To przecież normalne, że rozbudowane gry przyciągają na dłużej. A Crimson Desert to gra z epickim rozpasaniem.
Gra jest fenomenalna, co chwilę nowa mechanika trzeba kombinować i może fabuła nie jest mocną stroną to świat wciąga niesamowicie
Hmm ignorowałem tę grę z jakiegoś powodu zakładając, że to MMO.
Ale skoro to single player to może jednak się zainteresuję
Bo to jest jak mmo. Symulator chodzenia i dawania w mordę randomowym npc'om. Walki nudne jak flaki z olejem. Nawalanie ludków 1:1 jak w mmo. Czyli zero jakiejkolwiek fizyki, lejące się hektolitry krwi która znika w powietrzu i brak odcinania kończyn jak chociażby w wiedźminie 3.
Ludzie grają dłużej w grę, która ma więcej treści niż w gry, które mają jej mniej!
Niezwykle odkrycie.
Zupełnie nie rozumiem tego skupiania się na aktualnej liczbie graczy w grze single.
Wiadomo, że czasem pokazuje to jakąś wyjątkową sympatię - np. kiedy gra bije rekord na premierę, kiedy mamy odbicie po latach (jak w przypadku W3 po premierze serialu) czy kiedy wyjątkowo długo się trzyma.
Natomiast w większości przypadków jest absolutnie normalne, że ludzie kupują na premierę, grają przez kilka dni/tygodni po czym biorą się za inny tytuł. Potem tylko są czasem wzrosty przy okazji wyprzedaży.
Czy jak ktoś wychodzi po godzinie z restauracji bo zjadł już obiad to też powinniśmy się zastanawiać czy to aby nie kiepskie danie podali, skoro klient nie siedział przy nim do kolejnego dnia?
Gra ani nie jest fenomenalna jak twierdzą niektórzy, ani nie jest gniotem. To solidna ósemka. Ma sporo zalet ale też trochę wad.
Przeciez to zupelnie normalne. Sprzedali 5mln a gra jest na setki godzin, przynajmniej 100 zeby przejsc fabule. Tymczasem RE to max kilkanascie godzin a dla porownania sprzedalo sie juz w ilosci 7mln co jest wlasnie rzadkoscia dla tej serii.

Resident Evil Requiem przeszedłem 1.03.2026 — czyli praktycznie na premierę (27.02.2026). I teraz najlepsze: Capcom sam zachęca, żeby ogarnąć grę przed majem, bo szykują nowy tryb. Czyli jednak wiedzą, że ludzie to kończą szybko i czekają na coś więcej — poza DLC oczywiście.
A Crimson Desert? No niby wielkie RPG, niby ogromny świat… tylko co z tego, skoro jakościowo to nie ta liga co RE Requiem. Długość ? jakość. RE kończysz szybciej, ale przynajmniej dostajesz konkretną, dopracowaną grę, a nie rozwleczony content na siłę.
Tak, w Crimson Desert po fabule masz epilog i endgame — możesz dalej biegać, robić questy i rozwijać postać. Tylko pytanie: czy naprawdę jest po co? Bo „można grać latami” nie zawsze znaczy „warto grać latami”.
Podsumowując: RE Requiem — krócej, ale konkretnie i z pomysłem. Crimson Desert — dłużej, ale często bez sensu. Ilość godzin to nie jest żadna jakość, tylko liczba w statystykach.