bo Diunę wolę starą to nowa ok ale nie rewelacja.
Gusta gustami ale na serio nie ogarniam jak mozna uwazac ze Diuna Lyncha jest lepsza od nowych. Nie dosc ze film przez 3/4 czasu trwania wyglada jak parodia (ale taka zrobiona zeby zabolalo), to jeszcze tak mocno odjezdza od ksiazek, ze chyba bardziej nie mozna. Praktycznie kazda postac jest albo zuplenie inna niz w ksiazkach, a jak zachowuje sie w miare podobnie to za to wyglada jak z parodii (harkonennowie).
Paradoksalnie najlepszym elemntem filmu jest Sting lol. Bo tak bardzo wykreca galke krzywego zwierciadla, ze az zaczyna sie to robic dobre.
Diuna Lyncha, to nie jest ekranizacja. To jest parodia.
Pozostaje ubolewac, ze jednak Jodorowsky nie dal rady zrobic Diuny. Tez by nie mialo to wiele wspolnego z ksiazka (co sam przyznawal) ale by bylo wykrecone na maksa (jak jego komiksy), a nie tylko zenujace.