Jedna z najbardziej problematycznych usterek w niemal 10-letniej historii No Man’s Sky trafiła do gry wraz z aktualizacją Remnant. Twórcy przyznają, że przez dekadę rozwoju pojawiły się zaledwie dwa błędy tej skali.
W tym roku No Man’s Sky będzie obchodzić swoją 10. rocznicę premiery. Sandbox science fiction od studia Hello Games zadebiutował w 2016 roku i od tamtej pory przeszedł drogę, jakiej nie powstydziłaby się niejedna kosmiczna epopeja. Produkcja, która startowała w atmosferze rozczarowania, dziś stanowi koronny przykład tego, jak spektakularnie odkupić winy w branży gier.
Od premiery No Man's Sky otrzymało dziesiątki dużych aktualizacji i setki mniejszych łatek. Najnowszym dużym rozszerzeniem jest update Remnant, który wprowadził m.in. moduł antygrawitacyjny do multitoola. Okazuje się jednak, że wraz z zawartością do gry trafił też poważny błąd.
Kilka dni po premierze aktualizacji Remnant do No Man’s Sky trafił hotfix 6.22, który naprawiał liczne problemy. Najwięcej uwagi przyciągnęła jednak usterka powodująca zawieszanie się gry na konsolach Xbox Series S/X.
Do sprawy odniósł się programista silnika studia Hello Games, Martin Griffiths. Za pośrednictwem serwisu X przyznał, że był to jeden z najtrudniejszych błędów, z jakimi zespół mierzył się w ciągu niemal dekady rozwoju gry.
W ciągu ostatnich dziewięciu lat gra No Man’s Sky doczekała się dziesiątek aktualizacji i setek poprawek, ale tylko dwa błędy (w tym ten) były tak poważne – to szczególnie trudny rodzaj zawieszania się procesora graficznego, a błąd nie został wykryty podczas testów – czytamy w poście.
Łatka trafiła na Xboxa i – przynajmniej według zapewnień dewelopera – sytuacja uległa znaczącej poprawie. Griffiths dodał jednak, że najnowszy hotfix jest „dopiero początkiem”.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.