bo Diunę wolę starą to nowa ok ale nie rewelacja.
Gusta gustami ale na serio nie ogarniam jak mozna uwazac ze Diuna Lyncha jest lepsza od nowych. Nie dosc ze film przez 3/4 czasu trwania wyglada jak parodia (ale taka zrobiona zeby zabolalo), to jeszcze tak mocno odjezdza od ksiazek, ze chyba bardziej nie mozna. Praktycznie kazda postac jest albo zuplenie inna niz w ksiazkach, a jak zachowuje sie w miare podobnie to za to wyglada jak z parodii (harkonennowie).
Paradoksalnie najlepszym elemntem filmu jest Sting lol. Bo tak bardzo wykreca galke krzywego zwierciadla, ze az zaczyna sie to robic dobre.
Diuna Lyncha, to nie jest ekranizacja. To jest parodia.
Pozostaje ubolewac, ze jednak Jodorowsky nie dal rady zrobic Diuny. Tez by nie mialo to wiele wspolnego z ksiazka (co sam przyznawal) ale by bylo wykrecone na maksa (jak jego komiksy), a nie tylko zenujace.
Diuna Lyncha miała jedną podstawową zaletę - ścieżkę dźwiękowa skomponowaną przez TOTO.
https://youtu.be/yE4pPzrkgsM
I Jurgena Prochnowa w roli Leto.
Via Tenor
Poważnie? :)
Powaznie.
O tym jakim gownem jest film Lyncha, zostalo napisane tyle (w tym tez przez samego tworce lol), ze na serio nie ma sensu tego tutaj powtarzac.
Zas zamiast odpowiadac na protekcjonalne pierdololo, napisze tylko ze polecam sie zastanowic co jednak wymaga wiekszego zaangazowania umyslowego i bardziej "nachalnej" inteligencji.
Film ktory lopatologicznie przeklada ksiazke w formie nie nadajacych sie do medium wewnetrznych monologow i dialogow, czy film ktory celowo pomija niektore rzeczy pozwalajac widzowi na wlasne interpretacje, snucie domyslow i zachecajac go do siegniecia po material zrodlowy w celu rozwiniecia watkow i znalezienia odpowiedzi (bo tak to powinno dzialac. Adaptacja filmowa to nie jest bezmyslne kopiowanie ksiazki 1:1).
Diuna Lyncha (...) starała się oddać ducha powieści, przedstawiając wszystkie wątki
Diuna Lyncha starala sie skopiowac powiesc, a nie oddac jej ducha. Sa wywiady z Herbertem, w ktorych mowi co jest dla niego duchem Dune, dlaczego ja napisal i jakie przeslanie chcial przekazac.
I nowe filmy skupiaja sie dokladnie na tym, obcinajac to co sobie mozna "doczytac" (i tak to powinno dzialac).
Stare moze i cos tam probuja, ale co z tego jak calkowicie masakruja postacie, w tym glowna. Paula (i jego "podroz").
Doskonale widac ze Villeneuve ksiazki czytal, zrozumial i jest fanem.
Lynch pewnie ich nawet nie znal do czasu wziecia fuchy (po raz kolejny ubolawam nad Diuna Jodorowskiego. Koles mial fiola na punkcie Dune).
"I was raping Frank Herbert, but with love."
Alejandro Jodorowsky
"Jodorowsky's Dune". Documentary, August 30, 2013.
Dune Lyncha to gwalt, ale bez milosci. Byle szybciej skonczyc, zapomniec o ofierze i pojsc do domu na CS'a.
Może w końcu ta część będzie czymś więcej niż pokazem ładnych obrazów.
Cześć,
Może głupie pytanie, ale skoro to finał, to w filmie upchnięty zostanie "Mesjasz Diuny" i "Dzieci Diuny"?
Jeżeli tak, to zapowiada się długi seans, albo dużo "skrótów"... oby to pierwsze ;)
Pozdrawiam
spoiler start
jedyną łączącą bezpośrednio postacią jest Leto-2 i kolejne kopie Duncana
spoiler stop
Ale jako >10minutowa wstawka mogłoby się sprawdzić, bo akurat całą intrygę można podsumować paroma zdaniami.
Moim zdaniem, sensownie można by było zakończyć "Dziećmi", a "Bóg imperator" i następne to już kolejna "trylogia" :)
Villeneuve mówił od samego początku, że chce zakończyć na mesjaszu. Oczywiście, jeżeli film odniesie sukces to może mu się odwidzi, a jeżeli nie to jestem prawie pewien, że studio będzie chciało kogoś znaleźć, żeby kontynuował serię, ale wchodzić w buty Villeneuva to powodzenia.
To polecam czytać :)
"Teraz najczęściej stawiane mi pytanie brzmi: Co dla pana znaczy sukces? Zadziwia mnie. Nie oczekiwałem jednak porażki. To była praca, którą wykonałem. 'Mesjasz Diuny' i 'Dzieci Diuny' powstały częściowo przed ukończeniem samej 'Diuny'. Tomy te nabrały potem ciała podczas pisania, ale zasadnicza opowieść została nietknięta."
-Frank Herbert, Przedmowa 'Kiedy pisałem Diunę' do "Bóg Imperator Diuny". Rebis 2016
Pierwszą ledwo wymęczyłem, na drugiej przysypiałem. Trzeciej nie zamierzam tykać.
Świetnie to wygląda. Ale to nie kino dla miłośników ciągłych wybuchów, onelinerów i humoru Jamesa Gunna.