Gatunek jako taki na pewno nie jest w kryzysie, nowych projektów na różnych półkach RPG mamy mnóstwo i pewnie nigdy nie było ich więcej:
- turówki - cała masa
- jRPGi (japońskie ale także zachodnie jak np. Sea of Stars czy Chained Echoes)
- remaki i nawiązania do klasyki (FF7, Goihic)
- roguelity,
- gry mocno narracyjne (sporo następców Disco Elysium),
- masa gier souls-like
- klony Gothica
- klasyczne dungeony.
Większość tych ciekawych projektów w produkcji jednak powoli przesuwa się do segmentów gier z niższym budżetem, a duży kapitał powoli wycofuje się z tych najdroższych blockbusterów, takich dużych gier RPG dla wszystkich (oczywiście z niewielkimi wyjątkami) .
Następuje naturalne zjawisko wymiany pokoleń - jak widać to dzieje się także w grach. Po prostu stare serie ustępują nowszym, tak jak kiedyś seria Ultima ustąpiła serii Baldur's Gate czy Fallout, tak dzisiaj studia wyrosłe na pniu tamtych gier i ich następców (Elder Scrollsy, Gothici, Mass Effecty czy Dragon Age) też powoli odchodzą. Powstają nowe serie, które czasami rosną na pniu tych starych, a czasami wnoszą coś zupełnie nowego.
Na miejsce RPGów od Bethesdy, Bioware zaraz wskoczą tytułu średnie i małe, które dziś już z powodzeniem atakują tych największych: Tainted Grail, Solasta, No Rest for the wicked czy gry Owlcat Games.
Ciekawy w tym wszystkim przypadek stanowią polskie gry od CDP i Lariana. Mają na rynku stosunkową mocną pozycję, a weszły na rynek dośc późno, więc wydaje mi się, że serie Wiedźmin i Cyberpunk czy Divinity tak szybko nie stracą zainteresowania graczy.
BTW Wciąż przywoływane Clair Obscur to z wielu powodów bardzo ciekawy artystycznie projekt, ale żadnej rewolucji dla RPG nie stanowi.
Zgodziłbym się z tym gdyby twórcy gier nie klepali na okrągło kolejnych wariacji fantasy- lub cyber(punk)-RPG, a częściej pochylali się np. nad kosmicznymi RPG (space operami RPG) czy jakimiś naprawdę oryginalnymi realiami. Czuję kosmiczny niedosyt w tej materii.
Trochę przeczytanych książek, obejrzanych filmów i ogranych gier w moim życiu sprawia, że kolejne światy fantasy i osadzone w nich gry słabo mnie zachęcają do ich sprawdzenia.
Ja z podobnych powodów szukam też gier osadzonych w jakimś mniej oklepanym uniwersum niż klasyczne fantasy, postapo albo sci-fi z humanoidalnymi kosmitami.
Niedługo opublikuje kolejna część przeglądu gier, które czymś się wyróżniaja na plus... jedną z tych gier będzie cRPG drogi - Keep Driving.
Pixelowe, mechanicznie podobne do Faster Than Light. Ale uwaga - osadzone we współczesnym świecie. A motywem gry jest podróż ekipy znajomych autem na festiwal w stylu Open'era. Zamiast pojedynków z goblinami, usterki i blokujący drogę ciągnik.
Może nie jest to najlepsza i najbardziej porywająca gra świata, ale wreszcie coś innego niż gobliny i fireballe. I setting zupełnie nieeksploatowany.
No tak. Ja odczuwam niedosyt czegoś w stylu Alpha Protocol. Przy wszystkich swoich wadach pokazał, że RPG w świecie "tu i teraz", bez magii, ani kosmitów, za to z dobrym szpiegowskim spiskiem mają sens.
Czy najlepszym? Poprzedni rok to dwa wysoko oceniane RPGi. W takim 1998 i w kolejnych latach w każdym roku było ich odrobinę więcej. Na plus teraz jest to, że jest bardziej zróżnicowanie, jest więcej hybryd, każdy coś prędzej znajdzie dla siebie. Ja nie narzekam ani w RPGach ani w innych gatunkach, w które gram.
Nie mogę się zgodzić, że kiedyś było tego więcej. W 1998 nie licząc jRPG mieliśmy praktycznie tylko BG i Fallouta 2, oraz M&M6. Przy czym na BG ludzie psioczyli, że nie umywa się do starych hitów a Fallout 2 był robiony na szybko i pełen bugów. Teraz na steamie zbierał by zapewne oceny w większości negatywne. Jedynie M&M6 się bronił. Rok później mieliśmy Might & Magic VII oraz Planescape: Torment w którego nikt nie grał ;) Plus dodatek do BG1 i JA2 o ile ktoś uważa tą świetną grę za cRPG. 2000 to kolejne trzy tytuły o których świat nie zapomniał. Z czego tylko 2 cieszyły się na premierę uznaniem i to też nie do końca. Było spore grono osób którym Diablo 2 nie przypadł do gustu i srogo się zawiedli na tym tytule. Drugim tytułem jest oczywiście BG2. Icewind Dale w tamtym czasie był uważany za gorszego brata gier Bioware.
Ja jeszcze brałem pod uwagę jRPGi, bo to też jako całość RPGi i takie Xenogears, czy Suikoden 2. Potem w kolejnych latach też wychodziły wysoko oceniane erpegi na PSX - ogólnie jednak całościowo tych wysoko ocenianych gier w tym gatunku było wcześniej więcej. Potem mieliśmy rewelacyjny rok 2002, niezły 2003, 2004 był już biedny, ale w kolejnych znowu mieliśmy hity. Może faktycznie wiele z nich doceniono po latach, ale jakoś takich killerów z tamtych lat ma się więcej w pamięci (a może trochę zakłamuje nostalgia, bo jednak katowało się więcej pojedynczych tytułów). Ostatnie lata też są super, ale poza wyjątkami więcej jest tych gier dobrych, niezłych niż top topów. Z drugiej strony nigdy nie grałem w tyle nowszych erpegów jak teraz. Coś dla siebie człowiek zawsze znajdzie. Może też z racji wieku krytyczniej podchodzę do tych nowych tytułów a w młodości bawiłbym się równie dobrze.... Kurde, zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie było lepiej jak pisałem...
O jrpg nie mogę się wypowiedzieć bo kompletnie się nie znam na tym podgatunku, wiec trudno mi stwierdzić czy kiedyś było lepiej czy nie. Mogę tylko pisać o cRPGach wychodzących na PC a tutaj wcale nie było tak różowo jak się niektórym wydaje. Przynajmniej ja tak to widzę. Wydaje mi się, że kiedyś były 2-3 tytuły bardzo wysoko cenione i paręnaście gier co najwyżej dobrych. Teraz wydaje mi się, ze tytułów bardzo dobrych mamy paręnaście a gier dobrych parędziesiąt tylko tych hitów czasami brak. Tylko w Marcu ma wyjść 5 rpgów na które czekam. Przy czym przyczyny braku hitów moim zdaniem są trzy:
1. Hit zazwyczaj oznacza grę w wysokim budżetem a te powstają teraz o wiele dłużej.
2. Średnia wieku graczy bardzo wzrosła. Co za tym idzie większość z nasz ma za sobą mnóstwo tytułów i tak jak piszesz jesteśmy wobec nowości bardziej krytyczni.
3. cRPG jako gatunek ma już sporo za sobą. Trudniej stworzyć coś naprawdę odkrywczego co by zachwyciło. Szlaki zostały dawno temu przetarte. Gdyby teraz wyszedł M&M sprzedał by się okropnie a wtedy miażdżył ogromnym światem. Gier rozwijających formułę Diablo 2 jest od groma. BG pewnie by znudził mnóstwo ludzi.
Nie wiem czy inne jRPG sa "lepsze" (dla mnie Claire to taki gatunkowy benchmark), ale za duza czesc sukcesu gry odpowiada to ze jest gra strawna dla "normalsa" i osoby nie rezonujacej z estetyka i kliszami anime.
W gatunku gdzie na porzadku dziennym sa 12latki w "bikiniarmor" z 4metrowymi mieczami stekajace przy kazdym ruchu jak przy orgazmie, a to dopiero poczatek atrakcji.
Tak wiec... tak masz racje... wszyscy mieli w dupie gatunek, do czasu az wyszlo cos czym mozna sie pochwalic w towarzystwie bez narazania sie na dziwne spojrzenia.
Claire Obscure to jedno z naprawde niewielu jRPG ktore nie jest infantylne i "krawedziowe".
Sa wyjatki, ale rzadkie. I czesto obciozone innymi japonskimi wymyslami (np ja nie moge grac w Persony, bo caly setting jest zenujacy).
TobiAlex o co Ci chodzi? Clair nie jest jrpg, jak sam zauwazyles i chyba nikt nie bral jej za jrpg.
JRPG dla wielu sa odrzucajace przez dwie przyczyny:
- stylistyka
- grind
Tak wiec... tak masz racje... wszyscy mieli w dupie gatunek, do czasu az wyszlo cos czym mozna sie pochwalic w towarzystwie bez narazania sie na dziwne spojrzenia.
Nani?!
Sa wyjatki, ale rzadkie. I czesto obciozone innymi japonskimi wymyslami (np ja nie moge grac w Persony, bo caly setting jest zenujacy).
Nani(2)?!
Jest dziesiątki o wiele lepszych gier jrpg niż Clair
Możliwe, ale jak pisałem u góry o jrpg nie mogę się wypowiedzieć bo kompletnie się nie znam na tym podgatunku, wiec trudno mi stwierdzić czy kiedyś było lepiej czy nie i czy Clair Obscur to najlepszy jrpg ever. Miałem kilka podejść, ale za każdym razem się odbijałem. Co za tym idzie wypowiadam się tylko o zachodnich RPG i je porównuje. Natomiast na temat ekspedycji 33 na forum napisałem może 2 zdania. Post dotyczył cRPGów ukończonych w poprzednim roku i to tyle jeżeli chodzi o moje zachwyty na lewo i prawo .
No nie wiem, od 1998 roku (Fallout 2) lub 1999 (PS Torment) twórcy nie są w stanie zrobić tak wciągających historii i dobrych tytułów rpg. Niemniej źle nie jest.