Fajne uniwersum, skazane na takie gówniane studio jak Bungie.
Podobał mi się świat pod względem artystycznym, ciekawe postacie i świat. Lecz niestety odbiłem się od Destiny dwa razy, chciałem proboewc kolejne razy, ale rynek gier jest tak przesycony że zabrakło czasu.
Last Light wyglądało mi ciekawie, zacząłem grę i zamiast na świetliste planety trafiłem na stary radziecki kosmodrom... Poczułem się oszukany, jakbym chciał grać w Stalkera to urochomiłbym Stalkera.
Choć najbardziej w plecy było słabe granie samemu. Od 20 lat różne MMO próbuję grać i nic nie trafia, bo nie ma ciekawej zawartości dla samotnego gracza.
Gra ma na Steamie status Free to Play ale w takiej formie (bez dodatków) to porażka i bieda z nędzą.
Z posiadanych przeze mnie dodatków "Twierdza Cieni" oraz "Upadek Światła" są według mnie najsłabsze (ten drugi wprowadza przynajmniej nową sferę umiejętności).
"Poza Światłem" ujdzie i trochę spędziłem w nim czasu, bo od niego rozpoczęło się dodawanie nowych umiejętności oraz rozwijanie mechanik związanych z uzbrojeniem. "Królowa-Wiedźma" jest też całkiem w porządku.
"Ostateczny kształt" może być, a "Na Krawędzi" nie skończyłem, bo minął darmowy okres i czekam na kolejny, niestety zapowiada dość słabo. "Renegatów" poznałem tylko tyle na ile pozwala darmowy wstęp.
Za zakupione dodatki (wszystkie poza ostaniami dwoma) zapłaciłem grosze więc mi jakoś nie żal tych pieniędzy po jednorazowym przejściu fabuły, samotnemu odkrywaniu sekretów nowych lokacji (co trochę czasu zajmuje i potrafi nawet dostarczać frajdy - jest sporo aktywności, które można ogarniać samemu) oraz za okazjonalne granie gdy mam ochotę na niezobowiązujące strzelanie z losowymi graczami (misje Portalu, Gambit i czasem Żelazna Chorągiew).
Generalnie, od strony fabuły, gra mocno zasysa - zapowiadane przez tyle lat nadejście Piramid i stojącego za nimi przeciwnika okazało się, delikatnie rzecz ujmując, bardzo rozczarowujące. Do tego można dorzucić wieloletni recykling wrogów i pomysłów, problemy z ogólnym balansem, oszustami w pvp, ideologiczne wycieczki Bungie...
Destiny 2 ma ciekawe uniwersum, fajne mechaniki, wciąż dobrze się strzela ale prowadzone jest niestety kiepsko, z okazjonalnymi przebłyskami lepszych momentów.
Jakby co to zapraszam do Kliniki Pluszowych Misiów: https://www.bungie.net/7/pl/Clan/Profile/4749141
Dla mnie to jasne, że w grach MMO nie ma czego szukać zawartości single.
W Destiny 2 chyba tylko PvP, raidy i niektóre aktywności na wysokich poziomach są ograniczone do przymusowego grania w towarzystwie, z czego sporo z nich można robić z losowymi, automatycznie przydzielanymin przez system, graczami.
Nawet wszystkie lochy (takie mini rajdy) da się ukończyć samodzielnie.
Już nie wspomnę o tym w jaki sposób są projektowane gry multi i single przez co między nimi jest sporo różnic, od zadań przez tereny i swobodę ruchu po mapie aż po styl rozgrywki. Przy czym zwykle gry multi są lepsze z grupą ludzi, podczas gdy bez ludzi z reguły są bardzo średnimi grami w porównaniu z singlowymi grami.
Owszem można, ale po co? To tak jakby w gothicu na już na pierwszym poziomie z kilofem lub zardzewiałym mieczem i pójść na jakiegoś cieniostwora lub trolla, owszem można je pokonać, ale po godzinach tłuczenia ich. Można, ale po co? Zabawy dużo mniej niż normalnie, gry MMO bez ludzi są po prostu znacznie gorsze i niż mogłyby być z ludźmi, takie cechy. Każda gra ma swoje zalety i wady i tego nie zmienią żadne rzeczy pokroju robienie contentu w dany sposób na siłę. To tak jakbym pisał, że np. rowerem można przejechać przez całą europę, no tak można, ale to nie znaczy, że to dobry pomysł. Zwyczajnie szkoda swojego czasu jeśli w ten sposób gra się w gry, które gatunkowo nie trafiają w gust, niwelując zły odbiór gatunku zmniejsza się też frajda z gry, na tyle że po prostu nie warto dla wątpliwej frajdy. Jak zresztą wspomniał, tyle lat i nic nie trafiało coś dla niego, a i tak dalej próbuje znaleźć. To jasne, że ten gatunek nie jest dla niego. Samo to zaprzecza temu co napisałeś.
To akurat jest zajebisty pomysł. Sam mam na swoim koncie samotną rowerową wyprawę dookoła Polski i kilka wypraw na przełaj. A są ludzie, którzy robią takie rzeczy przez kontynenty :-P
*** *** ***
Co do Destiny 2 to nie jest ona klasyfikowana jako mmo, a gra z elementami mmo.
Kampanię, misje fabularne, egzotyczne i związane ze specyficznym uzbrojeniem (poza kilkoma wyjątkami gdzie zahacza się o raidy) można robić samemu i naprawdę towarzystwo nie jest do niczego tam potrzebne, przynajmniej za pierwszym razem.
Wydarzenia publiczne, łącznie z ich wersją heroiczną (jeśli wie się jak ją odblokować), patrole, utracone sektory, szturmy, odkrywanie sekretów i znajdziek danej planety również.
Kłopot robi się przy nocnych szturmach oraz lochach, bo są bardziej wymagające i drużyna jest tu jak najbardziej bardzo pomocna, choć wciąż da się i bez niej, a samotne zaliczenie na pewno da dużą satysfakcję.
Zresztą wiele z tych aktywności ma swoje własne osiągnięcia w wewnętrznym systemie gry za solowe przejścia, więc nawet twórcy do tego zachęcają, a w nowym systemie misji zwanym Portalem jest zakładka z operacjami solo.
Więc tak, Destiny 2 może zadowolić również solowych graczy, zwłaszcza na początku, kiedy poznają fabułę, mechaniki i nie zmęczą się jeszcze powtarzalnością. Później również, kiedy poznają już na tyle mechaniki i możliwości aby porwać się na trudniejsze misje samotnie.
Oczywiście te wszystkie wydarzenia z czasem mogą znużyć i wtedy towarzystwo innych graczy jest wysoce pożądane, nawet z losowego przydziału, a stała ekipa pozwoli zahaczyć o rajdy.
" Schreier potwierdził, że „Destiny 3” nie weszło jeszcze nawet w fazę reprodukcji." XD