Ah tak, to wszystko wina tych internetowych hejterów. Kolejny płatek śniegu, który nie radzi sobie z krytyką.
Jeśli ktoś się zastanawia skąd w UK i USA taki problem z dyskusją, radzeniem sobie z negatywnymi opiniami i z toskyczną pozytywnością, to polecam lekturę "The Anxious Generation".
Ma chłop rację, EA niepotrzebnie zmuszała wtedy swoich producentów do pchania się na Frostbite, przez to gra była niedopracowana.
Inna kwestia że był to przyjemny tytuł, a pomyśleć jaki byłby gdyby nie pomysły wydawcy.
Ma chłop rację, EA niepotrzebnie zmuszała wtedy swoich producentów do pchania się na Frostbite, przez to gra była niedopracowana.
Inna kwestia że był to przyjemny tytuł, a pomyśleć jaki byłby gdyby nie pomysły wydawcy.
Pozwolę sobie się nie zgodzić. Andromeda bez problemów technicznych nadal byłaby grą co najwyżej przeciętną, a w porównaniu do oryginalnej trylogii ME - nieudanymi popłuczynami. Nie ma w niej nic co by angażowało i budziło prawdziwe emocje, fabuła jest po prostu słaba, napotykane postacie - płaskie i miałkie, a zadania powtarzalne do bólu. Gdy już przestałem zachwycać się grafiką (która wtedy naprawdę robiła wrażenie) nie zostało nic więcej. Dopiero pod koniec coś się zaczynało dziać - ale to stanowczo za mało.
Akurat Andromeda od strony fabularnej była idealna kontynuacja trylogii. Problemów technicznych poza początkowo mimiką twarzy niektórych postaci także nie było. Realizacja również na wysokim poziomie. Bardzo dobra gra. Jedyna wada były naprawdę brzydkie postacie.
Co do misji terraformacyjnych zgadzam się faktycznie były do bólu powtarzalne. Mogli je lepiej / ciekawiej zaaranżować. Natomiast odnośnie fabuły mam zupełnie inne zdanie i dla mnie była ciekawa dobrze przygotowana i poprowadzona. W postaciach najbardziej przeszkadzała mi ich brzydota. Nawet Peebee wyglądała jak facet.
Nie to co Mako w jedynce albo skanowanie planet w dwójce, zero powtarzalności wtedy było :P
Podzielam pogląd że Andromeda była dobrą grą. Natomiast misje główne dotyczące procesu przekształcania atmosfery i temperatury planet były bardzo ograniczone i praktycznie takie same. Mako i scan planet w me1,2,3 to aktywnosci dodatkowe natomiast terraforming i misje z nim związane to główny cel w Andromedzie (a raczej jeden z głównych). Za to fabuła pokazująca działalność Inicjatywy (pomysł wysłania ludzi do odległej galaktyki) i działalność Kettow była moim zdaniem bardzo ciekawa tym bardziej że nawiązuje do me1. Ketty to nikt inny jak potomkowie Protean którzy swego czasu musieli opuścić Drogę Mleczną w ucieczce przed Żniwiarzami. Naprawdę scenarzyści postarali się przygotować interesujący przebieg wydarzeń w Andromedzie. Mnie się bardzo podobały założenia fabularne i rozwój akcji.
Nie śledziłem premiery z jakimś zapałem ale nie pamiętam aby pan Taylorson żalił się wtedy na to wszystko.
Mi w Andromedę grało się bardzo przyjemnie, ale to już kilka lat po premierze - więc jeśli chodzi akurat o stan techniczny, to gra była w zdecydowanie lepszym stanie niż na premierę i krótko po niej.
Z mojej perspektywy najbardziej mógłbym się przyczepić do tego, że ta gra sprawiała wrażenie niedokończonej - bo też taka była... zakończenie to mnóstwo niedopowiedzeń... tam aż się prosiło o jakiś ciąg dalszy albo DLC. Andromeda była bardzo rozbudowana, te światy były spore do eksploracji i chyba za bardzo się skupiono właśnie na tym, zamiast na tym by historia była spójna i by te wątki nie były pourywane... a wyszło jak wyszło. Niemniej jednak dobrze się bawiłem przy tej grze.
Ah tak, to wszystko wina tych internetowych hejterów. Kolejny płatek śniegu, który nie radzi sobie z krytyką.
Jeśli ktoś się zastanawia skąd w UK i USA taki problem z dyskusją, radzeniem sobie z negatywnymi opiniami i z toskyczną pozytywnością, to polecam lekturę "The Anxious Generation".
Za polecajkę książki dziękuję, sprawdzę. Na razie przejrzałem tylko opis i mam dwie wątpliwości - czy to tylko kwestia USA i UK - rozlało się dużo mocniej; i czy dotyczy to "zetek" - bo wypaleni są też i czterdziestolatkowie. Internet i media społecznościowe psują ponadpokoleniowo, kwestia względnej długości ekspozycji przy braku przygotowania.
Gra nie była zła. Powiedziałbym nawet, że była całkiem ok, ale jej największym problemem było to, że była kontynuacją kultowej serii Mass Effect. Nie dorównała poziomowi poprzednich odsłon. Pytanie, czy w ogóle było możliwe by sprostać takim oczekiwaniom.
Moim zdaniem Mass Effect: Andromeda to spory zawód, głównie przez fabułę i postacie.
Historia jest mega generyczna i w ogóle nie czuć tej epickiej stawki jak w starej trylogii.
Decyzje niby są, ale w praktyce to takie kliknięcie A albo B bez większego znaczenia.
Postacie brzmią, jakby wszyscy mieli ten sam „voice pack”, a dialogi momentami lecą w cringe i dziecinadę.
Ryder to totalny bland bohater, zero charyzmy i żadnego porównania do Sheparda.
Załoga też nie ratuje sytuacji, bo większość jest po prostu nijaka i bez wyraźnych konfliktów.
Nowa galaktyka mogła być kozacka, a wyszła dość biednie pod względem ras i przeciwników.
Finalnie mam wrażenie, że to taki spłycony spin-off, który zapomniał, co robiło Mass Effecta tak dobrym.
I nie galaktyka tylko jedna gromada gwiazd. W trylogii podróżowałeś po galaktyce dzięki przekaźnikom masy, a tych nie ma w Andromedzie, więc latasz między kilkoma układami, bo na tyle pozwala technologia. Ciężko byłoby, żebyś w jedną gromadę wrzucił 20 ras.
Zakładam, że historia miała się bardziej rozkręcić w kolejnej części, bo dużo wątków zostało niedomkniętych, ale przez kiepski odbiór raczej się już o tym nie dowiemy.
może i gra byłaby lepsza, ale czy byłaby grą tak świetną jak przystało na mass effect? Wątpię.
Nie była taka zła jak ja wszyscy opisują owszem zawsze mogłoby lepiej ma trochę niedopracowana fabułę lokacje i w ogóle ale dało się grać nie jak początki cyberpunka gdzie postać wylatywała w kosmos i to dosłownie
No to ja jestem pewnie w mniejszości ale mi tam Andromeda się podobała. Dodała świeżości nowa historia. Czasami sobie pykam w nią jak i w trylogię
PS. Liczyłem że będzie kontynuacja
Przecież kolejny ME to właśnie będzie kontynuacja Andromedy. Mnie także ta część się podobała. W szczególności gdy domyślimy się kim są Ketty. Idealny powrót do rasy poznanej z badań archeologicznych w pierwszej części.
Andromeda miała jeszcze to szczęście wyjść przed wojną kulturową jaką grifterzy rozpoczęli. Nawet jeśli wyszła w stanie dość średnim w najlepszym razie.
Oczywiście, że grze zaszkodziła toksyczna atmosfera i totalnie bezzasadna nagonka. Zresztą to samo widzieliśmy przy ostatnim Dragon Age'u. Dokładnie pamiętam premierę Andromedy, gra była hejtowana za jeden filmik na YT gdzie była kiepska mimika twarzy. Veilguard w sumie również był mieszany z błotem przez filmik z jedną scenką. Ich miłość do nienawiści przypieczętowała los gry idealnie to podsumowuje. Andromeda w rzeczywistości to bardzo solidna gra, z naprawdę fajną eksploracją kosmosu. Oczywiście, że gra jest gorsza niż trylogia Sheparda ale sama w sobie jest całkiem niezła. To, że była trochę inna niż trylogia, była luźniejsza i nie miała tego całego wojskowego żargonu to akurat było dobre. Bardzo miło wspominam czas spędzony z grą, a i wtedy to jeszcze był czas gdy gry AAA na premierę były dopracowane technicznie. Skończyłem grę jeszcze przed pierwszym patchem, poziom techniczny lepszy niż w wielu nowszych grach 2 lata po premierze.
Tyle że początkowo mimika twarzy była naprawdę kiepska i nie oddawała w żaden sposób stanu emocjonalnego obserwowanej postaci przez co dochodziło do komicznych sytuacji. Jednak szybko to naprawili ale worek z fekaliami się wylał. Faktycznie zupełnie niezasłużenie. Co do DAV mam odmienne zdanie. Nie powinni wciskać do świata gry wątków społeczno-politycznych na siłę gdyż jak się okazało zaszkodziło to marce DA wybitnie. Skończyłem tę grę jedynie z urzędu i gdybym miał oceniać to jakieś 4/10 za gameplay. Reszta w tej grze (w tym design) były moim zdaniem beznadziejne.
Chodziło mi o wymuszony temat LGBT+ i usilne przemycanie treści z nim związanych. Innymi słowy scenarzysta będący wcześniej facetem a teraz kobieta zwalił tę grę. W poprzednich produkcjach BW nie było takiego syfu. Owszem były tematy związane z orientacją seksualną ale nie były one na siłę lansowaną propagandą.
Pokaż mi w ME jednego transa z nietypowymi zaimkami wyglądającego jak hybryda kobiety i mężczyzny i pieprzącą o tym w dialogach jedna z głównych postaci. Może też mogłeś stworzyć Sheparda transa który nie jest ani kobieta ani mężczyzna tylko jakimś genderqueer ratującym galaktykę?
Co do serii DA do tej pory były w niej osoby homoseksualne ale nie wchodząc w ich wątki nawet o tym nie wiedziałeś. Inaczej jest w Veilguard. I owszem osoba ba odpowiedzialna za ten tytuł miała tutaj kluczowe znaczenie gdyż swoją chorą wizję starała się poprzez grę narzucić innym jako coś normalnego.
Mi akurat grało się całkiem przyjemnie ale fabuła została ucięta. Patrząc na to ile teraz mają czasu to jeśli wtedy też by go mieli, to mogłoby wyjść coś świetnego i dokończonego.