Szkoda szczególnie Thorgala i to jak jasna cholera, komiks znam od początku lat 90-tych zeszlego stulecia.
Czy spółka wciąż posiada wyłączne prawa do tworzenia gier na podstawie Thorgala i Nocnego Wędrowca?
Już to samo w sobie może być warte tych pieniędzy... albo raczej tylko to bo sama spółka chyba nic innego wartościowego nie posiada...
CD Projekt Red mógłby kupić i może coś by z tego wyszło. Według Mnie najrozsądniejsza opcja. Ewentualnie Warhorse ;)
Kto by się spodziewał? Próba robienia dużej gry, a nawet dwoch przez niedoświadczony zespół bez żadnego dorobku, co mogło pójść nie tak.. Mogli się równie dobrze wyłożyć już przy prostej mobilce..
Nabrali się projektów na szczycie bańki, licząc, że wszystko się nawzajem sfinansuje, ale nie przewidzieli, jak szybko to spadnie. Może chociaż prawa do marek ktoś wykupi i inne projekty porobi, bo i Thorgal, i Grzędowicz zasługują na własne gry.
Ehh, gry na podstawie Grzędowicza wyczekiwałem mocno. Pan Lodowego Ogrodu jest rewelacyjny, zasługuje na adaptację, jak Wiedźmin. Jak Redzi sądzili się z Sapkowskim miałem marzenie żeby go olali i wzięli się za Grzędowicza... cóż, wstępnie wyszło dobrze, Wiedźmin swoje a to miało powstać i tak.
Pierwszym red flagiem było to że chcą z tego zrobić jakiś obsrany soulslike a teraz to już nie ma żadnego znaczenia. Szkoda.
Do Thorgala syn Rosinskiego na pewno odzyska prawa. Jednak nie nastawiałbym się w najbliższym czasie na grę w tym uniwersum. Zresztą z Thorgalem jest ten problem, że bohater brzydzi się przemocą i poza skradanką lub nowoczesną przygodowką reszta gatunków nie bardzo pasuje. Co innego jakiś inny bohater w tym uniwersum, ale to znowu by nie miało takiej siły przyciągania, choć chciałbym się mylić.
Bez sensu byłaby gra, w której morduje ludzi jak leci, bo to nie taka postać (ok, może z wyjątkiem, gdy stracił pamięć). Więc co? Siekać potwory z mitologii nordyckiej? Też bez sensu, wszak to nie Wiesiek.
To może zestaw mini gierek a'la Łucznicy? :)
Oczywiście dałoby się to jakoś sensownie ugryźć, ale wbrew pozorom to wcale nie samograj jak większość uważa.
Mianowicie... Plague Tale oraz nowy God of War.
To powinna być w miarę liniowa gra, w której co prawda gramy Thorgalem, ale głównym celem jest tak naprawdę opiekowanie się naszymi bliskimi (o to w oryginale przecież zawsze chodziło.
Tak więc mamy Thorgala, który jest wojownikiem/strzelcem + bardzo dobrze się wspina, pływa i nawiguje okrętem oraz jego rodzinę, z których każde posiada inne cechy, umiejętności i słabe punkty.
Gameplay to zestaw kolejnych misji, w których mechanika zdefiniowana jest przede wszystkim przez odpowiedni dobór towarzyszy - w towarzystwie z Louve mamy skradankę, ale możemy korzystać z pomocy zwierząt z którymi wchodzimy w interakcję, w towarzystwie z Jolanem (w zależności od wieku) możemy usuwać różne przedmioty z drogi a nawet może nas wspierać w walce, w towarzystwie Aaricii musimy zajmować się przede wszystkim jej ochroną, ale jednak jest ona dużo bardziej samodzielna niż dzieciaki i może nam pomagać w innych niż walka przeciwnościach.
Generalnie sam Thorgal bez problemu radzi sobie ze wszystkimi przeciwnikami, dlatego to opieka nad bliskimi jest tutaj głównym wyzwaniem np. Thorgal może zostawić na chwilę w jakimś miejscu podopiecznego, wspiąć się na wieżę, wejść przez okno, zabić strażnika i otworzyć drzwi od środka. Albo - za pomocą Louve odciągnąć krukami strażnika a dzięki Jolanowi pozbyc się zamka. Całość tak naprawdę opiera się na pomysłowości w projektowaniu poziomów, który zmuszałby do myślenia i sprawiałby satysfakcję z przejścia dalej.
Jednocześnie to właśnie ciągle myślenie o bliskich powinno być głównym doświadczeniem rozgrywki.
Oczywiście musiałby się znaleźć przynajmniej jeden moment, w którym dostajemy do gry wyłącznie Thorgala i możemy zakosztować czystej akcji np. na jakimś etapie fabuły, wróg porywa naszą rodzinę, więc wszelkie zahamowania puszczają i po prostu idziemy po trupach do celu. Ma to mocne uzasadnienie gameplayowe i fabularne. Thorgal był gotów do przemocy jedynie w obronie własnej i bezbronnych (zwłaszcza rodziny). Gdyby cała gra polegała na walce/strzelaniu/wspinaczce to znudziłoby się to po godzinie. Natomiast tutaj występowałoby jako nagroda i punkt kulminacyjny.
W jakimś miejscu (może na początku, jako wprowadzenie?) można by wprowadzić quasi-otwartą eksplorację. Myślę o czymś w rodzaju Flotsam w Wiedźminie 2 czyli wioseczce z przyległościami.
Cała historia mogłaby się zaczynać w wiosce wikingów, w której rodzina jest bezpieczna (nie musi więc nam cały czas towarzyszyć) a my chodzimy sobie Thorgalem i wykonujemy kolejne zadania, które uczą nas mechanik. Idziemy na polowanie z Jolanem. Szukamy zaginionego przyjaciel Louve (tj. jakiegoś zwierzaka), spędzamy czas z Aaricią, wykonujemy zadania dla mieszkańców wioski.
Następnie coś się dzieje (napad na wioskę?), Thorgal z rodziną ucieka (tu byłby fajny epizod nawigowania łodzią w sztormie podczas pogoni) po czym dostajemy kolejne poziomy będące kombinacją różnych mechanik i łamigłówek opartych głównie na tym kto jest pod naszą opieką i co musimy akurat zrobić.
Jakby to podać w ładnej, klimatycznej grafice, z dobrą ścieżką dźwiękową (coś jak ancestors legacy), fajnymi cutscenkami, które wraz z gameplayem opowiadają dojrzałą opowieść o odpowiedzialności, rodzinie, braterstwie i poświęceniu, to mielibyśmy naprawdę bardzo mocny materiał na cenionego klasyka. I to nawet bez wielkiego budżetu.
Tylko za co ją potem zrobić?
Jak zapowiedzieli grę to też pisałem, że forma A Plague Tale byłaby tutaj najbardziej odpowiednia. Tylko z jeszcze mniejszą dawką przemocy w stosunku do ludzi (zastąpić ich w większości fantastycznymi stworzeniami) a iść w kierunku kreatywności gracza. Dałoby się to sensownie zrobić.
Brzydzi się bezsensowne zabijanie i niepotrzebne okrucieństwo. Walczył mieczem i łukiem tylko wtedy, kiedy musiał i nie miał innego wyboru.
Zapomniałeś o tomie Thorgal "Wilczyca", gdzie...
spoiler start
Thorgal zabijał dużo bandyci-mordercy. Ale tylko wtedy, jak się dowiedział, że zamierzali zabić Aarica i Jolan i nienarodzony dziecko. Nie miał innego wyboru. Niczym wściekły wilk, gdy poczuł się, że wilczyca jest zagrożona.
spoiler stop
Nie raz kogoś uderzał, jak ktoś bardzo brzydko się zachowywał. Patrz tom "Łucznicy", gdzie
spoiler start
Thorgal mocno spoliczkował Kriss de Valnor po tym, jak ona się przyczyniła do masowo, bezsensowne zabijanie całej grupy bandyci, kiedy walka dało się uniknąć. No, "wódź wikingowie" też mocno oberwał w tomie "Wilczyca" po tym, jak bardzo brzydko obraził Thorgal. W tomie "Czarna galera" Thorgal też spoliczkował młoda, ładna dziewczynka po tym, jak ona okropnie obraziła Aarica. Dał bolesna klapsa mały Jolan, kiedy władza mocno uderzyła do głowy (patrz tom "Między ziemią a światłem"). I mnóstwo przykładów. Więc lepiej jest nie wprowadzić Thorgal z równowagi, bo potrafi być naprawdę niemiły, choć brzydzi się przemocą. ;)
spoiler stop
No, nie zapominajmy o Planescape Torment, gdzie walki są rzadkości, bo dialogi i zagadki są najważniejsze w przeciwieństwie do Baldur's Gate i Icewind Dale. W grze Fallout 1-2 dało się przejść bez walki. O Disco Elysium nie wspomnę.
Co ważniejsze...
spoiler start
Thorgala cały czas prześladuje jego dawne wcielenie, kiedy jako Shaigan był postrachem Północy i dokonywał straszliwych zbrodni
spoiler stop
Da się zrobić Thorgal na grę RPG, jak ktoś zna się na rzeczy. Wystarczy wprowadzić do gry system psychiczny (niczym gry Cthulhu) i system karma, gdzie za każda bezsensowna zabijanie będzie miał poważne konsekwencji, czego prowadzi do złe zakończenie i złamanie stanu psychiczne Thorgal. To ma zachęcić graczy do unikanie walki w miarę możliwości, jeśli chcą oglądać dobre zakończenie. Da się przygotować alternatywne wybory, gdzie Thorgal nadal może być dobry, ale nie da się uratować wszystkich i musi dokonać trudne wybory. To byłby ciekawa gra z historia "co by było, gdyby Thorgal postąpił inaczej". Bogowie potrafią być okrutni. Gatunek RPG wcale nie oznacza, że walki muszą być najważniejsze. Mogą być inne umiejętności do rozwoju. No, już mieliśmy pomysłowa gra "Undertale", gdzie zabijanie jest niepotrzebne, choć mamy taką opcję. Ważne, że mamy jakiś wybór.
Choć wątpię, by Thorgal zdobędzie popularność tak samo co Wiedźmin 3. Tym bardziej, że już mamy za dużo gry o wikingowie (lub zbliżone, np. Skyrim). Więc raczej trafi do mniejszych odbiorców, bo większości graczy kochają walki i nie lubią "skomplikowane" gry (bez urazy).
Pozdrawiam i życzę Ci miłego dnia.
Na przełomie 2024 i 2025 roku Mighty Koi przeprowadziło bowiem emisję akcji, dzięki której pozyskało 8,8 mln zł, a wycena spółki sięgała około 87 mln zł
Kto miał zarobić, ten zarobił. Giełda jako narzędzie jest dobra, szkoda że często jest źle wykorzystywana.
Gdzieś w alternatywnym wszechświecie pewnie ktoś ogrywa taką produkcję.
Tylko ile trzeba by było w taką wpompować milionów dolarów? Setka to minimum, lekko licząc.
Nie ma na to niestety szans. To jest marka, wbrew pozorom dość niszowa.
Owszem Polakom bliska sercu dzięki Rosińskiemu, ale znana co najwyżej w Europie. Najważniejszy rynek - US and A nawet o Thorgalu nie słyszał i ma go w analu. Szkoda.
Z drugiej strony, przecież z Wieśkiem się udało, więc teoretycznie wszystko jest możliwe.
Przecież oni powstali aby zgarnąć kasę z dotacji z Państwa, EU przejąć prawa i zniknąć.
Szkoda, bo historia Thorgala oraz Aaricii jest naprawdę świetna. Można by rozbudować cały wątek z czarodziejką Slivią oraz Gandalfem Szalonym. Można też rozbudować wątek z Shaniah i poszukiwaniami Aaricii w Krainie Cieni. Jest w historii Thorgala spore pole do popisu.
Na razie trudno powiedzieć, jak całe zamieszanie wpłynie na przyszłość zapowiedzianych projektów. Sam Marcin Grzegórski kilka miesięcy temu przekonywał, że „sytuacja spółki jest stabilna, a z każdym miesiącem powinno być tylko lepiej”. Z kolei jeśli chodzi o premierę Thorgala, CEO firmy stwierdził wówczas, że gra ukaże się „w tej dekadzie”.
Zobaczymy te gry jak się dwie niedziele do kupy zejdą. Widać że to był zwykły przekręt. Pozyskali ponad 8 baniek to gdzie te pieniądze się podziały? Druga Zondacrypto.