„Gry wideo tak nie działają”. ESA znów uderza w SKG, organizatorzy kontratakują

Organizacja ESA próbuje zniechęcić do głosowania za kalifornijskim projektem wspieranym przez SKG. Akt może być kluczowym krokiem w walce przeciw „zabijaniu” gier także w USA.

Jakub Błażewicz

1
„Gry wideo tak nie działają”. ESA znów uderza w SKG, organizatorzy kontratakują, źródło grafiki: Sony Santa Monica.
„Gry wideo tak nie działają”. ESA znów uderza w SKG, organizatorzy kontratakują Źródło: Sony Santa Monica.

„Lobbyści” branży gier wideo znów stanęli w opozycji do celów akcji Stop Killing Games tuż przed rozpatrzeniem sojuszniczej inicjatywy w Kalifornii.

„Akt o Ochronie Naszych Gier” („Protect Our Games Act”) wkrótce ma zostać omówiony w trakcie posiedzenia Zgromadzenia Stanowego Kalifornii. To zaplanowano na najbliższy czwartek, tj. 14 maja, a propozycja wstępnie złożona przez polityka Chrisa Warda de facto pokrywa się z dążeniami SKG. Założenia aktu przewidują m.in. konieczność powiadomienia nabywcy o zakończeniu wsparcia gry z 60-dniowym wyprzedzeniem oraz przekazania jasnych, konkretnych informacji na temat „pośmiertnych” losów produkcji. Te i inne regulacje miałyby wejść w życie wraz z rozpoczęciem 2027 roku.

„Ochrona” twórców i te same kontrargumenty SKG

Nie będzie to pierwsze przesłuchanie w tej sprawie, ale tym razem sprawa zwróciła uwagę większej liczby osób, wliczając w to Entertainment Software Association (ESA), czyli stowarzyszenie amerykańskich twórców gier. Przedstawiciele tej organizacji wypowiedzieli się na temat AB 1921 (bo taki jest numer wniosku POGA) i stanowczo potępili tę inicjatywę.

W oświadczeniu udostępnionym przez Moritza Katznera oraz cytowanego w artykule stacji ABC10 ESA uznała „Akt o Ochronie Naszych Gier” za „fundamentalnie wadliwy”, niemożliwy do wprowadzenia z legalnego i technicznego punktów widzenia oraz „ignorujący to, jak działają gry wideo”. Stowarzyszenie argumentuje, że deweloperzy i wydawcy nigdy nie traktują zakończenia wsparcia z beztroską, a cały akt nie tylko byłby kuriozalnym i niemożliwym do udźwignięcia obciążeniem dla twórców, ale też przełożyłby się na zwroty pełnej kwoty zakupu, niezależnie od „czasu spędzonego na grze i utrzymanej wartości” z gry.

Wiele gier opiera się na ewoluującej technologii, zawartości objętej licencjami oraz systemach internetowych zmieniającym się z czasem. AB 1921 mógłby zmusić twórców gier do poświęcania ograniczonego czasu i zasobów na utrzymywanie starych systemów zamiast na tworzenie nowych gier, funkcji i technologii. Ostatecznie akt ten nie odzwierciedla rzeczywistego sposobu funkcjonowania dzisiejszych gier. Projekt ustawy wprowadza surowe zasady, które w rezultacie mogą oznaczać mniej nowych i innowacyjnych wrażeń dla graczy.

Na te zarzuty szybko odpowiedział Katzner w świeżym wpisie opublikowanym na podforum SKG w serwisie Reddit. Jak podkreślił, te argumenty nie są niczym nowym i organizatorzy Stop Killing Games odnosili się do nich wielokrotnie. Belgijskie polityczne ramię akcji ograniczyło się więc tylko do krótkiego przypomnienia kontrargumentów na te zarzuty:

  1. AB 1921 (i SKG ogólnie) nie zakłada przekazania praw do dorobku twórców (muzyki, kodu źródłowego etc.) w ręce graczy;
  2. wygaśnięcie zewnętrznych licencji faktycznie może wpłynąć na sprzedaż przyszłych wersji danej gry, ale nie usprawiedliwia to blokowania dostępu dawnym nabywcom do prywatnego użytkowania danej aplikacji;
  3. akt nie wymaga ujawnienia informacji technicznych i o exploitach, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu użytkownika;
  4. i wreszcie: zwrot pieniędzy to tylko ostateczność w przypadku, gdyby wydawca nie pozostawił gry w stanie pozwalającym na korzystanie z niej.

Co również podkreślił Katzner, to że POGA (i SKG) nie wymuszają na deweloperach utrzymania wszystkich funkcji lub serwerów danej gry w nieskończoność (co powtarzano często już po rozpoczęciu zbierania podpisów pod inicjatywą obywatelską w UE). Celem aktu jest jedynie uniknięcie sytuacji, w której płatna gra zostaje całkowicie „zniszczona” bez żadnego ostrzeżenia ze strony wydawcy.

To ta sama walka, co w Europie: oddolny ruch konsumencki domagający się podstawowych zabezpieczeń po zakończonym cyklu życia produktu kontra lobby branżowe próbujące zachować prawo do sprzedaży gier, które później mogą stać się bezużyteczne, przy jednoczesnym utrzymaniu kontroli.

Projekt AB 1921 ma wąski zakres. Dotyczy on przyszłych płatnych gier i daje firmom trzy możliwości: zapewnienie normalnego działania gry, wydanie aktualizacji lub zwrot pieniędzy nabywcy.

Branża chce, aby ludzie myśleli, że jest to żądanie wiecznego wsparcia serwerowego, wiążącego się z niekończącymi się kosztami i komplikacjami.

Tak nie jest.

To znacznie prostsze:

Jeśli firma sprzedaje ludziom płatną grę, nie powinna mieć możliwości uniemożliwienia jej normalnego użytkowania w przyszłości bez uprzedzenia lub zapewnienia rekompensaty.

To nie pierwszy raz, gdy reprezentanci branży mniej lub bardziej otwarcie wyrażają stanowczy sprzeciw wobec założeń SKG. I, tak jak poprzednio, oświadczenie ESA nie zyskało grupie poklasku graczy, którzy zwracają uwagę na „dystopijny” i „straszący” język komunikatu, jak również wspomniane przekłamania co do założeń akcji.

Internauci mają nadzieję, że POGA zostanie zatwierdzone, a choć to w teorii nawet nie jeden kraj, a jeden stan USA, sporo osób wierzy, że taki precedens zachęci kolejne regiony do przyjęcia podobnych założeń (w ramach tzw. efektu kalifornijskiego). Zwłaszcza że sporo deweloperów działa na Terenie Kalifornii, wliczając w to Insomniac Games, Amazona, Obsidian Entertainment, Sony Santa Monica i wiele, wiele innych studiów.

Jakub Błażewicz

Autor: Jakub Błażewicz

Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

To był największy hit weekendu na HBO Max w Polsce. Ubiegłoroczny przebój z Pedrem Pascalem sprawił, że konkurencja nie miała szans

Następny
To był największy hit weekendu na HBO Max w Polsce. Ubiegłoroczny przebój z Pedrem Pascalem sprawił, że konkurencja nie miała szans

W maju to koniec: te 3 smartfony Samsunga nie będą już otrzymywać aktualizacji

Poprzedni
W maju to koniec: te 3 smartfony Samsunga nie będą już otrzymywać aktualizacji

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl