Akt o Ochronie Naszych Gier wkrótce będzie mógł zostać przegłosowany w Kalifornii, mimo sprzeciwu wydawców skupionych wokół Entertainment Software Association.
„Git gud, ESA” – tak organizatorzy Stop Killing Games podsumowali ważny sukces amerykańskiej inicjatywy wspieranej przez SKG.
Jak już pisaliśmy, w tym tygodniu odbyło się ważne rozeznanie Zgromadzenia Stanowego Kalifornii w sprawie „Aktu o Ochronie Naszych Gier” („Protect Our Games Act”). Wniosek Ab 1921, wstępnie przygotowany przez polityka Chrisa Warda, zakłada m.in. obowiązek uprzedzenia nabywców gier o zakończeniu wsparcia z 60-dniowym wyprzedzeniem oraz podanie szczegółowych informacji na temat „pośmiertnych” losów tytułu. Jeśli akt zostałby zaakceptowany, zawarte w nim regulacje weszłyby w życie z początkiem 2027 roku. Przy czym jest szansa, że to raczej kwestia „gdy”, niż „jeśli”.
Jak doniósł reprezentujący polityczny aspekt SKG Moritz Katzner, Komisja ds. Środków Budżetowych Zgromadzenia Stanowego Kalifornii zagłosowała za przeniesieniem projektu na pełnoprawne posiedzenie Zgromadzenia. Innymi słowy: jego członkowie wkrótce będą głosować za zatwierdzeniem tego aktu.
Oczywiście od obecności na posiedzeniu wciąż daleka droga do przegłosowania i wprowadzenia w życie nowej ustawy. Niemniej Katzner uznaje samo to za wielkie zwycięstwo, a to z prostego powodu. Niedawno grupa Entertainment Software Association (ESA), skupiająca czołowych wydawców gier, stanowczo protestowała przeciwko POGA, jako projekcie nie tylko nierealnym, ale wręcz szkodliwym dla twórców gier i branży w ogóle. Stowarzyszenie wprost wzywało członków kalifornijskiego Zgromadzenia do głosowania przeciwko aktowi.
Organizatorzy Stop Killing Games szybko wzięli się za rozbrajanie tej narracji, czego zwieńczeniem były wpis Katznera oraz filmik udostępniony przez SKG i Rossa „Accursed Farm” Scotta, w którym grupa nie zostawiła suchej nitki na ESA.
O kontrargumentach wspominaliśmy już wcześniej (zresztą nie pierwszy raz), ale podsumujmy je krótko. SKG wskazuje na wiele przekłamań lub wręcz zmyślone argumenty, podnoszenie przez ESA zarzutów, które uwzględniono (i obalono) w treści Aktu oraz demagogiczne zagrywki. Na przykład fragment o „szkodzie” dla graczy, twórców i „całego ekosystemu gier wideo” grupa skomentowała dosadnie: „To alarmistyczne, plus projekt jest reakcją na poważniejsze już poczynione szkody”.
Dlatego też w swoim wpisie na temat „zwycięstwa” w Kalifornii Katzner nie omieszkał stwierdzić, że „manipulacja ESA (w oryg. gas lighting) nie powiodła się”.
WIELKI sukces:
Kalifornijska Komisja ds. Środków Budżetowych Zgromadzenia zagłosowała ZA przekazaniem projektu ustawy pod obrady plenarne. Próba manipulacji [gas lighting – przyp. red.] ze strony ESA nie powiodła się.
Ogromne podziękowania dla Chrisa Warda i jego zespołu. Następny przystanek: głosowanie na posiedzeniu plenarnym. Raz jeszcze potrzebujemy Was wszystkich.
ESA, git gud.
Szeregowi zwolennicy walki z „zabijaniem” gier przyjęli tę informację z aplauzem i przytykami pod adresem ESA. Co napawa niektórych graczy jeszcze większym entuzjazmem, to że do przegłosowania aktu potrzeba będzie tylko zwykła większość (czyli ponad połowa głosów), a popierający projekt Demokraci mają przeważającą większość (tzw. większość kwalifikowaną / super majority) tak w samym Zgromadzeniu, jak i w kalifornijskim Senacie.
Niemniej nadal nic nie jest przesądzone, podobnie jak w przypadku inicjatywy obywatelskiej w Europie, mimo poparcia okazanego przez członków Parlamentu Europejskiego. Dlatego organizatorzy i zwolennicy akcji podkreślają potrzebę wywierania dalszych nacisków na reprezentantów w ZSK oraz PE.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Stop Killing Games dopiero się rozkręca. Głos graczy wznawia walkę z „zabijaniem” gier poza UE

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).