to sie komus podoba czy nie CD-Action to Smuggler. Podziwiam faceta, ze zostal i nadal walczy. Patrzac na dzisiejszy obraz mediow papierowych i poziom dzienkarstwa to Smuggler nadal trzyma wysoki poziom. Domyslam sie, ze facet nie 1 raz czy 2 zastanawial sie czy to rzucic wszytko w diably. No, ale jak widac nadal wierzga i kopie. Do not go gentle into that good night . Jak widac po tym poscie nadal wywoluje w ludziach jakies odczucia i wspomniena na temat swojej postaci.
Co do jego postow to kto pierwszy bez winy niech rzuci kamieniem. Ja tez bylem kiedys/jestem forum warriorem. Wstydze sie niektorych moich postow. No, ale prawie kazdy kto sie udziela na jakims forum i zywo go interesuje jakies hobby tak ma. Czasami w swojej misji "moja prawda jest najwazniejsza" i z powodow w RL nie piszemy w sposob odpowiedzialny. Dodajmy do tego, ze Smuggler tu na Golu ma spora grupke antyfanow. Dla sporej tej grupy tych fanow problemy CD-Action to byl sposob na prowokowanie Smugglera. Smuggler naprawde nie mial tu lekko. Gdzie tylko cos zapostowal od razu "przyjaciele" atakowali jak jakas wataha. No i oczywiscie odpowiadal za wszytko co zwiazane bylo z CD-Action. Ja sie nie dziwie, ze ogarniala go coraz wieksza frustracja zwiazana z tym miejscem.
Nie powiem, kusiło mnie wrzucić do sieci maile od autora książki. Byłby dodatkowy rozdział o tym, jak robiło się w wała autorów, naczelnego i kłamało w socialach o całej sprawie xD
https://www.gry-online.pl/forum/jak-nie-dac-sie-oszukac-przy-wspolpracy-z-quotcd-actionquot/z1f6cfff
No i znalazłem wpis Silvarena w archiwach :)
https://web.archive.org/web/20230329064522/https://www.silvaren.pl/gaweda/cd-action/
Dziś się z tego już raczej śmieję, ale jak tylko ktoś mi podesłał info o tej książce Smugglera, to zacząłem żartować, że mam brakujący rozdział. Prawda taka, że gdyby nie ewentualne ciąganie po sądach za naruszenie mitycznych dóbr osobistych, to te maile już dawno byłyby ogólnie dostępne, bo ich treść wszystko potwierdza. A redaktor ma raczej wybujałe ego, więc nie zdziwiłbym się, gdyby wykorzystał okazję, a szkoda czasu i nerwów. Plus mam pracę, gdzie tego typu sprawy nie byłyby dobrze odebrane.
Tak prawdę mówiąc, to bardziej mnie wtedy wkurzyło ich podejście, że ręka rękę myje i zamiast przyznać publicznie, że popełnili błąd, to zaczęli ze mnie robić niedoinformowanego debila w swoich wypowiedziach na fejsie i na stronie magazynu. Już pal licho te 3 tys z hakiem, jakie miały wpaść za teksty. Obecnie nie mam już najmniejszego powodu do narzekania na zarobki. Anyway, od tamtego czasu nie przeczytałem ani nie obejrzałem ani jednego materiału przygotowanego przez tę redakcję.
No i sam przyznales, ze byl blad po Twojej stronie bo wszystko na buzie. Pracowalem w roznych firmach i szczerze jak sie patrzy z zewnatrz to kazda prezentowala sie profesjonalnie, wszystko robione jak nalezy. Jednak pracujac w nich wylanial sie inny obraz. W kazdej firmie jest SNAFU. No i mnostwo ludzi lubi wykorzystywac pasje ludzi i najlepiej im za to nie placic. Prawie kazdy wchodzacy w dorosle zycie i podejmujacy prace tego doswiadczyl. Niestety frycowe trzeba zaplacic. Z tego co piszesz poszedles i tak w inny kierunek w zyciu. Moze to i lepiej bo dzisiaj pisanie to naprawde ciezki kawalek chleba. Wiec moze oddali Ci przysluge.
Via Tenor
Haha seryjnie ksiazka o Smuglerze naprawde istnieje czy to jakis AI sciema?
Rozumiem ze growi "dzienikarze" w latach 90 mieli poplarnosc niczym gwiazdy Rocka i sprzedawali naklady w milionach wiec sodowa mogla uderzyc do glowy, ale bez przesady ze ktos bedzie chcial czytac te ich starczy wypociny o tym jak to "Kiedys to bylo".
Te czasy juz dawno minely i tylko stare dziady jeszcze pamietaja kim Byl Smuggler czy Mr Jedi. I jesli ktos te czasy pamieta to bardziej na wizyte na Kolonoskopie na NFZ sie musi umowic a nie ksiazki czytac.
Rozumiem że jak przez lata na tym forum, wątki z reklamą nowego numeru CD Action były codziennie podbijane, tak i teraz codziennie wchodząc na to forum będę widział ten wątek mający reklamować książkę ? Zawsze na pierwszej stronie forum?
Będziecie tu dyskutowali o swojej młodości, marzeniach, idolach swojego dzieciństwa, pięknych latach młodości a wszystko w kontekście "Smuggler" i "CD-Action" ? Potem stworzy się z tego wątek seryjny, może Karczmę ... i będzie to trwało tak długo aż wyczerpie się nakład.
Potem będzie wątek o dodruku, wersji elektronicznej itd.
No to ja chyba jestem dziwny bo mnie w życiu spotkało bardzo wiele miłych rzeczy i żadna z nich nie miała nic wspólnego z CDA i Smugglerem.
Podbiłeś wątek, więc inni pójdą w twoje ślady. ;)
Żeby nie zamieszczać "pustej" treści, dodam tylko (w kontekście wywodu Silvarena), że mnie CDA zapłaciło dość szybko za artykuł, choć (o ile dobrze pamiętam) ostatecznie tekstu nie wrzucono do wersji papierowej, tylko na stronę internetową czasopisma.
Zadałem pytanie czy ta akcja reklamowa będzie długo trwała bo jeżeli tak to wyłączę sobie ten wątek z widoczności. W zasadzie nigdy tego nie zrobiłem a może warto kiedyś spróbować.
Wiesz każdy ma swoją granicę tolerancji. Musiałem się męczyć z tym promocyjnym tematem chyba z 10 lat i myślałem że to już umarło. A jednak wchodzę codziennie rano na forum pełen porannego zapału w poszukiwaniu czegoś ciekawego i widzę "Smuggler z CD-Action" i od razu odechciewa mi się czegokolwiek :)
Potraktuj to więc jako prezent że możesz błyszczeć swoimi przenikliwymi ripostami nie na temat pod moją wypowiedzią.
Soul jestes forum warriorem. Problem jest taki, ze jestes uparty i nie zmieniasz zdania. Nawet jak jestes w bledzie.
ps. Nie mecz sie. Zablokuj temat.
No daj spokój... Ja rozumiem różne niesnaski między ludźmi, ale naprawdę, robisz wyrzuty użytkownikom, bo dyskutują o czymś, co ich interesuje i dla wielu faktycznie wiąże się z jakimiś wspomnieniami z młodości, tylko dlatego, że TY musisz na to patrzeć? I że być może temat rozreklamuje książkę jakiegoś twojego nemezis sprzed lat?
Ja akurat nie miałem tu konta w czasach gdy byłeś adminem, więc nie wiem czy te wszystkie opowieści są prawdą, ale w tym momencie naprawdę wychodzisz na totalnie małostkowego typa.
Zresztą to zabawne bo zignorowałem wątek i go nie widzę, ale powiadomienia o tym że ktoś mnie woła nadal działają.
Koniecznie musisz dać o tym znać informatykowi w firmie. A nie, czekaj ;)
Zignorowałem ten wątek, ale wiele to nie pomogło, bo ciągle ktoś mnie przywołuje i tu z powrotem trafiam. Zostałem tu nazwany bucem i to kilka razy, zostałem wyśmiany itd. To naprawdę przypomina tamte czasy.
co do twojego wątku, przecież stale polecasz jakieś fajne książki, nic dziwnego że ta perła realizmu magicznego przykuła twoją uwagę.
Już się wynoszę aby nie przeszkadzać wam we wspominkach, tylko mnie już nie przywołujcie.
Potraktuj to więc jako prezent że możesz błyszczeć swoimi przenikliwymi ripostami nie na temat pod moją wypowiedzią.
gdzie ten prezent? Tak się składa, że nie mogę i dwa posty poleciały. :)
GOL bawi i uczy. Też nie wiedziałem, że w znaczeniu regionalnym jest to bardzo obraźliwe słowo.
https://obcyjezykpolski.pl/slowo-buc-wulgaryzm-czy-nie/
Wątek o smugglerze, a tyle pozytywów wychodzi, kto by pomyślał. ;)
Czyli w sumie tylko w Krakowie i okolicach jest wulgarne. U reszty świata i w Internecie już nie. Czyli można używać 😜
Skoro tylko w Krakowie jest takie, to czemu zawsze ludzie sie wrecz przescigaja kto pierwszy nazwie Sapkowskiego "bucem"? I nie, nie mowia tego pieszczotliwie.
Zreszta wlasnie ten trend mi obrzydzil to slowo. Nigdzie nie uzywane, wlasciwie archaizm, a tu nagle zawsze jakis madry chce zablysnac.
Poza innymi znaczeniami “buc” to męski członek w mocno wulgarnym znaczeniu.
Więc jak chcecie komuś napisać że jest arogancki to napiszcie że jest arogancki.

Skończyłem czytać.
Zobaczyłem przypadkiem post na X reklamujący i od razu kupiłem. Chyba sam sobie wmowilem że będzie to historia głównie poświęcona cdaction. Tymczasem o piśmie i ludziach w nim pracującym jest parę kartek w dodatku nic szczególnego.
O ile jeszcze "droga smugglera" do cdaction jest w jakimś stopniu interesująca dla BYLEGO fana pisma to druga część książki to już całkowita zapchajdziura gdzie na przykład Poprawa podaje PRZEPISY ULUBIONYCH DAŃ! Żenada.
A na sam koniec Smuggler prosi jeszcze o datki dla siebie 🫣 sorry ale dałem za to 85zl
Teraz już wiem że NIE PODOBA SIE ale KUPILEM.
Wy nie musicie.
Ordynarny schabowy jak jakis plebs? Po sposobie odpisywania na listy i personie wykreowanej w internecie oczekiwalbym raczej slowiczych jezyczkow po mongolsku marynowanych w sosie z mlodej oberzyny.
Nigdy nie poznawajcie swoich idoli!
btw. "4 cwiartki cytryny". Ta... cwiartki od razu.
Ja chcę koniecznie te przepisy!!!!!
Już widzę, że schabowy źle smażony, a zupa czosnkowa to jakiś prymitywny przepis na klasyczną śląską wodzionkę..
Chcem wiencej.
Via Tenor
Wiesz ze jak to napisales to wychodzi na to, ze tak. Ale nieswiadoma.
Zacialem sie przy wymyslaniu "fikusnej" i smiesznej nazwy potrawy, a po paru sekundach pojawily sie w glowie slowiki. Bez zadnego kontekstu czy swiadomego zrodla.
Jakos tam musialy sie znalezc.
Czytalem te komiksy jak "bylem maly".
Ludzki mozg i pamiec to niesamowite maszyny. ;)
Heh...
Teraz mam zagwozdke skad sie wziely w komiksie... Potrawa Sknerusa? Pasowaloby.

Nie bardzo rozumiem te internetowe zebranie. No serio strasznie to przykre. Ja wiem, ze to dobrowolne, ale pozostawia taki niemily posmak. Jakas choroba i nie ma na zycie ? Wszyscy wyciagaja rece po pieniadze i sa w tym bezwstydni.
czyzby Jerzy Potrawa po latach zmadrzal???
podaje PRZEPISY ULUBIONYCH DAŃ!
nazwisko zobowiązuje ;)
Ta zrzutka trochę taka smutna i niezręczna. Szczerze zaczyna mi być żal faceta, mowię to bez cienia złośliwości. Przykre to wszystko .

Widzę, że odświeżono wątek, no trudno, też coś dopiszę. Pamiętam troszkę tamte czasy, gdzie się sypały bany za to, że ktoś tam coś krzywo napisał do Soula, leciały permy zamiast regulaminowego odejmowania punktów..
Ale żeby to wspominać i opisywać w swojej książce, to gościu normalnie musiał nie spać nocami i ponownie rozgrywać sobie te dialogi w głowie przez kolejne 15 lat. Ale mu Soul pojechałes po kalesonach.
Jakimś specjalnym czytelnikiem cdaction nie bylem, ale strasznie śmiesznym typem gościu się wydaje, nosi się jakby był nie wiadomo kim, zadarł ktoś z nim, to ma przeebane do końca jego życia, znam kilku takich ludzi prywatnie i to są najbardziej możliwie obrzydliwe osobniki łażące po tej ziemi. Musisz Soul uważać, na pewno jakieś swoje szamańskie klątwy z laleczkami voodoo odstawia. :v
Eh, to i ja wtrącę 3 grosze.
Mnie dziś rozwala fakt, że Smug był redaktorem naczelnym i działał częściowo de facto pod przykrywką, jak agent jakichś podejrzanych służb specjalnych.
Rozwala mnie, że redaktor naczelny, który powinien dbać o jakość pisma, o przestrzeganie standardów etycznych i dziennikarskich, o wsparcie czytelników, tak często, no po prostu gnoił własnych czytelników.
Chyba większość osób niedocenia tej nikczemności i hipokryzji.
Druga sprawa. CDA miało ogromny wpływ na graczy w Polsce. Smug był jedną z osób, które ten wpływ kształtowały. To m.in. on niszczył w graczach zmysł pozytywnej i merytorycznej krytyki i faktycznie dyskusję publiczną o grach i branży.

ta okładka poprawy wygląda znajomo
I jest tak jak pisałem, do końca świata ten reklamowy wątek, promujący makulaturę będzie zaśmiecał to forum.