Znakomita większość graczy chce mieć po prostu wszystko w jednym miejscu, to jest takie proste. Steam wygrywa bo jest najlepszą platformą, tam jest najwięcej gier. I wbrew pozorom, gracze mają gdzieś, że gry na GOGu są DRM free, obchodzi to może garstkę wojujących z korporacjami. Mamy już pokolenie graczy, dla których brak internetu jest taką samą abstrakcją jak II Wojna Światowa, fajnie o tym poczytać czy pogadać ale co najwyżej w ramach ciekawostki. A z kolei starszyzna, jak np. ja, ceni już sobie wygodę i prostotę.
Kibicuje GOGowi, naprawdę, robią świetną robotę ale z rzeczywistością trudno się walczy.
Warto kupować na GoGu, bo nie dość, że gry są bez DRM, to jeszcze wspiera się polską gospodarkę, a nie innego kraju.
Gdyby tylko nie problemy techniczne z klientem Galaxy, to byłby to najlepszy wybór...
Gog to wspaniała platforma, moja ulubiona i regularnie staram się tam kupować, problem w tym, że większość nowych tytułów się tam nie pojawia, lub pojawia z ogromnym opóźnieniem.
Polityka GOG niestety stoi w sprzeczności z polityką wydawców, którzy ładują DRM praktycznie do wszystkiego co się da co z automatu w ich oczach skreśla GOG jako platformę docelową dla ich gier. Może dzięki Kicińskiemu coś tam się zmieni w tej strategii, ale społeczność też GOGowi zrobiła trochę złego, bojkotując Hitmana, bo wymagał online. Tutaj bardzo nie ma możliwości na ekspansję.
Sam GOG też nie pomaga, znam kilku developerów indie, nie pokroju Supergiant, ale mowa tutaj o 10-50k sprzedanych egzemplarzy na steam i ich gry były po prostu odrzucane. Żadne NSFW, Hentajce czy tego typu produkcje. Po prostu osoby decyzyjne nie widziały tam wartości (!).
Ostatnia sprawa, to gry na GOG nie da się kupić prawie nigdzie prócz goga. Czasami latają po kluczykowaniach jakieś klucze z Prime, czy Humble Bundle, ale to plankton. Wchodząc na istheranydeal czy gg deals wklepując jakiś tytuł do szukajki 99% w sklepach, kluczykowniach to Steam, GOG istnieje jako jedna, dwie pozycje, a skoro taniej można wziąć chociażby z GMG na Steam to większość osób tam po prostu kupi, o ile nie szuka wersji bez DRM, bo Steam zły nie jest.
Może teraz coś się zmieni na lepsze, bo na prawdę to bardzo fajna, prokonsumencka platforma i warto jej kibicować.
A co do Epika to już się naprodukowałem przez lata na temat tego tworu i niewiele się tam zmieniło.
To już 10 lat darmowych gier z epica?
Bardziej 8, ale to i tak szczegół.
W każdym razie nieźle im idzie w takim razie to rzucanie pieniędzy na "rozpędzenie" sklepu... Wszyscy przyzwyczaili się do tego, żeby się tam co jakiś czas zalogować, wziąć darmówkę i pójść dalej. Największy wpływ na branżę wywarli chyba tym, że teraz każdy średnio zainteresowany gracz ma pakiet 200+ gier, których nigdy nie zdąży przejść, ale przynajmniej może być w pełni obojętny na zagrywki wydawców, ponieważ w każdej chwili może machnąć ręką i wziąć się za nadrabianie kupki wstydu.
Dziwne, że przez tyle lat nic nie zrobili. Wiadomo, że rozdawnictwo zachęci ludzi do tego aby założyli konto, ale potem trzeba ich utrzymać. A tego nie robi się wielkimi akcjami tylko milionem drobnostek, które składają się na przyjemne użytkowanie platformy i to, że chcemy na niej spędzać swój czas. Odpalając Steama, mamy nie tylko wrażenie, że całość jest estetyczna i wygodna, ale też, że możemy bardzo dużo ze swoją biblioteką zrobić + czujemy się częścią jakiejś społeczności - mamy recenzje, dyskusje, fora, pliki, poradniki, statystyki konta... mnóstwo rzeczy, z których nawet jeśli ktoś nie korzysta codziennie to jednak składają się na ogólne wrażenie, że to jest ta domyślna platforma, że tutaj dostaniemy wszystko. Przez 8 lat, z takimi funduszami, Epic naprawdę mogło zrobić bardzo dużo by zmienić swój sklepik z "ikonki pod którą odbiera się darmówki" w prawdziwy kombajn możliwości. Część wystarczyło po prostu kopiować od Steama, część przemyśleć na nowo ucząc się na błędach konkurencji, coś dodać od siebie.
Co do GoGa... Tutaj mamy sytuację wręcz odwrotną - platforma jest bardzo prokonsumencka i wszystkie inwestycje idą w budowanie przewag nad konkurencją - walka o starsze tytuły, exclusivy (nie dlatego, że zapłacili wydawcy tylko dlatego, że włożyli pracę w ściągnięcie gry nigdzie indziej niewydanej), mechaniki społeczności mniej rozbudowane od Steama ale wyraźnie wyprzedzające Epika, non-DRM, Galaxy 2.0, które pozwala się w tym chaosie zorientować, nowe funkcjonalnośći... Problem w tym, że w przeciwieństwie do Epika, GoG nie ma nieskończonych zasobów pieniężnych, które pozwoliłyby zawalczyć o szerszą uwagę. To sklep dla różnych nisz - fanów konkretnych staroci, osób chcących wspierać CDP RED, ludzi sceptycznych wobec powszechnego braku własności. Brakuje tam doinwestowania takich wielkich funduszy na to by dotrzeć do szerszego odbiorcy - rozdawnictwo jest czysto symboliczne (nie mogą sobie pozwolić na rozdanie takiego Wiedźmina 3 albo CP77 bo to 90% ich przychodów) a ceny na przecenach nie powalają.
Ale i tak największym przegranym tej wojny jest Microsoft - i to na własne życzenie - który na własnej platformie płaci właściecielom cudzych platform. Zamiast dostarczyć Sklep wewnętrzny z prawdziwego zdarzenia - estetyczny, wygodny, szybki, uporządkowany - który byłby wbudowany w samego Windowsa, który miałby takie same funkcjonalności jak konkurencja, który miałby cały szereg exclusiwów z dostępem do Game Passa na czele, i który jednym skrótem klawiszowym zmieniałby nam PCta w środowisko konsolowe... Wtedy wszystkie inne sklepy by stanowiły margines a Microsoft zgarniałby 30% z każdej gry wydawanej na PCta. No, ale woleli oddać to pole walkowerem.
Według mnie największą kontrowersją związaną z GOGiem jest "ciche" usunięcie wzmianki o wersji Galaxy na Linuksa
Na GOG mocno denerwuje opóźnienie między kupieniem, a możliwością zainstalowania tytułu. Czasami jest naprawdę spore - zdarzało mi się już, że mogłem pobrać nową grę dopiero po kilku godzinach, a raz nawet dopiero po dniu. Jest trochę wątków na internecie na ten temat, ludzie próbują sobie nawzajem pomóc poprzez linki do funkcji resetowania jakichś danych na koncie użytkownika, ale to wszystko to jest jakieś nieporozumienie. To ma działać tak: kupuję i od razu pobieram. A nie, że niby zaczynam pobieranie, a po 1% pojawia się błąd i muszę szukać, co też on może oznaczać.
Na Steam nigdy się z tym nie spotkałem.
Jak się aktywuje gry z Amazon Prime to często jest komunikat, że ze względu na duże zainteresowanie może minąć dłuższy czas, zanim gra zostanie przypisana do konta.
Kupowałem bezpośrednio z GOG. Muszę powiedzieć, że te opóźnienia denerwują mnie na tyle, że wolę kupować na Steam. Jak już uda mi się znaleźć wolną chwilę żeby w coś pograć i akurat chciałem spróbować czegoś nowego, to naprawdę nie mam ochoty na zabawę w "jaki to błąd i jak go naprawić".
A z tego linka do odświeżania konta w ciągu ponad 10 lat i kilkuset zakupionych gier byłem zmuszony skorzystać jeden raz. I to nie, gdy coś kupiłem, tylko, gdy właściciele Lost Embers automatycznie dostawali za darmo wersję Rekindled, a mnie jej do konta nie przypisało.
Owszem, korzystam z Galaxy. Restartowanie aplikacji nie pomagało. "Wystarczyło" poczekać, ale już sama niejasna natura błędu mocno mi obrzydziła GOGa. Jako klient nie chcę musieć szukać definicji danego kodu z błędem. Nie chcę się zastanawiać, czy różnicę mogło zrobić zakupienie z poziomu strony, czy też aplikacji. To ma po prostu działać. Jak byłem dzieckiem to troubleshooting był niejako zabawą (bo miałem niemal nieograniczony czas), teraz jest tylko źródłem frustracji.
3 do 1, że się nie zakończy i nawet Iselor założy konto na Steam i dalej będzię świetnie się bawić grami ;)
Nie. Biorąc pod uwagę że mam 1000 gier w pudłach około, ponad 200 na GOGu....I że gram w zasadzie wyłącznie w cRPG....Nie założę konta na Steam.
Niektóre z gazetek 20 letnich już mi się nie odpalają więc powoli robię kopie zapasowe starych instalek i wrzucam na dyski zewnętrzne HDD gdzie dane mogą wytrzymać dłużej. Tyle że nie mam ich tyle co ty, może z 50 płytek. Takie kopiowanie 1000 płyt by chyba zajęło kilka tygodni :)
Tłoczone płyty mają żywotność około 100 lat, niektóre szacunki mówią o 1000. Co jakiś czas robię losowe testy płyt. Mam takie tytuły jak NOMAD czy Pyrotechnica z okolic 1993. Działają dalej. Jeszcze nie miałem sytuacji by coś mi nie działało. Co zabawne, nawet nagrywane/wypalane płyty z muzyką mojej żony na jakichś gówno CD-R sprzed 15 lat działają.
A na dyski zewnętrzne to zgrywam.....Pliki instalacyjne gier z GOGa.
Po pierwsze: Steam w dużej mierze przyczynił się do upadku dystrybucji fizycznej, w tym moich kochanych big boxów. Nawet nie wiesz jaka to była radocha kupić grę w takim wielkim pudle, jakie tam były mega instrukcje.
Po drugie: dla mnie gra ma się instalować i uruchamiać ZAWSZE. Bez neta, po globalnej awarii, po wojnie atomowej, jak producent padnie, jak dystrybutor padnie, itd. Wkładam film na DVD do odtwarzacza to działa, zdejmuje książkę z półki to czytam. Tu ma być tak samo. Dany egzemplarz jest MÓJ. Wkładam do komputera to ma działać.
Aczkolwiek faktycznie ponad 30 lat wytrzymują jak nie były zajechane a po tłoczeniu były jeszcze fabrycznie malowane.
Ja z GOGiem mam ten problem ze z 40% starych gier z lat 90/2000 ktore tam kupilem nie dziala na Windowsie 11 :/
Mam wrazenie ze o ile na poczatku probowali jakos dostosywac do nowych systemow, to ostatnio chyba juz calkowicie to olewaja bo to zbyt kosztowne grzebania w kodzie gry.
Dlatego jesli chodzi o Retro to wole po prosty dobre retro konsolki i emulacje. Szybciej, taniej i prosciej. Bo tam wszystko dziala 100%
To nie zawsze jest problem W11, często to problem zbyt nowoczesnej karty graficcznej. Dla mnie idealnym rozwiązaniem tego problemu okazał sie zakup starszego laptopa z kartą graficzną. U mnie padło na Della Studio 1737 z kartą HD3650 za 80 zł + przesyłka na Vinted. Rusza wszystko, co do tej pory odpaliłam, a nie zajmuje tyle co druga stacjonarka.
To już 10 lat darmowych gier z epica?
Bardziej 8, ale to i tak szczegół.
W każdym razie nieźle im idzie w takim razie to rzucanie pieniędzy na "rozpędzenie" sklepu... Wszyscy przyzwyczaili się do tego, żeby się tam co jakiś czas zalogować, wziąć darmówkę i pójść dalej. Największy wpływ na branżę wywarli chyba tym, że teraz każdy średnio zainteresowany gracz ma pakiet 200+ gier, których nigdy nie zdąży przejść, ale przynajmniej może być w pełni obojętny na zagrywki wydawców, ponieważ w każdej chwili może machnąć ręką i wziąć się za nadrabianie kupki wstydu.
Dziwne, że przez tyle lat nic nie zrobili. Wiadomo, że rozdawnictwo zachęci ludzi do tego aby założyli konto, ale potem trzeba ich utrzymać. A tego nie robi się wielkimi akcjami tylko milionem drobnostek, które składają się na przyjemne użytkowanie platformy i to, że chcemy na niej spędzać swój czas. Odpalając Steama, mamy nie tylko wrażenie, że całość jest estetyczna i wygodna, ale też, że możemy bardzo dużo ze swoją biblioteką zrobić + czujemy się częścią jakiejś społeczności - mamy recenzje, dyskusje, fora, pliki, poradniki, statystyki konta... mnóstwo rzeczy, z których nawet jeśli ktoś nie korzysta codziennie to jednak składają się na ogólne wrażenie, że to jest ta domyślna platforma, że tutaj dostaniemy wszystko. Przez 8 lat, z takimi funduszami, Epic naprawdę mogło zrobić bardzo dużo by zmienić swój sklepik z "ikonki pod którą odbiera się darmówki" w prawdziwy kombajn możliwości. Część wystarczyło po prostu kopiować od Steama, część przemyśleć na nowo ucząc się na błędach konkurencji, coś dodać od siebie.
Co do GoGa... Tutaj mamy sytuację wręcz odwrotną - platforma jest bardzo prokonsumencka i wszystkie inwestycje idą w budowanie przewag nad konkurencją - walka o starsze tytuły, exclusivy (nie dlatego, że zapłacili wydawcy tylko dlatego, że włożyli pracę w ściągnięcie gry nigdzie indziej niewydanej), mechaniki społeczności mniej rozbudowane od Steama ale wyraźnie wyprzedzające Epika, non-DRM, Galaxy 2.0, które pozwala się w tym chaosie zorientować, nowe funkcjonalnośći... Problem w tym, że w przeciwieństwie do Epika, GoG nie ma nieskończonych zasobów pieniężnych, które pozwoliłyby zawalczyć o szerszą uwagę. To sklep dla różnych nisz - fanów konkretnych staroci, osób chcących wspierać CDP RED, ludzi sceptycznych wobec powszechnego braku własności. Brakuje tam doinwestowania takich wielkich funduszy na to by dotrzeć do szerszego odbiorcy - rozdawnictwo jest czysto symboliczne (nie mogą sobie pozwolić na rozdanie takiego Wiedźmina 3 albo CP77 bo to 90% ich przychodów) a ceny na przecenach nie powalają.
Ale i tak największym przegranym tej wojny jest Microsoft - i to na własne życzenie - który na własnej platformie płaci właściecielom cudzych platform. Zamiast dostarczyć Sklep wewnętrzny z prawdziwego zdarzenia - estetyczny, wygodny, szybki, uporządkowany - który byłby wbudowany w samego Windowsa, który miałby takie same funkcjonalności jak konkurencja, który miałby cały szereg exclusiwów z dostępem do Game Passa na czele, i który jednym skrótem klawiszowym zmieniałby nam PCta w środowisko konsolowe... Wtedy wszystkie inne sklepy by stanowiły margines a Microsoft zgarniałby 30% z każdej gry wydawanej na PCta. No, ale woleli oddać to pole walkowerem.
Od siebie dodam, że ogólnie staram się kupować w mniejszych sklepach - poza GOG-iem to też np. Matrix od strategii. - Nie chcę budowy monopolu, ani tego, żeby wszystkie moje gry były w jednym miejscu...
Znakomita większość graczy chce mieć po prostu wszystko w jednym miejscu, to jest takie proste. Steam wygrywa bo jest najlepszą platformą, tam jest najwięcej gier. I wbrew pozorom, gracze mają gdzieś, że gry na GOGu są DRM free, obchodzi to może garstkę wojujących z korporacjami. Mamy już pokolenie graczy, dla których brak internetu jest taką samą abstrakcją jak II Wojna Światowa, fajnie o tym poczytać czy pogadać ale co najwyżej w ramach ciekawostki. A z kolei starszyzna, jak np. ja, ceni już sobie wygodę i prostotę.
Kibicuje GOGowi, naprawdę, robią świetną robotę ale z rzeczywistością trudno się walczy.
Juz widzę jak ściągasz na dysk wszystkie gry z goga gdy on upada xD Poza tym większość gier ze Steam na gogu nie ma, a szansa że Steam upadnie jest praktycznie zerowy
Gog to fajna platforma dla starych gier i tyle
Za granicą wojna, nigdy nie wiesz co się stanie.
Ale nie wszystkie, jedynie te tytuły, które naprawdę mi się spodobały. LTO, mówi Wam to coś? Napęd kosztuje tyle co używany samochód, na szczęście mam dostęp do firmowego. Kaseta to już nie całe 400zł za 18TB natywnej pojemności i jest dużo dużo trwalsza niż HDD.
Ale po co? To że Steam upadnie to jakis 0.0001% szansy. A co do goga to nie chce mi się ściągać żadnej gry i bawic się w ściąganie instalek, zakładasz najgorszy scenariusz

O coś takiego chodzi?
A w dobie wojen, także celnych i innych napięć międzynarodowych, jest ryzyko, że Steam padnie, albo będzie niedostępny na terenie Europy.
Kolejna sprawa to udostępnianie gier innym domownikom. Na Steam nie mogę grać w jedną grę, a żeby córka grała w drugą na tym samym koncie, a przynajmniej jest problem bo może kogoś wywalić. Na Gog nie ma problemu, co najwyżej osiągnięcia nie będą się zapisywać.
No i jak Go stwierdzi, że teraz pora na aktualizację to nie ma problemu, na Steam i Battle net jest problem.
Aha. Czyli wracamy do punktu wyjścia. To bardzo drogie rzeczy są. Niby kasetka tanio ale napęd tyle że kupi się 2xhdd18tb i jeszcze dużo hajsu zostanie, co swoją drogą też jest drogie, ale nie tak jak rozwiązanie które podałeś.
Dla mnie te taśmy LTO to za drogi interes.
Akurat
Wielu wydaje się, że skoro oni mają internet to każdy go ma i że internet w ogóle coś, co przychodzi całkowicie z powietrze za darmo. Ale takie myślenie to błąd i głupota. Jeśli dla kogoś sam fakt, że gra single player wymaga internetu bądź że instalacja gry wymaga aktywacji online, to niestety, ale ten ktoś jest jednym z bardzo wielu mentalnych niewolników i to wyraźnie nawet widać w niejednym komentarzu tutaj.
Ludzie niestety w ogromnej większości nie dojrzała do tego, aby głosować portfelem i to nie tylko w przypadku gier i oprogramowania. Dlatego też mamy takie różne patologie na rynkach, jakie mamy.
Ogłupiające są też twierdzenia o wojnie czy kataklizmie....
Tymczasem wcale nie trzeba żadnej wojny, żeby stracić dostęp do internetu. Tu np. wystarczą głupie decyzje idiotycznego rządu chcących rzekomo dla "naszego dobra" ograniczyć "rzekome dzieci" przed rzekomymi "zagrożeniami", a w rzeczywistości ocenzurować internet. Wystarczy też, że dany rząd w danym kraju uzna, że Steam, bądź inna platforma są "nieodpowiednie" dla ludu by zablokować wszystkim do nich dostęp. Takie rzeczy już dzieją się w niektórych krajach.
W końcu wystarczy pewna sytuacja życiowa, która uniemożliwia posiadanie własnego internetu w swoim domu, ale wiadomo, że wielu jeszcze bieda bądź życie nie dało w d.... i musi to nastąpić, aby się przekonali.
Dlatego wybieranie tylko gier czy oprogramowania bez DRM to kwestia zdrowego rozsądku. Ale wielu już dawno sprzedała bądź jest gotowa sprzedać swoje podstawowe prawa klienta i konsumenta dla wygody i innych "błyskotek", niczym biblijny Ezaw sprzedał Jakubowi swoje prawa pierworodnego dla jednego posiłku.
Tylko że taka postawa się w końcu zemści, prędzej czy później.
Ja jako rocznik 87' dobrze pamiętam, jak to jest nie mieć własnego internetu i być zmuszonym do chodzenia do znajomych, żeby z niego skorzystać. Poza tym internet nie jest za darmo, wciąż wiąże się z zawieraniem umów z dostawcami internetowymi i cyklicznym ich opłacaniem - a to totalny kiepski interes odnośnie jakichkolwiek gier, które tak naprawdę nigdy nie powinni go wymagać. Płacić za internet, żeby mieć możliwość korzystania z sigleplayerowych gier za które się zapłaciło? Obudźcie się, bo jak nie obudzicie się teraz, to obudzicie się z obrożą i kajdankami, na dobre przypięci kapitalistycznym łańcuchem!
Tak samo jak ktoś wspomina o archiwizacji - tylko ten ktoś zapomniał że można to zrobić na pojemnych przenośnych dyskach i że jak już - wcale nie trzeba ściągać tysiące TB, wystarczy te kilkanaście/kilkadziesiąt najważniejszych, ponadczasowych i regrywalnych gier w razie czego. No i posiadanie 1,2,4 czy nawet dziesięciu dysków twardych jest lepsze od zawalania całego domu pudełkami, zwłaszcza takimi, na odwrocie których jest napisane "Do aktywacji wymagane jest połączenie z internetem i posiadania konta Steam/Epic/jakiegokolwiek".
Jak już pisałem wcześniej - Steam, swoją popularność tak naprawdę zawdzięcza lekkomyślności ogromnej większości konsumentów, którzy zachłyśniecie błyskotkami jak "achievements", warsztat steam, kartami steama, itp. nie są świadomi tego, na co się tak naprawdę zgadzają, bo niby skąd mają to wiedzieć, jak nie chce im się nawet czytać regulaminów i warunków licencji. Nie mają pojęcia, że Steam to nie jest to żaden sklep tylko wypożyczalnia.
Można na ten temat pisać jeszcze wiele, ale na razie to wystarczy.
"I wbrew pozorom, gracze mają gdzieś, że gry na GOGu są DRM free, obchodzi to może garstkę wojujących z korporacjami. Mamy już pokolenie graczy, dla których brak internetu jest taką samą abstrakcją jak II Wojna Światowa,"
Ja już im bardzo współczuję, bo zderzenie z rzeczywistością(utrata dostępu do całej biblioteki z powodu bana, bądź braku internetu, tudzież ew. rządowego zablokowania dostępu do internetu/Steama) będzie bardzo bolesne!
"Ale po co? To że Steam upadnie to jakis 0.0001% szansy."
Może i jest to 0.0001% szansy na upadek Steama, ale na odcięcie od internetu, bądź zablokowanie dostępu do Steama/internetu przez chorych na głowę polityków, szanse są już znacznie większe.
Lepiej mieć możliwość zabezpieczenia się. Bo pal licho grę otrzymywaną za darmo - tu chodzi o gry za które się zapłaciło realne pieniądze! Ja absolutnie nie ufam jakimkolwiek platformom bądź wydawcom stosujących DRM w grach, w tym wymogi aktywacji online!
Jak steam padnie to można śmiało powiedzieć że cały gaming padnie.
Komu padnie, temu padnie. Może wreszcie wtedy niektórym wreszcie otworzą się oczy.
"A fakt jest taki że nikt, albo najwyżej garstka osób pobiera instalatory gier z goga na zapas, pobiera jak chce zagrać, a to jest taki sam efekt jakby gra miała drm."
Nieprawda!
W przypadku gier z GOGa, gdy nie posiadasz u siebie internetu, wciąż możesz udać się do kogoś, bądź w jakieś miejsce, gdzie jest tymczasowy dostęp do internetu, zalogować się i pobrać na nośnik instalatory offline. W przypadku Steama i w ogóle gier z DRMem takie coś jest niemożliwe, a już na pewno nie w sposób legalny.
Archiwizacja tych gier jest droga, bardzo droga. Kilka tb ta kilku dyskach, najlepiej by część dysków nie była w tym samym budynku. A wszystkie trzeba aktualizować.
Droga? Może... Ale dla mnie wystarczy nawet jeden dysk 2TB, może nie zmieszczę wszystkich gier, ale z pewnością zmieszczę wszystkie najważniejsze dla mnie, które są regrywalne i do których się po prostu wraca. Nikt nie każe upychać tam średniaków na jedno przejście, chyba że ktoś chce.
A co do aktualizowania - to jest sporo gier, których rozwój został już zakończony. Nie sądzę, aby do takiego Talismana Digital Classic Edition, bądź Wiedźmina 3 coś jeszcze wyszło od wydawcy. Nie mówiąc już o Heroes V, czy o Civilization IV, bądź nawet Skyrim'ie.
A kopii jest lepiej mieć więcej niż tylko jedną.
"Chodziło mi o aktualizowanie kopii zapasowej o nowe gry.
A kopii jest lepiej mieć więcej niż tylko jedną."
Nie twierdzę że nie masz racji.
Ale z drugiej strony, to lepiej mieć nawet jedną, niż wcale.
A "backup", który wymaga aktywacji online, to dla mnie nie backup.
Bez znaczenia, skoro Steam nie ma gier offline a GOG ma. Gdyby GOG nie miał takiej funkcjonalności to nikt o tym sklepie już nawet by nie pamiętał a tak to należy moim zdaniem tego sklepu bronić po swojemu (np. kupując tam gry).
Steam ma sporo gier (1687 według wiki), w które można grać offline bo nie mają zabezpieczeń DRM, chociażby takie "indyki" jak Baldur's Gate 3:
https://www.pcgamingwiki.com/wiki/The_big_list_of_DRM-free_games_on_Steam
Plus lista gier bez DRM wypuszczonych w samym 2026:
https://www.pcgamingwiki.com/wiki/List_of_DRM-free_games_on_Steam
Do uruchomienia części z nich na bezludnej wyspie potrzebny jest minimalny wkład użytkownika, ale wciąż, jest to w 100% możliwe.
Większość gier możesz grać offline na steamie.
Prawie we wszystkie, ale co z tego? Tak można pod warunkiem, że już gra jest zainstalowana(aktywacja online) i tylko do najbliższej deinstalacji bądź potrzeby reinstalacji. Więc wciąż trzeba mieć u siebie dostęp do internetu w razie czego. Tu nie pójdziesz do kogoś kto ma internet w celu pobrania instalatora gier z biblioteki, bo nawet jeśli to się uda, to w domu jej nie zainstalujesz, bo wymóg aktywacji online i zalogowania się przez konto Steam - już to nawet kiedyś sprawdziłem.
Niby takie gry są, ale na Steamie taka kwestia jest traktowana ledwie co po macoszemu. To już na Humble Bundle jest trochę lepiej, bo tam chociaż mają stosowne oficjalne oznaczenie DRM-Free.
No i nie brak też gier, które na Steamie wciąż wymagają aktywacji online(przez Steam) podczas gdy ich wersje na GOGu już nie.
Jednego nie rozumiem na GOGu. Wiele tytułów, które są tzw. Good Old Games, które kiedyś miałem w wersji pudełkowej i miały polskie wersje językowe, wręcz wybitne - z genialnym dubbingiem (np. Knights & Merchants i wiele wiele więcej) dziś już jest tylko w wersji angielskiej, gdzie brak nawet napisów. Uważam, że to duży minus - brak zadbania/dotarcia o prawa autorskie do starych spolszczeń jest bardzo słabe. Sorry, nawet popularny PoP:Piaski Czasu, nie ma polskiej wersji, gdzie kiedyś miał i napisy i dubbing. Takich gier jest mnóstwo. GOGu jeśli to czytasz - zrób coś z tym! ;)
Byłoby super, gdyby do każdej gry udało się dostać prawa do tłumaczenia, żeby były jak te 2 dekady temu, kiedy człowiek grał "za dzieciaka", ale marzenia swoje, a rzeczywistość swoje.
Warto kupować na GoGu, bo nie dość, że gry są bez DRM, to jeszcze wspiera się polską gospodarkę, a nie innego kraju.
Gdyby tylko nie problemy techniczne z klientem Galaxy, to byłby to najlepszy wybór...
Jakiś czas temu w Grysławie zasugerowali, że GOG mając doświadczenie wydawnicze z czasów starego CDP powinien pójść w jakieś limitowane wydania fizyczne klasyków i innych staroci. Coś w stylu Limited Run Games itp. Nawet jeśli cena wynosiłaby 40$ czy 60$, to i tak nie zabrakłoby entuzjastów by kupić np. Herosów 3 w pudełku z płytą instalacyjną, z instrukcją i innymi dodatkami albo jakiegoś Fallouta czy Arcanum. Tym bardziej, że i tak głównymi odbiorcami są raczej klienci z zachodu.
Gog to wspaniała platforma, moja ulubiona i regularnie staram się tam kupować, problem w tym, że większość nowych tytułów się tam nie pojawia, lub pojawia z ogromnym opóźnieniem.
Polityka GOG niestety stoi w sprzeczności z polityką wydawców, którzy ładują DRM praktycznie do wszystkiego co się da co z automatu w ich oczach skreśla GOG jako platformę docelową dla ich gier. Może dzięki Kicińskiemu coś tam się zmieni w tej strategii, ale społeczność też GOGowi zrobiła trochę złego, bojkotując Hitmana, bo wymagał online. Tutaj bardzo nie ma możliwości na ekspansję.
Sam GOG też nie pomaga, znam kilku developerów indie, nie pokroju Supergiant, ale mowa tutaj o 10-50k sprzedanych egzemplarzy na steam i ich gry były po prostu odrzucane. Żadne NSFW, Hentajce czy tego typu produkcje. Po prostu osoby decyzyjne nie widziały tam wartości (!).
Ostatnia sprawa, to gry na GOG nie da się kupić prawie nigdzie prócz goga. Czasami latają po kluczykowaniach jakieś klucze z Prime, czy Humble Bundle, ale to plankton. Wchodząc na istheranydeal czy gg deals wklepując jakiś tytuł do szukajki 99% w sklepach, kluczykowniach to Steam, GOG istnieje jako jedna, dwie pozycje, a skoro taniej można wziąć chociażby z GMG na Steam to większość osób tam po prostu kupi, o ile nie szuka wersji bez DRM, bo Steam zły nie jest.
Może teraz coś się zmieni na lepsze, bo na prawdę to bardzo fajna, prokonsumencka platforma i warto jej kibicować.
A co do Epika to już się naprodukowałem przez lata na temat tego tworu i niewiele się tam zmieniło.
Pamiętam z RPG Codex aferę z odrzuceniem Grimoire: Heralds of the Winged Exemplar przez GOG.
Sklep tylko dla gier bez drm ma swoje wady. Np zainteresowanie zmniejszone przez mniejszą bibliotekę gier.
Jak nic się nie zmieni, to GOGa zamkną za jakieś 5-10 lat. Nikt nie będzie w nieskończoność dokładał do interesu bo GOG od kilku lat był na granicy opłacalności, a w 2025 nawet na minusie. Jako że zmienił się właściciel z giełdowego CDPR na osobę prywatną, to już nie będą musieli ukazywać raportów finansowych więc będzie ciężej śledzić kondycję finansową GOGa.
Jak macie dużo gier na GOGu, to radzę powoli zacząć robić backup instalek offline na dyskach zewnętrznych HDD. Jak przyjdzie info że zwijają interes to wszyscy się rzucą na kopiowanie i serwery padną.
A ja jednak jestem optymistą.
Gog ma wady (aplikacja GOG Galaxy - malo funkcjonalna wyszukiwarka), i zalety (no DRM), ale sam pomysl - nisza dla gier retro, to moim daniem biznesowo kiedys sie oplaci.
W koncu coraz mniej gramy w nowe gry, a kolejne pokolenia graczy starzeja sie, a wraz z nimi narasta masa nostalgii. No i ten games preservation project, plus mozliwosc sciagniecia klienta bez samej platformy.
Jak teraz chce kupic jakas singlowa gre, to zawsze zastanwiam sie miedzy Steamem (sila przywyczajen, ekosystem, integracja ze Steam OS na decku itd) a jednak GoG. I często wybioram GoGa.
Mysle ze kilka lat to będzie platforma nr 2 po Steamie. Steam owszem - pozwala na starsze gry, ale sprobujcie pograc w wersje np. Knight Shift na Steam vs GoG. Gog robi to lepiej i kompetentniej.
Swego czasu Amazon dawal mase darmowych tytulow wlasnie w postaci kodow na GoGa.
Szczerze z tymi starymi grami na gogu to podchodzę z dystansem, bo jak stara gra działa na gogu to działa na steamie, a jak nie działa na gogu to nie działa też na steamie.
Mi lata w jakim sklepie kupię grę. A powodem by kupować na Gogu, jest dla mnie m.in to, że cała kasa idzie do CD projekt. Chcę ich wspierać.
Mając kilka sklepów internetowych do wyboru, klient najczęściej kieruje się ceną. Tymczasem Epic czy GOG wcale nie mają wyraźnie lepszych cen niż Steam - wyprzedaże tych samych tytułów odbywają się w innym czasie albo obniżona cena jest taka sama w różnych sklepach. Zależy to oczywiście od wydawców poszczególnych gier, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by sklep umówił się na niższą niż na Steam cenie. Na Steam dostępne jest cały mainstream i to w konkurencyjnych cenach względem innych sklepów, więc w najważniejszej kategorii - cenowej nikt nie zdołał podjąć wyzwania. Rozdawnictwo Epica zupełnie się nie sprawdziło jako strategia biznesowa, dodałem tam do biblioteki wiele tytułów, w które nigdy nie zagram, podobnie jak tysiące graczy na całym świecie. Prezentów jest zbyt wiele - ci, którzy w nie grają, nie wydają dużo pieniędzy na platformie, gdyż stale mają w co grać. Z kolei GOG wyklucza zbyt wiele tytułów polityką DRM-free, to sklep tylko dla tytułów, których nigdzie indziej nie ma. Tyle że spora część uznanej klasyki dostała remastery i remake'i dostępne w innych sklepach.
Zainstalowałem CP 2077 niedawno. Kupiłem wersję Ultimate... I po paru dniach zwróciłem bo po prostu gra mnie przygniotla. Do tego wjechałem samochodem pod tekstury a w samouczku militechu baba mówiła do mnie jak do kobiety mimo że wybrałem postać męska... co mnie zdenerwowało i to był powód zwrotu. Zwróciłem... I się zdziwiłem ponieważ gra mi nie zniknęła a pieniądze mi oddali. Po kilku dniach wróciłem do Night City... bo nic mnie nie blokowało. Zacząłem grać na zasadzie testowania i powoli zaczynałem się wciągać. Tak się wciągnąłem że musiałem wymienić 3080 na 5070ti bo chciałem doświadczać tego w full detal z Path Tracingiem. Gra okazała się całkiem niezła. Nie był to poziom imersji jak w W3 ale ukończyłem całą z wszystkimi poboczniakami i misjami. Później nie znalazłem już ani jednego glicza czy błędu. Do dziś jestem winny cdpr pieniądze za Cp2077. Niestety w4 nie kupię bo wiedzmin bez wiedzmina tylko z lesba z daddy issue mnie nie interesuje. Poczekam na CP2 i ich wesprę jak nie będzie to jakiś woke manifest.
Co może pójść nie tak z monopolem? Miejmy nadzieję, że wystarczająca liczba ludzi będzie to rozumieć...
A co do wygody... To dość względne; zakupy w innym sklepie internetowym to przecież nie katorga... Jakbym żywność kupował wyłącznie w hipermarkecie, a w internecie wyłącznie na Allegro, to mocno bym sobie ograniczył wybór, i często podbił ceny...
Mi wszystko w GOG pasowało do czasu... aż przestały działać osiągnięcia w Galaxy na Win 7.
Mają w nazwie stare gry czy nie?
Szczerze?
GOG poza tą polityką DRM-FREE nie ma nic do zaoferowania.
Ich sklep i appki są bardzo biedne, brakuje społeczności.
Ich oferta też jest bardzo biedna - jakby dali gry jakich chcą gracze np. starsze NFSy, Coliny McRae i inne to by sytuacja może by wyglądała inaczej. Ale to problem GOGa i bardzo chciwych wydawców i posiadaczy praw autorskich. Jak ja widzę za starego Vampire Masquarade 1 za chore 79 zł to pukam się w głowę a nie kupuję. Ich ceny też są dość słabe, takie Heroes III - ponad 35 letnia gra nie tanieje poniżej 19 zł xD W ogóle stwierdzam że pomysł zarabiania ABODONWARE jest po prostu śmieszny i idiotyczny. Za kilka tytułów można dać hajs owszem ale oferta GOG to praktycznie same śmiecie indie kilka klasyków i bardzo drogich gier.
A że nie oferują lepszych cen i funkcjonalności od steam... no to niech giną.
Widać GOG chyba nie jest taki słaby skoro nawet tutaj jakieś juniory atakują ten sklep usilnie wytykając mu wady i że nigdy przez to nic tam nie kupią. Wiem że GOG jest malutki, ale życzę mu żeby mimo różnych zawirowań nigdy nie zniknął. Mam tam ogromną bibliotekę gier, także tych których kiedyś nie było mi dane kupić za czasów świetności i teraz właśnie mogłem to nadrobić.
Rozumiem, że można lubić jeden sklep bardziej od drugiego, np Steam vs Epic. Ale nie rozumiem takiego fanbojstwa "swojego" sklepu i hejterstwa "cudzego", żeby nie kupić gry tylko dlatego że zostanie wydana w innym sklepie niż ten, do którego jestem przyzwyczajony.
Tu nie chodzi(przynajmniej dla mnie i innych świadomych osób) o sam sklep w sobie, co o DRM i wymóg aktywacji online, co czyni taką grę bezużyteczną dla każdego, kto w danej sytuacji nie ma dostępu do internetu. Chodzi też o politykę niekorzystnego traktowania użytkowników.
GOG akurat na szczęście nie ma tych wad, dlatego kupuję tylko tam.
W przypadku braku internetu u siebie, mogę pójść do kogoś, kto ma internet, zalogować się, pobrać instalator offline i na nośniku przenieść go na swój domowy komputer gdzie będę mógł bez problemu zainstalować grę i grać - co w przypadku Steama(bądź innych platform/gier z DRM) takie coś jest niemożliwe, a już na pewno nie w sposób legalny.
Kibicuję GOGowi, bo inicjatywa jest zacna. Ale nie będę kłamać, że moim głównym centrum gier jest Steam i to się już nie zmieni. Nawet jeśli mam jakąś grę na Uplay albo Origin, to jeśli jest w promce za kilka zł, wolę ją dokupić drugi raz, żeby mieć wszystko na Steamie, móc robić osiągnięcia itp.
A Epic niech zdechnie, Tim Sweeney to największy pajac dekady, a w swoim naskakiwaniu na wszystko dookoła coraz bardziej się pogrąża. Koleś startuje do Steama oferując marny stragan tworzony na kolanie. W tym jego paździerzu nie ma większości oczekiwanych funkcji, to nawet nie potrafi spójnie zachować ciemnego motywu na wszystkich panelach. Przecież to jakiś cyrk, a nie konkurencja dla Steama. Gdyby nie miliony dzieci grające w tego debilnego fortnajta, cały EGS już dawno by zdechł.