Wydaje mi się, że odpowiedzialne jest za to również wciskanie na siłę pewnych rozwiązań niebędących konsekwencją pomysłu na daną produkcję, a ewidentnie robionych pod pewien klucz i nierzadko ordynarnie podawanych.
Odbiorcy potem reagują alergicznie nawet na takie dzieła czy wątki, które powstały w sposób naturalny z pomysłu na siebie, a budzą kontrowersje, ponieważ zawierają wątki LGB czy kobietę jako główną postać.
Jedna strona przegina, druga potem staje się przewrażliwiona.
Pytanie ilu z udzielających się w tej dyskusji/ankiecie ma rzeczywisty punkt odniesienia i zna zarówno postacie ze starych gier jak i tych nowych, tak by móc samemu ocenić ich odbiór.
Jak posiada się ograniczone doświadczenia to ciężko o miarodajność
Pierwszy Control jest jednak zupełnie inną pozycją, może być również cięższą w odbiorcze ze względu na wykreowany, specyficzny, świat więc kontynuacja mogła nie każdego do siebie przekonać.
Osobiście wolę zakupić Control Resonant niż TBOD, ponieważ bardziej trafiają do mnie pomysły Finów, w dodatku od jakiegoś czasu cierpię na zmęczenie tematyką fantasy.
Pierwszą odsłonę Control przeszedłem na ps4, potem ps5, a ostatnio na pc (steam) i za każdym razem świetnie się bawiłem, w dodatku zawsze coś nowego odkrywałem - ostatnio, że kule które leczą przeciwników też można przechwycić i wtedy leczą Jesse. Do tej pory likwidowałem je w pierwszej kolejności 😅
Niedawno zaliczyłem też drugiego Alana Wakea aby być na bieżąco z fabułą w Control Resonant, bo pewnie jakieś wątki się tam pojawią, podobnie jak miało to miejsce w poprzednich grach.
Przypomina mi to przełom wieków kiedy użytkownicy własnoręcznie składanych PCtów prześcigali się w zachwalaniu jak szybko uruchamiają się ich komputery i czego nie zrobili aby trwało to krócej niż u kogoś innego. Zawsze mnie to bawiło, bo mnie bardziej interesowała stabilność pracy i możliwości sprzętu, a nie szybkość z jaką się uruchamia.
Wtedy zastanawiałem się co takiego pożytecznego robią ludzie z tymi sekundami nadrobionymi względem wolniej uruchamiającego się sprzętu sąsiada, tak i teraz zastanawiam się co tracę czekając te 5 sekund dłużej (choć u mnie Steam startuje razem z systemem i robi to błyskawicznie) ;-)
Ludzie zapominają, że prawem twórcy jest żądać za swoją pracę tyle ile mu się żywnie podoba, a prawem konsumenta jest odmowa kupowania jeśli uważa, że jest to za drogo. Nic nie boli bardziej niż dostać po kieszeni. Tymczasem...
...konsumenci wobec gier zachowują się często jakby to była jakaś obsesja, którą trzeba zaspokoić zaraz po premierze, nierzadko kupowana w ciemno w ramach pre-orderów, a potem płacz, że popsuta, niedorobiona albo za drogo.
Nie jest za drogo skoro gry, niezależnie od ceny i swojego stanu, nadal są kupowane masowo w dniu premiery.
Wrzawa z powodu wirtualnej tarczy... wielkie XD
Są to zupełnie inne gry, tworzone z inną filozofią, w innej skali, z innym budżetem i marketingiem.
Napisałem jedynie, że na jedną z nich czekam, a na drugą nie, bo obu tych gier dotyczy ten news. Po prosu nie rusza mnie ta cała wrzawa wokół jak i sama gra, i pewnie podobnie będzie z Wiedźminem 4, bo na niego również nie czekam :-)
"Ogladam sporo animacji (chociaz ostatnio coraz mniej), ale generalnie to tak uwazam, ze sa glownie dla dzieci i mlodszych."
Animacja to jedynie forma przekazu i nie musi determinować treści ani docelowego odbiorcy, nie kończy się też na Disneyu czy Pixarze :-)
Na ten przykład polski film "Chłopi" z 2023 roku, będący adaptacją powieści Władysława Reymonta, też jest animacją.
Niejedna animacja japońska (anime) bywa dużo bardziej brutalna i/lub dojrzalsza niż zachodnie filmy aktorskie, niejednej z nich na pewno nie pozwoliłbym oglądać dzieciom.
Co w związku z tym? :-)
Wedle takiego pojmowania świata animacje też są tylko dla dzieci?
Na nową Kenę czekam, pierwsza część jest świetna. Na GTA6 - nie czekam.
Gdzie są dowody, że wygląd Laufey jest wynikiem czyjejkolwiek zazdrości? Zmiana względem wyglądu aktorki to nie dowód, bo to czy postać w grze ma wyglądać dokladnie jak grający ją aktor lub aktorka nie jest żadnym obowiązkiem, a decyzją studia oraz umową między nim, a aktorami.
Forspoken odniosło porażkę ale to ty wpierw napisałeś, że za sprawą magicznego przedmiotu obecnego w grze (i tego miałeś dowieść), a dopiero później zacząłeś dopisywać do tego inne kwestie.
Wiadomością o powstawaniu nowej gry z Kratosem w roli głównej są wypowiedzi twórców, a nie zapowiedź gry z Laufey.
Dalej też nie wiadomo dlaczego to slop albo woke.
Pytanie zasadnicze: Czy ty w ogóle rozumiesz znaczenie słów, których używasz i czy nadążasz za tym co sam piszesz?
Z tym pytaniem zostawiam ciebie i resztę forumowiczów. Nie chce mi się brnąć dalej w tą rozmowę, bo jest to jak rzucanie grochem o ścianę.
O tym jak gra sobie poradziła i co stało się ze studiem możecie sobie wyobrazić, nie żyją."
bo tutaj jasno wskazujesz, że powodem porażki gry była obecność magicznego przedmiotu, a nie umiejętności twórców. Tu nie ma nic o tym czy są dobrzy lub nie w tym co robią.
Nowy "GoW" którym nie jest bo to jest tylko larping (...)
Chcesz mi powiedzieć, że to ty masz prawa do marki i to ty wiesz czym God of War jest, a już na pewno nie wiedzą tego ludzie odpowiedzialni za tą serię?
Wciaż nie udowodniłeś, że gra to slop (o ile wiesz co to słowo znaczy).
Chciałbym zobaczyć też dowody na to, że, jak twierdzisz, nikt takiej gry nie chciał.
Wystarczy, że twórcy chcieli i ją zrobili.
Odnoście wyglądu Laufey. Pokaż mi wypowiedź twórców albo zapis z umowy pomiędzy studiem, a aktorką, który wskazuje na to, że aktorka grająca postać z gry ma być wizualnie taka sama lub podobna.
********
A żeby chociaż studio zapowiedziało permanentną zmianę postaci, to może i jakiś tam ból tyłka byłby uzasadniony ale przekaz był jasny, że kolejna duża gra z Kratosem powstaje. Ludziom i tak odwaliło...
Ale skoro nalegasz to udowodnij, że:
- powodem porażki Forspoken była obecność maicznego przedmiotu.
- nowy God of War to slop,
- nowy God of War jest woke,
- wygląd Laufey jest wynikiem zazdrości lub arogancji żeńskiej części studia.
I chodzi mi o dowody (statystyki, wypowiedzi twórców lub odbiorców, w przypadku Forspoken), a nie o twoje widzimisię.
Świetna koncepcja i projekt świata, pomysłowe lokacje i przeciwnicy, ciekawa historia. Uwielbiam bawaić się mocami i bronią w tej grze.
A ktoś w ogóle próbował?
Żyjemy w świecie, w którym lobbing "ekologiczny" jest tak duży, że zmusza państwa do zmiany polityki oraz ubijania gospodarki, a obywateli do jakiś chorych ustępstw w imię ślepej wiary oraz chorych wymysłów ale nikt się nie pochyli nad tym aby rozwiązać problem marnotrawstwa tego wszystkiego co się produkuje.
Jeszcze niedawno normą był chory proceder jednorazowej elektroniki i braku możliwości jej naprawy, a jedną z nielicznych pozytywnych decyzji w historii UE był powrót do serwisowania sprzętu przez producentów. Czyli jednak można coś zrobić?
Może też zamiast gonić za trendami i modami towar powinien leżeć na półce, aż zejdzie albo ogłaszać jakieś super promocje, by opchnąć go na granicy opłacalności/wyjścia na 0?
Ale wtedy pewnie skończą się wielomiliardowe zyski korporacji i milionowe premie prezesów, a to pewnie boli.
Wraz z premierą HL2 Zawór wymusił aktywację internetową, był to ruch dość agresywny i ryzykowny ale prawdopodobnie dzięki temu dzisiaj PC ma najbogatszą (?), a już na pewno największą bibliotekę gier, a sektor gier niezależnych mocno wystrzelił i się ładnie rozrósł. Dzisiaj na Steam może grę wydać każdy, tworząc ją nawet w pojedynkę poza inną pracą (ma to oczywiście swoje dobre strony - świeże pomysły, jak i złe - klony, niedokończone, źle zoptymalizowane lub porzucone projekty).
Poza tym, gry mogą dość mocno i szybko tanieć (poza nielicznymi wyjątkami utrzymującymi ceny dość wysoko), mogą mieć miejsce takie akcje jak niedawno zakończone wydawanie na PC gier z Playstation czy generalnie nieomijanie tego sektora podczas wydawania gier multiplatformowych.
Dochodzą też udogodnienia związane z infrastrukturą, którą utrzymuje Valve oraz opcjami dostępnymi w obrębie Steam - modyfikacje, fora dyskusyjne, na których często udzielają się twórcy gier, możliwość pisania recenzji, itd.
Zresztą, cyfrowa dystrybucja zagościłaby na rynku gier, czy szeroko pojętej multimedialnej rozrywki, a powszechna dystrybucja fizyczna odeszłoby do lamusa, prędzej czy później, niezależnie od Valve i Steama.
Wykorzystuje energię i surowce, których najczęściej sama nie wytwarza. Potem pompuje kolejne ilości energii i surowców, aby to co wcześniej wytworzyła zniszczyć. A potem kolejne zasoby energii i surowców, aby stworzyć nową wersję tego co zniszczyła wcześniej ale w "innym kolorze".
Zresztą, winni są też konsumenci (może nawet i przede wszystkim) i chory na skalę światową konsumpcjonizm.
To, że obecnie mamy takie prawo (w którym opłaca się niszczenie), nie jest żadnym wytłumaczeniem. Każde prawo można zmienić!
Co stoi na przeszkodzie aby korpo wypracowało razem z instytucjami publicznymi jakiś kompromis?
Branża spożywcza, odzieżowa robi to samo od lat. Tyle energii i zasobów zmarnowano aby wytworzyć te wszystkie dobra i żywność, a potem marnuje się energię i kolejne zasoby aby je zniszczyć. Po co oddać to ludziom albo orgazacjom, ktore by to rozprowadziły.
No tak, bo przecież ktoś musi chodzić głodny, niedaj Boże aby jakiś biedak nosił eksluzywne ciuchy dla bogaczy albo zagrał w jakąś grę.
I jeszcze te hasła na stronach, ulotkach i plakatach jacy oni wszyscy są eko.
Gra niezła ale lepszy były odbiór gdyby udźwiękowienie dialogów było z oryginalnymi polskimi aktorami. Tymczasem...
Zatrudniono Marcina Dorocińskiego i Weronikę Rosati do sesji motion capture (wyłącznie), w grze, w której finalnie wykonanie animacji i mimiki stoi na średnim poziomie, do ról, które zagrać mogli pierwsi lepsi aktorzy - czyli zwyczajnie przepalono kasę, no chyba, że zarówno pan Marcin jak i pani Weronika pracowali za darmo. Ostatecznie głosy polskich aktorów zastąpiono głosami angielskojęzycznych, w dodatku kiepskimi, a potem tłumaczono, że polskiego podkładu głosowego nie ma, bo nie.
Do elektryki też nie każdy "zwykły użytkownik" chce się dotykać.
Na karcie Steam język polski ma status "nieobsługiwany" więc można założyć, że na premierę go nie będzie. Czy później dodadzą? Trudno zgadnąć.
Na oficjalnej stronie, w FAQ:
What languages will the game be translated to?
EXODUS will support the following languages for subtitles and UI: English, French, Italian, German, Spanish (Spain), Brazilian Portuguese, Japanese, Korean, and Simplified Chinese.
Na reddit, sprzed 2 miesięcy, w temacie Exodus Polish subtitles:
I wanted to share something positive with the community.
For the past few weeks I've been asking the EXODUS team on X to consider adding Polish subtitles. Today they finally replied and said they understand how important localization is for the Polish community and that they'll pass the feedback on to the team.
I'm not saying this confirms Polish subtitles, but it's great to know they're listening.
Ale to nic nie znaczy.
Tutaj, w kontekście konstrukcji świata, jest podejście nieco bardziej science i związane z tym co ludzie ze sobą zabrali, jak z tych zasobów stworzyli nowy świat gdzieś indziej i jak na to wszystko podziałał czas.
Przebudzeni - tak nazywane są ogólnie zmodyfikowane i ulepszone zwierzęta w świecie gry.
Stąd właśnie min. ten niedźwiedź walczący z drużyną, gadająca żaba, a jednym z naszych bojowych towarzyszy będzie Salt - ośmiornica w skafandrze.
Nasz bohater będzie miał też towarzysza w postaci przebudzonego wilka (towarzysz kampanijny, nie bojowy).
Generalnie to chyba wszystkie rasy spotykane w tym świcie, również te człekokształtne (np. Celestials, Mara Yama) i najbardziej wykręcone, mają swój początek na ziemi, a ich obecny stan jest wynikiem działania wspomnianych wcześniej modyfikacji, ewolucji i różnicy czasu.
To raczej nie byli wspinacze amatorzy, a jacyś z lekka nieogarnięci piechurzy, którzy poleźli w góry.
Nawet ktoś początkujący i średnio ogarnięty, kto choć trochę orientuje się w temacie, wspina czy uprawnia trekking wysokogórski, nie ograniczałby się do analizy przejścia zdając się jedynie na AI.
Samodzielny przegląd i analiza map dostępnych w sieci lub papierowych map i przewodników, relacji innych osób z przejść daną trasą i przede wszystkim chociaż rzut okiem na 24-godzinną prognozę pogody jeśli jest to jednodniowy wypad.
Mowa jest o szczycie powyżej 4 tys. więc w grę wchodzi już choroba wysokościowa, spadek wydajności i potrzeba aklimatyzacji (kwestia indywidualna zależna od organizmu), w dodatku pełne wyposażenie górskie i chociaż jedna dobrze wyposażona apteczka.
Parodią jest też to, że poumierało im zasilanie i zabrakło jedzenia - w wysokie góry zawsze bierze się zapas żywności i w pełni naładowaną elektronikę (+ powerbank oraz np. zapas baterii do czołówki), bo tam zawsze może pójść coś nie tak.
Dane od AI to może być baza do dalszej analizy, a nie końcowy werdykt.
Internet, AI to zdobycze cywilizacyjne i narzędzia pomocne w wielu kwestiach ale odnoszę również wrażenie, że z coraz dłuższą ich obecnością na świecie ludzie, jako ogół, bardziej durnieją.
Film otwiera również taki "one shot" kiedy bohater wychodzi z restauracji i ciągnięty jest do kulminacyjnego wydarzenia. W typowym filmie byłoby tam z kilka cięć.
Biorąc pod uwagę, że w filmach dominuje montaż "teledyskowy" takie jednoujeciowe sekwencje robią jeszcze większe wrażenie.
Lepiej włączyć z opóźnieniem transmisję na YT i przeglądać samemu.
We wstępie do ONL pokazano parę ciekawych projektów, o których na GOL nawet nie wspomniano. Zresztą, z samego ONL również kilka tu pominięto, za to wyprodukowano 4 newsy o Wiedźminie...
Przydałby się taki agent AI do rozegrania kooperacyjnych misji w Dead Space 3, obecnie bardzo ciężko jest znaleźć kogoś do wspólnej gry. EA porzucając markę nie pofatygowało się do tego aby zrobić w tych misjach z drugiej postaci sterowaną przez skrypty i z tego powodu cześć gry jest zablokowana dla pojedynczego gracza.
W takich przypadkach agent AI byłby zbawieniem.
Nic to. Rozszerzenie cieszy ale i tak czekam z zakupem drugiej części do czasu po premierze drugiego dodatku. Nic nie tracę, zyskuję wszystko 🙂
Będą topić kolejne miliony w projekty tego typu albo przerabiać swoje znane marki na gry-usługi z nadzieją, że na 20 utopionych zaskoczy ten jeden pomysł, dzięki któremu odkują się po tych uwalonych, a w końcowym rozrachunku będą mogli codziennie pocierać się kasą z monetyzacji w tym, który odniesie sukces.
Zresztą nie tylko oni to robią, ponieważ co jakiś czas różni wydawcy próbują wrzucić coś na rynek, nierzadko w obrębie marek, które dorobiły się już jakiegoś uznania, z nadzieją "że teraz pyknie".
To jest obecnie, według mnie, święty graal dla wydawców.
Najmniej "sztucznie" wypada tu, według mnie, obrona Helmowego Jaru, bo późniejsza szarża Rohirimów ze zbocza trąca już efektami mocniej. Dużą rolę odgrywają też filtry kolorystyczne nałożone na te wydarzenia, które trochę przeszkadzają mi w ich odbiorze. Jednego na co nie mogę w nich narzekać to ładunek emocjonalny, który ze sobą niosą, a ten wciąż jest mocny mimo obejrzenia trylogii wielokrotnie.
Bardziej jednak podobają mi się bitwy z Walecznego Serca albo oblężenie Jerozolimy z Królestwa Niebieskiego.
Nie dziwi mnie to co się dzieje wokół takiej gry, filmu, serialu czy innego tworu popkultury.
Ich twórcy chcą nam je sprzedać, bo po to (głównie) je tworzą więc niejednokrotnie wydadzą jeszcze więcej pieniędzy oraz zatrudnią liczne sztaby "do mącenia ludziom w głowach" aby przekonać nas do tego, że ich dzieła lub usługi potrzebujemy. Dziwi mnie jednak to, że mimo tak wielu wpadek, niedowiezionych projektów i robienia konsumenta w konia czy zwyczajnie oszustw, tak mało ludzi zadaje sobie pytanie: czy ja naprawdę tego (teraz) potrzebuję? Czy, jak nie zagram w TĄ grę albo nie obejrzę TEGO filmu, to moje życie w jakiejkolwiek materii ucierpi?
A później żale, że korpo traktuje nas jak ludzi z umysłowym deficytem.
Gracze: Premiera gry o gangsterce wielkim wydarzeniem popkukturowym....
Ci sami gracze: Podłe R* robi płatny pokaz!
Jak nisko trzeba upaść żeby z gangsterskiej gry robić wielkie wydarzenie (pop)kulturowe i jak bardzo ślepym trzeba być na to dlaczego Rockstar pozwala sobie na to co robi.
Będzie to na pewno doświadczenie, które wyniesie ludzkość na następny poziom istnienia.
Po tym jak już większość w nią zagra i osiągnie katharsis, a inne kosmiczne cywilizacje poznają jakoś to szczytowe osiągnięcie kulturowe będące dziełem ludzkich umysłów i rąk, to stwierdzą jednoznacznie, że tak, to jest ten moment na wyjście z cienia i pierwszy kontakt, ludzkość w końcu dojrzała. 😉
To tylko gra... A ludzie (media i konsumenci) zachowują się jakby to był Święty Graal i nie dało się bez niego żyć.
Jeśli coś nie pasuje do stworzonego świata i jest dodane "bo tak", bo "musi być" to jest to nieakceptowalne złe projektowanie więc albo należy skorygować świat aby element ten do niego pasował albo odrzucić ów elemet.
Co do komentowania w sieci, nie licząc głupich ludzi i hejterów, to z powodów złych decyzji i projektów w jednych dziełach (m.in. wpychania czegoś na siłę) doszliśmy niestety do stanu, w którym nawet dobrze dodane elementy lub potraktowane tematy w innych produkcjach, wywołują w ludziach negatywne reakcje.
Na ten przykład, niektórzy na obecność kobiecej postaci krzyczą: feminizm, woke, nie zastanawiając się w ogóle nad tym czy była to naturalna chęć twórcy do stworzenia gry z taką postacią albo czy jej obecność nie jest podyktowana pomysłem na fabułę czy wynikiem kreacji świata.
Polityka i polityczne tematy to nieodłączny element cywilizacji więc kiedy gry rozgrywają się w obrębie jakiegoś wirtualnego społeczeństwa to, zwłaszcza w RPG, nie powinna dziwić ich obecność w grze i znowu, chodzi przede wszystkim o to jak są w niej podane.
To, że często zdarza się to w formie "walenia gracza po głowie wirtualnym cepem" albo traktowania go jak idioty nie oznacza, że to wina politycznego tematu tylko tego jak kiepsko został przez twórców potraktowany.
Problemem jest przede wszystkim światotwórstwo, jakość historii, dialogów i zadań, które za tymi tematami stoją, spójność tych elementów, a także dostępne mechaniki.
Gdyby dane tematy projektowane i rozpisane były z rozmysłem, wyczuciem i zrozumieniem oraz później dobrze poprowadzone to nie sądzę aby stanowiły jakiś problem. To żałość formy oraz treści w jakiej są podawane najbardziej je obciąża.
Ale tak właśnie jest.
Jeśli będą chcieli zrobić z Kratosa jednorożca to ich sprawa, wola i prawo. Tak samo jak naszą wolą i prawem jest aprobata tego lub nie - portfelem. Najwyżej się na tym przejadą. Ostatecznie to ich własność, nie nasza i mogą z nią robić co im się podoba (czy też na ile im Sony pozwoli).
W multi-świecie Marvela jednym z wcieleń Pająka jest świnia, a Deadpoola pies.
**********************************************
Może Kratos jest naprawdę różowym jednorożcem, który śni o byciu człowiekiem, a to w co do tej pory graliśmy to były jego senne marzenia o byciu potężnym łysym dresem (wcześniej) i podstarzałym ojcem (obecnie). Może nadszedł czas na jego coming-out.
Cały ten wywód rozbija się o to, że to Santa Monica Studio tworzy gry o Kratosie, a nie my, i to ich interpretacja jest nadrzędną. Jeżeli uważają, że Kratos z nordyckiej serii to ten sam Kratos co z greckiego pierwowzoru to tak po prostu jest. Może to się komuś nie podobać, normalna rzecz, ale to oni decydują o tym jak wygląda to uniwersum i ich postacie.
Przypominam też, że konsument ma w ręku najlepsze z dostępnych narzędzi do wrażania swojej opinii jakim jest pieniądz i za jego pomocą może pokazać twórcom akceptację lub jej brak wobec podjętych przez nich działań.
Mi się obie nowe odsłony podobały na tyle, że czekam zarówno na Laufey jak i kolejną cześć z głównej serii.
Problem z wersją kinową jest taki, że dodatkowe minuty albo nowe sceny z wersji rozszerzonej niejednokrotnie zmieniają wydźwięk wydarzeń lub nawet charakter postaci. To niestety nie sama kosmetyka czy drobne ciekawostki.
Ten film jest naprawdę bardzo dobry tylko w wersji rozszerzonej, w kinowej wypada znacznie gorzej.
******************
Jednym z kluczowych wątków wyciętych z wersji kinowej jest ten dotyczące losu syna Sybilli po scenie z woskiem.
Jest on bardzo istotny dla późniejszych historii nadając im realny sens. Kluczowy jest również dla budowy postaci samej Sybilli ze względu na swój dramatyczny finał.
Ktoś trzymał przy ich skroniach nabitą broń zmuszając ich do grania? Czy może byli/są, aż tak bardzo uzależnieni i nie potrafią przestać nawet gdy wydawca lub twórca działa na ich niekorzyść?
Może to z konsumentem jest problem, bo nie potrafi trwale zaprotestować i/lub zajęć się czymś innym?
*************
Należałoby też wykazać się chociaż minimalną przyzwoitością i przypomnieć również jak wyglądał rynek gier na PC w czasach startu Steama, a jak naście lat później.
W sumie po co im jakakolwiek wiedza skoro gdy dorosną to AI, a może i nawet androidy nią sterowane, będą za nich wszystko robiły.
Światem będzie smartfon, a w komunikacji międzyludzkiej wystarczą proste obrazk i:
- Y Y Y, ty być ładna, ja cię chcieć. Ty iść ze mną do jaskinia. XD
Ten pierwszy bierze mitologię i ją uwspółcześnia, tworzy nowy świat i nowe postacie, mitologię traktuje jako szkielet, na którym buduje wszystko inne.
Ten drugi miał przenieść treść mitologicznego utwory na ekran, nawet nazwał film dokładnie tak jak brzmi tytuł oryginału, więc zakładam, że dzieło Homera stanowi tu zarówno szkielet jak i treść filmu, co trochę ogranicza zabawę w "wesołą twórczość adaptacyjną".
O ile też dobrze pamiętam przedpremierowe wywiady i informacje to miała to być Odyseja Homera wiernie (?) przeniesiona na kinowy ekran w epickim wydaniu (budżet filmu).
Z ciekawostek adaptacyjnych:
Dan Simmons napisał dylogię "Ilion" i "Olimp" w których to mitologia oraz wojna trojańska stanowią szkielet, na który nałożono realia sci-fi - nanotechnologie, rozumne maszyny, tajemnicze anomalie i Układ Słoneczny w dalekiej przyszłości. Polecam do przeczytania.
"GameStar Tech sugeruje nawet, że smartfony wyposażone w matrycę LOFIC będą mogły konkurować z profesjonalnymi aparatami."
Fizyka przestała nagle działać?
Interesuję się nim w zakresie jaki sam ustalam.
To, że lubię filmy i kino, nie oznacza, że oglądam wszystko jak leci lub dlatego, że zrobił to X, wyreżyserował Y albo występuje Z. To mogą być atuty ale nigdy gwarancja na udane dzieło - kieruję się własnym gustem, osądem i aktualną potrzebą lub nastrojem.
Nie widziałem mnóstwa filmów, seriali oraz dokumentów i nie spędza mi to snu z powiek.
Ale czy to na pewno tylko problem kierownictwa, a nie również podwładnych, którzy zamiast górze wyjaśnić potencjalne zagrożenia i konserwacje, udaje zachwyt utwierdzając ją w przekonaniu, że to dobra droga?
Abstrahując od kontrowersji wokół tej produkcji to zwiastuny mocno mnie zawiodły, a nawet zniechęciły do obejrzenia filmu mimo mojego, dość sporego, entuzjazmu po ogłoszeniu prac nad nim.
Odyseusz pływający na okręcie wikingów, "batman" wojownik, zbroje wyglądające jak z taniej manufaktury 3D, pokazane fragmenty akcji też jakoś nie porywały, a dialogi brzmiały zbyt współcześnie. Oglądając zapowiedzi kompletnie nie czułem, że dzieje się to w czasach starożytnej Grecji albo oparte jest na dziele Homera (gdyby nie fragment z koniem trojańskim).
Jak już tak bardzo chciano mieszać to wolałbym aby Nolan poszedł w stylistykę powieści "Olimp" i "Ilion" Dana Simmonsa gdzie mitologia ściera się z zaawansowaną technologią.
We wszystkich częściach jest pełno dodanych smaczków lub wprowadzonych zmian. Pierwszą część w wersji reżyserskiej głównie przemontowano i jest nieco krótsza niż kinowa. W drugiej jest około 17 minut dodanych scen - m.in. ta, w której Elen dowiaduje się o losie swojej córki. Trzecia dostała najwięcej materiału bo około 30 minut - zmieniono np. nosiciela, z którego pierwotnie wylęgł się Xeno (z psa na woła). Nawet czwarta cześć dostała trochę materiału dodatkowego, który wydłuża film o około 7 minut.
Tak, granie wymaga umiejętności - choćby koordynacji wzrok-dłonie, myślenia strategicznego i/lub taktycznego, refleksu, umiejętności do adaptacji w zmieniających się warunkach, wyciągania wniosków z porażek, spostrzegawczości, cierpliwości.
Nie każdy z nas ma te zdolności rozwinięte na takim samym poziomie. Nie każda gra musi wymagać ich wszystkich, nie każda gra musi wymuszać cokolwiek poza obsługą pada/klawiatury i myszy oraz posiadani "odrobiny" czasu.
(...) , a duża część z nich to zbieranie badziewia na poziomie trudności "story mode".
Są ludzie, którzy lubią wyzwania i grają na wyższych poziomach niż tryb opowieści XD
Napisałem o idei, nie muszę oceniać ludzi, którzy z niej korzystają i w sumie nie obchodzi mnie kim są albo co się komuś wydaje na ich temat.
Osiągnięcia powstały m.in. jako cyfrowa odznaka umiejętności gracza - dowód, że wykazał się umiejętnościami, wiedzą albo cierpliwością (lub wszystkim po trochę) i dotrwał do punktu, w ktorym twórcy gry przewidzieli za to nagrodę w takiej cyfrowej formie.
Inną ich funkcją jest chwalenie się nimi w społeczności graczy, pokazaniu, że doszło się w danej gdze dalej, ubiło więcej przeciwników czy zrobiło coś o czymś inni nie wiedzieli lub nie potrafili zrobić.
Można mieć z tego ubaw, można z tego nie korzystać ale tak to działa.
Ludzie od wieków się chwalą. Jedni fryzurą, ubiorem lub posiadanym majątkiem, drudzy zbiorem puszek, motyli, liści, monet czy znaczków, a jeszcze inni osiągnięciami sportowymi, napisanymi powieściami czy pracami naukowymi.
Jeden człowiek takim prymitywnym narzędziem jak długo stworzy z kawałka drewna ociosany na grubo klocek, inny figurę człowieka w najdrobniejszych szczegółach.
Spokojnie. Niech tylko w Niemczech komuś się zachce dorobić na klimatyzatorach to UE od razu pchnie potrzebę ich zakładania... dla ochłodzenia ocieplającego się klimatu na ten przykład 😂
Kiedyś musiało do tego dojść.
Jeśli zwalniani mają głowę na karku to znajdą pracę w innych studiach, założą własne lub jak miliony innych ludzi zmienią branże i zajęcie, a gry będą powstawały nadal, z nimi lub bez nich.
Może, przy okazji, branża się trochę oczyści i weźmie za siebie.
Control to jedna z moich ulubionych gier. Lubię do niej wracać i przechodzić w całości nadal się świetnie przy niej bawiąc.
Z premier w tym roku czekam najbardziej właśnie na Control Resonant oraz Kena: Scars of Kosmora.
I również mam nadzieję, że w nowej odsłonie będzie dane mi zagrać także Jesse (w formie dodatku lub NG+).
Uwielbiam światy stworzone przez Finów, bardzo dobrze bawiłem się w Quantum Break (choć nie należy do wspólnego uniwersum) oraz obu Alanach Wakeach ale to Control skradł moje serce i liczę na powtórkę w jego kontynuacji.
Od zawsze (będzie z 20-parę lat) jednym z wyznaczników kupowanego telefonu była dla mnie obecność wyjścia mini jack ze względu na posiadane słuchawki i do tej pory korzystam z takiego zestawu (aktualnie z Poco X5 Pro).
Z DAP korzystałem również i to lata temu kiedy na rynku dostępny był iRiver T10.
Konsoli wciąż używam jako odtwarzacz ulubionych filmów (często w wersjach rozszerzonych) wydanych na płytach DVD i Blu-ray. Zwłaszcza w tej drugiej formie gdyż oferują obraz o niebo lepszy niż niejedna usługa VOD.
Okazuje się, że całe dotychczasowe życie jestem (nowoczesny) retro ;-)
Nie chodziło mi o to, że nie produkujemy niczego (zły dobór słów z mojej strony) ale o stosunek do tych gałęzi, które zarówno dla Kowalskiego jak i naszego bezpieczeństwa mają również znaczenie, zarzynając je obłąkanymi kosztami środowiskowymi, wymogami, które reszta świata ma gdzieś albo sprowadzając dobra z tych regionów wobec, których tutejsi nie są wstanie konkurować m.in. z wyżej wymienionych powodów.
Suwerenność technologiczna UE... Obudzili się rychło w czas.
Tymczasem w tej samej UE rządzący nią: nie chcmy tu niczego produkować, hodować i uprawiać.
Obie poprzednie gry z tej serii miały swój specyficzny gameplay i prowadzenie opowieści, mam tylko nadzieję, że, pod naciskiem malkontentów na taką rozgrywkę, nie zmienią kolejnej gry w sieczkę jakich pełno na rynku.
Obcy miał stale stanowić potencjalne zagrożenie więc musiał być w jakiś sposób uwiązany. Tego się nie da chyba obejść.
Możnaby było to trochę poprawić zwiększając ilość miejsc, z których mógłby losowo wyleźć, zwiększyć zakres jego ruchów i możliwości, np. dodając przemieszczanie się po ścianach i suficie tak by chociaż w bezpośrednim otoczeniu był bardziej nieprzewidywalny.
Można też zamiast jednego Ksenomorfa dać ich na raz kilku.
Pierwsza część to jedno z najlepszych doświadczeń, które przydarzyło się grom nastawionym na skradanie. Była całkiem nieźle wyważona pomiędzy wachlarzem zachowań Ksenomorfa, a ich losowością, zachowując przy tym pewną przewidywalność oraz dając graczowi skuteczne możliwości na planowanie i unikanie bezpośredniego spotkania z nim.
W drugiej części liczę przede wszystkim na jeszcze lepszą "wrażliwość" Xeno na obecność gracza oraz większą nieprzewidywalność/większy zakres jego zachowań w przemieszczaniu się oraz przeszukiwaniu terenu.
Piszesz coś o samograjach na jedno kopyto dla casuali, niedzielnych graczach, kopiuj-wklej, paździerzach. Tak to są argumenty najwyższych lotów, żebyś się tak chociaż jeszcze wysilił i wskazał co konkretnie jest casualowe, kopiuj-wklej albo paździerzem.
Zapytałem, przyznaję nieco kąśliwe, jak według ciebie wygląda sytuacja na NS2 i Xbox (ktorego jak widzę lubisz zachwalać). I co? Nie doczekałem się.
Więc zapytam tak: Jakie to niemultiplatforme gry zasilą portfolio XBoxa?
Które z nowych gier na konsolę MS nie są tym co zarzucasz grom Sony?
Pytasz: I co to zmienia? Ano zmienia i zdaję sobie z tego sprawę, że nie rozumiesz co :-)
W dodatku chciałbym dowiedzieć się od ciebie gdzie był ten woke syf w zaprezentowanych grach na pokazie Sony. Konkretnie, co tam było woke?
Rozumiem, że na NS2 albo Xboxa gry są przeznaczone tylko dla wybitnych jednostek, a nie niedzielnych graczy, a każda w kompletnie innej formie i treści?
*** *** ***
Kurczę pieczone.... chyba popadłem w depresję i umówię się na pogawędkę z psychologiem, ponieważ nie jestem już prawdziwym graczem, zostałem podłym casualem grającym w paździeże <szlocham w kąciku>
- O, gra jest w tym samym miejscu i nie ruszyła za nic do przodu. A na forum GOL hardcorowi eksperci twierdzą, że to samograj... 😅
W drugiej części migliby zwiększyć inteligencję Xeno w ogóle albo dać jakiś tryb gry z taką wersją.
Oby tylko nie posłuchali narzekań na cześć pierwszą, które dotyczyły "swobody" obcego i tego, że nie chodził jak po sznurku jak w typowych skradankach.
Pokaz tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że PC + PS5 to najepszy od dłuższego czasu zestaw i pozostanie nim (dla mnie) jeszcze długo.
Wrzuciłeś do jednego wora dwa różne procesy.
W jednym gra lub seria gier od początku ma postać żeńską (przytoczone wyżej przykłady) - tak, tutaj raczej nikt się na to nie oburza (albo jest to naprawdę margines), ludzie przyjmują wizję twórców.
W drugim - postać jednej płci utożsamiana z daną grą lub serią, zastępowana jest w kolejnej odsłonie postacią płci drugiej - tutaj nie zawsze jest tak idealnie i w sumie nie mam pojęcia od czego to zależy (czasu obecności na rynku, rozpoznawalności, kierunku zmiany ?)
Przy nowym GoW jest sporo głosów, że kobieta to zły wybór (od zwykłych "bo wolę grać facetem", "wolę Kratosa", po durnoty w rodzaju "kolejne woke g...") ale już przy takim Control 2, gdzie zmiana odbywa się w drugą stronę, już tego tak nie widać.
Przy Wiedźminie 4 było podobnie jak teraz z GoW.
Czekam na waszą krucjatę przeciwko Remedy, bo w Control 2 zastąpili Jesse jej bratem.
Nie macie zielonego pojęcia o czym opowiada historia Fey.
Nie macie pojęcia jak będzie się ona przeplatać, lub może "wpływać" na tą opowiadaną z perspektywy Kratosa i ich syna.
Nie macie pojęcia jak będzie wyglądała konstrukcja świata, kogo spotkamy i co zrobimy.
Za to macie ból dupy, że to nie Kratos tylko jego żona.
A zapomniałem jeszcze, że to cukierkowość, Disney, Marvel i woke...
Paradne.
Jak już wybieracie argumenty to chociaż takie, które mają sens i odzwierciedlenie w rzeczywistości, a nie wyssane z palucha.
"Sony nie rozumie rynku, naprawdę dzisiejsze pokolenie Tik Toka i YouTube nie będzie oglądało 10 minutowych przegadanych scenek."
"Nie wiem, czy potrzebowałam gadającej kostki żelatyny w moim God of War "
"Zalatuje Disneyem fest xd"
"Ta kostka tu nie pasuje zabiła cały klimat gry, to nie jakiś disney wtf co nie zmienia faktu ze formuła się już przejadła i 3 raz to samo bez większyn zmian to będzie mehh takie 4/10 po tym gameplayu"
"(...) jak lubisz cukierkowy klimat bez ani kropli krwi(...)"
"Zalatuje Forspoken 2.0."
"God of Soy / Woke of War zrozumiem ale nie God of War. Kolejny badziew od Soyny dla niezbyt wybrednych kucy. Miec tyle dobrych IP i tak je niszczyc."
"Setting jest dziwny i zalatuje chińszczyzną (dosłownie). Uga buga jakieś chińskie demony 3000, do tego gadająca galareta czy miecz (w sumie nie wiem bo połowę prezentacji przegapiłem) oraz pet z tych ubisoftowych Star Wars (tym razem z RGB). Do tego te efekty, które wyglądają jakby ktoś odpalił ogrom fajerwerków, przez co znowu kojarzy się z chińską kulturą. "
Może wpierw należałoby się zainteresować co to za miejsce, kim są postacie i/lub jak są reprezentowane w oryginalnych wierzeniach oraz popkulturze?
Za mało krwi? Na prezentacji Wolverina krew leje się hektolitrami jakby przeciwnicy byli balonami napełnionymi czerwoną cieczą i to dopiero wygląda fatalnie.
Gracze: znowu nordyccy bogiwie? Ileż można. Chcemy innych.
Też gracze: O nowi bogowie. Nie chcemy.
To Tomb Raider: Catalyst będzie całkowicie nową odsłoną i prawdopodobnie kontynuatorem obecnej formuły.
Biorę, bardzo mi się podoba (póki co).
Nowa postać - bardzo fajna zresztą, nowe światy - zapowiada się ciekawie, nowe umiejętności, nowi przeciwnicy - świetne projekty. Nowa opowieść.
Co ciekawsze to Faye trafiła do "After life of the Gods" więc może są szanse, że spotka na swej drodze również tych, których Kratos ukatrupił.
Ta krew lejąca się litrami z przeciwników w nowym Wolverinie wygląda bardzo źle (chodzi o ilość). Na grę od jakiegoś czasu już nie czekałem i prezentacja mnie tylko utwierdziła w tym, że nie ma na co.
Control 2, God of War Laufey, Rayman Legends Retold, The Lost Wild, No Rest for the Wicked, Tomb Raider: Legacy of Atlantis, może jeszcze Onimusha: Way of the Sword i Phantom Blade Zero - chętnie zagram, niekoniecznie na playstation XD
Swego czasu wśród aparatów cyfrowych, a potem smartfonów, był też taki durny wyścig ale na piksele i też nie wiadomo dla kogo było to robione.
No chyba, że przyjmiemy, że według producentów elektroniki wszelakiej, ich potencjalny konsument łyka bezrefleksyjnie wszystko i jara się samym faktem, że w czymś nowszym jest więcej czegoś niż w starszym, choć użyteczność tego dla niego jest zerowa i przy takim postawieniu tematu jestem w stanie zrozumieć potrzebę produkcji takich rzeczy.
Chciałem jednak podejść do tematu racjonalnie 😅
Dla kogo jest więc te 360 i 860Hz?
Może obecna sytuacja w segmencie podzespołów do PC/konsol wymusi w końcu na branży optymalizację produkowanych gier i samego oprogramowania oraz technologii, które je napędzają oraz ograniczy chory pęd ku uber-grafice.
Tyle zachwytów, a mnie każdy kolejny pokaz odrzucał coraz bardziej, aż usunąłem grę z LŻ.
Może jednak warto dać jej szansę (w jakiejś odległej przyszłości)...
Choć wciąż dobrze się bawię to chętnie przyjąłbym jakiś obszerny dodatek fabularny albo nową odsłonę.
No cóż, nadal można by było rozwiązać to w sposób opisany przeze mnie wcześniej. Wolałbym jednak spotykać te znane postacie, prowadząc własną przygodę, niż grać nimi.
Jestem fanem twórczości Tolkiena ale otwartym na umieszczanie w tym świcie nowych postaci lub opowieści, przy równoczesnym zachowaniu cech pierwowzoru.
Najgorzej byłoby zadowolić fanatyków Tolkiena (najlepiej zignorować) - prowadziłem kiedyś z takim dyskusję na temat jednego z dodatków do gry planszowej "Podróże przez Śródziemie", w którym dodana zostaje postać wojowniczki Gondoru = oburzenie na poziomie kosmicznym z klasycznym "Nie, bo nie. Tolkien nigdy o takiej nie napisał. Kobity w Śródziemiu nie walczą, a Éowina to już i tak za dużo".
Nowi gracze nie muszą znać skasowanej zawartości, bo dodatek "Porzuceni" zastąpił wersję podstawową i jest na tyle dobrze zrobiony, że mogą się nawet nie zorientować, że czegoś brakuje, a o przeszłości poczytać we wpisach w samej grze.
Granie w wersję darmową jest raczej kiepskie, a żeby mieć frajdę z gry to trzeba zakupić dodatki, nie wszystkie na szczęście, bo niektóre są bardzo słabe. Najlepiej w jakieś przecenie.
Taki obrót spraw był do przewidzenia i prędzej czy później będzie trzeba się z tym zmierzyć. Myślę, że to dopiero początek i z czasem również dorośli zaczną brnąć w takie "relacje".
Tylko czekać na połączenie androida z AI.
Z drugiej strony bohater ostatniego Blade Runera też miał taką wirtualną koleżankę ;-)
Konkurencja "Rekinado"? ;-)
Co do kosztów. Cóż, jak pokazują obecne realia, kiedy do gry wchodzi ideologiczny terroryzm podlany lobbingiem i korupcją (np. eco wariactwo) koszty się nie liczą. Ktoś zechce, ktoś spróbuje, koszty poniesie społeczeństwo.
Niezależnie jednak od własnych upodobań i tego co bym chciał lub nie, to przy tym jak obecnie wyglądają i w którym kierunku rozwijają się zjawiska społeczno- ekonomiczne oraz postęp technologiczny, jestem w stanie założyć, że to realny wynik wydarzeń.
Od lat się o tym mówi i przeprowadza eksperymenty w małej skali, mniej lub bardziej zbliżone do idei BDP.
W Polsce również się o tym rozmawia (za i przeciw) i na dzisiaj taki BDP mógłby wynosić około 1300zł przy równoczesnej likwidacji wszystkich innych świadczeń.
AI sprzed 5 lat to nie to samo AI co dzisiaj, a to za kolejne 5 lat nie będzie tym co dzisiejsze. AI po prostu "dojrzeje/douczy się" do bycia seniorem.
Czytałem jego komentarz i pytam ciebie.
To akurat jest zajebisty pomysł. Sam mam na swoim koncie samotną rowerową wyprawę dookoła Polski i kilka wypraw na przełaj. A są ludzie, którzy robią takie rzeczy przez kontynenty :-P
*** *** ***
Co do Destiny 2 to nie jest ona klasyfikowana jako mmo, a gra z elementami mmo.
Kampanię, misje fabularne, egzotyczne i związane ze specyficznym uzbrojeniem (poza kilkoma wyjątkami gdzie zahacza się o raidy) można robić samemu i naprawdę towarzystwo nie jest do niczego tam potrzebne, przynajmniej za pierwszym razem.
Wydarzenia publiczne, łącznie z ich wersją heroiczną (jeśli wie się jak ją odblokować), patrole, utracone sektory, szturmy, odkrywanie sekretów i znajdziek danej planety również.
Kłopot robi się przy nocnych szturmach oraz lochach, bo są bardziej wymagające i drużyna jest tu jak najbardziej bardzo pomocna, choć wciąż da się i bez niej, a samotne zaliczenie na pewno da dużą satysfakcję.
Zresztą wiele z tych aktywności ma swoje własne osiągnięcia w wewnętrznym systemie gry za solowe przejścia, więc nawet twórcy do tego zachęcają, a w nowym systemie misji zwanym Portalem jest zakładka z operacjami solo.
Więc tak, Destiny 2 może zadowolić również solowych graczy, zwłaszcza na początku, kiedy poznają fabułę, mechaniki i nie zmęczą się jeszcze powtarzalnością. Później również, kiedy poznają już na tyle mechaniki i możliwości aby porwać się na trudniejsze misje samotnie.
Oczywiście te wszystkie wydarzenia z czasem mogą znużyć i wtedy towarzystwo innych graczy jest wysoce pożądane, nawet z losowego przydziału, a stała ekipa pozwoli zahaczyć o rajdy.
W Destiny 2 chyba tylko PvP, raidy i niektóre aktywności na wysokich poziomach są ograniczone do przymusowego grania w towarzystwie, z czego sporo z nich można robić z losowymi, automatycznie przydzielanymin przez system, graczami.
Nawet wszystkie lochy (takie mini rajdy) da się ukończyć samodzielnie.
Gra ma na Steamie status Free to Play ale w takiej formie (bez dodatków) to porażka i bieda z nędzą.
Z posiadanych przeze mnie dodatków "Twierdza Cieni" oraz "Upadek Światła" są według mnie najsłabsze (ten drugi wprowadza przynajmniej nową sferę umiejętności).
"Poza Światłem" ujdzie i trochę spędziłem w nim czasu, bo od niego rozpoczęło się dodawanie nowych umiejętności oraz rozwijanie mechanik związanych z uzbrojeniem. "Królowa-Wiedźma" jest też całkiem w porządku.
"Ostateczny kształt" może być, a "Na Krawędzi" nie skończyłem, bo minął darmowy okres i czekam na kolejny, niestety zapowiada dość słabo. "Renegatów" poznałem tylko tyle na ile pozwala darmowy wstęp.
Za zakupione dodatki (wszystkie poza ostaniami dwoma) zapłaciłem grosze więc mi jakoś nie żal tych pieniędzy po jednorazowym przejściu fabuły, samotnemu odkrywaniu sekretów nowych lokacji (co trochę czasu zajmuje i potrafi nawet dostarczać frajdy - jest sporo aktywności, które można ogarniać samemu) oraz za okazjonalne granie gdy mam ochotę na niezobowiązujące strzelanie z losowymi graczami (misje Portalu, Gambit i czasem Żelazna Chorągiew).
Generalnie, od strony fabuły, gra mocno zasysa - zapowiadane przez tyle lat nadejście Piramid i stojącego za nimi przeciwnika okazało się, delikatnie rzecz ujmując, bardzo rozczarowujące. Do tego można dorzucić wieloletni recykling wrogów i pomysłów, problemy z ogólnym balansem, oszustami w pvp, ideologiczne wycieczki Bungie...
Destiny 2 ma ciekawe uniwersum, fajne mechaniki, wciąż dobrze się strzela ale prowadzone jest niestety kiepsko, z okazjonalnymi przebłyskami lepszych momentów.
Jakby co to zapraszam do Kliniki Pluszowych Misiów: https://www.bungie.net/7/pl/Clan/Profile/4749141
I owszem, od strony technologii i technik filmowania, nowe produkcje kinowe Disneya mogą stać wyżej od tych od Lucasa ale to jedyne czym mogą się pochwalić póki co.
Ani nie rozwijają jakoś specjalnie starych postaci, ani nie tworzą naprawdę ciekawych nowych (choć Kylo Ren miał zadatki na taką), ani nie rozwijają samego uniwersum.
Seriale robią to jednak lepiej, gry zresztą też.
Niezależnym tworem, od strony produkcyjnej, były obie trylogie Lucasa (on je finansował) ale żaden z tych filmów nie był na pewno niskobudżetowy.
Poza tym to właśnie owa niezależność była gwarantem ich oryginalności.
Dzisiaj za to mamy nadzór korporacji i dostajemy w filmach odgrzewane kotlety z grubą panierką mieszanki durnot, infantylności i kompletnego braku pomysłów na rozwój, przyprawione wypróżnieniem się na pierwotne dzieła filmowe.
Jedynie seriale jakoś się bronią ale też nie wszystkie.
"(...) i komiksową fabułą (...)"
To znaczy jaką? - Zapytała zaciekawiona Rey sięgając po pradawny sztylet aby dopasować jego kształt do zarysu wraku dawno rozbitej Gwiazdy Śmierci na smaganym niszczycielskimi sztormami księżycu Kef Bir.
Liczyłem na postać spotykaną bezpośrednio w świecie gry, a nie przyzywaną czarem lub umiejętnością.
Gdyby gracz, w ramach swoich działań natknął się na ukytą lokację z tymi stworzeniami albo potrafił je z takiej wywabić to byłoby coś.
A tak, pozostaje to w sferze pisania o tym, że mag rzuca kule ognia, a złodziej wykrywa pułapki.
Sezon ogórkowy zaczął się w tym roku tak wcześnie?
Jak na wydawcę słabych gier (wg. części forumowiczów GOLa) sporo jest płaczków (tych samych forumowiczów GOLa) niezadowolonych z tej decyzji ;-)
Kolejny bzdet.
Może by się wzięli w końcu za jaką sensowną personalizację górnego/głównego paska - łącznie z przywróceniem możliwości tworzenia folderów bezpośrednio w nim jak w ps4 albo ukrywaniem/wyłączaniem niektórych elementów paska (np. Multimedia).
Na szczęście można jeszcze (wciąż wychodzą filmy na nośnikach fizycznych) nie być uzależnionym od żadnej z platform i oglądać WP w najlepszej jakości, w najlepszej wersji (rozszerzenej) i kiedy się chcę :-)
Jedyny wymóg to posiadanie czytnika blu-ray ale to nie problem gdy ma się konsolę z takowym.
Pewnie niczego na miarę Potopu, Pana Wołodyjowskiego lub Krzyżaków nie ma co liczyć. Te filmy mimo swojego wieku wciąż się świetnie ogląda.
Może chociaż coś na poziomie Ogniem i Mieczem, bo to chyba ostatnia taka polska superprodukcja, która mimo swoich wad, coś jeszcze sobą reprezowała.
Polskie kino w tej materii okrutnie niedomaga.
***
Obejrzałem kilka produkcji pana Smarzowskiego (ostatnio, nowe Wesele) i mam wrażenie, że z każdą kolejną coraz bardziej odjeżdża mu peron.
Biorąc więc pod uwagę dotychczasowe dzieła tego reżysera to pewnie się okaże, że Słowianie byli wyłącznie strasznymi patusami - grabili, mordowali i gwałcili 24/dobę zachlani ówczesną okowitą czy innym podejrzanym destylatem. W przerwie od miedzyosadowych ustawek mężowie maltretowani swoje żony, żony puszczały się z każdym gdzie popadnie, a dzieci wygryzały serca pojmanym osadnikom z małymi okrągłymi czapeczkami na głowach.
Załatwianie spraw w UE "od dupy strony" ciąg dalszy.
Zamiast edukować społeczeństwa od małego to jak zwykle wyskakuje się z zakazami i kontrolą pod przykrywą "dobra społecznego", bo łatwiej i szybciej, bo się bardziej opłaca rządzącym, bo znów skróci się o jedno oczko łańcuch obywatelski. Więcej regulacji, więcej kontroli, więcej urzędników, tego właśnie nam potrzeba.
Może jeszcze nie w najbliższych latach ale za jakiś czas UE skończy się brutalną jatką i otwartym pozostaje pytanie: kogo? Obywateli (chcących wyrwać się z coraz większej tyranii urzędników) czy wariatów na stołkach (chcących siłą zmusić obywateli do przyjmowania ich wizji świata).
Zwiastun mnie jakoś nie zachwycił. Jak na tak szumnie zapowiadaną hiper-uber-epicką produkcję nie dostrzegłem żadnych zapadających w pamięć scen czy ujęć. Wiele dużo tańszych produkcji mogłoby pochwalić się lepszą zapowiedzią pod względem doboru scen, ich montażu czy wyboru podkładu muzycznego.
Zwiastun to jednak nie cały film, mimo to czekam.
"Jest tylko jeden problem, który zresztą znamy z Destiny 2: w miarę rozbudowania tła fabularnego razem z graczami nowicjusze mogą mieć kłopot z nadrobieniem zaległości."
Przecież Bungo "rozwiązało" ten problem w Destiny 2 usuwając zawartość gry podstawowej i wszystkich dodatków wydanych od pierwotnej premiery do ukazania się "Porzuconych" ;-)
Dwa lata czekania na przesyłkę (nigdy więcej) XD
Na razie jestem na etapie jarania się zawartością. Wkrótce mam zamiar rozpocząć przygodę.
Niektórzy mają jakąś obsesję na punkcie fizycznych nośników.
Mam ulubione filmy na płytach DVD i Blu-ray (te do których lubię wracać, najczęściej w wersjach rozszerzonych), kilkanaście krążków z muzyką, a gry głównie cyfrowe (kilka fizycznych z PS4, PS5),gdybym miał mieć to wszystko na nośnikach to potrzebowałbym zastawiać tym pół pokoju.
Nie, dziękuję.
Na PlayStation mam gry zarówno na płytach jak i cyfrowe.
Kupując grę akceptuję jej cenę i to co za nią oferuje oraz to, że zostaje ona u mnie na stałe, nie dziaduję z płaczem, że nie mogę jej sprzedać jak się już nią najcieszę.
Już nawet nie pamietam kiedy zapłaciłem za grę więcej niż 100 zł.
Rozdawnictwo, przeceny i wszelkiej maści paczki za śmieszne pieniądze. Granie na PC od dawna jest bardzo tanie jeśli nie rzuca się jak psychopata na każdą premierę.
Nie śledziłem premiery z jakimś zapałem ale nie pamiętam aby pan Taylorson żalił się wtedy na to wszystko.
Napiszę dziecia chorym na raka zęby czekały aż rząd się zmieni xD
Krótkowzroczność i kompletny brak zrozumienia problemu. Napisz obywatelom żeby w końcu zaczęli wymagać wyników od tych, których na rządzących wybierają zamiast uprawiać międzypartyjne wojenki.
Państwo z kartonu i zbiórek, odcinek 2468.
Sukces zbiórki ogromny ale co z tego skoro system nadal będzie niedomagał i żadne pieniądze tego nie zmienią.
Obywatele zamiast zająć się prawdziwym problemem jakim jest "przepalanie" pieniędzy w NFZ i w końcu zacząć wywierać presię na rządzących, by zabrali się za naprawę tego systemu, wolą raz na jakiś czas wykazać się w narodowej zbiórce dla spokoju sumienia.
Tak, cel szczytny i postawa obywatelska w tym kontekście godna pochwały, a pieniądze z pewnością uratują niejedno życie ale tu trzeba rozwiązań systemowych, a nie okazjonalnych zrzutek, nawet choćby były miliardowe.
Przyjrzałem się trochę i przy niektórych osłonach wygląda to dobrze, przy innych wystaje tylko czubek albo połowa hełmu.
Wydaje mi się, że wysokość osłon to celowy zabieg powiązany z pochodzeiem postaci, jej towarzyszy oraz przeciwników.
Pasiarze będą chyba najwyżsi, potem Marsjanie, którzy również będą wysocy oraz Ziemianie, ktorzy będą najniżsi (średni/niski odpowiednik Pasiarza), ma to być odwzorowane w grze więc może jest to właśnie tego efekt.
Różnice w budowie ciał wynikają z warunków w jakich żyją na codzień przedstawiciele tych frakcji (niska lub wysoka grawitacja, modyfikacje genetyczne, itp.)
Ja z kolei znalazłem, że teoretycznie może być wszystko.
"Jak rozumiem będzie to strzelanka z fabułą dziejącą się w kosmosie zamiast kosmicznej odysei jaką była seria ME."
Porównujesz pojedynczą grę, której w sumie nawet nie znamy, do serii trzech gier, które odyseję tworzą wspólnie.
Grając, w którąkolwiek grę z serii ME bez odwoływania sie do pozostałych również tej odysei nie uświadczysz więc uzciwie byłoby oceniać TEOR względem tylko pojedynczej części ME.
Każda część ME jest również tylko "strzelanką z fabułą dziejącą się w kosmosie" XD
*** *** ***
Mass Effecty to a-rpg, do tego naiwne oraz miejscami (w fabule, dialogach, prowadzeniu postaci towarzyszących) po prostu głupie i irracjonalne, a mimo to jest to jedna z moich ulubionych serii, bo bywa też emocjonująca oraz miewa udane momenty.
The Expance: OR, biorąc pod uwagę dotychczasowe dzieła Owlcat Games, ma szansę poprawić wszystko to gdzie seria ME niedomagała (od mechanik rpg, po fabułę, dialogi i interesujących, a przy tym nie przygłupich towarzyszy).
*** *** ***
Oprócz TEOR jest jeszcze Exodus, który zapowiada się również bardzo dobrze, a przy tym jawi się jako bliższy serii Mass Effect.
Także on ma szansę zrobić lepiej to czego nie udało się w grach BioWare.
No cóż. To oznaczać może, że:
- Ktoś się pomylił i to scenarzysta ma aktualną wiedzę.
- Daniel Casey wie, że scenariusz może podlegać zmianom (pod naciskiem) ale ze względów wizerunkowych o tym nie mówi licząc, że się obroni.
- Scenarzysta naprawdę nie wie co mu szykuje "góra" i jak bardzo przyjdzie mu zmieniać scenariusz, ponieważ ktoś wyżej może mieć inną wizję.
Pewność którejś z wersji na poziomie 1/3 czyli żadna.
*****
Nie takie numery już przechodziły w tej branży.
Niektórzy nie mogą też mieć dzieci z różnych powodów: biologicznych, ekonomicznym, itp.
Może, jeśli jest, aż takie na nią/niego parcie, ale jako postać niezależna, np. mentor postaci gracza i/lub załogant statku i/lub zleceniodawca czy po prostu postać zamieszkująca to uniwersum.
Ewentualnie przyłączalny towarzysz.
Na pewno nie jako postać samego gracza.
To w końcu obciąża czy nie?
"(...) i ogrom gówna tworzonego generowanego przez AI piorącego mózgi starszym ludziom, (...)"
Taa i jeszcze napisz, że tym mlodszym wcale.
To, że (młodzi) siedzą cały czas z nosami w telefonach albo monitorach nie czyni z nich bardziej odpornych.
Dziwnym by było gdyby nie pracowali.
Można się oburzać na coraz większą obecność AI w życiu i rozrywce ale to jest przyszłość i jedyne czego powinniśmy pilnować (my jako ludzie, użytkownicy i konsumenci) to w jaki sposób i do jakich celów AI jest wykorzystywana.
Internet to „trzy serwisy społecznościowe i YouTube”.
Jak się ma ograniczone horyzonty, jest się przyklejonym do telefonu i uprawia FOMO to zapewne tak.
Internet to narzędzie jak każde inne.
Nigdy jakimś oddanym fanem Pottera nie byłem, książek nie czytałem, filmy obejrzałem - jedne podobały mi się bardziej, inne mniej.
Z mojej perspektywy ten zwiastun jest kiepski. Nie zawiera ani jednego momentu zachęcającego do tego bym chciał przeżyć tą historię ponownie. Szkoda (póki co).
Twórcy, zgodnie z tym co napisał Mike Ybarra, nie powinni się biczować za to, że użyli AI i według mnie tak samo nie powinni tego robić kiedy używają UE, Unity, ray tracingu czy innej technologii. Ale powinni to robić wtedy gdy te technologie zostają użyte źle, a owoce ich pracy, za które przecież zapłacono, prezentują się kiepsko i to powinno stanowić krytykę.
W przypadku Crimson Desert jak najbardziej należy się łajanie za kiepskie grafiki ale nie za to czym je zrobiono.
Tymczasem, obecnie doszliśmy do takiego etapu, że ludzie jak tylko zobaczą te dwie "przeklęte" litery obok siebie to od razu wpadają w szał, w ogóle nie zwracając uwagi na kontekst.
(...) swoją drogą to dość optymistyczne założenie, że rzeczywiście będzie lepiej, a nie po prostu będzie przesuwanie granicy, a i najgorszą fuszerkę ludzie będą akceptować (co imo już to widać).
To samo można napisać o początkach każdej innej technologii. W 2019 DLSS był w wersji 1.0, dzisiaj jest w wersji 4.5, za kilka lat zniknie jeśli inżynierowie dojdą do muru nie do przebycia albo rozwinie się w coś lepszego. Gdyby nie entuzjazm to nadal gralibyśmy na akceleratorach Voodoo.
Zresztą, jak pokazuje historia, niejedne (nawet doświadczone) studio odwaliło w swojej działalności jakąś fuszerkę i wcale nie na jakiś raczkujących technologiach. To nie narzędzie stanowi problem, a to w jaki sposób jest wykorzystywane.
----
To trochę jak z nożem.
Można nim przygotować posiłek, można wyrzeźbić w drewnie piękną figurę, a także prostą zabawkę, można też zabić. Wszystko zależy od tego kto trzyma go w ręku.
Z AI będzie podobnie. Będą ludzie, którzy stworzą z jej pomocą wspaniałe rzeczy (gry, nowe leki, nowe materiały), będą też tacy którzy zechcą wykorzystać ją do złych rzeczy (kiepskich gier, wyłudzeń i oszustw, dominacji).
To, że dzisiaj ta technologia jest używa kiepsko, bo sama również jest dopiero w wieku dziecięcym, nie oznacza, że w przyszłości efekty jej wykorzystania będą również słabe (mogą ale nie muszą).
To narzędzie jak każde inne i to jaką finalnie jakość dostarczy zależy od tego kto będzie je używał (zupełnie jak dzisiaj, różne gry używające tych samych technologii mogą być rewelacyjne i wyglądać pięknie albo być niegrywalne i wyglądać koszmarnie).
Nikt też nie każe ci się niczym zachwycać ale warto by było zamiast emocji użyć rozumu i przemyśleć poruszony w informacji temat na spokojnie.
Zresztą w zacytowanej wypowiedzi nie ma obrony tego jak AI zostało wykorzystane, a tego, że zostało wykorzystane i będzie coraz częściej.
Przykład. Od lat gracze narzekają, że w branży poza grafiką nic się nie rozwija (np destrukcja otoczenia, inteligencja przeciwników i postaci niezależnych). Ciekawe czy też by tak pluli się o AI gdyby ktoś wypuścił grę, w której boty/npce byłyby sterowane w pełni przez nią (nie przez obecne AI ale takie już dobrze rozwinięte, które z pewnością kiedyś się pojawi).
Napiszę więcej. Myślę, że z czasem powstanie jakiś moduł do PC/konsol, który będzie zawierał wyłącznie AI zajmujące się obsługą gry (do generowania w locie, nadzoru nad światem/postaciami, pełniącą rolę MG, itp.).
I tak, w tym przypadku, ten pan ma rację.
Prędzej czy później to nastąpi i AI będzie powszechnym narzędziem, jeśli nie jako element nadzorujący przebieg gry (np. mistrz gry z sesji RPG) to na pewno jako narzędzie wykorzystywane na etapie szeroko rozumianrgo tworzenia gry.
Ludzie się oburzają na AI, a nie rusza ich w ogóle, stosowane od lat, generowanie proceduralne albo generatory liczb losowych (RNG).
W np. silniku Unreal są wbudowane narzędzia pozwalające błyskawiczne wygenerować teren, roślinność i rozłożenie obiektów, a w samej branży jest sporo innych narzędzi do generowania obiektów i przestrzeni.
Niczego to jednak nie zmieniło w pojmowaniu świata, mam wrażenie, że ludzie stają się jako gatunek jednak głupsi.
Nowa galaktyka zdominowana jest przez Celestiali - niejednorodną grupę post-ludzi poddanych licznym i zróżnicowanym modyfikacjom genetycznym, są to potomkowie najwcześniejszych osadników.
Dla odmiany, nasza postać pochodzić będzie z nowej fali przybyłych i w świecie gry Exodus klasyfikowani są jako Ludzie, ponieważ nie poddani zostali jeszcze modyfikacjom genetycznym albo tylko minimalnym więc nie różnią się zbytnio od tych z Ziemi. Dla Celestiali są dzikusami.
Więc na czas gry galaktyka jest mieszanką ludzi (nowo przybyłych "czystych") i post-ludzi (przybyłych wcześniej i silnie zmodyfikowanych).
Oprócz, różnych form ludzkich, są jeszcze Przebudzeni czyli przedstawiciele ziemskiej fauny poddawani różnym modyfikacjom genetycznym, np. zwiększającym wielkość, siłę, inteligencję do poziomu ludzkiego, itp.
---
To tak pokrótce.
Może w końcu ta część będzie czymś więcej niż pokazem ładnych obrazów.
Nie, nie stanie się jeszcze bardzo długo.
Nieuczciwe jest zatajanie informacji o produkcie i upublicznienie jej tuż przed premierą, a nie umieszczanie Denuvo.
W pierwszym zdaniu poprzedniego komentarza jak byk stoi: Nie do końca istotne jest to, że dodali, a jak dodali*.
---------
* jak dodali = w jaki sposób dodali i o tym poinformowali.
Wcześniej nie informowali potencjalnych klientów o tym, że to zabezpieczenie będzie w grze. Poza tym, o tym że będzie ono użyte musieli wiedzieć dużo wcześniej, bo nie dodaje się takich rzeczy od tak, z dnia na dzień, więc zataili przed konsumentami istotne informacje o swoim produkcie.
Zwyczajna nieuczciwość.
To, że na starcie jest jakieś zainteresowanie to raczej normalne, zwłaszcza grą od znanego studia. Prawdziwym wyznacznikiem przyjęcia gry jest czas jej obecności na rynku.
Znacząco wypaczający, owszem. Na siłę uwspółcześniony, bez wątpienia. Traktujący widza jak idiotę, jak najbardziej. Ale żeby od razu rozwijający, no bez przesady.
To raczej luźna inspiracja dziełami Tolkiena, w dodatku kiepska (poza naprawdę nielicznymi momentami).
Parafrazując oryginalny tekst z "Powrotu Króla": Zło nie jest w stanie stworzyć niczego nowego, może jedynie zniekształcać i niszczyć to, co zostało wymyślone lub stworzone siłami dobra.
Zgodziłbym się z tym gdyby twórcy gier nie klepali na okrągło kolejnych wariacji fantasy- lub cyber(punk)-RPG, a częściej pochylali się np. nad kosmicznymi RPG (space operami RPG) czy jakimiś naprawdę oryginalnymi realiami. Czuję kosmiczny niedosyt w tej materii.
Trochę przeczytanych książek, obejrzanych filmów i ogranych gier w moim życiu sprawia, że kolejne światy fantasy i osadzone w nich gry słabo mnie zachęcają do ich sprawdzenia.
Od siebie polecę Replaced oraz Cthulhu: The Cosmic Abyss.
Ale wcale nie musi chodzić o taką w pełni zamierzoną analizę.
Ja oglądając czy grając często bezwiednie analizuje to co rozgrywa się na ekranie, bezintecjonalnie. Łapię się na tym zwłaszcza wtedy kiedy autorzy próbują robić jakieś fikołki logiczne, usprawiedliwiać absurdy mające zatuszować braki pomysłów albo inne problemy danej produkcji, lub nie są konsekwentni w tym co tworzą.
Ma to najpewniej swoje źródło w tym, jak zauważył sam
Nieważne czy są to latające smoki, magowie strzelający kulami ognia, kosmiczne byty albo odjechane prawa fizyki, istotne jest to jak dobrze osadzone są w tym swoim świecie, wytłumaczone i konsekwentnie przestrzegane - to tak odnośnie spójności Prometeusza w warstwie fabularnej oraz osadzenia go w uniwersum Obcego.
Gdy np. dostajemy w filmie naukowców to oczekujemy, że będą podchodzili do stawianych przed nimi problemów w sposób naukowy, ostrożny jeśli wymaga tego sytuacja, zwłaszcza gdy znajdują się w całkowicie obcym dla siebie środowisku, a nie jak banda rozentuzjazmowanych dzieciaków na wycieczce krajoznawczej.
Sezonów nie wykupuję, bo to zło samo w sobie, a nawet jeśli by nie było to i tak nic tam nie ma wartościowego/wartego uwagi.
Ciekawe co tym razem zablokują lub wytną.
Gra ma fajne mechaniki, jeszcze lepsze uniwersum i czasem miewa ciekawą fabułę ale to jak Bungo nią zarządza jest złe.
Według mnie film jest lepszy niż poprzednia produkcja (Predator: Prey), choć również niepozbawiony wad. Mnie najbardziej raziły humorystyczne wstawki, które akurat mogli sobie darować.
Na plus, że przełamano/odwrócono dotychczasowy schemat, w którym to ludzie byli głównymi bohaterami mierzącymi się z zagrożeniem ze strony Yautja. Całkiem interesująca opowieść o Predatorze-wyrzutku, przybliżająca nieco samą rasę, jej zwyczaje jak i miejsca z nią związane.
Niedawno ukończyłem, kolejny raz, część pierwszą, tym razem na PS5 (wcześniej na PC) i zastanawiałem się nad tym czy oraz kiedy powstanie kontynuacja.
Świetna wiadomość.
Chyba nie na to liczyłem (Control May Cry) po rewelacyjnej części pierwszej.
Na plus, że wyszli z biurowca - osadzenie w nim kolejnej części nie byłoby dobrym posunięciem.
Ale ta walka i projekty przeciwników... na tą chwilę oraz w tych kwestiach jestem na Nie.
Może fabułą i eksploracją nadrobią.
Gry mają fabułę osadzoną w dziewięciu światach Yggdrasilu, w oryginale również nie wszystkie wyglądają jak skuta lodem Skandynawia, np. Alfheim utożsamiany jest z krainą jasności i radości, Wanaheim zamieszkiwali bogowie urodzaju i płodności ziemi.
Może coś jak Warhammer 40,000: Space Marines ale w świecie Starcrafta ;-)
Wybrałeś sobie jeden rok, w którym wydane gry były owocem prac z lat 90-tych, rok uważany za kończący złotą erę grania na PC. Procesy, o których ja napisałem były wieloletnie i nastąpiły później.
* (Pierwszy) Złoty wiek grania na PC określa się na lata 90 XX wieku i początek XXI. Niektórzy twierdzą, że obecnie trwa drugi.
* Panuje wszechobecne piractwo.
* W 2001/2002 Microsoft wchodzi na rynek ze swoim pierwszym Xboxem, na ktorym się zresztą mocno skupia (Taka była wtedy wspaniała kondycja rynku PC, że Microsoft zbudował własną konsolę w obawie przed dominacją PlayStation i odbieraniem graczy Windowsowi).
* Producenci pomijają komputery przy produkcji wielu głośnych tytułów - teraz mają do wyboru dwie duże konsole (Xbox i PS), z czego Microsoft promuje do grania bardziej swoje nowe dziecko, a nie Windowsa. Gry pc-towe nadal powstają ale wiele też omija ten segment.
* Co chwilę w dyskusjach pojawia się temat piractwa i opłacalności wydawania oraz grania na PC.
* Wojny pomiędzy graczami PC i konsolowymi - sprzętowe i na dostępne gry.
* Steam startuje w 2003/2004 roku jako platforma mająca usprawnić aktualizacje gier, walkę z piractwem i oszustami (pewnie te powody wyssali z palca).
* Tymczasem Epic: do 2006 roku, siłą rozpędu, jeszcze bawi się w tworzenie gier na PC. Odtąd jednak, do czasu Fortnite, tworzy gry tylko dla konsoli Microsoftu.
* Około 2008-2009 wzrasta popularność Steama.
* Nie bez powodu powstały też inicjatywy takie jak Games for Windows (2006) albo PC Gaming Aliance (2008). Ta druga min. dlatego, że Microsoft z GfW nie dał rady oraz aby odwrócić trend pomijania rynku PC przez producentów gier oraz walkę z piractwem (znowu pewnie wyssanie z palca).
Inni (np. EA, Ubisoft) również próbują sił z własnymi systemami dystrybucji ale nie idzie im tak dobrze.
Tak, było wspaniale...
Jedyne pocieszenie było takie, że byli wciąż tacy którzy nie odpuszczali i próbowali działać, z różnym skutkiem, na rynku gier PC.
A duża skala piractwa to byłan ale w Polsce bo w tamtym czasie zarabiało się 700 złotych a gry kosztowały koło 100 i z tego to wynikało.
Ciekawe. Jak obecnie przychodzi do polonizowania gier to podnoszą się głosy, że polski rynek jest za mały i nieopłacalny, a tu się dzięki tobie okazuje, że na początku XXI wieku byliśmy potęga piractwa i zarazem wielkim rynkiem. Musieliśmy być skoro trzęśliśmy całym growym światem i to z naszego powodu nie chciano wydawać gier na PC w innych regionach, a zachodnie media rozpisywały się, że to wszystko przez nas.
A nie, czekaj...
Steam miał duży wpływ na PC, ale robienie z niego jedynego zbawcy rynku to przesada.
Nie był jedynym, który ukształtował obecny rynek PC ale był jedynym, który postanowił coś zmienić, zaryzykować i odniósł sukces, za nim poszli inni.
PC gaming wcale nie umierał na początku lat 2000 — wychodziły wtedy ogromne serie typowo pecetowe (WoW, RTS-y, strategie, MMO).
No było w czym wybierać, zarówno w gatunkach jak i konkretnych tytułach...
To był po prostu inny rynek, nie martwy.
Był inny, tak. Nie był martwy ale umierający. Zresztą było to tak często podnoszone przez media oraz analityków, że stało się w końcu trochę śmieszne. Wielokrotnie też stanowiło temat wojen konsolowo-PCtowych wśród graczy.
Pewnie te wszystkie decyzje wydawców, że jakaś gra nie wyjdzie na PC, bo piractwo i brak opłacalności, to tak dla zabawy puszczano w eter ;-)
Ale to nie on sprawił, że dziś gry z konsol trafiają na PC. To decyzje wydawców i zmiana modelu biznesowego wiele lat później.
Ograniczał piractwo, ułatwiał dostępność i przystępność gier, zwiększył opłacalność wydawania ich na PC. Zmienił model biznesowy rynku PC rozpowszechniając dystrybucję cyfrową dzięki czemu inni zauważyli w tym opłacalny biznes i kiedy rynek ten się rozrósł oraz ustabilizował postanowili również na nim zarobić. To, że dzisiaj Sony wydaje na PC jest tego rezultatem.
Do tego Steam zapoczątkował erę pełnej cyfryzacji bez odsprzedaży i uzależnienia gier od kont.
I co w związku z tym?
Więc był ważny, ale bez przesady z tym „uratował PC gaming
Biorąc pod uwagę tamte czasy, skalę piractwa, stosunek do wydawania na PC, nieobecność Steam miałaby doprowadzić nas do tego co mamy dzisiaj czyli możliwości przebierania we wszystkich gatunkach, w ilościach hurtowych i w grach z konsol?
Mało prawdopodobne ale możliwe gdyby ktoś wymyślił coś innego i równie atrakcyjnego.
I co w związku z tym?
*** *** ***
Valve ze Steamem niejako uratowało rynek PC, ponieważ czasy, w których platforma miała premierę wyglądały zupełnie inaczej niż obecne (bardzo na niekorzyść PC-gamingu), a niejeden producent czy wydawca pokazywał środkowy palec graniu na komputerach, łącznie z "mesjaszem" EPIC-kiem.
Gdyby nie Steam, z dużym prawdopodobieństwem, nie gralibyśmy dzisiaj na PC w tytuły z X-Boxa czy Playstatnion, wybór w produkcjach ściśle PC-towch byłby bardzo ograniczony, a i sam EPIC dalej miałby wywalone na tą część rynku.
Łatwo jest dzisiaj krytykować, jednak wtedy kiedy trzeba było działać i zaryzykować to nie było nikogo poza Valve.
Większość zwierząt potrafi pływać/unosić się na wodzie więc nie jest to w sumie takie nieprawdopodobne względem tyranozaura.
Powinien lepiej sprecyzować swój wcześniejszy komentarz - chodziło o pływającego pod wodą tyranozaura :-)
Następcą serii Thief był Dishonored, potem był jeszcze Obcy: Izolacja (gra survivalowa, ktora w całości oparta była na skradaniu się) i to tyle jeśli chodzi o dobre gry skradankowe z widokiem FPP.
Produkcje TPP czy w widoku izometrycznym wciąż się ukazują ale, tak jak napisałem wcześniej, to nie to samo.
Ten film jest zły na wielu poziomach. Od papierka po batoniku, który rozwala system zabezpieczeń kompleksu badawczego, pływającego TRexa, dinozaurów poruszających się w trybie stealth ( nikt ich nie widzi i nie słyszy póki kilka ton nie wyrośnie komuś tuż przed nosem), pochowanych w dwumetrowej trawie zwierząt wielkości kilkupierowego bloku i dino-mutanta, po grającą z (chyba) przymusu Scarlet i wszelkiej maści durnoty związane z wyprawianiem się na wyspę pełną dinożarłów.
Seria miała lepsze i gorsze odsłony, nawet trylogia z Prattem nie gwałciła, aż tak logiki jak robi to JW: Odrodzenie.
Niestety skradanki to gatunek niszowy, a przyszłość raczej nie wróży aby mogły powrócić w chwale i zagościć na dłużej, zwłaszcza takie z widokiem pierwszoosobowym (których najbardziej mi brakuje). Ostatnią taką grą był Obcy Izolacja.
Częściowo pałeczkę przejęła seria Styx oraz produkcje w stylu Shadow Tactics: Blades of the Shogun ale to nie to samo.
Szef EGS powinien jednak skupić się bardziej na własnym podwórku, własnych kieszeniach i własnych pieniądzach, a nie cudzych.
Niech sobie też przypomni jaka była postawa jego firmy odnośnie grania na PC w czasach gdy Steam rozpoczynał swoją działalność. Fajnie jest przyleźć na gotowe.
Co za mentalność.
*** *** ***
Klękacie Narody, oto nadszedł ten, którego zwać będą mesjaszem gamingu, bowiem serce jego wypełnia miłość do graczy.
I strzeżcie się grubego demona, z którym walczy, gdyż jego jedynym sensem istnienia jest wyssanie waszych portfeli. A znamię jego 30%.
(Rozdział 1, wers 2 z Apokalipsy gamingu)
Z mojego doświadczania muszę przyznać, że jest coś na rzeczy. Znam osoby, które, które "oglądają" filmy z telefonem w ręku. Co zabawniejsze, dotyczy to również tych które sami wybrali do obejrzenia, a gdy tylko pojawia się czołówka chwytają za telefon i ślizgają po nim paluchem.
Cyberfan ale ja nie mówię o producentach tylko o konsumentach.
Radośnie przytulają darmowe gry, które opacił za nich ktoś inny (w tym przypadku EGS) ale mają wielki problem z tym, że inni konsumenci, za ten sam produkt, zapłacili własnymi pieniędzmi ale na innej platformie (część tych pieniędzy trafi przecież do producentów). Przy okazji, bardzo często, lubią powyzywać tychże kupujących jacy to oni głupi są i źli.
Pytanie jest więc takie. Kto jest gorszy? Ci którzy złamanego grosza nie daliby za grę ale chętnie wzięli by ją za darmo (od twórców albo kogoś kto zapłaci za nich) i mają bardzo dużo do powiedzenia na temat cudzych wydatków, czy ci, którzy wolą sami za grę zapłacić?
Poza tym. Skąd u obrońców EGS przekonanie, że użytkownik Steama to konsument nieświadomy (nie wie gdzie, co i na jakich zasadach kupuje)?
Fanatycy EGS: EGS jest wspaniały bo więcej pieniędzy trafia do producentów.
Ci sami fanatycy: Jak możecie płacić za gry (wspomagać producentów) skoro rozdają je za darmo.
****
Może ludzie po prostu chcą docenić pracę innych i zapłata jest tego przejawem.
Growej Lary swoim wdziękiem nie przypomina (Sophie Turner ma urodę dość zimną) ale może przynajmniej będzie lepiej grała niż drewniana Alicia "mam tylko jeden wyraz twarzy" Vikander. Zresztą, dużą rolę obok aktorki będzie odgrywał również scenariusz, ostatnia ekranizacja Tomb Raidera na tym również się wyłożyła.
Za to śmiesznym rozwiązaniem było całkowite usunięcie demków z finałowej walki. Pewnie nie mogły brać w niej udziału bo wypadł im wtedy jakiś protest/strajk przeciwko niskim płacom w potwornej branży albo miały akurat czas na urlop i spędzały go gdzieś na drugim końcu świata.
Nic to, że jakiś ziemski pomiot wjechał im na chatę.
Obsługa blu-ray to jeden z powodów posiadania konsoli, ponieważ daje mi to możliwość korzystania z mojej małej biblioteczki ulubionych filmów wtedy kiedy chcę ja, a nie kiedy pozwoli mi na to jakiś usługodawca VOD (jeżeli w ogóle ma je w swojej ofercie).
W dodatku oglądam je w takich wersjach jakie mi odpowiadają (reżyserskie, z dodatkowymi materiałami, itp.).
Przecież finałowa walka była beznadziejna, od śmiesznie zmniejszającego się Łupieżcy Umysłów, po Vecnę słabeusza - potworki zostały znerfione do poziomu 1, a ekipie dzieciaków włączyli poziom 20.
W grze ściśle dla pojedynczego gracza nie widzę zastosowania.
Za to widzę ją w grze, która wymaga co-opa, zwłaszcza gdy brakuje współgracza albo producent/wydawca kończy wsparcie.
Dead Space 3 - EA całkowicie olało markę i część segmentów w tej produkcji jest niegrywalnych bez drugiej osoby. W takim przypadku byłoby to rozwiązanie dla posiadaczy tej gry aby ogrywać ją nadal samemu.
Little Big Planet 3 - olane przez twórców i Sony, pozamykano serwery i gra online nie jest możliwa. Jeśli nie ma się kogoś wśród bliskich znajomych to pozostaje wybrakowany tytuł, ponieważ również zawiera segmenty nastawione na współpracę. Kolejne miejsce gdzie "gracz duch" miałby zastosowanie.
Muszę jeszcze raz obejrzeć epilog. Możliwe, że to, iż cała opowieść rozegrała się w ramach sesji RPG jest właściwym wyjaśnieniem (stąd nietykalność głównych postaci, niedomagający przeciwnicy, czy późniejszy marazm armii i świata zewnętrznego oraz inne uproszczenia czy nie do końca przemyślane sytuacje, które można by było zrzucić na wyobraźnię grajacych).
Finałowy odcinek okazał się dla mnie (mimo kilku momentów) mizerny, zmarnowano potencjał na warte pamięci zakończenie. Nie było czuć w ogóle stawki o jaką toczy się gra. Finałowe starcia były słabe i bez polotu, a przeciwnicy, przy całym swym potencjale rozmiaru, mocy, umiejętności i miejsca w którym rozgrywała się potyczka, okazali się zwykłymi, tak bardzo żałosnymi, cieniasami, że brak słów na opisanie tego rozczarowania.
Wrogowie w tym serialu są jak imperialni szturmowy z Gwiezdnych Wojen, atakują ale nikogo z tych dobrych trafić nie mogą, a jeśli nawet im się to uda jakimś przypadkiem to i tak jest to bez znaczenia. Za to druga strona (obrońcy Ziemi) sra mocą i skutecznością jakiej pozazdrościć może jej niejedna armia świata.
Jeżeli trafiają się zgony
spoiler start
kogoś z dobrej strony to tylko odnośnie postaci, które przez serial się jedynie przewinęły.
Ludzie spekulują odnośnie śmierci 11-tki ale nawet to spartolono, miało być dwuznacznie ale nie wyszło.
spoiler stop
Aktorsko też jest nierówno. Winona Ryder, której nigdy nie uważałem za wybitną aktorkę, snuje się przez cały serial by na koniec przekomicznie wymachiwać siekierką. Millie Bobby Brown niedomagała od dawna i tu się nic nie zmieniło, w 5 sezonie grała tak jakby była w nim za karę - aktorstwo to jednak nie jest jej super moc. Amybeth McNulty bardzo irytująca (Vickie Dunne, pielęgniarka będąca dziewczyną Robin Buckley). Natalie Dyer odtwarzająca Rambo Nancy Wheeler też nie wypadła najlepiej. Co do reszty ekipy nie mam większych zastrzeżeń.
Epilog finałowego odcinka, czyli "co było potem" okrutnie słitaśny, przegadany i nudny. Można było go znacząco skrócić i wyszłoby to całości na dobre.
Jestem bardzo rozczarowany.
W ogólnym rozrachunku, w kilku kwestiach serial jest ciekawy (temat innych wymiarów, osadzenie akcji w latach 80 XX wieku i wiele smaczków z tym związanych) ale nie brakuje w nim potknięć i wywaleń na twarz, niepotrzebnych wypełniaczy i głupich rozwiązań, z wielce zmarnowanym finałem na czele.
Augmented Steam: https://augmentedsteam.com
Chrome (PC) https://chromewebstore.google.com/detail/augmented-steam/dnhpnfgdlenaccegplpojghhmaamnnfp
Firefox (PC) https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/augmented-steam/
Firefox (Android) https://addons.mozilla.org/en-US/android/addon/steam-database/
Akceptuję rozszerzenie fabuły gry oraz jej wątków pobocznych na inne media, albo chęć powiększania danego uniwersum o nowe opowieści, czasem niekoniecznie bezpośrednio powiązane z pierwowzorem, ale nie do przyjęcia jest dla mnie celowe kastrowanie albo traktowanie pretekstowo fabuły w grze na rzecz innych mediów. Takie pozycje, w większości przypadków, są dla mnie na straconej pozycji.
Bywały nieliczne gry (pvp, czy te w rodzaju Beat Hazard), w których tego nie potrzebowałem, od zawsze jednak fabuła w grach była dla mnie tak samo istotna jak jej mechaniki czy światotwórstwo.
"Turowy system walki to najlepsze co spotkało ten gatunek w jego historii, (...)"
Tyle opinii ile ludzi. Osobiście wolę system z aktywną pauzą gdzie tury rozgrywają się w tle i ten uważam za coś bardziej wartościowego.
Owszem, typowy system turowy daje możliwość łatwiejszego planowania ale dla mnie jest po prostu systemem dla kogoś kto nie ogarnia szybkiej adaptacji i reakcji na wydarzenia.
No nie. RTwP jest świetny w takim Icewind Dale ale zawodzi w Pillarsach.
Jak wyżej, tyle opinii ile ludzi :-)
Najwidoczniej nie znasz lub nie rozumiesz założeń dotyczących świata tej gry. Obcymi rasami w nim są sami ludzie i to z sobą zabrali.
Różne wyprawy dotarły do tego systemu w różnym czasie, czasem w odstępach setek lat. Dotarły w inne miejsca i rozwijały się w różnych warunkach, stąd też tak bardzo się od siebie różnią choć wsyscy pochodzą z Ziemi (lub raczej ich przodkowie pochodcili z Ziemi).
W podróż zabrano też ziemską florę i faunę, stąd ośmiornica czy niedźwiedź, a na zwiastunach można było dostrzec również wilka (chyba kompan naszej postaci) i one również przechodziły w tym czasie ewolucję, nierzadko wspomaganą przez naukowców.
I bardzo dobrze, w końcu świeże spojrzenie na zagadnienie obecności ludzi w kosmosie.
Jeden gatunek, różne drogi rozwoju i ewolucji, oraz co z tego może wyniknąć kiedy żyją obok siebie.
Gra The Expanse to rozwinięcie istniejącej marki (książki i serial), którą znam od strony serialu. Exodus zaś startuje od zera i na tle pierwszej gry ma (dla mnie) ciekawsze uniwersum i założenia, a obserwuję go od samego początku.
Z kolei The Expanse, biorąc pod uwagę inne produkcje Owlcat Games, może być grą bardziej RPGową.
Obie są w mojej topce zainteresowań.
Ta cała drama o wykorzystywanie AI w różnych dziedzinach robi się męcząca. Narzędzie jak każde inne.
Generatory proceduralne stosowane do tej pory w grach jakoś nikomu nie przeszkadzały.
"Akurat to jest historyjka SF, nie fantasy (...)"
Czy fantasy, czy sci-fi nie ma to znaczenia. W obu gatunkach dobrze wytłumaczone i osadzone w uniwersum relacje, historie oraz prawa natury rządzące światem są temu światu potrzebne aby mógł on być na tyle wiarygodny aby można było uwierzyć, że jest "prawdziwy" oraz spójny, nawet jeśli byłby wykręcony na lewą stronę.
Można latać, strzelać laserami z oczu albo ciskać kulami ognia jak z ckmu albo dysponować uber-technologią ale musi to być zakotwiczenie w tymże uniwersum i z konsekwencją przestrzegane.
W przeciwnym razie to zwykła bajeczka.
Tajemniczość i niedopowiedzenia mogą się sprawdzić w obu tych podgatunkach fantastyki, najważniejsze jest to jak są wprowadzone i prowadzone, a nie, czy w jednych mogą, a w drugich nie powinny występować.
Dead Space 3 nie był taki zły jak wielu to opisuje, to wciąż Dead Space i wciąż całkiem przyjemna gra. Największym nieporozumieniem tej odsłony było zablokowanie niektórych lokacji na rzecz co-opa, a po porzuceniu projektu nawet nie pokwapienie się o aktualizację, która drugą postać powierzyłaby AI tak aby można było ograć te poziomy "samotnie".
1. Superman - Infantylny i bez charyzmy. Zmarnowany czas.
2. Zniknięcia - Dobrze mi się oglądało, rozwalające zakończenie (w pozytywnym znaczeniu).
5. Jurassic World: Odrodzenie - Kiepścizna pod każdym względem. Przeplatające się na zmianę absurdy i głupoty, przeciętne aktorstwo (nawet Scarlet niedomaga), dinozaury bez rewelacji, fabuła - głupszej chyba nie da się już wymyśleć. Jeżeli ma to być "odrodzenie" tej marki, to ja już teraz dziękuję za ciąg dalszy i nie czekam.
6. Frankenstein - Ogólny zarys historii znany pewnie większości, mimo to dobrze mi się ją oglądało. Film nie jest dla każdego (dość powolny).
8. Thunderbolts - Nudny.
9. Mission: Impossible - The Final Reckoning - Generalnie fajny akcyjniak utrzymujący mniej lub bardziej poziom poprzednich odsłon. Razi czasem zbyt absurdalna zbieżność przypadkowych zdarzeń. Można było to lepiej rozegrać, aby zamiast dramatyzmu i zachwytu nie pojawiała się nuta lekkiego zażenowania.
*************
4. Wednesday - Ostatni sezon słabszy od poprzednich.
8. Dept. Q - Przyjemnie się oglądało. Serial z klimatem i niezłym aktorstwem. Może się czasem dłużyć.
Jestem przeciętnym oglądaczem seriali, preferującym raczej krótsze metraże i niestety uważam ten rok za słaby pod kątem tego co było dane mi obejrzeć z nowych produkcji. Większość tego na czym dobrze się bawiłem było zaległościami z poprzednich lat (np. Nikt, Bękart, Próba wiary, Marsjanin, Dzika noc).
Wielu ludzi mówi to samo od dawna, (...), a z Putinem nic wspólnego nie mają.
Hehe, czekam więc kiedy udowodniona zostanie mi współpraca z Putinem za mój uerosceptyzm, który w łagodnej formie zakłada reformę i powrót do pierwotnych założeń wspólnoty gospodarczej, a w ekstremalnym - likwidację starej UE i budowę nowej na pierwotnych zasadach (ponieważ jakoś tak niebardzo jestem przekonany aby UE w obecnym stanie udało się zreformować. Nie przy tej skali biurokracji, korupcji, lobbingu, kolesiostwa i ideo-wariactwa, a będzie jeszcze gorzej).
Skoro w profilu gracza jest opcja, w której dodaje się konta z growych platform to czy rozważaliście może nieco głębszą integrację na poziomie ściągania i wyświetlania zdobytych osiągnięć zamiast obecnej aktualnie zakładki "100%" ?
I prośba:
Proszę o usunięcie z listy moich gier The Lost Pisces. Gra została anulowana i z jakiegoś powodu ciągle siedzi na tej liście i w żaden sposób nie mogę (lub nie potrafię) jej usunąć.
Wielu ludzi mówi to samo od dawna, zanim Elon w ogóle o tym pomyślał, a z Putinem nic wspólnego nie mają. Nie przeszkadza to innym rzucać w nich onucami, rosyjskimi agentami, czy wielbicielami "cara" Rosji.
Dodajcie sortowanie po tytule w każdej sekcji osobistej biblioteki. Obecnie sortowanie A-Z jest tylko w pierwszej - Moje gry.
Sortowanie albo widocznoś wg. platformy też byłaby miłym dodatkiem.
Z tego co zauważyłem to na telefonach większość gier to okrutny szrot. Co druga to kopia innej ubrana w nieco inne szaty (choć i tak nie zawsze), z do bólu uproszczonymi mechanikami, z paywalami, multi-przepustkami sezonowymi i mnóstwem prób naciagania na zakupy czegokolwiek.
I jeszcze te komiczne kategoryzowanie, np. jako RPG czy strategia, ktore nierzadko ma niewiele wspólnego z zawartością danego tytułu.
Jeżeli coś jest warte uwagi to zazwyczaj jest grą przeniesioną lub wydaną równocześnie na PC.
Poprzedni pokaz, delikatnie mówiąc, był kiepski. Mechaniki albo kulały (wczesna wersja gry) albo naprawdę są tak zaimplementowane, że wyglądało to tak źle (skradanie się, walka).
Ciekawe czy coś się zmieniło w tej kwestii.
to Sony względem PS5 zmieniło nieco podejście, o czym mówi sam dyrektor finansowy, więc zakładam, że ma na myśli aktywne wspieranie konsoli, a nie "może coś tam jeszcze kiedyś na nią wydamy" i dopiero po tym okresie konsola przejdzie w stan w jakim jest obecnie PS4.
Cytuję:
“This year, in year 6 since the launch, PS5 has been growing its installed base, and our view is that, compared to the conventional console life cycles, and looking at the PS4 cycle, it seems to be getting longer and longer."
“Especially with the PS4, which was launched in 2013, it’s been over a decade since then, but there are many active users enjoying the console, and they’re enjoying the other consoles [too]."
“And from that perspective, we believe that the PS5 is only in the middle of the journey, and we are really planning to expand it even further.”
To film animowany więc nie musi być z sensem, jest przecież dla dzieci. To film fantasy/sci-fi więc nie potrzebuje logiki, przecież smoki i kosmici nie istnieją. To film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, a nie dokument, więc nie musi być osadzony w rzeczywistości...
No chyba nie za szybko jednak. PS5 jest dopiero w połowie życia.
Serio? Strzelanka połączona ze zbieraniem złomu, do bólu powtarzalna i wtórna, jako gra roku? Miejmy chociaż jakieś wymagania, a nie żadne.
Wolałbym jednak dostawać takie gry rzadziej ale na poziomie BG3 niż co chwilę jakieś średniaki.
"Symulator" zbieracza złomu, od którego po kilku godzinach grania odpadłem i wywaliłem z listy życzeń. Nuda, wtórność i powtarzalność, mówiłem już o nudzie i powtarzalności?
Czekałem na tytuł od pierwszych zapowiedzi, a to co otrzymałem okazało się wielkim rozczarowaniem.
Zestawianie tego z BF, przy całych mankamentach 6 odsłony, jest niepoważne.
Ludzie narzekają tu na Chiny i Rosję ale przecież UE zmierza dokładnie do tego samego miejsca, z tą różnicą, że robi to "na miękko" i powoli.
Gdyby ostateczny kształt UE miano wdrożyć natychmiast to wiązałoby się to z użyciem siły (militarnej, a póki co UE takowej nie ma, choć co jakiś czas pojawiają się pomysły o jej stworzeniu) i równie silnym sprzeciwe.
Zamiast tego gotuje się żabę (społeczeństwa narodowe) powoli, a kraje uzależnia od unijnych dotacji i durnych przepisów, które nie mają wiele wspólnego z ideami, które rzekomo za nimi stoją (np. ETSy i ekologia, inwigilacja i bezpieczeństwo, coraz większe ograniczenia wpływu państw członkowskich na kształt UE i decyzje unijne, itp.).
Jak coś trafiło na LŻ może też z niej wylecieć, co w moim przypadku dość często się zdarza np. po ograniu dema lub obejrzeniu pokazów przed- i popremierowych.
Dlaczego na profilu zmieniliście gry, w które zagrałem (tzw. kolekcja) na gry, na które czekam? Tak trudno jest dodać nową sekcję?
Przecież to co zawiera teraz ta sekcja jest bez sensu wobec tego co mówi opis.
Tak tylko przypomnę, że lata świetlne to miara odległości, nie czasu :-)
Liczyłem na to, że AI przejmie w końcu władzę w redakcji, a nie tylko będzie dalej pisała newsy.
Do usunięcia. Nie ta sekcja.
Owlcat to obecnie, obok, Larian top jeśli chodzi o tworzenie RPG na wzór klasyków pokroju Wrota Baldura.
Oba studia mają sporo doświadczenia i sukcesów w takich produkcjach.
W ostatniego Wahammera od Owlcat jeszcze nie grałem ale drugi Pathfinder ocieka klasycznym podejściem, rozbudowanymi mechanikami, nowymi pomysłami (np. obok drużyny zarządzamy też królestwem oraz jego armią prowadząc nią potyczki na wzór tych z serii Heroes. Jeżeli nie chcemy się tym zajmować to jest tu zaimplementowany automat.), są typowe historie i postacie ale i nowe, ciekawe oraz pomysłowe. Zagadki, wybory i ich konsekwencje, oraz ramanse jeśli komuś na nich zależy.
Wszystko podane w pięknej i szczegółowej oprawie audio-wizualnej.
Owlcat swoimi Pathfaiderami ośmiesza wytwory RPG-opodobne wypluwane przez np. Bioware, za którymi stoją miliony od EA.
Jedynym minusem Pathfinder:WotR jest brak oficjalnej polonizacji, co przy nawale takiej ilości tekstu może być problematyczne ale na szczęście jest nieoficjalne tłumaczenie w postaci moda, które stoi na bardzo wysokim poziomie.
Baldur doczekał się kontynuacji, teraz, w temacie istniejących już marek, chciałbym aby spotkało to Icewind Dale.
Najlepiej jednak byłoby aby kolejny tytuł przeniesiono w dotąd nie eksploatowany region. Twórcy mieliby na czym się wzorować ale nie byliby tak bardzo obciążeni jak w przypadku kontynuacji.