Według mnie największą kontrowersją związaną z GOGiem jest "ciche" usunięcie wzmianki o wersji Galaxy na Linuksa
Na GOG mocno denerwuje opóźnienie między kupieniem, a możliwością zainstalowania tytułu. Czasami jest naprawdę spore - zdarzało mi się już, że mogłem pobrać nową grę dopiero po kilku godzinach, a raz nawet dopiero po dniu. Jest trochę wątków na internecie na ten temat, ludzie próbują sobie nawzajem pomóc poprzez linki do funkcji resetowania jakichś danych na koncie użytkownika, ale to wszystko to jest jakieś nieporozumienie. To ma działać tak: kupuję i od razu pobieram. A nie, że niby zaczynam pobieranie, a po 1% pojawia się błąd i muszę szukać, co też on może oznaczać.
Na Steam nigdy się z tym nie spotkałem.
Jak się aktywuje gry z Amazon Prime to często jest komunikat, że ze względu na duże zainteresowanie może minąć dłuższy czas, zanim gra zostanie przypisana do konta.
Kupowałem bezpośrednio z GOG. Muszę powiedzieć, że te opóźnienia denerwują mnie na tyle, że wolę kupować na Steam. Jak już uda mi się znaleźć wolną chwilę żeby w coś pograć i akurat chciałem spróbować czegoś nowego, to naprawdę nie mam ochoty na zabawę w "jaki to błąd i jak go naprawić".
3 do 1, że się nie zakończy i nawet Iselor założy konto na Steam i dalej będzię świetnie się bawić grami ;)
Ja z GOGiem mam ten problem ze z 40% starych gier z lat 90/2000 ktore tam kupilem nie dziala na Windowsie 11 :/
Mam wrazenie ze o ile na poczatku probowali jakos dostosywac do nowych systemow, to ostatnio chyba juz calkowicie to olewaja bo to zbyt kosztowne grzebania w kodzie gry.
Dlatego jesli chodzi o Retro to wole po prosty dobre retro konsolki i emulacje. Szybciej, taniej i prosciej. Bo tam wszystko dziala 100%
To już 10 lat darmowych gier z epica?
Bardziej 8, ale to i tak szczegół.
W każdym razie nieźle im idzie w takim razie to rzucanie pieniędzy na "rozpędzenie" sklepu... Wszyscy przyzwyczaili się do tego, żeby się tam co jakiś czas zalogować, wziąć darmówkę i pójść dalej. Największy wpływ na branżę wywarli chyba tym, że teraz każdy średnio zainteresowany gracz ma pakiet 200+ gier, których nigdy nie zdąży przejść, ale przynajmniej może być w pełni obojętny na zagrywki wydawców, ponieważ w każdej chwili może machnąć ręką i wziąć się za nadrabianie kupki wstydu.
Dziwne, że przez tyle lat nic nie zrobili. Wiadomo, że rozdawnictwo zachęci ludzi do tego aby założyli konto, ale potem trzeba ich utrzymać. A tego nie robi się wielkimi akcjami tylko milionem drobnostek, które składają się na przyjemne użytkowanie platformy i to, że chcemy na niej spędzać swój czas. Odpalając Steama, mamy nie tylko wrażenie, że całość jest estetyczna i wygodna, ale też, że możemy bardzo dużo ze swoją biblioteką zrobić + czujemy się częścią jakiejś społeczności - mamy recenzje, dyskusje, fora, pliki, poradniki, statystyki konta... mnóstwo rzeczy, z których nawet jeśli ktoś nie korzysta codziennie to jednak składają się na ogólne wrażenie, że to jest ta domyślna platforma, że tutaj dostaniemy wszystko. Przez 8 lat, z takimi funduszami, Epic naprawdę mogło zrobić bardzo dużo by zmienić swój sklepik z "ikonki pod którą odbiera się darmówki" w prawdziwy kombajn możliwości. Część wystarczyło po prostu kopiować od Steama, część przemyśleć na nowo ucząc się na błędach konkurencji, coś dodać od siebie.
Co do GoGa... Tutaj mamy sytuację wręcz odwrotną - platforma jest bardzo prokonsumencka i wszystkie inwestycje idą w budowanie przewag nad konkurencją - walka o starsze tytuły, exclusivy (nie dlatego, że zapłacili wydawcy tylko dlatego, że włożyli pracę w ściągnięcie gry nigdzie indziej niewydanej), mechaniki społeczności mniej rozbudowane od Steama ale wyraźnie wyprzedzające Epika, non-DRM, Galaxy 2.0, które pozwala się w tym chaosie zorientować, nowe funkcjonalnośći... Problem w tym, że w przeciwieństwie do Epika, GoG nie ma nieskończonych zasobów pieniężnych, które pozwoliłyby zawalczyć o szerszą uwagę. To sklep dla różnych nisz - fanów konkretnych staroci, osób chcących wspierać CDP RED, ludzi sceptycznych wobec powszechnego braku własności. Brakuje tam doinwestowania takich wielkich funduszy na to by dotrzeć do szerszego odbiorcy - rozdawnictwo jest czysto symboliczne (nie mogą sobie pozwolić na rozdanie takiego Wiedźmina 3 albo CP77 bo to 90% ich przychodów) a ceny na przecenach nie powalają.
Ale i tak największym przegranym tej wojny jest Microsoft - i to na własne życzenie - który na własnej platformie płaci właściecielom cudzych platform. Zamiast dostarczyć Sklep wewnętrzny z prawdziwego zdarzenia - estetyczny, wygodny, szybki, uporządkowany - który byłby wbudowany w samego Windowsa, który miałby takie same funkcjonalności jak konkurencja, który miałby cały szereg exclusiwów z dostępem do Game Passa na czele, i który jednym skrótem klawiszowym zmieniałby nam PCta w środowisko konsolowe... Wtedy wszystkie inne sklepy by stanowiły margines a Microsoft zgarniałby 30% z każdej gry wydawanej na PCta. No, ale woleli oddać to pole walkowerem.
Znakomita większość graczy chce mieć po prostu wszystko w jednym miejscu, to jest takie proste. Steam wygrywa bo jest najlepszą platformą, tam jest najwięcej gier. I wbrew pozorom, gracze mają gdzieś, że gry na GOGu są DRM free, obchodzi to może garstkę wojujących z korporacjami. Mamy już pokolenie graczy, dla których brak internetu jest taką samą abstrakcją jak II Wojna Światowa, fajnie o tym poczytać czy pogadać ale co najwyżej w ramach ciekawostki. A z kolei starszyzna, jak np. ja, ceni już sobie wygodę i prostotę.
Kibicuje GOGowi, naprawdę, robią świetną robotę ale z rzeczywistością trudno się walczy.
Bez znaczenia, skoro Steam nie ma gier offline a GOG ma. Gdyby GOG nie miał takiej funkcjonalności to nikt o tym sklepie już nawet by nie pamiętał a tak to należy moim zdaniem tego sklepu bronić po swojemu (np. kupując tam gry).
Steam ma sporo gier (1687 według wiki), w które można grać offline bo nie mają zabezpieczeń DRM, chociażby takie "indyki" jak Baldur's Gate 3:
https://www.pcgamingwiki.com/wiki/The_big_list_of_DRM-free_games_on_Steam
Plus lista gier bez DRM wypuszczonych w samym 2026:
https://www.pcgamingwiki.com/wiki/List_of_DRM-free_games_on_Steam
Do uruchomienia części z nich na bezludnej wyspie potrzebny jest minimalny wkład użytkownika, ale wciąż, jest to w 100% możliwe.
Jednego nie rozumiem na GOGu. Wiele tytułów, które są tzw. Good Old Games, które kiedyś miałem w wersji pudełkowej i miały polskie wersje językowe, wręcz wybitne - z genialnym dubbingiem (np. Knights & Merchants i wiele wiele więcej) dziś już jest tylko w wersji angielskiej, gdzie brak nawet napisów. Uważam, że to duży minus - brak zadbania/dotarcia o prawa autorskie do starych spolszczeń jest bardzo słabe. Sorry, nawet popularny PoP:Piaski Czasu, nie ma polskiej wersji, gdzie kiedyś miał i napisy i dubbing. Takich gier jest mnóstwo. GOGu jeśli to czytasz - zrób coś z tym! ;)
Warto kupować na GoGu, bo nie dość, że gry są bez DRM, to jeszcze wspiera się polską gospodarkę, a nie innego kraju.
Gdyby tylko nie problemy techniczne z klientem Galaxy, to byłby to najlepszy wybór...
Jakiś czas temu w Grysławie zasugerowali, że GOG mając doświadczenie wydawnicze z czasów starego CDP powinien pójść w jakieś limitowane wydania fizyczne klasyków i innych staroci. Coś w stylu Limited Run Games itp. Nawet jeśli cena wynosiłaby 40$ czy 60$, to i tak nie zabrakłoby entuzjastów by kupić np. Herosów 3 w pudełku z płytą instalacyjną, z instrukcją i innymi dodatkami albo jakiegoś Fallouta czy Arcanum. Tym bardziej, że i tak głównymi odbiorcami są raczej klienci z zachodu.