Studiu należącemu do Sony mogą grozić kolejne wielkie zwolnienia. Oficjalnie Bungie szykuje pożegnanie z Destiny 2 oraz dalszy rozwój Marathonu.
Bungie czekają kolejne zwolnienia, ale studio szykuje też ostatni rozdział 12-letniej historii Destiny 2.
W nowym wpisie amerykańskie studio stawia sprawę jasno: już w 2024 roku, po premierze (nomen omen) Ostatecznego kształtu deweloperzy zdali sobie sprawę, że nadszedł czas, by uniwersum Destiny wyszło poza ramy „dwójki”. Jak czytamy w nowym wpisie Bungie, studio jest gotowe do rozpoczęcia „inkubacji” nowych projektów, w tym kolejnej gry z Destiny w tytule, co jednak oznacza, że następny pakiet zawartości dla D2, który ukaże się 9 czerwca, będzie ostatnim: swoistym „Pomnikiem Triumfu” (Monument of Triumph).
Teraz, gdy nasza uwaga skupia się na nowym rozdziale w historii Bungie, rozpoczniemy prace nad kolejnymi tytułami. W związku z tym 9 czerwca 2026 roku udostępnimy ostatnią aktualizację zawartości dla Destiny 2, aby rozpocząć nową przygodę jako studio.
Chociaż aktywny rozwój gry dobiega końca, zadbamy o to, by dalej można było grać w Destiny 2, tak jak ma to miejsce obecnie w przypadku oryginalnego Destiny. Wiele zmian w tej ostatniej aktualizacji ma na celu zapewnienie, że Destiny 2 będzie przyjaznym miejscem, do którego gracze będą chcieli wracać.
Jesteśmy dumni z Destiny 2, miejsca, do którego nas ono zaprowadziło, oraz dziedzictwa, które stworzyło. Dzięki Wam wszystkim nasz wszechświat jest rozległy, zbudowany na latach wspólnych historii, przygód i zwycięstw. Od Kosmodromu, przez Blade Serce, aż po Bezprawne Pogranicze – stworzyliśmy z wami wszystkim wspomnienia na całe życie i nawiązaliśmy przyjaźnie.
Jesteśmy niezmiernie wdzięczni wszystkim, którzy odbyli tę podróż razem z nami.
Z głębi serca dziękujemy i do zobaczenia wśród gwiazd.
Zgodnie z tytułem następny dodatek skupi się na uczczeniu wszystkich zwycięstw Strażników z 12-letniej historii Destiny 2, podobnie jak dotychczas robiono to dla nich osobno. W praktyce oznacza to dostęp do specjalnych łupów za ukończenie Triumfów związanych z poprzednimi wydarzeniami w grze. Jednocześnie zwieńczenie tych wątków ma „pozostawić historię i postacie w ciekawym miejscu”, tym samym tworząc fundament pod fabułę następnej gry z serii.
Co więcej, Bungie chce dostarczyć nie jeden, lecz „wiele listów miłosnych” dla fanów Destiny, niezależnie od tego, jak bawią się w „dwójce”. Deweloperom zależy na spełnieniu wielu próśb wysuwanych przez graczy i sprawieniu, że będą wracać do Destiny 2 przez długie lata. Zmiany te uwzględnią odświeżony system Reżysera jako „centrum aktywności”, Panteon 2.0 jako stały element gry oraz odświeżenie łupów z lochów i tzw. destinations.
Na pełną rozpiskę nowości z Monument of Triumph musimy jeszcze poczekać, ale nawet „krótkie” podsumowanie z nowego wpisu jest spore. Gracze będą mogli m.in. nabyć wszystkie pakiety zawartości w jednym zestawie, ponownie ścigać się w znajomej lidze ścigaczy oraz sprawdzić 3 nowe tryby rozgrywki w Tyglu (Crucible).
Koniec wsparcia Destiny 2 może smucić fanów, ale nie jest on zaskoczeniem. Zresztą część graczy otwarcie mówiła o potrzebie zamknięcia kronik „dwójki” i przesiadki na nową produkcję, bo 12 lat to sporo historii jak na gry-usługi, które często mają problem przetrwać jeden rok z popularnością na poziomie D2 po ponad dekadzie. I to mimo tego, że obecnie Destiny 2 nie przyciąga takich tłumów, jak niegdyś.
Cieszy też, że deweloperzy szykują dużo więcej niż tylko formalne pożegnanie z grą. Dlatego komentarze pod ogłoszeniem studia są raczej słodko-gorzkie, ale też pełne nadziei co do przyszłości serii. Przynajmniej ci, do których nie dotarły mniej oficjalne wieści prosto od Jasona Schreiera z agencji Bloomberg. Dziennikarz donosi bowiem, że szykują się spore zwolnienia w Bungie po zamknięciu histori Destiny 2, a na powrót do tego uniwersum przyjdzie nam jeszcze długo czekać.
Ta druga informacja nie dziwi nawet w kontekście wpisu, skoro samo studio pisze jedynie o „inkubacji” projektów. Niemniej Schreier potwierdził, że „Destiny 3” nie weszło jeszcze nawet w fazę reprodukcji. Innymi słowy: grę najpewniej ujrzymy dopiero pod koniec dekady, jeśli nie w następnym dziesięcioleciu. Co jednak jest mniej oczywiste i nie nastraja fanów optymizmem, to że podobno żaden z następnych projektów Bungie nie został jeszcze nawet zatwierdzony.
Dlaczego jest to problemem? Wystarczy spojrzeć na obecny stan branży, działania Sony oraz najnowszą grę Bungie. Możemy nie zgodzić się z Johnem i Brendą Romero co do skali, ale trudno zaprzeczyć, że mamy teraz co najmniej lekki kryzys. Nawet jak na standardy rynku gier wideo (bynajmniej nieznanego ze stabilności) ogrom zwolnień i liczba zamkniętych studiów oraz skasowanych projektów (nawet takich, które miały ogromny potencjał) jest przytłaczająca.
Wpływ tego „krachu” widać także u Sony. Firma dopiero co potwierdziła rezygnację z branży PC w kontekście gier single player, a wcześniej dołożyła własną cegiełkę do stosu uśmierconych studiów i gier. Szczególnie ucierpiały gry-usługi, które miały być oczkiem w głowie Sony Interactive Entertainment. Czyli coś, w czym obecnie specjalizuje się Bungie.
Samo studio też nie ma za sobą dobrych lat. Ostatnie pakiety zawartości Destiny 2 nie wzbudzały większego entuzjazmu fanów, podobnie jak doniesienia o sytuacji finansowej dewelopera, spore zwolnienia oraz opóźnienie „ratunkowego” dodatku. Nie pomagała też zamieszanie wokół Marathonu. Co prawda ostatecznie gra okazała się o wiele lepszym tytułem, niż wieszczyli sceptycy, ale specyficzna rozgrywka sprawiła, że pod względem statystyk nie jest to hit, jakiego potrzebowało Bungie.
To wszystko nie napawa graczy optymizmem co do przyszłości studia. Jedynym jasnym punktem są zmiany w Marathonie zapowiedziane przez dewelopera, które mają uczynić tytuł nie tylko ogólnie „lepszym”, ale też bardziej przystępnym. Schreier twierdzi, że pierwotnie zarząd Bungie planował podobny zabieg w D2, ale ostatecznie zdecydowano się postawić na nowszą produkcję.
Taka decyzja ma sens biorąc pod uwagę, że mimo rozczarowujących statystyk Marathon został dobrze przyjęty. Nawet 2,5 miesiąca później gra ma ponad 80% pozytywnych opinii na Steamie, co dowodzi, że projekt ma potencjał i przy odrobinie szczęścia (i wysiłku ze strony dewelopera) gra może jeszcze przeżyć renesans. Do tego jedną z lekcji wyciągniętych z rozwoju Destiny 2, które od lat krytykowano za nieprzystępność dla nowicjuszy w kontekście warstwy fabularne i staje się jasne, dlaczego Bungie woli postawić na Marathon niż starszą strzelankę.
Niemniej to wciąż niewesołe wieści dla fanów studia, które Sony zakupiło za sporą kwotę, a którą co bardziej złośliwi gracze uważają – eufemizując – za nieszczególnie udany zakup giganta. Gracze mogą mieć tylko nadzieję, że Bungie nie podzieli losów innych uznanych deweloperów, których zespoły nie przetrwały obecnego kryzysu.
Na marginesie: doniesienia Schreiera (a zapewne i sam wpis dewelopera) sprawiły, że gracze Destiny 2 rozpoczęli (na razie skromne) bombardowanie karty Marathonu na Steamie negatywnymi recenzjami.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).