Komisja Europejska może mieć opory przed podjęciem prawnych działań przeciwko „zabijaniu” gier wideo, ale europosłowie otwarcie popierają Stop Killing Games.
Kolejni politycy otwarcie wyrażają poparcie dla inicjatywy przeciwko „zabijaniu” gier wideo, a w Europie sprawa może rozstrzygnąć się jeszcze tej wiosny.
Jeśli nie śledziliście poczynań organizatorów Stop Killing Games w ostatnich dniach, mogły Wam umknąć dwa ważne wydarzenia związane z inicjatywą. 2 dni temu odbyła się debata na forum Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EESC), a wczoraj sprawa „uśmiercania” gier wróciła do Parlamentu Europejskiego w ramach posiedzenia plenarnego, na którym pojawił się także główny inicjator akcji: Ross Scott.
Z naszej strony zachęcamy co bardziej cierpliwych czytelników do obejrzenia nagrań z obu spotkań, choćby po to, by zorientować się w głównych stanowiskach zajmowanych wobec postulatów SKG. Jednakże najważniejsze były słowa Apostolosa Dzidzikostasa. Grecki polityk i obecny (od 2024 r.) komisarz ds. zrównoważonego transportu i turystyki EU potwierdził jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji, że Komisja Europejska opublikuje „propozycję” i „komunikację” w sprawie inicjatywy obywatelskiej przed rozpoczęciem lata. Innymi słowy: decyzja zostanie podjęta w ciągu miesiąca.
W ramach naszej oceny zbadamy również, w jaki sposób stosowane są obecne przepisy i czy wymagają one dalszego doprecyzowania. Mam zatem nadzieję, że podczas tej debaty poruszone zostaną różne aspekty tego problemu oraz iż rozwinie się część argumentów przedstawionych podczas posiedzenia w Parlamencie Europejskim z 16 kwietnia. Komisja sfinalizuje następnie swoją odpowiedź w formie komunikatu, który zostanie przedstawiony jeszcze przed latem.
Brak zwłoki ze strony KE to dobra wiadomość dla inicjatywy, ale nie przesądza to o powodzeniu projektu, a tym bardziej o rychłym opracowaniu nowych regulacji. Jak to ujęła holenderska europosłanka Catarina Viera jeszcze przed wypowiedzią Dzidzikostasa, lepiej by było, żebyśmy nie czekali na projekt KE „tak długo, jak na GTA 6”.
Jednakże zwolennicy SKG są pełni entuzjazmu. Tak, w trakcie posiedzenia było słychać głosy powtarzające argumenty ESA (Entertainment Software Association), ale zdecydowana większość europosłów wyraźnie sprzyjała inicjatywie. Co więcej, ugrupowania zrzeszające partie lewicowe w PE opublikowały własny, wspólny komunikat, w którym stanowczo poparły pomysł wprowadzenia „zaostrzonych regulacji dla deweloperów zdalnie zabijających gry lub zamykających serwery”.
Zdaniem lewicy zakupy cyfrowe nie powinny wiązać się z ukrytymi terminami ważności kontrolowanymi przez korporacje. Co więcej, gry wideo stanowią obecnie część naszego dziedzictwa kulturowego i twórczego i nie powinny znikać wraz z wyłączeniem serwerów. W końcu niektórzy z naszych kolegów wciąż grają w Worms 2 na Linuksie.
Krótko mówiąc, jest spora szansa, że Stop Killing Games przyniesie faktyczne zmiany na rynku gier w Europie. Tyle że niekoniecznie przez naciski Komisji Europejskiej. Moritz Katzner zwrócił bowiem uwagę na jeden mały problem wypowiedzi Dzidzikostasa. Otóż grecki polityk stwierdził, że KE pracuje nad przygotowaniem „propozycji komunikacji tak szybko, jak to możliwe”, co przy dosłownym rozumieniu oznaczałoby brak działań o charakterze ustawodawczym. Krótko mówiąc: tak wyrażona aprobata nie miałaby żadnych praktycznych skutków.
Dla organizatorów akcji nie jest to zaskoczeniem. Przeciwne, już rok temu miał wyciec projekt programu, który zamiast odgórnych regulacji zachęciłby jedynie do „samouregulowania” sytuacji przez wydawców i deweloperów, co nie miałoby żadnej mocy prawnej. To właśnie dlatego SKG dawno podjęła inne kroki, nie tylko w krajach Unii Europejskiej. Grupa starała się wywierać naciski na polityków w poszczególnych krajach Unii Europejskiej i poszczególnych europosłów, a w Kalifornii odbędzie się głosowanie nad Aktem o Ochronie Naszych Gier.
Dlatego nawet ta niejasność w wypowiedzi greckiego europosła (czy wręcz „brak rzeczywistej chęci” do zajęcia się tą kwestią ze strony KE) nie popsuła nastroju organizatorom. Zwłaszcza że, jak wspomniano, zdecydowana większość polityków, którzy doszli do głosu w trakcie posiedzenia, wyraziła stanowcze poparcie dla inicjatywy, a jedynie nieliczni byli jej przeciwni.
Co więcej, niejasna postawa Komisarza stoi w opozycji do zdania jego własnej „rodziny politycznej”, nie mówiąc o masowym poparciu europosłów.
Ogólny sentyment można neutralnie podsumować w następujący sposób: tylko dwóch posłów Parlamentu Europejskiego wyraziło pewien sprzeciw, podczas gdy nieliczni inni opowiadali się za „wyważonym podejściem”. Większość była zdecydowanie za i bezpośrednio wezwała Komisję do opracowania nowych przepisów, nawet ze strony grup politycznych rządzących.
Ogólnie rzecz biorąc, nastroje w Parlamencie wskazują na wyraźne poparcie. Stanowisko Komisji pozostaje niejednoznaczne. Posłanka do PE Markéta Gregorova i wielu innych dobrze to podsumowało: wydaje się, że brakuje rzeczywistej chęci ze strony Komisji, by zająć się istotą sprawy. […]
Tego [oporów przed podjęciem stanowczych, ustawodawczych działań przez KE – przyp. red.] spodziewaliśmy się od czasu zeszłorocznego przecieku w serwisie Euractiv i właśnie dlatego przygotowaliśmy oraz zróżnicowaliśmy naszą strategię: POGA [Akt o Ochronie Naszych gier], sprawa w sądzie [chodzi o pozew wobec Ubisoftu], działania w kolejnych krajach, naciski za pośrednictwem Parlamentu, a także działania na szczeblu krajowym.
Cel jest prosty: upewnić się, że SKG nadal może stać się rzeczywistością, z Komisją lub bez niej. Jednak jeśli to sformułowanie było zamierzone, nie brzmi to dobrze i jest szczególnie rozczarowujące dla własnej rodziny politycznej przewodniczącego Komisji [Apostolosa Dzidzikostasa], której europosłowie bezpośrednio wezwali Komisję do podjęcia działań w kierunku faktycznego ustawodawstwa. A teraz dobra wiadomość: mamy zobowiązania od grup, że podejmą tę kwestię poprzez poprawki, nawet jeśli Komisja się na to nie zgodzi.
To wszystko nie tylko daje nadzieję, że nowe regulacje nie są tylko mrzonką, ale też pokazuje zaangażowanie organizatorów i osób wspierających akcję, którzy nie stawiają wszystkiego na jedną kartę, a walkę prowadzą na wielu frontach. Czy to wystarczy, by przynajmniej ograniczyć „zabijanie” gier? Zobaczymy. Na razie Stop Killing Games szykuje materiał, który pokaże wszystkie działania podjęte w ramach tej inicjatywy.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).