
dla dużych chłopców
Chyba, a raczej na pewno dla dużych dzieciaków albo z mentalnością dzieciaka.
No jak ostatnio pisałem, Darek na bank ma ten screen na pulpicie, żeby wrzucać go co jakiś czas w postach o GTA - może przez to, że czasem łatwe lajki dostaje i jest zachęcony, co wydaje mi się dość dziwne, gdy tak jak Pan_Bondi pisze, dla marki, która jest takim przerysowanym odbiciem rzeczywistości, to co jest aż tak szokującego czy rażącego w graficzce z dwiema stereotypowymi influencerkami?
A w sumie dodam, jak już zacząłem, ale też mówienie
U mnie w domu będzie grał 39latek i 9 latek więc oceńcie sobie sami dla kogo jest ta gra.
Tak wiemy już o tym pisałeś kilka razy i już każdy zna twój najważniejszy cel w tym roku czyli ty bierzesz wtedy urlop w pracy, a dziecku załatwiasz zwolnienie/wagary w szkole.
uuu widzę rodzicielstwo na poziomie epickim.
dzięki relacjom mojego dzieciaka w podstawówce, mogłem fachowo selekcjonować rodziców, (można zagaić/trzymaj na odległość buta) właśnie dzięki informacji w jakie grają gry.
Nie jestem jakoś specjalnie upierdliwy i moi grają w większośc tego co jest, ale niestety dialogi w tej grze nie są dla dzieci z podstawówki
Gdyby rodzice wiedzieli co oglądałem i w co grałem gdy dostałem pierwszy komputer w 2002 to bym dziś pewnie nie grał w gry.
100% gry mu nie pokaże ale przecież nic złego się nie stanie jak pojeździ po Vice City tirem po chodniku.
Jego koledzy grają w robloxa a on w balatro, super meat Boya, zelde, Mario, heartstone i GTA.
100% gry mu nie pokaże ale przecież nic złego się nie stanie jak pojeździ po Vice City tirem po chodniku.
Tez tak myslalem kiedy mu to wlaczylem, ale jak polecialy fucki to odpuscilem, tirem to sobie jezdzi w brick rigsie czy beamng
Jego koledzy grają w robloxa a on w balatro, super meat Boya, zelde, Mario, heartstone i GTA.
Fajnie ze masz takiego oswieconego dziewieciolatka, nic tylko pogratulowac, mozna pochwalic sie na forum albo fejsbuniu.
Haziii nigdy nie miałem problemów z nauką, ba, byłem top 1-3 w większości uczniów, a w gry potrafiłem spędzić pół dnia po powrocie ze szkoły. Obecnie nie gram - życie, rodzina. Ale wkładanie wszystkich do jednego worka to czysta ignorancja.
Generalnie kazdy na forum byl geniuszem gral w gry a nauke wciagal nosem w przerwie na sniadanie, nie neguje. Problem w tym, ze znam dzieciaki ktore nie robia nic tylko graja bo ich rodzice nie moga poswiecic im czasu / badz tez maja w dupie co dzieciak robi. Wyrosnac wyrosnie kazdy, jak wyrosnie to juz inna sprawa.
Jak sami gracze demonizują gry to jest to wyższy poziom hipokryzji. Rozumiem babcia której się nie podoba że wnuczek gra w grę w której się strzela DO CZLOWIEKA ale jak to przeszkadza komuś kto parę lat temu tez był dzieckiem i cieszył się z grania to jest żenada.
On jest za młody żeby grać. A ja przecież jestem za stary żeby grać :D no kto to widział stary chłop w gry gra :D
Śmiesznie jeszcze jest jak młody słucha Rammsteina na ten przykład. Bo jasne śpiewające brzdące powinien :D
twórcy otrzymują wszystko, by móc osiągnąć perfekcję
vs
pracodawca narzucił mordercze tempo, wymagając ukończenia zadań dwukrotnie szybciej („w 2-3 miesiące” zamiast w 5-6 miesięcy) i narzucając nieodpłatne nadgodziny, czasem nawet do 3:00 nad ranem.
Temu, że nowe GTA osiągnie w wielu aspektach jakość niewidzianą nigdzie indziej w tej branży raczej trudno zaprzeczać...
...co jest dość zabawne biorąc pod uwagę, że jest to seria o tak nijakiej tożsamości.
Bez wątpienia jest ona wyjątkowym zjawiskiem jeśli chodzi o gry ze względu na rozmach, technologię, skalę itd. Natomiast co tak naprawdę stanowi DNA tej gry? Czym ona jest u swoich podstaw? Jakby określić jej tożsamość w kilku słowach?
Taki Wiedźmin 3 jest opowieścią z mocnymi elementami RPG o profesjonalnym zabójcy potworów, osadzoną w mrocznym, nieprzyjaznym świecie. CP77 jest futurystyczną dystopią action/RPG opartą na estetyce cyberpunka. Assassin's Creed to historia zakonu skrytobójców na przestrzeni różnych epok historycznych. Kingdom Come to realistyczny RPG osadzony w realiach średniowiecza. RDR to western w otwartym świecie koncentrującym się na odkupieniu dawnych win... Elder Scrollsy to RPG w bogato opisanym pod względem lore, otwartym świecie. Itd. Itd. Każda praktycznie duża seria (nawet te niezbyt wybitne) mają w sobie coś co instynktownie odbieramy jako ich DNA - wiemy, że jak tego zabraknie to po prostu przestaną być częścią serii.
Natomiast czy na coś takiego da się wskazać w GTA?
Mamy tu co prawda otwarty świat i tytułową "kradzież aut", ale w każdej innej serii jest to raczej element formuły (z których przecież mnóstwo innych gier korzysta) niż ich tożsamość. Dobra grafika? Dużo rozwałki? Tematyka przestępcza? Szczegółowo odwzorowany świat?
Wszystko to przecież mamy też w innych produkcjach... wszystko... ale nie w takim stopniu...
Paradoksalnie to właśnie ta "nijakość" i brak tożsamości zdecydowała o tym, że to właśnie GTA stało się TĄ grą. TĄ która jest na samym szczycie popularności, która rozpala tyle emocji i do której wszystkie gry z otwartym światem będą przez kilka(naście) najbliższych lat porównywalne (niezależnie ile rzeczy fabularnie i mechanicznie robiłyby lepiej). Nie ma w niej nic co mogłoby zniechęcić na starcie. A już na pewno nie realia - bo tu mamy po prostu podkręconą wersję "naszego świata". Nie ma też w niej nic co stałoby na przeszkodzie by płynnie włączać te elementy, które akurat są popularne i przyciągają odbiorców. To taki nasz świat, ale podkręcony i podany w technologii, której żadne inne studio nie dorówna.
I prawdopodobnie stąd bierze się też praktycznie nieograniczony budżet, czas i uwaga jakie R* jest gotów włożyć w ten projekt.
Ponieważ na tym etapie, DNA serii stało się właśnie to, że dysponuje ona środkami jakimi nie dysponują inne firmy. Że będzie ona zawierać dokładnie to samo co każdy open-world tej generacji, ale podany z większym rozmachem, większą pieczołowitością i większą liczbą "DETALI", które gracze będą odkrywać przez kolejne lata i zachwalać Rockstar pod niebiosa.
A poza tym...
...nic właściwie nie ma?
Bo popatrzcie na inne wymienione wcześniej studia - gdyby pech chciał, że musieliby nagle uciąć kilka zer z budżetu, śmiem twierdzić, że każde z nich miałoby jeszcze szansę wyprodukować coś skromniejszego co można byłoby śmiało sprzedać fanom serii. Gdyby z braku środków Wiedźmin 4 musiał powstać na silniku W3 i być wielkości Krwi i Wina, to jestem przekonany, że wciąż - przy odpowiednio dobrej kreacji świata i wciągającej fabule - REDzi mieliby szansę (nie mówię, że na pewno by ją wykorzystali), zrobić Wiedźmina, który spełni oczekiwania graczy. (Swoją drogą niedługo taki test będzie musiało przejść Rebel Wolves i pokazać, czy staje im talentu by za pomocą skromnych środków dostarczyć doświadczenie równe Dzikiemu Gonowi...).
W przypadku Bethesdy sytuacja jest jeszcze prostsza do wyobrażenia - każda ich gra od czasów Skyrima pozostaje bardziej w tyle za konkurencją, a wciąż grono ich fanów te gry kupuje, ponieważ oferują coś czego nie oferuje żadna inna seria. I kiedy TES6 wyjdzie i będzie przypominał Skyrima bardziej niż co niektóre fanowskie mody do niego, to wciąż tłumy skuszą się na jeszcze jedną wyprawę do Tamriel.
I to nie tylko ze względu na ślepe zaufanie do marki (tacy też będą) ale przede wszystkim ze względu na niedostępną nigdzie indziej formułę i - no właśnie - DNA marki.
I zastanawiam się - może ktoś lepiej znający serię będzie potrafił udzielić na to odpowiedzi? - czy Rockstar z GTA mógły zrobić coś podobnego? Czy byliby w stanie wziąć budżet typowego AAA, nie jakiegoś skromnego AA, lecz normalny budżet jakim dysponują duże studia plasujące się tuż za nimi, i zrobić grę, która wyróżni się z tłumu? Czy byłoby to po prostu kolejne Watch Dogs, Mafia, czy co tam jeszcze konkurowało po drodze...
Oczywiście, jest to tylko spekulacja, bo pozycję i finansowanie R* ma już zapewnione na dekady. Poza tym, końcowego odbiorcę interesuje jakość kupowanego produktu a nie strategia jaka za nim stoi.
Niemniej, pozwala to dużo lepiej zrozumieć skąd to nieustanne puchnięcie budżetu nowego GTA, skąd to przesuwanie premiery, crunch i wydawanie jednej gry na dekadę.
Kiedy główną tożsamością staje się rozmach i budżet, trzeba upewnić się, że będą one istotnie na innym poziomie jakościowym niż konkurencje. Bo gdyby dystans niebezpiecznie się zmniejszył, być może okazałoby się, że król jest nagi?
...jest to seria o tak nijakiej tożsamości.
Bez wątpienia jest ona wyjątkowym zjawiskiem jeśli chodzi o gry ze względu na rozmach, technologię, skalę itd. Natomiast co tak naprawdę stanowi DNA tej gry? Czym ona jest u swoich podstaw? Jakby określić jej tożsamość w kilku słowach?
Jest to rozbudowane uniwersum stanowiące podłoże pod rozmaite, wielowątkowe opowieści gangsterskie. U jego podstaw stoi gorzka satyra na Amerykę rozciągnięta na kilka ostatnich dekad - od lat 80. po czasy współczesne. Świat ten zawiera mnóstwo odwołań zarówno do popkultury, jak i do klasyki kinematografii. Twierdzenie że ta seria nie ma swojej tożsamości świadczy o tym że albo niezbyt dużo czasu jej poświeciłeś, albo masz bardzo powierzchowne podejście do gier.
Mamy tu co prawda otwarty świat i tytułową "kradzież aut", ale w każdej innej serii jest to raczej element formuły (z których przecież mnóstwo innych gier korzysta) niż ich tożsamość. Dobra grafika? Dużo rozwałki? Tematyka przestępcza? Szczegółowo odwzorowany świat?
Wszystko to przecież mamy też w innych produkcjach... wszystko... ale nie w takim stopniu...
Seria ta już od dawna nie opiera się wyłącznie na kradzieży aut. Jest to element wspólny wszystkich odsłon, jednak większy nacisk położony jest m.in. na budowanie klimatycznych lokacji, niby fikcyjnych, aczkolwiek silnie wzorowanych na realnych. Kluczowy element każdej odsłony stanowi soundtrack, stanowiący wizytówkę świata przedstawionego, oraz epoki w której osadzona została historia. "Kradzież aut" to kwintesencja tego czym ta gra jest - czyli sandboxem dającym ogromną swobodę działania. Wbrew pozorom gra wcale do tego typu "działań" nie zachęca, ani ich nie nagradza - w ostatnich odsłonach (mam na myśli V-ke i "Episodes from Liberty City") każdy z protagonistów posiada własny pojazd (auto lub motocykl) i zazwyczaj nie potrzebuje kraść żadnego z ulicy. Poza tym ostatnia odsłona daje możliwość zakupu aut które są rzadkie i ciężkie do znalezienia, przez wirtualny sklep, za gotówkę zdobytą w grze. Idąc w stronę analogii - w Red Dead Redemption można kraść konie, jednak nie jest to gra o kradzieży koni. Z resztą, kradzież aut jest możliwa we większości sandboxów osadzonych w czasach w których występują auta, czy to Mafia, czy Watch Dogs, czy też Cyberpunk.
I zastanawiam się - może ktoś lepiej znający serię będzie potrafił udzielić na to odpowiedzi? - czy Rockstar z GTA mógły zrobić coś podobnego? Czy byliby w stanie wziąć budżet typowego AAA, nie jakiegoś skromnego AA, lecz normalny budżet jakim dysponują duże studia plasujące się tuż za nimi, i zrobić grę, która wyróżni się z tłumu? Czy byłoby to po prostu kolejne Watch Dogs, Mafia, czy co tam jeszcze konkurowało po drodze...
Przykład Chinatown Wars, które było dedykowane wyłącznie platformom przenośnym pokazuje że R* jest w stanie tworzyć produkcje o mniejszej skali i budżecie, które zdobędą zarówno uznanie, jak i popularność. Niestety, w ostatnich latach firma skupia się niemal wyłącznie na dużych projektach, niemniej jednak myślę że byliby w stanie nawet dzisiaj stworzyć coś pokroju wspomnianego Chinatown Wars czy Bully.
Jest to rozbudowane uniwersum stanowiące podłoże pod rozmaite, wielowątkowe opowieści gangsterskie. U jego podstaw stoi gorzka satyra na Amerykę rozciągnięta na kilka ostatnich dekad - od lat 80. po czasy współczesne. Świat ten zawiera mnóstwo odwołań zarówno do popkultury, jak i do klasyki kinematografii.
Czyli to co napisałem wcześniej - to po prostu nasz świat ale podkręcony. Taka czysta popkultura. Bez twardej tożsamości bo pod to można podpiąć wszystko.
"Kradzież aut" to kwintesencja tego czym ta gra jest - czyli sandboxem dającym ogromną swobodę działania.
Czyli ponownie potwierdza to co napisałem - tożsamość marki jest bardzo luźna. "Sandbox dający ogromną swobodę działania" to dzisiaj co drugie AAA i więcej. Jedyne co może w tym wyróżnić GTA to to, że ta ogromna swoboda działania jest większa niż u konkurencji.
Idąc w stronę analogii - w Red Dead Redemption można kraść konie, jednak nie jest to gra o kradzieży koni. Z resztą, kradzież aut jest możliwa we większości sandboxów osadzonych w czasach w których występują auta, czy to Mafia, czy Watch Dogs, czy też Cyberpunk.
W RDR mamy klimaty dzikiego zachodu. Jeśli dostalibyśmy część osadzoną na karaibach - nie będzie to RDR. W Mafii mamy tytułową mafię. Jeśli nie byłoby wątków gangsterskich, to nie byłaby to Mafia (już III która odeszła od klimatów włoskiej mafii lat 30/40 była mocno krytykowana). W Cyberpunku mamy cyberpunk, w Watch Dogsie mamy wątki hackowania. Do tego dochodzą jeszcze konkretne rozwiązania mechaniczne. Gdyby sequel CP77 nie miał przynajmniej elementów RPG, decyzji fabularnych itd. fani byliby zawiedzeni i nie widzieliby w tym kolejnej części.
W GTAV mamy ogólnie zarysowany wątek łamania prawa w czasach (powiedzmy) nowoczesnych. Ale czy gdyby wydano GTA osadzone w jakichś innych realiach, albo wprowadzono zupełnie nowe mechaniki, albo wprowadzono elementy RPG, to czy ktoś widziałby w tym zdradę marki? Pewnie byłoby dużo niezadowolonych, ale tożsamość raczej nie byłaby zakłócona.
Niestety, w ostatnich latach firma skupia się niemal wyłącznie na dużych projektach, niemniej jednak myślę że byliby w stanie nawet dzisiaj stworzyć coś pokroju wspomnianego Chinatown Wars czy Bully.
Po raz kolejny potwierdza to, to co napisałem. Mają w swoim katalogu gry o bardziej wyrazistej tożsamości, ale teraz rozmawiamy o GTA. A to zawdzięcza swój sukces temu, że jest bardzo neutralne jeśli chodzi o realia oraz wyprzedza wszelką konkurencję rozmachem i jakością produkcyjną.
Koniec końców - tożsamością nowych GTA jest ich rozmach. Więc na tym skupia się wydawca. Im większy rozmach tym lepszym GTA będzie.
Natomiast co tak naprawdę stanowi DNA tej gry?
Nic, to zwykły McDonald’s lub Coca-Cola w świecie gier, a, że wrzucili nowy zestaw lub smak co zostało rozpropagowane przez korporacyjny budżet to masy szybko po to lecą.
GTA praktycznie nie posiadam nic od fanowskiej społeczności pod względem fanartu, cosplayu itp. w porównaniu do Wiedźmina, Blizzarda lub czegoś z Azji.