Dodaj do obserwowanych
Szukaj...

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

MilornDiester

MilornDiester ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

13.07.2026 18:14
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Podobno MS chce teraz zmusić Obsidian do robienia gier, które przyciągną graczy...

W takim razie poproszę o grę łączącą koncepcję i klimat KOTORa II oraz Tyranny. Niech nazywa się "Lords of the Old Empire" i będzie spin-offem KOTORa poprowadzonym od drugiej strony - zaczynamy jako adept sithów i ewentualnie z czasem możemy przejść na jasną stronę mocy.

Mroczny klimat, nieoczywiste wybory, ciekawi i nietuzinkowi towarzysze. Trochę filozofii.

To wszystko w ładnej, choć niekoniecznie super zaawansowanej i fotorealistycznej grafice.

Hit murowany.

13.07.2026 13:09
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

A czy są jakieś korzyści z instalacji tego na normalnym PC?

Ma to jakiś pozytywny wpływ na wydajność albo komfort użytkowania?

01.07.2026 18:41
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

elathir Tylko, że to "granie po swojemu" to nie "granie" w sensie dosłownym (bo nie o "wygranie" czegokolwiek tu chodzi) tylko teatrzyk z wykorzystaniem obecnych w grze mechanik.

Równie dobrze ktoś może grać w piłkę nożną stojąc na rękach i zachwycać się jakie to wspaniałe możliwości daje ta gra i jak to spektakularnie nie wygląda.

czemu gracza zmuszać do gry w określony sposób gdy daje mu się całą paletę narzędzi?

Po co mu ta cała paleta narzędzi skoro do niczego nie służą poza tym żeby fajnie wyglądało?

Nie sztuką jest dodać efektowne animacje do gry. Sztuką jest tak zaprojektować grę żeby gracz sam chciał ich używać. A taki styl rozgrywki jaki jest prezentowany na filmikach, jest obecny tylko na takich nagraniach bo w grze do niczego nie służą.

01.07.2026 11:55
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gs11 W jaki sposób?

Wymuszanie przez grę jakiegoś rodzaju rozgrywki poprzez stawiane wyzwania oznacza, że mechaniki, które daje do dyspozycji są właściwą odpowiedzią na wyzwanie. Innymi słowy - wyzwanie i mechaniki są ze sobą powiązane.

Nie chodzi o to, że gra ma zmusić gracza aby grał w jeden konkretny sposób. Chodzi o to, żeby coś przez to zyskiwał np. przejście jakiegoś trudnego poziomu. I może to zrobić poprzez skradanie, efektowne uniki, skoki, strzelanie, środki wybuchowe itd. Tutaj jest wolność rozgrywki. Tylko, że jeśli żaden z tych środków nie jest tak naprawdę potrzebny to sprawia to, że te wszystkie mechaniki są zbędne. To mam na myśli mówiąc, że znika naturalność i organiczność.

Jeżeli natrafiasz na jakiegoś trudnego przeciwnika, albo trudny etap, którego nijak nie możesz przejść, ale wtedy odkrywasz jakąś nową mechanikę np. odbijania pocisków, albo odblokowujesz jakąś nową umiejętność np. wyrzutnię rakiet w ramieniu i to pozwala ci przejść dalej, to znaczy, że te mechaniki miały sens. Jeśli natomiast używasz ich dlatego, że efektywniejsze od nich siedzenie za zasłoną jest po prostu nudne jak choinka, to znaczy że mechanicznie coś zgrzyta.

Gra nie ma wymusić określonego stylu gry. Wręcz przeciwnie, ma wymusić kombinowanie i eksperymentowanie, rozwijanie swojego stylu gry zamiast powtarzania najprostszej taktyki przez 100h z rzędu.

Filmiki przedstawiające efektowne gameplaye z CP77 to reżyserowany spektakl, który nijak się ma do celów stawianych przez samą grę. Podobna sytuacja, jak wtedy gdy jakaś gra ma czysto symboliczną fabułę a gracz dopisuje sobie w głowie wątki i dopowiada kontekst, który sam wymyślił. Ok. jest to jakiś sposób na zabawę i wiele osób bawi, ale trudno w takim przypadku mówić o grze z dobrą fabułą. Jeśli chodzę sobie po Skyrimie i wymyślam w głowie własne tło fabularne do zabijania nonamów bandytów to nikt nie będzie mówił, że Skyrim jest grą ze świetnym scenariuszem.

Tak samo, jeżeli jestem w stanie przejść całego Wiedźmina 3 za pomocą zestawu unik + lpm + quen, ale zamiast tego kombinuję jakiś build w którym sam sobie narzuciłem, że będę używać 4 znaków + blok + 8 eliksirów + lpm/rpm na zmianę to wcale nie znaczy, że Wiedźmin 3 ma rozbudowany system walki. Oznacza po prostu, że zdecydowałem się skomplikować sobie samemu grę bo twórcy nie dali wystarczająco ciekawych wyzwań. W dobrze zaprojektowanej grze to gra powinna stawiać wyzwania a mechaniki powinny być ich rozwiązaniem. Jeżeli to samo wyzwanie mogę pokonać z użyciem jednej podstawowej mechaniki to znaczy, że wyzwanie nie było odpowiednio dobrze zaprojektowane.

01.07.2026 11:32
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Tak po prawdzie to najbardziej opłaca im się sytuacja względnego chaosu informacyjnego, w której gracze pozostają w niepewności.

Jeśli od początku do końca wiadomo, że gry z PSa wychodzą tylko na PSa - tworzą się osobne ekostystemy, w których część graczy nawet nie wie co traci zostając na PC, ponieważ nigdy nawet nie mieli okazji wciągnąć się w pewne serie oraz gatunki przez co są obojętni na takiego God of Wara i Uncharted a Naughty Dog czy Santa Monica nic im nawet nie mówią jako nazwy.

Jeśli od początku wiadomo, że gra ukaże się też prędzej czy później na PC, wtedy lista osób kupujących konsolę dla exów ogranicza się do grupy fascynatów i ludzi, którzy po prostu mają nadmiar gotówki, ale ogromna część graczy po prostu uzna, że nie dziś to za rok i po prostu ogra sobie te exy za jakiś czas.

Natomiast jeśli mamy taką sytuację jak teraz, gdzie część gier wyszła na PCta a część nie, gdzie nie wiemy czy kolejne pojawią się na komputery a jeśli tak to kiedy, to w takim wypadku mamy ogromną liczbę graczy, która zasmakowała w grach konsolowych (a SONY zarobiło na nich potężne pieniądze ponieważ mówimy tu o dziesiątkach milionów dodatkowo sprzedanych egzemplarzy i to po naprawdę wysokich często cenach), i która to grupa może być dużo bardziej skora kupić na jakimś etapie konsolę żeby nie czekać nie wiadomo ile (i możliwe, że nie doczekać się w ogóle).

Kolejna sprawa to to, że SONY zarabia więcej na PC jeśli utrzymuje pewną aurę niedostępności. Ich gry nie tanieją szybko i na takim Steamie God of War, który wyszedł w tym samym roku co RDR2, trzyma od niego dużo wyższą cenę. A gry Rockstara i tak nie należą do tych szybko przecenianych.

Dlatego optymalne dla nich będzie naprzemienne uchylanie kuferka z ekskluzywnymi treściami i jego zamykanie. Zapewne niespodziewane. W ciągu lat 2021-2023, SONY miało zarobić na czysto 300 mln $ z rynku PC. Nie jest to zawrotna kwota (z konsoli zarabiają tyle w rok), ale nie jest też bez znaczenia. Zwłaszcza, że wypuszczone już gry będą sobie po trochu podbijać ten wynik. Ostatnie 3 lata zresztą na pewno dużo do tego dołożyły. Do tego dochodzą wspomniane korzyści z promowania własnych marek.

Dlatego, tak jak wspomniałem, pewnie raz na kilka lat (raz na generację? co drugą generację?) będzie dochodziło do "zmiany strategii" SONY, na PC będzie się pojawiał szereg wyczekanych premier, bonusowe kilkaset mln wpadnie, a potem znowu się zakręci kurek i zacznie przekonywać graczy, że teraz to już muszą kupić konsole bo to był naprawdę ostatni raz.

01.07.2026 08:06
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

...w naturalny sposób gameplay z czasem przeradza nam się w coś co znamy z DOOMa albo - jeszcze lepiej - z ghostrunnera. I wtedy coraz bardziej otwiera nam się pula misji, które jesteśmy w stanie wykonać, a które polegają na brutalnej sile i zręczności.

Jeśli idziemy w skradanie - to gramy w grę jak w Hitmana, Splinter Cella albo Asasyna.
Jeśli w retorykę - otwierają się przed nami questy typu L.A. Noire i coś w stylu wątku z Peralezami - dużo gadania, wątek detektywistyczny etc.
Jeśli w hackowanie - to mamy misje logiczne, zagadki, coraz trudniejsze do rozkminienia itd.
Jeśli w parkour - to idziemy w stronę Dying Lighta
etc. etc.

Oczywiście, taka gra nigdy nie byłaby jednocześnie równie dobra co każda z wymienionych serii, które skupiają się wyłącznie na jednym aspekcie... ale... CDP RED w swojej pogoni za grą ostateczną, już i tak ogrom tych mechanik przygotował, co filmy jak powyżej pokazują. Tylko poległ na projekcie misji, które rzeczywiście by zmuszały do korzystania z nich.

Przede wszystkim jednak, brakuje tutaj myślę odwagi do tego by część misji ukryć za barierą posiadanych umiejętności postaci. Bo fajnie jest jak mając siłę 10, mogę otworzyć dodatkowe drzwi i zebrać loot. Ale... to nic w porównaniu z sytuacją, w której wykonałem super wymagającą misję kombinując połączenie sandevistanu, laserowej katany kupionej za kupę szmalu i dopiero co odblokowanych skilli odbijania pocisków oraz biegania po ścianach. I teraz dostaję kolejne, jeszcze bardziej wymagające zlecenie bo moja reputacja się roznosi. I już wiem, że żeby tę misję wykonać, muszę zainwestować w nową umiejętność. Ale jak tę misję wykonam to dostanę unikalny wszczep, który ułatwi mi inne zlecenie, którego wciąż nie jestem w stanie zakończyć.

Nie mówię, że to wszystko jest takie proste do zaprojektowania - wręcz przeciwnie, jest niesamowicie trudne - ale właśnie dlatego jest taką kropką nad i, która sprawiłaby, że świetne od strony narracyjnej, projektu świata, audiowizualiów itd. gry CDPu byłyby też doskonałe pod względem gameplayu i nie dałoby się od nich oderwać. Nie tylko dlatego, że chcemy poznawać kolejne historie, ale też dlatego, że każda misja jest dla nas realnym postępem w rozwoju postaci, odblokowuje nam kolejne misje, które z kolei są świetnie napisane oraz stanowią wyzwanie gameplayowe i tak to nawzajem cały czas napędza się do tego, że chcemy cały czas zrobić "jeszcze jedną misję", "jeszcze jeden level", "jeszcze jeden skill"...

Zresztą, nie tyczy się to wyłącznie gier CDPu, ale tak naprawdę wszystkich RPGów, które poniekąd są idealnym gatunkiem, żeby stanowić HUB różnych gatunków gameplayu - każda umiejętność popycha twoją rozgrywkę w kierunku trochę innych mechanik. Rozwijasz skradanie - masz skradankę, rozwijasz walkę wręcz - masz slashera, rozwijasz strzelanie - masz strzelankę etc.

Fundament moim zdaniem leży w grach PB, przez to że tam mamy prawdziwe "od zera do bohatera", brak skalowalności poziomów, gameplayową blokadę świata zależną od rozwoju postaci, wpływ umiejętności większy niż tylko cyferki w statystykach, ale też np. zmianę animacji walki. Dlatego też taka wielka szkoda, że nigdy nie dostaliśmy Gothiklajka o skali AAA, ponieważ w pełni zrealizowanie tej wizji wymagałoby sporych nakładów.

01.07.2026 07:46
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Bukary CP77 jest naprawdę imponujący jeśli chodzi o możliwości gameplayowe, poruszanie się i różne szalone rzeczy, które można zrobić. I nawet nie muszę oglądać tego filmu żeby wiedzieć o co chodzi bo widziałem takich od groma.

Jedyny problem...

...to fakt, że gra w żaden sposób nie wymusza na graczu tego rodzaju rozgrywki a to znaczy, że znika cała naturalność i organiczność tego rodzaju akcji.

Większość takich filmów polega na tym, że nagrywający sam sobie wymyśla scenariusz rozprawienia się z bandą wrogów, następnie wybiera jakiś totalnie randomowych gangusów, którzy nic nie wnoszą ani do wątku głównego ani sidequestów i na poziomie łatwym odrywa się scenkę. A ci gangusi prostu stoją sobie gdzieś w świecie jako aktywność poboczna. I równie dobrze można by ich rozwalić stojąc za jedną zasłoną i odstrzeliwując po kolei. Nie ma czegoś takiego, że w grze są jakieś szczególnie intensywne etapy, bardzo wymagające misje albo bossowie, w których trzeba się turbo napocić i wykorzystać pełen arsenał żeby przez nie przejść i dopiero potem, jak spojrzymy na to w retrospekcji, to widzimy jaka to była efektowna rozwałka.

Kilka przykładów na naturalność rozgrywki, żeby to zobrazować:

- W Skyrimie istnieje tendencja (uwieczniona przez memy), zbaczania na ścieżce rozwoju w stronę skrytobójcy. Nie dlatego, że wygląda to efektownie albo pasuje z lore, ale dlatego że gameplay bardzo, bardzo mocno do tego zachęca.
- W grach FromSoftware ludzie chwalą się imponująco wyglądającymi walkami z bossami, ale efektowność jest tam wtórnym elementem, bo najbardziej imponujące jest samo pokonanie bossa i przejście do dalszego etapu.
- W grach paradoksu (zwłaszcza serii CK) istnieje cała seria memów o pytaniach na forum wyrwanych z kontekstu, które bez tego kontekstu zasługują na kryminał albo psychiatryk. Ale ludzie nie zastanawiają się nad tym jak uwieść swojego syna, który został papieżem dlatego, że to efektowne, ale zazwyczaj dlatego, że mają jakiś cel gameplayowy do osiągnięcia
- W serii Battlefield mamy coś takiego jak "Battlefield moments", czyli wynikłą nagle w trakcie rozgrywki ultra filmową scenę, która nie była zaplanowana. Nie jest to kwestia reżyserowania ich przez graczy, ale bardzo dobrego złożenia ze sobą różnych mechanik, które naturalnie rodzą takie sytuacje.
- W serii Gothic każdy poziom jest wyczekiwaną nagrodą, zwłaszcza na początku, ponieważ cały czas brakuje ci umiejętności i każdy punkt doświadczenia daje ci nowe możliwości - a to nałożenia większego miecza, a to pozyskiwania skór, a to otwierania zamków...
- W nowych DOOMach mamy bardzo intensywne, efektowne starcia, w których jak się popatrzy na gameplay, zdaje się panować kompletny chaos. Milion broni przełączanych między sobą, skoki, uniki, zasłony... Ale w większości przypadków, gracz nie myśli o tym żeby to tak wyglądało. Po prostu przechodzi kolejny poziom, korzystając ze wszystkiego co trafiło do jego arsenału przez poprzednie etapy. I po prostu nawarstwienie tego wszystkiego w drodze do osiągnięcia celu sprawia, że gameplay wygląda tak a nie inaczej.

Jednym z największych problemów gier CDPu, jest to, że o ile dają graczowi całkiem pokaźną liczbę mechanik, które są na bardzo wysokim poziomie jeśli chodzi o wykonanie pod względem animacji, filmowości, efektowności itd. to nie dają graczowi powodu by z nich korzystać.

Nie ma za bardzo bossów, których trzeba rozkminić i do których trzeba się przygotować. Nie ma obszarów, które odblokowuje się wraz z rozwojem postaci. Nie ma przeciwników, którzy dostępni są dopiero od jakiegoś etapu (wyjąwszy tych, którzy po prostu mają wysoki lvl. i podbite statystki). Nie ma etapów, które wymagają różnych taktyk. Nie ma wreszcie, wchodzenia ze sobą w interakcje pomiędzy różnymi mechanikami w naturalny sposób.

A to wszystko bierze się moim zdaniem po części z tego, że REDzi starają się robić swoje gry dla każdego. Trudno im się dziwić zresztą biorąc pod uwagę budżet i spodziewaną sprzedaż. Podobny przypadek jest zresztą u Rockstara - tam też mamy piękną grafikę, ogromny świat, filmową historię i... płyciznę gameplayową. Założenie jest zapewne takie, że do zachwycania się audiowizualiami i śledzeniem fabuły nie trzeba mieć jakichś specjalnych umiejętności. Natomiast wyzwania na poziomie mechanik mogą niejednego do gry zniechęcić...

I tak jak lubię gry CD Projektu, tak uważam, że tym czego im najbardziej brakuje to takie podejście bardziej "Gothikowe" na zasadzie: rozwój postaci odblokowuje ci możliwości. Brak skalowania poziomów u przeciwników, konkretny typ przeciwnika ma od początku do końca określone zdolności, konkretne misje mają konkretnych przeciwników, wymagają konkretnych umiejętności i są wyzwaniami, które zmuszają do myślenia i - przede wszystkim - rozwoju postaci by zdobyć mechaniki pozwalające przejść dany etap.

Szczytem byłoby to gdyby wraz z rozwojem postaci, gracz odblokowywałby coś w rodzaju "osobnego gatunku" gry. To znaczy, że jeśli rozwijamy postać w stronę wojownika to...

30.06.2026 21:46
MilornDiester
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
59

Zamiast zamykać całe studia, powinni oczyścić je z tych pracowników, którzy po prostu nie dowozili i przekształcić je w mniejsze ale wydajne zespoły. Pracujące nad trochę mniejszymi projektami ale za to bez rozdętych budżetów.

Ewentualnie zrobić przegląd wszystkich studiów i poskładać z nich, posklejać jakieś nowe zespoły z tych najbardziej utalentowanych.

W Xbox studios ewidentnie coś nie działało skoro gry są tworzone latami i kosztują chore pieniądze a potem są ostatecznie średnie... Ale też zamykanie uznanych studiów i zwalnianie ludzi, którzy mają lata albo i dekady doświadczenia w branży to po prostu marnotrawstwo. Ewentualnie tych co lepszych wyłapie taki CDP RED, który rekrutuje weteranów na potęgę.

30.06.2026 15:50
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

PanDaneX a które studio się na to zgodzi ? Musieliby od MS dostawać sporo kasy żeby im się to opłacało...co za tym idzie płaciłbyś ogromne pieniądze za obonament. Przy okazji i tak co jakiś czas byś kupił jakiś tytuł bo akurat na GP by nie wpadł.

Ale wiesz, że tak to od kilku lat działa?

Studia które się na to godzą to a.) Studia własne Microsoftu oraz b.) studia, dla których premiera gry wiąże się z bardzo dużym ryzykiem i starają się je jakoś poprzez GP zmniejszyć.

Przecież wiadomo, że GTAVI albo Wiedźmin 4 nie będzie miał premiery w GP. Ale ile jest gier, które nie trafiły w trendy i widać, że nie będzie takiego zainteresowania na jakie liczyły? Albo takie, od których premiery wisi przyszłość wydawcy?

Clair Obscur miało premierę w GP i sprzedało 8 mln kopii gry. Oblivion Remastered również i sprzedał 2.5 mln egzemplarzy. Więc to nie jest tak, że obecność w GP zeruje całkowicie sprzedaż detaliczną. I jeśli np. Microsoft płaci tyle by pokryć koszta produkcji to wtedy każda sprzedana kopia jest zyskiem. A te mogą iść w miliony jeśli masz dobry produkt.

Wprowadzenie kategorii gier, które byłyby dostępne na 30 dni po premierze to nic innego jak dodatkowy kompromis w modelu, który już działa - podniesienie rentowności gier 1st party od MS (nie ma pewnosci, że gra będzie nonstop dostępna w abonamencie, więcej osób je kupi) oraz kompromis z zewnętrznymi studiami (czym innym jest oddać grę do abonamentu na stałe a czym innym na jeden, nawet najważniejszy miesiąc, zwłaszcza jak jesteś pewny swego produktu).

To po prostu pośrednia forma pomiędzy wrzucaniem na stałe takich CODów do abonamentu, co jest nieproporcjonalne do ich potencjału komercyjnego, a całkowitym wycinaniem ich z oferty. Gdyby najnowszy COD był ba premierę w GP to wszyscy ledwo zainteresowani by mogli ograć z ciekawości choćby samą kampanię, a wszyscy fani, którzy chcą włożyć setki godzin w multi, i tak by kupili.

Czy odbije się to mocno na sprzedaży?
Tak.

Tylko, że jednocześnie Game Pass przynosi 5 miliardów dolarów rocznie i skądś się te pieniądze biorą.

Więc to nie jest tak, że MS prowadzi akcję charytatywną i rozdaje dostęp do gier za darmo.

30.06.2026 12:39
MilornDiester
odpowiedz
3 odpowiedzi
MilornDiester
59

Tak jak pisałem wcześniej:

Optymalnym rozwiązaniem dla GP jest wprowadzenie 30 dniowego dostępu na premierę gry, dla jak największej liczby tytułów AAA.

Z jednej strony oferują doświadczenie "premium" - możliwość ogrania wysokobudżetowych gier, które dopiero co mają premierę.
Z drugiej strony jest to jednoznaczna informacja dla wszystkich, którzy są fanami tej konkretnej gry, że jeśli chcą w nią stale grać, i tak będą musieli ją kupić.

Oczywiście, że odbije się to w pewnym stopniu na sprzedaży - część ludzi ogra w GP i nigdy nie kupi - ale też znajdą się na pewno tacy, których te 30 dni zachęci.

No ale też nie ma się co oszukiwać, że można jednocześnie zarabiać miliardy na subskrypcji i nie stracić ani jednego dolara na sprzedaży detalicznej.

Przede wszystkim jednak, gwarantuje regularny przychód z bardzo konkretnej grupy odbiorców, którzy nigdy nie wydadzą 300 złotych na nowego Coda (nawet za 35 za tego co jest teraz na przecenie się zastanawiam), ale dla których możliwość spędzenia w nim paru godzin na premierę będzie dodatkowym argumentem za kupnem GP.

No i takie podejście otwierałoby drogę do negocjacji z dużo większą pulą partnerów, którzy nigdy nie zgodzili by się na premierę w GP na czas nieokreślony a takie 30 dni mogliby przeboleć.

I wtedy taka usługa w której raz w miesiącu możesz ograć nowe AAA, a kilka razy w miesiącu jakąś inną nową gierkę + trafiają tam wszystkie gry od MS z poprzedniego roku + masz dostęp do potężnej ilości klasyki, gier AA i indyków... to byłby mocny zestaw.

30.06.2026 12:27
MilornDiester
8
odpowiedz
MilornDiester
59

Trzeba jednak pamiętać, że też nie jest tak, że pracownicy są tylko biedni i pokrzywdzeni. W takim molochu jak MS bardzo łatwo jest wkręcić się na ciepłą posadkę i przez lata robić na minimum. Zupełnie inaczej niż w kilkudziesięcioosobowym zespole, w którym każdy ma wpływ na ostateczny kształt produkcji, i gdzie od każdego w jakimś stopniu zależy sukces studia (a wszyscy koledzy widzą kto rzeczywiście robi a kto nie).

W takich wielkich korpo zazwyczaj jest garść ludzi, którzy ciągną projekt do przodu (zazwyczaj ugodowi, nierzucający się w oczy i mało przebojowi nerdowie) oraz naprawdę sporo pozerów, którzy się pouśmiechają, pokrążą po biurze i pozaliczają wszystkie meetingi i spotkania.

A dodajcie do tego jeszcze wpływ ideologii i zatrudniania pod kątem rubryk i narzuconych wymogów dot. reprezentacji.

Z jakiegoś powodu w jednych studiach robią gry za 10-40 mln $ które są przepełniona treścią, a w innych wydają przez 7 lat 100 mln. na gry, które przemijają bez echa...

Nie chcę tu obwiniać szeregowych pracowników, którzy po prostu przychodzą do pracy, robią co im każą i zarabiają na życie. Ani też zrzucać wszystkiego na mityczne DEI. Po prostu jak się ma tak ogromną strukturę do zarządzania jak MS to jest ona niesamowicie wręcz niesterowna i pochłania zasoby na procesy, które funkcjonują same dla siebie. To wszystko składa się na sytuację, w której gra od MS kosztuje kilka razy więcej niż porównywalne gry od mniejszych studiów.

A najgorsze jest to, że przy tej sile bezwładności, konsekwencje uderzą na oślep we wszystkich - i niefrasobliwych pracowników, którzy znaleźli się tam przez przypadek, i ciężko pracujących, ambitnych rzemieślników, i graczy, i ludzi z fajnymi pomysłami na rozwój tego wszystkiego...

...I tylko zarząd będzie dalej liczyć pieniądze.

30.06.2026 11:34
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Czasami to aż zęby bolą jak się widzi tę gimnastykę by z prostego komentarza zrobić tytuł, który będzie jednocześnie clickbaitem i odpowiednio seowym hasłem.

Zgodnie z treścią artykułu, tytuł powinien brzmieć mniej więcej tak: "treści poboczne są dla nas równie ważne co główny wątek - napisał Paweł Sasko"

Może nie jest tak tajemniczy i wyłudzający clicki jak ten u góry, ale przynajmniej mamy jasny podmiot i orzeczenie a nie jakąś gimnastykę żeby czytelnik zastanawiał się czym jest to "tym".

27.06.2026 11:45
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Rany... te zwiastuny do GTA mają wiekszą kampanię marketingową niż co niektóre gry...

Pamiętacie jeszcze, że trailer to po prostu bardziej rozbudowana reklama?

26.06.2026 20:11
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

No, Elder Scrollsami to my się za szybko nie znudzimy... chyba, że Skyrimem wydawanym na każdy możliwy sprzęt co roku...

A tak poważnie:
Studia powinny umieć zachować balans między wykorzystywaniem sprawdzonych już narzędzi, które skracają proces produkcyjny ale też trzymają grę w technologicznej przeszłości a między paranoicznym wręcz wymienianiem całej technologii i wszystkich assetów w każdym cyklu produkcyjnym.

Gotowy silnik powinien pozwalać na wypuszczenie kilku podobnych części w niedługim odstępie czasu. I dopiero raz na parę lat, może raz na dekadę, powinna dokonywać się migracja na nową technologię (która mogłaby być opracowywana równolegle), która przynosiłaby wyraźny skok jakościowy.

Obecnie Bethesda co prawda pracuje od 15 lat nad nowym Elder Scrollsem ale za to jak już wyjdzie, to będzie tak samo zacofany technologicznie jak Skyrim tylko trochę ładniejszy.

26.06.2026 20:00
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

krzysztofk260267 Mimo wszystko jednak KCD2 jest dużo bardziej niszowe niż Wiedźmin - zarówno pod względem settingu jak i mechaniki.

Warto też pamiętać, że 6 mln egzemplarzy to W3 sprzedał w sześć tygodni bez ani jednej zniżki a nie ponad rok od premiery i kilku promocjach.

26.06.2026 19:57
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Halabarda Geralta
Odnosząc się do poprzedniej części (co jest o tyle uzasadnione, że nowa nie zapowiada żadnych znaczących zmian):
1. Gameplay jest przestarzały i niesatysfakcjonujący - chodzimy, strzelamy, kierujemy pojazdami. Nawet fani serii raczej przyznają, że wszystkie te elementy wygladają z grubsza tak samo od początku wieku. Nie ma żadnego rozkminiania mechanik, nie potrzeba szlifować skilla, nie ma różnych sposobów wykonania misji... "przemieść się z punktu A do punktu B, strzelaj do przeciwników i powtarzaj do skutku"
2. Fabuła jest o niczym - o ile w przypadku RDR2 ubogie mechaniki służą za narzędzie do opowiedzenia ciekawej historii, tak w GTAV jest to jakiś nic nie wnoszący zestaw nieśmiesznych gagów. Może VI będzie lepsza i świetna fabuła pociągnie całą grę... ale tu jak na razie nie zapowiada się ani w jedną ani w drugą.
3. Świat jest nijaki - RDR2 zabierało nas na dziki zachód, który jest chyba najbardziej niedoreprezentowaną scenerią w całej branży gier. Taka Mafia zabiera nas do USA czasów prohibicji, CP77 to już dopiero kreatywny odjazd... Długo by wymieniać... Tymczasem GTA to... po prostu USA tylko, że trochę bardziej kiczowate i pokręcone.
Ale tu nie tylko o realia chodzi ale o samą konstrukcję świata. Podczas gdy R* poświęca ogromne zasoby na wypełnienie swoich światów najprzeróżniejszymi, absurdalnymi nieraz detalami... to w ogóle nie daje nam powodu by chcieć ten świat poznawać. To wielka i realistyczna makieta alternatywnej rzeczywistości, w której możemy strzelać się z policją i bawić się w psychopatę... ale w żadną głębszą interakcję z tym światem nie wejdziemy. Nie dołączymy do żadnego obozu i nie będziemy piąć się po szczeblach kariery. Nie zagłębimy się pajęczynę skomplikowanej polityki. Nie poznamy fabularnego tła pozornie nieistotnych npctów, które składają się na jakiś szerszy obraz.
Światy Rockstara to raczej galeria ciekawostek, żartów i osobliwości niż jakaś intrygująca rzeczywistość.

Podsumowując: GTAVI na ten moment, na podstawie wcześniejszych gier oraz otaczającej produkcję narracji, zapowiada się raczej na wielki i spektakularny plac zabaw, którego jednak jedyną naprawdę niewątpliwą zaletą jest rozmach. Dwa podstawowe filary interaktywnej zabawy - mechanika i fabuła - były w poprzedniej części serii po prostu mierne. Jestem w stanie wyobrazić sobie grę która ma jeden z tych filarów wyłącznie przyzwoity, ale nadrabiając drugim, wciąż jest wybitna (np. W3 który ma zaledwie niezły gameplay ale doskonałą fabułę). Tymczasem GTAV jedyne czym nadrabiało to rozmachem świata przedstawionego, który jednak i tak niczemu zbytnio nie służył bo sama koncepcja świata była po prostu nudna i nieoryginalna.

26.06.2026 16:30
MilornDiester
3
odpowiedz
MilornDiester
59

Może wreszcie nadejdzie Wielka Optymalizacja i niedobory na rynku pamięci zmuszą producentów do pilniejszego dbania o wydajność oprogramowania.

26.06.2026 11:59
MilornDiester
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
59

6 mln i to przy bardzo niskim budżecie ok 40 mln $

Stawia pod znakiem zapytania sens wyrzucania przez wielkie korpo setek mln $ na gry które - pomijając skrajne przypadki jak Wiedźmin, RDR czy GTA - sprzedadzą co najwyżej kilka mln egzemplarzy więcej. Zresztą W3 miał bardzo podobny budżet do KCD2.

26.06.2026 11:16
MilornDiester
1
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Szkoda, że nie ciągną dalej wątku plagi Justyniana, który pojawił się w oryginalnej grze (nie pamiętam czy 1 czy 2).

Zobaczyć wczesne Bizancjum w pięknej oprawie od Asobo... idealnie by pasowało na zwiększenie skali wydarzeń opowiadanych w historii.

Mały spoiler:
Dowiedzieliśmy się przecież, że historia Amicii i Hugo były odbiciem pewnego powtarzającego się schematu, dlatego moglibyśmy dostać bardzo bliską oryginałowi grę, ale w ciekawszych klimatach, z większym rozmachem i z wyjaśnieniem genezy całego zjawiska.

26.06.2026 11:10
MilornDiester
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
MilornDiester
59

No ale jak to tak? Bez Nocy Kruka?

24.06.2026 19:54
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Jeśli scenariusz będzie na poziomie RDR2 to może ta gra będzie miała nawet jakiś sens...

24.06.2026 19:49
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Halabarda Geralta Od kiedy opinia na temat gry jest ideologią?

"Gdyby była kiepska nikt by nie kupował tego tytułu".

Nie przekonuje mnie to.

GTAV sprzedało się w 230 mln egzemplarzy. Pograłem w tę grę, i to całkiem długo bo zachęcony RDR2 poświęciłem ok 20h licząc, że się rozkręci.

Nie rozkręciło się.

Gra była po prostu kiepska.

24.06.2026 17:29
MilornDiester
9
odpowiedz
MilornDiester
59

Halabarda Geralta Problem w tym, że sprzedaż GTA mało ma wspólnego z rzeczywistą jakością gry a wiele z psychologią tłumu.

O tej grze już dawno przestano rozmawiać w kategoriach jakości a jedynie przedstawia się to jako wydarzenie społeczne które jest ważne dlatego, że jest duże a jest duże dlatego, że ludziom wydaje się ważne.

Nie wiem, może gra okaże się dobra, tak jak dobre okazało się RDR2, ale jak na razie nie pokazali nic ci by miało mnie do tego przekonać.

Ma owszem piękną grafikę, ale tę ma wiele innych, nie wynoszonych pod niebiosa gier. I ta grafika z resztą za kilka lat stanie się standardem.

Ma też mnóstwo detali ale co z tego?
Jak będę chciał sobie ogladać klapki odrywające się od podeszwy stóp, to sobie wyjdę na dwór.
Te wszystkie detale mają sens tylko wtedy, gdy służą immersji w świat, który ma coś do zaproponowania.

A ten?
Mechaniki będą zapewne na tym samym poziomie co w poprzednich ich grach tzn. prostackie i zacofane.
RDR2 wybronił się świetną fabułą, ale tutaj pewnie będą iść w coś bliższego GTAV.

Tak więc jak na moje - król jest nagi.

Wiele hypu, wiele spektakularnych ciekawostek... i zero substancji.

24.06.2026 15:22
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

A to zwracam honor...

post wyedytowany przez MilornDiester 2026-06-24 15:23:11
24.06.2026 15:03
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

silesius Równie dobrze można by argumentować, że branża samochodowa nie powinna istnieć bo pieniądze, które mogłyby iść na rowery idą na samochody. Jeśli ktoś lubi rowery to może tak nawet myśleć tylko co z tego?

Z perspektywy kogoś kto woli fabularne gry dla jednego gracza, również wolałbym żeby to takie były przede wszystkim tworzone. Ale rozumiem też, że ktoś kto ukochał sobie jedną grę np. takie Path of Exile, jest zadowolony z tego, że przez ostatnie 10 lat rozwija się jego ulubiona gra i jakoś niezbyt żal mu tych 15 gier, które nie wyszły w tym czasie, a w które nigdy nie miał ochoty zagrać.

24.06.2026 13:48
MilornDiester
22
odpowiedz
14 odpowiedzi
MilornDiester
59

Jak dadzą za kilka lat za darmo w Epiku to może włączę. Piątki do tej pory nie skończyłem bo była strasznie nudna.

Zdecydowanie więcej rozrywki zapewnia KCD2, Gothic Remake czy Twierdza HD.

I zdecydowanie bardziej wolałbym za tę cenę dodać sobie do biblioteki takiego chociażby BG3 w którego jeszcze nie grałem, niż marnować ponad 300 złotych na grę o niczym.

24.06.2026 13:45
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

PoCoMiNick?

"Zg*wnowacenie".

Kiedy jakiś produkt ma dopiero podbić rynek, producent robi co może aby przekonać do siebie klienta. Ale kiedy już odniesie sukces, następuje proces stopniowego pozbywania się wszystkiego co nie jest absolutnie konieczne do sprzedaży produktu, a co w jakiś sposób podnosi koszty.

Kiedy CDP walczyło o polskiego klienta z piratami, musiało mocno obniżyć ceny i wydawać super bogate wydania fizyczne.

W sytuacji, w której miliony graczy wyczekują nowego GTA jakby to nie było nie wiadomo co, fizyczna płyta w pudełku jest tylko takim dodatkiem, który przedraża, a którego usunięcie nie odbije się na sprzedaży bo nie jest dla chyba nikogo dealbreakerem.

24.06.2026 13:39
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Darkowski93m Tylko, że oni na Steamie i tak już zarabiają niezależnie na jakim sprzęcie sie go odpala. A tych kilka mln egzemplarzy, które mogliby sprzedać gdyby dopłacali do ceny, i tak kupiliby ludzie już posiadający Steama.

Jedyne znaczące zwycięstwo dla Valve byłoby wtedy, gdyby znacząca liczba konsolowych graczy przeniosła się na SM. I to mogłoby się udać ze względu na podobieństwo w użytkowaniu SM i konsoli, z tym że nie w tym rozdaniu generacji. Większość osób, które chciało mieć konsolę już ją ma i raczej nie będzie się przesiadać na słabszy sprzęt.

Jedyne co może w tym kierunku zrobić Valve to wypuścić prototyp, zebrać feedback, wykorzystać zdobyte doświadczenie i wypuścić naprawdę konkurencyjny sprzęt za tak dwa lata kiedy większość graczy stanie przed wyborem kupna nowej konsoli.

Z tym, że musiałby to być wyraźnie mocniejszy sprzęt i w dużo lepszej cenie. A to nie zależy w pełni od Valve.

24.06.2026 11:56
MilornDiester
odpowiedz
4 odpowiedzi
MilornDiester
59

Mnie tylko zastanawia czemu równocześnie ze zwiększaniem się zapotrzebowania na RAM, nie powstają nowe firmy i nowe fabryki mające sprostać popytowi?

Skoro wartość całego rynku regularnie wzrasta i wynosi obecnie ok. 250 mld $ a w 2033 ma wynosić ich ponad 800 to naprawdę nie ma firm, które by się na te dodatkowe setki mld połasiły?

24.06.2026 11:50
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gry-usługi są dobre wtedy, gdy dzięki temu modelowi gracze coś zyskują zamiast tracić.

Jeśli usługowość oznacza, że dobry produkt będzie przez lata dostawać kolejne i kolejne aktualizacje, przez co po latach przerodzi się absolutne monstrum z nieprawdopodobną ilością wartościowych treści... to czemu nie?

Przecież i Baldurs Gate 3 tak po części działało bo, nie licząc nawet Early Accesu, gra przez długi czas dostawała kolejne i kolejne aktualizacje. I RDR2 ponieważ ma segment Online, który - co prawda kiepsko - ale jest/był rozwijany latami.

Problem zaczyna się w momencie, w którym "usługowość" jest wymówką do tego by wydawać nieskończony produkt a następnie skrupulatnie dozować graczom kolejne porcje tego produktu.

24.06.2026 11:42
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Ja napuściłem kilka pełzaczy na strażników świątynnych w kopalni i nagle wszedłem w posiadanie dwóch, przepotężnych jak na ten etap mieczy. Co prawda musiałem poświęcić kilka leveli wyłącznie na siłę, ale potem miałem wszystko na hita lub dwa.

A najgorsze jest to, że ponieważ kara za zaatakowanie kogoś jest niska, mogłem na początku drugiego rozdziału pobić Kruka i wziąć jego jeszcze silniejszy a jednocześnie jednoręczny miecz. Oczywiście potem mnie pobili i zabrali trochę rudy i parę drobiazgów, ale nowego miecza nie wzięli...

Powinni wprowadzić zmianę, że 1. Po pobiciu zabierają nam całą broń i co droższe przedmioty i 2. za podniesienie ręki na magnata jest śmierć na miejscu a nie jakieś tam pobicie.

P.S. Jak się w pierwszym rozdziale pobije albo doprowadzi do śmierci strażnika świątynnego, to można mu zabrać amulet, po zobaczeniu którego, Thorus wpuszcza nas do zamku.

23.06.2026 17:25
MilornDiester
3
odpowiedz
MilornDiester
59

Darkowski93m Akurat porównania do konsol są takie sobie bo tam wiadomo, że do sprzętu dopłacają a potem odbierają to sobie w grach. Z kolei w przypadku SM od razu masz swoją bibliotekę a i gry na Steamie, jeśli weźmiemy pod uwagę wyprzedaże, są duuużo tańsze niż na konsolach.

To już lepsze jest porównanie do składanych PC. Wiadomo, że SteamMachine jest mały, ładny i nie bierze dużo prądu ale czy to jest aż tak ważne? Istnieje milion różnych obudów do wyboru, niektóre bardzo małe, a te dodatkowe kilka/kilkanaście cm w tę czy w tamtą stronę nie ma aż tak dużego znaczenia w przypadku sprzętu, który stoi wciąż w jednym miejscu.

A najbardziej brutalne to są chyba porównania z laptopami bo wychodzi na to, że i one w podobnej cenie wygrywają z SM. A to jednak jeszcze bardziej kompaktowe sprzęty i jeszcze z klawiaturą i monitorem w zestawie...

23.06.2026 17:20
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

piotr1399 Z kolei Alkimia nie tylko wiedziała jaką grę chce zrobić a nawet miała ją już gotową!

Styl graficzny, mapa, projekt poziomów, fabuła etc... to wszystko mieli gotowe i wystarczyło odtworzyć na nowym silniku.

A wszystkie zmiany które wprowadzili pod kątem kierunku artystycznego i stylistyki wyszły im tylko na gorsze.

23.06.2026 17:03
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Bardzo ładnie.

Od początku mówili, że chcą zrobić grę mniejszą ale za to dopracowaną. Możliwe, że odbije się to również w wymaganiach sprzętowych.

Mniejszy świat gry to nie tylko mniejsze obciążenie PCta, ale też po prostu więcej czasu na dopieszczanie produkcji niż w przypadku, w którym do ostatniego dnia kończy się zapowiedziany content.

23.06.2026 17:01
MilornDiester
5
odpowiedz
MilornDiester
59

DexteR_66 Ale wyglądał też bardzo brzydko.

Dużo lepsze wrażenie robi 11letni Wiedźmin 3 w wersji Next Gen niż Remake Gothika.

Można mówić, że przecież Remake ma wyższą rozdzielczość tekstur i dokładniejsze modele... Ale koniec końców co to kogo obchodzi? Liczy się końcowy efekt.

23.06.2026 13:49
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Dla produktu, który posiada bezpośrednią konkurencję na rynku, cena jest kluczowym, a czasem nawet jedynym kryterium oceny czy sprzęt jest dobry czy nie.

Wiadomo, że GabeCube ma swoje unikalne cechy, ale koniec końców na rynku są też dwie konsole MS, dwie SONY oraz cała oferta PC, którego można sobie złożyć dokładnie pod swoje oczekiwania. To nie jest tak, że np. biblioteka Steam jest dostępna wyłącznie na Steam Machine albo żadna inna maszyna nie ma takich osiągnięć.

Jakby ten sprzęt kosztował 2-2.5k pln to byłby produktem doskonałym. Jak kosztuje 4-5k i więcej to jest mocno średnim.

Nie mówię, że Valve musi go za te 2k sprzedawać. Po prostu pokazuję, że w tym przypadku cena jest fundamentalna dla oceny produktu.

23.06.2026 09:09
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Kostrzu Zgadzam się w pełni z tymi modami.

Z tym, że sequel to nie mod jakichś tam fascynatów, którzy nie wiedzą co robią, ale kontynuacja którą rozpoczęło stare Piranha Bytes.

Z tego powodu jest ono nie tylko dużo ważniejsze dla marki, ale też potencjalnie wyprzedza swoją jakością przecietne mody o kilka długości.

No a Kroniki to swoją drogą zasługują na kanon i remake.

22.06.2026 19:58
MilornDiester
2
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Złe czasy chyba nastały dla sprzętu.

8 rdzeni procesora miały już PS4 i Xone...

16GB jest standardem od premiery PS5 i XSX a na PC to już raczej 32 GB wypada mieć.

Rozumiem, że 6 rdzeni ZEN 4 to nieporównywalnie więcej niż 8 rdzeni poprzednich zenów, o czasach PS4 nie wspominając, ale jednak chciałoby się pod każdym względem przynajmniej nie cofać.

Zwłaszcza, że sprzęt swoj kosztuje.

Jak rok temu składałem komputer to za połowę ceny tego najwyższego zestawu złożyłem PCta z 32 GB Ramu, 12 rdzeniami w procesorze (r9 5900X) i 12 GB na karcie graficznej (3080ti). Rozumiem, że na rynku wtórnym jest inaczej, ale jednak przepaść jest ogromna.

Valve jest jednak w tej ciekawej sytuacji, że nie potrzebuje sprzedawać sprzętu aby budować społeczność w swoim ekosystemie bo ten już mają i to raczej nim przyciągają ludzi do sprzętu, na którym zarabiają. Jest to odwrotna sytuacja od SONY i MS które dopłacają do konsol żeby potem sobie to odbić na prowizji z gier. Valve i tak ma zagwarantowaną prowizję z rynku PC, więc na sprzęcie mogą sobie tylko dorobić.

Pytanie ile osób to kupi kiedy konsole są tańsze a PCty całkiem podobne i z możliwością personalizacji pod siebie?

Jakaś tam grupa na pewno będzie. Jeśli ktoś akurat zmienia sprzęt, ma dużą bibliotekę Steam i szuka połączenia PCta z konsolą to jest to spoko opcja. Natomiast trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś mając już jakiś niezły sprzęt i nie mając nadmiaru gotówki na kupowanie sobie tego w ramach ciekawostki, zdecydował się na zakup.

Kilka mln w najbliższych latach sprzedadzą ale rewolucji nie będzie. Nie jest to ani żaden przełom jeśli chodzi o opłacalność ani nie zasokaja jakiejś szczególnie palącej potrzeby rynku.

22.06.2026 12:56
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

LokalnyRzezimieszek Hellblade 2 był dobry. Po prostu zupełnie nieopłacalny. Gdyby ta gra kosztowała w produkcji 10-15 mln to byłby sukces. Kosztować miała 100 mln $ i tu leży problem.

22.06.2026 12:54
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

katai-iwa Gothic nigdy nie był jakąś super spójną serią a grając przez lata w fanowskie mody nikt nie myślał nad kanonicznością.

Ja bym po prostu chętnie ograł nigdy nie wydanego sequela w konwencji remaka i tyle. Bez jakiejś większej filozofii.

22.06.2026 12:52
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Angemona Można tylko, że to bez sensu.

Wiedźmin nigdy nie był oparty na jakichś bardzo unikalnych cechach świata przedstawionego ani na rozbudowanym światotwórstwie. Był oparty na opowiadaniu, które wzięło się z pomysłu na Geralta i jego profesję. Potem pojawiło się więcej szczegołów ale Sapkowski nigdy nie miał ambicji do tworzenia rozbudowanego świata fantasy.

REDzi mogą oczywiście rozbudowywać ten świat i dawać coraz więcej od siebie drogą statku Tezeusza, ale to już nie będzie Wiedźmin tylko jakaś jego rozcieńczona wersja.

Siłą tych opowieści są konkretne postaci, wydarzenia, motywy etc. Jak się je usunie, wrzuci gracza w historię 100 lat przed lub 100 lat po książkach, pozwoli wygenerować własną postać... to w sumie czym to się będzie różnić od generycznego fantasy?

Dla wydawcy ma to może sens bo silna marka sprzedaje więcej egzemplarzy, ale z perspektywy gracza wolałbym by tworzyli nowe, równie dobre opowieści a nie tylko doili przez 30 lat tę samą serię, którą ekipa młodych, dawno już nie pracujących w CDPie fascynatów, zapoczątkowała na początku tego stulecia.

22.06.2026 10:13
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

baleks89 Tak jak pisałem - mogą zrobić to jako niekanoniczną przygodę.

Ew. Zmienić trochę fabułę, ale wolałbym to pierwsze.

21.06.2026 21:51
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gęgętator Ale mi niekoniecznie chodzi o Indie/AA co właśnie o takie AA+/AAA z okolic 2015 roku.

Gry robione przez około setkę osób, z mniejszym budżetem i szybciej wypuszczane. Myślę, że Pieśni Przeszłości są trochę takim projektem aczkolwiek to jest jednak dodatek a nie cała gra.

21.06.2026 17:28
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gęgętator Zresztą lepiej by było jakby już tego Wiedźmina zostawili. To była świetna seria i właśnie dlatego warto pozwolić jej odejść w szczycie.

Mogliby zrobić Gothiclika we własnym uniwersum. Mogliby sięgnąć po Thorgala, o czym wielu graczy marzy od głębokiego 2010. Mogliby pójść w stronę historii i zrobić coś w stylu Warhorse, ale w naszych klimatach, bardziej przystępne i z większym rozmachem.

Możliwości jest mnóstwo.

21.06.2026 17:25
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gęgętator CDP powinno tych parę lat temu skontaktować się z ekipą od Kronik Myrtany (jeden z jej twórców był zresztą w CDPie) i zaoferować środki na przekształcenie grupy moderskiej w profesjonalne studio. Następnie wykupić licencję Gothika, wydać KM jako oficjalną część oraz ruszyć projekt Kroniki Myrtany: Khorinis jako pełnoprawną grę. W międzyczasie rozbudowywać zespół, przeszkolić z UE5 w jego REDowej odsłonie i w ten sposób przygotować sobie zespół wypełniający idealnie niszę Gothiclików.

Biorąc pod uwagę, że KM są już dostępne za darmo, pewnie ich "kanoniczne" wydanie nie sprzedałoby się za dobrze, ale już kolejna tego rodzaju część mogłaby trafić do sporej grupy fanów. Biorąc pod uwagę jak dobrze wyszedł im mod, i jak spragniona tego typu gier jest społeczność Gothikowa, myślę że kolejna odsłona "Kronik..." mogłaby mieć sprzedaż podobną do remaku, nawet pomimo przestarzałej grafiki.

Jednak to i tak byłaby tylko poboczna forma do zminimalizowania kosztów prawdziwego celu - stworzenia doskonałego, małego ale bardzo wydajnego zespołu, który idealnie rozumiałby Gothiclajki. I który dysponując zasobami od REDów (silnikiem, budżetem, technologią, specjalistami, marketingiem) mógłby tworzyć gry, które kosztowałyby ułamek budżetu innych gier REDów, ale byłyby bezkonkurencyjne na rynku Gothiclajków. A rynek ten już dzisiaj to potencjalne kilka mln odbiorców i mógłby rosnąć, gdyby wykorzystać najmocniejsze strony gatunku, nie zostając jak zwykle w tyle pod kątem technologii.

21.06.2026 16:30
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Cyberfan Ale tu nie chodzi o RT, rozmiar tekstur czy liczbę polygonów, ale o styl graficzny. A ten był drastycznie różny. Nie mówiąc już o poprzednich zwiastunach i np. symulacji dymu i ognia...

21.06.2026 14:02
MilornDiester
2
odpowiedz
10 odpowiedzi
MilornDiester
59

Mam nadzieję, że to oznacza powrót do mniejszych projektów.

Nie da się ukryć, że każda gra CDPu jest większa a pod pewnymi względami może i obiektywnie lepsza.

Nie zmienia to jednak faktu, że jak sobie człowiek czasem odpali takiego W1 lub W2 to trochę żal bierze, że więcej takich gier nie dostaniemy. W rosnącej pogoni za coraz większymi budżetami, fajnie by było gdyby uruchomili produkcję AA na boku. Mają silnik, mają przeogromną bazę assetów do dyspozycji... Taki mniejszy projekt mogłoby tworzyć kilkadziesiąt osób, starannie dobranych, które mają pomysł, chęć wykazania się i ambicje stworzenia czegoś wyjątkowego. W sytuacji w której W4 ma jakieś 500 osób na pokładzie i prawie miliard $ budżetu (ok. 800 mln) z marketingiem włącznie, przeznaczenie kilkunastu/kilkudziesięciu mln $ na mniejszy, oryginalny projekt to tyle co nic.

Kingdom Come II miał budżet na poziomie 40 milionów dolarów. Jakieś 20 razy mniej niż Wiedźmin 4! Czy nowy wiesiek będzie 20 razy większy/lepszy od KCD2? Śmiem wątpić... I nie chodzi tutaj tylko o subiektywne oceny tego co zależy od pomysłów, gustów i kreatywności, ale również pod względem samej "jakości produkcji" nie chce mi się wierzyć by W4 miał prezentować dwudziestokrotnie wyższą jakość od KCD2, który już mieści się w czołówce branży. Po prostu wraz z wzrostem rozmiarów i skomplikowania projektu, wydajność na poszczególnego pracownika spada, wartość pracy nie skaluje się 1:1 a inflacja kosztów jest przeogromna. Już same pensje pracowników podczas wielu lat procesu produkcyjnego to ogromne koszty.

Tymczasem mniejszy zespół, gotowy iść na skróty i nie "redefiniować" branży w każdym możliwie drobnym aspekcie gry, w którym jest ostra selekcja zatrudnienia i pracują tylko utalentowani, zapaleni i ambitni twórcy, może dostarczyć produkt niemalże tej samej jakości za ułamek ceny AAA. A do tego może jeszcze wygrać elementami kreatywnymi i oryginalnością ponieważ bez tak wielkiego budżetu, może pozwolić sobie na ryzyko i pewną niszowość.

W dłuższej perspektywie ten układ jest nie do utrzymania. Studia AAA produkują przez dekadę jeden produkt, wydają na niego setki milionów a powoli już miliardy $, od jednej premiery uzależniają cały swój byt... podczas gdy średnie (bo właśnie o takie, nie o zupełnie małe tu chodzi) studio jest w stanie zaoferować mi produkt, który może trafi do 1/5 tych odbiorców co konkurencyjny AAA, ale za to będzie kosztować 1/20 tego co tamten. A od czasu do czasu AAA okaże się niewypałem a mniejsza gra odniesie sukces. Chociażby taki DA Veilguard, który z marketingiem kosztował 200-300 mln $ a sprzedał się słabo (1.5 mln "grających" tj. z wraz z subskrybentami EA PLAY zamiast spodziewanych 3 mln na premierę). Tymczasem KCD2 kosztował z marketingiem 60-80 mln $ i 4 msc temu przebił 5 mln sprzedanych kopii.

I okazuje się, że optymalne nie są wcale produkcje Indie czy takie klasyczne AA, ale właśnie taki poziom AAA z okolic 2015 roku. Wtedy też przecież wyszedł Wiedźmin 3 - 81 mln $ kosztów produkcji i marketingu. I nie jest przypadkiem, że wraz z kosztami produkcji rośnie też marketing, który prawie zawsze wynosi ok. drugie tyle. Po prostu im więcej wydasz na stworzenie produktu, tym bardziej musisz się upewnić, że produkt się sprzeda. Więc musisz inwestować w reklamę i znowu zwiększasz koszty. A to wszystko łączy się też z długością powstawania gier - 7 lat pracy nie tylko kosztuje więcej niż 3-4, ale też sprawia, że w czasie, w którym mogłeś wydać dwa produkty, wydajesz jeden.

Podsumowując ten przydługi wywód - CDP RED powinien zrobić u siebie miejsce na projekty o skali na poziomie między W2 a W3, które nie będą bały się wykorzystywać już posiadanej technologii i recyklingować assetów, ale za to będą odważniejsze, oryginalniejsze i bardziej eksperymentalne niż ich główne projekty.

Ostatecznie dobrze dobrany, ambitny zespół 150-250 pracowników, tworzący unikalne produkcje w budżecie 60-80 mln $, wydający je co 4 lata i opatrujący przemyślaną, intensywną i w miarę krótką kampanią marketingową, to taki złoty środek branży.

21.06.2026 13:24
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Inquerion To reakcja na informację o tym, że w ciągu tego roku nic nie wydadzą, dodatek wyjdzie w przyszłym roku, W4 zapewne w 2028 najwcześniej, a cele motywacyjne nie zostaną osiągnięte. Przecież to dość oczywiste, że firma, która w tym roku nie przyniesie ogromnych zysków (choć przyniesie zapewne rok później) traci na wartości w oczach inwestorów, choćby dlatego że część z nich mogła sobie wykalkulować, że bardziej im się opłaca wyciągnąć środki w tym momencie i przez te pół roku albo i więcej kiedy nic CDP nie wyda inwestować je gdzie indziej.

20.06.2026 16:38
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Szlugi12 Wiele to grze nie pomogło, ale przynajmniej próbowali.

Powinno się stosować to rozwiązanie częściej i tak np. Gothic Remake powinien dać do wyboru "Alkimia aestethic" oraz "Original Gothic atmosphere" a Wiedźmin 3 w wersji Next Gen powinien otrzymać opcję wizualiów z E3 2015.

20.06.2026 12:28
MilornDiester
odpowiedz
5 odpowiedzi
MilornDiester
59

Już miałem nadzieję, że te dodatkowe opcje graficzne odnoszą się do alternatywnej palety barwy której gra cały czas potrzebuje...

Zrobili coś takiego a Arcanii, wiedząc że zachodni odbiorca ma inne oczekiwania niż oryginalni fani.

A co do zamków... system jest super aż do czasu gdy trzeba na czas otworzyć skomplikowany zamek w zatopionej skrzyni kiedy kończy nam się powietrze. Świetna misja, jeszcze chwilę potem Bezi mówiący coś pod nosem jak w wieśku przy znalezionych zwłokach... nieironicznie chciałbym więcej takich "ulepszeń". Najlepiej żeby wszystkie bieżące uwagi, których normalnie trzeba było szukać w dzienniku, były wypowiadane na bieżąco. To jest akurat bardzo dobry i naturalny sposób by zakomunikować coś graczowi delikatnie.

19.06.2026 19:01
MilornDiester
9
odpowiedz
12 odpowiedzi
MilornDiester
59

Powinni kuć żelazo póki gorące i wydać Gothic sequel, który nigdy nie ujrzał światła dzinnego. Najlepiej jako integralny dodatek do jedynki, co pozwoliłoby na dodatkowe rozbudowanie podstawki jak w przypadku NK i oryginalnego GII.

Co do dwójki zaś... powinni potraktować Gothic II: Noc Kruka jako jedną grę i od razu tworzyć to jako jedną całość, maksymalnie uspójniając wszystko aby nie było czuć, że to osobne byty.

A jeszcze zanim przejdą do G3, mogliby spróbować uzyskać prawda do Kronik Myrtany i również zremakować, czyniąc tę historię oficjalną i otwierając sobie drogę do podserii "Kroniki Myrtany: (tu wstaw nazwę np. Khorinis)". Jednocześnie wciągając do zespołu tyle osób zaangażowanych w oryginał ile tylko się da.

Jak to zrobią, wtedy będą na takim poziomie Goticzkowego skilla, że będą mogli zbudować trójkę niemal od zera.

A potem Remake Risena, ale już jako oficjalny spin-off Gothika.

Oto jest wizja!

19.06.2026 18:52
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

dzl O tym mówię.

Silnik ma niski próg wejścia, zwłaszcza jeśli chce się robić pewien określony rodzaj gier. Przez to korzysta z niego wielu początkujących.

A to skutkuje:
1. Bardzo podobnymi do siebie grami
2. Kiepskim zoptymalizowaniem.

19.06.2026 18:50
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

...Ich sukcesu. Masz wpływ na technologię, opłaca im się wyspecjalizować w optymalizacji pod twój sprzęt itd. Przede wszystkim jednak - możesz na nich polegać.

Zewnetrzne studia są bardziej ryzykowne i bardziej kosztowne, jednak nie raz po prostu szybsze.

Zamiast zarzadzac kilkudziesięcioma projektami i mozolnie zgrywać ze sobą ich premiery a potem kombinować co zrobić z opóźnieniami, które wszystko komplikują, możesz po prostu skautować ciekawie zapowiadające się projekty od studiów, które groszem nie śmierdzą i za gotowiznę zapewniać sobie ekskluzywność albo obecność w GP na premierę. I można z tego korzystać doraźnie kiedy a.) Twoje własne studia mają lukę w premierach i b.) Kiedy trafisz na jakąś okazję i widzisz że powstaje gra która idealnie wpaduje ci się w ofertę a twórcy nie żądają za nią wygórowanej ceny.

19.06.2026 18:44
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Halabarda Geralta

1. Tym różni się dobre studio od złego, że tworzy udane produkcje świadomie a nie z przypadku. I na tym polega rola wydawcy by umiał takie studio znaleźć i dobrze nim zarządzić

2. Mnóstwo.
Dlatego MS jest jedną z nielicznych, jeśli nie jedyną firmą, która może sobie na to pozwolić. Jednak jest to inwestycja w przyszłość i to taka, którą trzeba rozpocząć jak najszybciej. Steam generuje ok. 3-4 mld $ rocznie z samej tylko prowizji na platformie operującej na systemie Microsoftu. Dla porównania: cały Game Pass to jakieś maks 5 mld $ rocznie.

Rynek więc jest ogromny a MS ma bardzo silne żeby o niego zawalczyć - mogą zintegrować sklep i aplikację z Windowsem, mogą uczynić GP i swoje gry exami na tej platformie... przede wszystkim jednak ma środki do tego by zrobić naprawdę dobrą tę aplikację. A tu leży klucz to sukcesu. Steam oferuje cały ekosystem i tym wygrywa. Natomiast MS mając doświadczenie z Xboksa, ogromne zasoby i samego Windowsa mógłby zaproponować coś równie angażującego, z równie wielką biblioteką gier i mocnymi exami niedostępnymi nigdzie indziej + cały aspekt społecznościowy oparty o ich premiery. No i to wszystko co ma Steam czyli fora, oceny, skórki, osiągnięcia etc.

A to nie tylko kwestia zarabiania na prowizji z innych sprzedanych gier, ale w pierwszym kroku to żeby przynajmniej nie płacić Steamowi za wydawanie gier nswoichm systemie operacyjnym.

3. Jednocześnie zarabia się też na Game Passie. I to nie byle jakie kwoty jak pisałem wyżej. Coś za coś. Nawet największe hity AAA to zazwyczaj około kilkunastu/dwudziestu kilku mln sprzedanych egzemplarzy gry. I zaledwie kilka mln sprzedaje się po pełnej cenie. Natomiast Game Pass to potencjalnie 50+ mln subskrybentów odnawiająch płatność co miesiąc. Między innymi dlatego, że płacąc niedużą kwotę, mają dostęp do najnowszych hitów, których często nie ograliby przez najbliższy rok po premierze. Coś za coś. Równie dobrze moglibyśmy dziwić się czemu Netflix wrzuca swoje nowe filmy i seriale do głównej oferty zamiast najpierw je sprzedawać...

To że Game Pass obniży końcową sprzedaż jest raczej oczywiste. Jednak nie oznacza to, że koniec końców model ten jest mniej opłacalny. Już choćby z tego powodu, że nie każdy płacący za dostęp do GP kupiłby każdą dostępną w nim grę. Tak samo nie każdy zainteresowany pojedynczą grą będzie miał opłaconego GP.

Model który proponuję jest kompromisem - osoby które płacą za GP oczekują usługi grania a nie posiadania gier. Osoby kupujące gry chcą mieć je przede wszystkim na własność. Te grupy w części się pokrywają ale niezupełnie. Są tacy, którzy ulubioną grę kupią zawsze, z samej chęci posiadania jej w kolekcji. Są jednak też tacy, którzy po prostu chcą w nią pograć, przejść, pobawić sie przez parę godzin (to jest też grupa odbiorców do których kierowane są oferty "wypożyczenia konta steam" i inne takie kombinacje). Są też ci którzy chcieli tylko pograć ale z braku innej możliwości byli gotowi grę kupić. Z drugiej strony są i tacy, którzy chcieliby grę wypróbować i są gotowi ją kupić potem.

I tutaj rozwiązanie 30 dniowego dostępu zdaje się być idealnym kompromisem. Ci którzy chcą mieć grę w kolekcji - kupią ją i tak. Ci którzy są niepewni - będą mieli okazję przetestować. Ci którzy zainteresowali się tylko dlatego, że o grze było głośno i mogli w nią zagrać w ramach już opłaconego abonamentu, być może kupią grę po tych 30 dniach by grać dalej. Jedyną stratą jest grupa osób, która byłaby gotowa kupić, ale nie kupi bo a) już ograła co chciała w GP albo b) gra ją rozczarowała.
Ta pierwsza grupa jest wliczona w koszty - w końcu i oni zapłacili kilkadziesiąt złotych za to by móc przez te 30 dni pograć. Ta druga grupa... cóż... wystarczy zrobić grę która nie rozczaruje.

I tu ponownie można przywołać Clair Obscure - gra dostępna Day1 w GP, obecna tam dłużej niż 30 dni, sprzedała 8 mln egzemplarzy.

Oczywiście, jest to wyjątek a nie reguła. Ale też o to tu chodzi - jeśli MS chciałby odnosić sukcesy w tym modelu to musi po prostu inwestować w gry wyjątkowe. Uda się może 1 na 3 ale ta 1 wystarczy. Zwłaszcza jeśli będą wydawać tych gier dużo.
Opłaca się to też graczom, którym powinno zależeć na finansowaniu gier ciekawym, oryginalnych ryzykownych. Bezpieczne i wtórne AAA niech tworzą wydawcy zewnętrzni którzy zarabiają na sprzedanych kopiach. Jak ktoś chce zarabiać na ekosystemie to musi robić coś ponad średnią.

W tym układzie nie sprzedaje się gry tylko usługę pt. "Możliwość ogrywania najważniejszych growych nowości + zapas setek różnorodnych gier, który sprawia że zawsze masz w co grać, niezależnie na co masz akurat ochotę". Te 30 dni wystarczy żeby móc być na bieżąco z branżą i wyrwać się z modelu, w którym grasz we wszystko z rocznym opóźnieniem bo czekasz na przeceny. Nie wystarczy jednak na to aby mieć stały dostęp do ulubionej i nader udanej gry.

4. Taki, że studio które posiadasz możesz rozwijać, specjalizować w określonym kierunku i czerpać potem większe korzyści z ich.....cd

19.06.2026 08:59
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Gs11

Nie mówię, że wolałbym aby kupili Warhorse. Podaję ich po prostu jako pewien punkt odniesienia.

Jakoś THQ, które też nie ma opinii super wydawcy, mogło zakupić Warhorse i doprowadzić do wydania wybitnego a jednocześnie taniego w produkcji KCD2. I choć z jednej strony zamknęli PB to jednak doprowadzili od zera Alkimię do szczęśliwego końca z Gothic Remake.

Jakoś Ninja Theory mogło wyprodukować Hellbladea 1 za niewielkie pieniądze w prowizorycznym studio mocap.

Problem więc leży nie tyle w samej strategii i kupowanych studiach, ale w tym że zespoły które pod skrzydłami Microsoftu powinny nabrać wiatru w skrzydła (większy budżet, wsparce technologiczne, know-how) zamieniły się w przepalające fundusze i skrajnie niewydajne studia.

A to znaczy, że gdzieś jest problem z zarządzaniem tym wszystkim.

Może jest to kwestia braku określonego z góry kierunku, może jest to brak właściwych kategorii oceny sukcesu (normalnie gra ma się po prostu sprzedać a tu nie wiadomo co było celem), a może developerzy uznali, że udało im się przyssać do wielkiego korpo i teraz trzeba korzystać ile można.

Co do całości strategii:
- Xbox powinien zoptymalizować proces tworzenia gier żeby za cenę jednego Hellblada miał 5-6 gier podobnej jakości pojawiajacych się co roku w GP (od różnych zespołów oczywiscie)
- mieć własny, jakościowy sklep na PC który by uzasadniał wydawanie tam gier.
- Swoje własne AAA dawać do Game Passa na pierwsze 30 dni po premierze jako kompromis miedzy sprzedażą gry a usługi. Ten kto opłaca regularnie GP, ten może sprawdzić sobie każdą nowo wydaną grę a ten kto jest zainteresowany konkretnym tytułem, i tak musi go kupić.
- Uzupełniać własne braki umowami ze studiami zewnętrznymi tak aby w każdym miesiącu była jedna znacząca premiera (nawet AA) w Game Passie. Wokół "gry miesiąca" powinien być zbudowany marketing, społeczność, achievementy, dodatki etc.
- Series X powinien być tak wyceniony i dostepny by był opłacalniejszy od składania komputera. Kto chce budować mocnego PCta niech to robi, ale Xbox jest najlepszym punktem wejścia z najniższym progiem wejscia.

To wszystko składa się po prostu na dobrą ofertę, która przyciąga do ekosystemu a potem w nim trzyma. I tyle jest potrzebne żeby z roku na rok rosnąć.

18.06.2026 22:58
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Marky Bleeding Age to był projekt sprzed przejęcia więc tu trzeba winić samo Ninja Theory akurat.

A najbardziej to chyba żal Project Mara, które mogło być kolejnym równie ciekawym projektem co pierwszy Hellblade zamiast być kolejnym Hellbladem.

18.06.2026 21:26
MilornDiester
11
odpowiedz
8 odpowiedzi
MilornDiester
59

Pomysł z dużą liczbą małych i średnich studiów produkujących gry do Game Passa to był dobry pomysł ale pod warunkiem że:

- małe i średnie studia mają małe i średnie budżety. Kiedy produkuje się gry za kilka/kilkanaście mln $ można bezpiecznie zaryzykować, że część z nich wyjdzie zaledwie na zero lub nawet na minus. Ale w sytuacji, w której sympatyczna gra "Indie" albo AA na parę godzin ma 2 i pół budzetu KCD2... mija się to z celem
- kupowane studia mają wyznaczone cele, choćby dość ogólnie. Kiedy przejęli Ninja Theory, były opinie że MS chce mieć "swojego God of Wara" (TPP akcji/slasher, z kinową grafiką w nordyckich klimatach). Ostatecznie dostaliśmy bardzo niszową i specyficzną grę narracyjną (ja bardzo lubię, ale rozumiem rozczarowania). Czym innym jest powiedzieć "robiliście dobrze X, macie potencjał, chcemy abyście zapełnili niszę Y którą mamy niezagospodarowaną" a czym innym rzucenie ogromnych finansów i danie zupełnie wolnej ręki.
- Game Pass wchodzi w momencie, w którym wszystkie zakupione studia są wdrożone, sprawdzone i mają zaawansowane projekty tak aby usługa od początku miała stały dopływ dobrych gier (którym też nie zaszkodziłby jakiś marketing...). Tymczasem wystartowali z GP, w którym przez długi czas były tylko klasyki, garść third party i dużo obietnic na przyszłość na podstawie studiów które rozwiązano przed wydaniem czegokolwiek.
- Inwestuje się w studia z potencjałem, wydajne i z pomysłami na dobre projekty, którym brakuje jedynie finansowania a nie w molochy z wielkimi markami, których i tak nie można uczynić exami. Activision to była przesada. Mogli za to kupić z 20 mniejszych studiów w rodzaju Bloopera, Asobo, Warhorse a nawet PB z prawami do Gothika (wtedy jeszcze oba były na sprzedaż), albo Remedy... Z każdym z nich umówić się na konkretny projekt wypełniajacy istotną niszę. I potem przez lata rozwijać studia czyniąc je swoimi klejnotami koronnymi. Niby wymaga to czasu, ale od kupna pierwszych studiów minęło ile? 7 lat? To czas w którym można wydać 2 albo nawet 3 gry! Każdą odrobinę lepszą i ambitniejszą.
Zamiast po cichu wykupywać talenty i inwestować w ich rozwój, wydano kolosalne kwoty na studia, które najlepsze lata mają już za sobą i męczono się z wieloletnimi transakcjami, chadzano po sądach etc. To jest przeciwieństwo inwestowania. Zamiast płacić okazyjnie za ryzykowną przyszłość, płacono słono za chwalebną acz minioną przeszłość.

Co do zasady idea była dobra:
Mamy własne studia, które regularnie zasilają abonament ciekawymi aczkolwiek raczej średnimi produkcjami (co też ma tę zaletę, że subskrybent może faktycznie przejść kilka gier w miesiącu) a do tego wrzucamy co roku kilka wielkich hitów, które robią z Game Passa usługę premium. Zbieramy ogromną liczbę graczy i efekt skali finansuje całe przedsięwzięcie.

Dlaczego to nie zadziałało?

Najlepszym zobrazowaniem jest bodaj seria Hellblade:

Pierwsza część to bardzo oryginalny i wyróżniający się na tle innych projekt, który kosztował 10 mln $, wyglądał jak gra AAA i dawał te kilkanaście godzin rozgrywki (aczkolwiek bardziej 11 niż 19), oferując doświadczenie nieobecne nigdzie indziej. Gra do Game Passa idealna (sam zresztą tam ją pierwotnie ograłem).

Natomiast część druga jest tak o połowę krótsza, mniej oryginalna (już choćby z samego faktu bycia sequelem), której budżet miał wynieść... 100 mln $!

I owszem, jest to jedna z najpiękniejszych gier na rynku, ale o ile budżet ostatniej gry nie poszedł na przygotowanie technologii pozwalającej wypuszczać gry podobnej jakości co 2 lata... A raczej tak nie jest skoro MS ich chce zamknąć (chociaż zwiastun nowej gry podawał rok 2027 jako premierę...).

Czyli wychodzi na to, że MS kupiło studio zdawałoby się idealne, które zrobiło wszystko co powinno tylko odwrotnie - wydało gorszą grę za dziesięciokrotność pierwotnego budżetu.

I tak cały zdawałoby się dobry plan - po prostu się nie spiął.

Gdyby Microsoft był wypełniony maksymalnie efektywnymi studiami potrafiącymi dostarczać AA i AAA za pieniądze na poziomie:
- Tainted Grail - 6.5 mln
- Hellblade 1 - 10 mln
- Clair Obscure - 10 mln
- Plague Tale Requiem - 25 mln
- Gothic Remake - 15 - 30 mln
- Kingdom Come Deliverance 2 - 45 mln

To miało by to sens... a tak...

18.06.2026 15:01
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Bardzo fajnie, że społeczność moderska działa.

Muszę kiedyś zrobić kolejne podejście, tym razem ze starannie przygotowaną listą modów, zebranych w jeden wielki overhaul.
(Polecajki mile widziane)

Natomiast co do samych mieszkań... tak samo jak i inne "elementy otwartego świata" nie będące związane z rdzeniem rozgrywki, jest to w gruncie rzeczy drobnostka. Tak długo jak nie ma to realnego przełożenia na mechaniki albo fabułę tak długo jest to ciekawostka, która po pierwszym wrażeniu szybko minie.

Gdyby np. posiadanie mieszkania wyraźnie ułatwiało rozgrywkę, albo - jeszcze lepiej - odblokowywało nowe możliwości gameplayowe, wtedy dawałoby poczucie satsfakcji i towarzyszyło przez kolejne godziny gry. Mogłoby np. być tak, że mieszkanie wzmacnia prestiż i odblokowuje kolejne zlecenia. Albo daje dodatkowe możliwości poprowadzenia questa np. jak mamy luksusowe mieszkanie to możemy jakiegoś ważnego NPCa tam zaprosić, zaimponować mu i dostać nową opcję dialogową przy negocjacji albo wątku romansowym. Albo w jakimś queście chowamy się przed NCPD czy dokonujemy przemytu i nawet mała klika daje nam przewagę. Albo po prostu możemy mieszkanie wynająć i czerpać korzyści finansowe... z tym ostatnim zresztą też jakieś mini questy mogłyby się wiązać.

Rzecz w tym - i uświadomił mi to ponownie ostatnio Gothic Remake ale też KCD2 - że aktywności poboczne mają najwięcej sensu jak są powiązane z realnymi zyskami w rozgrywce. Zbieranie kwiatków, kowalstwo, otwieranie zamków, alchemia, górnictwo... to wszystko jest fajne w kontekście immersji w świat przedstawiony, ale fakt że wiąże się z tym konkretna nagroda nadaje sens podejmowania tych działań. A konstrukcja gry i poziom trudności, w którym każda taka nagroda ma znaczenie, jest na wagę złota.

To, że w CP77 aż prosi się o milion interakcji ze światem przedstawionym to oczywistość. Ale to, że musi sie to wiązać z sytuacją, w której gracz gotowy poświęcić dodatkowe 50-100h na te interakcje jest w dużo lepszej sytuacji niż ktoś kto leci cały czas na pałę, to już niestety często umyka.

A tym co już w ogóle rzadko jest rozumiane, to to że sama gra musi być tak skonstruowana by różne, liczne nagrody miały sens. I to nie tylko na zasadzie kolejnego miecza +5 do obrażeń.

W Gothiku to świetnie działa bo na początku nie dostajemy praktycznie nic więc wszystko możemy zdobyć. Mapa, runy teleportacyjne, dostęp do niektórych miejsc, dostęp do umiejętności.

W CP77 od początku dostajemy cały zestaw obowiązkowych udogodnień dla gracza jak szybka podróż, minimapa itd. więc jest tu dużo trudniej. Jest też odgórne założenie, że nie możemy "wygrać" gry, więc nie ma szans na coś takiego jak chociażby pozytywne zakończenie dla kogoś kto włożył dwa razy więcej wysiłku w grę.

Oby udało im się ten problem rozwiązać przy kolejnej odsłonie. Liczę, że nie tylko nawalą milion aktywności żeby być "jak GTA" ale, że uda im się tak je wszystkie wpleść w rdzeń rozgrywki, że sam gameplay będzie nas pchał do wchodzenia w interakcje ze światem.

18.06.2026 09:17
MilornDiester
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
59

Z jednej strony obniżanie progu wejścia jest dobrym kierunkiem bo ludzie z fajnymi pomysłami nie muszą wydawać dziesiątek i setek mln żeby zrealizować swój pomysł.

Z drugiej strony, coraz częściej gry robione są przez ludzi, którzy coś tam sobie ogarniają jeśli chodzi o narzędzia ale nie mają głębokiej, specjalistycznej wiedzy. Stąd wiele projektów niedorobionych, niezoptymalizowanych, ze złymi podstawami.

Kiedyś standardem było, że grę zaczynało się od pisania silnika od zera a niemal każdy członek zespołu był mniej lub bardziej programistą. To wymagało bardzo dobrego rozeznania w technologii na wszystkich poziomach i pozwalało tworzyć techniczne cuda.

Dzisiaj coraz częściej gry tworzy się za pomocą narzędzi które same w sobie przypominają grę. I jest to o tyle dobre, że nie wymaga to od np. dobrego quest designera żeby najpierw konczył studia informatyczne jeśli jest dobry w czymś innym. Nie wymyśla się koła na nowo. Natomiast trudno grę zoptymalizować kiedy operuje się na samej powierzchni a nie w samym silniku.

18.06.2026 08:36
MilornDiester
4
odpowiedz
MilornDiester
59

Gimemoa Wysokiej jakości tekstury, dobre modele przedmiotów, oswietlenie etc. też nie mają wpływu na rozgrywkę czy mechanikę a jednak doceniamy dobrą grafikę dokładnie z tych samych powodów dla których chcemy interakcji z otoczeniem - realistyczne otoczenia wzmacnia immersję.

17.06.2026 08:52
MilornDiester
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Chyba mamy jasny dowód, że to nie jest kwestia konkretnej strategii albo konkretnych ludzi, ale po prostu struktury korpo.

Wychodzi na to, że po prostu nie da się budować sensownej strategii platformy do gier, kiedy dział gamingu jest tylko jednym z pobocznych projektów przeogromnego korpo, z wielką siłą bezwładności i zarządem nastawionym na szybki zysk.

Stworzenie gry trwa latami a statnimi czasy jest tylko dłuższe. Zbudowanie rozpoznawalności serii, zaufania do platformy i zebranie społeczności wokół niej wymaga wydania iluś tych gier.

Oczywistym więc jest, że trzeba na to patrzeć długodystansowo: inwestować w studia, rozwijać je, wypuszczać oryginalne serie licząc, że któraś chwyci, rozwijać te serie, promować swoje gry i system.

Tymczasem Xbox miota się od jednej skrajności do drugiej - raz chce zarabiać na abonamencie i promuje go na każdej platformie, raz traktuje ten abonament jako sposób promocji swojej własnej platformy, raz wyprzedaje i zamyka studia a kiedy indziej kupuje na potęgę gigantów branży, albo inwestuje w małe, ciekawe i oryginalne studia by potem je zamykać zamiast korzystać z ze zdobytego doświadczenia...

Takie Ninja Theory wydało dwie gry za czasów bycia studiem Xboksa. Pierwsza to był nietrafiony strzał sprzed przejęcia, druga pochłonęła ogromne zasoby na zbudowanie fundamentów technologicznych, assetów itd. I teraz zamiast skorzystać z tego wszystkiego co do tej pory wypracowali, zaaplikować feedback recenzentów i graczy i tworzyć kolejne gry to oni po prostu zamykają studio bo w excelu się nie zgadza...

Tylko, że w excelu nie widać doświadczenia i kompetencji studia, nabytych przez te 7 lat i wszystkich zasobów, które pozwoliłyby kolejną, lepszą grę wydać dużo szybciej.

Za kilka lat znowu się obudzą bez studiów, z trzema markami na krzyż którymi gracze są znudzeni i znikomymi przychodami.

16.06.2026 20:49
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Angemona Co by nie mówić o Ninja Theory to mają tam wybitnych specjalistów od animacji, UE5, assetów, motion i performance capture etc.

Raczej spodziewałbym się przekierowania ich do innych zespołów żeby zapewnić podobną jakość w innych grach.

Możecie sobie narzekać na Hellblade 2, ale nie można ukryć, że to jedna z najladniejszych gier w historii.

16.06.2026 16:56
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Jerry_D Struktura piramidy narracyjnej powinna być stałym punktem gothiclika

16.06.2026 16:18
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

I owszem, to nie jest gra dla każdego. Ale dla tych którzy te klimaty lubią, jest to gra unikalna, którą mogli znaleźć tylko w jednym miejscu.

Taki przykład:

Wyobraźmy sobie, że MS kilka lat temu robi to co zrobiło THQ - odkupuje prawa do Gothika, wskrzesza markę i finansuje remake.
Czy MS stworzyłby w ten sposób światowy bestseller i zarobił setki milionów?

Oczywiście, że nie.

Ale pewną bardzo konkretną niszę miałby obecnie na wyłączność. Z tydzień temu było 500 000 sprzedanych egzemplarzy remaku. Niedługo pewnie będzie milion, potem może nawet więcej.

Gdyby Remake był Xboksowym exem to w Polsce cały nakład Xboksa by się rozszedł na pniu.

A gdyby jeszcze MS w Alkimię inwestował to przez kolejne lata zbudowaliby sobie studio specjalizujące się w bardzo konkretnym typie gier, który +- miałby zasięg 2-3 może nawet 5 mln ludzi.

Trochę inna logika działa w przypadku Game Passa bo tutaj z kolei próg wejścia jest niższy niż w przypadku kupowania zwykłej gry a nie wyższy. Ale wciąż potrzebujesz gier, które przykuwają uwagę a które niekoniecznie muszą same na siebie zarobić bo ktoś kupuje całą usługę a nie pojedynczą grę.

I w takim wypadku znowu - masz w katalogu 2-3 niszowe gry, które adresujesz w kierunku konkretnej grupy, przyciągając ją do siebie a jednocześnie prezentujesz zasób kilkuset bardzo różnorodnych i oryginalnych gier, które dobrze wyglądają w prezentacji katalogi i po które twoi su subskrybenci sięgną choćby dlatego, że już kupili abonament dla "tej jednej" gry która jest dla nich ważna.

W obu przypadkach:

Xbox bardzo potrzebował wielu średnich studiów produkujących mniejsze i bardzo ryzykowne projekty, które przyciągałyby konkretne nisze i stanowiły potencjał ewentualnych przyszłych hitów.

No i do tego kilka dużych, bezpiecznych serii z mainstreamu.

Inna rzecz, że te średnie studia powinny rzeczywiście gry tworzyć a nie pochłaniać fundusze przez lata, ale to już jest kwestia odpowiedniego zarządzania potencjałem. Poza tym, nie chce mi się wierzyć, że ta cała technologia, którą Ninja Theory opracowało na potrzeby Hellblade'a 2 nie mogłaby się przyczynić do drastycznego wzrostu jakości innych produkcji Xboksa...

16.06.2026 15:59
MilornDiester
4
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Xbox zdaje się nie rozumieć roli jaką niszowe produkcje odgrywają w sprzedaży konsol.

Albo... w ogóle już nie zależy mu na sprzedawaniu konsoli i po prostu stara się zarobić jak najwięcej na grach i usługach...

Wszyscy wiemy, że czasem zdarzy się jedna marka będąca system-sellerem dla całej generacji jak kiedyś Halo za czasów X360. Problem w tym, że nie można opierać czwartej już generacji konsol na tych trzech samych seriach gier (które zresztą mają lepsze i gorsze momenty).

Marki się nudzą, jedne pokolenia graczy ustepują kolejnym pod wzgledem aktywności grania. Na rynku jest obecnie dostępnych naprawdę wystarczająco dużo dobrych FPSów, gier akcji TPP i ścigałek by fani tych gatunków nie czuli się uzależnieni od Halo, Forzy i Gearsów. A jednocześnie fani innych gier zaraz znowu nie będą mieli czego szukać na xboksie.

Cała zabawa polega na tym, że o ile typowe, bezpieczne AAA są w stanie wykręcić rekordowe wyniki sprzedaży i przynieść najlepszy zysk netto tak niekoniecznie muszą sprzedać największą liczbę konsol (i abonamentów).

Już kiedyś tłumaczyłem, że gra która celuje w dziesiątki mln sprzedanych egzemplarzy nie tylko musi prezentować odpowiednią jakość, ale też musi być wystarczająco przystępna pod wzgledem mechanik i settingu żeby przyciągnąć szerokie grono klientów a jednocześnie nikogo do siebie nie zrazić zbyt ryzykownymi eksperymentami. Dlatego FPSy, filmowe akcyjniaki TPP i rozcieńczone RPG potrafią sprzedać się w tak wysokim nakładzie. To samo jednak co daje im sukces, stanowi o ich ogromnej wadzie - bardzo często są nijakie i mało oryginalne. I może niekoniecznie "to co jest dla każdego, jest dla nikogo" ale na pewno gra która jest kierowana do konkretnej niszy, ma dużo większą szansę zaspokoić jej oczekiwania niż taka która próbuje trafić do znacznie szerszego grona. Dla przykładu - Starfield na pewno sprzedał się w dużo wiekszym nakładzie niż sprzeda się Gothic Remake, ale wśród tych, ktorzy są fanami Gothika, to ten drugi będzie uznawany za bardziej satysfakcjonującego RPGa.

Jaki to ma związek z Xboksem?

Otóż żeby gra stała się system sellerem musi być na tyle dobra, że przekona kogoś nie tylko zakupu tej konkretnej gry (ok. 200 zł) ale też do zakupu całej platformy (ok 2000). To oznacza, że dany exclusive musi być w oczach danego gracza w przybliżeniu 11x cenniejszy niż pozostałe gry na rynku. I to jest coś co bardzo trudno wykonać.

Natomiast można sobie całe przedsięwzięcie ułatwić właśnie poprzez odwołanie się do jakiejś niszy. Bardzo fajnie jak zrobisz grę która jest 20% czy nawet 50% lepsza od konkurencji, ale to wciąż nie uzasadnia 1000% wyższej ceny!
Tymczasem... jeśli zrobisz grę, której NIE MA na innych platformach, i to nie że nie ma jej konkretnie ale nie ma DRUGIEJ PORÓWNYWALNEJ gry nigdzie indziej... Wtedy wartość w oczach klienta rośnie...

I tu właśnie wchodzą gry niszowe, eksperymentalne, celujące w coś czego nikt wcześniej nie zrobił. Na każdej platformie masz zatrzęsienie FPSów z ogromnymi budżetami i w każdych realiach, ale na ilu masz wysokobudżetową platformówkę o zupełnie unikalnej estetyce? Na ilu masz psychologizującą opowieść o bohaterce ze schozofrenią, która powstała we współpracy z psychiatrami i badaczami problemu? Na ilu masz tę jedną produkcję od szalonego wizjonera, który próbuje wymyślić gatunek na nowo? Na ilu masz ten jeden gatunek, który dawno odszedł w niepamięć ale ktoś wciąż stara się go utrzymać przy życiu?

Większość tych projektów może przeciętnego konsumenta odpychać, ale dla tych, którzy gustują w tych klimatach, ta jedna gra będzie bezcenna. I nawet jeżeli gra sprzeda się nie w 8 a w 2 mln egzemplarzy, to być może połowa z tej drugiej grupy kupi dla niej specjalnie twoją konsolę bo nigdzie indziej nie zagrają w coś podobnego. A jak przy okazji każdej takiej gry sprzedaż 1 mln konsol to powoli idziesz do przodu i budujesz bazę klientów. A jak kogoś nie przekona jedna niszowa gra to jak ich wydasz trzy, to może już się przełamie.

Dlatego właśnie warto uderzać w nisze i właśnie dlatego exy mające być system sellerami często nie podlegały prostej rachubie zysków i strat.

Do tego dochodzi jeszcze wizerunek marki.

Konsument zwykle nie kupuje danego produktu dlatego, że tak mu wyszło z chłodnej kalkulacji, ale dlatego że ma jakieś emocje z nim związane (głupie to ale to prawda). A emocje w związku z konsolą buduje się tworząc unikalne gry właśnie - takie które regularnie pojawiają się na dobrze skrojonych zwiastunach, dyskutuje się o nich na forach, czyta się o nich w recenzjach, widzi się je na rozdniu nagród...

Trudno się dziwić, że MS zamyka Ninja Theory skoro mając tak wyjątkową wizualnie grę, zabrał się za jej promocję na dwa tygodnie przed premierą, po tym jak męczyli ich o to fani w internecie. A co by nie mówić o gameplayu Hellbladea 2, to idealnie nadawał się do promowanja Xboksa jako potężnej konsoli na którą wychodzą dopracowane, piękne i po prostu spektakularne gry.

16.06.2026 11:52
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Felo74 No nie da się ukryć, że trochę ten wątek był wcisnięty na siłę. Co nie zmienia faktu, że Kruk był równorzędnym zagrożeniem a Szpon Beliara był odpowiedzią Beliara na Oko Innosa więc to wszystko spinało się w jedną walkę z armią zła.

16.06.2026 09:36
MilornDiester
6
odpowiedz
MilornDiester
59

Cyberfan No właśnie nie do końca.

Problemem remaka jest to, że użyli bardzo standardowych assetów fantasy - kolorowych, bujnych, jaskrawych momentami. I ponieważ Gothic miał mroczniejszy klimat to po playable teaserze obniżyli nasycenie, nałożyli dodatkowe efekty postprocesowe itd. Słowem - sami twórcy zrobili taki "reshade" żeby w szybki sposób stworzyć "klimat".

No i większość graczy jak widać to łyknęła.

Tymczasem Gothic nie miał nawalonych na wierzch tysięcy filtrów, postprocesów, i kolorowania wyrenderowanych już klatek. Miał po prostu odpowiednie assety i dobrze ogarnięte oświetlenie, które razem dawały spójny, realistyczny klimat.

Za pomocą reshadu można pomalować sobie wszystko na pomarańczowo, niebiesko albo wszystko przyciemnić. Tylko, że ja bym chciał aby kamienie były szare, trwa ciemnozielona, drewno brązowe, liście zielone a ogień pomarańczowy. Nie interesuje mnie pokrycie wszystkiego czerwonym filtrem.

Tutaj niestety trzeba dużo większych zmian, których raczej się nie doczekamy, chyba że zbierze się zespół moderów, gotowy włożyć sporo dodatkowej pracy.

16.06.2026 09:25
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Felo74 Ale tu nawet nie chodzi o to, czy sidequesty są większym czy mniejszym wyzwaniem tylko o to, że kiedy w grze pada informacja, że zaraz Śniący zostanie przebudzony, albo że smoki zaraz zaatakują, to nie ma czasu na aktywności poboczne.

Gracze cały czas narzekają na Geralta grającego w Gwinta zamiast szukania Ciri, albo na V, który przyjmuje zlecenia na gangusów podczas gdy jego czas dobiega końca... PB akurat zrobiło ten punkt doskonale - na początku dostajemy tylko luźne zadanie, bez większej presji czasowej. W pierwszym Gothiku zaczynasz od po prostu ogarnięcia swojego życia w Kolonii i dopiero z czasem wplątujesz się w coś wiekszego. I kiedy już losy Kolonii leżą w twoich rękach to mało kto zawraca ci głowę prywatnymi prośbami.

Oczywiście, że można by to zrobić trochę lepiej, ale co do zasady, ogólny układ, w którym z każdym rozdziałem jest mniej zadań pobocznych a w finale zajmujesz się już tylko przedzieraniem przez kolejne podziemia pełne wrogów, jest bardzo spójnym i satysfakcjonującym podziałem.

16.06.2026 09:16
MilornDiester
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
59

Mam nadzieję, że Ninja Theory da radę się uchować i jeszcze wyjdzie na swoje. Jedno z najciekawszych studiów obecnie.

Zabawne jest to, że to dokładnie takie studio jakiego MS cały czas potrzebował - tworzące piękne, oryginalne gry, wokół których można budować długotrwałą narrację o ambitnych i unikalnych produkcjach pojawiających się na ich platformie. No ale po ich zakupie chyba w ogóle o nich zapomnieli bo Hellblade 2 nie miał nawet minimalnego marketingu.

Z drugiej strony... fakt, że przez jakieś 7 lat udało im się stworzyć jedną grę, której przejście zajmuje ok. 6h pewnie nie przekonał włodarzy MS, że są im jakoś bardzo niezbędni...

16.06.2026 09:07
MilornDiester
3
odpowiedz
MilornDiester
59

Felo74 Akurat ten uklad contentu w grach PB jest dużą ich zaletą. Zaczynamy z niesprecyzowanym celem więc naturalnym jest, że trochę się kręcimy po świecie robiąc różne questy.

Natomiast kiedy mamy już główny cel a stawki są wysokie to trochę słabo polować na kretoszczury i zbierać rzepę z pola.

Dlatego mi osobiście podobało się w G1 i 2 oraz Risenie, że im dalej fabuła postępuje tym bardziej liniowa się staje. No chyba, że miałyby się pojawić możliwości wyboru w ramach głównej linii fabularnej ale takich zmian raczej nie bedzie.

15.06.2026 21:16
MilornDiester
5
odpowiedz
MilornDiester
59

Silas1415 Nie wiem czy to wystarczy. Tutaj są potrzebne zmiany w teksturach, liczbie obiektów, oświetleniu itd. reshady mogą pomóc (nawet ustawienia gamma, kontrastu i jasności sporo robią) ale nie dadzą tego co moglibyśmy mieć gdyby w Alkimii mieli minimalne poczucie smaku.

15.06.2026 20:56
MilornDiester
5
odpowiedz
MilornDiester
59

Crod4312 (to też inne ciekawe zagadnienie, że kolorystyka, pogoda i klimat nie muszą wynikać wyłącznie z "przyrodniczych założeń świata przedstawionego" ale mogą też wyrażać pewien nastrój obecny w narracji).

Chyba jednak powinienem był napisać trochę więcej na ten temat, bo widzę że wciąż niektórzy myślą, że paleta barw to coś co się grom po prostu przytrafia, a jak jakaś gra miała mniej żywe barwy to pewnie dlatego, że sprzęt na to nie pozwalał albo twórcy zapomnieli (bo wiadomo, że im więcej kolorków, im bujniejsza trawka i bardziej przejrzysta woda, tym lepiej)

15.06.2026 17:51
MilornDiester
4
odpowiedz
MilornDiester
59

Akuzativ1994 Myślę, że trochę o mnie bo faktycznie wypowiadałem się bardzo kategorycznie.

No i niestety nie byłem aż tak w błędzie jakbym chciał. Wizualnie położyli sprawę.

Co do tego, że "nie rozumieją zupełnie fundamentalnych elementów Gothika" (a coś takiego pisałem) chyba będę musiał odszczekiwać... coś tam jednak rozumieją...

15.06.2026 17:44
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Diabeł z Caroc Jak na razie trzeba patrzeć na to wszystko w dłuższej perspektywie - najważniejsze jest to żeby z Alkimii powstało studio specjalizujące się w gothiklajkach, z budżetem, środkami, umiejętnościami itd. wtedy będą mogli dać sobie więcej swobody przy G3 bo będą już dobrze znać esencję Gothików.

Chociaż marzy mi się, że uda im się jeszcze po drodze dogadać z twórcami Kronik i one również dostaną oficjalny remake. Jest na to szansa patrząc, że kilku twórców tam teraz pracuje i pewne eastereggi wstawili.

15.06.2026 17:38
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Diabeł z Caroc G3: Remake to jedno...

...ale pomyślcie co możemy dostać jeśli ten zespół przez najbliższe 10 lat będzie się rozwijał i specjalizował w remakowaniu kolejnych Gothików!

Jedynka to podobno "11-50" pracowników. Duża rozbieżność, ale nawet ta górna granica jest dość niska. Jeśli będą mieli tendencję wzrostową to po G3: Remake mogą już być studiem porównywalnym do takiego CDP za czasów W3, dysponującym dużym budżetem, które od kilkunastu lat nie robiło nic innego jak analizowało i reprodukowało Gothiki, jednocześnie stale chłonąc feedback od fanów starych i nowych.

Biorąc to pod uwagę, to jest szansa, że za 10 lat dostaniemy Gothika 4 idealnego, albo innego Gothiklajka o niewyobrażalnej skali...

15.06.2026 17:24
MilornDiester
12
odpowiedz
MilornDiester
59

Akuzativ1994 Ja jestem tutaj.

To na co narzekał wcześniej - podtrzymuję. Gra nie oddaje oryginalnego klimatu Gothika.

Ale gra się w to dobrze, mechaniki działają jak w oryginale i druga ważna rzecz, czyli ta ciągła obietnica, że "już zaraz będziemy dużo mocniejsi" jest utrzymana.

Dlatego gra się w to dobrze, ale wciąż boli że estetycznie kompletnie sprawę położyli. A szkoda bo byłaby to gra roku.

15.06.2026 17:21
MilornDiester
10
odpowiedz
12 odpowiedzi
MilornDiester
59

Przede wszystkim - dwójka ma klimat dużo bliższy temu co jak widać, podoba się Alkimii.

Remake jedynki - który jest zaskakująco dobry na poziomie mechanik i ogólnej rozgrywki - zupełnie nie oddał klimatu oryginału. I tego będę się trzymać uparcie. Jedynka była zimna, ponura, szaro-bura i niezwykle surowa. Remake to typowe, kolorowe fantasy, które jest po prostu trochę wyblakłe.

Natomiast dwójka...

Dwójka od początku miała dużo bardziej żywą kolorystykę. Co też ładnie oddawało wewnętrzny nastrój bohatera i ogólną sytuację fabularną. To już nie zsyłka do kolonii karnej, z której zdaje się nie być ucieczki, ale świat spokojnych farmerów i ospałych mieszczan, którzy nawet nie zdają sobie sprawy, że znajdują się o krok od zagłady (to też inne ciekawe zagadnienie, że kolorystyka, pogoda i klimat nie muszą wynikać wyłącznie z "przyrodniczych założeń świata przedstawionego" ale mogą też wyrażać pewien nastrój obecny w narracji).

I tutaj Alkimia ma szansę dużo lepiej wywiązać się z kluczowego aspektu, który jest największą wadą remaku jedynki.

15.06.2026 14:19
MilornDiester
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
59

Jak na razie włożyli ogromne środki w to, żeby w ogóle ludzi zainteresować i przekonać do korzystania.

Natomiast co do opłacalności... AI z założenia ma być narzędziem "do wszystkiego" a to oznacza, że musi być dużo bardziej złożoną i skomplikowaną "maszyną" niż te które dedykowane są wyłącznie pojedynczym zadaniom. Tak samo jak nowoczesny smartfon, na którym uruchamiamy aplikację z kalkulatorem jest dużo bardziej zaawansowany niż kalkulator, który kupowaliśmy kilkanaście lat temu w sklepie. Posiadanie w jednym urządzeniu całego szeregu różnych narzędzi (urządzenia komunikacyjnego, odtwarzacza multimediów, konsoli do gier, kalkulatora, gpsu, aparatu... etc.) ma swoje niewątpliwe zalety, jednak nie zmienia to faktu, że widząc kogoś, kto kupuje iphone'a 17 pro żeby używać go jako kalkulatora, chwycilibyśmy się za głowę. Nie mówiąc o tym, że często osobne urządzenia dedykowane jakiemuś zadaniu, są w stanie za dużo niższą cenę osiągnąć lepszy efekt np. przy robieniu zdjęć albo odtwarzaniu muzyki.

I tak jest obecnie trochę z AI.

To bardzo zaawansowana i wymagająca ogromnych zasobów technologia, która jest tym bardziej skomplikowana, że nie wiemy jak dokładnie wyglądają tworzone przez nią algorytmy. Model dostaje dane wejściowe i informacje na temat jakości danych wyjściowych, natomiast to co dzieje się pomiędzy nie jest już w pełni zależne od decyzji człowieka.

Chcąc rozpromować narzędzia AI w szerokich kręgach, należało przedstawić coś co może zostać wykorzystane przez przeciętnego człowieka. I tak też od kilku lat ludzie wykorzystują to do pisania tekstów, które mogliby w kilka godzin napisać własnoręcznie, dyskutowania z chatbotami, generowania śmiesznych filmików, tworzenia obrazków etc. I to wszystko przy zaangażowaniu skomplikowanych narzędzi, które przypominają wielką steampunkową maszynerię wielkości domu, a której ostatecznym efektem jest rozłupanie kawałka drewna - zadania, które wprawiony człowiek wykonałby za pomocą dużo prostszego narzędzia jakim jest siekiera.

Nie oznacza to, że to coś koniecznie złego - rozwój technologii rozwija się w ten sposób, że powstają wynalazki początkowo zupełnie nieefektywne i odstające w stosunku do tego co już mamy, które jednak z biegiem czasu są optymalizowane i poprawiane.

Sęk w tym, że może i w AI dojdzie do takiego urealnienia - kiedy dojdzie się do wniosku, że przepalanie ogromnych zasobów na filmiki o kotkach, śmieszne przeróbki, gadanie z wymyślonym przyjacielem i generowanie spamu w Internecie, po prostu się nie opłaca. I pozostaną wtedy zastosowania w bardzo konkretnych dziedzinach, w rękach specjalistów, które zamienią się po prostu w kolejne narzędzie na drodze do osiągania określonego dzieła.

Gorzej jak połączymy to z tendencją do "g*wnowacenia", czyli szukania maksymalnie słabej (i taniej) wersji produktu, który jednak wciąż zostanie kupiony przez klienta. I tak samo jak masowa produkcja ubrań generalnie poprawiła dostępność taniej i w miarę porządnej odzieży dla każdego, tak czasy, w których raz uszyta koszula była noszona przez trzy pokolenia, odeszły w niepamięć. I to niestety nie tylko dlatego, że już nas bieda nie zmusza do takiej oszczędności, ale też dlatego, że rzemieślnicze krawiectwo ogranicza się już wyłącznie do wąskiej grupy tworzącej dla bardzo zamożnych klientów. To samo z każdym praktycznie rzemiosłem, ale też np. użyciem CGI w kinie czy architekturą...

Prawdopodobnie więc w ostatecznym rachunku uzyskamy, po optymalizacji, ogromny zysk wydajności w produkcji średniej klasy towaru, wraz ze znaczącym spadkiem liczby egzemplarzy o najwyższej jakości. Dla przykładu - będzie dużo więcej niezłych filmów, seriali, wideoesejów, artykułów, tekstów, książek etc... ale jednocześnie znalezienie wybitnego, ręcznie robionego dzieła będzie dużo trudniejsze.

12.06.2026 21:56
MilornDiester
2
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

500 000 to jak na standardy branży wcale nie tak dużo... ale skoro się chwalą to musi spełniać ich oczekiwania.

Zwłaszcza, że to zaledwie tydzień od premiery, więc jest szansa na dobicie do miliona z końcem miesiąca. Zwłaszcza, że jest pewnie jeszcze spora grupa niezdecydowanych. Sam osobiście planowałem poczekać z pół roku, ale opinie i reakcje społeczności sprawiły że się złamałem... i chyba nie żałuję. Remake ma kilka bardzo poważnych wad, ale jako współczesny Gothiclike sprawdza się bardziej niż jako remake oryginału. Sukces tej produkcji może sprawić nie tylko powstanie remaku dwójki ale też przekonać więcej studiów do robienia podobnych gier.

W zależności od popremierowego wsparcia i aktywności fanów oraz mediów, myślę że mogą liczyć na wynik ok 3-5 mln na przestrzeni kilku lat.

Dla porównania - pierwszy Elex miał sprzedać ok. 620 000 egzemplarzy i było to traktowane jako spory sukces. Dlatego wynik Remaku byłby o rząd wielkości wyższy i oznaczałby, że wraz z nim ten gatunek zatoczył szersze kręgi.

12.06.2026 15:18
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Otworzyłem dzisiaj pierwszą skrzynię (tę scattiego) i bardzo fajny system nad którym trzeba trochę pomyśleć. Tylko trzeba zapisać przed przystąpieniem do dzieła.

12.06.2026 15:17
MilornDiester
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Prawdopodobnie starali się wcisnąć tam zbyt wiele wątków i po prostu nie mogli tego zepchnąć koncepcyjnie. Wyglądało na to, że miała się tam pojawić cała plejada postaci z dwójki i z książek co mogłoby dawać wrażenie przekombinowania.

12.06.2026 10:26
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Mnie to najbardziej dziwi to, że robią jednocześnie dwa Tomb Raidery i zamiast wykorzystać to żeby połączyć wreszcie reboot z klasyczną serią, to osadzają Catalyst długo po.

Lepiej moim zdaniem byłoby jakbym Catalyst dział się tuż po "Shadow of..." a tuż przed remakiem. I wtedy mielibyśmy piękne fabularne zwieńczenie poprzedniej historii i wprowadzenie do klasyki.

Aczkolwiek, prawdę mówiąc, to właśnie Shadow of... powinno być takim przejściem jako zwieńczenie poprzedniej trylogii. Może by mu to nawet dało trochę paliwa bo widać było, że ta końcówka to taka średnia. Po świetnym rozpoczęciu historii i podbiciu skali w sequelu mieliśmy... bardzo dobrze zapowiadający się wstęp (Lara zatraca się w poszukiwaniu adrenaliny i walce o swoje) po to by skończyło się na bieganiu z pomocą na posyłki jakiegoś zamkniętego ludku. Szkoda...

12.06.2026 10:19
MilornDiester
6
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59
Image

To, że osadzają swoje gry w Polsce (i robią to mistrzowsko), ale od lat olewają polski dubbing to jakiś nieśmieszny żart. Spokojnie by im się ten dubbing zwrócił z nawiązką.

W The Medium (skądinąd świetnym) to nawet zatrudnili polskich aktorów do performance capture (w tym Dorocińskiego!) i zdubbingowali ich angielskimi aktorami. Ku-rio-zum!

12.06.2026 09:24
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Kwisatz_Haderach To tylko jeden z przykładów. Poza tym "zaczyna wchodzić" to nie to samo co "wkracza na pełnej".

11.06.2026 15:42
MilornDiester
5
odpowiedz
3 odpowiedzi
MilornDiester
59

Cieszy mnie, że określenie "Gothiclike" zaczyna wchodzić do głównego nurtu.

To mały krok w stronę popularyzacji tego gatunku i wyjście poza sytuację, w której "gra w stylu Gothic" oznacza tyle co "RPG z grafiką sprzed 20 lat, błędami i niskim budżetem".

Może wreszcie doczekam się gry, która na poziome technologii, rozmachu i audiowizualiów nie będzie odstawać od standardów branży, a jednocześnie będzie brała z Gothika najlepsze elementy:
- przyziemny, spójny logicznie świat przedstawiony
- podział na frakcje do których można dołączyć
- realne "od zera do bohatera" mające odzwierciedlenie m.in. w animacjach postaci i poziomie trudności
- świat i questy zaprojektowane bez znaczników i minimapy
- system rozwoju oparty na nauczycielach
- główny bohater trzymający dystans i cyniczny stosunek do fabuły, ale bez popadania w pastiż i autoparodię

Jak na razie całkiem blisko był KCD jeśli chodzi o świat przedstawiony i "od zera do bohatera", ale to jeszcze nie to...

11.06.2026 07:48
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Trochę jak z Elder Scrollsami. Od premiery Areny do premiery Skyrima minęło łącznie 17 lat. Od premiery Skyrima minęło ich już 15...

Ciekawe czy jest jakaś uniwersalna zasada, która stoi za tym, że na kontynuacje czekamy coraz dłużej?

Jednym z powodów może być po prostu moda na niekończenie serii. Martin początkowo chciał ponoć aby całość zamknęła się w trylogii a potem się rozpisał na 5 tomów i jeszcze planuje 2... To też poniekąd bierze się z tego, że w fantasy często pisze się na kilogramy a nie na opowieści ponieważ czytelnikom zależy na trwaniu w jakimś świecie, nawet jeżeli robią to przy okazji przeciągniętych i nudnych fabuł.

A co do gier... tutaj to chyba jeszcze nie wymyśliliśmy czegoś takiego jak "zakończenie serii". Kolejne części to albo luźno powiązane ze sobą motywem, oddzielne produkcje albo ciągnące się tasiemce nie pozwalającego bohaterowi przejść na emeryturę. Bo ile znacie serii gier, które dobiegły zaplanowanego finału? Mi na myśl przychodzi jedynie W3, który był od początku zapowiadany jako finał trylogii, przedłużony potem dodatkami aż do dziś. A potem jeszcze będzie kolejna trylogia... O! Jeszcze było Plague Tale które jednak dostanie zaraz spin off.

Sęk w tym, że nie ma czegoś takiego że studio rozpisuje sobie historię na x części, tworzy je wszystkie, prezentuje wielki finał i bierze się za coś kolejnego. A to z kolei sprawia, że cały czas czekamy na kolejne części i to coraz dłużej bo przecież każde studio ma ich więcej pod sobą. Kiedyś Bethesda robiła tylko TESy, teraz robi też Fallouty i Starfielda. Kiedyś CDP robil tylko wiedźmina teraz robi tez CP...

Wracając do Martina. Tutaj też oczywiście wchodzi kwestia mnóstwa projektów pobocznych, które nakładają się z pisaniem głównej serii. Gdyby nie sukces serialu HBO i zapotrzebowanie na spin offy oraz milion możliwości które się przed Martinem otworzyły, to pewnie skończyłby serię w ciągu kolejnych kilku lat i dopiero wziął się za coś innego.

10.06.2026 22:37
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

tynwar Czy Wy wszyscy naprawdę nie widzicie różnicy między "estetyka była ponura i stonowana" a "wszystko powinien spowijać mhrok!".

Przecież nikt nie chce robić z tego Dark Soulsów.

Wyjdźcie sobie u siebie na zewnątrz w słoneczne, październikowe popołudnie a następnie polećcie na Sycylię w czerwcu. I tu i tu będziecie mieli kolory i słońce (to samo nawet!). A jednak doświadczenie będzie nieco inne...

I naprawdę przestańmy udawać, że na całym świecie jest tylko jedna "realistyczna" paleta barwa a stylistyka opiera się na jednym suwaku jasno/ciemno.

Zarówno RDR2, jak i i KCD2, jak i Plague Tale, jak i Hellblade, jak i Death Stranding celują w fotorealizm a jednak każda z tych gier wygląda drastycznie inaczej. Czy południowa Francja w Plague Tale Requiem jest bardziej fotorealistyczna od Islandii w Hellblade? Nie. Po prostu celuje w fotorealistyczne oddanie innego klimatu.

I nawet jeśli Gothic nie jest osadzony w żadnym rzeczywistym regionie to łatwo można sobie zbudować wyobrażenie po prostu na podstawie tego co widzimy na ekranie. I z jakiegoś powodu twórcy zdecydowali się na klimat, który nijak nie przypomina tego co widzimy w remaku.

Czy jak zrobią remake dwójki który będzie szaro-bury albo w trójce pokażą nam pełen mroczny Varant i słoneczny Nordmar to też powiemy, że "przecież w oryginale też czasem świeciło lub nie słońce"?

10.06.2026 15:31
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Ciekawe czy wydadzą remake Kronik Myrtany...

To byłoby dopiero ciekawe bo mod jest pod wieloma względami peakiem oryginalnej formuły.

10.06.2026 15:28
MilornDiester
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Zachęcać do kupna konsoli można albo kijem albo marchewką. Kijem jest zabieranie czegoś graczom za to, że nie korzystają z ich platformy, marchewką jest dawanie im czegoś na zachętę.

Pytanie brzmi - kiedy eks jest zabieraniem czegoś użytkownikom innych konsol a kiedy jest dawaniem czegoś ekstra własnym klientom?

Moim zdaniem różnica leży gdzieś w związku z typem gry. Jeśli exclusive jest dziełem wyjątkowym, eksperymentalnym, który od początku nie ma w planach na siebie zarobić tylko promować konsolę + działa na niej wybitnie i wyciąga 100% jej możliwości to możemy mówić, że gracze dostają coś extra. Jeśli jest to typowe AAA, które jest nie do odróżnienia od innych na rynku i po prostu ma przynieść wydawcy $$$ to wtedy niewydanie jej na innych konsolach przypomina raczej odebranie czegoś w celu przymuszenia do zakupu całej konsoli.

Jeśli exy będą grami, które nigdy by nie powstały w innych warunkach - niech będzie. Jeśli to ma działać na zasadzie "ej, ninja theory, macie tu 100 mln $ na kolejnego Hellblada, wiemy że gra prawdopodobnie tyle nie zarobi, ale chcemy żebyście zrobili dla naszych klientów coś ekstra, czego nie doświadczą nigdzie indziej" to jest to zrozumiałe.

Jeśli będzie to raczej "hej Bethesda, róbcie tego kolejnego TESa, tylko nie wydawajcie go poza naszą konsolą, oto pieniądze za kopie których przez to nie sprzedacie" to jest to typowo antykonsumenckie zagranie, któremu powinniśmy być wszyscy po równo przeciwni.

10.06.2026 14:30
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Szumnyj No to na pewno o kilku w dobrą stronę.

Sęk w tym, że skoro udało się paru ściągnąć do Hiszpanii aż to w Polsce mogliby sobie przebierać w talentach od wyboru do koloru.

10.06.2026 14:28
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

tynwar Momentami.

To nie to samo co cala Górnicza Dolina zalana białym, palącym światłem z małymi wyjątkami.

10.06.2026 13:56
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Szumnyj Sporo? Ja słyszałem o jednym

10.06.2026 13:55
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Jak dla mnie to przed premiera Pieśni Przeszłości, REDzi powinni najpierw zrobić wielki update, który przywracałby i rozwijał całą tę wyrzuconą zawartość.

Zwłaszcza, że duża jej część była na bardzo zaawansowanym etapie prac i musieli z niej zrezygnować ze względu na terminy.

Tu 10h wątek, tu godzinny quest, to dodatkowe zlecenie, tu dodatkowe opcje dialogowe... i okazuje się, że w samej podstawce można zaszyć wiecej godzin zabawy niż w dodatku.

10.06.2026 13:49
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

guitarzero Są fragmenty całkiem dobre jak np. Obóz na bagnie czy wnętrza jaskiń.

Ale Stary Obóz i otwarta przestrzeń to jakaś spektakularna porażka i wyraz kompletnego poczucia smaku.

10.06.2026 09:39
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Shadoukira Jest paskudnie brzydka, nie trafia w oryginalny klimat, dialogi są kiczowate i zdziecinniałe.

10.06.2026 08:37
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Pytanie od osoby nie w temacie:

Czy warto w ogóle ten pakiet kupować skoro kończą z grą?

Czy będą wyłączać serwery czy po prostu kończą z kolejnymi dodatkami i aktualizacjami?

10.06.2026 08:35
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

baleks89 To swoją drogą dziwne, że postawili na Hiszpanię.

Gdyby założyli dedykowane temu studio w Polsce to by się nie mogli opędzić od chetnych do pracy nad Gothikiem i mogliby wybierać w najlepszych (a fachowców w tej dziedzinie jest w Polsce wyjątkowo dużo). Ciekawe ile osób obecnie robiących w gamedevie, spędziło wcześniej lata na robieniu modów do oryginalnych Gothików...

Wykorzystaliby temat remaków Gothika 1-3 do zbudowania zespołu, ogarnięcia technologii i wybadania rynku, a potem mieliby utalentowane studio wyspecjalizowane w Gothiclikach mogące robić albo sequele, albo zupełnie nowy projekt w tym gatunku.

A tymczasem postawili na Hiszpanów, którzy spędzili ile? 7 lat? I wciąż nie ogarniają podstaw...

10.06.2026 08:29
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gęgętator To jest dopiero wstępny wynik bo zbieranie danych trwa.

Gothic miał na steamie w peaku prawie 80 tys. grajacych a to dużo wiecej niż np. taki Bond kilka tygodni temu. A o nim już wiadomo, że przebił 3 mln sprzedanych egzemplarzy (na Steamie jakieś 800k-1mln).

Wiadomo, że większy peak niekoniecznie przekłada się na wyższą sprzedaż, ale myślę że przynajmniej na Steamie wynik może być koniec końców podobny.

Na konsolach to inna sprawa, aczkolwiek zadziwiająco dużo widzę osób które kupiły Remake na PS5 a nie na PC.

Spodziewam się, że ten 1 mln spokojnie przekroczą a w dłuższej perspektywie, przy regularnym wsparciu, obecności tematu w dyskursie internetowym i dobrych przecenach, mają okazję zamknąć się w jakichś 5 mln.

Oczywiście na przestrzeni lat i z ceną na poziomie kilkunastu złotych.

10.06.2026 08:20
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Peregrino82 Przede wszystkim dwójka jest wyraźnie krótsza od jedynki. Walka i zagadki są dość podobne (są też nowe zagadki) więc nie jest to wyłącznie walking sim.

Jednak takich ciekawych etapów jak wędrówka wśród ciemności albo walka na słuch z potworem jak w jedynce, tutaj za bardzo nie pamiętam.

10.06.2026 07:18
MilornDiester
odpowiedz
9 odpowiedzi
MilornDiester
59

Pewnie mającą żywą kolorystykę dwójkę dla odmiany zrobią szaro-burą i ponurą. Na to by wychodziło skoro mroczną jedynkę zrobili kolorową i słoneczną...

Ja czekam na razie na jakieś porządne mody zbliżające remake do oryginału. Jak na razie pojawiła się nowa wersja interfejsu, reshade i zmiany w roślinności. A to dopiero kilka dni od premiery.

Fajnid by było jakby najpierw wydali do jedynki nigdy nie ukończony sequel a dopiero potem brali się za dwójkę.

09.06.2026 20:32
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Halabarda Geralta No i w ten sposób przez cały rok grasz w jeden typ gry (open world od Ubi).

Tymczasem w ramach GP możesz sobie ograć i RTSA i izometrycznego RPGa i FPSa, i fabularnego akcyjniaka, i grę logiczną itd. Itd.

Możesz nawet zagrać w gry, po które normalnie byś nie sięgnął i odkryć coś nowego.

09.06.2026 20:30
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

MidnightMover A dziekuję.

09.06.2026 20:29
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Halabarda Geralta Gry komputerowe to nie środek tezauryzacji kapitału żeby w nich lokować majątek.

To rozrywka.

Czy jak kupujesz bilet do kina, teatru albo na koncert to też nie warto bo "nic nie masz"?

Kupiwszy kiedyśc 3 msc gamepassa ograłem tyle ciekawych i świeżych tytułów ile nigdy wcześniej ani potem w tak krótkim czasie. To w tamtym momencie mocno wyklarowałem swój gust growy i poznałem kilka pozycji po które bym nie sięgnął inaczej. Jak dla mnie - doskonały układ za kilkadziesiąt pln.

A co do posiadania... mam jakieś 800 gier rozsianych po różnych platformach pctowych. Spośród nich, regularnie wracam do może kilkunastu pozycji. A bardzo wielu bym nie kupił gdybym mógł je wczesniej po prostu raz ograć i odłożyć.

09.06.2026 16:15
MilornDiester
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Sensu to nie miało wycięcie centralnego fragmentu historii V i zamienienie go na cutscenkę.

A jednak...

09.06.2026 16:11
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

fenfir SONY udało się sprzedać do tego momentu jakieś 100 mln PS5. To wyznacza jakiś próg dla dobrze sprzedającej się konsoli i MS powinien celować w ofertę, która ten wynik osiągnie. Dobrze ogarnięty Game Pass to bardzo mocny argument za wejściem w ekosystem Xboksa, zwłaszcza jeśli pojawiające się na nim gry będą jednocześnie nieobecne na konsoli konkurencji a sama konsola będzie dobrze wyceniona.

Wiadomo, że nie osiągną tego wyniku od tak i nie wszyscy będą mieć GP, ale przecież do tego dochodzi jeszcze PC, który też jest ich platformą... dlatego myślę, że 80-100 mln to przesada, ale 50-60? całkiem realny próg przy dobrej ofercie.

Natomiast koszty utrzymania rosną, ale nie jest to wzrost proporcjonalny. Jeśli na początku wydajesz 50% przychodu na koszt infrastruktury, to przy 10x wzroście liczby subskrypcji te koszta też wzrosną, ale będą stanowiły niewielki stosunkowo % wszystkiego.

A co do drugiego pomysłu. Problem obecnie jest taki, że wydawca chce mieć ciastko i zjeść ciastko tzn. jednocześnie zarabiać na abonamencie oraz na sprzedanych egzemplarzach. W przypadku mniejszych produkcji jest to minimalny problem nie istnieje ponieważ są tańsze w produkcji a ich sukces często nie jest pewien. Jest jednak zrozumiałe w przypadku wielkich hitów bo tu mówimy o przeogromnych kwotach. Przy okazji CODów są to już miliardy $ na przykład.

No więc co zrobić żeby jednocześnie sprzedać ludziom abonament obietnicą zagrania w nowe, popularne gry oraz zachęcić ich do kupienia własnego egzemplarza? Możemy albo wydać je w tym samym czasie i liczyć, że część kupi pomimo obecności w GP (ale duża część tego nie zrobi), albo wrzucić do abonamentu później (ale wtedy abonament staje się mniej atrakcyjny), albo zrobić tak jak zaproponowałem. Chodzi o to, że mamy dwie grupy konsumentów - zapalonych fanów którzy kupią na premierę oraz średnio zainteresowanych, którzy chętnie sprawdzą, ale jest to dla nich co najwyżej dodatkowy argument za kupnem abonamentu (no jak już zapłaciłem to zobaczę czym się tak wszyscy zachwycają). Cały problem leży w tym by oba rodzaje zainteresowania maksymalnie skomercjalizować tzn. zachęcić średnio zainteresowanych do kupna subskrypcji, ale nie zniechęcić mocno zainteresowanych do kupna gry po cenie wynoszącej tyle co 5-6 subskrypcji i więcej. Moja propozycja jest trochę kontrintuicyjna, ale zdaje się dawać optymalne rozwiązanie - kto chce tylko próbować w ramach GP, temu miesiąc wystarczy do zapoznania się z grą. A ten kto wie, że będzie do produkcji regularnie wracał, ten kupi ją od razu całą, ewentualnie po miesiącu jeśli ma GP. A do tego pewnie dojdzie grupa ludzi, którzy normalnie by nie zagrali, ale te 30 dni ich skłonią żeby jednak się w nią wyposażyć.

Różnica z netfliksem polega na tym, że N. nie zarabia na sprzedaży filmów oraz seriali, a w branży growej wciąż są tam kolosalne kwoty do wygrania.

W proponowanym układzie GP byłby dość budżetową usługą, zawierającą przede wszystkim uznane gry z ostatnich kilku lat, które już się dobrze sprzedały i które w ramach subskrypcji można sobie tanio nadrobić. Do tego zaś miałby dodatkową niejako usługę, która polega na możliwości ogrywania wszystkich dużych premier od MS i wybranych third-party, przez miesiąc od ukazania się ich na rynku. A po 30 dniach zniżka na zakup pełnej wersji. A po roku/dwóch, gra trafia już do GP na stałe i wisi tam jako zachęta dla wszystkich, którzy by chcieli skorzystać z usługi.

W takim układzie mniej się opłaca wykupienie gry na miesiąc i ogrywanie wszystkich najnowszych premier, a bardziej opłaca się trzymanie stałej subskrypcji, która pozwala być na bieżąco z premierami a międzyczasie ogrywać klasyki (pisząc klasyki nie mam na myśli gier sprzed 20 lat, ale tego typu produkcje jak Plague Tale: Requiem, Clair Obscure, poprzednie DOOMy, CODy z ostatnich lat, seria AoE, AC Mirage, Control, CKIII, Death Stranding, Diablo IV, Deatloop etc. etc. Duże i średnie gry z ostatnich lat, niekoniecznie z ostatnich 12 mscy.

Zresztą takie Plague Tale czy ekspedycja to nie jest wielki problem mieć to od premiery na stałe, ale w przypadku takich CODów, Diablo, TESa czy innych wielkich marek można by pójść na taki kompromis (zamiast zabierać z usługi całkowicie).

SylwesterZ
Dlatego do GP najbardziej pasują gry krótkie i intensywne. Odpalasz ciekawy tytuł, przechodzisz w kilka dni i bierzesz kolejną. A domyślnie niska cena abonamentu ma służyć właśnie temu, że nie kupujesz na miesiąc i speedrunujesz wszystko co cię interesuje (ja kiedyś kupiłem chyba na 3 msc i tak nadrabiałem bo w tamtym momencie miałem dużo czasu), ale po prostu opłacasz sobie te 30 kilka zł miesięcznie (na ten moment to cena tak dwóch AAA w roku) i cieszysz się tym, że w każdym momencie masz w co grać.

Edziek
Dlatego też nie opłacam ani Netfliksa, ani Disneya ani Game Passa na ten moment. Jak zaoferują mi coś co uznam za opłacalną ofertę to mogę się skupić. Do tego czasu mam i tak większą bibliotekę niż czas na to pozwala.

09.06.2026 13:34
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Herr Pietrus Mi tam akurat nie przeszkadza możliwość wydania kilku dyszek i ogrania całej gamy dobrych gierek.

Zwłaszcza, że bardzo lubię fabularne gry singlowe, które przechodzi się raz a potem ewentualnie kupuje na wyprzedaży za grosze jak chce się je przypomnieć (plague tale, medium, hellblade, vampyr, control, nowe tomb raidery).

Game Pass jest idealny do takich krótszych, bardziej eksperymentalnych, intensywnych gier na raz.

09.06.2026 13:31
MilornDiester
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Dziwne jest tylko to liczenie czasu zapisu od momentu jego zapisania a nie wczytania.

5 min od ostatniego zapisu powinno oznaczać, że tyle minęło rozgrywki od momentu zapisu a nie że od 5 minut wczytuję ten sam zapis probując pokonać jednego przeciwnika.

09.06.2026 12:56
MilornDiester
5
odpowiedz
20 odpowiedzi
MilornDiester
59

Kto by pomyślał, że jak podniosą cenę usługi, której główną kartą przetargową jest niski próg wejścia to spadnie im liczba subskrybujących...

Siłą tego rodzaju usług jest ich opłacalność ze względu na skalę przedsięwzięcia. 100 osób składających się po nawet 1000 $ miesięcznie, nie jest w stanie sfinansować stałej biblioteki kilkuset gier, w tym wielu wysokobudżetowych i nieraz na premierę. Natomiast 50 mln składających się po 9.99$ już daje stały przychód 6 mld $ rocznie. A to przekłada się na budżet kilkudziesięciu AAA, kilkuset AA i paru tysięcy indyków. A mówimy tu wyłącznie o produkcji nowych gier a nie np. dopełnianiu usługi grami sprzed ostatnich kilku lat, które już się zwróciły (albo z kolei okazały się komercyjnym niewypałem) i teraz wydawcy szukają sposobu na dorobienie sobie na nich. MS powinien więc iść w kierunku zwiększania liczby subskrybentów (którzy są też potencjalnymi klientami kolejnych usług) a nie wyciskanie kolejnych pieniędzy z już posiadanych. Tym bardziej, że granica opłacalności takiej usługi dla gracza jest bardzo cienka i zaledwie kilka $ może sprawić, że po podliczeniu bardziej opłaca mu się kupić oczekiwaną grę na przecenie za 50 zł niż płacić tyle za miesiąc subskrypcji (zwłaszcza gdy nie ma czasu ogrywać wszystkiego).

Takie usługi żyją też tym, że poniżej pewnego progu cenowego, klientom po prostu nie chce się każdorazowo decydować czy odnowić subskrypcję czy nie i po prostu zostawia odnawiającą się płatność również w tych miesiącach w których nie ma czasu pograć. Po prostu płaci za potencjalny dostęp do całego katalogu gier w zależności od nastroju i ochoty. Powyżej pewnego progu będzie kupować na miesiąc, ogrywać co go interesuje i anulować.

Drogą dla MS jest więc powiększanie liczby subskrybentów, tylko żeby to zrobić powinien zrobić ofertę, która jest "domyślna" dla każdego niedzielnego gracza: kupujesz niedrogą konsolę (albo instaluje platformę na PC), płacisz niedużą sumę za abonament i masz dostęp do "wszystkiego ważnego co dzieje się w branży". Tylko żeby tak było, to Xbox musiałby regularnie wypuszczać gry, którymi żyje cały growy światek. Wytyczać trendy. Mieć odpowiedź na każdą grę konkurencji. Tworzyć gry, które brylują na galach z nagrodami i zostają grami roku. A do tego walczyć by w ofercie mieć wszystkie "klasyczne" pozycje z ostatnich lat (np. kolekcja GOTY z ostatnich 15 lat).

Wtedy rzeczywiście byłoby tak, że jak chcesz wejść w światek growy to płacenie 30 paru złotych miesięcznie za subskrypcję, załatwia ci 90% tego co cię interesuje. I wtedy też mieliby taką bazę klientów, że stać by ich było na całą tę usługę.

I teoretycznie mają przecież studia i marki, które by to udźwignęły. Tylko to wymaga przynajmniej jednej, naprawdę głośnej i szeroko promowanej premiery, która trafia bezpośrednio do GP. I wbrew temu co wiele osób radzi, nie miesiąc po premierze do kupienia, ale odwrotnie - na jeden miesiąc premierowy. Niech każdy kto jest trochę zainteresowany będzie miał okazję wypróbować a jak kogoś interesuje to po miesiącu kupi żeby grać dalej. A potem po 12 msc. niech wraca na stałe. W ten sposób pokazuje się, że warto mieć GP ciągle bo zawsze można ograć jakąś nowość. A nie kupić na miesiąc i ograć wszystko co się nazbierało. Jednocześnie też sprzedając trochę kopii w klasyczny sposób.

09.06.2026 11:34
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Iselor Na pewno warto. Zwłaszcza, że są naprawdę tanie.

Ale warto zagrać w obie bo dwójka to bezpośredni sequel dziejący sie tuż po, co rzadko się obecnie zdarza.

09.06.2026 11:33
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Morena Requiem jest chyba nawet lepsze od jedynki.

Na pewno dużo piękniejsze i ze zdecydowanie lepszą ścieżką dźwiękową.

No i fabuła znajduje zwieńczenie i ma większy rozmach.

Generalnie w drugiej części zniknęło to poczucie budżetowości z jedynki.

09.06.2026 11:31
MilornDiester
4
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Ja wciąż liczę na to, że kiedyś dostaniemy pełnoprawnego Gothiclajka AAA bez kompromisów w stylu dobry... "ale grafika brzydka", "ale animacje toporne", "ale dużo błędów".

Chciałbym grę z piekną grafiką, filmowymi przerywnikami, płynnymi, naturalnymi animacjami i mimiką...

...która jednocześnie wykorzystuje system obozów i stronnictw, nie prowadzi za rączkę, ma mały ale gęsty i przepełniony ciekawostkami przyziemny świat, który można spamiętać bez mapy, prezentuje rozwój od zera do bohatera.

Remake to jeszcze nie to, ale myślę, że przybliża nas w tym kierunku bo przypomina, że gry mogą tak być projektowane i są ludzie, którzy w to zagrają.

Teraz tylko zrobić produkcję, w której cała oprawa i technikalia nie są balastem pomimo którego dobrze się gra, ale są na takim poziomie, że dodatkowo mogą zachęcić tych którzy nie są wielkimi fanami gatunku.

09.06.2026 10:59
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Szkoda, że w Requiem zapomniała o swoich umiejętnościach walki...

Całkiem by się wtedy przydały...

A w ogóle to powinni się teraz zabrać za Thorgala skoro wiemy, że polska adaptacja nie powstanie. Thorgal opiekujący się rodziną jak Amicia Hugo, z piekną grafiką jak w PT, wiekszą ilością walki i filmowymi przerywnikami, to byłaby piękna adaptacja.

09.06.2026 10:25
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Z każdym takim newsem zaczynam coraz bardziej wierzyć w teorię o celowym blokowaniu młodemu pokoleniu szans na wykazanie się i wywalczenie jakiejś pozycji.

Ridley Scott to starszy pan, który ma za sobą świetną karierę (Obcy, Gladiator, Blade Runner) ale który od lat już produkuje spektakularne klapy za ogromną kasę. Zatrudniając przy tym Jackmana, który ma prawie 6 dych na karku a wciąż gra role stosunkowo młodych twardzieli.

Narzekają, że Gen Z (Y w sumie też) tylko by siedzieli w tym internecie i zajmują się jakimiś drugorzędnymi sprawami, a tymczasem wszędzie - w kinie, w branży growej, w polityce, w mediach... wszędzie widzimy te same, podstarzałe twarze, które zdobyły swoją pozycję 20 lat temu.

I gdyby jeszcze robili to dobrze to można by się spierać, że są bezkonkurencyjni, ale przecież wszyscy wiedzą, że ten film Scotta będzie slopem i ledwo (jeśli w ogóle) wyjdzie na plus w BO.

Zero ryzyka, zero oryginalności. Byleby tylko dostać jeszcze jedną porcję tego co już znamy.

09.06.2026 10:15
MilornDiester
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
59

Brzmi dobrze ale...

Hellblady wyróżniały się tym, że starały się odejść od "rozgrywki jako rozrywki" na rzecz poważniejszego doświadczenia.

Po premierze jedynki dużo było głosów, że gra oddaje perspektywę osoby chorej na psychozę lepiej niż mogłoby to zrobić jakiekolwiek inne medium.

Mam nadzieję, że mają ciekawy pomysł na opowieść a mechaniki będą służyć wzmocnieniu narracji i doświadczenia a nie stanowić zabawę samą w sobie. Oczekuję maksymalnego zanużenia się w umysł osoby, która postrzega i odczuwa świat inaczej a nie biegania sobie i ciachania przeciwników dla funu. To powiedziawszy, grze przydałoby się większe zróżnicowanie mechanik bo dwójka momentami przypominała film. A nie o to przecież chodziło...

A projektu Mara żal... zapowiadało się ciekawie i mam nadzieję, że Ninja Theory nie stanie się teraz studiem jednej marki...

09.06.2026 09:50
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

forzaroma Rdzeń nie, ale strona estetyczna niestety leży.

A przecież to odnowiona grafika miała być główną atrakcją...

Liczę na to, że gra stanie się szeroko modowalna bo nałożenie paru filtrów z kolorkami to jedno, ale tam by trzeba było pobawić się z teksturkami, oswietleniem, projektem niektórych przestrzeni.

Ale rdzeń jest ok. więc nie ma takiej tragedii jak myślałem i liczę, że przy aktywnym wsparciu studia i działaniach społeczności, uda się w najbliższych miesiącach i latach wydobyć pełnię gothikowości z tego remaku.

09.06.2026 09:44
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

rziurziu Czyli to jeszcze wiekszy klasyk niż myślałem.

08.06.2026 20:16
MilornDiester
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
MilornDiester
59

Pojawił się też pierwszy reshade mający przywrócić oryginalną paletę barw.

Nie jest to jeszcze dokładnie to, ale liczę, że w dłuższym czasie społeczności uda się nadrobić ten najpoważniejszy mankament jakim jest kompletnie zepsute oświetlenie i kolorystyka.

Co ciekawe - obóz na Bagnie wygląda naprawdę dobrze i klimatycznie. Największy problem jest ze Starym Obozem i otwartą przestrzenią.

08.06.2026 17:39
MilornDiester
9
odpowiedz
MilornDiester
59

Słusznie zauważono już, że cały ten teaser miał na celu wyłącznie jedno - podbicie wyceny Bethesdy przed sprzedażą MS.

Bethesda mająca za sobą nic nie mówiący i nic nie obiecujący zwiastun to Bethesda dużo cenniejsza od tej, która nic o o swojej głównej serii nie napomknęła od lat.

Nawet jeśli kolejny TES nie był wtedy w planach to i tak można było pozować na "studio od Elder Scrollsów"...

08.06.2026 17:35
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Dosłownie jedna z pierwszych gier w jakie grałem, sięgająca momentu, w którym dopiero poznawałem, że coś takiego jak gry istnieje!

Do dziś mam gdzieś oryginalną płytkę kupioną na straganie na rynku...

Koniecznie planuję ją sobie odświeżyć w wersji oryginalnej żeby poczuć tę nostalgię. A potem w wersji ulepszonej żeby zobaczyć czy gra jako taka jeszcze się broni.

07.06.2026 21:08
MilornDiester
6
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Jedynka miała na siebie świetny pomysł, opowiadała piękną historię i miała skromny ale jednak ciekawy i dość zróżnicowany gameplay.

Dwójka to było takie demo technologiczne, które jednak też potrafiłow wciągnąć. Niestety gameplay był bardzo ubogi a opowieści brakowało tego osobistego, intymnego wręcz wymiaru.

Jeśli trójka będzie oparta na dobrej historii, utrzyma poziom audiowizualny dwójki i urozmaici gameplay który będzie potęgował fabułę... to możemy mieć coś pięknego.

Zastanawiam się tylko, czy nie ciągną postaci Senuy zbyt długo?

W pierwszej części opowiedziano spójną historię jej walki z własną psychiką oraz traumą po stracie ukochanego. W drugiej była obietnica pokazania jak obecność "widzącej więcej" wpływa na społeczeństwo przednowoczesne, ale ostatecznie wyszło to średnio z powodu bardzo płaskich i nazbyt nowoczesnych postaci pobocznych. Ta seria potrzebowała bohaterów jak z filmów Eggersa - którzy mają mentalność epoki, w której żyją. Poza tym, kiedy mieliśmy wyłącznie Senuę, mogliśmy się zastanawiać co jest prawdziwe a co nie. Tymczasem nie rozumiem jak w dwójce wydarzenia mogły się kleić z perspektywy osób, które nie miały psychozy...

Mam nadzieję, że trzecia część znajdzie jakąś opowieść wartą opowiedzenia, ubierze to w wizualia drugiej części oraz ubogaci gameplayowo, ponieważ jedynka to jedna z moich gier wszechczasów a dwójkę mimo wszystko bardzo cenię.

06.06.2026 20:32
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Niech patchują.

Do tego jeszcze mody od społeczności, pierwsze przeceny i można próbować.

06.06.2026 20:28
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

vanBolko Też widziałem. Krok w dobrą stronę ale to wciąż za mało.

Liczę, że udostepnią narzędzia moderskie albo fani sami to rozgryzą w oparciu o UE5

06.06.2026 18:09
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

xKoweKx [stalker.pl] Miejmy nadzieję, że faktycznie te miesiące pracy w poprawki włożą, a nie - jakby chcieli tu niektórzy - od razu wezmą się za sequel.

Rok patchowania + zaangażowanie moderów, którzy przybliżą remake do oryginału i będzie można grać (po przecenia -50%)

06.06.2026 16:13
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

LongwistaWojownik Ale tu nie chodzi o "obwinianie twórców" tylko o w miarę rzetelną ocenę produkcji. Jeśli ktoś widzi błąd to powinien o nim mówić (nawet jeśli może się mylić) zamiast siedzieć cicho byle tylko twórcom nie było przykro.

06.06.2026 14:46
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59
Image

Herr Pietrus Ale z jakiegoś powodu stylistyka G1 a G2 to zupełnie inny świat mimo, że technologia ta sama. Technologia decyduje o liczbie polygonów i pikseli, ale już nie o ich ułożeniu i kolorystyce.

Remake stylistyką mocno przypomina fanowskie mody, które niekoniecznie wprowadzały poprawki co po prostu dodawały światło i efekty w postprocesie.

06.06.2026 14:33
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

bmwbmw2 I tak już przekładali od lat.

06.06.2026 14:22
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Benekchlebek Ten żart już dawno przestał być śmieszny. Gothic był świetną grą pomimo a nie dzięki błędom.

06.06.2026 14:22
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59
Image

Herr Pietrus Chodzi przede wszystkim o to, że oryginalny Gothic pomimo "mroku" miał dosyć naturalną paletę kolorów, której pod toną postprocessingu w remaku nie widać. Dodatkowo klimat przypominał jesień naszego regionu, całość była surowa, roślinność uboga i minimalistyczna. I nawet jeśli wynikało to pierwotnie wyłącznie z ograniczeń technologicznych to śmiem twierdzić, że odegrała ogromną rolę w budowaniu klimatu Górniczej Doliny (w wydanym rok później GII już jest klimat zupełnie inny mimo praktycznie tej samej technologii).

Porównując do innych gier na tym silniku, uważam, że Remake powinien bardziej przypominać drugiego Hellblade'a niż to co prezentuje w tej chwili (oczywiście bez takiej liczby detali bo to nie do uzyskania w open worldzie na ten moment).

06.06.2026 14:07
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Herr Pietrus Przede wszystkim Bond jest bardziej konsolową grą a Gothic istnieje przede wszystkim na PCtach.

Dlatego nawet jeśli na Steamie Remake wykręci lepszy wynik to niekoniecznie oznacza to, że całościowo zrobi większy wynik.

Ale muszę przyznać, że pomimo iż jestem bardzo sceptyczny wobec remaku, który w moje gusta gothikowe nie trafił, to gdzieś tam na dnie serca kibicuję tej produkcji. Jej sukces może poskutkować dłuższym wsparciem, zainteresowaniem moderów, którzy przybliżą grę do oryginału, produkcją sequela a może nawet pojawieniem się pełnoprawnych gothiclików, które z gry PB wezmą coś więcej niż tylko bugi i toporność...

06.06.2026 13:36
MilornDiester
2
odpowiedz
4 odpowiedzi
MilornDiester
59

Czekam na to aż połatają błędy i pojawią się pierwsze mody fanowskie, które przywrócą trochę klimatu oryginału i za pół roku pewnie zagram.

Najprawdopodobniej będzie już gra dostępna za jakiś 70 zł.

06.06.2026 10:19
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

A_wildwolf_A Na to najbardziej liczę. Całość nie jest jeszcze skazana, ale wyraźnie potrzebuje jakiegoś mocnego zmodowania graficznego i przywrócenia stylu oryginału.

Na tym porównaniu widać wyraźnie, że wraz z nową grafiką, uleciał też styl artystyczny i oryginalna paleta kolorów.

05.06.2026 20:11
MilornDiester
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
59
Image

Krew jego dawne komputery, a liczba grających 40 i 4 (tysiące)

Premiera z hukiem i może nawet przebije ostatniego Bonda.

Osobiście czekam na oceny, recenzje i więcej materiałów, ale mam szczerą nadzieję, że wszystkie moje krytyczne przewagi się nie spełnią i będę je musiał co do ostatniej cofnąć.

05.06.2026 18:17
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

baleks89 Dlatego napisałem "chyba". Nie jestem pewien co do jednego i jak widać słusznie.

05.06.2026 17:03
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

bartek21 bo dobrze znają oryginał. Tak samo było z Wiedźminem od N.

05.06.2026 14:21
MilornDiester
8
odpowiedz
MilornDiester
59

Zastanawia mnie dlaczego idąc tak mocno w promocję wśród polskiej społeczności, THQ nie zdecydowało się od razu powierzyć całego projektu jakiemuś polskiemu zespołowi?

Wyszłoby zdecydowanie dużo lepiej niż dawać to studiu z Hiszpanii, która, umówmy się, nigdy nie była w gronie krajów, które miały jakąś szczególnie mocną społeczność fanów Gothika...

05.06.2026 13:18
MilornDiester
3
odpowiedz
MilornDiester
59

Co by nie mówić, ścieżka audio do remaku będzie wyśmienita.

Za soundtrack odpowiada legendarny KaiRo pracujący nad wszystkimi ost w PB od pierwszego Gothika do pierwszego Risena.

A za dubbing odpowiada legenda polskich tłumaczeń, która zadbała o powrót wszystkich chyba żyjących jeszcze aktorów z oryginału + mnóstwa nowych. Jedyne co można zarzucić to niepotrzebnie mocne przekleństwa, których w oryginale nigdzie nie było.

Gdyby jeszcze to co widzimy na ekranie odpowiadało jakością temu co będzie można usłyszeć z głośników...

05.06.2026 10:15
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Marder Od samego początku komunikacja między Alkimią a potencjalnymi klientami opiera się na zasadzie bardzo daleko idących konsultacji.

Przecież nawet pierwsze co zrobili to wypuścili demo do ogrania i zachęcali wszystkich do wyrażania opinii. Następnie zaś bardzo mocno zmienili np. kierunek artystyczny starając się dopasować do odbioru graczy. Sęk w tym, że o ile pierwszy krok był dobry - stonowanie kolorów, pozbycie się części jaskrawych efektów postprocesowych, powrót do bliższego oryginałowi beziego etc. to jednak (moim zdaniem) nie zrobili jeszcze wystarczająco dużo w tym kierunku.

Wielokrotnie zapewniali, że chcą słuchać opinii graczy, że chcą być bliscy oryginałowi itd.

Więc sytuacja, w której ktoś kto gra w Gothika regularnie od 20 lat i spędził mnóstwo czasu na rozkminianiu tej serii (jako jeden z bardzo wielu i bynajmniej nie ktoś wyjątkowy) podnosi dyskusję na temat tego, dlaczego kolejne materiały nie oddają klimatu Gothika, a inni zamiast podjąć tę dyskusję, przedstawić inne argumenty albo pociągnąć temat, zaczynają krzyczeć w obronie jakiegoś oddalonego od nas korpo, że przecież oni mają swoją wizję, nie można ich krytykować, nie chcesz to nie graj, ale się też nie odzywaj, jest to sytuacja po prostu kuriozalna.

Bo nie tylko działa na szkodę graczy, którzy mogliby przez wspólny feedback wymóc na Alkimii lepszy jakościowo produkt i wskazać im gdzie leży ten mityczny "klimat" Gothika, ale też działa wbrew zaleceniom i na szkodę samej Alkimii, która może się teraz cieszyć miłymi komentarzami na YT, ale potem mocno się zdziwi kiedy ogrom fanów po prostu po ich grę nie sięgnie. Co więcej, nie sięgnie też wielu niegothikowców, ponieważ pewne zasady artystyczne są uniwersalne. Nie wiem skąd jest to przekonanie, że Gothic przebił się dlatego, że będąc topornym i niskobudżetowym, znalazł sobie niszę ludzi lubiących niskobudżetowe toporne gry budżetowe. A to, że przy okazji miał świetną stylistykę, klimat, przekonujący świat itd. to były jakieś akcydensy, które go trzymały z tyłu. I teraz trzeba z tego klimatu i tej stylistyki zrezygnować żeby przyciągnąć mitycznego "gracza amerykańskiego" a toporność zachować bo to przecież jest siła marki...

Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Gothic przedstawił kupę świetnych pomysłów łączących się w spójną całość, na tyle dobrą, że gracze byli w stanie wybaczyć toporność. Dużą część tych pomysłów remake zapewne zachowa ponieważ można je po prostu przekopiować. Tym jednak czego przekopiować się nie da jest oczywiście styl artystyczny, a to z tego powodu, że remake z definicji tworzy grafikę od nowa. To zmiana graficzna jest tutaj tą zmianą najważniejszą. I w tej kwestii kompletnie polegli ponieważ nowa oprawa ani nie jest specjalnie ładna sama w sobie (Wiedźmin 3 pomimo 11 lat wygląda dużo lepiej - nie w kwestii liczby polygonów czy rozdzialczości tekstur, ale ogólne stylistyki) ani nie jest Gothikowa - zupełnie inna kolorystyka, inny klimat, inny styl architektury, "kostiumów", scenografii...

I oczywiście, można po prostu napisać, że "g*wno, nie podoba mi się", albo "jest super, nie ma co krytykować bo mają prawo do własnej wizji". Tylko, że żadne z tych stwierdzeń nic nikomu nie mówi i nie stanowi żadnej informacji dla twórców.

Tymczasem ja, w każdym komentarzu który wrzucam w tej tematyce i w każdej dyskusji, w której biorę udział, staram się rozkładać to wszystko na czynniki pierwsze, przedstawiać swoją osobistą impresję w sposób maksymalnie interkomunikowalny tak aby ktoś mając nawet inne osobiste doświadczenie, mógł zrozumieć o co mi chodzi. Stąd porównania, przywoływanie istniejących pór roku i obszarów klimatycznych, stąd porównania do innych gier, screeny etc. Czytając te wpisy, losowy pracownik Alkimii mógłby zestawić ze swoją pracą i 1:1 zaaplikować zmiany, jeśli przekonałyby go argumenty.

I oczywiście, nie łudzę się, że taka sytuacja jest realna, ale gdyby w ten sposób wyglądała dyskusja wokół kolejnych materiałów, które wypuszczają, to rzeczywiście moglibyśmy mówić o jakimś realnym feedbacku ze strony społeczności, która dyskutuje, argumentuje, wypracowuje spójną wizję.

Tymczasem tona komentarzy na zasadzie "jest super, błędy mi nie przeszkadzają a strona wizualna (która jest głównym "ficzerem" remaku!) jest mi zupełnie obojętnia" tak naprawdę do niczego nie prowadzi. I tak znaleźliśmy się w sytuacji, w której cała Górnicza Dolina jest zalana palącym białym światłem, pancerze i architektura wyglądają jak z typowego przesadzonego fantasy, szare pustkowia zmieniły się w zielone gaje z plumkającymi, błękitnymi strumieniami, a my wszyscy mamy udawać, że to wciąż Gothic.

04.06.2026 18:07
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Marder Wystarczy zagrać w oryginał i nie zamykać oczu.

03.06.2026 17:31
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Cziczaki Dzięki

03.06.2026 13:42
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

kacyk71

Ale zmienić kolorystykę to już się dało robiąc w kilka miesięcy Gothika II i nie trzeba było do tego jowej technologii. Gdyby PB chciała aby w Gothiku było słonecznie, zielono i przyjemnie to jeszcze w 2001 Gothic 1 mógł wyglądać jak część druga. A jednak, z jakiegoś powodu nie wygląda.

Tak samo można było utrzymać stylistykę Gothika na nowej technologii. Nie będę po raz nie wiem który wrzucać tu tego samego screena, ale wystarczy spojrzeć jak wygląda Hellblade 2, który korzysta z tej samej technologii co Remake, jest dużo bardziej zaawansowany graficznie a jednocześnie jest dużo bliższy stylistyce oryginalnego Gothika. I też mamy tam roślinność, słońce i inne takie, ale dużo bliżej temu do surowości Górniczej Doliny. Polecam sobie obejrzeć i porównać z Remakiem i oryginalnym Gothikiem.

Co do terminologii:

Remaster to wykorzystanie tej samej technologii, ale podciągnięcie jej aby skorzystać z możliwości mocniejszych sprzętów. Dobrym przykładem jest tu dx11 (który bardzo dobrze radzi sobie z zachowaniem oryginalnego klimatu).

Remake to przedstawienie tej samej gry ale na nowej technologii. Tu przykładem jest Mafia DE.

Natomiast całkowita zmiana wizji i reset serii przy wykorzystaniu pewnych inspiracji nazywa się Rebootem. I tu jako przykład można dać Tomb Raidera (2013), który wziął pewne ogólne koncepcje ale wprowadził zupełnie nową wizję.

Dobry remake powinien dopełniać oryginalną wizję, nieskrępowaną już ograniczeniami technologicznymi, a nie zmieniać wszystko dla samego zmieniania.

Zresztą, co to jest za argumentacja pt. "W nazwie jest robienie inaczej więc powinni zrobić jak najwięcej inaczej". Równie dobrze mogliby zmienić głównego bohatera na Wrzoda, zmienić magiczną rudę na węgiel, zrobić z orków przyjaznych orędowników pokoju a magiczną barierę przemalować na różowo. I dodać miecze śwetlne oraz karabiny z okresu wojny secesyjnej.

I zgodnie z tą logiką, powinniśmy się z każdej zmiany cieszyć bo przecież fajnie, że robią coś inaczej, korzystają z nowej technologii, i przecież chodzi o to żeby gra nie była taka sama jak oryginał.

(W ten sposób też, netfliksowy wiedźmin jest najlepszym możliwym remakiem polskiego wiedźmina bo popatrzcie ile pozmieniał!)

Tymczasem zmiany mogą być albo dobre albo złe. Zmiany dobre to te które naprawiają Gothika z 2001 - ograniczenia technologiczne, grafikę która nie mogła wyglądać lepiej w tamtym czasie, niespójności, porzucone wątki, wycięty content i takie tamt. Zmiany złe to te, które zmianiają coś co w grze dobrze działało - a tego jest całkiem sporo, bo w innym wypadku nie znalazłoby się tylu fanów serii. I jedną z takich rzeczy jest kierunek artystyczny (ale nie jedyną), który dawał nam "to coś" podczas grania.

No i tego czegoś tutaj nie będzie ponieważ Alkimia poczynała sobie zbyt frywolnie ze zmienianiem tego co dostała. I potem mnóstwo ludzi stwierdzi, że czegoś im brakuje ale nie będą w stanie wskazać czego. A to będzie ten milion detali, które pochopnie wymieniono na coś gorszego, a które razem składały się na spójną całość.

03.06.2026 12:14
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

kacyk71 A już mówienie, że to "twórcy muszą aspirować a nie ty" to jakieś kompletne bzdety bo ci twórcy przede wszystkim aspirują do sprzedania mi swojego produktu.

Jak robią to dla swoich aspiracji to niech sami sobie w to grają i nie oczekują od graczy ani ich pieniędzy, ani ich pozytywnych opinii.

Do ostatnich tygodni zastanawiałem się czy nie kupić w okolicach premiery, ale im dłużej na to patrzę tym bardziej widzę, że studio zrobiło ten projekt dla siebie i dla tych, którzy wezmą wszystko pod znakiem znanej marki, nieważne jaka by tego była jakość.

03.06.2026 12:10
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

kacyk71 No tak, bo skoro nie napisano nigdzie, że gra nie dzieje się na karaibach to oznacza, że możemy sobie dać palemki na środku mapy.

A to, że można w grę po prostu zagrać i zobaczyć jak wygląda klimat, estetyka, barwy itd. to jakiś tam szczegół narzekających malkonentów. Kto by się tam interesował jak jakąś tam grą. Ważne, że doliny mają mikroklimat i jest to gra fantasy to już można mieć wszystko gdzieś i tylko rozwalić się z padem na kanapie...

Oczywiscie, że w wymyślonej dolinie w świecie fantasy twórcy mogą sobie zrobić klimat jaki chcą. Tylko, że - Uwaga! Uwaga! - Piranha Bytes nie zrobiła tam ciepłosłonecznego klimatu w barwach białego fosforu tylko ponury, chmurny, surowy klimat przywodzący na myśl jesień naszego regionu Europy. Może zrobili to przez przypadek, może z konieczności... nie wiadomo. Ale zrobili tak a nie inaczej i tym samym stworzyli unikalne doświadczenie, które przeszło 20 lat temu zapadło graczom w pamięć.
I jak ktoś podejmuje się odtworzenia tego doświadczenia to powinien robić to umiejętnie zamiast zmieniać wszystko jak leci.

Sytuacja przypomina trochę tego mema z Ratatouilla gdzie mistrz kucharski umiejętnie odtwarza doświadczenie jakie dawała potrawa w młodości. Żeby to zrobić nie wystarczyło powtórzyć oczywiście tego samego przepisu ale tak wykorzystać dostępne po kilku dekadach środki aby oddać to samo wrażenie w innych już okolicznościach.

Tymczasem remake wygląda jak potrawa, którą zalano ketchupem po brzegi, mówiąc że przecież teraz jest lepiej.

No i najwidoczniej niektórzy mają już tak stępiony smak, że wszystko ze smakiem przełkną bo przecież powiedzieli, że jest fajnie i nie ma co narzekać.

P.S. BG3 był sequelem poprzednich gier. Jakby zrobili Gothika 4 (5) ale z bardzo ryzykownym pomysłem na formułę to można by było nawoływać do wstrzemięźliwiego osądu. Tymczasem tutaj mamy bezpośrednie porównanie do oryginału i wystarczy zestawić jedno z drugim obok siebie żeby widzieć, że Remake jest inny głównie dzięki losowym zmianom a nie przemyślanemu i logicznemu przeniesieniu oryginału na nową technologię.

Zresztą Gothic II też mocno zmienił klimaty. Przy niemalże tej samej technologii, dostaliśmy grę dużo bardziej kolorową, lżejszą przyjemniejszą. I nie narzekam (nawet wolę dwójkę) bo to po prostu nowy kierunek artystyczny niż w jedynce. Ale to tym bardziej pokazuje, że część pierwsza jest surowa, ponura, zimna. I nie jest to kwestia tego, że wyszła 25 lat temu tylko, że taki obrała kierunek artystyczny.

03.06.2026 08:34
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

-=Esiu=- No to w momencie premiery będzie już miała prawie 60tkę.

Nieźle się trzyma pani Croft!

03.06.2026 08:29
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan Nie czytałem nigdy "Wilczym Śladem".

Co do rozbudowywania W2... myślę, że kluczem tutaj jest raczej szukanie miejsc, które zostały nienaturalnie przycięte w oryginale z powodu oszczędzania zasobów i przywracanie ich do formy bardziej pasującej do fabuły. Np. Flotsam wydaje się ciut małe jak na mieścinę kluczową dla przepływu towarów miedzy Królestwami Północy. Lasy wokół niego to kilka tuneli a wszystko dzieje się tak naprawdę obok siebie. Tak samo z Vergen chociażby - wielowiekowe miasto krasnoludów, które ma kilka chatek na krzyż. Albo z obozem Henselta, który miał przecież mieścić w sobie małą armię...

Myślę, że byłoby dużo bardziej naturalne gdyby pogoń za Letho wymagała właśnie więcej od Geralta i rozgrywała się na większej powierzchni niż to było w oryginale.

A co do wydarzeń pomiędzy 2 i 3...

Myślę, że nie należałoby tego doklejać po prostu do głównej fabuły. Raczej zawrzeć to w formie jakiegoś dodatku. Coś w rodzaju "prologu do W3".

I tam by się idealnie nadawało by odzyskiwanie pamięci przez Geralta było dłuższym procesem. Wiadomo, że pod koniec 2ki odzyskał główne zręby, ale odzyskanie wszystkiego mogłoby trwać długie miesiące. I to byłby doskonały pretekst do nawiązań do sagi.

Widziałbym to tak: Geralt wyrusza z Loc Muinne żeby odnaleźć Yennefer. To wszystko jest oczywiście rozbite na szereg przygotowań - Geralt musi zdobyć płotkę, spotkać się z Vesemirem, pożegnać się ze znajomymi z 2ki. Wszystko to prowadzi do powolnego, systematycznego składania się w sytuację znaną z Dzikiego Gonu. Na koniec nawet zdobywamy pancerz z początkowego etapu.

Jednocześnie, każdy z tych elementów jest pretekstem do retrospekcji wydarzeń znanych z książek. Spotykamy Vesemira - scena z Vesemirem z książek, podróżujemy z Triss tłumaczącej swoje postępowanie z Geraltem w amnezji - przenosimy się do ich spotkania z książek, Geralt odbiera list od Yennefer - fragment z Ostatniego Życzenia. Itd. Itd.

Można by to nawet zrobić w takiej trochę onirycznej atmosferze, gdzie wspomnienia i rzeczywistość przeplatają się między sobą i płynnie jedno przechodzi w drugie.

03.06.2026 07:32
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

kacyk71 Nie aspirowało do bycia profesjonalnym?

Przepraszam, ale z tego co wiem to tam jest kilkudziesięcioosobowy zespół ludzi pracujących na umowę i pobierających wynagrodzenie. Stoi za nimi wielki wydawca a gra ukaże się w cenie pełnej gry.

Przymykać oko na dzieło zapaleńców to można wtedy kiedy mówimy o moderach albo gierce indie za parę groszy a nie w takim przypadku.

Z całym szacunkiem, ale chyba mylisz słowo "uznany" z "szaleńczo popularny". To, że Gothic nie wspiął się na szczyty bestsellerów wszechczasów nie oznacza, że nie ma szerokiego grona fanów i krytyków, wśród których został uznany za klasyk. Gdyby tak nie było to nikt by nie łożył pieniędzy na robienie remaku.

"Moby stoją w tym samym miejscu, więc rozumieją ducha"?

Na tym polega więc duch oryginału?

Można sobie całkowicie zmienić paletę barw, wymienić środkowoeuropejską jesień na południowy sierpień i oblać wszystko nienaturalnie białym światłem palonego fosforu, zapchać świat architekturą z generycznego fantasy w miejsce do bólu praktycznych i przyziemnych zabudowań, to samo zrobić z wyposażeniem, nawalić wszędzie roślinności bez ładu i składu, nawstawiać jakichś kiczowatych wrzutek o trzymaniu króla za jaja...

...ale wszystko spoko bo tam gdzie były trzy ścierwojady, nie postawili przypadkowo czwartego.

No ludzie.

Po prostu na każdym kroku w tym remaku widać, że twórcy nie umieją się powstrzymać przed wrzucaniem rzeczy. Jakichkolwiek. Gdziekolwiek. Jak w kiepskiej jakości modzie, który jest efektem prac kilkunastu nastolatków o niewykształconym jeszcze smaku. Bez kogoś w zespole kto zadecydowałby o spójnej wizji artystycznej.

Problem leży w tym, że w tym intrze doskonale widać co jest wzięte z oryginału a co dodali od siebie twórcy. I oba te elementy pasują do siebie jak pięść do oka. No jaki jest sens wrzucania jakiegoś losowego superwojownika rozkładającego orków na lewo i prawo do zilustruwania narracji o tym, że wojna z orkami jest ciężka i coraz bardziej obciążająca? Albo jaki jest sens wciskać zdanie o wieloletnich próbach pozbycia się bariery pomiędzy jej stworzenie a moment konsternacji tuż po niej?
Dla mnie to jest oczywisty znak, że twórcy po prostu nie rozumieją tekstu nad którym pracują i po prostu aż trzęsą się żeby coś od siebie dodać. Nieważne czy będzie pasowało czy nie.

Niebezpiecznie przypomina mi to netfliksowego wiedźmina, gdzie też wszyscy byli tak zajarani opowiadaniem swojej własnej historii, że gdzieś po drodze zgubili książki Sapkowskiego...

Ta gra może byłaby w porządku Gothiklajkiem - w innych realiach, z innym stylem, ale osadzona na pewnych charakterystycznych elementach Gothika. Natomiast Gothikiem to ona po prostu nie jest. I to nie ze względu na nowszą technologię (która też - umówmy się - imponująca nie jest) ale właśnie ze względu na to, że utraciła esencję pierwszego Gothika. Coś co wyróżniało ją od dwójki, trójki czy Risena. Szczerze liczę na to, że wyjdzie coś co zapewni nam kawał dobrej rozrywki. Ale naprawdę przestańmy się oszukiwać, że ta gra dobrze oddaje ducha oryginału.

03.06.2026 07:01
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

kacyk71 Jeden gość.

Pojedyncza osoba nie decyduje o kształcie całego projektu, więc ani nie możemy powiedzieć, że dzięki niemu Kroniki są takie dobre, ani że to on zadecydował o formie remaka

03.06.2026 06:57
MilornDiester
4
odpowiedz
MilornDiester
59

Marder "Nie podoba się to zrób lepiej"

Myślałem, że ten bezsensowny argument już dawno odszedł w zapomnienie, ale widzę, że dobrze się trzyma...

02.06.2026 22:06
MilornDiester
7
odpowiedz
19 odpowiedzi
MilornDiester
59

Jak oni mogli nawet to zepsuć?

Jedyne co jest dobre w tym intro to fakt, że oglądanie go pozwoliło mi wreszcie zrozumieć, gdzie leży problem tej produkcji.

Po prostu twórcy tego remaku mają mentalność twórców "Mrocznych Tajemnic"!

Wszędzie wrzucają jakieś nietrzymające się kupy bzdety, bez ładu, składu, ani wyczucia estetycznego czy jakiejś selekcji pod względem jakości.

Z tym, że w przypadku autorów MT mówimy o fanach-moderach, 20 lat temu, w jakiejś części zapewne nawet niepełnoletnich, którzy zachłysnęli się możliwościami modowania i chcieli zrobić jak największego moda, nie patrząc na spójną wizję (każdy chciał dodać coś co akurat go jarało)

A tutaj patrzymy na pracę profesjonalnego - rzekomo - studia, w którym ludzie przez lata brali wypłatę za pracowanie nad uznaną marką!

I w obu tych przypadkach widzimy dokładnie ten sam syndrom - "nawalmy do gry absolutnie wszystko co tylko możemy żeby wyglądało, że jest postęp w stosunku do oryginału".

I w efekcie tego mamy intro przepełnione niepotrzebnymi odzywkami, ninja strażnikiem bawiącym się w hawkeya, nawet brak spójności w wypowiadanych zdaniach (po stworzeniu bariery Xardas mówi o latach prób nad jej zniszczeniem po czym... wracamy znowu do wydarzeń tuż po zniszczeniu bariery i buntu kopaczy!)

Potem ktoś będzie pisał, że remake "musi się różnić bo inaczej po co go robić i hehe pewnie chciałbyś grać z kwadratowymi modelami purysto".

Tylko, że oni nie rozumieją absolutnie nic z gry, którą rimejkują. Nie umieli dobrać kolorów, pory roku, klimatu i pogody, projektu architektury, ekwipunku, skali... Remake powinien oddawać ducha oryginału za pomocą nowoczesnej technologii. Tymczasem oni nie znają się najwyraźniej na technologii (bo gra jest wciąż lata do tyłu w porównaniu z konkurencją) a ducha nie rozumieją, więc w zamian raczą nas kaskadą "fajnych pomysłów", które wygladają jak fanfik dwunastolatka.

02.06.2026 21:45
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Dead Men Jaki dokument?

02.06.2026 21:35
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Lateralus Ostatnio zaktualizowali wynik sprzedaży z 60 do 65 mln więc "coś tam" wciąż się sprzedaje...

A porownanie do starych gier jest kompletnie nietrafione.

Postęp graficzny wyhamował i od poprzedniej generacji już wygląd gry więcej zawdzięcza talentowi twórców niż mocy obliczeniowej. Porownaj sobie te gry z lat 90 do 2000 oraz 10tych do 20tych.

Zobacz jaka jest różnica miedzy Gothikiem (2001) a Skyrimem (2011) albo Wiedźminem 2 (2011). A teraz porównaj sobie Wiedźmina 3 (2015) z Avowed (2025) czy nawet absolutnie topowym KCD2 (2025).

Oczywiscie, widać postęp, wiekszą liczbę detali, wyższe tekstury itd. ale wyłącznie przez zestawienie z najlepszymi. Od tych srednich (avowed, Starfield) Wiedźmin 3 miejscami odstaje trochę a miejscami wygrywa estetyką czy stylem. Zupełnie inna sytuacja niż w przypadku Gothika i Wiedźmina 2, gdzie mówimy o zupełnie różnych jakościach.

Dodając do tego update graficzny W3 i kolejne poprawki, które pewnie przyjdą wraz z dodatkiem to... tak. Jak najbardziej można oczekiwać, że kolejne pokolenia się wkręcą.

02.06.2026 19:30
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Premiera nowego dodatku na pewno spowoduje znaczący sprzedaż podstawki i wcześniejszych dodatków.

Wystarczy pomyśleć, ile roczników graczy weszło w wiek potencjalnego zainteresowania, od czasu premiery oryginału. Osoby, które dzisiaj wchodzą w pełnoletniość, miały w 2015... 7 lat...

Pośród tych wszystkich graczy na pewno jest spora grupa, w której gusta W3 wpasowuje się bardzo dobrze, ale po prostu nie przykuwali do niego większej wagi z powodu natłoku innych produkcji, o których było głośno. Jest też na pewno spora grupa, która w tego typu gry nie gra, ale W3 może być tą produkcją, która ich przekona. Oni wszyscy będą teraz obserwować (już zaczęli) całe to poruszenie, które będzie się działo wokół tego dodatku. Na razie był jeden wpis, który już rozpalił Internet a przecież zwiastuny, gameplaye, zapowiedzi dopiero nadejdą. A po nich oczywiście sama premiera, recenzje, opinie, dyskusje, wyniki sprzedaży, wideoeseje z milionowymi zasięgami...

Przeogromna ilość treści w Internecie (i nie tylko), która ms szansę wzbudzić w człowieku pytanie "hej, może warto by sprawdzić czym wszyscy się tak ekscytują?".

02.06.2026 19:20
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Lateralus Dzisiejsi 20 latkowie mieli 9 lat w momencie premiery tej gry. Bardzo wielu potencjalnie zainteresowanych mogło sobie tytuł odpuścić zwyczajnie dlatego, że ominął ich największy hype. Nawet ten najwyższy peak czyli premiera serialu to było aż 6 lat temu. Ówcześni 12latkowie są obecnie pełnoletni i wielu może się tą grą zainteresować.

02.06.2026 10:49
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan Dwójka na pewno jest w planie jako możliwość, jeśli powiedzie się jedynka.

Zresztą, bardzo by się jej to przydało - nie tyle od strony graficznej co pod względem rozbudowy zarówno obszarów gry jak i fabuły, która została mocno przycięta z powodu skromnych zasobów.

W remaku mogliby uczynić każdy z hubów takim małym open-worldem o wielkości podobnej do Białego Sadu i wypełnić je zawartością. Takie Flotsam, Vergen, Obóz Henselta, Loc Muine... to wszystko mogłyby być dużo wieksze obszary z dodatkowymi zleceniami, questami pobocznymi etc. I to bez potrzeby pójścia w jakieś fetchquesty.

No ale najbardziej to marzyłoby mi się wydłużenie trochę tej rozgrywki, zawarcie większej liczby wątków nawiązujacych do W1 i W3. Marzyłaby mi się historia powrotu Geralta z Loc Muine, powolne odzyskiwanie wspomnień, pożegnanie z bohaterami z 2ki, ponowne spotkanie z Vesemirem...

Generalnie oryginalna wiedźmińska trylogia miała duży problem ze spójnością, wynikającą z drastycznych zmian w CDPie i jego rozwoju. Teraz wszystko ma powstawać na jednej technologii z W4, więc liczę na to że dostaniemy całą trylogię w nowym, spójnym wizualnie, fabularnie i mechanicznie wydaniu.

Z tego powodu myślę, że dostaniemy również remake W3. Koniec końców, gra ma 11 lat a zanim dojdziemy do premiery drugiego remaka, może już mieć ich 20. Po takim czasie naprawdę można spokojnie myśleć o nowej wersji.

02.06.2026 10:36
MilornDiester
3
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan One budują atmosferę wokół gry.

Z CP77 też tak było, że poza paroma konkretnymi przypadkami, trudno było znaleźć takie ewidentne przykłady kłamstwa w prezentacjach i komunikatach firmy.

Natomiast ciągłe wywiady, zapowiedzi, sugestie etc. sprawiły że "powszechnie wiadomo było" co ta gra będzie zawierać.

No i ostatecznie nie zawierała i zawierać nie mogła bo to już bardziej były legendy miejskie czego to w grze nie będzie niż oficjalne zapowiedzi.

02.06.2026 10:33
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Gholume *na akcjach

01.06.2026 20:40
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Darek1785 Tak. Doskonała gierka, żeby sobie w wolny dzień rano do kawy popykać.

01.06.2026 19:51
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Darek1785 Trochę jest ubogi, ale jak odkryłem ostatnio misje ekonomiczne i wojenne to tam jest wyzwań na kolejne 50h gry bo niektore to jest jakies szaleństwo

01.06.2026 18:58
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Felo74 A mogliby po prostu wydać Twierdzę 2, która byłaby rzeczywiście kontynuacją poprzedniej i pozostawała w tym samym stylu (tylko poprawionym) zamiast od 20 lat próbować nadgonić rok 2005.

Odbiór "Twierdzy w 8k" pokazuje, że dużo większe szanse ma ta seria z "retro-grafiką" niż gonieniem za nowszą technologią. Musieliby zrobić coś w stylu Manor Lords żeby to miało sens, tylko po co powielać coś co ktoś już zrobił?

01.06.2026 18:47
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Zagrałem ostatnio ponownie w Twierdzę w wersji HD.
(Mam w tym wydaniu jakieś 60h a nie sięgnąłem jeszcze po tę nowszą)

Zadziwiające jest jak dobrze się sprawdza ta formuła - sielski klimat, satysfakcjonujący system budowania, mechaniki, które potrafią naprawdę postawić wyzwanie, ale też czasami nagrodzić pięknie rozwijającą się osadą.

Mam nadzieję, że wrócą do grafiki 2d (ale w wysokiej rozdzielczości i płynnymi animacjami jak w nowych edycjach), dodadzą trochę nowych mechanik, fajną historię ale nie będą kombinować. Jak dla mnie dużo lepiej się to sprawdza niż wszystko co wyszło w 3d.

01.06.2026 17:30
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59
Image

Persecuted Gothic powinien wyglądać mniej więcej tak. Jałowy krajobraz i ponura kolorystyka (nawet przy świecącym słońcu!) wcale nie muszą wyglądać brzydko. Po prostu jak się nie umie zrobić ładnej grafiki to łatwiej jest odciągnąć uwagę gracza pstrokacizną, postprocessingiem i nadmiarem jaskrawego światła.

01.06.2026 15:39
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

CJzSanAndreas Doszliśmy w końcu do pewnej technologicznej stabilności.

W poprzedniej dekadzie, gry wyglądały z roku na rok wyraźnie coraz piekniej. Dzisiaj są to zmiany raczej kosmetyczne.

Dlatego warto przenosić na nowe fundamenty technologiczne te produkcje, których rdzeń się nie zdezaktualizował ale mocno odpychają przez przestarzałe wizualia, ograniczane sprzętem sprzed 20 lat.

Szkoda tylko, że ten remake jakoś tak sam zdaje się pozostawać w poprzedniej epoce...

01.06.2026 14:11
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan Rzucilo mi sie w oczy, jak jakiś pracownik z Yigsoftu na fali wpisów o PP napisał, że wreszcie może się pochwalić nad czym pracowali. Niestety, nie zapisałem sobie...

Wracając jeszcze do dodatków...

Dużo bardziej chciałbym żeby Fool's Theory po Pieśniach skupiło się na remaku 1 a potem 2 (do tego czasu pewnie 3ka też sie doczeka bo to za kolejne 10 lat będzie)...

...a w międzyczasie, inne studio zajęło się robieniem dodatków do CP77.

Jak dobrze pójdzie to za niecały rok będziemy mieć dodatek do W3, za 1.5 roku będziemy mieć W4 a potem całą serię Remake/W5/Remake2/W6. Natomiast na CP2 pewnie jeszcze z minimum 4 lata należałoby poczekać a zapewne i więcej bo zespół wciąż się buduje...

W tym czasie możnaby dać co najmniej 2 duże rozszerzenia do CP77, które trzymałyby grę cały czas w świadomości graczy. Najlepiej gdzieś za dwa lata, po premierze W4 niech zapowiedzą dodatek do drugiej serii, żeby trochę odmienności w tym zalewie wiedźmiństwa wprowadzić.

01.06.2026 13:00
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Zapewne znowu będzie wiele szumu wokół produktu, który szybko odejdzie w zapomnienie.

Jak wydadzą po prostu dobry produkt, który spełni oczekiwania konsumenta to odniesie sukces i bez wydziwiania.

GT 8800, GTX 660, 970, 1080/ti... to były przykłady produktów, które każdy chciał mieć i do dziś dobrze wspomina.

No, ale gracze już od bardzo dawna nie są ich klientami więc trudno oczekiwać by zaczęli wydawać znowu produkty dla nich.

01.06.2026 12:53
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan Rebel Wolves zna zarówna silnik RedEngine jak i UE5 bo na nim tworzą Bloodwalkera.

Ale czy chcieliby pracować z Redami..? Cóż... nie rozstali się w najlepszej atmosferze...

Delikatnie mówiąc.

01.06.2026 12:52
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan W pewnym sensie się zgadzam bo sam pisałem, że te kolejne części to bedą w pewnym sensie takie dodatki.

Natomiast nie oznacza to, że mając taką możliwość, REDZi nie zdecydowali by się na dodatkowe rozszerzenie. Może nie na poziomie KiW albo PL ale takie mniejsze Serca z Kamienia... na pewno znalazło by sie mnóstwo chętnych.

A Yigsoft akurat angażuje się w Pieśni Przeszłości. A przynajmniej tak pisał jeden z pracowników ostatnio.

01.06.2026 08:56
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Shagwest Zobaczcie sobie wszyscy jak wygląda drugi Hellblade na tym samym silniku.

To jest właśnie klimat Gothika w nowoczesnej oprawie.

Oczywiscie, nie wymagajmy aby open world miał taki poziom detali natomiast samą stylistykę i kierunek artystyczny dobrze oddaje.

01.06.2026 08:53
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

NekoRei
Wielokrotnie krytykowałem tu Gothic remake a potem przy każdym nowym, lepszym materiale odradzała się we mnie nadzieja, że jednak coś z tego będzie.

I chociaż nie zagram na premierę (to co na razie oglądam nie zachęca zeby wydac wiecej niz 100 na ten produkt) to jednak wciąż liczę na to, że gra zaskoczy pozytywnie.

Bardzo bym chciał żeby ta produkcja się udała, żeby była przynajmniej sympatycznym powrotem do klasyka... ale no, jak na razie Alkimia po prostu nie daje powodów do takiego przekonania.

Nie ma co upraszczać wszystkiego do "złe ludzie nie grali a oceniają". Przez te lata pojawiło się mnóstwo materiałów, mamy oryginał i inne gry do porównywania, gra ma swoje wyraźne bolączki i nic dziwnego w tym, że rodzi to dyskusje i odmienne stanowiska.

31.05.2026 21:37
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Bukary *Raczej

A nuż uda im się dogadać z kolejnym, post-cdpowym studiem na outsorcing prac?

Najbardziej rzucającym się w oczy byłoby oczywiście Rebel Wolves, ale jeśli Bloodwalker odniesie sukces, to raczej nie będą zainteresowani.

Niemniej jak się poszuka w googlu to pokazuje jeszcze przynajmniej trzy studia założone przez weteranów CDPu. Aż by się prosiło by któremuś zlecić pracę nad dodatkiem do CP77, który by wyszedł tak za 3-4 lata, na rok przed premierą sequela. Jak się dzisiaj za to zabiorą to może wyjść coś potężnego. A do tego czasu CP77 będzie miał już status klasyka.

31.05.2026 21:04
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59
Wideo

Jasne, jak przymrużymy oczy i będziemy patrzeć przez palce, Cień Mordoru czy War in the North mogą cosplayować action RPG. Mieliśmy nawet taktyczne jRPG The Third Age. Po drodze zdarzył się wysyp mniej lub bardziej udanych strategii, akcyjniaków i zręcznościówek. Dostaliśmy nawet Lord of the Rings Online.

Generalnie, w temacie historii gier tolkienowskich, polecam materiał ze sprawdzonym insiderem, bo tam jest praktycznie wszystko:
https://youtu.be/ahJxI4pVzE4?si=kYAMOYnwoCpQqvqC

31.05.2026 14:10
MilornDiester
3
odpowiedz
MilornDiester
59

piotr1399 Czemu nie mogą zlecić tego innemu zespołowi?

31.05.2026 10:52
MilornDiester
2
odpowiedz
20 odpowiedzi
MilornDiester
59

Wolałbym aby poszedł w inny sposób i dostał jeszcze jeden dodatek za parę lat...

31.05.2026 10:49
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

TwojaStaraWTeamie Tym lepiej dla produkcji.

Większa motywacja twórców i całość budżetu na stworzenie dodatku.

29.05.2026 21:07
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Ergo Na bardzo podstawowym poziomie tak.

Kiedy gra ma sprzedać kilka/kilkanaście mln egzemplarzy, może sobie pozwolić na to aby stracić część graczy tym, że ma protagonistkę w zamian za tych, których przyciągnie wyrazistą opowieścią opartą na tej postaci. Albo po prostu tych, którzy preferują granie kobietą.

Natomiast (i to starałem się od początku opisać), gra która chce wejść do top10 bestsellerów musi przekonać i jednych i drugich. A męski bohater jest po prostu bardziej neutralnym wyborem, który raczej nikogo nie zachęci, ale też nikogo nie zrazi. Kobieca bohaterka do pewnego poziomu będzie zachęcać a od pewnego raczej zniechęcać.

29.05.2026 20:58
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Ergo Możliwe. Ale jak na razie tego nie wiemy.

Nie chcę nikogo przekonywać, że "gra z kobietą w roli głównej na pewno nie sprzeda się tak dobrze jak W3" ani że "W3 sprzedał się tak dobrze tylko i wyłącznie dlatego, że w roli głównej był facet".

Oba te stwierdzenia są absurdalne.

Tym co jednak nie jest absurdalne, jest uwaga która zapoczątkowała całą tę dyskusję, że płeć głównego bohatera nie ma żadnego znaczenia.

Moim zdaniem nie ma znaczenia dla jakości produkcji - mnie na pewno nie powstrzyma przed zagraniem - ale może mieć wpływ na ogólną sprzedaż. Wielokrotnie, w internecie jak i na żywo, spotkałem się z podejściem "a... w sumie bym zagrał, ale odpuszczę sobie bo nie lubię grać babą". Dla mnie, jako kogoś kto uwielbia Hellblady, Plague Tale, Medium i nowe Tomb Raidery, brzmi to absurdalnie ALE nie zamierzam kwestionować, że tacy ludzie są.

I wydaje mi się całkiem prawdopodobne, że jak się ich podliczy to może wyjść w sprzedaży. Może nie tak, że od razu im się gra nie zwróci, ale np. paru mln im do W3 zabraknie.

29.05.2026 20:38
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Ergo Gdybyś przeczytał co napisałem to byś wiedział jakie jest moje stanowisko i nie musiałbyś się kłócić.

Dyskusja tyczy się tego czy płeć bohatera zadecyduje o sukcesie Wiedźmina.

Autor pierwszego komentarza napisał, że może nie odnieść spodziewanego sukcesu bo zmieniono płeć bohaterce a wielu graczy woli grać chłopem.

Na to padła odpowiedź:

Ta. Tomb Raider, Horizon, TLoU czy Control to porażki jak cholera, bo gra się babą.

No to udowodniłem, że wymienione gry nie są żadnym punktem odniesienia ponieważ ta która odniosła największy sukces i pobiła rekord guinnessa, nie sprzedała nawet POŁOWY tej liczby egzemplarzy jaką sprzedał Wiedźmin 3.

A następnie wytłumaczyłem wyczerpująco co wpływa na zainteresowanie grą i dlaczego im bardziej zwiększymy spodziewaną liczbę sprzedanych egzemplarzy, tym większe znaczenie mogą mieć czynniki, które wcześniej są pomijalne.

rozmawiamy o wpływie płci postaci na sprzedaż, a ty wyskakujesz z gatunkami gier

No tak. Ponieważ przy pewnej liczbie spodziewanej sprzedaży, płeć bohatera może wpływać tak samo jak gatunek gry oraz wiele innych zmiennych.

Ale skoro Panu się nie chce czytać tekstów to napiszę krócej:

Tomb Raider, Horizon, TLoU czy Control odniosły sukces ponieważ zawiesiły sobie niżej poprzeczkę.
Wiedźmin 4 celuje w liczbę sprzedanych egzemplarzy, do której jeszcze żadna gra z kobiecą bohaterką w roli głównej nawet się nie zbliżyła

29.05.2026 20:08
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Ergo To jak się Wam nie chce czytać to po co w ogóle wchodzicie w dyskusję?

29.05.2026 18:43
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Ergo PUBG to gra multiplayer, w której trudność jest zależna od poziomu samych graczy. W tym znaczeniu słowa "prosta" nie da się jej po prostu przyporządkować żadnego poziomu. Natomiast jest bardzo, ale to bardzo prosta w znaczeniu koncepcji rozgrywki - strzelanka osadzona we współczesnych realiach, w której grupa graczy spotyka się na mapie i walczy ze sobą. Tu naprawdę nie ma nic niszowego. Nie trzeba być fanem steampunku, cyberpunku, wczesnego średniowiecza czy sci-fi żeby się w to wciągnąć. Każdy, niezależnie od gustów estetycznych, może sobie tę grę odpalić i nie znajdzie nic specjalnego co by go od gry odrzuciło.

Inaczej jest już chociażby w przypadku gier CDP, gdzie są tacy, którzy są wielkimi fanami CP77 ale nie kręci ich Wiedźmin i vice versa. Tak samo jest nawet z bardzo popularnymi seriami strzelanek jak COD czy BF, gdzie gracze na przemian narzekają i cieszą się z tego w jakich realiach gra jest osadzona.

To jest po prostu kwestia różnych zbiorów graczy, których gusta w pewnych zakresach się pokrywają a w innych nie.
Np. CP77 jest nastawioną na fabułę, grą akcji z elementami RPG, z mechaniką strzelania z pierwszej osoby, osadzoną otwartym świecie w realiach Cyberpunka (szerzej sci-fi).
Mogą po nią sięgnąć ludzie lubiący dobre fabuły w grach, fani RPGów, fani shooterów FPP, fani Cyberpunka, fani open-worldów etc. etc.
Jednocześnie jednak, są ludzie, którzy poszczególnych elementów nie lubią - komuś może nie leżeć stylistyka cyberpunk, ale fabuła jest na tyle intrygująca aby grę sprawdzić. Kto inny ma w pompie fabułę, ale lubi strzelanki. Ktoś nie lubi open-worldów, ale reszta elementów go przekona. Są jednak tacy, którzy poszczególnych elementów nie lubią na tyle, że w ogóle ich gra nie zainteresuje. Np. nie są w stanie grać w gry z widokiem FPP. Albo nie cierpią stylistyki i reszta ich po prostu nie obchodzi. Są też tacy, dla których jeden tylko element jest tak ważny, że zagrają nawet jak wszystko inne im się nie podoba. Np. ktoś jest tak spragniony gatunku CP, że zagra we wszystko co się w nim pojawi niezależnie od reszty.

Tych czynników definiujących grę jest nieskończenie dużo - i każdy ma różną wagę tzn. inną liczbę osób, która uważa dany element za plus lub minus. Jedną, ale dalece nie najważniejszą taką cechą, jest płeć bohatera.

I teraz.

Jeśli ktoś chce się przebić i zagwarantować sukces swojej gry, to stara się znaleźć jakąś niszę i stworzyć jak najsilniejszą tożsamość dla swojej gry. Izoluje w ten sposób ogromną część graczy, ale upewnia się, że ci którzy w tych klimatach gustują, dostaną coś dokładnie pod siebie. Z tego też powodu zazwyczaj bardzo niszowe gierki potrafią mieć bardzo wysoką średnią ocen i sprzedawać się w np. kilku tysiącach egzemplarzy. Ponieważ dla tych, w których gusta trafiły są super zadowoleni, a cała reszta nawet na grę nie spogląda.

Natomiast jeśli ktoś chce pobić rekordy, to musi myśleć nie tylko o tym jak do siebie przekonać, ale też jak do siebie nie zrazić. Bo rekordów nie ustanawia się tym, że grupka entuzjastów będzie wielbić twoją grę, ale tym, że poza tą wąską grupą znajdą się szerokie tłumy które kupią, spędzą trochę miłych godzin i uznają, że jest w porządku.

Dlatego tu pojawiają się zazwyczaj bardzo sprawdzone klimaty - współczesność, nieodległa przyszłość, fantasy osadzone w quasi-średniowieczu. Gameplay oparty na jakiejś zrozumiałej akcji. Nie za wysoki poziom trudności. Ładna, przyjemna dla oka grafika (często idąca w realizm). Jakoś nie widzę żadnego steampunku ani gothic horroru w top sprzedających się grach...

Pytanie nad którym się tu cały czas pochylamy brzmi "czy płeć bohatera jest wystarczająco ważna dla wystarczająco dużej liczby graczy, żeby zablokować drogę W4 do pobicia rekordu sprzedaży W3?".

Moim skromnym zdaniem, odpowiedź brzmi - nie.

Jeśli gra będzie wystarczająco dobra pod wszystkimi innymi względami to to będzie szczegół. Wolę też osobiście Ciri od jakiegoś wykreowanego noname'a.

Natomiast jest to rzecz, której jeszcze nie możemy być pewni bo nie mamy jeszcze precedensu, który potwierdzałby przeciwny argument - najwyższy poziom sprzedaży, na jaki wspięła się gra z kobiecą protagonistką, to poziom 25 mln egzemplarzy. Czyli dużo poniżej wymaganych 65 mln.

ALE.

Nie jesteśmy też w stanie powiedzieć, że brało się to z tego, że bohaterka była kobietą a nie z tego, że gra nie była po prostu aż tak uniwersalnie dobra.

Po prostu na razie wiemy tyle, że najlepiej sprzedające się gry miały facetów w rolach głównych i nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy jest tutaj związek przyczynowo-skutkowy, czy tylko korelacja.

29.05.2026 14:31
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Mitsuki Miejmy nadzieję, że wrócą do tego zakończenia. To byłby piękny łuk fabularny.

29.05.2026 14:30
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Jans Ja tam akurat wolę Ciri od tego rozwiązania. Wiedźmin to nie jest jakoś bardzo szczegółowo zarysowane uniwersum i jeśli oddalimy się od głównych postaci, może się okazać, że stracimy tożsamość marki.

Niemniej pewnie łatwiej byłoby zachęcić wiekszą liczbę graczy idąc w kierunku tego z CP77 - bohater możliwy do spersonalizowania ale jednak dość mocno sprecyzowany.

29.05.2026 14:15
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Persecuted Podałem. Najlepiej sprzedająca się gra z kobietą w roli głównej, rozeszła się w 25 mln egzemplarzy i została wpisana do księgi rekordów guinnessa. Czyli o 40 mln mniej niż Wiedźmin 3. 50 najlepiej sprzedających się gier ma albo męskiego bohatera, albo możliwość wyboru albo w ogóle nie ma bohatera.

Wystarczyło doczytać do końca.

29.05.2026 13:57
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Z drugiej strony... Nie wiem jak teraz ale w ostatnich latach za tak 1000 zł dało się kupić 3080, która do dziś ciągnie bardzo ładnie wszystkie produkcje. A jak ktoś gra w FHD (wciąż często natywna rozdzielczość na konsolach) to już w ogóle przez kilka lat jeszcze będzie grał na wysokich/ultra.

29.05.2026 13:54
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Wronski Inwestowanie w PC miałoby sens dla MS, gdyby posiadał tam sklep będący realną konkurencją Steama. Wtedy tam mógłby wypuszczać exy, Game Pass etc. i zarabiać nie tylko na tym, ale też na % od sprzedanych tam gier. Tymczasem oni dostarczają system i gry a potem i tak sami jeszcze płacą steamowi żeby u nich sprzedawać.

Cała zabawa z inwestowaniem we własny system polega na tym by czerpać potem korzyści ze sprzedaży third-party. Tak jak SONY zarobi 30% od każdego sprzedanego GTAVI mimo, że samo gry nie zrobiło.

Gdyby MS czerpał korzyści z każdej gry sprzedanej na Windowsie to wtedy rzeczywiście opłacałoby im się żeby jak najwięcej graczy wybierało tę platformę do grania. Tymczasem to oni muszą oddawać część zysków Steamowi za to, że wydają swoje gry na własnym systemie, bo ich własny sklep jest tak beznadziejny, że nikt by tam nie kupił.

29.05.2026 13:46
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Arkadiano Sęk w tym, że właśnie dołożyliśmy. Będąc częścią społeczeństwa, w którym rodacy mogli coś takiego stworzyć. Oczywiście to bardzo skromny udział w porównaniu do tego co zrobili nasi przodkowie etc. ale z jakiegoś powodu podobna gra nie powstała na Białorusi, w Indiach, Brazylii czy w Rosji. Oczywiście, że najbardziej dumni powinni być sami twórcy, ale oni też wychowali się w jakiejś rzeczywistości, odebrali edukację, zaznajamiali się z określoną kulturą, wreszcie mieli infrastrukturę i warunki żeby pracować. Ciekawy czy jakby wyjechali do Kongo to byliby w stanie zrobić tę samą grę?

29.05.2026 13:42
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Metaverse Oby tak było. Oby rzeczywiście wyciągnęli lekcję i wręcz panicznie bali się nawalić drugi raz.

Zresztą. Fakt, że CP77 do tej pory sprzedał 40 mln mniej kopii niż W3 mimo, że był produkcją droższą, bardziej promowaną i z większym hypem powinien im coś powiedzieć...

29.05.2026 13:40
MilornDiester
6
odpowiedz
MilornDiester
59

Persecuted Tu nie chodzi o to, że gra z kobiecą bohaterką się koniecznie nie sprzeda. Tu chodzi o to, że gra z kobiecą bohaterką ma mniejsze szanse na pobicie rekordów.

Mówimy o dobiciu do 65 mln egzemplarzy lub nawet przebiciu tej liczby - bo tyle wykręciła część z Geraltem w roli głównej.

Do pewnego poziomu kobieca bohaterka nie jest problemem - wręcz może być zaletą w konkretnych niszach - ale od pewnego poziomu staje się kolejnym elementem mogącym stać na drodze do pobicia rekordu.

Bo żeby trafić do gry w top10 trzeba zadowolić ogromną liczbę graczy o bardzo, bardzo różnych gustach. Dlatego na tym poziomie w mniejszym stopniu zależy nam na cechach wyróżniających, zbierających "pozytywny elektorat" a na tym by nie zrazić do siebie "negatywnego elektoratu" zbyt oryginalnymi, egzotycznymi, "wyłączającymi" cechami. Nie bez powodu najlepiej sprzedające się gry są bardzo uniwersalne, miejscami nawet "bezpłciowe".

Problem polega na tym, że możesz stworzyć świetnego soulslajka, który podbije niszę fanów gatunku. Możesz zrobić świetną przygodówkę point n click, która będzie spełnieniem fanów gatunku. Możesz zrobić doskonałego boomershootera, retro arcadówkę, survival horror albo visual novel, które będą spełnieniem marzeń ortodoksyjnych fanów gatunku ale... Ale nigdy nie przebijesz tą grą granic tego gatunku. Żadna z nich nie sprzeda się we wszystkich tych grupach. Żeby gra sprzedała się we wszystkich tych grupach, musi być produkcją synkretyczną, łączyć elementy różnych gatunków w takim stopniu by każdego z fanów zainteresować a jednocześnie nie przesadzać z żadnym z nich by nikogo nie zrazić.

Kiedy chcemy trafić "do wszystkich", mniej koncentrujemy się na tym by trafić do poszczególnej grupy a bardziej na tym by żadnej nie zrazić.

Dlatego co mamy topce najlepiej sprzedających się gier?

- Tetris - prosta zręcznościówka logiczna, o banalnych zasadach, w którą można popykać przez kwadrans z nudów albo organizować zawody dla mistrzów trenujących w to latami
- Minecraft - open world, w którym nie mamy jasno określonych celów, family friendly, w którą można się po prostu bawić ze znajomymi od lat 7 d 97
- GTA V - bardzo prosta mechanika, bardzo neutralny świat (nasza rzeczywistość), bardzo prosta rozrywka, ogromny budżet
- RDR2 - to samo ale na Dzikim Zachodzie i z dobrą fabułą
- Wii Sports, Mario Cards, PUBG, Terraria, no i Wiedźmin 3... można wymieniać dalej ale chyba już wiadomo o co chodzi...

Nie mamy tutaj gier, które miałyby trudne mechaniki, celowałyby w jakieś konkretne gusta, prezentowałyby jakiś wyszukany koncept.

Wiedźmin 3 i tak jest dość specyficzny jak na pozostałe ale... gra nie jest trudna, nie jest skomplikowana mechanicznie, jest RPGiem (ale nie zbyt hardcorowym), ma otwarty świat (ale do tego się nie ogranicza), ma w miarę realistyczny, niezbyt egzotyczny świat... No i lubianego bohatera, który też jest takim "domyślnym bohaterem" - białym mężczyzną z mieczem, który walczy z potworami i broni słabszych. Oczywiście do tego dochodzą niuanse, ale nie każdy chce w nie wchodzić.

Widać to też przez to ile osób narzeka na "nudną walkę" i "proste mechaniki". Ale czy ci narzekający by się zgodzili co do tego jaką walkę widzieliby w zamian? Realistyczną szermierkę z KCD2? Soulslika? Efektownego slashera? Planowanie walk jak w turowych RPGach? Każdy zapewne dałby inną odpowiedź.

A ta walka, która jest, jest właśnie taka z tego względu, że musi nie zrazić wystarczająco dużo osób i być narzędziem do pokazania innych elementów przemawiających na korzyść tej produkcji.

Natomiast co do Ciri będącej główną bohaterką... nie da się ukryć, że dla wielu osób będzie to minus. Po prostu wolą grać facetem. To jest dla nich domyślny wybór. Wolno im. Mają do tego prawo. Ci którzy lubią serię, lubią dobrą fabułę, lubią grać postacią żeńską lub im to nie przeszkadza to wciąż miliony graczy... ale czy to wystarczy?

Jak do tej pory, najlepiej sprzedającą się grą z kobietą w roli głównej jest Horizon Zero Dawn - ok. 25 mln egzemplarzy. To jest szczyt, o którym na razie wiemy, że postać żeńska nie będzie stanowić dla niego problemu. Ale wyżej? Czy uda się zebrać dodatkowe 40 mln aby pobić wynik Dzikiego Gonu? Czy uda się to zrobić bez tych, zapewne milionów, graczy którzy po prostu nie lubią grać kobietą a seria Wiedźmin nie jest dla nich tak pociągająca by zrobić wyjątek?

To tutaj leży tak naprawdę wątpliwość nad którą się pochylamy.

Ja tam w W4 zamierzam pograć i uważam, że Ciri to naturalny krok dla serii. Cieszę się też, że nie będą męczyć Geralta przez kolejną trylogię, kiedy to już pierwsza gra wyciągnęła go z zasłużonej w książkach emerytury. Ale spodziewam się, że dla wielu graczy, których nie interesuje tak bardzo lore, fabuły i bohaterowie a chcą sobie po prostu pochodzić po ładnym świecie i pozabijać potwory, główna bohaterka będzie stanowić duży argument za tym by gry nie kupować.

29.05.2026 12:48
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

GraczR Raczej dodatek będzie się dział dobrych parę lat po tych wydarzeniach. Najlepiej aby oddawał te 10 lat które minęło pomiędzy.

Pamiętam, jak niedługo po premierze Krwi i Wina mówiłem, że w sumie to powinni wrócić do tej serii dopiero za jakieś 10 lat i zrobić opowieść o Geralcie w stylu Logana, który akurat wtedy wychodził.

No cóż... ani się obejrzeliśmy a jesteśmy w tym miejscu.

29.05.2026 12:46
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Ojboli Ja tam liczę na to, że w ten sposób dodatek się zakończy i całość zatoczy piękny łuk...

29.05.2026 12:36
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59
Image

Jeszcze odnośnie skali projektu.

Nie wiem skąd źródło, ale nad dodatkiem ma w tej chwili pracować rzekomo aż 190 osób.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w szczytowym momencie prac nad W3 siedziało nad nim 240 osób to jest to liczba ogromna. Zaczynali natomiast mając trochę ponad 100...

W dodatku praca nad dodatkiem zajmie jakieś 3 lata (pierwsze plotki rok temu, prace już trwały, premiera w przyszłym roku).

Czyli nad dodatkiem do skończonej już gry która ma gotowe assety, technologię, mechaniki etc. Pracuje niemal tak samo duży zespół, przez niemal tak samo długi czas jak nad podstawką, która była ogromna.

To może być coś naprawdę wielkiego.

29.05.2026 12:31
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan Zobaczymy jak sie Blood of Dawnwalker sprzeda. Jesli dobrze to nie będą chcieli robić na kogoś innego... jeśli gorzej... cóż...

Nie zdziwiłbym się gdyby projekty dla CDPu nie wynikały poniekąd z kondycji Fools Theory. Nie wiem jak sprzedał sie Thaumaturge, ale widziałem że od dawna lata za śmieszne pieniądze do kupienia więc nie zdziwiłbym się jakby ten dodatkowy projekt wynikał po części z tego, że Fool's Theory znalazło się w sytuacji, w której ma dużo zatrudnionych weteranów wiedźmina a niekoniecznie środki na produkcje kolejnych, dużych gier.

Mogli stać przed wyborem - albo zwalniają część zespołu i biorą sie za mniejszy projekt (a pracownicy zapewne w dużej mierze szukają zatrudnienia z powrotem w CDP) albo przyjmują zlecenie i de facto stają się podwykonawcą.

Moim zdaniem jest to doskonały deal i strategia, ponieważ zachowują z jednej strony niezależność jako osobna firma a z drugiej mają stabilność gwarantowaną przez wielkie CDP.

Jeśli devowie odeszli po premierze W3 ze względu na złe warunki pracy i własne ambicje, to teraz zyskują dwie rzeczy jednocześnie bez ogromnego ryzyka "bycia na swoim".

A dla CDPu jest to też super układ bo mają cały dodatkowy zespoł (w tym momencie nad dodatkiem pracuje 190 osób czyli prawie tyle co w szczytowym momencie nad W3 - 240), który jest złożony z ludzi, których znają i mają doświadczenie w pracy nad ich marką, a jednocześnie są bardziej samodzielni i nie wymagają tyle uwagi ze strony głównego zespołu, który może robić W4 i CP2.

I o ile życzę powodzenia Rebel wolvsom, i nie wiem jak tam wyglądają relacje między zespołami (odeszli w atmosferze skandalu) to liczę na to, że obie strony są gotowe na podobny deal w razie niewystarczającego sukcesu Dawnwalkera.

Mogliby np. Zająć się remakiem 2jki albo dodatkami do W4 albo od razu 5.

Albo też zrobić dodatek do CP77, który przecież jest dużo młodszy od W3 więc może jeszcze zmienią zdanie w tej kwestii...

29.05.2026 11:44
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan W takim razie dochodzimy tutaj po prostu do kwestii gustów bo ja takie rozwiązania (o ile dobrze zrobione) po prostu lubię.

Natomiast uważam, że aby to miało sens, to te wspomnienia powinny być mocno uzasadnione fabularnie. Może nie aż tak jak w Asasynach, gdzie cofamy się w czasie żeby zdobyć informację kluczową dla teraźniejszości... ale od strony fabularnej, tła postaci etc.

Wszyscy przecież pamiętamy doskonały etap otwierający w Kaer Morhen, który wiąże ze sobą sceny (nawet cytaty!) z książek, lokację z W1, postaci które potem spotykamy. Potem się dopiero okazuje, że to był jedynie sen, który mieszał ze sobą różne wątki, które się wydarzyły bądź nie. Ale dostawaliśmy wtedy jak w pigułce informacje o Yennefer, Ciri, Vesemirze, Eskelu, Lambercie, nawet Dzikim Gonie. Informacje kim są i jaka jest ich relacja z Geraltem. Trudno sobie wyobrazić by najbardziej poruszające momenty fabularne - bitwa o Kaer Mothen, wyspa mgieł, Ostatnie Życzenie, Epilog... miały choć w połowie tak silne oddziaływanie jak miały, bez tego krótkiego wstępu, który ustawiał nam całą grę.

Myślę o nowym dodatku trochę w takiej perspektywie - jako mieszaninie kolejnych wydarzeń oraz wspomnień, które przygotują ładunek emocjonalny pod czwórkę.

Oczywiście, nie chodzi o to by teraz odgrzewać "best off" poprzednich części i sagi, i sklejać wyłącznie z tego dodatek. Ale skoro ma on nam pomóc przygotować się do czwórki, to warto by sięgnąć trochę do wspomnień i na ich podstawie nakreślić postać Ciri.

Idealnie by było jakby ten dodatek pozwolił nam się pożegnać z Geraltem oraz przekonał wszystkich tych, którzy nie mogą się przekonać do Ciri jako głównej bohaterki. W obu tych przypadkach przypomnienie kluczowych epizodów z przeszłości może sprawdzić się doskonale.

A skoro na grafikach zobaczyliśmy Belleteyn - noc magii, poezji i emocji... to wydaje się to idealne środowisko do tego by czas i przestrzeń uległy niejakim zaburzeniom. Nie mówiąc już o tym, że sama Ciri jest przecież panią czasu i przestrzeni więc narzędzi fabularnych jest tu aż nadto.

29.05.2026 10:40
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan Myślę, że koniec końców będzie trzeba tak zrobić. I trylogia Ciri, gdzie będziemy dostawać nową część po zaledwie dwóch latach jest ku temu dobrą okazją. Może pójdą w mniejsze dlcki jak w KCD 1 i 2, albo odpuszczą temat zupełnie.

Natomiast w przypadku tego dodatku liczę, że jednak przebiją. To w końcu trzeci, ostatni dodatek do legendarnej już gry na który czekaliśmy 10 lat. I ostatnia przygoda z Geraltem.

Myślę, że to jest akurat taki przypadek, w którym lepiej żeby trochę przesadzili niż niedociągnęli, bo ryzykują popsuciem naprawdę legendarnej passy od W1 do ostatniego dodatku W3. A z drugiej wiele mogą tym dodatkiem osiągnąć.

Potem, jak im się noga powinie przy W4 to zawsze mogą powiedzieć, "ok. nie udało się ze wszystkim, kolejna gra naprawi wszystkie błędy" i lecieć dalej.

29.05.2026 10:14
MilornDiester
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
MilornDiester
59

Nie będzie czasu na dodatki bo same gry będą quasi-dodatkami tzn. będą korzystać z tej samej technologii i rozwiązań gameplayowych (z drobnymi poprawkami i modyfikacjami) do opowiedzenia dalszej historii.

Wyobraźcie sobie takie Krew i Wino, które jest wielkości Dzikiego Gonu - dodaje jeszcze ze dwa lub trzy obszary rozmiaru Toussaint a przejście fabuły z questami pobocznymi to jakieś 70-100 godzin. Myślę, że taka będzie mniej więcej różnica między kolejnymi częściami trylogii.

Aczkolwiek co im szkodzi... zatrudnić jakieś studio do zrobienia dodatku?

Fool's Theory będzie zajęte remakiem (jak jedynka wyjdzie to pewnie zabiorą się za dwójkę)... ale take Rebel Wolves?

Przecież Blood of Dawnwalker nawet wygląda trochę jak taki dodatek do Wieśka. Jakby dostali zasoby i technologię z W4 to spokojnie mogliby do którejś części zrobić po drodze jakiś dodatek. Zwłaszcza, że niedługo wydają swoją grę i będą mieli wolne przebiegi.

29.05.2026 10:07
MilornDiester
8
odpowiedz
6 odpowiedzi
MilornDiester
59

To może wyjaśniać zagadkę planu motywacyjnego.

Początkowo założyli sobie, że wydadzą ot, taki średniej wielkości dodatek - pewnie coś jak Serca z Kamienia - i będą mieli dodatkowe kilkaset mln wpływów przed końcem roku.

Ale pan Borys puścił informację wcześniej, oczekiwania zaczęły rosnąć dużo szybciej niż się spodziewali a po CP77 mają przeczulenie przed tym aby nie wydać projektu zbyt wcześnie i nie zawieść oczekiwań. Inne są przecież oczekiwania zapowiedzianego ni z tego ni z owego dodatku, który będzie miał premierę miesiąc później (wtedy 10-15h przygody to byłby dla wszystkich szok i powszechny zachwyt) a co innego dodatek, o którym mówi się od roku i wszyscy prześcigają się w marzeniach. A nie pomaga, że ostatnimi czasy każdy kolejny dodatek był większy od poprzedniego...

No i teraz wszystkie ręce na pokład, przesuwamy datę premiery, zatrudniamy nowych pracowników, przesuwamy kolejnych do prac nad projektem itd.

Zresztą mamy już podobne przykłady z przeszłości - tak powstawały oba dodatki do W3, które miały być produkcjami na boku a ostatecznie opóźniły rozpoczęcie prac nad CP77, tak powstał Thronebreaker, który miał być rozszerzeniem do karcianki a stał się osobną (mocno niedocenioną) grą, tak powstało w końcu Phantom Liberty, które miało być "odkupieniem win" po tragicznej premierze podstawki.

Liczę na to, że w międzyczasie będą raczej skalę zwiększać niż obcinać i da o sobie znać ambicja zespołu, który będzie chciał przebić jakością i rozmachem poprzednie dodatki. Mogą to wydać nawet za rok.

29.05.2026 09:56
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Samaritan Chodzi o to, że saga książkowa jest tak naprawdę skoncentrowana na Ciri bardziej niż gry i bardziej nawet niż na Geralcie. To ona od pewnego momentu jest de facto główną bohaterką.

Moim zdaniem to wszystko się łączy. Możemy dostać historię, która dzieje się po Krwi i Winie i prowadzi nas do historii Ciri w Wiedźminie 4. Jednocześnie towarzyszy nam w niej Jaskier, który jest pretekstem do wspominania poprzednich opowieści w ramach retrospekcji. A te byłyby z kolei kluczowe dla zrozumienia aktualnych wydarzeń i postaci Ciri.

Moglibyśmy np. w czasie teraźniejszym przemierzać Brokilon z Iorwethem, a towarzyszący Jaskier wspominałby spotkanie Geralta z Ciri z sagi, które jest fundamentalne dla ich historii, i które już pojawiło się w Dzikim Gonie. Mieliśmy już w Dzikim Gonie takie bardziej zamknięte lokacje - Rezydencja von Evereców, Kraina Baśni, fragment z płotką, wiele questów na Skellige etc. Myślę, że spokojnie daliby radę oddać poszczególne momenty z rozszerzonej sagi.

Zobaczyć takie rzeczy jak szturm na twierdzę Vilgevortza, pierwsze spotkanie z Regisem, obronę Kaer Morhen, rzucić okiem na wyzimę klasztorną, pojawić się jeszcze raz w Vergen... Całkiem fajnie, ale na mniejszą skalę widzieliśmy to w "Pożegnaniu Białego Wilka", gdzie Kaer Morhen był jedynie hubem dla questów rozgrywających się we wspomnieniach. Bardzo chciałbym doświadczyć czegoś podobnego, ale wplecione w historię z W4, w rękach fachowców i na dużą skalę. Oczywiście, jako pewien dodatek nadający kontekst całej opowieści i puszczenie oka do fanów a nie jako tania jazda na sentymencie.

I taką wizję, nazwa "Pieśni Przeszłości", zdaje się bardzo ładnie oddawać. A nie kłóci się w żaden sposób z tekstem o Belleteyn.

29.05.2026 08:45
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

TwojaStaraWTeamie Trzeba też pamiętać, że dodatek robi zewnętrzne studio, któremu zapewne nie wystarczy opłacenie kosztów. Mają na pewno własne ambicje (chociaż ostatnio wszystko zdają się robić dla CDPu) i pewnie zapłacą im za ten projekt jakąś dodatkową sumę, którą będą mogli przeznaczyć na rozwój firmy.

29.05.2026 08:39
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Akuzativ1994 No ale już w krwi i winie tak jest więc albo dodatek będzie tej samej wielkości albo nie. Liczy się liczba treści możliwej do zobaczenia a nie ta którą ktoś ostatecznie zobaczy.

29.05.2026 08:22
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Darek1785 Ja bym brał te Pieśni dużo bardziej dosłownie. Prawdopodobnie Jaskier będzie opiewał stare dzieje Geralta (nie zawsze w pełni wiarygodnie) co będzie dawało pretekst do retrospekcji.

Liczę na możliwość odwiedzenia kluczowych momentów nie tylko z growej trylogii, ale też przede wszystkim z książek. No i oczywiście, że będzie się to wszystko łączyć w spójną fabułę a nie tylko grać na sentymencie.

29.05.2026 08:18
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Warto wspomnieć, że początkowo chcieli wydać w tym roku, ale ze względu na chęć zaspokojenia oczekiwań graczy, wydadzą w przyszłym.

Jest więc taka możliwość, że planowali coś o skali Serc z Kamienia, ale to, że pan Nicepolak puścił przeciek i zobaczyli reakcje ludzi sprawiło, że dali sobie więcej czasu i zwiększyli skalę.

28.05.2026 20:59
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Piękny wynik, choć osiągnięty w dużej mierze bardzo niską ceną gry w ostatnich latach.

Ciekawe ilu z dotychczasowych nabywców kupi dodatek? Jeśli dobiją do chociażby połowy tej liczby (albo nawet 1/3 czy 1/4) to rozbiją bank tym dodatkiem.

Ostatecznie mogą na nim zarobić nawet więcej niż na podstawce, która w pełnej cenie (wynoszącej śmieszne 99 pln) sprzedała się w może 10 mln kopii maks. Tymczasem dodatek ma szansę na kilkanaście mln jeszcze przed pierwszą przeceną.

A należy pamiętać, że promocja dodatku a potem sama premiera wpłynie również na sprzedaż podstawki oraz dwóch pierwszych dodatków. A potem jeszcze marketing wokół czwórki, kolejne przeceny...

Jeżeli REDZi nic nie schrzanią po drodze to realne jest dodatkowe 10+ mln kopii podstawowego W3, kilka mln pierwszych dwóch dodatków i 20/25 mln Pieśni Przeszłości w okresie do premiery Wiedźmina 4.

No a potem największe i tak nadejdzie z W4...

28.05.2026 20:50
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

cycu2003 Prawdopodobnie kolejne części bedą takimi większymi dodatkami, które opowiedzą dalszą historię, ale bez rewolucji w technologii czy mechanice.

Tak jak to bylo w przypadku Gothic 1 i 2, serii Mass Effect albo AC Origins i Odyssey.

Pierwsza trylogia Wiedźmina wprowadzała ogromne zmiany pomiędzy częściami przez co trudno zagrać w całość jak w jedną spójną opowieść. Wynikało to miedzy innymi z ogromnych ambicji i szybkiego rozwoju studia.

Nowa trylogia ma działać na tych samych fundamentach (stąd tyle czasu zajmuje pierwsza część bo muszą sobie UE5 dopracować pod swoje potrzeby) więc czas pomiędzy powinien być krótszy.

28.05.2026 13:04
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

FSB znowu nadaje U mnie np. wskazuje 450h. I jest to 450h które spędziłem na dobrej rozrywce. Dodatek zapewne sprawi, że przebije 500h lub więcej (ale to jeśli najdzie mnie na kolejne przejście całości).

Za W3 GOTY zapłaciłem 95 zł. Jak dla mnie świetny interes.

A jak się komuś nie podoba to cóż... nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ja się cieszę bo jest szansa, że dostanę coś co sprawi mi dużo rozrywki na sporo godzin.

28.05.2026 13:01
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Gracze myślą o tym w co zagrają. Inwestorzy o tym jakie i kiedy będą mieli z tego zyski.

Spodziewali się zapewne solidnych wzrostów przychodów firmy jeszcze w tym roku i premiery W4 w kolejnym. Natomiast okazuje się, że dodatek będzie w przyszłym a W4 zapewne jeszcze później. Wielu z nich mogło uznać, że trzymanie przez ten rok akcji jest mniej opłacalne niż wyciągnięcie ich i zainwestowanie przez ten czas gdzie indziej.

Inna sprawa, że wystarczy pewna część niezadowolonych i już może pociągnąć kolejnych, którzy widząc spadki, wyprzedają.

28.05.2026 12:51
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59
Image

FSB znowu nadaje
Krew i Wino to 40h godzin jeśli chcemy skompletować wszystko. Ma też kilka zakończeń więc spokojnie można grać więcej niż raz (sam przeszedłem ten dodatek 3 razy). A to co dla jednego jest "bezsensownym łażeniem", dla innego jest immersywnym zajęciem, w którym chłonie klimat, odkrywa nowe smaczki i dobrze bawi się z grą.

Nie jest więc niczym kontrowersyjnym powiedzieć, że dodatek zaoferuje "potencjalnie" 40h, gdzie właśnie tyle mniej więcej oferuje poprzedni. A ten może być nawet większy.

A te 60 mln to jest oficjalna liczba sprzedanych egzemplarzy i nie wiem z czym tu się można kłócić.

Do miliarda od razu. Co się będziesz ograniczał.

Nie no, lepiej ignorować oficjalne liczby i po prostu uznać sobie, że mniej bo tak się komuś podoba. Co to w ogóle za tekst?

28.05.2026 10:02
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

DexteR_66 A no tak, zapomniałem o next genie.

Zapewne trochę tak, zwłaszcza, że w 4k z DLSS i RT na Ultra to sobie i RTX 3080ti nie do końca radzi więc te pierwsze wymagania to też takie na styk były.

28.05.2026 10:00
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

NekoRei Idąc tą logiką, za dodatki do gier f2p wydawcy powinni dopłacać bo przecież podstawowa gra jest darmowa...

CDP RED od lat sprzedaje W3 po bardzo niskich, śmiesznych wręcz cenach, budując tym samym rozpoznawalność marki, wśród osób, które może nie zapłaciłyby pełnej ceny, ale za 30 zł się skuszą.

Bo tak naprawdę cena gry nie bierze się w pierwszej kolejności z tego ile dana gra ma lat, ale z tego ilu konsumentów jaką cenę jest gotowa zapłacić. Na premierę kupują ci, którzy gotowi są zapłacić np. 199 pln, po kilku miesiącach ci co 169 pln, potem 99 etc. na końcu kupują ci którzy nie są już zainteresowani, ale za te kilkanaście złotych się skuszą żeby spróbować. Wielu z nich się wciągnie...

Wiedźmin 3 do dzisiaj jest warty sporo powyżej tych 100 zł które kosztował na premierę. To, że nikt by go w tej cenie nie kupił wynika z tego, że ma pod nosem tańsze oferty. Ale gdyby np. zaprzestano generowania nowych kluczy..? Tak jest chociażby w przypadku Wojny na Północy, która kosztuje dziś koło 600 zł mimo, że jest od Wiedźmina 3 sporo starsza. Gdyby nagle to samo stało się z Dzikim Gonem, to gwarantuje, że ceny by wzrosły. Nie mówiąc już o tym, że zapotrzebowanie już dawno jest zaspokojone wśród tych, wśród których popyt jest największy - zagorzali fani już dawno mają tę grę na koncie, często nawet na kilku.

Obecnie niska cena Dzikiego Gonu nie wynika z tego, że gra jest mało warta. Wynika z tego, że jest obecnie skierowana do ludzi, którzy są grą średnio zainteresowani.

Pieśni Przeszłości są skierowane do tych 60 mln ludzi, którzy już dawno podstawkę kupili i są spragnieni nowych treści w tym świecie. I oni są gotowi zapłacić naprawdę dużo za to by na kilkanaście/kilkadziesiąt godzin wrócić do doświadczenia sprzed lat.

A jak już kupią wszyscy gotowi zapłacić te 99 (jak podejrzewam), to się obniży cenę dla tych co są gotowi kupić za 79, potem 49, potem 14.99 itd. Aż znowu dojdzie do poziomu, gdy ktoś kto coś tam słyszał o W3, zobaczy grę na wyprzedaży za 9.99 i stwierdzi, że dopłacić te 5 zł za jeszcze jeden dodatek do zestawu.

Natomiast co do podstawki, to raczej spodziewałbym się, że jej cena nawet trochę podskoczy. Pojawi się nowy dodatek, patch, usprawnienia techniczne i sporo marketingu, więc w oczach przeciętnego gracza wartość Dzikiego Gonu jako takiego też wzrośnie. A za jakiś czas wydadzą kolejną edycję kompletną, która będzie "domyślną" edycją i ta już będzie sobie trzymać cenę, której podstawka już dzisiaj nie trzyma.

28.05.2026 09:21
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59
Image

Arachnos83
Mhm...

28.05.2026 08:08
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

DexteR_66 Byłoby to co najmniej zabawne, biorąc pod uwagę, że w rekomendowanych był GTX 770 czyli karta słabsza od minimalnej 1660...

28.05.2026 07:24
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

FSB znowu nadaje 80-100 zł za potencjalnie 40h dobrej rozgrywki to dużo?

Jeśli uda im się sprawić, że człowiek znowu będzie się tak dobrze bawić jak przy poprzednich dodatkach to śmiało mogą sobie tyle zażądać.

Nie wiem co ma do tego fakt, że gra ma 11 lat. Gdyby wyszła dzisiaj to może nie byłaby takim przełomem jak była wówczas, ale nie odstawałaby znacząco od współczesnych produkcji.

28.05.2026 07:05
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

pawel1812 Jednocześnie znają już ten silnik na wylot skoro pracują na nim od jakichś 15 lat. I cały czas coś przy tej grze robią - a to jakiś patch, a to next-gen update, a to konwersja na switcha, a to na stwitcha 2, teraz dodatek... Po drodze jeszcze przecież wydali narzędzia moderskie a to zawsze wymaga ogarnięcia dokumentacji i zrobienia porządku w silniku tak aby mogły z niego korzystać szersze kręgi.

27.05.2026 20:03
MilornDiester
27.05.2026 17:12
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

zirek No nie jest... I trochę się o to boję...

Ale z drugiej strony... Mogliby ładnie wrócić do książek i jednocześnie pięknie skończyć historię Geralta.

27.05.2026 16:56
MilornDiester
4
odpowiedz
MilornDiester
59

zirek Jeśli zrobią to w dobry sposób?

Śmierć to nie jest koniecznie zły koniec dla bohatera.

(SPOILER z książek)

Przypominam, że Geralt zginął już w książkach!
Więc i tak dostał kolejnych kilka lat życia w grach. Jeśliby zakończyli równie dobrze jak to zrobił Sapkowski, a może nawet zrobili pewien łuk i wrócili do tego wątku - Geralt który wrócił ale i tak koniec końców jego los musi skończyć się gdzieś tam... na wyspie jabłoni...

27.05.2026 16:43
MilornDiester
odpowiedz
1 odpowiedź
MilornDiester
59

Czwarty dzisiaj!

A odnośnie przewidywań - podtrzymuję to co napisałem dziś rano:

"Lepszym rozwiązaniem byłoby albo osadzić historię po Krwi i Winie, która ustawiałaby sytuację w świecie przedstawionym pod to co zobaczymy w części czwartej, albo wpleść ją w oryginalny Dziki Gon i powiązać z przeszłością Ciri.

To pierwsze rozwiązanie jest o tyle sensowne, że seria Wiedźmin zawsze miała problem ze zmianami koncepcji pomiędzy częściami. Jedynka miała całą historię z plagą katriony, kluczową rolę Zakonu Płonącej Róży i Dziki Gon jako dosłowne upiory. Dwójka wszystko to porzucała po czym przedstawiała całą złożoną sytuację chaosu politycznego z istotną rolą wiewiórek i dziedzica Temerii. Co z kolei zmieniała trójka, która uprościła całą politykę do Redanii vs Nilfgaard a o Anais i wiewiórkach zapomniała. Między Dzikim Gonem a premierą Czwórki minie jakieś 12/13 lat więc tym bardziej podejrzewam, że to co pokażą w 4 nijak się ma do luźnych koncepcji pozostawionych w trójce (niemniej trzeba przyznać, że 3 akurat zamykała wątki zamiast je zostawiać na później). Takie wprowadzenie, które np. pokazałoby przemiany polityczne, zmianę losów dotychczasowych bohaterów etc. byłoby na wagę złota. Pozwalałoby graczom przeżyć przygodę, która rzeczywiście ma wpływ na świat a jednocześnie odciągałoby twórców od robienia 50godzinnego prologu do historii, którą chcą opowiedzieć.

Z drugiej strony mogą też wysłać Geralta do Cintry i wpleść go w wątek wymuszający nawiązania do przeszłości Ciri, zarysowanie sytuacji politycznej jej królestwa (teraz pod rządami Nilfgaardu). Można to łatwo zrobić chociażby wprowadzając Cintrę jako kolejny z potencjalnych tropów do jej znalezienia (obok Skellige, Velen, Novigradu). Na miejscu okazałoby się, że trop był sfałszowany, ale byłoby już za późno na wycofanie się z tej awantury. Tam poznalibyśmy frakcję lojalistów cintryjskich oraz nilfgaardzkich ugodowców. Spotkalibyśmy wiele osób, które znały młodziutką Ciri i jej rodzinę. Byłaby okazja do wielu flashbacków z książek etc.

Kiedyś wpadł mi do głowy pomysł na dodatek albo moda do W2, który rozgrywałby się między dwójką a trójką i koncentrował się na procesie stopniowego odzyskiwania pamięci przez Geralta. Składałby się naprzemiennie z etapów wyjaśniających zmiany pomiędzy 2 a 3 (rozstanie z Rochem/Iorwethem, udanie się Triss do Novigradu, wkroczenie wojsk Nilfgaardu) oraz fragmentów znanych z książek (w ramach przypominania ich sobie przez Geralta).
Myślę, że podobną koncepcję mogliby wykorzystać tutaj - Geralt wyrusza na niespodziewaną wyprawę i po drodze obserwuje jak świat wokół niego się zmienia a on co jakiś czas przeżywa na nowo kluczowe wspomnienia związane z Ciri. W ten sposób pod koniec historii otwiera nam się pole na opowieść z Wiedźmina 4 i aż nie możemy się doczekać aż ją rozpoczniemy.

Oczywiście, pozostają do wyjaśnienia dwie ważne kwestie, które bardzo prawdopodobnie zobaczymy w Dodatku:
- Dlaczego Ciri przeszła próbę traw
- Co się stało z Geraltem?

Kto wie... może nawet zobaczymy śmierć głównego bohatera w tej części?"

27.05.2026 16:39
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gęgętator Moim wymarzonym systemem byłoby coś łączącego system jedynki i trójki (z delikatną domieszką Gothika) to znaczy:

- mamy podział na trzy style walki różniące się animacjami, prędkością, tempem, obrażeniami i innymi czynnikami
- walka jest dynamiczna, kontrolowana przez gracza i opiera się na hitboksach
- każdy ze stylów ma osobną gałąź rozwoju

Chodzi o to by gracz miał szereg narzędzi do wyboru - miecz (stalowy/srebrny) -> styl walki (szybki/silny/grupowy) -> znak (quen/aksji/yrden/igni/aard) -> akcje wywoływane przez przyciski (silny atak/szybki atak/blok/uskok/przewrót)

To wszystko daje łącznie 30 różnych kombinacji zanim jeszcze przystąpimy do elementu zręcznościowego (który również daje przestrzeń do różnych stylów gry). Cała zabawa polegałaby na tym, żeby do odpowiedniego przeciwnika dobrać odpowiednią kombinację. A nie tak jak w przypadku W3, gdzie quen + miecz + odskok działa na praktycznie każdego przeciwnika.

Jednak przejście na konkretny styl walki mieczem powinno być dopiero wstępem do elementu zręcznościowego. Wybieramy po prostu zestaw animacji z przypisanymi właściwościami, który wydaje nam się najbardziej pasować do tego rodzaju przeciwnika. Ale w przeciwieństwie do W1, nie wystarczy że zapamiętamy właściwy styl do właściwego wroga a potem będziemy po prostu miarowo klikać LPM. Musimy jeszcze wykorzystać w odpowiedni sposób tempo, prędkość i inne cechy animacji poprzez walkę zręcznościową, jak w W3.

I tak, jeden przeciwnik może sprawiać wrażenie jakoby pasował do niego styl szybki, ale może się okazać, że zabójcze dla niego jest połączenie yrden (spowolnienie) z silnym stylem ale szybkimi atakami. Albo inny przeciwnik może występować w grupie i sprawiać wrażenie stworzonego do walki stylem grupowym, ale okazać się na niego bardzo odpornym, z kolei bardzo wrażliwym na wywabienie z grupy za pomocą aksji (dziwne, że nigdy ten znak nie miał takiej funkcji...) i silny atak po którym pada praktycznie na hita.

Do tego dochodzi jeszcze cały aspekt eliksirów, olejów, broni miotanej, petard etc. Można by też rozważyć system łączenia ciosów szybkich z silnymi tak jak to wygląda w slasherach.

Koniec końców powinno być tak, że opracowanie lub poznanie odpowiedniej strategii przed walką byłoby równoprawnym przedsięwzięciem w porównaniu do samej walki. I wtedy czytanie różnych manuskryptów, rozmawianie z ludźmi, zbieranie informacji, uczenie się na błędach itd. rzeczywiście miałoby sens. I gra stawałaby się łatwiejsza nie tylko dlatego że mamy lepszy sprzęt i wyższy lvl (chociaż ten oczywiście musi odblokowywać coraz bardziej zaawansowane mechaniki) ale dlatego, że tak jak Wiedźmin, coraz więcej wiemy o swoich przeciwnikach.

Oczywiście, na poziomie "łatwym" to wszystko byłoby mocno uproszczone. Geralt od razu wyciągałby taki miecz jakiego potrzebuje. Więcej informacji byłoby dostępne w glosariuszu. Przeciwnicy byliby na tyle mało wymagający, że przy odrobinie zręczności, można by po prostu wszystko przejść na zasadzie LPM, unik, znak, LPM i powtórka. Ale to na poziomie łatwym.

Na trudnym powinno się kombinować i szukać różnych połączeń mechanik. A jak już znajdziemy taki to walka ponownie z tym przeciwnikiem może być nawet śmiesznie łatwa - jest w końcu nagrodą za postęp wykonany wcześniej. I wtedy pod koniec gry, kiedy spotykamy się z informacją o takim gryfie, to zajmuje nam 5 min. ponieważ już znamy cały proces, mamy potrzebne specyfiki itd. A wcześniej pokonanie go było jak walka z bossem, którego trzeba rozkminić.

No ale to najwcześniej w W4 lub Remaku (jako dobry kompromis między gameplayem jedynki i trójki) a nie w dodatku do W3, w którym co najwyżej trochę zbalansują i dorzucą jakąś nową mechanikę.

27.05.2026 14:57
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gęgętator Dziwi mnie tylko, że przy tych wszystkich plotkach, ktore i tak krążą, nie olali po prostu tego jednego więcej przecieku.

Kto wierzył ten wierzył a kto wątpił ten dalej by wątpił. Jedynie zainteresowanie streamem byłoby większe.

A co do zmian w podstawce to również na nie liczę. Fajnie by było aby aktualizacja dała argument za kolejnym przejściem całości. Jeśli gra wyglądałaby ładniej, miała zmieniony system rozwoju postaci, trochę więcej mechanik, wyższy poziom trudności, nowe przedmioty w craftingu, może jakieś znajdźki czy nowe questy... Po 11 latach mają mnóstwo feedbacku odnośnie tego co nie zadziałało więc mogliby wnieść tę grę na zupełnie nowy poziom jakości.

Gdyby tak np. mocno przebudowali system walki, pomieszali trochę w animacjach, uczynili bossów silniejszymi, zmusili gracza do używania większej liczby mechanik...

27.05.2026 14:34
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Dead Men Może przejście całej gry na dx12 ma na celu zoptymalizowanie tej właśnie wersji.

27.05.2026 14:33
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Gęgętator Myślę, że jest na to duża szansa. Ponad 100 osób to pewnie coś koło 110-120. Od tego czasu spokojnie mogło przekroczyć 150+. Nie byłoby też nic dziwnego gdyby ze strony REDów to było coś koło 50 osób nawet.

Tak więc te 200 jest wiarygodne. Być może pod koniec prac zbliżą się nawet do 250 czyli tylu ile pracowało nad całym Dzikim Gonem.

27.05.2026 13:37
MilornDiester
3
odpowiedz
11 odpowiedzi
MilornDiester
59

Dopiero trzeci news?

Oj... średnio...

Najciekawsze w tym jest zdanie "zespoły po obu stronach". Ciekawe jakie było zaangażowanie CDPu i ilu ostatecznie pracowników Fools Theory przekierowało do prac nad dodatkiem bo to nam odpowie jakiej skali mniej więcej możemy się spodziewać.

27.05.2026 13:32
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Haziii Czego?

27.05.2026 13:31
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

jozinzbazin Przed premierą Dzikiego Gonu ledwie wyrobili z jako takim ukończeniem gry na premierę (długo potem jeszcze wprowadzali poprawki), więc co najwyżej mogło im się uzbierać niewykorzystanego contentu, który potem znalazł jakieś zastosowanie. Jednak prace ruszyły pełną parą dopiero po premierze podstawki bo też od jej sukcesu zależało czy w ogóle będzie dla kogo robić dodatki.

wojtek750 Development Wiedźmina 3 zaczynał się kiedy w CDPie było trochę ponad stu pracowników i skończył się kiedy było ich około 240. Część z nich na pewno przeszła do prac nad CP77, jednak informowano, że do momentu premiery Krwi i Wina, cały wysiłek skupiał się na tym dodatku. Natomiast co do dodatku - jeszcze w listopadzie zeszłego roku CDP oficjalnie informował, że nad "niezapowiedzianym projektem" pracowało wówczas "ponad 100 ludzi" z Fool's Theory. Do tego na pewno trzeba doliczyć przynajmniej kilka z CDPu które nadzorują prace i ogólny kierunek projektu. Nie wiemy czy od tego czasu zespół się zwiększył czy nie, ale prawdopodobnie trochę urósł bo Fools Theory cały czas ma otwarte pozycje rekrutacyjne.

Możemy więc założyć, że nad trzecim dodatkiem pracuje zespół przynajmniej w połowie tak liczny, jak ten który był odpowiedzialnym za stworzenie obu poprzednich dodatków. Możliwe jednak, że jest on większy jeśli weźmiemy pod uwagę zaangażowanie ludzi z CDP RED oraz potencjalny wzrost liczby pracowników Fool's Theory przez ostatnie ponad pół roku. Trzeba też pamiętać, że gra jest obecnie dużo bardziej dopracowana niż w momencie rozpoczęcia prac nad Sercami z Kamienia a wydajność pojedynczego pracownika nie skaluje się 1:1 przy coraz większym zatrudnieniu. No i mamy dużo dłuższy czas produkcji.

W wersji minimalistycznej, mamy połowę zespołu odpowiedzialnego za stworzenie zarówno Serc z Kamienia jak i Krwi i Wina, którzy będą mieli dwukrotnie więcej czasu na produkcję. Czyli powinno się to w miarę wyrównać, na korzyść nowego dodatku.

W wersji maksymalnej, mamy porównywalnie duży zespół, który dostaje trzy razy więcej czasu na stworzenie kolejnego dodatku, w porównaniu do dwóch poprzednich.

Rozsądnie jest więc zakładać, że otrzymamy coś wielkości Krwi i Wina (chociaż nawet wersja minimalistyczna daje ilość prac potrzebnych na stworzenie OBU dodatków). W wersji turbooptymistycznej, możemy oczekiwać czegoś większego od obu poprzednich dodatków.

(Dla porównania warto też napisać, że Krew i Wino ma 14000 linii dialogów i około 90 zadań a gra podstawowa ma około 43000 linii dialogów i ponad 270 zadań)

Jednocześnie trzeba pamiętać, że W3 oraz dodatki powstawały w czasach, gdy zabójczy crunch był normą a od tego czasu CDP mocno poluzował tempo i nacisk na pracowników (a Fools Theory powstało m.in. z niezadowolenia warunkami pracy w CDPie).

Dodatkowo warto dodać, że Community Manager CDPu tak określił różnicę między DLC a rozszerzeniem: "Sure thing! For us at CDPR, DLCs are small pieces of content we release for free — like the additional outfits for The Witcher 3: Wild Hunt. Expansions, on the other hand, are major pieces of content providing lots of hours of gameplay, including new story, characters, etc."

Liczę więc na "Krew i Wino+" niż na "Serca z Kamienia" pod kątem rozmiarów. Aczkolwiek REDzi lubią zaskakiwać i taki dodatek na 60+ godzin rozmiarów obu poprzednich razem wziętych wcale nie jest wykluczony...

27.05.2026 12:18
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Racja Rok to nie jest blisko? Biorąc pod uwagę, że możemy dostawać Wiedźmina co rok przez kolejną dekadę... jest to bardzo duże nasilenie...

27.05.2026 12:11
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Sevek007 To teraz zupełnie odmienny projekt i nie będą sobie z Wiedźminem wchodzić w drogę.

Z drugiej strony, szykuje się tyle wiedźminów w najbliższej przyszłości - Dodatek, Remake, 4,5,6, pewnie dodatki pomiędzy, MMO... że trochę odmiany w postaci CP się przyda.

27.05.2026 12:06
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Szlugi12 Wiedźmin 4 powstaje zupełnie niezależnie od Dodatku, który ma być wprowadzeniem do marketingu. Dlatego zapewne ukaże się tak z rok po premierze dodatku. Jeśli ten będzie na początku 2027 to może nawet zmieścić się w końcówce tego samego roku.

27.05.2026 11:56
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

kubas9732170346 Obecnie podstawka ma wersję dx11 i dx12. Zapewne po aktualizacji będzie dostępna tylko wersja dx12.

27.05.2026 11:54
MilornDiester
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
59

Liczę na to, że przy okazji dostaniemy kolejnego patcha poprawiającego całą grę. Tak żeby teraz już domyślnie działała na dx12, żeby poprawili wydajność, zaktualizowali moda z teksturami, pozwolili przeciągnąć suwaki jeszcze bardziej w prawo.

Wiedźmin 3 to wciąż piękna gra i jeśli jeszcze z niej trochę wycisną to spokojnie wielu nowych graczy będzie mogło do niej usiąść przy okazji premiery dodatku, jak do zupełnie współcześnie wydanej gry.

W ogóle liczę na to, że będzie warto ograć jeszcze raz całą produkcję od nowa. To będzie z jakieś 200h grania!

27.05.2026 11:51
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Sevek007 2030 CP2...

27.05.2026 11:50
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Darek1785 Poprzednio zrobili dwa dodatki w jeden rok. Pierwsze plotki o dodatku pojawiły się 11 miesięcy temu z kawałkiem. Pracowali nie wiadomo jak długo wcześniej. Premiera w 2027 dopiero.

Wychodzi na to, że nowy dodatek będzie powstawał minimum 2 a może i 3 lata. W skrajnym wypadku dawałoby to sześciokrotnie dłuższy czas prac niż w przypadku poprzednich dodatków. I to na już gotowej i dopracowanej podstawce.

To może być naprawdę ogromna produkcja. Nie tylko jak miarę dodatku, bo już Krew i Wino była taką całkiem sporą, samodzielną grą.

27.05.2026 11:36
MilornDiester
4
odpowiedz
MilornDiester
59

serious XD

27.05.2026 11:34
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

K4cz0r93 Przecież w Fools Theory pracują ludzie, którzy robili tę "złotą kurę". Być może nawet jest ich tam więcej niż w obecnym CDPie

27.05.2026 11:33
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

piotr1399 Oczywiście...

27.05.2026 11:24
MilornDiester
12
odpowiedz
MilornDiester
59

Chwila... chwila... Czemu ten potwór z tyłu wygląda jak Eskel z serialu?

Oby nie przyszły im do głowy żadne głupie pomysły...

27.05.2026 11:23
MilornDiester
9
odpowiedz
MilornDiester
59

jiker No tak. Zapomniałem, że to okazja do zrobienia przynajmniej kilku postów. Po co marnować wszystko na jeden zawierający wszystkie informacje...

27.05.2026 11:18
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Od razu rzuca się w oczy Win11 jako wymóg oraz to że gra będzie wyłącznie na Dx12.

27.05.2026 11:16
MilornDiester
odpowiedz
5 odpowiedzi
MilornDiester
59
27.05.2026 11:08
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Shagwest Wystarczyło żeby napisali, że nie planują żadnego dodatku to już wydanych gier. Z jakiegoś powodu tego nie napisali.

A te nieustanne artykuły i nasze dyskusje pod nimi są im tylko na rękę bo jeszcze słowa nie pisnęli a już masa ludzi od miesięcy na własną rękę wyszukuje informacji i buduje rozpoznawalność produktu.

Może nie zaplanowali tego wycieku, ale bynajmniej na nim nie stracą.

27.05.2026 10:51
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Shagwest Tak, ale tutaj odnoszą się do plotek, który narosły po tym jak dokooptowali Virtous Studio do pomocy przy CP77. Wiele osób twierdziło wtedy, że nie nawiązuje się współpracy z wielkim studiem tylko po to by wydać jednego patcha. A na tym się chyba skończyło (nie pamiętam czy pomagali przy Switchu 2 również? Zapewne tak i na tym ta współpraca polegała).

To, że będzie oficjalnie tylko jeden dodatek, to już REDzi zapowiedzieli jeszcze przed Phantom Liberty.

27.05.2026 10:46
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

FrankerZ To może być placeholder.

W razie czego jeśli by miało coś wyciec (tak jak tutaj) to lepiej żeby data była odległa i dawała czas na podjęcie działań niż żeby dokładnie zdradzała kiedy coś się ma pojawić. Zwłaszcza, jeśli premiera jest nieodległa.

Osobiście wolałbym żeby to było później niż wcześniej bo czas i tak szybko leci a szansa na zrobienie dobrego, pożegnalnego dodatku jest jedna.

Aczkolwiek ten 2027 nie spina się programem motywacyjnym, więc raczej będzie to odrobinę wcześniej. Albo sama końcówka 2026 albo odpowiednio wcześniej przed GTAVI żeby nie wchodzić pod nóż. Nawet jak się jest CDProjektem to trudno promować Dodatek, kiedy akurat Rockstar wypuszcza pełnoprawną kontynuację swojej najpopularniejszej serii.

27.05.2026 10:42
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59
Image

Shagwest Jakoś w przypadku DLC do CP77 ucięli temat szybko i żadnych newsów od tej pory nie ma.

27.05.2026 09:44
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

krontes Przy okazji plotek o drugim dodatku do CP77 ucięli od razu.

27.05.2026 09:24
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Maanwe Brzmi jak coś pod czym mogłoby się skrywać to co opisałem kilka komentarzy niżej.

27.05.2026 08:46
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

Pojawiły się rzekomo nowe poszlaki... Podobno w launcherze ukazało się info o nowym dodatku "Pieśni przeszłości" (trochę kijowa nazwa tak szczerze)

post wyedytowany przez MilornDiester 2026-05-27 08:47:25
27.05.2026 08:25
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

O jacy biedni...

Sprzedali 85 milionów egzemplarzy (cały czas trzymając porządną kwotę min. kilkudziesięciu złotych a nie wyprzedając za 9.99 jak W3) i zarabiają 2 mln $ na miesiąc z online.

RDR2 to zawsze była gra skierowana do gracza singlowego. Ci co chcieli się bawić w online pewnie wolą siedzieć w GTAO niż RDO. Multi to taki dodatkowy zarobek do tego wszystkiego, zapewne zrobiony na zasadzie "a nuż siądzie jak w przypadku GTAV". No nie siadło, ale to raczej było spodziewane.

Może nawet za bardzo bo sam R* raczej nie stara się ożywić tego za każdą cenę. Mają teraz zresztą inne rzeczy na głowie...

W każdym razie, jest to tak naprawdę całkiem słuszny model sprzedażowy - robimy bardzo dobrą grę Single-player, którą ogrom graczy kupi dla samej fabuły, a następnie dopiero dobudowujemy do tego moduł online, który korzysta z ogromu już wykonanej pracy, pozwala graczowi pobawić się po zakończeniu głównej historii i daje perspektywy na dodatkowy zarobek. Jest to podejście dużo bardziej korzystne dla konsumenta, który dostaje pełnoprawną grę a nie tylko wydmuszkę do zabawy online oraz dla wydawcy, który ma pewność, że jego gra jest w stanie przyciągnąć gracza samą tylko zawartością singlową. A jak ktoś przejdzie fabułę, to może zainteresuje się multi, po które inaczej by nie sięgnął.

Tak wyobrażałem to sobie w przypadku CP77 (pamięta ktoś jeszcze, że zapowiadali multiplayer?). Dają nam ogromną grę nastawioną przede wszystkim na historię i rozgrywkę jednoosobową, a dodatkowo sklejają z tego co już i tak zrobili, jakąś formułę zabawy w gronie znajomych - wspólne misje, eksploracja, trochę pvp. A jak to już działa i widzą, że jest zainteresowanie to dopiero z czasem inwestują w ten tryb coraz więcej - kolejne zadania, krótkie wątki fabularne, nowa zawartość, nowe mechaniki etc. Aż do momentu, w którym ten moduł urośnie do rozmiarów samodzielnej produkcji. Oczywiście okraszonej mikrotransakcjami bo jakoś się to musi utrzymywać. Szkoda, że REDów to przerosło. Może kolejnym razem.

A wracając do Rockstara - szkoda, że nie chciało im się zainwestować w rozwój singla. Mogli zrobić duży dodatek na podstawie dalszych losów praktycznie każdego członka gangów (taki pomost między 2 a 1), który z miejsca sprzedałby się w kilkunastu/dziesięciu mln egzemplarzy. Do tego wszyscy z radością przyjęliby przeniesienie 1 na silnik dwójki, które pozwalałoby nawet na połączenie obu gier w jedną całość i płynne przejście z jednej części do drugiej. To kolejne dziesiątki mln sprzedanych egzemplarzy.

27.05.2026 08:07
MilornDiester
1
odpowiedz
MilornDiester
59

Slasher11 Teraz jakbyśmy zostawili grafikę z tamtego czasu, a dodatkową moc przeznaczyli na destrukcję otoczenia, ale też na skalę przedstawionej akcji... W oryginalnych Battlefrontach z tego co wiem, można było np. dolecieć śmigaczem na statek kosmiczny, wlecieć do środka i wysiąść bez ekranów ładowania...

To też jest kolejny kierunek w który można się rozwijać - skala!

27.05.2026 08:03
MilornDiester
odpowiedz
MilornDiester
59

WolfDale To akurat byłby średni ruch.

Czekają nas minimum 3 gry z Ciri w roli głównej i nie wiadomo ile dodatków po drodze. Nie widzę sensu by odbierać graczom jeszcze jednej przygody z Geraltem w roli głównej.

Lepszym rozwiązaniem byłoby albo osadzić historię po Krwi i Winie, która ustawiałaby sytuację w świecie przedstawionym pod to co zobaczymy w części czwartej, albo wpleść ją w oryginalny Dziki Gon i powiązać z przeszłością Ciri.

To pierwsze rozwiązanie jest o tyle sensowne, że seria Wiedźmin zawsze miała problem ze zmianami koncepcji pomiędzy częściami. Jedynka miała całą historię z plagą katriony, kluczową rolę Zakonu Płonącej Róży i Dziki Gon jako dosłowne upiory. Dwójka wszystko to porzucała po czym przedstawiała całą złożoną sytuację chaosu politycznego z istotną rolą wiewiórek i dziedzica Temerii. Co z kolei zmieniała trójka, która uprościła całą politykę do Redanii vs Nilfgaard a o Anais i wiewiórkach zapomniała. Między Dzikim Gonem a premierą Czwórki minie jakieś 12/13 lat więc tym bardziej podejrzewam, że to co pokażą w 4 nijak się ma do luźnych koncepcji pozostawionych w trójce (niemniej trzeba przyznać, że 3 akurat zamykała wątki zamiast je zostawiać na później). Takie wprowadzenie, które np. pokazałoby przemiany polityczne, zmianę losów dotychczasowych bohaterów etc. byłoby na wagę złota. Pozwalałoby graczom przeżyć przygodę, która rzeczywiście ma wpływ na świat a jednocześnie odciągałoby twórców od robienia 50godzinnego prologu do historii, którą chcą opowiedzieć.

Z drugiej strony mogą też wysłać Geralta do Cintry i wpleść go w wątek wymuszający nawiązania do przeszłości Ciri, zarysowanie sytuacji politycznej jej królestwa (teraz pod rządami Nilfgaardu). Można to łatwo zrobić chociażby wprowadzając Cintrę jako kolejny z potencjalnych tropów do jej znalezienia (obok Skellige, Velen, Novigradu). Na miejscu okazałoby się, że trop był sfałszowany, ale byłoby już za późno na wycofanie się z tej awantury. Tam poznalibyśmy frakcję lojalistów cintryjskich oraz nilfgaardzkich ugodowców. Spotkalibyśmy wiele osób, które znały młodziutką Ciri i jej rodzinę. Byłaby okazja do wielu flashbacków z książek etc.

Kiedyś wpadł mi do głowy pomysł na dodatek albo moda do W2, który rozgrywałby się między dwójką a trójką i koncentrował się na procesie stopniowego odzyskiwania pamięci przez Geralta. Składałby się naprzemiennie z etapów wyjaśniających zmiany pomiędzy 2 a 3 (rozstanie z Rochem/Iorwethem, udanie się Triss do Novigradu, wkroczenie wojsk Nilfgaardu) oraz fragmentów znanych z książek (w ramach przypominania ich sobie przez Geralta).
Myślę, że podobną koncepcję mogliby wykorzystać tutaj - Geralt wyrusza na niespodziewaną wyprawę i po drodze obserwuje jak świat wokół niego się zmienia a on co jakiś czas przeżywa na nowo kluczowe wspomnienia związane z Ciri. W ten sposób pod koniec historii otwiera nam się pole na opowieść z Wiedźmina 4 i aż nie możemy się doczekać aż ją rozpoczniemy.

Oczywiście, pozostają do wyjaśnienia dwie ważne kwestie, które bardzo prawdopodobnie zobaczymy w Dodatku:
- Dlaczego Ciri przeszła próbę traw
- Co się stało z Geraltem?

Kto wie... może nawet zobaczymy śmierć głównego bohatera w tej części?

26.05.2026 22:30
MilornDiester
2
odpowiedz
MilornDiester
59

Spocony Pampers Pytanie czemu mieliby tak długo czekać?

Trzeba pamiętać, że to ma być początek marketingu dla W4 a nie jego zwieńczenie. A marketing na pewno chcą zrobić bardzo rozbudowany i poświęcić mu dużo czasu.

Tymczasem jak zapowiedzą DLC, to najpierw muszą dać sobie trochę czasu na marketing dodatku, zakupienie gry przez fanów, przejście go (jeśli będzie rozmiarów Krwi i Wina to może to zająć kilka tygodni, w połączeniu z tym, że nie wszyscy kupią od razu, pewnie kilka miesięcy) i przekierowanie uwagi na kolejny projekt.

Dlatego całkiem rozsądnie prezentuje się taka możliwość:

Za dwa dni zapowiadają i ogłaszają premierę na Wrzesień. Mają 3 miesiące żeby rozbudzić zainteresowanie nowym dodatkiem (to nie będzie trudne sądząc po tym co już się dzieje). We wrześniu ludzie kupują i grają przez kolejne miesiące, gdzieś tak do premiery GTAVI, które zamrozi całą branżę na kilka miesięcy. Następnie od nowego roku ruszają z marketingiem Wiedźmina 4 i ciągną przez cały rok. A w 2028 wydają grę.

Alternatywnie mogą zapowiedzieć dzisiaj i wydać gdzieś w grudniu, miesiąc po premierze GTAVI, kiedy największy szum opadnie na tyle by zapaleni fani nie byli odciągani od serii. Osobiście wolałbym to rozwiązanie bo im więcej czasu na pracę nad grą tym lepiej. Ja i tak do końca roku zdążę co najwyżej przejść KCD2 więc na brak premier nie zamierzam narzekać.

Jednak chciałbym żeby już pokazali ten dodatek i oficjalnie potwierdzili co by można było sobie czekać ze świadomością, że REDzi coś tam fajnego tworzą.

Aczkolwiek pozostaje kwestia zaplanowanych zysków dla inwestorów, więc raczej wypuszczą to w ciągu 6 miesięcy. A to znaczy, że zapewne rozsądnie wcześniej przed GTAVI, bo o ile mnie w ogóle ta gra nie interesuje, to nie ma co udawać, że wielu potencjalnych nabywców dodatku, będzie wyczekiwać tej premiery jak święta.

26.05.2026 21:23
MilornDiester
3
odpowiedz
MilornDiester
59

Wywalili kolosalne kwoty, czas i talenty twórcze na robienie gier-usług, których nikt nie chciał robić, nikt nie chciał kupować i nikt nie chciał w nie grać, i które ostatecznie się nie ukazały, marnując tylko te zasoby, tylko po to by mając całkiem dobrą i popularną (z tego co słyszałem?) grę-usługę, rezygnować z niej?

O co chodzi?

Pomijam to, że z tego co wiem wycięto z D2 podstawowy wątek fabularny, więc jak niby nowi gracze mieli zostać zachęceni do tej gry?

26.05.2026 21:16
MilornDiester
3
odpowiedz
MilornDiester
59

Spocony Pampers

To, że Remake będzie miał premierę PO Wiedźminie 4 zostało oficjalnie ogłoszone przez REDów.

Tak samo jak potwierdzili to, że Fool's Theory nie pracuje teraz pełną parą nad remakiem ponieważ będą korzystać z technologii, która jest obecnie przygotowywana pod W4 (część zespołu w tym pomaga).

I tak samo potwierdzili to, że pracują z Fool's Theory nad jeszcze jednym niezapowiedzianym projektem.

I to, że spodziewają się nadprogramowego zysku rzędu kilkuset mln pln, nie podając jaki produkt miałby za to odpowiadać.

Samo DLC ma zaś najwięcej sensu jako wprowadzenie do kampanii marketingowej Wiedźmina 4 oraz jako to dodatkowe źródło przychodów na suche lata zanim premiera W4 się wydarzy.

W jaki sposób niby DLC do W3 miałoby zostać wydane później niż Remake?

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl