Komentarze do wiadomości: Weteran BioWare nie ma wątpliwości: studio nigdy nie zadowoli fanów Dragon Age pod jednym względem. „Zawsze wydaje się, że to za mało”

Forum Gry RPG
Dodaj komentarz
09.03.2026 17:11
1
3
odpowiedz
Silas1415
29
Konsul

Mam trochę problemów z drugą częścią, ale jak na tak krótki okres produkcji to rzeczywiście wyszła im nadzwyczaj dobrze.

09.03.2026 17:24
ShadowHawk
2
9
odpowiedz
ShadowHawk
14
Centurion

Czyli co? Macie nam opowiedzieć tą samą historię tylko na połowie lokacji i połowie postaci? To wiele tłumaczy dlaczego dwójka ma dwa schematy jaskiń, trzy schematy terenu i cztery typy wnętrza.
I tak należą im się gratulacje, że historia jest całkiem dobra - pod tym względem chyba najbardziej (przynajmniej dla mnie) fabuła w trylogii Dragon Age'a.

10.03.2026 00:09
3
2
odpowiedz
TheFrediPL
117
Generał

Uważam że dwójka jest naprawde git. Najgorzej boli ogromny recykling lokacji.

10.03.2026 09:06
PanDaneX
4
7
odpowiedz
1 odpowiedź
PanDaneX
19
Konsul

bo mi się nóż w kieszeni otwiera XD przy każdej części gracze mówią że chcą powrót do DA1... to nie kuwa, na siłę, na przeciw wszystkim zrobimy po swojemu a na koniec płacz i zwalanie winy na graczy, którzy ich zdaniem są zbyt wymagający.

10.03.2026 09:19
4.1
2
NekoRei
2
Centurion

PanDaneX ludzie pokochali dragon age 1 po czym dostali 3 gry, każda inna od reszty. Oni nigdy nawet nie spróbowali zadowolić fanów pierwszej części. Szkoda, że już równie nigdy nie dostaniemy gry z tej serii a już na pewno nie takiej jak jedynka.

10.03.2026 09:15
5
3
odpowiedz
NekoRei
2
Centurion

Zadowolić fanów dragon age nie jest trudno. Problem jest taki, że jak na razie to nigdy nawet nie próbowano. Patrząc z perspektywy pierwszej części to już druga była baaardzo inną grą, inkwizycja była jeszcze czymś innym a veilguard to już wgl. Każda z tych gier jest inna od reszty więc ja to nie wiem dla kogo jest ta seria w ogóle i o jakich fanach tutaj jest mowa, której części?

10.03.2026 09:23
6
2
odpowiedz
Legalizex
92
Generał

Dragon Age to strasznie dziwaczna seria. Jedynka była prześwietna, jedna z moich ulubionych gier, niemal wszystko mi się w tej grze podobało. A każda kolejna część robiła coś źle, albo w jedną albo w drugą stronę. Dragon Age 2 za mocno uprościł dialogi i tworzenie postaci no i lokacje w grze to jeden wielki recykling, gra wydaje się być miniaturowa, ciągle biega się po tych samych lokacjach, ale fabuła jest całkiem dobra, a postać wyrazista (plusowy efekt uproszczenia tworzenia postaci). Dragon Age Inquisition z kolei był zbyt ogromny. To znaczy gra może być ogromna, jak Wiedźmin 3, ale musi być wypełniona fajną zawartością, a Inquisition był wypełniony contentem jak z MMORPG. Ta gra by była dobra gdyby była skupiona na głównej fabule i trwała 30-40 godzin a nie 100 godzin zbierania śmieci i znajdziek. No a Veilguard to już action RPG mało przypominający poprzednie części, który poza całkiem dobrą główną historią z Solasem i dobrą grafiką nie ma nic do zaoferowania. Do tego chamskie forsowanie ideologii, dialogi w których można być tylko miły i wspierający dla swojej diverse ekipy i innych onu jenu.
Ciągle próbują zrobić coś innego, a wystarczyłoby zrobić taką grę jak Origins. Naprawdę nigdy tego nie zrozumiem, wymyślają sobie jakąś nieistniejącą "modern audience" dla której robią gry, kiedy można po prostu wrócić do tego samego co już było i zrobić po prostu dobrą grę. Gdyby zrobili takiego Dragon Age Origins, tylko z ewentualnie bardziej efektownym systemem walki jak z nowszych części i większymi, bardziej otwartymi mapami to gracze by to łyknęli jak pelikany. Aż nie chcę wiedzieć co zrobią z nowym Mass Effectem, bo każda ich gra jest tylko coraz gorsza.

10.03.2026 10:25
7
1
odpowiedz
Arturo1973
86
Konsul

Dwójka Dragon Age jest jak najbardziej w porządku, ale pierwsza część okazała się znakomita i właśnie dlatego gracze porównują kolejne części do tej pierwszej - najlepszej. Oczywiście wiadomo, że nie było sensu robić kalki części pierwszej, ale można było nieco bardziej dwójkę dopracować. Na przykład Baldrur's Gate 1 sam w sobie był oczywiście naprawdę dobrą grą, ale jeszcze był trochę surowy. Dopiero Baldur's Gate 2 został tak świetnie przygotowany, że wyszedł w zasadzie idealnie. Mass Effect 1 był bardzo fajny, ale miejscami toporny - zwłaszcza jeśli chodzi o podróżowanie w MAKO. Potem Mass Effect 2 już okazał się grą lepiej dopracowaną i rewelacyjną.

10.03.2026 11:48
MilornDiester
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
MilornDiester
55
Generał

Ja jednak zwróciłbym uwagę, że 15 lat temu mogliśmy dostać pełnoprawną, okrojoną ale wciąż, grę po półtorej roku od rozpoczęcia prac nad nią.

Kiedy Wiedzminy powstawały przez 4 lata, wydawało się to wyjątkowo długo i wynikało z dynamicznego rozwoju studia, które z każdą produkcją było w innej lidze.

Dzisiaj produkcje ciągną się latami a ostatecznie i tak rzadko kiedy widzimy rewolucyjne zmiany?

Skąd się to bierze?

- lata narzekania na "recykling" ze strony graczy sprawiły, że teraz studia nie mogą po prostu wziąć fundamentów z jednej gry i napisać dalszej części historii z pewnymi poprawkami.

- wydajność na pracownika spada - 500 osobowy zespół nie wykonuje 10x pracy 50 osobowego zespołu. Trudniej utrzymać wysoki poziom talentu i zaangażowania u wszystkich pracowników, trudno tym zarządzać żeby praca była wydajna, opóźnienia komunikacyjne, mniejsze zaangażowanie pojedynczego pracownika, który nie tworzy "swojej" gry (i jest gotów dokładać swojego prywatnego czasu) a jest po prostu zatrudniony w tym żeby zrobił swoje minimum.

- Postęp graficzny sprawił, że teraz aby być w czołówce, trzeba poświęcić jednemu modelowi tyle szczegółów ile wcześniej miała cała mapa. I potem dłubie się tygodniami w każdym mieczu, który kiedyś był po prostu dwoma skrzyżowanymi kreskami z odpowiednią teksturą.

- nacisk na "realizm", "detale" i jednoczesną skalę - wszyscy celują w gry na 100h w których jeśli woda nie reaguje na kamyki osypujące się ze zbocza, to znaczy że gra jest slaba i beznadziejna.

Generalnie zarówno studia jak i same gry poszły w rozmiar a nie optymalizację.

Dwie generacje temu mieliśmy zespoły liczące kilkadziesiąt bardzo utalentowanych i pracowitych artystów, którzy skupiali się na tym co w danej produkcji było najważniejsze. Dzisiaj mamy ogromne molochy, które w dużej mierze istnieją same dla siebie i poświęcają kilkukrotność zasobów treść którą zobaczy 10% odbiorców, zamiast skupić się na rdzeniu dla 90%.

Szczyt jeśli chodzi o wydajność w stosunku do jakości osiągnęliśmy gdzieś w okolicach Wiedźmina 3, który był i ogromny, i ciekawy i jakościowy, a powstał przy ułamku zasobów dzisiejszych AAA (co i tak wtedy było sumą ogromną). Od tego momentu, mam wrażenie, że każdy kolejny zasób (czy to finansowy, czy to czasowy, czy ludzki) daje wielokrotnie mniejszy zwrot niż to było do tego pułap ok. 250 pracowników.

10.03.2026 12:32
8.1
Legalizex
92
Generał

Innym przykładem gry, której twórcy mieli ekstremalnie ograniczony czas na jej stworzenie był Fallout New Vegas. I ta gra też pomimo minimum czasu produkcji i wyczuwalnie obciętego contentu była tak dobra jak się tylko dało. A jej twórcy nie traktowali tego jak projektu do odbębnienia i elo, tylko naprawdę było to coś nad czym siedzieli z pasją.
Po prostu kiedyś gry robili pasjonaci, dzisiaj soulless korpo zatrudniające ludzi kompletnie oderwanych od rzeczywistości. Gry powstają latami, a wychodzi z tego papka bo robi je 500 korpoludków dla których to tymczasowa praca, a potem zatrudni ich inny Ubisoft czy EA do robienia kolejnej papki.
Kiedyś gry potrafiły wychodzić jedna po drugiej, a i tak były dobre. Trylogia Mass Effect wyszła w przeciągu 5 lat. Trzy duże, długie, rozbudowane fabularnie RPG w 5 lat. Dzisiaj w 5 lat to korpoludki zdążą zmontować trailer z CGI.
Jeszcze lepszy przykład to Wiedźminy. Każda gra serii znacznie inna od poprzedniej, za każdym razem przebudowywali niemal wszystkie systemy, walka czy rozwój postaci w żadnej części nie jest taka sama, nie czuć absolutnie żadnego recyklingu nawet między W2 i W3, które były na tym samym silniku. I to wszystko na przestrzeni 8 lat.
I to były gry w które się grało. Skończyłem jednego Mass Effecta, a już się słyszało o kolejnym, który był w produkcji, dyskutowało się w internecie, po roku trailer, po 2-3 latach gierka, a w międzyczasie jeszcze jakiś Dragon Age do ogrania.
Teraz jak przejdę jakąś grę, to zanim usłyszę o sequelu, to zdążę zapomnieć, że ta gra istnieje. W Skyrima grałem w 2 klasie gimnazjum, teraz mam 30 lat, dosłownie zdążyłem się zestarzeć, przeżyć całą młodość, a TES6 nie ma xD
A dzisiejsi gamedevowie z nadwagą i kolorowymi włosami dłubią nad gierką latami a i tak wychodzi z tego coś takiego jak Dragon Age Veilguard, gdzie jedyne do czego się przyłożono to poprawność polityczna. Teraz będą latami dłubać nad Mass Effectem 4, żeby ostatecznie wypuścić kolejny nieciekawy wysryw wyglądający jak coś co kompetentni ludzie by zrobili w ciągu roku albo dwóch.

post wyedytowany przez Legalizex 2026-03-10 12:39:13
10.03.2026 17:53
MilornDiester
8.2
MilornDiester
55
Generał

Legalizex

Pełna zgoda.

Moje doświadczenia ze Skyrimem są niemal 1:1 takie same. Pamiętam jeszcze młodzieńcze jaranie się tą produkcją, które dzisiaj już zupełnie wyparowało.

Zastanawiam się czy to nie jest kolejny powód tak długiego oczekiwania na gry - zestarzenie się głównej grupy odbiorców.

Młodzi ludzie inaczej postrzegają czas niż starzy, ponieważ patrzy się na niego w perspektywie relatywnej a nie bezwzględnej. Dla 10latka, dwa lata to 1/5 jego życia. A dla 50latka już zaledwie 1/25. Za dzieciaka wakacje letnie trwały i trwały a obecnie lato mija jak za pstryknięciem palców.

Nie jest niczym odkrywczym, że dzisiaj odbiorcy gier się zestarzeli - zwłaszcza jeśli mówimy o długotrwałych seriach. Jeśli ktoś miał 12 lat jak wychodził Oblivion to w Skyrima zagrał w wieku lat 17 a dzisiaj ma ich już 32. W tym wieku cierpliwość jest też dużo większa - choćby z braku czasu. Jestem w stanie uwierzyć, że dla nastolatka, czekanie 5 lat (ewenement wtedy) na premierę Skyrima to mogła być wieczność. Jak ktoś ma lat 30+ to ani się nie obejrzy a kupka wstydu rośnie (ja z tego roku mam pewnie lekko z 10 gier, które bardzo mi podpasowują a zagrałem w jedną...). Wiedźmina 3 przeszedłem w dwa tygodnie chyba zarywając nocki, będąc wtedy w liceum. A jak wyjdzie nowy dodatek to pewnie zajmie mi pół roku przejście...

Więc może ostatecznie wydłużenie czasu produkcji bierze się z tego, że po prostu gracze na to po cichu przyzwalają?

Z drugiej strony - mogliby po prostu zacząć odpuszczać pewne serie zamiast wyciskać z nich ostatnie soki przez dekady. I wtedy przyspieszyć wydawanie kolejnych części.

Tak jak to było (prawie) z Mass Effectem - trzy podobne do siebie części przez 5 lat. Zwieńczenie historii. Koniec. I robimy miejsce na kolejną opowieść. Zamiast tego na siłę próbują ciągnąć serię tak długo aż nie okaże się porażką. Robi się Andromedy i inne takie Veilguardy...

Tak więc, podsumowując te rozważania - chyba najlepiej byłoby jakby kontynuacje wychodziły częściej, ale twórcy potrafiliby powiedzieć dość. I potem przerwa na wprowadzenie rewolucji, która przez kilka kolejnych lat ma sequele, aż do zakończenia opowieści.

11.03.2026 08:14
9
odpowiedz
boy3
129
Legend

Ostatni akt był bardzo chaotyczny, gra ewidentnie wyszła za szybko :/ Poza tym rozwój postaci był dużo gorzej napisany od części pierwszej

Jedyne co było lepsze w dwójce względem jedynki to tak naprawdę tyko questy poboczne, reszta elementów gry jest gorzej napisana

post wyedytowany przez boy3 2026-03-11 08:17:41
Forum Forum Gry RPG
Dodaj komentarz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl