Ja jak ogrywałem tą gierkę, to dziwiłem się jak mało jest to rozpromowane i jak mało osób wie w ogóle o jej istnieniu. Sam nie przepadam specjalnie za karciankami, ale tutaj bawiłem się świetnie - gra dopracowana pod każdym względem... oprócz właśnie marketingu.
Nie ma tu nic inteligentnego (jeszcze, i obyśmy nigdy tego nie doczekali), tylko linijki kodu i brak smyczy od twórców, którzy czasami ograniczają pewne funkcje AI co by nie było przypałowo.
Podobnie jak reszta, też mam mieszane odczucia.
Z jednej strony faktem jest, że AI jest narzędziem z gigantycznym potencjałem i realnie będzie używane przy tworzeniu gier i przyspieszaniu procesu produkcji - potencjał jest zbyt duży, by go nie wykorzystać.
Z drugiej kwestia w jakim stopniu to wykorzystamy. Jeżeli będzie to wspomaganie, typu wyłapywanie błędów w kodzie czy teksturach (czyli coś, co realnie jest trudne i bardzo czasochłonne dla człowieka) to super, jeżeli będzie usprawniać kod, poprawiać optymalizację itp, to też jestem za.
No a teraz druga strona medalu - generowanie przez AI rzeczy kreatywnych, czyli tekstur, mechanik, czy świata gry - z jednej strony sztuczna inteligencja potrafi robić rzeczy piękne... ale to jest taki strzał "jeden na dziesięć" i reszta niestety potrafi być koślawa, zepsuta i zwyczajnie kiepska - sztuczna inteligencja nie rozumie tego co podoba się nam i nie wiem czy kiedykolwiek będzie potrafiła to zrozumieć.
No i na koniec coś co sam nie wiem czy jest dobre czy złe, np przekład językowy - w niektórych grach niestety pełne tłumaczenie jest zbyt drogie/czasochłonne i tutaj lektor AI tłumaczący głosy oryginalnych aktorów plus kilku speców sklecających to w całość zrobi robotę i pewnie będzie można otrzymać dubbing nawet z małych grach z niewielkim budżetem... no ale dostaną po tyłku aktorzy głosowi i studia tłumaczące gry, a to oni często potrafią wykrzesać z danej pozycji więcej, niż Ci oryginalni. Co tu dużo gadać, Polska wersja Gothica, nawet przez twórców była uważana za lepszą niż oryginalna, Cyberpunk też moim zdaniem w polskiej wersji wypadł genialnie, podobnie jak stare Baldurs Gate 2, a i Google podpowiada, że takie Last of Us czy Uncharted też w wersji z Dubbingiem wypadały lepiej niż oryginał.
Także z jednej strony dostaniemy tłumaczenie w miarę wierne temu oryginalnemu, z drugiej trochę pozbawione duszy profesjonalnych lektorów, którzy potrafią nawet z czegoś słabego zrobić dzieło wręcz wybitne.
Z drugiej strony, to jeszcze nie ten moment.
1. Jak zauważył
2. Jakość tego co dostaniemy. Z tego co dobrze kojarzę, to już CDP-Red używali AI przy produkcji Cyberpunka do kontroli NPC i policji - wyszła tragedia. Wiadomo, to były początki tej technologii, ale generowanie tłumu gdzie 90% NPC wygląda identycznie i zachowuje się identycznie gdy gracz zrobi konkretną czynność było słabe, to samo z policjantami, którzy dosłownie "spawnowali" się za plecami gracza - totalnie z czapy... no ale na logikę AI było to bardzo rozsądne i najprostsze rozwiązanie.
Ogólnie aby zrobić to dobrze, trzeba poświęcić pewnie tyle samo pracy co przy realnym pisaniu skryptów aby postacie robiły "to i tamto"... a zawsze zostaje ten element losowy AI, którego programista (czy nawet AI) nie będzie w stanie przewidzieć i wszystko po prostu się posypie.
W pierwszym wypadku Bethesda ma kasę i zainteresowanie ich grami (czyli dobrze) w drugim nie ma kasy, a zainteresowanie idzie na obcy projekt, który przypadkiem może być lepszy niż ich własne gry... czyli realna szansa na niższe potencjalne zyski w przyszłości.
W sumie to ma sporo racji. Ceny podzespołów wywaliło w kosmos, ludzie zarabiają ile zarabiali przed tymi podwyżkami, a wywalenie 2-3x tyle za sprzęt który w sumie nie będzie nie wiadomo ile mocniejszy przestało mieć sens.
Rynek realnie stoi w miejscu, to samo z grami - graficznie ostatnio widać nawet regres, a nie progres.
Dlatego sam też jestem zdania, że aktualne wariactwo trzeba przeczekać pod względem nowego sprzętu, a skupić się na optymalizacji, bo jak PS5 nie jest na dzisiejsze standardy potworem, tak mimo wszystko ma na tyle mocy by odpalać nowe gry w wysokich detalach - to deweloperzy są zwyczajnie leniwi i ich trzeba przycisnąć.
Tutaj chodzi o ograniczenie konkurencji, czyli czy to małych firm zaczynających w biznesie AI czy zwyczajnie pojedynczych ludzi stawiających serwery AI w domu - zwłaszcza Ci są sola w oku, bo nie płacą nikomu tylko sami wykorzystują swój sprzęt.
Dlatego tak cisną, żeby pozbyć się tych dwóch grup - straszą (bo to działa na opinie publiczną) że AI to ultra niebezpieczne i tylko oni (bo duża firma z doświadczeniem) będą w stanie nad tym zapanować. No przecież co będzie jak AI od jakiegoś pana Kowalskiego wydostanie się do sieci (wielkie nic)... to trzeba powstrzymać! No i oczywiście to My jako jedyna słuszna firma chętnie sprzedamy panu Kowalskiemu dostęp do naszych usług.
Pomijając giełdę, to zastanawia mnie jeszcze skala inwestycji - 519 miliardów dolarów za sprzęt który kupili... przecież oni tego nie mają szans zwrócić z takimi rocznymi zarobkami.
Pewnie konkurenci mają pod tym względem podobne wydatki co do zysków... no i nasuwa się pytanie - kiedy ta bańka w końcu pęknie, bo zaczyna to wyglądać już dość grubo.
Tak w zasadzie to jak na to patrzę, to jedyne firmy które realnie zarabiają na tym AI to chyba tylko producenci sprzętu, co zresztą widać po "panu kurteczce" który od kilku miesięcy tak nagania na korzystanie ze sztucznej inteligencji, że wygląda już pod tym względem karykaturalnie.
Wiadomo, pokryją to pewnie z zysków i giełdy... ale pokazuje to tylko jak wielka jest to bańka - jeżeli rocznie nie jesteś w stanie wygenerować 1% długu jaki zaciągnąłeś, to znaczy, że mocno przeholowałeś i twój biznes za niedługo spadnie z rowerka i sobie buźkę obije o beton...
Nie że będzie podbijał giełdę, tylko skończyła się kasa, a zobowiązania rosną lawinowo. Żadna zdrowa na umyśle firma nie idzie na giełdę by coś udowodnić czy zdobywać rynek - zawsze jest to szukanie dodatkowych pieniędzy i oddawanie duszy diabłu... bo niestety tak trzeba nazwać inwestorów, którzy wyciągają najwięcej pieniędzy.
Inwestorzy owszem przyjdą, zostawia kupę kasy, jednocześnie sam szef firmy nie będzie już miał decydującego zdania (nawet mając większość udziałów) i skończy się tak jak u innych firm - korporacjonizm, zatrudnianie wedle klucza ideologicznego, głupie pomysły sprzeczne z dotychczasową wizją firmy i inne głupoty - bo tego wymagają inwestorzy.
Finalnie produkt przed giełdą, prawie zawsze jest lepszej jakości niż ten po wejściu firmy na nią.
Szczerze mówiąc, to graczy Fify mi specjalnie nie żal - kupują to rok w rok, wrzucają w to masę kasy i nawet jak EA odwala coś dramatycznie słabego to kupują grę dalej, dalej grają i dalej zostawiają fortunę w mikrotransakcjach.
EA zwyczajnie ma to w 4 literach i po prostu aktualizuje składy poprawią coś na lenia (te łatwe rzeczy, trudne to szkoda czasu) i zmienią wygląd menu - no to cyk, kolejna odsłona tego samego za ciężkie pieniądze.
Wszystko fajnie i cacy, firma jakościowo dobra i takie tam... ale do diaska... czy ich dział rozwoju to w ogóle istnieje (zwłaszcza jeżeli chodzi o gryzonie)? Od dobrych kilku (jak nie z 10) lat w zasadzie prawie nic nowego - ot inny kolorek do już istniejącego modelu, jakieś mini usprawnienia i tyle.
Owszem raz za czas wypuszczą jakiś nowy wynalazek, typu absurdalnie droga kierownica DD kilka lat temu... z której teraz bazę (pewnie słabszą) dorzucili do odgrzewanego kilkukrotnie kotleta G923... no i w sumie spoko, ale dalej jest to to co piszę - recykling już znanych rzeczy, a realnych nowości jak na lekarstwo.
Gdzie jest myszka do MMO typu G600 w wersji bezprzewodowej - na forach ludzie płaczą o nią od lat i zero odzewu. To samo z płaskimi klawiaturami, które z uporem maniaka wrzucają na rynek Europejski z krótkim shiftem i wysokim Enter - dajcie alternatywę, masa ludzi tego chce.
Ot mam wrażenie, że ta firma od dawna nie słucha swoich klientów a dział rozwoju to 2-3 osoby, które coś tam robią i raz na 2-3 lata wypuszczą pojedynczy nowy produkt, w międzyczasie zmieniając kolorki już istniejących.
Swoją już reanimowałem kilka razy - raz switche (dwuklik) i ze trzy razy panel boczny (wystarczy przeczyścić styki benzyną ekstraktycjną).
Tak czy inaczej - za G600 w niezmienionej postaci, ale w wersji bezprzewodowej i na baterię AAA (jak padnie to wymieniasz, a nie wyrzucasz myszkę bo nie da się dokupić akumulatora) jestem skłonny zapłacić ile sobie zawołają, nawet jak cena będzie bardzo wysoka.
Inna sprawa same kampanie marketingowe, których koszty w dzisiejszych czasach powoli przekraczają realny budżet gry. Pomijam GTA czy Cyberpunka, ale nawet małe gry potrzebują kupę kasy na marketing aby było o nich głośno i sprzedało się to fajnie.
Rebel Wolves dużo tej kasy nie mieli - gra sprzedała się dobrze, oceny są niezłe, mały szum był... ale jakby wywalili drugie 40mln dolarów na marketing, to pewnie sprzedaż byłaby 3x taka jak teraz, a niektóre sprzedajne media czy Youtuberzy rozpływaliby się w pochwałach
Jak patrzę jak oni gadają, to wygląda to tak jakby czytali z kartki bo ktoś im kazał. Sztuczne miny, wyuczone gesty i totalny brak "wiary" w to co mówią.
Niestety zwykły "damage cotroll" i nic więcej.
Problem jest w tym, że jest ta druga strona medalu, którą jest powolne ograniczanie swobód i wolności słowa... odnośnie której choćby wypowiedź kanclerza Niemiec z tego tygodnia:
https://ithardware.pl/aktualnosci/friedrich_merz_niemcy_anonimowosc-54152.html
To o co walczyły poprzednie pokolenia, obalając monarchów i ustanawiając demokratyczne rządy, powoli wraca do "normy". Wolność słowa będzie jak powie coś pan polityk i jego nie próbuj rozliczać, a jak Ty obywatelu ośmielisz się skrytykować (nawet słusznie i konstruktywnie) to mowa nienawiści i kara.
To, że zamordyzm w Chinach jest na zupełnie innym to fakt i to że UE jeszcze nie jest na tym poziome to też fakt... ale główna różnica to słowo "jeszcze" i niestety patrząc w jakim tempie to postępuje, to za naszego żywota doczekamy podobnego systemu jaki mają Chińczycy.
Zawsze, ale to zawsze, jak chcą przepchnąć jakiś chory projekt, który budzi sprzeciw ludzi to wpychają "dla dobra dzieci".
No bo w końcu, kto normalny nie chce dobra dzieci? Niektórzy postękają i się zgodzą, inni będą marudzić, ale jeszcze inni ich naprostują "przecież to dla dzieci" i przejdzie po cichu mimo sprzeciwu wszystkich których to dotyczy... bo tak wypada.
A fakt jest taki, że ten przepis to dzieci ma głęboko w poważaniu i realnie urodzi więcej problemów, niż przyniesie pożytku.
1. Dla dzieci to nie jest żaden problem - co cwańsze zawinie dowód od rodzica i będzie się pod niego podszywać - tyle.
2. Niebezpieczne dla dzieci osobniki będą miały jeszcze łatwiej - nie przejdą weryfikacji i trafiają z automatu na serwery z samymi dzieciakami - jak wpuścić lisa do kurnika.
3. Tylko kwestia czasu, aż wyciekną dane osobiste setek tysięcy ludzi - na 100% jakiś deweloper oleje odpowiednie zabezpieczenie serwerów i kredycik na słupa gotowy.
Ogólnie - o bezpieczeństwo dzieci powinni dbać rodzice, a nie państwo - jeżeli rodzice są ułomni, to państwo realnie nie jest w stanie zapewnić dzieciakowi bezpieczeństwa bez wprowadzenia totalnego zamordyzmu... no ale tutaj o zamordyzm chodzi od samego początku, tylko wchodzi to pod przykrywką "dla dobra dzieci" jak każdy inny chory przepis.
Tak jak piszesz - jakby chcieli zaorać budowaną ponad 30 lat markę, która me miliony wiernych fanów na całej planecie. Nawet Ci najwierniejsi i najbardziej zaślepieni w "uwielbieniu" Sony fani (widzę po kolegach) zaczynają widzieć, że coś zaczyna być mocno nie tak.
Przekleję swój poprzedni komentarz (w trochę poprawionej wersji) z innego wątku:
Moim zdaniem trailer jest ze "starej" gry, o której były plotki od lat, a którą anulowali i teraz robią "nową", co mocno sugeruje odległa data premiery.
Przez ostatnie kilka miesięcy rynek gier mocno się zmienił - Black Rock zrezygnował (jak na razie) z wciskania wszystkim ideologii, gry usługi obiły sobie gębę o realia rynkowe (gracze ich już nie chcą i reagują na nie negatywnie) a i w Microsofcie (Xbox) nowa szefowa jakby obrała "normalniejszą" drogę rozwoju gier bardziej skierowaną ku graczowi (to się jeszcze okaże).
Dlatego też spora szansa, że po prostu zmienili kierunek w jakim ta gra zmierzała i zaczęli robić ją od zera.
Mam nadzieję, że gra będzie poważnym singlowym shooterem nastawionym na dobry gameplay i niezłą fabułę w świecie StarCraft'a (który lore ma na bardzo dobrym poziomie).
Moim zdaniem trailer jest ze "starej" gry, którą anulowali i teraz robią "nową", co mocno sugeruje odległa data premiery.
Przez ostatnie kilka miesięcy rynek gier mocno się zmienił - Black Rock zrezygnował (jak na razie) z wciskania wszystkim ideologii, gry usługi obiły sobie gębę o realia rynkowe (gracze ich już nie chcą i reagują na nie negatywnie) a i w Microsofcie (Xbox) nowa szefowa jakby obrała "normalniejszą" drogę rozwoju gier bardziej skierowaną ku graczowi (to się jeszcze okaże).
Mam nadzieję, że gra będzie poważnym singlowym shooterem nastawionym na dobry gameplay i niezłą fabułę w świecie StarCraft'a (który lore ma na bardzo dobrym poziomie).
Ot kapitalizm w tej czystej postaci, bazujący na niezbyt rozsądnych ludziach.
Nie ma szans - jego ego i ambicja dosłownie nie pozwoliłyby mu zrobić o tym gry.
Coś jak w przypadku Gothic'a - wyszło ok, ale przed premierą było niesamowite wręcz biadolenie.
Dla mnie głównym problemem tego remake jest nie jego jakość, co po prostu część bardzo hermetycznie zamkniętych fanów, którzy z agresją reagują na jakiekolwiek zmiany - ich po prostu nie da się zadowolić, oni chcą Heroes 3 (te stare) i nic innego, nawet jak będzie trzymać klimat i jakość oryginału, będąc przy tym pod każdym względem lepszą grą - to jest tak hermetyczne środowisko, że po prostu nie wiem czy jest sens próbować do nich dotrzeć... a jestem z tych, który mocno jest za faktem, by słuchać fanów i robić tak jak chcą.
Sam zawszę będę miał HoMM3 gdzieś w serduchu jako jedną z najukochańszych gier... ale po prostu dajmy jej już odpocząć (zresztą, zawsze można do niej wrócić - jest grywalna tak jak kiedyś) i zobaczmy co będzie nowego.
Mnie ogólnie dziwił trochę brak Jaskra w samym wiedźminie 3... owszem miał tam jedną misję poboczną i kilka dialogów... ale jak na tak istotną dla tego uniwersum (choć drugoplanową) postać było go zwyczajnie za mało, no i tutaj wygląda, że będzie niestety podobnie.
Właśnie to jest to - sam mega bym pograł w drugą część, ale nie wiem czy jest studio które podołałoby tej grze pod względem kreatywnym i tym jak bardzo można było zmienić bieg wydarzeń swoimi czynami.
Druga taka gra raczej szybko nie powstanie, a i nawet na remaster pewnie nie ma co liczyć.
Alpha Protocol - pierwsza (i jedyna) gra, którą przeszedłem trzy razy pod rząd. Niezła fabuła i świetny system wyborów, który nie pozwalał zobaczyć wszystkiego za pierwszym, a nawet drugim podejściem i dopiero w tym trzecim, mając pełne info o pewnych rzeczach/postaciach (sumowała to z wszystkich przejść) pojawiały się opcję, których wcześniej nie było, a które potrafiły mocno zmienić bieg fabuły.
Bardzo mi żal, że ta gra nie ma cześci drugiej albo choć jakiegoś porządnego remastera (nie czarujmy się, trochę się już zestarzała).
W podobną niszę uderza np takie ACETeam - tylko oni robią gry jeszcze dziwniejsze... ale jednocześnie wciągające gameplayowo i po prostu na tyle dobre (no dobra, pomijam ostatnią grę), że nie muszą szukać zewnętrznych inwestorów by była kasa na kolejną produkcję.
Double Fine gdzieś zgubiło tą magię - kreatywność niby jest, ale po prostu brakuje czegoś, co zwyczajnie gracze chcieliby ograć.
A Double Fine to studio które założył i jest w nim nieprzerwanie od 26 lat.
Możliwe, choć pewnie realnie liczyli ile mogą za konkretne studia dostać, i te "nie rokujące" na sensowne zyski puścili wolno. Tak czy siak sytuację rozwiązali zadziwiająco dobrze jak na korpo - Compulsion Games puścili tak samo jak Double Fine. Ninja Theory i Undead Labs wyszukali inwestorów, którzy przejmą te studia, a jedyne, które realnie planują sprzedać to Arkane Studios... co w sumie nie dziwi, bo portfolio mają spore i tutaj jednak jakiś potencjał jest co by zarobić grubszą kasę.
Serio plus taki, że faktycznie większość tych studiów wyjdzie z tego albo bez większego szwanku, albo tylko lekko pokiereszowana. Jakby kupiło ich jakieś EA to wtedy mielibyśmy totalną rzeźnię niewiniątek - zwolnienia, przejęcie własności intelektualnej i pewnie jakieś klauzule, że nie można robić tego czy tamtego przez X lat, nawet jak znajdą inną pracę czy założą inną firmę (coś tam było z pracownikami Westwood czy Bullfroga)
Sam z siebie jak tak prześledziłem ich gry, co i kiedy wypuszczali na przestrzeni lat i jak grywalne były to pozycje, to stwierdzam, że tak przereklamowanego studia to ze świecą szukać. Wszyscy "o jaka szkoda, o jak źle"... no kurde, przecież oni od 2009r (Brutal Legend - dla mnie nic specjalnego, ale jednak opinie pozytywne) wypuszczali gry albo tragiczne, albo średnie. Dopiero pod skrzydłami Microsoftu trochę się ogarnęli i wyszło Psychonauts 2... potem dwie bardzo dziwne gry, których w zasadzie nikt specjalnie nie chciał.
Jak taki Keeper jeszcze wygląda ciekawie (choć trafia w niewielką niszę graczy), tak Klin to już typowe kopiowanie innych "popularnych" gier i dodanie trochę własnego stylu - za mało i za słabo by spełnić oczekiwania Microsoftu który ładował w nich kupę kasy.
No i w sumie sam z siebie Microsoftowi się nie dziwię, że się pożegnali, bo zwyczajnie ta współpraca nie była owocna, a zaznaczyć trzeba, że Microsoft pożegnał ich wręcz niesamowicie kulturalnie jak na big korpo - zostawili im wszystkie marki własne i po prostu pozwolili działać na własną rękę - zdecydowana większość dużych firm w takim wypadku po prostu zabiera wszystkie prawa własności i zamyka firmę wywalając ludzi na bruk.
Dziwi mnie jedno - po kiego grzyba MS w ogóle kupował studio?
Tak jak pisałem w innym komentarzu - jeżeli ktoś pawi się w politpoprawność, to niestety można się spodziewać, że będzie tego nadużywał we wszystkich miejscach gdzie tylko może.
Wszystko kwestia jak ta ich "poprawność" przeleje się na SteamDB, bo zaraz okaże się, że jedna gra to za bardzo "niepoprawna" więc przestaniemy pokazywać dane, wyrzucimy z bazy, czy sztucznie obniżymy wyniki, a ta inna ma to tak wspaniała i "poprawnie nowoczesna", że trzeba trochę podkolorować te żałosne statystyki co by ludzie myśleli, że warto to kupić.
Jeżeli coś jest znane z angażowania się w "politykowanie" (a NexusMods niestety poszli w tą stronę) to z góry temu nie ufam, bo wiem, że przy skrajnych sytuacjach będą próbowali ingerować w coś, co do tej pory było neutralne i pozbawione polityki.
Żeby nie było - otaki Varva (plus inni dobrzy developerzy) ze swojej strony pewnie będzie robił dobrą robotę, bo im akurat widać, że zależy na porządnej jakości (to sprzedaje ich gry).
1. Zrobimy szczegółowe modele aby kontrast między DLSS5/AI a ustawieniami bez tej funkcji nie był wielki (wiadomo - nie każdy będzie miał moc czy ochotę na DLSS).
2. Olewamy sprawę, szkoda czasu i kasy na dopieszczanie gry, jak wszystko można "zategować" DLSS - wypuszczamy proste i brzydkie modele postaci, a ty graczu albo ustaw sobie DLSS5 albo oglądaj te brzydkie gęby.
No i szczerze, obydwie opcje są równie prawdopodobne.
Geralt zawsze będzie odgrywał ważną rolę
Ciekawe tylko, czy cały i zdrowy czy jako wspomnienie i mentor, którego już nie ma... bo jedna z rzeczy których się boję, to uśmiercenie tej postaci - fabularnie może i byłoby to mocne tąpnięcie nadające wszystkiemu poważniejszy ton... ale kurde, tego chyba bym nie przebolał.
Jeżeli postać będzie napisana dobrze, wiarygodnie i będzie dało się ją lubić, to "jestem za".
W sumie zastanawiam się powoli czy nie zaczynam lubić tej pani🤔
Z jednej strony pozamykała studia i zwolniła masę ludzi...
Z drugiej zrobiła to co trzeba było zrobić od dawna - chwycić rozleniwionych, przepłaconych i nieefektywnych deweloperów za gębę i kazać im się ogarnąć.
Trochę szkoda zwolnionych ludzi, ale mimo wszystko, od kiedy zaczęła robić tam porządki, nagle okazuje się, że przeciągany w nieskończoność TES6 nagle ruszył z kopyta, developerzy od Fable delikatnie zaczęli słuchać graczy, a panowie od AoE 3 wyciągnęli z szafy anulowane DLC i zadziwiająco szybko mają je już prawie gotowe (AoE2 też w końcu szykuje coś ciekawszego od ostatnich dodatków).
Ot pojawił się bat nad tyłkiem i nagle okazuje się "że się da"... smutne, ale jak widać było potrzebne.
Ja powiem więcej. Fabuła już w GTA V nie była jakaś porywająca, a postacie to w gruncie rzeczy też trochę socjopaci. Jeden typowy psychol, drugi gangus mający wszystko w 4 literach, a trzeci (w sumie najbardziej zbliżony do normalnego człowieka) to podstarzały przestępca. Pomijając postacie, to fabuła w "piątce" była totalnie nijaka i w zasadzie do Vice City czy San Andreas brakowało jej bardzo wiele, a i nawet "czwórka" była pod tym względem dużo lepsza.
Ot GTA po prostu takie jest - historia socjopatów podpalających świat dla własnej korzyści/zabawy... i jak sam nie specjalnie za takimi postaciami przepadam, tak mimo wszystko ciężko inaczej zrobić piaskownice w takim stylu.
Choć co by nie mówić - da się zrobić otwarte światy bez postaci, które są socjopatami - Cyberpunk zrobił to nieporównywalnie lepiej, o RDR2 nawet nie wspomnę, bo tam do połowy gangu człowiek czuł nawet sympatię... a były to w większości typu spod ciemnej gwiazdy.
Dla mnie są dwie grupy fanów.
Jedni którzy lubią tę serię i są otwarci na nowości - tym się może nawet spodoba.
Drudzy to tacy, którzy utknęli w przeszłości - co by nie wyszło i jak dobre by nie było to będą narzekać i grać dalej w HoMM3... i pod nich niestety nie ma co robić nowych gier, bo zwyczajnie ich po prostu nie da się zadowolić.
Tak czy siak - dla mnie niech tą grę robią - nowi gracze, czy Ci bardziej otwarci na coś innego (lub to samo, tylko ładniejsze) skorzystają... a Ci zakochani fanatycznie w trzeciej części niech sobie w nią grają dalej - jest dostępna, jest masa modów - nikt wam nie broni siedzieć dalej w tej samej grze.
Szczerze to nie wygląda to dobrze. Z jednej strony niby grafika ładna... i tyle. Postacie wklejone jak w grach mobilnych za pomocą AI, do tego bitwy totalnie bez strategii, gdzie jednostki dosłownie zderzają się ze sobą i w ułamku sekundy (dosłownie) wygrywa silniejsza.
Serio to wygląda jak jakaś gra mobilna a nie pełnokrwisty RTS.
Obym się kurde mylił😐
Wystarczyło zatrudnić kilka osób, które po prostu raz za czas wpadałyby do siedziby studia i mówiły "sprawdzam" - przy pieniądzach jakie tam krążyły nikt by tego nawet nie zauważył, a realnie niektórzy developerzy zamiast siedzieć na tyłku i zbierać kasę... po prostu robiliby to co do nich należy.
Finalnie skończyło się na tym, że MS przewalił kupę kasy, gier z tego specjalnie nie było, a jak już były, to sporo nie do końca takich jakie chcieli gracze. Po stronie developerów znowu, zapanowało lenistwo i bylejakość.
Finalnie przepalono miliony dolarów i mało pozytywnych rzeczy z tego wyszło.
Z jednej strony trochę ich szkoda, z drugiej rozbestwili się pod skrzydłami Microsoftu. Dobrych gier jak na lekarstwo, pracować się też jakoś nie chciało, ale kasa płynęła bo MS w swojej głupocie nie kontrolował tego co robią studia, które wykupił.
Teraz Microsoft się obudził, zrobili czystkę i niektóre studia zostały z ręką w nocniku - kasy już nie ma, ale zostało podejście jakie niestety weszło im w nawyk przez ostatnie lata.
Nie życzę im źle... po prostu nie spodziewam się po nich już nic nadzwyczajnego bo swoją szansę (jak była kasa i czas na tworzenie) zwyczajnie przebimbali.
Szczerze, to nabrałem trochę nadziei po obejrzeniu tego teasera.
Graficznie wygląda ładnie, na oko klimat Fable jest zachowany. Walka wygląda zadziwiająco przyzwoicie (ani Soulskike, ani efekciarski akcyjniak i tak ma być) i nawet główną postać trochę poprawili.
W sumie do wcześniejszych zapowiedzi nic nie miałem, nawet ta brzydka damska postać by uszła, bo szczerze nie mam nic przeciwko graniu takową, byleby tylko była dobrze napisana i sympatyczna.
Nie no lepiej popularne ostatnio podejście: pluj po klientach, obrażaj ich, rób totalnie na odwrót w stosunku do tego czego oczekują, wrzucaj rzeczy, których nie lubią i żądaj za to horrendalnych pieniędzy... a jak się gra nie sprzeda (no zdziwienie co nie?) to wyzwij graczy od jakichś przegrywów i zrzuć wszystko na nich "bo nie chcieli kupować naszego produktu".
Nikt tutaj nie chce gry za darmo, nikt nie wymusza na Rockstarze praktycznie niczego (oprócz fizyczne wydania gry na płycie), nikt nie chce by się kłaniali - ot jako gracze (czyli klient, który płaci za grę całkiem spore pieniądze) chcemy być traktowani poważnie i tyle. Myślę, że sporo krytykujących osób prędzej czy później kupi tą grę za pełną cenę - ale nie zmienia to faktu, że czasem krytyka jest po prostu słuszna - bo to my finalnie ten produkt kupujemy i mamy do niej przez to prawo.
Gra wyjdzie tak czy inaczej i te filmiki nie mają na to żadnego wpływu - co najwyżej zachęcą/zniechęcą niektórych do preordera... a tych ponoć tyle, że Rockstar itak już zarobił na tej grze, więc włos im z głowy nie spadnie.
Ten haker totalnie nic nie zmienia, to że akcje spadły, nie znaczy nic, bo kasę tracą głównie akcjonariusze (jeżeli chcą je teraz sprzedać), a nie sam Rockstar... i to tracą ją na chwilę, bo przed premierą cena tych akcji wywali pewnie w kosmos.


W sumie widzę pewne zastosowania na plus... ale znając Sony, to wszystko będzie na minus.
Pierwsze co, to ułatwienie grindu w kiepsko (specjalnie) zaprojektowanych grach. Z jednej strony pewnie ułatwi to mozolną "robotę" (choć w sumie po co grać, skoro nie daje to frajdy) z drugie pewnie będą projektować gry tak, by realne postępy dało się osiągnąć tylko za pomocą agenta AI... i prawie pewne jest, że ten agent będzie sobie kosztował niemałe pieniądze - pay to win w nowym "modnym bo AI" wydaniu.
Drugie to podtrzymanie na życiu martwych gier online - pewnie dla tych kilku ostatnich graczy będzie to fajna opcja, bo można będzie grać w ulubioną grę mimo realnego braku zainteresowania reszty graczy... z drugiej, pewnie znowu będzie to usługa płatna.
Trzecia rzecz to czyste oszustwo - będą sztucznie podbijać statystki takimi botami, by zachęcić graczy na zasadzie "o, patrz ile ludzi w to gra!"... gracz kupi, pogra i się wkurzy bo gra jednak nie spełni oczekiwań. Jednocześnie będą udawać przed akcjonariuszami, że gra to wielki sukces - teraz osiągnięcie 200tys graczy jednocześnie nie będzie trudne, a raczej nikt się nie zorientuje ile to realnie boty.
Jak ogólnie widzę w tym szansę na fajny pomysł, tak zwyczajnie wiem, że Sony zrobi z tego obrzydliwą maszynkę do wyciągania pieniędzy i zwodzenia graczy i akcjonariuszy.
Tak jak pisze
Ja powiem tak - serię Ori uwielbiam, NRFW chętnie ogram jak już wszystko dopną na ostatni guzik... ALE gość niech się ogarnie, bo jego gra jak bardzo ładna... to zwyczajnie nie wygląda na tyle dobrze, aby ten tańszy Xbox mimo swojego wieku mógł mieć z nią problemy.
Wiadomo, optymalizacja kosztuje i trwa, ale mam wrażenie, że producenci ostatnio totalnie ten aspekt olewają, a i jeszcze mają pretensje do graczy, że mają czelność czegoś wymagać - mają, bo płacą za wasz produkt.
Tutaj produktu nikt nigdy nie dostanie, a ludzie pieniędzy wydali na to masę.
Smutne to trochę.
W tych remake to w sumie martwi mnie jedna rzecz - fabuła. Stare Assassiny poza gameplayem i ładną grafiką miały coś, czego dzisiejszym brak - bardzo odważną fabułę, która nie bawiła się w poprawności polityczne czy ugrzecznianie czego się da. Oprócz wyrazistych i bardzo dobrze napisanych postaci (dziś rzadkość) było jeszcze coś - mocna krytyka otaczającej nas rzeczywistości (trochę podprogowo, trochę oficjalnie) i to poniekąd stanowiło o sile tej marki, bo zwyczajnie nie bali się przekazywać pewnych rzeczy.
Dziś takie coś nie ma szans w dużym studiu typu Ubisoft i trochę boję się, że w takim remake pierwszych części (przed Black Flag) usuną albo przerobią bardzo duże fragmenty fabularne... bo nie będą wystarczająco grzeczne i bezpieczne jak na dzisiejsze czasy.
Dwójce w zasadzie wystarczyłby remaster - lepsze tekstury i animacje i tyle - reszta w tej grze już jest na bardzo wysokim (nawet jak na dzisiejsze czasy) poziomie.
Dziś takich gier po prostu by nie zrobili, a i jak będzie remake to pewnie uwalą z 20% fabuły "bo niedostosowana do dzisiejszego odbiorcy"
Czekać tylko na Adobe (moim zdaniem największy softwarowy gracz, który pociągnie lawinę) i Nvidię (oni ponoć już mają jakieś plany) i realnie Linux wystrzeli grubo powyżej tych 10% udziału w rynku.
Myślę, że tutaj faktycznie spora część biznesu wsparłaby taką inicjatywę.
W sumie takie historie bardzo cieszą. Jeżeli nic złego nie wydarzy się po drodze, a twórcy nie nadużyją zaufania inwestora to mamy idealny układ.
Inwestor zadowolony, bo liczy na produkt a nie tylko zyski, deweloper zadowolony bo nikt nie będzie ingerował w proces twórczy i spora szansa, że zarobi kasę na kolejny projekt, a gracze dostaną prawdopodobnie grę, która będzie miała w sobie to co najlepszego będą w stanie dać deweloperzy.
Jak jedynka nie była dla mnie grą wybitną, tak w sumie bawiłem się dobrze i dwójkę pewnie też ogram.
Rodzice mają chyba z 20 letnią plazmę (niby się mega wypalały), codziennie oglądają TV i to sporo i zero problemów (nawet robiłem w zeszłym roku test czy nie ma wypaleń). Ot telewizor w zacienionym miejscu i nigdy nie żyłowany.
Dużo zależy też od konkretnej matrycy. Sam mam przy komputerze Oled Philipsa na matrycy JOLED (bezpośredni druk i układ RGB) i w salonie WOLED z wyższej półki (też Philips) i jeżeli któryś mi się wypali to na 99% będzie to ten z TV... i to nawet mimo, iż nie jest używany nawet w 1/4 tyle co ten w komputerze. Ogólnie JOLED poza dużo lepszym obrazem, brakiem tego badziewnego "10% okienka w pełnej jasności" po prostu się totalnie nie grzeje - przy ostatnich temperaturach miałem prawie 30*C w pokoju i monitory miał temperaturę otoczenia, gdy TV potrafi być bardzo gorący nawet w normalne dni, a niestety to właśnie temperatura (plus ta skrajna jasność) działają na niekorzyść ekranów OLED.
Przykładowo kumpel, który pracuje jako kierowca i używa telefonu jako nawigacji (Samsungi z serii S). Wcześniej trzymał go na szybie i średnio po roku, półtorej miał już delikatne ślady wypaleń - po prostu się tam przegrzewały. Wystarczyło, że przeniósł go niżej na deskę rozdzielczą przy kratce nawiewu i od tamtej pory ponoć zero problemów.
Także jeżeli ktoś nie ustawia maksymalnej jasności i nie naraża ekranu na wysokie temperatury, to raczej będzie mieć spokój na długie lata.
Taka ciekawostka - w RDR2 był sobie taki Leopold Strauss (nazwisko "przypadkowo" nawiązujące do imienia szefa Take2). Dość niejednoznaczna postać, z jednej strony członek gangu głównego bohatera, z którym podróżujemy przez większość gry, z drugiej pozbawiony emocji i moralności lichwiarz, dla którego najważniejsze były pieniądze, a ludzie byli tylko narzędziami, które te pieniądze miały przynosić, albo ponosić ciężkie konsekwencje gdy tych pieniędzy nie było.
Postać stworzona i napisana przez współzałożyciela Rockstara (i byłego współwłaściciela tej firmy), po domniemanym konflikcie z panem Zelnickiem... sam twórca postaci zwolnił się niedługo po wydaniu RDR2 na rynek.
Także jak tutaj sobie będzie ocieplał wizerunek, to w grach typu RDR czy GTA raczej nie pozwoli już na swoje alter ego... bo zwyczajnie nie będzie to nic, z czego mógłby być dumny.
Z jednej strony tak - to tylko głupi trailer. Z drugiej wprowadzanie najgorszych dla konsumenta praktyk zawsze zaczyna się niewinnie i delikatnie.
Ot damy ładną kolorową zbroję dla konia - w końcu nie musisz jej kupować by cieszyć się w pełni grą... podchwycili to inni "że się da" no i po paru latach wywaliło szambo z kosmetycznymi DLC, które śmierdzi do dziś (choć całe szczęście, sytuacja powoli się poprawia).
Z korporacjami trzeba jako konsument postępować ostro i nie można olewać tematu jeżeli coś nie do końca się nam podoba. Niech to wiedzą, bo jak będzie zbyt mały odzew, to uznają swoje antykonsumenckie zagrywki za sukces i spróbują "ulepszyć" rozwiązanie, aż w końcu obudzisz się w dystopijnej przyszłości, gdzie AI będzie decydować czy chcesz obejrzeć płatny (bo wcześniej nikt nie protestował) trailer i automatycznie pobierze kasę z Twojego konta i wyświetli Ci go w najmniej pożądanym momencie- tak, mocno przesadzam i trochę podkoloryzowałem, ale pewnie niejeden korpoludek miałby mokro na myśl o tym, że coś takiego można wprowadzić w życie.
Jak ludzie się złapią na ten haczyk w tym wypadku, to możemy się spodziewać czegoś gorszego w niedalekiej przyszłości... choć na szczęście raczej się im tym razem nie udało, więc chwilowo nie będzie tragicznie.
Takie zachowania trzeba ucinać w zarodku, bo jeżeli damy im wolną rękę, to za następnym razem na Netflixie będzie dzień wcześniej, a za kilka lat już nawet Netflix nie wystarczy, tylko będziesz płacił za głupi trailer kilkadziesiąt złotych w PPV... bo w końcu "wcześniej wam nie przeszkadzało".
Cieszy mnie reakcja ludzi, może sam problem nie jest duży (w zasadzie praktycznie go nie ma), ale poszedł jasny sygnał do dużych korporacji - jeszcze sobie na takie coś nie pozwalamy.
ALE tutaj chodzi o co innego - coraz większą bezczelność korporacji, które próbują monetyzować nawet reklamy czy zapowiedzi.
Dziś Rockstar, wczoraj BMW ze Spidermanem, a co jutro? Idziemy w stronę idiokracji z takimi zagrywkami i to jest realny problem.
Ja tak akurat jestem bardzo za ta sprzedażą. Pod skrzydłami EA Bioware z gry na grę jest coraz to gorsze i realnie sam9 studio to juz tylko "nazwa" która przy okazji trzyma w garści kilka świetnych gier - Mass Effect, Dragon Age czy nieodżałowany Jade Empire (którego EA nigdy nie wyciagloby z szuflady).
Niech kupi ich ktoś, kto realnie chce robić dobre gy, oczyści studio z ludzi zatrudnianych "z klucza" i zachęci weteranów do powrotu i tworzenia gier tak dobrych jak kiedyś.
Nawet jak nie wyjdzie, to choć jest mala szansa na coś dobrego i nadzieja dla tych gier, pod opieką EA tej nadziei od dawna nie ma.
W Baldurze takich walk prawie nie ma i przez to mimo bardziej zaawansowanych czarów, umiejętności czy samych możliwości przejścia danej potyczni... gra jest nudniejsza, bo zwyczajnie tak jak piszesz - wystarczy powtarzać szablon i na 99% będzie dobrze.
Jako posiadacz innego Tribita (Micro 2) i osoba, która ma porównanie do JBL Go 3 i 4 stwierdzam, że Tribit to zupełnie inna liga - dźwięk, głośność, basy, bateria.
Nie wiem jak ten tutaj, bo nie miałem, ale jestem w stanie uwierzyć, że też zagra dużo lepiej niż porównywalny cenowo JBL
Niby dzieje się więcej, niby masa zależności i poplątanych ze sobą questów... sporo ciekawych postaci, ale "to coś" jakby zniknęło w tym akcie i to nawet nie na jego początku (przedmieścia) tylko po wejściu do tytułowego miasta.
Nie spojlerując, ale do końca aktu drugiego wydawało się, że antagonista jest jaki jest... a potem się to rozmyło i rozmemłało - niby dalej trzyma się to kupy i jest dobrze, ale jakoś siadło to napięcie i motywacja i ogólny "strach" przed tym co może nas spotkać.
No i realnie, to walki w D:OS2 sprawiały mi więcej frajdy, mimo, iż to Baldurs Gate ma szerszy arsenał czarów i umiejętności.
Dla korpo każda złotówka jest ważna, więc nie pasuje im tylko 70% zarobku zamiast 100%.
Co by im się jeszcze czkawką nie odbiło, że te 70% na Steam daje im 5x tyle kasy co 100% we własnym sklepie...
Nie sądzę, że sekciarze - cieszą się, że po prostu jakaś firma szanuje ich zdanie i robi coś, co w dłuższej perspektywie służy zwyczajnie dobru graczy. Z tych dobrych jest jeszcze GOG, a tam też trochę osób kupuje gry... i też ponoć ostatnio stwierdzili, że idą w Linuxa.
Sam z siebie wolę podejście Steam/GOG, gdzie mimo wszystko w całym biznesie jest miejsce na szanowanie konsumenta, niż to co odwala Sony/Microsoft gdzie liczą się tylko słupki sprzedażowe, a konsument ma płacić i zamknąć usta.
Remaster jest banalnie prosty, a przy AI to już czasami zadanie dosłownie dla kilku osób.
Przykładowo - takie Final Fantasy 8 Remaster ma ostre modele postaci i żałosne słabe tła... które samemu na swoim komputerze można upscalować za pomocą kilku narzędzi - trwa to może z 30minut i jak nie jest idealne w każdym miejscu, tak gra wygląda milion razy lepiej... a mówimy o modyfikacji którą można zrobić starymi programami na własnym PC - studio z dobrym algorytmem AI może zrobić takiego Remastera w tydzień przy użyciu jednej osoby i potem ten miesiąc czy dwa weryfikować i poprawiać co ewentualnie AI zawaliło.
Remake to trochę trudniejsza sprawa, ale dalej - fabuła już jest, wystarczy jeden czy dwóch ludzi (z niższej półki) od scenariusza co by dopisać kilka pobocznych zadań, ewentualnie poprawić jakieś nieścisłości, główna rzecz jaką robi wtedy studio to grafika czy mechaniki (jeżeli nie da się już zapożyczyć tych działających). Mimo to dalej proces produkcji jest pewnie połowę tańszy niż stworzenie całkiem nowej gry.
No i dochodzi jeszcze jedna sprawa - sentyment graczy, którzy grali i kochali daną grę - połowa z nich pewnie kupi bez zastanowienia w okolicach premiery, a przy dużych tytułach (typu Dragon Age) w zasadzie gwarantuje to zwrot kasy w pierwszym tygodniu.
Tak czy inaczej - sam bardzo chętnie zobaczyłbym wysokobudżetowy remake tej gry zrobiony z pasją... ale po prostu widzę w czyich to jest łapach i nie wierzę, że wyjdzie to dobrze😑
Sam jak tylko mogę to kupuje sprzęt bezprzewodowy na baterie AAA/AA i to jest najlepsze rozwiązanie. Kiedyś robili głównie takie coś i było świetne - wyładował się gamepad? Sięgasz po zapasowe baterie, wkładasz i tyle - zajmuje to tyle czasu co podpięcie pada pod kabel... tylko dalej działamy bezprzewodowo. To samo z myszkami czy klawiaturami.
Najlepsze jest to, że na tych bateryjkach AAA/AA na ogół ten sprzęt działa zwyczajnie dłużej niż na tych ich wbudowanych akumulatorkach.
Niby fajnie, niby chętnie pograłbym jeszcze raz... ale kurde, Origins mogą tylko zepsuć (nie wierzę, że zrobi to dobre studio), dwójkę w sumie mogą tylko poprawić (jeżeli nie zmienią fabuły, a mechaniki i grafikę)... a Inkwizycja w zasadzie nie specjalnie potrzebuje czy to remastera czy remake.
Tutaj raczej będzie typ drugi - pewnie z 2-3 lata we wczesnym dostępie i gra będzie ukończona - ja sobie kupię wtedy i będę zadowolony. Tak czy inaczej sam z siebie do tego typu dystrybucji podchodzę z dużym dystansem, bo jednak masa twórców zwyczajnie wypuszcza tak mocno niegotowy produkt, który finalnie nigdy nie będzie ukończony (nawet w przypadku poważnego studia i dobrej gry).
Z całym szacunkiem, ale są studia dużo mniejsze, które robią gry w 3D i to z małym budżetem i te gry są mniej drewniane i lepiej wyglądają... a własny silnik to nawet plus, bo w teorii znasz go na wylot i na ogół wychodzi to taniej i często łatwiej.
Piranha po prostu się nie rozwijała i tyle - stała ekipa, która zwyczajnie wykorzystywała 100% swojego potencjału i nie była w stanie przeskoczyć poziom wyżej - nic nadzwyczajnego, podobnie mają inne studia, choćby Spiders - kochane drewno, ale dalej drewno.
Gothic 3 może i wyglądał ładnie (choć gry RPG z dużym otwartym światem to nie była wtedy nowość) ale jednak wymagania miał za wysokie (i to nie tylko na wschodnią europę) i miał masę błędów - zraził kupę ludzi (w tym mnie), która zwyczajnie porzuciła tą serię i do niej już nie wróciła.
A CDPR fakt, potrafi w marketing, ale jednak widać jaki postęp robili z gry na grę, a realnie kasę to mieli dopiero od premiery Wiedźmina 3 (którego ponoć też ledwo dociągnęli do końca), więc sami mocno ślizgali się finansowo.
Tutaj jak najbardziej może być podobnie, ale myślę, że jednak Rebel Wolves prędzej ogarnie temat - mają dużo lepszy zespół (sorry fani Piranha Bytes, ale to fakt), dużo bardziej ogarniają biznes i starają się nie podpaść graczom (przynajmniej takie sprawiają wrażenie).
Jeżeli gry będą dobre, to sprzedadzą się bez gigantycznego marketingu - tutaj nie trzeba będzie dziesiątek milionów kopii - wystarczy kilka (a raczej się na to zanosi) i studio będzie miało kasę na spokojne tworzenie kolejnej części... a jak złapią zaufanie graczy, to na tej kolejnej ich przygoda się nie skończy.
Dokładnie tak rozrósł się CDP-Red - budowali zaufanie graczy i wypuszczali coraz to lepsze gry. Dopiero Cyuberpunk był mocną skazą na ich wizerunku (grę naprawili, ale o odbudowę zaufania będzie trudno) i myślę, że Rebel Wolves wyciągną z tego lekcję.
Taki lekki offtop - graliśmy niedawno u kumpla na imprezie w... PES5 i ja wiem, to już dinozaur, składy już nie te, grafika trochę przestarzała itp, ale frajda dalej taka jak te kilkanaście lat temu, nawet jeden kolega stwierdził "przecież to jest w cholerę lepsze niż nowa FIFA"... no i jest, tylko nigdzie tego legalnie nie można kupić, tak jak i większości nowszych gier piłkarskich oprócz tej "najnowszej" aktualnie dostępnej.
Tak czy siak, ich gry mocno się kanibalizują - rozwijają jednocześnie cztery prawie identycznych gry. No i teraz, jak AoE2:DE i AoE4 radzą sobie bardzo dobrze i mają sporo regularnych graczy, tak AoE3:DE i AoM:R już trochę gorzej (choć dalej są to stabilne i przyzwoite wyniki jak na "niszowy" gatunek).
Po prostu porzucając wsparcie dla AoE3 chcieli wepchnąć trochę graczy do AoM... no i chyba nie wyszło, do tego pani Asha zaczęła siać spustoszenie, to stwierdzili, że trzeba robić cyferki w Excellu, więc reanimują AoE3 i dalej będą je wspierać... bo inaczej studio odpowiedzialne może dostać po tyłku.
Zresztą te 5-6 lat to taki "zdrowy" czas na poswatanie gry jeżeli studio jest normalne - czyli profesjonaliści i fachowcy, a nie podejście pewnego zmarłego już szefa polskiej firmy: "każdego specjalistę, da się zastąpić skończoną liczbą stażystów"... no da się, tylko wszystko trwa i na ogół efekt końcowy jest do 4 liter.
Tak czy owak - jak tak popatrzyć na to ile standardowo robi się gry, to dla doświadczonego studia mniej więcej daje to właśnie te 5 lat - tyle lat robili Elden Ring jak i Expedition 33, minimalnie dłużej powstawał ostatni remake Gotica czy
Baldurs Gate 3... jak i pewnie masa innych gier.
Plus też taki... że mają mocno ograniczone środki, więc cisną by grę wydać możliwie szybko i nie przeciągać - każdy dodatkowy miesiąc, to mniej kasy w budżecie i większe ryzyko dla studia.
Co do dodatku to opisałem to w innych komentarzach - moim zdaniem studio po prostu chroni się przed ewentualnymi zwolnieniami i wyciągnęli z szafy to co do tej pory mieli przygotowane i próbują to dociągnąć do końca by wyglądało, że coś z grą robią.
Moim zdaniem ten dodatek to efekt ostatniej fali zwolnień w dziale Xbox.
Jak niektórym wiadomo - sam dodatek to anulowany projekt, który miał się pojawić końcówką zeszłego roku (samo odwołanie tego DLC spowodowało mocno negatywny odzew społeczności). Coś tam nad nim pracowali i pewnie spory kawałek dodatku był już gotowy zanim góra stwierdziła, że trzeba to anulować - a że Microsoft sypał kasę, to nikt specjalnie się nie przejął, że tyle i tyle środków pójdzie na marnację (problem większości ich studiów).
No ale teraz, jak Asha Sharma biega z toporkiem i szuka jakie by tu studio ukrócić o głowę, zaczęło się robić gorąco.
No to studia odpowiedzialne za mniej popularne gry typu AoE3 czują oddech uśmiechniętej pani prezes na karku i starają się pokazać, że oni jednak coś robią i nie warto ich zwalniać.
Finalnie - mieli pewnie assety, modele, może nawet nagrane dialogi do tego dodatku... to po prostu chwycili się do roboty i zaczęli na szybko składać to w kupę to co już mają, co by skleić jakiś dodatek, sprzedać trochę kopii, trochę udobruchać fanów (którzy jeszcze nie przeszli na inne gry z serii AoE) i uspokoić szefową co by poszła machać toporkiem do innego studia.
Takie teorie i domysły... ale fakt faktem, Steam Deck swoje lata już ma i pewnie za rok czy dwa będą już układy zapewniające 2x taką wydajność przy podobnym zużyciu energii... a wtedy kto wie, może jak w końcu pęknie bańka na AI to i RAM się unormuje i doczekamy się w końcu nowego Decka.
Powiem tak - mam wersję OLED, bardzo lubię to urządzenie i osobiście dla tych dwóch gładzików wybrałbym je zamiast bardziej wydajnych i podobnych cenowo handheldów od konkurencji... ale mimo wszystko, cena jest w tej chwili po prostu nieakceptowalna i tyle.
Sprzęt ma już swoje lata i zwyczajnie nie robi już szału - jak w starsze gry gra się super, nawet w niektóre nowsze tytuły można pograć całkiem przyzwoicie dzięki generatorowi klatek w Decky... tak dalej - to w tej chwili powinno kosztować 1200-1500zł mniej.
Niestety ceny pamięci mocno popsuły Valve sprzedaż tego sprzętu i mogą wpłynąć też na ewentualną premierę Steam Deck 2 (wedle przecieków miały to być okolice 2027r).
Spoko i fajnie jakby dało się ograć wszystkie gry jednocześnie... ale co by nie psuć immersji to nie dało się przykładowo po prostu umożliwić lotów samolotem, pociągiem, taksówką, czy po prostu zrobić przejazdu w jakimś tunelu czy ślepej/zablokowanej drodze?
Jak Game Pass jest dobry dla graczy, tak faktycznie dla branży gier samej z siebie obiektywnie jest to dość kiepskie rozwiązanie.
Pomijam już spadek wartości gier (te to realnie mogłyby być tańsze, zwłaszcza teraz jak zaczynają wspomagać się AI), ale bardziej chodzi o to, że niektórzy twórcy po prostu tracą potencjalnych klientów nawet obniżając cenę gier do bardzo uczciwych poziomów. Niektórzy mając do niej dostęp w Game Pass, po prostu nie kupią jej nawet jak będzie na bardzo mocnej promocji, a wątpię, by z Game Pass'a dostawali tyle ile realnie mogliby zarobić na sprzedaży tej gry w tradycyjny sposób.
Bardziej chodzi mi o dzisiejszą "politykę" i ideologie, które są mocno pchane czy to w grach, czy w kinematografii - przed Microsoftem mimo wszystko nie eksponowali pewnych rzeczy tak jak to miało miejsce w Starfieldzie i raczej w tej ostatniej grze nie do końca była to ich decyzja.
Odpowiedź: Oderwany korporacyjny manager na wysokim stołku stwierdził "przecież te gry są popularne i świetnie się sprzedają, musimy mieć swoją/jeszcze jedną" - tyle.
Nie jest to niczym przemyślane, ot liczą, że w końcu któraś gra chwyci i będzie zarabiać gigantyczne pieniądze... a że kilka po drodze okaże się porażkami finansowymi, pozwalnia się ludzi i pozamyka studia? Trudno - wszystko wedle zasady "w końcu się uda, choćby po trupach".
Powiem tak - wszyscy krytykują tutaj Todda Howarda i mają w tym w sumie bardzo dużo słuszności... ale ja pobawię się trochę w adwokata diabła.
Uważam, że jak gość nie jest idealnym szefem i może ktoś byłby w stanie robić to lepiej niż on... tak jak go braknie, to będziemy mocno tego żałować.
Po pierwsze - jak jest lekkim bajerantem i mocno nagina fakty by pochwalić swoje gry, to mimo wszystko widać, że jest z zespołem i ma serducho po dobrej stronie. Do tego co by o nim nie mówić, to widać też, że bardzo szanuje marki Bethesdy i zależy mu na tym, by były możliwie najlepiej prowadzony (a że nie umie lepiej, to już inna sprawa). No i ostatnia rzecz - to nie jest typowy korpo szczur wspinający się po trupach innych pracowników, tylko faktycznie gość, który awansował tam gdzie jest dzięki swojej determinacji i umiejętnością.
Realnie do mariażu z Microsoftem (i premiery Starfielda), ich gry były neutralne światopoglądowo i jak nie idealne, tak trzymały przyzwoity poziom - niby bez szału, ale ludzie grali i wspominali je dobrze.
No i teraz wersja, gdy idzie na emeryturę - myślicie, że kto wskoczy na jego miejsce? Bethesda należy do Microsoftu, więc pewnie wsadzą tam jakiegoś korpo socjopatę, który nie wyściubi nosa poza słupki w Excellu. Będzie zwalniał najlepszych członków zespołu (bo drodzy i mają dużo do powiedzenia) i zastępował ich tańszymi amatorami. Będzie cisnął propagandę, której wymagają akcjonariusze, zacznie tworzyć tylko gry "usługi' i na koniec będzie miał w poważaniu graczy - ich zdanie totalnie nie będzie się już liczyć.
Gdyby Bethesda była firmą prywatną, to byłaby nadzieja, że na miejsce Todda wskoczy jakiś zdolny manager z szeregów firmy, który będzie miał realny plan na jej dalszy rozwój... niestety nie jest, więc na 99% wejdzie korposzczur, który będzie chciał tylko ugłaskać akcjonariuszy, co na ogół jest mocno sprzeczne z interesem graczy.
Tak tylko zobrazuje - 140 megawatów zapotrzebowanie na prąd miasta mającego około 200tys mieszkańców... nie chce podawać ile wody zmarnują by to chłodzić.
Oni dosłownie przepalają zasoby tej planety jednocześnie cisną nas by oszczędzać i być eko...
Wszystko to po to by ludzie mogli zadawać durne pytania i generować gołe baby (statystycznie dwa najpopularniejsze zastosowania AI)... no i płacić więcej za części komputerowe i pewnie w przyszłości prąd i wodę.
Zwyczajnie przesadzili z zatrudnieniem i to jest fakt - jak wspomniał w innym komentarzu
Od czasu Skyrima mają podejście typu - brakuje kasy? A to weź Stefek dodaj coś do Skyrima, wydamy piętnastą reedycje i wpadnie kasy na następny rok siedzenia na 4 literach i picia kawusi... tylko spokojnie, bez pośpiechu, bo się Stefek zmęczysz😝
Ot wydaje mi się, że z ich podejściem, to zanim zauważą okazję, to ta będzie już od roku czy dwóch nieaktualna.
Mimo wszystko, ale cena jak za takie DLC jest bardzo atrakcyjna.
Dostajemy 20 godzin, dość ciekawą kontynuację już dobrej gry, która do tego dodaje sporo nowej zawartości rozszerza to co było do tej pory.
Sporo deweloperów za taką kasę to da co najwyżej jakąś skórkę do gry czy inne badziewie, wielu, za podobny content życzy sobie 2-3 razy tyle, a jeszcze inni podzieliliby to na 20 oddzielnych DLC... po 50zł.
Także mimo wszystko - duży plus dla 11bit Studios👍
W sumie opcje były dwie (wybrali tą drugą).
1. Wynajdujemy małe obiecujące studia, sypiemy groszem i podpisujemy umowy aby na naszą konsolę gry były chwilowymi exclusivami - stosunkowo tanie, o dziwo skuteczne (studio jest niezależne - zależy im aby grę skończyć i robić kolejny projekt) i przynoszące korzyści wszystkim - graczom (dostają gry), developerowi (ma kasę i niezależność) i Microsoftowi (ma ciekawą bibliotekę gier).
2. Wykupujemy za ciężką kasę co się tylko da (w tym małe obiecujące studia), narzucamy im co i jak mają robić (zabijając kreatywność) i jednocześnie płacimy kasę co miesiąc... nie pilnując co do końca te studia robią (w wielu przypadkach nie robiły zbyt wiele). Skończyło się na tym, że developerzy albo robili gdy słabe, albo robili je niesamowicie wolno (kasa płynie, nikt nie pilnuje, to po co się męczyć). Stracili na tym gracze (dostając często kiepskie pozycje) stracili developerzy (lenistwo i brak 100% własnej wizji) i stracił Microsoft (finansowo i jakościowo).

w ramach 3-dniowego strajku oczekują odwołania redukcji 51 etatów oraz większej ochrony przed podobnymi decyzjami w przyszłości. Ponadto postulują przywrócenie możliwości pracy zdalnej przez 60% wymaganego czasu, a także obiecanych awansów i podwyżek.
Kurde no, odważny ruch jak na studio które praktycznie całe pójdzie do likwidacji (jest tam niby 70 osób).
Trochę takie - chcecie nas zwolnić? No to jak tak to żądamy podwyżek, awansów, ochrony przed zwolnieniami i pracy zdalnej, bo inaczej nie będziemy pracować... no bardziej Ubisoftowi chyba decyzji nie ułatwią i skończy się, że nie będą pracować już do odwołania😐
I tak - to, że nie pomyśleli o tworzeniu gry w tym uniwersum te kilka lat temu, to szczyt głupoty - czego by nie wydali, to sprzedałoby się 2x lepiej na fali serialu od Amazona.
Ot młodsze pokolenie miało dużo większy wybór gier niż osoby z przełomu lat 90 i 00, dużo popularniejsze stały się FPS'y (choćby ich Overwatch), gry sportowe i LOL, który mimo iż trochę inny, to mocno odebrał im graczy... a nie czarujmy się StarCraft ma spory próg wejścia jeżeli chcemy grać online - w dowolną strzelankę, LOL'a, FIFA, czy Rocket League gra się po prostu przyjemniej - nie trzeba być cyborgiem co do sekundy powtarzającym wyuczone ruchy aby czerpać radochę z gry.
Szkoda, że powyższe do nich nie dotarło, a ze StarCrafta 2 zrobili napełnioną mikrotransakcjami wydmuszkę - gra sama w sobie nie jest zła, kampania to dalej świetna zabawa... ale zamknięcie pewnych rzeczy za paywallem niestety niektórych od gry odrzuciło.
Serio taka lekko mroczna strzelanka ze świetną fabułą i gameplayem typu nowe Wolfensteiny (nie liczę tego najnowszego) to byłby strzał w dziesiątkę... no ale oni to ostatnio z grami mają ciężko w tarczę trafić, a co dopiero celować w sam jej środek (przysłowiową dziesiątkę).
Jednocześnie nie wierzę, że coś takiego wypuszczą - jeżeli już, to będzie to kolejny klon Overwatch próbujący wycisnąć z ludzi kasę na mikrotransakcjach i season passach.
To, że na ogół jego praca jest nieporównywalnie gorsza to inna sprawa... ważne, że słupki świecą się na zielono, bo na kilkunastu pracownikach rocznie mamy milion dolarów w kieszeni.
Zresztą zobacz sobie na to co dzieje się z Windowsem 11 - też zastąpili część zespołu hindusami i efekty są takie, że co kilka tygodni jakiś krytyczny błąd bądź coś przestało działać - tyle problemów z systemem nie mieli nigdy.
Oni to lubią zapewniać - w końcu tylko oni widzą co tam dostają i do czego to używają... a potem tak jak z Facebookiem - nie cenzurujemy, nie udostępniamy danych rządowi, wszystko jest szyfrowane... po czym Zuck przyznał się niedawno, że w sumie to jednak były naciski od rządu USA i jednak cenzurowali i udostępniali, a to szyfrowanie to nie tak do końca jak ludzie myśleli... Nigdy nie wierz dużej korporacji.
Co do tego AI psującym algorytmy reklam, to oglądałem to w jakimś filmiku (jakiś gościu od SEO - pozycjonowanie stronek internetowych i reklam), który ktoś podlinkował swego czasu na bodajże wykopie... ale ni cholera nie mogę tego w tej chwili znaleźć.
Jak zwykle - przepycha się to by chronić dzieci... no bo to gładko wchodzi, bo jednak większość ludzi popiera to, by dzieci żyły w bezpiecznym i komfortowym środowisku... ale one niestety są tutaj tylko wabikiem, a realnie dostanie chodzi o zwykłych ludzi.
Tematów jest kilka, jeden to faktycznie zamordyzm i trzymanie nas za "gębę" i zbieranie haków.
Druga rzecz, to fakt, że przez AI duże firmy typu Facebook, Google itp tracą kasę z reklam, bo AI generuje za duży sztuczny ruch i ich algorytmy zaczęły się gubić... po to im dowody osobiste, aby weryfikować użytkownika i trafiać do niego bezpośrednio po imieniu i nazwisku - używając internetu z dowodem osobistym mają nas jak na tacy z dostarczaniem reklam. Zaraz się skończy nawet używanie adblocków - bo będzie "nielegalne", a mając naszą historię internetową zobaczą czy z nich korzystamy czy nie.
No i trzecia rzecz - UE od 2027 roku będzie wymagała pokazywania dowodu osobistego przy płatnościach większych kwot przez internet... niby nic, bo chilowo to 10k euro... ale tutaj wystarczy zmniejszyć kwotę i każda płatność będzie mocno rejestrowana.
Gdzie problem? A no w tym, że kombinują jeszcze nad podatkiem od "śladu węglowego", a w połączeniu z zakupami które w 100% monitorują, będą dobrze wiedzieć co dokładnie mamy w domu i od czego ten podatek można naliczyć.
Nagle się okaże, że kupujesz sobie fajny PC - aby go kupić, trzeba użyć tego ich dowodu, idzie to do bazy danych, w bazie danych 800w zużycia energii... i cyk podatek od śladu węglowego bezpośrednio do kupującego.
Wiadomo - mogą to być bzdury i teorie spiskowe... ale kurde, patrząc na to co dzieje się na świecie, to szczerze mówiąc, spodziewam się, że będzie jeszcze gorzej😬
Te dwu godzinne zwroty to najlepsze co może być i nic tutaj nie należy zmieniać.
Sam korzystałem tylko raz tylko przez fakt, że gra była po prostu bardzo słaba i absolutnie nie miałem ochoty w nią grać - ja odzyskałem kasę, a producent dostał sygnał, że coś jest nie tak.
Gdyby nie to, to wiele gier wychodziłoby w dramatycznym stanie... bo zwyczajnie nie byłoby bata nad producentami w postaci zwrotu.
Takich małych developerów żal... ale to zwyczajnie coś co musi być poświęcone by walczyć z pazernością i lenistwem tych dużych graczy.
Mimo to tak z drugiej strony jak patrzę na tą grę, to w sumie nawet specjalnie nie dziwię się, że ktoś to zwraca... choć bardziej dziwię się, że w ogóle ktoś to kupuje😝
W sumie to trochę się zastanawiam czy realnie nie wyjdzie to branży na dobre.
Z jednej strony, część z tych zwolnionych ma szansę realnie rozwinąć skrzydła - może stworzą coś na miarę Expedition 33?
Z drugiej strony - Ci, którzy zostaną, będą musieli faktycznie wykazać się jakimiś umiejętnościami, bo jak widać skończyło się sypanie pieniędzmy przez MS, niezależnie od tego czy były rezultaty czy nie (a często studia to nadużywały).
z trzeciej strony - może w końcu skończą z zabawą w inkluzywności i propagandę polityczną. Wielu pracowników było niestety zatrudnianych wedle klucza (byle odhaczyć punkciki inkluzywności) i niekoniecznie wiązało się to z ich zdolnościami czy realną przydatnością w studiu. Do tego tworzono gry, w które mimo wszystko zdecydowana większość graczy po prostu nie chce grać.
Nie lubię Microsoftu, nie wierzę w ich dobre serce, ale może faktycznie ta branża potrzebuje lekkiego kopa w tylną cześć ciała, bo ostatnio za dużo za drogich i jednocześnie bardzo słabych gier na rynku. Małe studia składające się z kilkunastu/kilkudziesięciu ludzi są w stanie wydawać lepsze gry (pod dosłownie każdym względem) niż wielkie molochy zatrudniające setki osób - ot zwyczajnie są lepiej zarządzane.
Do tego przy niektórych pozycjach zwyczajnie schodzi mi na tyle długo i mam takie przerwy, że nie dziwię się, że niektórzy po prostu nie wracają.
Czynników jest dużo i poza pracą, rodziną i domowymi obowiązkami czasami te gry po prostu odchodzą na bok... ale są ludzie, którzy zwyczajnie pograją kilka/dziesiąt godzin i zostawiają w połowie... bo tak mają - tego już nie rozumiem😝
Wiem, że przez ostatnie lata to dla wielu osób w Hollywood niepojęte, ale może to nie AI, a po prostu profesjonalna ekipa, która zrobiła film tak jak ten powinien zostać zrobiony?
Brad Pitt z tego co kojarzę sam łoży na swoje produkcje kasę, więc pewnie trzyma łapę na tym kogo zatrudnia i co ten osobnik sobą prezentuje - jeżeli film ma się sprzedać, to bierzemy fachowców, którzy znają się na fachu.
No i tutaj dochodzimy do punktu kulminacyjnego - specjalista w swojej dziedzinie robi rzeczy książkowo - tak jak uczyli go na studiach filmowych i tak jak według jego wiedzy wyjdzie to najlepiej dla ogólnego obrazu filmu.
To nie jest tajemna wiedza - większość technik filmowych, tego jak, co, kiedy i jakim tonem powiedzieć jest znane już od kilkudziesięciu lat... po prostu Hollywood o tym zapomniało i od dobrych kilku lat wypuszczają po prostu kiepskie filmy.
Taki sposób wydawania gier skłania twórców do lenistwa i braku poszanowania dla graczy - wypuszczamy byle co, w końcu już zarobiliśmy na jeszcze nie wydanym produkcie - jak coś to się "zateguje' po premierze.
Taka ciekawostka - oprócz rezygnacji z płyt, Sony zamyka sklep cyfrowy Play Station 3 i PS Vita - tak wiem, to stare konsole, tak wiem, mało kto już kupuje tam gry, mało też i graczy... ALE pokazuje to, co czeka w przyszłości właścicieli PS4 i PS5 - ich gry zostaną zamknięte jak tylko słupki w Excellu przestaną się zgadzać... i może to stać się znacznie szybciej niż w przypadku PS3 jeżeli Sony stanie się zbyt zachłanne.
Z tego co teraz przeglądam w internetach, to w DDR5 nie jest dużo lepiej - na ogół koło tych 20% niższa wydajność na pojedynczym kanale.
Teraz dodaj, że w testach DDR4 ustępują DDR5 tak średnio 10% (w jednych grach więcej w innych mniej) i nagle okazuje się, że serio mogłem mieć rację - dwie kości DDR4 nie dość, że tańsze, to jeszcze dałyby trochę lepszą wydajność niż ta pojedyncza kość DDR5... jedyny minus, to gorsza opcja na ulepszenie sprzętu za kilka lat.
Oprócz tego co zostało już powiedziane, moim zdaniem czymś, co realnie ma wpływ na opisany powyżej problem są dwie rzeczy:
1. Fundusze inwestycyjne cisnące propagandę i żądające szybkich i nierealnych zysków. Tutaj cała gama problemów, od zatrudniania wedle klucza inkluzywności (zamiast realnych umiejętności), przez ciśnięcie ideologii (kilka najbardziej uciążliwych funduszy chcących "zmienić świat"), poprzez cięcie kosztów gdzie się da (bo słupki muszą świecić na zielono).
2. Unreal Engine - tak właśnie to. Darmowy, stosunkowo łatwy w nauce, masa bezpłatnych szkoleń w internecie, tony darmowych assetów (i całej reszty rzeczy), wszyscy na tym robią, to i łatwo znaleźć pracę jak coś ogarniamy... no cud miód i orzeszki.
No jednak nie do końca. Dzięki powyższym, bardzo wielu ludzi ogarnia "tworzenie gier" na poziomie podstawowym - wystarczającym, by przejść rozmowę kwalifikacyjną... jednocześnie często nie są w stanie rozwinąć się powyżej pewnego poziomu, by zwyczajnie tworzyć dobre gry... co niestety bardzo ostatnio widać.
Korporacje mają duży wybór tanich pracowników i z tego korzystają (wręcz przesadnie). Później okazuje się, że zamiast 100 fachowców, którzy są kreatywni, mają doświadczenie i możliwości by zrobić coś świetnego, zatrudnia się 500 wyrobników, z których wszyscy robią po łebkach, nikt nie ma odpowiedniej wiedzy by pociągnąć projekt, zoptymalizować grę, czy zwyczajnie zrobić ją przyjemną w odbiorze.
Często korporacje idą tokiem rozumowania "więcej pracowników = lepiej"... no i później wychodzą drogie, ale fatalne technicznie i gameplayowo produkcje, bo nie ilość się liczy, ale właśnie jakość i wiedza.
Problem jest taki, że studia zamiast zatrudniać starych doświadczonych wyjadaczy wolą młodych za 1/3 kasy i tyle.
Stary ma doświadczenie, wiedzę, ale też wymagania - jeżeli faktycznie jest dobry, to na ogół mocno ciśnie i narzuca tempo innym, w tym zna swoją wartość i nie słucha do końca góry.
No i to ostatnie niestety jest problemem, bo góra ma swoje pomysły, jest często oderwana od rzeczywistości i nie chce by jakiś pionek na średnim szczeblu decydował co jest dobre a co nie... nawet jeżeli ma 100% racji i firma osiągnie dzięki temu 5x takie zyski - to godzi w ego socjopatów na najwyższych stanowiskach.
No i tutaj przychodzą młodzi - nie mają wymagań, nie cisną swojego, nie stawiają się i biorą dużo mniej kasy. Do tego można zatrudnić inlkuzywnie co by się pobrandzlować przed innymi bogatymi szefami firm czy dostać jakieś pieniążki od inwestorów.
Duma, bezkrytyczność i zachłanność - to niszczy tą branżę.

Trochę tak to widzę (użyto AI do tworzenia tego obrazka - sorry)
Wiadomo, część to dalej mogą być scalperzy, ale takie coś odsiewa zdecydowaną większość z nich.
Corsair... no jak ktoś marudzi na ceny Steam Machine, to tutaj dopiero może mieć używanie.
Minisforum - gorsze bebechy, wyższe ceny i w sumie tak jak w Playnix - problemy z dostępnością.
Jedyna realna cenowa alternatywa to budowa typowego standardowego PC - wtedy za podobną kwotę, idąc najtańszymi bebechami faktycznie poskładamy coś, co wyciągnie te 30% więcej FPS (może nawet lepiej jak uda się dorwać używane części). ALE to już nie jest takie samo urządzenie (małe, ciche, energooszczędne) tylko wielka prądożerna kobyła, z głośnymi wentylatorami (idąc po najniższej linii oporu będzie głośno i gorąco) .
Dlatego jak sam straciłem ochotę na Steam Machine w tej cenie, tak w sumie dalej uważam to za całkiem niegłupie urządzenie pod TV - fakt, mogłoby być taniej, ale jeszcze nie zbliża się do takiego Corsaira, który podobny sprzęt pewnie wyceniłby na 10tys zł...
Mimo wszystko, Steam Machine samo w sobie złe nie jest. Wystarczy w zupełności. Jedyna wada, to mogłoby być te "30% lepsze" i chodzi albo o obniżenie o tyle ceny, albo podniesienie wydajności (by tą cenę uzasadnić) i wtedy sprzedawałoby się świetnie.
Tak czy inaczej, Valve raczej nie dołoży do interesu, pewnie sprzedadzą tego cały pierwszy i może nawet drugi nakład - sukcesu zwyczajnie nie będzie, ale tragedii pewnie też nie.
Nawet zgodzę się, że cena porównując do innych podobnych zestawów nie jest tak tragiczna... no ale jednak nie jest też zachęcająca i to jest problem.
Liczę, że te ceny spadną z czasem do akceptowalnych poziomów. Może wtedy się skuszę.
Sam przed podwyżkami liczyłem na coś koło 3000zł (wtedy było realne), po nich bliżej 4000zł i niestety nawet ta granica pękła.
Jeszcze jakby do tej najtańszej wersji dorzucali pada, to można by od biedy powiedzieć, coś w stylu "no tanio nie jest, ale zacisnę zęby i da się przeżyć"... no ale nie dorzucają:P
Procesory i grafika - poszli w mariaż z AMD (co nie dziwi - bo AMD mocno wspiera Linuxa i od dawna mają dobre stosunki z Valve)... ALE moim zdaniem Intel wypadłby tutaj taniej. Z jednej strony mocno stracili na rynku CPU i próbują się odbić, z drugiej mają mocne ciśnienie na popularyzacje swoich niszowych kart graficznych więc spora szansa, że bardzo mocno zeszliby z ceną byleby ich układy zdobyły stabilne miejsce na rynku... i może jeszcze bardziej pomogliby w rozwoju Linuxa - dwie firmy "big tech" rozwijajace ten system mogłyby pociągnąć za sobą Nvidie.
Pamięci RAM - wiadomo, tutaj ciężki temat, ale może faktycznie lepiej było dać dual channel DDR4 (trochę tańsze) w zestawie dwóch kości - niż pojedynczą kość DDR5 - nie zagłębiałem się w temat, ale internety na szybko podpowiadają, że wydajność mogłaby być w niektórych aspektach nawet lepsza niż nowsze kości (nie rozumiem pojedynczej pamięci w tym urządzeniu).
Dyski twarde - tutaj wiadomo, kolejny orzech do zgryzienia i nie wiem czy realnie do przeskoczenia.
Tak czy inaczej - wyszło co wyszło - urządzenie nie jest złe... cena już tak.
Liczę, że wariactwo trochę się uspokoi i może te ceny się unormują... a jak nie, to czekam na Steam Machine 2 i tyle.
No niestety, ta cena prawdopodobnie mocno odbije się na potencjalnej sprzedaży tych urządzeń, a mimo wszystko miały one potencjał na lekkie poprawienie tego co dzieje się ostatnio na rynku PC.
- ograniczenie dominacji Nvidii (im bliżej monopolu, tym gorzej dla nas graczy).
- optymalizację gier pod "rozsądne minimum" jakim miał być ten sprzęt - czego wszystkim mocno potrzeba, bo ten aspekt od kilku lat jest wręcz dramatyczny.
- popularyzacja i rozwój Linuxa, oraz ograniczenie monopolu Microsoftu, który ostatnio coraz mocniej przegina.
- mały i wystarczająco wydajny PC "dla mas", który miał szansę wyjść poza obszar
"nerdów i pasjonatów".
Mnie żal tego urządzenia głównie ze względu na fakt, że w rynku PC po prostu potrzebna jest zmiana, a to urządzenie miało spore szansy ją wprowadzić... niestety nie w tej cenie.
Oby się nie poddali i wrócili za niedługo z czymś lepszym i fajniej wycenionym.
Poza tym cisną też w lekką "standaryzację" PC, na zasadzie konsol - tutaj macie urządzenie "rozsądne minimum" za uczciwą kasę które odpala gry w dobrych detalach. Chcecie lepiej, droga wolna - inni producenci mają lepsze i droższe maszyny.
Podobne założenia były ze Steam Deckiem.
Niestety bieżące wariactwo z cenami zrzuciło ich urządzenie z rowerka i obiło mu trochę twarz... a szkoda.
Moim zdaniem podstawowy sprzęt był w planach w okolicach 700-800$ za 512GB bez pada - coś jak telefony komórkowe za "podstawowy" model premium (też są tak wyceniane), a za wersję 2TB + pad kasowaliby te 1000-1100$.
Nie wiem czemu, ale to są takie "psychologiczne" granice cen na rynku USA za wiele produktów i na ogół przenosi się to na resztę świata.
Z jakichś wywiadów z którymś z pracowników Valve, gość wspominał, że Steam Deck miał być właśnie czymś takiem, by trochę wyhamować wariactwo z rosnącymi wymaganiami gier... no i trochę im się mimo wszystko udało.
Przypuszczam, że Steam Machine miało być tym samym - rozsądne minimum do komfortowego grania w 1080p (i w sumie tutaj spełnia funkcję) za uczciwą cenę... no i niestety ta po wariactwie na pamięci (RAM i dyski) spowodowała, że prawdopodobnie się nie uda.
Duża szkoda, bo branża bardzo tego potrzebuje, zwłaszcza teraz przy tych kosmicznych cenach.
Ceny sprzętu to też mocna spekulacja i trochę dojenie ludzi na zasadzie "bo można".
Gość, który realnie wywołał burzę (pan Altman) twierdząc, że wykupi większość pamięci RAM na 2026... finalnie wycofał się z tego w bardzo żałosny sposób, ale fama poszła, producenci "wyczuli krew" i ceny poszły w górę - dopóki się sprzedaje na tyle, by wyniki były lepsze bądź podobne jak przed podwyżkami, dopóty ceny będą wysokie.

Jakby kosztowało koło 3 tys to bym szczerze mówiąc brał, ale po ostatniej zmianie cen Steam Decków było widać, że nie będzie dobrze.
Szkoda, bo jakby nie patrzeć, to sprzęt nie jest zły - owszem są mocniejsze PC czy laptopy, ale to co tutaj dostajemy w zupełności wystarcza nawet do nowych gier w ultra i 1080p... tylko nie w tej cenie.
Ehh, a mogło być tak dobrze.
Czyli w zasadzie dalej nic ciekawego, czasami zastanawiam się, czy oni realnie chcą konkurować ze Steamem, czy sklep ma jakąś inną funkcje (może zmniejszenie wysokości podatku jaki trzeba płacić od zysków z Unreal Engine i Fortnite?).
Tak czy inaczej - ich sklep praktycznie stoi w miejscu od swojego powstania w 2018r i trochę wygląda jakby był porzuconym projektem.
Ja wiem, że zmian nie robi się z dnia na dzień, że to kosztuje itp... ale serio, mieli osiem lat i tonę pieniędzy aby choć zbliżyć się do Steama pod względem niektórych funkcji, a nie zrobili praktycznie nic.
Nie wiem co się dzieje w Obsidianie ostatnimi czasy, ale mnie jako komuś kto bardzo lubi ich poprzednie gry, zwyczajnie się to nie podoba.
A śmieszne, to jest zaślepione fanbojsto i tyle.
Obsidian tworzył pozycje bardzo dobre, nawet rewelacyjne, ale fakt jest taki, że ostatnio z gry na grę jakość mocno spada i nie wygląda by w przyszłości miało się to poprawić.
Lepiej się tego ująć nie da - fajny concept i powtarzalny męczący i dłużący się gameplay. Po doświadczeniach z pierwszą częścią, stwierdziłem, że będzie to ostatnia z tej serii, gdyż zwyczajnie te kilka godzin spędzonych w tej grze odczuwałem jako po prostu zmarnowany czas.
Tak jak piszą niektórzy - nie ma się co tutaj dziwić Microsoftowi (którego osobiście nie lubię).
Studio nie przynosi zysków, pochłania masę pieniędzy i wypuszcza bardzo mało gier, które w dodatku nie zbierają jednoznacznie pozytywnych opinii (dla wielu są po prostu słabe).
Sam pierwszego Hellblade wspominam po prostu źle - fajny concept, niezgorsza fabuła, ale nudny i męczący gameplay, które finalnie zniechęciły mnie do choćby zainteresowania się drugą częścią... która według większości jest sporo gorsza.
Niepopularna opinia - dla mnie już jedynka była dość słaba. Jak fabularnie było ok, a to co działo się "w głowie" głównej postaci robiło fajny klimat, tak gameplay był niesamowicie powtarzalny i nużący, od połowy gry dosłownie męczyłem się aby dociągnąć to do końca.
Jak Obsidian cenie za sporo ich gier, i taki podany przez Ciebie Alpha Protocol jest jedną z moich ulubionych, tak mimo wszystko, to studio idzie ostatnio w złą stronę i to jest fakt. Pomijając spadającą jakość produkcji, w firmie coraz więcej ideologicznych pracowników, coraz mniej starej ekipy, co zresztą podkreślił ich dyrektor artystyczny, w lekko rasistowskim wpisie, stwierdzając, że trzeba wymienić "stetryczałych białych pracowników" na tych bardziej różnorodnych...
Realnie dzisiejszy Obsyidian to nie to co było za czasów KOTOR2, czy Neverwinter 2, teraz mamy Avowed... które z całym szacunkiem, jest co najwyżej przyzwoitym średniakiem, który wypada praktycznie pod każdym względem gorzej niż ponad 10x tańszy w produkcji Tainted Grail.
W sumie to moim zdaniem bardzo dobrze się stało, że BG3 stworzył właśnie Larian, a nie powyższe studia.
Moim zdaniem obok Owlcat to jedyne studia, które oprócz skali, byłyby w stanie oddać klimat, mechaniki i ogólnego ducha Wrót Baldura.
Wspomniane Beamdog moim zdaniem nie podołałoby takiemu projektowi - dobrze poprawiają starsze gry, ale w zasadzie tyle. Ich autorskie pozycje są niestety raczej proste i dość przeciętne - to nie jest studio, które byłoby w stanie zrobić nawet w 1/4 tak dobrą grę jak Baldurs Gate i niestety to jest fakt.
Obsidian dzisiaj nie jest tą samą firmą co kiedyś i coraz mniej wierzę, że są w stanie wypuścić w przyszłości coś co można nazwać bardzo dobrym bądź genialnym - ot przeciętne gry, ledwo wybijające się ponad średniaki.
W zasadzie jest jeszcze InXile... ale ich by to przerosło i w sumie samo studio jakoś nie pasuje mi do tworzenia gier typu Baldurs Gate.
Paradoksalnie byłbym ciekaw np takiego CDP Red - myślę, że jakby ogarnęli system D&D to jako jedni z nielicznych byliby w stanie dostarczyć grę w tym uniwersum, która miałaby genialny klimat. Czy byłby to wierny BG? Nie wiem, ale im od biedy dałbym szansę.
Obsidian ostatnio mocno obniżył loty i w zasadzie każda kolejna gra prezentuje słabszy poziom od poprzedniej, a najgorsze, że wygląda, że problem będzie się tylko pogłębiał.
Zamiast dawać twórcą wolna rękę to wtrącali się z głupimi pomysłami, a teraz ukrecają łeb jak studia nie osiągnęły zakładanego zysku.
No i tak jak mówisz. Przestali stawiać na innowacje i ciekawe rozwiązania, a zaczęli skupiać się na "bezpiecznej nudzie"... całkiem jak EA, Ubi czy Activision.
- przełożony jest nienormalny i faktycznie stosuje mobbing (niestety często spotykane)
- przełożony jest zwyczajnie próbuje zmotywować tyłki leniwych pracowników ślizgajacych się na plecach innych (a tych w dużych korpo niestety bardzo wielu).
Jak było nie wiem, ale nie zdziwię się, że gość był po prostu dość ambitny i cisnął tych mało ambitnych do większego wysiłku, a część z nich była zwyczajnie przewrażliwiona na swoim punkcie i popłakała się o mobbing.
Problemami Cyberpunka były błędy techniczne, za które odpowiadali zupełnie inni ludzie.
Choć realnie fakt faktem, mogli dać opcję dla tych, którzy wolą sami tworzyć swojego awatara.
Jeżeli nic nie ukrywają i nie wywalą jakiejś kupy nawozu po premierze to powinno być dobrze.
Trochę wygląda jak Mass Effect na sterydach... co akurat w sumie mi nie przeszkadza.
Na plus, że postacie wyglądają całkiem dobrze, wydają się być "możliwe do polubienia" i nie widać ciśnięcia politycznej papki, a to dziś duży plus.
Jeżeli fabuła będzie dobra to "będę grał w grę" 😊
W sumie to to przez to unikanie premiery GTA zaraz dojdzie do takiego paradoksu, że GTA wyjdzie samotnie w tym listopadzie i zgarnie 2x tyle graczy ilu by mogło (bo nie wyjdzie nic ciekawego równocześnie) a pozostałe gry same podjadają się miedzy sobą bo we wrześniu pojawi się za dużo fajnych gier i większość z nich po prostu dostanie przez to rykoszetem.
Finalnie Rockstar zarobi więcej niż by mógł, a reszta dalej zaliczy słaby start...
Tak czy siak - Steam Machine to na dzień dzisiejszy aż i tylko przyzwoity sprzęt - nowe gry odpali w średnio wysokich przy 1080p i tyle, reszta będzie w miarę dobrze śmigać w wysokich, może nawet w trochę lepszej rozdziałce.
Poza tym, zawsze można użyć jakichś niezależnych frame generatorów - sam na Steam Decku używam Decky Framegen i działa to zaskakująco dobrze.
Posłuchaj choćby początku wypowiedzi tych dwóch twórców w załączonym filmiku - oni to mieli pierwszą styczność z serią grając w God of War z 2018, a dołączyli do studia (ta babka) dopiero w połowie produkcji Ragnarock (czyli 2022). To są ludzie, którzy totalnie nie mają o tej serii pojęcia i tyle w temacie.
Jedyne co działałoby szybciej to bezpośrednie podłączenie PC do mózgu... a tego nie życzę nikomu, bo tutaj bardzo mocno ocieramy się o wizję dystopijnego świata.
Jeżeli Rockstar podejdzie do tego mądrze, to ma to szanse na sukces, jeżeli pozbędą się ludzi robiących skrypty i zaufają AI to będzie jak w Cyberpunku - kilka lat łatania i pisania skryptów na szybko by gra działała.
Jednym z nich było symulowanie życia Night City - zachowań NPC, ich różnorodności, pojazdów, tego co będzie się działo ze światem i jak będzie reagował na gracza. Jak wszyscy pamiętamy, wyszło to dramatycznie źle... ale całkiem "logicznie" jakby popatrzeć na to z punktu widzenia AI - choćby to, że ścigająca gracza policja prawie zawsze pojawiała się bezpośrednio za jego plecami. Trzymając się realizmu - totalna bzdura, ale z punktu widzenia AI idealne miejsce na pojawienie się, gdy chcesz kogoś spacyfikować.
Żeby nie było - nie wszystko wyszło im źle - użycie AI do synchronizacji ust z wypowiadanymi tekstami (niezależnie od wersji językowej) czy podkładanie głosu Miłogosta Reczka (który zmarł krótko po premierze CP2077) w dodatku Phantom Liberty - tutaj AI ogarnęło temat bardzo dobrze.
Tak tylko przypomnę - CD Projekt RED chwalił się tym samym przed premierą Cyberpunka - wyszło tak, że łatali grę przez 3-4 lata i część rzeczy została dosłownie napisana od zera aby wszystko działało jak należy.
Fakt, że dzisiaj AI stoi na zupełnie innym poziomie niż wtedy, ale mimo wszystko, nie jestem tutaj specjalnym optymistą.
Według opinii innych pracowników gość każdą grę traktował jak swoje dziecko - starał się dopracować wszystko bardziej niż pozwalały możliwości, przy czym był u samej góry, więc miał realną moc sprawczą i chęci - takich ludzi ciężko niestety zastąpić.
Drugi z braci Houser to typowy facet od zarządzania (i w tym ponoć jest dobry), ale już nie od tworzenia czegoś i ponoć brak mu zarówno kreatywności jak i wiedzy na tematy techniczne - ot dopóki robili razem, uzupełniali się dosłownie idealnie - jeden tworzył i wymyślał, drugi ogarniał resztę.
Co będzie to się okaże, fakt jest taki, że mocno zaczyna widać gigantyczne nakłady marketingowe (a to często potrafi odbijać się na jakości produktu), zwolniło się z firmy kilku bardzo kreatywnych ludzi i fakt faktem, firma od lat raczej odcina kupony od tego co było (często w kiepski sposób).
Sam bardzo bym chciał, by było super, ale raczej się na to nie nastawiam - zobaczymy co będzie.
Nie popieram, ale rozumiem, bo problem jest taki, że jak są monopolistą, tak firmy płatnicze niestety też i to one mogą takiego Steama zablokować i szantażować - do momentu, aż Valve nie opracuje swojej własnej metody płatności, będą musieli niestety liczyć się z operatorami płatniczymi.
Szczęście w nieszczęściu takie, ża zarówno Visa, jaki MasterCard czy PayPal po ostatnich fikołkach nagrabiły sobie na tyle, że z jednej strony Unia mocno przyspieszyła prace nad własną alternatywą dla tych operatorów, z drugiej mniejsze rzeczy typu choćby nasz Blik mocno zyskały na popularności.
Coraz bardziej wkurza mnie ten naganiacz. Ciśnie propagandę byle jego sprzęt się sprzedawał i powie cokolwiek byleby słupki w Excellu rosły.
Gorzej, że sam chyba zaczyna wierzyć w swoje kocopoły i jeżeli wepchnie swoją własną firmę w tą bańkę (zastępowanie pracowników przez AI) to za kilka lat możemy zobaczyć coś, co z dzisiejszej perspektywy zakrawa na absurdalnie niemożliwe - Nvidię na skraju bankructwa.
Tak czy inaczej - ja gościa mam na tyle dość, że następna karta będzie od AMD (tak wiem, też święci nie są).
Problem w tym, że sam zaczyna w to wierzyć...
Tutaj raczej już takiej wtopy patentowej nie zaliczą.
Trochę potwierdza to co piszę wyżej - jeżeli takie średnie wielkościowo studio jest niezależne od giełdy (to jest ostatnio największy rak) i nie sprzeda się jakiejś większej firmie to tworzy na ogół dobre gry.
Problemy zaczynają się, jak ktoś połasi się na większe pieniądze od inwestorów kosztem wolności twórczej, bo nie oszukujmy się, zarówno akcjonariusze jak i zewnętrzny właściciel mają swoje wizje (często sprzeczne z wizją dewelopera) i cisną je choćby studio miało upaść - "bo oni wiedzą lepiej".
Dlatego też uważam, że giełda czy sprzedaż firmy dużemu wydawcy to ostateczność i jeżeli firma nie ma dużych długów i nie pali się pod nogami, to nie ma co się w to pakować, bo to dosłownie sprzedanie duszy diabłu - fajnie przez rok czy dwa, a potem równia pochyła w dół.
Dla mnie jedna z najbardziej skrajnych gier w jakie grałem - łącząca elementy bardzo dobre, ze skrajnie słabymi.
Bardzo cieszy mnie sukces tej gry i podejście twórców. Pokazuje to, że nawet stosunkowo małe studio jest w stanie zrobić grę lepszą niż wielkie korporacje, jednocześnie rozwijać ją na długo po premierze i słuchać graczy.
Cieszy tym bardziej, że to już kolejne z rzędu studio AA, niezależne od giełdy (oby tak zostało!) i wydawców, które tworzy po prostu dobre gry, skupiając się tylko na tym i zadowoleniu graczy, a nie ideologii, słupkach w Excellu czy robieniu dobrze zachłannym inwestorom.
Może faktycznie czeka nas kolejna "rewolucja" na rynku, gdzie duże molochy stracą na znaczeniu na rzecz średnich deweloperów.
GTA od dawna wyśmiewa i pokazuje w krzywym zwierciadle wszystkie amerykańskie grupy społeczne i stereotypy ludzkie, nie oszczędzając praktycznie nikogo i jadąc po każdym równo.
Te panie z grafiki to stety niestety pewna część dzisiejszej hamburgerowej "kultury" i nic na to nie poradzimy - to, że takie postacie będą w grze to żaden "woke" czy inne politpoprawności - ot karykatura dzisiejszego społeczeństwa.
Plus taki, że pewnie w grze będzie to jak zwykle pokazane w mocno satyrycznie i prześmiewczo.
1. Bardzo znana marka, mająca już grono wiernych fanów.
2. Bardzo znany producent, który daje "gwarancję", że nie wypuści bubla.
3. Jakaś legenda branży gier typu Sid Meyer czy Hideo Kojima.
4. Najlepiej miks wszystkich powyżej
Tutaj niestety, marka jak i producent to lekka niewiadoma, a i żaden człowiek z tej ekipy nie jest na tyle rozpoznawalny w branży gier, by sprzedać produkt tylko swoim nazwiskiem.
Nie umniejszam Rebel Wolves - uważam, że to utalentowana ekipa weteranów, która wypuści świetną grę... ale jak widać, ludzie nie są o tym tak mocno przekonani jak ja czy Ty... i tutaj jest problem, bo w takim przypadku jednak wypadałoby trochę obniżyć ten pułap cenowy, by zachęcić graczy.
Bandai, liczy, że wypozycjonują to jako AAA i się uda (oby im się udało) ale realnie moim zdaniem, okolice tych 200zł są po prostu bezpieczniejszym progiem dla gry tego typu.
Wypuściliby to w okolicach 180-200zł i byłoby super - sprzedaliby pewnie 2x tyle kopii na premierę, zrobiłby się szum i gra sprzedawałaby się świetnie.
Właśnie takiej strategii użyli twórcy Clair Obscur czy Tainted Grail - niska cena zachęciła dużą ilość graczy do tytułów, a Ci zrobili grą marketing (na który deweloperzy nie mieli środków przed premierą) i wszystko poszło efektem kupi śnieżnej.
Tutaj może być o to trudno - bo cena jednak spora, a na zaufanie twórcy i gra muszą sobie zapracować wcześniej, jeżeli wołają tyle za swoją pozycję... a Ci jednak jeszcze tego nie zrobili (praca pod CDP nie jest tym samym co własne studio).
Trochę żal, bo jak ich gry były na ogół trochę drewniane mechanicznie, tak zawsze nadrabiały pomysłem i kreacją świata, które jednak były dość unikalne. W te najnowsze tytuły jak Greedfall 2 czy Steel Rising nie grałem, ale poprzednie mimo swoich wad jednak wspominam bardzo dobrze.
Niektóre "zwykłe" kontrolery potrafią kosztować 2x tyle (co jest absurdem), a porządny "klasyczny" gamepad (np jakieś Flydigi Apex) kosztuje w sumie całkiem podobnie co to od Valve... a tutaj jednak dostajemy dużo więcej, z gładzikami na czele - wiadomo, tutaj część osób nie ogarnie tematu, ale zapaleńcy, którzy sobie je ustawią, nie będą chcieli innego kontrolera - sam mam starego Steam Controllera i jeżeli dobrze ustawi się gładziki (jako "symulacja myszki" nie analogów) i żyroskop (aby działały jednocześnie) to sterowanie nawet w grach FPS jest zadziwiająco dobre i niewiele ustępuje temu za pomocą myszki.
Realnie sam zastanowię się nad zakupem jak cena będzie w okolicach 300zł, ale bałem się początkowo, że będzie bliżej 500zł (znając to jak wyceniają sprzęt na naszym rynku).
Przecież już były plotki, że w okolicach 2027r. AMD ma wypuścić jakiś nowy układ, który realnie będzie sporym krokiem do przodu w urządzeniach przenośnych i ponoć właśnie dopiero on ma napędzać Steam Decka 2... co zresztą ma moim zdaniem sens, bo to co robi konkurencja Valve, to trochę puszczanie seryjnie urządzeń i sprawdzanie co z tego będzie - często przyrost mocy, czy realne zmiany niewielkie i nie warte dopłaty.
Moim zdaniem, aby Steam Deck 2 miał sens, powinien być minimum 2-3x mocniejszy niż aktualny model, a chwilowo nie ma specjalnie układu który by to zapewnił przy zachowaniu sensownej ceny urządzenia. Najbliżej jest Ryzen AI MAX 395... nawet jest na tym jeden handheld, ale cena powala na kolana - za rok, może półtorej myślę, że podobne procesory będą już sporo tańsze, może nawet wydajniejsze i wtedy realnie doczekamy się nowego Decka.
Nie powiem - drogo trochę.
Sam mam dwa kontrolery pierwszej generacji (jeden do TV i jeden do PC) i dla mnie realnie najlepsze kontrolery jakie wyszły... tylko trzeba przysiąść chwilę i sobie skonfigurować (dla wielu to "za dużo"), a wtedy można nawet grać i w FPS'y - przeszedłem na tym choćby Cyberpunka i RDR2 - grało się lepiej niż na myszce.
Mocno myślałem nad zakupem nowego, ale jak cena będzie na poziomie >400zł to mimo wszystko, ale nie kupię, dopóki nie będzie jakiejś sensownej przeceny.
Z drugiej strony, stary kontroler dalej daje radę.
Powiedzmy to tak - to jest korpo, a korpo się nie zmienia.
Zamiast własnej ekipy, gdzie trzeba opłacać pracowników, by tworzyli AI, wolą skorzystać z już istniejących AI gdzie nie trzeba opłacać pracowników tylko licencję (watrą tyle co pewnie jeden czy dwóch gości) i tyle.
Piękny świat się nam szykuje.
I to w sumie może być najważniejszy czynnik tego zagadnienia.
Wtedy jeżeli gra była za trudna, albo źle zaprojektowana (a zdarzało się bardzo często) to w zasadzie gracz został sam ze sobą - albo musiał ruszyć 4 litery i szukać rozwiązań w realnym świecie, albo klikał pół dnia gdzie popadnie aż w końcu zaskoczyło.
Dziś mamy internet, kilka kliknięć i problem z głowy - szare komórki nawet nie zdążą się uruchomić...
Mam podobne zdanie jak
Bardziej mówię o branży jako ogólnik "uśredniając" gry i realnie to jest fakt. Przeciętna gra z lat 90 była trudniejsza niż przeciętna gra dzisiaj.
Absolutnie nie mówię, że nie ma dziś gier trudnych - jest ich sporo, w ogólnym rozrachunku może nawet i ilościowo tyle co w latach 90-tych... ale dziś gier jest nieporównywalnie więcej i jednak te, które są tworzone, standardowo są po prostu łatwiejsze - dysproporcja jest tutaj bardzo duża.
Pomijam jednocześnie tryb multiplayer - to absolutnie nie ma nic wspólnego z trudnością gry, bo za poziom "irytacji" gracza odpowiada w 90% inny gracz, a nie deweloper (ten owszem może dołożyć coś od siebie, ale działa to na obydwu graczy).
Coś co wiadomo od dawna.
Dziś (a nawet od dobrych 10-15 lat) gry robi się łatwe i bezpieczne - gracz ma się nie zestresować, nie zrazić i dosłownie "przejść i zapomnieć", a potem kupić nowy produkt.
Mało gier daje jakiekolwiek wyzwanie, te zaliczane do trudnych to coś typu standardowa gra z lat 90-tych, a tylko nieliczne potrafią stawić bardzo wysoką poprzeczkę przed graczem (tutaj czasami aż przesadzają).
Co ma na to wpływ? Pewnie próba dotarcia do jak największej liczby graczy, co przekłada się niestety na "miałkość" finalnego produktu - zamiast czymś się wyróżniać (co jednych mocno zachęci, innych odepchnie), wszystko jest po prostu grzeczne, łatwe i przeciętne.
To samo platformówki - takie Super Mario Bros 3 mimo iż jest grą dużo łatwiejszą niż pierwsza część, dalej jest trudniejsze niż to co wychodzi ostatnimi latami (nie umniejszam samej zabawie - to inna kwestia).
Nie chodzi mi o fakt, że dziś nie robi się gier trudnych - robi, a te potrafią być naprawdę dużym wyzwaniem. Bardziej problem jest w tym, że dziś standardowa gra to wyzwanie na poziomie 3/10 - praktycznie samograje. Wtedy, te najłatwiejsze to było takie 6/10 - niby dalej nie specjalnie trudno, ale trzeba było przysiąść i choć minimalnie się skupić - i to jest słowo klucz, bo dzisiejsze gry tego skupienia nie wymagają nic a nic.
No i w tym momencie następuje problem, bo takie studio zatrudnia już sporo osób (w stosunku do tych małych), a realnie nie produkuje aż tak dobrych gier, by utrzymać się samodzielnie bez inwestorów... a Ci niestety uciekają po pierwszym "mało udanym" produkcie, co kończy się zwolnieniami.
Fakt jest taki - branża musi się trochę oczyścić i tyle, bo po prostu jest tego za dużo i większość niestety nie grzeszy specjalnie dobrą jakością czy innowacjami.
"a my łączymy je w coraz większe klastry"
Czyżby kolejny po "panu kurteczce" naganiacz na rynek AI usprawiedliwiający wysokie ceny... przy okazji zarabiający na tym konkretną kasę?
Dlatego właśnie nigdy nie ufa się tego typu serwisom (zwłaszcza od dużych korporacji, mających różne niezwiązane ze sobą biznesy). Nawet jak działa i przynosi kasę, to nie znasz dnia ani godziny jak jakiś krawaciarz na wysokim stołku stwierdzi, że "potrzebne są zmiany", "on ma inną wizję".
Jak serwisy typu Steam czy GOG, czy konsole nie są idealne, tak to ich trzon biznesu i aby coś się popsuło, musiałoby nastąpić jakieś trzęsienie ziemi. Grę masz na koncie, odpalasz i grasz do woli - niestety sprzęt swoje kosztuje i to wydatek który trzeba ponieść.
Streaming w dużej korporacji to ruletka - zmieni się szef działu, chce się wykazać i wywali biznes do góry nogami.
Jeżeli coś jest trudne na granicy z niemożliwym, to właśnie uzyskanie praw do tworzenia czegoś bazującego na No One Lives Forever.
Jak czytam takie artykuły to zawsze mam mieszane uczucia. Coś między podziwem dla wytrwałości i osiągnięcia, a lekką dezaprobatą obsesji jaką jest tego typu gra - kilka/naście/dziesiąt lat grania w jedno i to samo by znaleźć coś czego ktoś inny nie znalazł.
Później wygadują takie farmazony, czy rozpętują wojny - bo realnie są to po prostu chorzy ludzie, którym łatwiej piąć się po szczeblach kariery, gdyż nie liczą się z krzywdą innych, po których się wspięli.
Tak czy siak, szykują się nieciekawe czasy, bo sporo osób straci robotę - część się ogarnie i wyjdzie na swoje, ale sporo z nich wpadnie w mocne kłopoty finansowe i nie wróci na poziom na którym są aktualnie.
Ja w zeszłym roku wymieniłem PC na 2060 - miał 6 lat i szczerze mówiąc w tym 1080p praktycznie wszystko można było odpalić w bardzo wysokich detalach, a sporo gier śmigało nawet i w 1440p... a mówimy o komputerze z tej niższej średniej półki - i taki realnie spokojnie wystarcza na te 4-5 lat komfortowego grania... a zostają jeszcze te z wyższej półki, które po tylu latach dalej mają zapas mocy. Przykładowo taki już siedmioletni RTX 2080 ma moc zbliżoną do dzisiejszych RTX 5060... więc w teorii spokojnie powinien dobić do pułapu 10 lat użytkowania przy zachowaniu wysokich detali graficznych... ba, wiele osób dalej siedzi na dużo starszym i archaicznym dziś (architektura) GTX 1080... który dalej dobrze się sprawuje mając już te 10 lat na karku.