"tyle że jest to przecież małżeństwo Pankratzów z dawnego Piranha Bytes"
Czyli ci, którzy robili chałturę od 20 lat i od nich spodziewałeś się hitu? To trochę podchodzi pod syndrom sztokholmski
Demo było bardzo złe i widzę, że pełna wersja nie jest lepsza. Odpuszczę sobie tę grę, a szkoda - bo liczyłem na coś w miarę przyjemnego. Łysy z żonką niech już dadzą sobie spokój z tworzeniem gier, bo im to nie wychodzi - nie dość, że pogrzebali Piranha Bytes, to teraz będą raczyli ludzi takimi gniotami.
Ja jednak myślę, że pogrzebało ją same wykonanie tej gry. Ta gra była brzydsza graficznie od pierwszej części Elexa, co jest sporym wyczynem - już nie wspomnę o ostatnim rodziale co z nim zrobili. Dobra gra by się obroniła, za Elexem 2 nie przemawiało nic. Jedyna gra od Piranha Bytes której nie ukończyłem i już nigdy tego nie zrobię. Do tego dochodzi to, że pracownicy chcieli stworzyć mniejszą grę i odejść od tej mieszaniny gatunków i stworzyć coś na wzór Gothica, ale Pankratz się upierał jak chory przy tym Elexie, no i się skończylo jak się skończyło.
Ale tak, to też prawda, że data premiery nie pomogła.
Od początku było wiadomo, że to będzie dziadostwo. Pierwsze wrażenie jest tylko jedno i je właśnie zaprzepaścili. Gra skończy jak Underworld Ascendant. A mogli w razie czego wydać jako wczesny dostęp i stopniowo dopracować swój produkt. Za wzór niech posłuży ich rodak - twórca Monomyth. Gość niemal w pojedynkę robi lepszą grę niż zrobili "weterani" Pankracowie.
Za to co dobre w serii Gothic i w pierwszym Risen głównie odpowiedzialny jest Michael Hoge. Reszta gier Piranii to zlepek dziwacznych pomysłów raz nieco udanych ale w większości odgrzewana tandeta.
Wiedziałem, że tak będzie, ale ile razy to napiszę przed premierą to mnie wyzywają. The Blood of Dawnwalker skończy z podobną oceną.
Gra wygląda jakby została ulepiona głównie z gotowych Assetów które dostarcza Epic deweloperom którzy tworzą grę na tym Plastik Engine 5.