Tutaj też sporo o tym mówi, razem z Marcinem Iwińskim. Polecam obejrzeć, bardzo ciekawy podcast.
https://www.youtube.com/watch?v=6sYilj_DIGc&t=2426s
Szczerze to zagrałam tylko w Wiedźmina 2 (100%) i Wiedźmina 3 (nie dotarłam to krwawego barona) .
Powodów było kilka głównie różnice między 2 a 3 częścią. Magia w 3 wydawała się dużo mniej interesująca niż w 2jce . Perki wydawały się zrobione na siłe (2% do obrażeń brzmi mniej ciekawie od nawet najbardziej nudnych opcji w drzewie wojownika w 2jce) , psucie sie broni i zbroi było irytujące. Alchemia została mocno uproszczona. Wow jest koń i można nurkować,skakać.. i pełno pytajników na mapie czy wrogów z poziomami ,wrogów którzy mimo tego samego wyglądu mogą nas załatwić na strzała.
Gra miała większe plany niż poprzednie ale do dziś uważam że przez 2-jkę postanowiłam spróbować tą grę zbyt szybko tzn bez dema.
Nie tknęłam tej gry od tamtej chwili i czuje że zmarnowałam pieniądze. Wiem ,fabuła i zadania są na dobrym poziomie ,miasto pewnie byłoby fajne do eksploracji... ale polubiłam Wiedźmina za coś innego.
Tak czy siak to nie jest zła gra ,tylko gra nie dla mnie.
Ten poczatek jest po prostu nudnawy i ciezki do przyjecia dla niektórych graczy. Mnie on za pierwszym razem też odrzucił. Dopiero w dalszej części gry robi się ciekawie. W zasadzie to najwyzsze tempo osiaga w dodatkach i szczerzę mówiąc wolałbym żeby troche poukracać tam niektore bardziej rozciągniete misje z podstawki. No ale w czasach W3 zupełnie inaczej sie patrzyło na gry. Wtedy trendy były dyktowane przez duże gry które były puste. I jakby ludzie usłyszeli że Wiedźmin jest na 20-30 godzin. To by wtedy powiedzieli kto to kupi za taka kase...
Chociaż też teraz gracze chcą takich poczatków w których poznajemy stopniowo historie, a nie od razu jakiś NPC przychodzi i mówi jak jest w tym świecie. No bo niestety jak chcemy pominąć wstęp do nowej historii nieznanej graczowi, to trzeba to jakoś zrobić. W grach w których jest od razu akcja to najczęściej ekspozycja w dialogach.
Bo chociaż w 3 faktycznie trochę mnie zraziło właśnie wspomniany rozwój typu 2% do obrażeń brzmiące jak ulepszenia postaci rodem z mmorpgów, a także skalowanie wrogów, ekwipunek i jeszcze parę rzeczy. Jednak poza tym już było super.
W 1 natomiast nieco archaiczne, ale też przede wszystkim inny gameplay taki bardziej z neverwinter nights, star wars knights of the old republic oraz dragon age origin i to za sprawą użytego silnika, ani trochę nie przypominało gameplayu z 2 czy 3. A gameplaye z 2 i 3 już nie były tak drastycznie róźne jak ten z 1.
Też zacząłem od 2 i mnie ta gra porwała. A szczerze to z 4 prawie na pewno będzie znowu to samo, gra będzie znowu odmienna od wszystkich części. W końcu już ponad 10 lat minęło od ostatniej części, no to dużo musiało się zmienić. Szczerze to chciałbym, aby ta gra była bardziej jak 2 i 3, coś między nimi, to gra by była dla mnie perfekcyjna.
Faktycznie dużo różnic w 3 wynikało z czasów, w których gra była wydawana, był trend na duże i otwarte światy, a to niestety wymuszało np. te skalowanie i wiele innych rzeczy, które były odmienne względem tych z 2. Ja jednak rozumiem te zmiany i chociaż np. niektóre gry zmieniały się z zupełnie innego powodu jak po prostu zwykły artystyczny rozwój np. heroes of might and magic 3 i 4 i jeszcze taka jedna seria, ale w tej chwili nie pamiętam jaka, ale jednak te zmiany w tych grach były dla mnie bardzo na + wbrew wielu ludziom, głównie ludziom nie potrafiącym pogodzić się z zmianami i chcącymi zagrać w to samo. Tak jednak często nowe gry, w których zmiany wynikają głównie z trendów, a nie artystycznych pobudek zwykle na czymś obrywają, bo twórcy zamiast rozwijać się i robić to co oni wymyślą to czerpią jakieś rozwiązania z cudzych gier, które niekoniecznie będą pasować jak w 3. No ale ostatecznie jednak każda gra zawsze ma jakieś wady i zalety, dla każdej osoby idealna gra jest inna i dla każdej osoby idealnych gier jest tylko kilka i to po prostu trzeba zaakceptować i przeboleć fakt. Nawet taki np. oblivion już był troszkę odmienny względem morrowinda, jednak skyrim już był dalece inny gdyż już nie miał takiego rpgowego systemu co morrowind czy oblivion (no wiesz, np. siła, zręczność, umiejętności, system zależności między nimi, system relacji między postaciami itd.), ale mimo tego skyrim jakoś się udał (co innego jeśli chodzi o TESO, gra jak dla mnie za mało TESowa, gameplay inny, dużo ograniczeń i limitów ze strony gry online, wiem bo próbowałem jak był darmowy weekend i szybko się odbiłem). I w sumie tak jest i było z każdą starą serią, która ciągle dostaje nowe gry, wiele starych serii prędzej czy później przechodzi rewolucję
Pierwszy Wiedźmin był naprawdę udany. Pamiętam kupno tej gry w 2007 roku, gdy ta debiutowała na rynku, a że było już kilka miesięcy po moich 18 urodzinach to sprawiłem sobie prezent przedświąteczny. Po pierwszym ukończeniu Wiedźmina zacząłem rozgrywkę ponowanie tylko po to, aby wbić jak najwyższy poziom Geralta i udało mi się dobić do 40. Natomiast drugiej części czegoś brakowało... nie wiem, może tego klimatu, który cechował pierwowzór.
Słusznie zauważył, że mechanika w W3 nie porywa - to tutaj jest największe pole do popisu i gdyby udało im się podnieść go na wyższy poziom tak aby jeszcze lepiej oddawał uczucie "wiedźminowania" i był kompatybilny z narracją.
Ale też prawdą jest to, że Wiedźmin 3 nie porywa jeśli spojrzy się na niego "na papierze". Nigdy nie był grą odkrywczą, wprowadzającą nowe mechaniki czy technologię.
Natomiast rzeczywiście to, że W3 zdołał połączyć mnóstwo różnych elementów w jeden i stworzyć spójne dzieło. Czy były gry z równie dobrą fabułą co W3? Tak, ale mało która utrzymywała wysoki poziom przez 100h i oferowała możliwość ingerencji w fabułę. Czy były gry z filmową grafiką i reżyserią? Tak, ale mało która łączyła to z otwartym światem. Czy były gry na 100h i więcej? Tak, ale rzadko kiedy było to 100h ciekawych, dopieszczonych questów (patrzcie na DA:I rok przed W3). Czy były gry z ogromnym, otwartym światem? Tak, ale wtedy cierpiała często narracja i reżyseria (Skyrim 4 lata przed W3).
Jeśli porównujemy Wiedźmina 3 do specyficznych, mocno osadzonych w swoim gatunku gier, to wiadomo, że znajdziemy zawsze egzemplarz, który realizuje jakiś element lepiej.
Natomiast jeśli popatrzymy na to co oferuje branża jako taka i porównamy to z Wiedźminem 3 - ogromną grą, na 100h wciągającej fabuły, dobrymi mechanikami, piękną grafiką, wielkim światem, wyborami, doskonałym kierunkiem artystycznym, składającymi się na całościowe, świetne doświadczenie.
no to się zdziwili, że jednak gra wręcz odniosła spektakularny sukces jak na pomysł, który trudno było sprzedać. Faktycznie otwarty świat to było duże ryzyko, bo wymuszało mnóstwo ustępstw i kompromisów.
Każdy Wiedźmin jest wybitny ale każdy na swój sposób. A najlepszy jest chyba pierwszy Wiedźmin.
Według mnie Wiedźmin 3 jest najlepszą odsłoną, a najgorszą dwójka - utopce zabijające Geralta na jeden strzał w dwójce się do tego przyczyniły, kiedy tuż przed walką z Kejranem. Pomyślałem sobie, że "A utopce, OK, zaraz je..." i zgon. Co takiego ? I to nie raz, nie dwa, nie trzy razy. Utopce bardzo źle zbslandowane są w dwójce.
W Trójce trzeba było pójść na pewne ustępstwa. Ciężko, żeby każdy NPC miał własny wygląd. To i tak dobrze, że główne postacie i znaczące fabularnie miały swój własny wygląd. Bez sensu by było zresztą marnować czas na modelowanie kolesia, który stoi gdzieś koło drzewa do którego 99% graczy prawdopodobnie się nawet nie odezwało.
W artykule mowa była o słabej magii... sorry, że ktoś tam woli magię z Harrego Pottera, to jest magia z Wiedźmina.
Co do jedynki, to wiele można wybaczyć - takie czasy, taka technologia i takie były możliwości, a i tak gra była lepsza od dwójki.
Choć w sumie jest jedna rzecz, której nie cierpię w Wiedźminie 3 - to gra w Gwinta, ale nazwę przynajmniej dali adekwatną (jest z dupy).