Bardzo cieszy mnie sukces tej gry i podejście twórców. Pokazuje to, że nawet stosunkowo małe studio jest w stanie zrobić grę lepszą niż wielkie korporacje, jednocześnie rozwijać ją na długo po premierze i słuchać graczy.
Cieszy tym bardziej, że to już kolejne z rzędu studio AA, niezależne od giełdy (oby tak zostało!) i wydawców, które tworzy po prostu dobre gry, skupiając się tylko na tym i zadowoleniu graczy, a nie ideologii, słupkach w Excellu czy robieniu dobrze zachłannym inwestorom.
Może faktycznie czeka nas kolejna "rewolucja" na rynku, gdzie duże molochy stracą na znaczeniu na rzecz średnich deweloperów.
A wszystko zaczęło się od "marketingu" kampanii Gamefound w 2018 dla gry planszowej ;)
PS
Dodam, że ostatnio AR wydało kolejną grę planszową z tego uniwersum pt. Tainted Grail: Kings of Ruin
Dwa lata czekania na przesyłkę (nigdy więcej) XD
Na razie jestem na etapie jarania się zawartością. Wkrótce mam zamiar rozpocząć przygodę.
Mam dawno temu wsparty cały planszówkowy TG: Fall of Avallon, a KoR dotarł do mnie u ubiegłym tygodniu ;)
W obie komputerowe gry (dostałem je za darmo z w/w kampanii Gamefounda) z tego uniwersum mam w sumie 100 godzin.
Po pierwsze wielkie studia tworząc blockbustery no mają szereg problemów. Studia AA które się wzorują na nich upadają(spiders). A przeżywamy spory renesans świeżych pomysłów oraz ambitnych projektów.
Cóż, najwidoczniej teraz pałeczkę od zachodnich twórców przejmie wschodnia Europa. I chyba dobrze bo widać że wiele ciekawych pomysłów siedzi w tych głowach.
Trochę potwierdza to co piszę wyżej - jeżeli takie średnie wielkościowo studio jest niezależne od giełdy (to jest ostatnio największy rak) i nie sprzeda się jakiejś większej firmie to tworzy na ogół dobre gry.
Problemy zaczynają się, jak ktoś połasi się na większe pieniądze od inwestorów kosztem wolności twórczej, bo nie oszukujmy się, zarówno akcjonariusze jak i zewnętrzny właściciel mają swoje wizje (często sprzeczne z wizją dewelopera) i cisną je choćby studio miało upaść - "bo oni wiedzą lepiej".
Dlatego też uważam, że giełda czy sprzedaż firmy dużemu wydawcy to ostateczność i jeżeli firma nie ma dużych długów i nie pali się pod nogami, to nie ma co się w to pakować, bo to dosłownie sprzedanie duszy diabłu - fajnie przez rok czy dwa, a potem równia pochyła w dół.
Byłem zauroczony Skyrimem więc kupiłem w ciemno niestety odbiłem się strasznie od tej gry niby są podobieństwa ale nie kliknęło niestety
Mają podobieństwa fakt. Przy czym tainted jest "toporne" z ograniczeń a Skyrim z wyboru.
Tylko że akcenty stawiają na zupełnie inne aspekty. Do tej gry trzeba podejść na "czysto" bo jeżeli podchodzisz na zasadzie "Polski Skyrim" to oczywiste jest że się zawiedziesz.
Ps. W ogóle wku**ia mnie że za każdym razem pismidła jak GOL podają. Polski Skyrim, rywal GTA, koreański Wiedźmin.
Robią tylko krzywdę tym grom budując oczekiwania nie mające nic wspólnego z tożsamościa gry
Dobra. Dajcie mi od razu wybrać wszystkie 70
Nie będziemy się bawić.