Niektóre dzieła popkultury są dla nas tak ważne, że staramy się w jakiś sposób oddać im hołd. Czasem jednak zakup kolekcjonerki nie wystarcza i ludzie wolą posunąć się do nieco bardziej radykalnych czynów.
Raz na jakiś czas w branży gier wideo powstają gry wybitne, z jakiegoś powodu na tyle szczególne, że są w stanie zmienić oblicze całego rynku growego na dobre. Daleko nie trzeba szukać, przecież całe gatunki soulslike’ów, roguelike’ów czy nowopowstałe discolike’i miały swoje początki w bardzo konkretnych tytułach i to wcale nie aż tak dawno.
Na przestrzeni czasu mogliśmy także doświadczać produkcji, które choć nie rozpoczęły nowych trendów na tak szeroką skalę, to obcowanie z nimi zmieniło w jakiś sposób naszą percepcję na całe medium. Niech Red Dead Redemption 2 czy Clair Obscure: Expedition 33 posłużą nam za jedne z najnowszych przykładów tej tezy. I choć drugi RDR pokazał jak należy budować angażującą narrację, to Clair wcale znacząco od tego wzoru nie odstawało.
I niech dowodem dla tych słów będzie fakt, że obserwujemy dziś dokładnie ten sam proces społeczny, który docierał do nas przy premierze pierwszych sezonów Gry o Tron czy Wiedźmina. I pewnie teraz zastanawiacie się o co może chodzić po tak długim wstępie i rzuceniu kilkoma tak dużymi tytułami. Otóż chodzi o sprawę rzutującą na całe życie kilku (nie)szczęśliwców - czyli o posiadane imię.
O imię, które pochodzi wprost ze wspomnianych dzieł kultury popularnej. No bo wyobraźcie sobie, choć jeśli śledzicie nasz portal już jakiś czas to nie będzie to bardzo trudne, że trendem podczas nadawania imion nowo narodzonym dzieciom, jest sięganie po znane postacie ze świata seriali czy gier.
I tak, wiem, że nie jest to żadna nowość, że nazywa się dzieci po kimś znanym czy sławnym, nawet jeśli jest postacią fikcyjną. Nowością w tym temacie jest jednak sięgnięcie po postacie ze wspomnianego wcześniej Clair Obscure.
Bo jak czytamy w zamieszczonym wpisie na Reddicie, niedawno na świat przyszedł Verso Jay Santiago, syn Charliego Santiago, na którym postać Verso ze wspomnianej gry zrobiła tak piorunujące wrażenie, że ten postanowił oddać hołd grze i jej twórcom właśnie w ten sposób.
W komentarzach pod postem pełno jest również innych przykładów zaczerpnięcia imienia ze jakiegoś dzieła popkultury, choć większość z nich wskazuje na raczej negatywny skutek takiego zabiegu:
Moi rodzice nadali mi imię na cześć postaci z serialu fantasy i miało to ogromny wpływ na moje życie. Urodziłem się tuż po pierwszym sezonie tego serialu. Nadano mi imię na cześć jednej z głównych bohaterek, ale nie jest to jej prawdziwe imię, lecz jej tytuł.
To po prostu głupie. W szkole byłam prześladowana i wyśmiewana z tego powodu. [...]
Kiedy dorastałam, podobało mi się to imię, bo było takie wyjątkowe. Pamiętam, jak nauczycielka zapytała mnie, czy mówię prawdę, kiedy podałam jej swoje imię, mając jakieś 6 lat. Naprawdę nie rozumiałam dlaczego.
Zastanawiam się nad zmianą imienia, ale wydaje mi się to trochę niestosowne. Mam wrażenie, że to moje własne imię i moi rodzice tak mnie nazwali. Ze względu na nie, zainteresowałam się końmi i jazdą konną. To chyba naśladownictwo? Jestem tym, kim jestem, ale ostatnio dręczą mnie te wszystkie żarty o „jeździe konnej”. Nie nienawidzę rodziców ani nic takiego, ale dziś jestem na nich zła z tego powodu.
Z jednej strony może to wydawać się to całkiem zabawne albo zwyczajnie ekscentryczne. I pewnie takie właśnie jest, tak długo, jak sami nie nosimy takiego imienia. Jak wynika z większości komentarzy opowiadających podobne historie, to wychodzi na to, że choć można poczuć się wyjątkowo, to w dzieciństwie może być to powód do szkolnych prześladowań, choć oczywiście nie zawsze musi tak być.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.