Nowa aktualizacja Destiny 2 będzie większa i zmieni tytuł, ale też zadebiutuje znacznie później, co mocno niepokoi graczy.
Ponad 3 miesiące opóźnienia i zmiana nazwy – to efekty decyzji studia Bungie Software, które potrzebuje więcej czasu na przeprojektowanie wielkiej aktualizacji Destiny 2.
Gracze i tak już długo czekają na premierę Shadow and Order, które to uaktualnienie miało zadebiutować w drugim Destiny 3 marca. Jednakże wygląda na to, że fani nie doczekają się jego debiutu. Przynajmniej nie pod tym tytułem i nie w takiej formie, jaką pierwotnie przewidywali twórcy.
Plotki na temat opóźnienia pojawiły się równo miesiąc temu za sprawą Paula Tassiego. Dziś zostały one potwierdzone przez zespół Bungie Software: Destiny 2: Shadow and Order ukaże się nie 3 marca, a 6 czerwca. Szczegóły zdradza wpis opublikowany w serwisie X.
W poprzednich przeciekach jako powód opóźnienia podawano premierę innej produkcji Bungie: Marathon, który trafi na rynek 5 marca. Zapewne nie pozostało to bez wpływu na decyzję dewelopera, ale twórcy szykują też „dużą rewizję” aktualizacji. Na tyle wielką, że nie ukaże się ona pod tytułem Shadow and Order.
Jak czytamy, wynika to z uwzględniania ogromnej liczby zmian komfortu rozgrywki (QoL). Niemniej gracze nie do końca są przekonani, czy takie poprawki tłumaczą przesunięcie premiery o całe 3 miesiące. Część fanów zauważa z goryczą, że przecież dopiero co Bungie zmieniło podejście do rozwoju gry, wypuszczając dwa mniejsze dodatki – w założeniu po to, by lepiej dotrzymywać terminów i wypuszczać bardziej dopracowane duże rozszerzenia.
Są też osoby, które zaintrygowało ogłoszenie studia. Graczy zastanawia, dlaczego rzekomo same „poprawki QoL” wymusiły nie tylko opóźnienie o całe 3 miesiące, lecz także zmianę nazwy uaktualnienia. Może to wskazywać, że Bungie szykuje coś na tyle dużego i znaczącego, że uzasadnia to obie te decyzje. Na razie potwierdzono Panteon 2.0 i rozbudowę „poziomowego” ekwipunku.
Jednakże nawet względni optymiści mają obawy. Steam oczywiście skupia tylko część bazy graczy Destiny 2, ale nie da się ukryć, że od grudnia tytuł odnotowuje wyraźny trend spadkowy. Niedawno dzienny „peak” użytkowników w grze spadł poniżej 12 tys., co jest bodajże najgorszym wynikiem D2 od premiery na Steamie w 2019 roku.
Nie byłoby to może problemem, gdyby za rogiem czaił się zastrzyk nowości, który przyciągnąłby graczy z powrotem. Tymczasem wygląda na to, że Destiny 2 nie uraczy graczy niczym ciekawym jeszcze przez ponad 3 miesiące. Tak, w międzyczasie do gry trafią kolejne modyfikatory portali, w marcu odbędą się wiosenne Igrzyska Strażników (Guardian Games), a w kwietniu powróci „częstsza” Żelazna Chorągiew (Iron Banner).
Jednakże to drobiazgi, a nie wielki powiew świeżości, jakiego potrzebuje drugie Destiny 6 miesięcy po premierze Renegatów, którzy może i nie byli katastrofą na miarę poprzedniego dodatku, ale też trudno nazwać ich sukcesem. Już wtedy pojawiały się głosy, by Bungie albo wręcz zaprzestało rozwoju gry na rzecz kontynuacji (mimo że ma być ona kwestią odległej przyszłości), albo wzięło się w garść i dostarczyło graczom czegoś lepszego.
Tymczasem wygląda na to, że Renegades pozostanie najnowszym pakietem zawartości przez kolejne 3 miesiące. Do tego samo Bungie zwlekało z ogłoszeniem opóźnienia, mimo że gracze od dawna podejrzewali taki bieg wydarzeń (znów: w kontekście Marathonu). Stąd pełne zaniepokojenia wpisy:
Rajdy i lochy z poziomami oraz Panteon 2.0 to świetna sprawa, ale czy do tego czasu pozostaną jeszcze gracze? Nadal loguję się co tydzień i gram trochę, ale nikt nie może zaprzeczyć, że Renegaci nie mieli trwać dłużej niż 6 miesięcy.
Czy coś spowodowało te duże zmiany? Opóźnienie aktualizacji w połowie sezonu o 3 miesiące to dość ekstremalne posunięcie.
QoL to świetna rzecz. Ale, z całym szacunkiem, same QoL nie zachęci ludzi do sprawdzenia gry (albo powrotu do niej), a dalsze opieranie się na QoL jako głównej atrakcji jedynie uczyni populację graczy mniej stabilną, zamiast ją powiększyć.
Już od momentu ogłoszenia systemu z dwoma rozszerzeniami brakowało treści, ale na dodatek mamy teraz długie okresy braku komunikacji, duże opóźnienia i Marathon, który pochłania mnóstwo uwagi, podczas gdy wszystko to trwa.
Z całym szacunkiem, społeczność (przynajmniej gracze przy zdrowych zmysłach) zasługuje na coś więcej niż tylko kilka testów w stylu „bądź cierpliwy”. Plan działania, bardziej przejrzysta komunikacja i miejmy nadzieję, że więcej nowej zawartości, która desperacko musi tchnąć więcej życia, nie mniej (poziom Renegades + więcej rajdów i lochów).
Trzeba zająć się tym problemem i miejmy nadzieję, że stanie się to wkrótce…
Co mogłoby pocieszać graczy, to że Bungie Software zamierza nie tylko wypuszczać pomniejsze aktualizacje z poprawkami, ale też nieco poprawić komunikację. Tyle tylko, że wpisy będą najwyraźniej dotyczyć bieżącej zawartości, a o byłym Shadow and Order usłyszymy „bliżej premiery”. Wygląda więc na to, że społeczność skupiona wokół Destiny 2 musi zacisnąć pasa.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).