Sam dostrzegam jak wielu zaczęło dużo ostrożniej podchodzić do tego wielowiekowego wynalazku, także nic tylko się cieszyć, poszło to w dobrym kierunku (szkoda, że z innymi destrukcyjnymi zachowaniami tak się nie dzieje, a niekiedy jest jeszcze gorzej, ale chociaż coś).
Ale niestety nie mam się z czego radować, bo w ostatni weekend skosztowałem soczku 0% i czekoladek z alkoholem, więc pamiętając twoje uwielbienie do tego tematu, to już nie ma dla mnie ratunku.
Nagródź autora i redakcję
Jeżeli użyjesz tego przycisku do zakupu abonamentu, 30% kwoty trafi do autora (i)
Mówisz o Bośni, która grała na ostatnim mundialu i nawet wyszła z grupy? Przecież my nigdy nie będziemy na tym samym poziomie co oni, powinniśmy dziękować Św. Wojciechowi z Turynu, który otoczył opieką naszą bramkę, że w końcu zagraliśmy na 0 z tyłu i to jeszcze z tak mocną drużyną.
Mało tego, już kilkaset lat temu praktyka photoshopa była na porządku dziennym. Skoro jakiś ważny księciunio miał się hajtnąć z jakąś losową dupcią, której nigdy na oczy nie widział, no to wiadomo, że na obrazie, który mu przywieźli, nie namalowali jej taką na jaką wyglądała naprawdę.
Starzy właśnie odkryli technologię AI, niech się bawią póki ich jeszcze stać na nową elektronikę.
Freecell, Pasjans Pająk, Windows Movie Maker, świętej pamięci trójca z paska menu start z windowsa xp.
Interstellar, ale to przez to, że nasłuchałem się jaki do giga potężnie mądry film nie dla jakiegoś tam plebsu. I zamiast czerpać radość z wizualiów i akcji to skupiałem się na analizowaniu wszystkiego i irytowało mnie każde nieracjonalne zachowanie bohaterów.
Znaczy nie żeby z innymi filmami Nolana było inaczej, bo nadal się zastanawiam skąd taka wielka podnieta na niego, ale że uwielbiam kino SF, to w tym gatunku szybciej się z nim przeprosiłem, na tyle, że aż polubiłem Teneta... i jak się okazało był to jedyny jego film, który miał akurat słabe opinie. Od tej pory nawet nie chce mi się rozumieć jego twórczości i fanów.
W necie mamy wystarczająco dużo ekspertów losowych dziedzin, którzy wiedzą wszystko, nie potrzeba kolejnych.
Danuel wrócił i od razu zamyka temat, nie ma to jak stara szkoła.
Jedyne samochody nie przekraczające prędkości w tym kraju to egzaminy na prawo jazdy. Nawet policja mi ostatnio usiadła na zderzaku, bo postanowiłem pojechać przepisowe 30 na zakręcie znanym wśród lokalsów jako zakręt śmierci.
Taktaktak, niech pierwszy rzuci kamieniem, każdy kierowca to robi, Tusk tyż przekroczył... Ale gdyby w naszym kraju znak B-33 nie był traktowany jako "Prędkość minimalna", to wszystkie te zagraniczne filmy traktujące nasz kraj jako mlekiem i miodem płynący, nie traktowałbym z uśmiechem na mordzie.

SPRINT... W MONAKO... Kogoś chyba ostro powaliło z tym kalendarzem.
Akurat w ten dzień będzie się kończyła oktawa Bożego Ciała, jeśli komuś będzie mało procesji to będzie miał jeszcze dwie wokół kasyna.
Poza tym to i tak się jeszcze milion razy pozmienia, powodzenia z tym Bliskim Wschodem.
Cała era minecrafta i innych gameplayów z popularnych wówczas gierek na YT. Nie interesował mnie ani sam jutub, ani oglądanie jak ktoś gra, wolałem samemu sobie pograć, nawet jeśli miałem 10 razy mniej gier niż teraz. Potem jakoś to zrozumiałem i sam zacząłem takie rzeczy oglądać, ale youtubowa scena wyglądała już wtedy zupełnie inaczej.
Ale gdy ja polubiłem się z YT to inni poszli o krok dalej i zaprzyjaźnili się z social mediami, a fazę na te uzależniające gówno ciężko mi zrozumieć nawet dziś. Znaczy patrząc na to dzisiaj uważam, że w tamtym czasie to akurat miało jeszcze jakiś swój urok, więc przez ten mój bojkot trochę fajnego contentu mi jednak uciekło, ale hej, przynajmniej uczucie żenady na widok mojej gimnazjalnej działalności ograniczyłem tylko do GOLa.
Nie chcę bronić boćka, bo w tym przypadku nawet AI by nie dałaby rady w wygenerowaniu takiego tekstu, ale przypominam, że sam UV w pandemicznym 2020 w tradycyjnym "słowie na niedzielę" pisał podobnej długości i jakości felietony.
Tylko jedna? Większość piosenek chyba to potrafi, zazwyczaj jak coś mi się spodoba to męczę replay aż do znudzenia, czasem przestaję po jednym dniu, ale niektóre nuty zostają na dłużej i potem nie da się ich nie słuchać bez wspomnień z okresu kiedy się je odkrywało.
Częściej mam tak z bardziej niszowymi utworami, ale nawet zwykłe Running up that Hill zaintonowane wieczorem w radyjku wyzwoliło nostalgię do dawnej popijawy studenckiej i do tamtych ludzi, a to tylko dlatego, że akurat wtedy przed wyjazdem męczyłem ten utwór i też wyjeżdżałem z domu wieczorem... A potem ludzie w szoku, że ja tak dobrze pamiętam w szczegółach co gdzie i kiedy się działo, być może właśnie dlatego.
Ja też po szkole, po lekcji historii, również nie zdawałem sobie sprawy z wagi sytuacji... tylko jak miałem to zrobić jak mnie nie było wtedy jeszcze na świecie *badum tsss*.
Ale żeby wnieść od siebie coś bardziej produktywnego, to łapcie do kawusi i wieczornego superkina na TVNie nasze archiwa, chyba pierwszy w historii wątek typu "ło kuwa kuniec świata":
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=69772
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=69928
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=70068
Zobaczyć trójkę z przodu w rankingu to jakby zdobyć jakąś forumową koronę ziemi, ale żeby zdobyć ją jako pierwszy i to przed osobami, które same tworzyły to miejsce, to już jest kosmos.
Według wyliczeń impreza z okazji 500 rankingu czeka nas najwcześniej w 2043 roku. Rozumiem, że zbierzemy się wtedy wszyscy w jakimś domu niespokojnej starości?
Enemy Front, zamiast skupić się głównie na powstaniu, które naprawdę ma tam swój klimat, to większość gry spędzamy we wspominkach bohatera, które zostały sztucznie zrobione żeby zainteresować zachodniego odbiorcę (a pewnie i tak tego nie zrobił).
Nareszcie news oparty na wątku z naszego forum, ile można czytać tych randomów z reddita. Co prawda akurat trafiło na temat kompletnie niezwiązany z grami, ale i tak szacunek za wsparcie lokalnych twórców.
Narzekać i kłócić się o byle gówno (tak, chyba mnie zespawniło w najgorszym możliwym kraju pod tym względem).
Nic w tym rankingu nie przebije u mnie FIFY 12, generalnie jedna z lepszych, ale te mecze były jakieś oskryptowane, pamiętam jak w karierze dla testów ileś razy powtarzałem jakiś mecz i zawsze w pierwszej akcji przeciwnika padał gol. Oj, monitor w wyobraźni lądował już za oknem. Z innymi częściami też było różnie, ale tą edycję zapamiętałem pod tym kątem bardzo dobrze.
Lubię o tym wspominać, bo też potrafiłem słyszeć, że przez te złe i brutalne strzylanki to bydą ze mno problemy. No jakoś w żadnych CSach nigdy się nie wydarłem, może dlatego, że zawsze byłem w takich grach słaby i nie zależało mi na wyniku, tymczasem gierka PEGI 3 wyzwalała u mnie najskrytsze emocje.
A z ostatnich remaster pierwszych Tomb Raiderów jak się okazało, że Lara nie doskoczyła, a ja zapomniałem zapisać.:-(
Chyba sobie żartujesz żeby grać w ETSa bez spania. Jeszcze rozumiem jakby to był symulator z prawdziwego zdarzenia i realizm odpoczynku byłby tak samo rygorystyczny jak w życiu, ale ten system jest tak uproszczony, że nawet do głowy by mi nie przyszło, że w ogóle dodali tam taką opcję.
Ocena naciągana jak stare galoty, ale całokształt uważam za całkiem udany. Aczkolwiek teraz zrozumiałem, dlaczego moda na II wojnę światową w strzelankach i ogólnie w grach musiała wtedy umrzeć, z tego tematu nie dało się wykrzesać już nic więcej.
Co nie znaczy, że nie próbowano, właśnie te nowości sprawiają, że COD 5 zapada w pamięć. Popularna w strzelankach z tego okresu duża brutalność i nacisk na pokazanie okrucieństwa wojny, pierwsze CODy i MOHy pokazywały strzelanie do Niemców jako świetną zabawę, tutaj można zapomnieć o beztroskim lataniu z karabinem. Dlatego tak dobrze zapada w pamięci kampania w Japonii, jest tu ukazane wszystko z czym kojarzymy wojnę z Japońcami. Odpieranie ataków banzai i buszowanie po ich lepiankach z miotaczem ognia uważam za symbol tej gry. Szkoda, że lokacje w ogóle nie zapadają w pamięć i nie czuć, że uczestniczymy w historycznych bitwach.
Kampania rosjan jest ciekawsza pod względem fabularnym (Gary Oldman - kapitalna robota). Niestety ma się wrażenie jakby była robiona na siłę, wygląda jak remaster kampanii z jedynki i to taki mniej udany. Jedyne pamiętne momenty to pierwsza i ostatnia misja. Jestem też ciekawy, który łepek wymyślił żeby obie kampanie były ze sobą wymieszane, nawet chronologii tu za bardzo nie ma, bez uzasadnienia raz latamy amerykusem, a potem na zmianę ruskiem.
COD 1 był czymś wyjątkowym, do dwójki miałem wiele zastrzeżeń, ale samo granie było przyjemne. Tutaj mimo całkiem wporzo strzelania tej przyjemności tyle nie było, nie wiem czy to zmęczenie materiału czy świadomość co po latach się stało z tą serią, w każdym razie ta gra zakończyła pewną epokę w świecie strzelanek. Na nowe Brothers in Arms czekam do teraz, a następne drugowojenne CODy podchodziły bardziej pod science-fiction.
Owszem, zbyt dużo survivalów i drugowojennych FPSów, ale sami gracze również nie byli wtedy lepsi, sami sobie podwyższali poziom trudności.
Ogrywałem remaster, ale że często korzystałem z możliwości przełączania się pomiędzy obiema wersjami, to uznałem, że "oryginał" na 30 urodziny Lary również mogę sobie zaliczyć.
Dużo się wcześniej naczytałem o historii i produkcji Laury Cruz, późniejszej Lary. Typowa gierna historia pochodząca z lat 90. o tym jak niewielkie studio z niedoświadczonymi twórcami dzięki ciężkiej pracy oraz też dużym szczęściu stworzyło coś kultowego.
I rzeczywiście pierwsza Lara taka jest. Moja alergia na gierne archaizmy lat 90. często nie pozwala ukończyć gry do końca. Tutaj bawiłem się świetnie, chyba nawet lepiej niż w trakcie najnowszej trylogii. Jedyna irytująca rzecz to średnio intuicyjne strzelanie i sterowanie, często próby doskoku przy niepomagającej kamerze kończą się fiaskiem. Ale tak poza tym, to nie mam czego się czepiać. Poziomy są niesamowicie przemyślane i wyważone, jest czas na eksplorację, jest czas na walkę, jest czas na zagadki, nic z niczym się nie kłóci. Nie da się tu zgubić, nawet bez podpowiedzi gracz wie co trzeba dalej zrobić. A w sumie tego się najbardziej obawiałem, bo zagadki w stylu co twórca gry miał wtedy na myśli uważam za największą zmorę gier dawnej epoki.
A co najważniejsze: Pierwsza Lara zestarzała się godnie. Grafikę oparto na czworobokach, przez co można się poczuć trochę jak w jakimś zmodowanym minecrafcie. Poza tym filmowa fabuła z cutscenkami, samouczek i to jaki! No jakbym widział współczesną grę, ale stylizowaną na produkcję z lat 90. Jak dla mnie kult tej postaci (zwłaszcza w naszym kraju po legendarnym filmiku memie) w pełni zasłużony. Szkoda, że późniejsza historia naszej archeolożki nie zawsze była usłana różami...
Za młodu wiele ważnych gier mnie omijało, głównie ze względów niewystarczającego sprzętu i finansów, ale obecnie wiele z nich nadrabiam więc nie ubolewam nad tymi rzeczami. Aczkolwiek żałuję paru starszych klasyczków, które zawsze uważałem, że warto mieć je na liście ogranych, że nie zainteresowałem się nimi wcześniej. Po tylu latach człowiek się za bardzo przyzwyczaił do tej wygody w graniu i pewne archaizmy toleruje już coraz gorzej, przez co nie wiem czy kiedykolwiek będzie jeszcze okazja i chęć żeby w nie pograć.
Max Payne 1 i 2 to takie koronne przykłady, zimą będzie już chyba z 7 lat od mojego wpisu pod którymś artykułem, że mam zamiar ograć... no nie zrobiłem tego do dzisiaj, brak czasu, inne gierki na multi, wysyp darmowych gier, nigdy nie było okazji. Podobnie z GTA:SA i Bioshockiem, rozdawali raz za darmo, ale nie przygarnąłem, bo tych darmówek było wtedy zbyt dużo. Zagrać już pewnie też nie zagram.
Bardziej żałuję w sumie przegapionych kooperacji i multików ze znajomymi, bo po latach niektórych wspomnień, emocji i uczuć powtórzyć się po prostu nie da, nawet jeśli kod gry nie był aktualizowany przez lata. Przy dobrej ekipie nawet najsłabsza gra potrafiła stać się grą roku.

To już nie można jak dawniej dać samej spacji i screena, tylko trzeba cokolwiek napisać żeby się wysłało, taki postęp GOL zaliczył, a tutaj cofamy się w rozwoju, nieładnie.
Dzisiaj by to nie przeszło, jedna gra zwana GTA wychodzi dla konsolowców wcześniej i już gracze wychodzą na ulice.
Ale dla utrudnienia zabawy: Nie, nie możecie podać obecnej dekady. Omawianie i analizowanie po raz kolejny problemów dzisiejszego grania jest już tak nudne i oklepane, że nie ma sensu się nad tym pastwić. Poza tym i tak parę razy dochodziliśmy do tego, że wcale nie są to tak złe czasy dla grania, po prostu mainstream niczym już nie zaskakuje i ciekawych gier trzeba poszukać głębiej.
Dla mnie - Końcówka lat 2000.
Mam wrażenie, że gry z lat 07-10 zestarzały się dużo gorzej od tych, które wyszły parę lat przed nimi. Być może dlatego, że w odróżnieniu od wcześniejszych tytułów, dużo bardziej przypominają te dzisiejsze gry, lecz przy tych nowszych wyglądają dziś po prostu topornie i blado. Te wcześniejsze często były eksperymentami i sprawiają wrażenie bardziej wyjątkowych, więc podobne porównania z obecnymi grami nie mają żadnego sensu. Grafika też niby bliższa realizmowi, ale przy większym zbliżeniu widać, że jeszcze dużo im brakowało, ponadto urozmaicona często była jakimiś dziwnymi filtrami, ta zieleń z fallouta 3 jest tak obrzydliwa, że ja zapominam często o egzystencji tej gry i w myślach mam New Vegas.
Oczywiście, że wychodziły wtedy dobre gry, ale wiele z nich słabo się zestarzała, w dawniejszych czasach miałem o nich dużo lepsze wyobrażenie. Obstawiam, że moda remake'ów za parę lat również dotknie gry z tego okresu, bo dla młodszych graczy nie wyglądają zachęcająco.
Powiedzmy, że też udało się trochę liznąć tego tematu, na szczęście minimalnie, aczkolwiek zobaczymy co będzie w przyszłości, już chyba nie znam nikogo, kto by optymistycznie na nią patrzył. Tak się parę lat temu śmiali ze studiów z psychologii, a tu teraz wychodzi na to, że jest to jeden z najbardziej przyszłościowych kierunków nauczania.
Wykorzystując moment chciałbym bić przed tobą ogromny pokłon, że tak usilnie walczysz i że tak chętnie relacjonujesz tą bitwę samego ze sobą (której wygrać chyba praktycznie się nie da). Mega inspiracja od ciebie płynie, ja bym na twoim miejscu pewnie już dawno miał to gdzieś, a ty jeszcze masz czas na myślenie w co by tu zagrać i co przeczytać. Brakuje takich ludzi w obecnym internecie, jak kiedyś spotkam kogoś z podobnymi problemami, to będę wiedział do kogo napisać by znaleźć motywację do dalszego działania.

Halo, co to za próba cenzury, od kiedy w kategorii polityka i religia nie można już pisać o polityce, znowu GOL wprowadził coś o czym nic nie wiem?
Stare antytuskowe chłopy co nagle stały się wiernymi fanami discopolowego rurkowca, który jest bardziej udanym klonem Montery. Tego w politycznym bingo nikt chyba nie miał. Kurski już podjarany, lista na sylwester w zakopcu już się tworzy.
Dobrze, że Malika albo Modelek do Juraty nie zaprosił, wasze dzieciaki już nigdzie by się nie chciały ze swoimi starymi pokazywać.
A na cholerę ma o tym pieprzyć, chłop jest w peaku popularności, zapraszają go na każde możliwe dożynki, nawet na narodowy parawaning w Juracie, teraz może chlać, dymać, a kasy nadal będzie miał jak lodu. Zobaczymy czy nie dołączy do tych biednych artystów za paręnaście lat, każda jego nuta to recykling poprzedniej, jest jednym z pierwszych w kolejce do zastąpienia przez sztuczną inteligencję.
Cały stadion i gierka za 700 zł? Ja bym brał.
Poruszyła nas twoja historia. Już chyba wiem dlaczego facetom urywa się jaja we filmach i grach. Na twoim tle to nawet bezbronna spanikowana NPCtka, której ukradniesz samochód w grze, będzie wyglądała na silną i niezależną.
Nie podoba mi się ta analiza, podczas pierwszego zwiastuna krzyczałeś głównie o to, że jest za dużo murzynów. A teraz ani słowa o tym, tylko te kobity i kobity. Przyznaj się, ile rockstar ci zapłacił żebyś nie "wysnuł" tego faktu? I jeszcze to zniechęcanie do związków, oj pachnie mi to promocją homoseksualizmu. Nie wiedzieliśmy, że taki woke user z ciebie.
Się ciesz, że nie ma w tym zestawie jeszcze kiszakowych woke'istów, parę miesięcy temu co drugi kom o GTA to było marudzenie jaka ta szóstka będzie poprawna politycznie pod dzisiejsze czasy, dosłownie murzyn na murzynie i to jeszcze pewnie w łóżku. A teraz absolutna cisza, nie wiem, chyba im bluescreena w łepetynie wywaliło na widok tych cycochów w nocnym klubie i grywalnego heterozwiązku.
Liczę, że po premierze do głosu dojdą prawdziwi gracze, czyli głównie nasi forumowicze, którzy potrafią pisać zdania złożone i którzy rzeczywiście będą ogrywali tą grę. A jeśli tak się nie stanie to żadna strata, to jest jedna z tych gier, którą praktycznie każdy ogra, bez problemu znajdę prawdziwych ludzi, z którymi będę mógł sobie o GTA pogadać (tak wiem, dziwne, z prawdziwymi ludźmi gadać, jak to możliwe).
Śmierci znudziło się buszowanie po amerykańskich gwiazdach i postanowiła zawędrować do Europy. Zmarł król Norwegii Harald V, rządził 35 lat.
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/nie-zyje-harald-v-krol-norwegii-zmarl-w-wieku-89-lat/0c8dh7e?utm_source=pl.wikipedia.org_viasg_wiadomosci&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=undefined&utm_v=2
Obejrzyj sobie gdzie chcesz, i tak już jest dla nas za późno, gracze za wszystko potrafią zapłacić, nawet jakiemuś randomowi za wycieki.
Tak, powiedz tylko gdzie ten paczkomat i która skrytka, a ja się tą kopią chętnie zajmę.
To prawda, następny Nowy Rok z Kevinem 2 nie będzie już taki wesoły, mam nadzieję, że kostucha oszczędzi już jej obsadę na ten rok, paru ważnych aktorów stamtąd też jeszcze bytuje tutaj z nami.
Dla mnie autor najlepszego "I LOVE YOU" w historii kina. Oczywiście mowa o Kevinie.
Gdyby nie te golizny, to mielibyśmy w komentarzach jeszcze wysyp woke'istów, którzy pod każdym newsem truliby, że gra jest ugrzeczniona pod dzisiejsze czasy i ogólnie że jest be i wołk. Już i tak dużo negatywnej aury się dzieje wokół premiery, przynajmniej ten temat ogarnęli, choć to bardziej gejmingowy Robin Hood ogarnął.
I dlatego filmy amerykańskie są takie zarąbiste (i GTA również).
W żadnym innym kraju bohater grany przez Stallone'a, Eastwooda, Schwarzeneggera nie miałby racji bytu, ale tam zdarzyć się może wszystko. Nawet prezydent będący sobowtórem Biffa Tannena z BTTF2 z alternatywnej wersji roku 1985.
Ale cieszy mnie, że wyleczyliśmy się z tego hamericandżrimu. No może nie całkowicie, bo wychwalamy polityka, który sam bawi się w takiego ładnego, amerykańskiego, ale już młodzi nie wyjeżdżają realizować amerykańskiego snu pracując za śmieciowe pieniądze jako kelner w fast foodzie na przedmieściach Bostonu.
Ale rockstara nie ma teraz co się bać, niech się lepiej cieszą, że gierny Robin Hood nie obudził się ze swoimi gejplejami w czasie odbywania tych targów, nowe informacje na temat wielu gier na pewno zeszłyby na dalszy plan.
A swoją drogą rozumiem, że możemy liczyć na tego naszego wybawcę i uspokoi się z tymi wyciekami w dni tego wydarzenia żebyśmy po tygodniu przerwy mogli w końcu pogadać też o innych grach? Czy jednak pieniążki ze swojej ankiety okażą się być zbyt duże czym pokaże, że tak naprawdę niczym się nie różni od korporacji, z którą walczy?
I tym samym GOL znów niepostrzeżenie zaczął liczyć dni do premiery GTA. Tym razem jednak numerki idą w górę.
To, że w mniej niż rok zdążyli wybudować niedaleko nową drogę z dość dużym wiaduktem na czele dzięki czemu o połowę zmniejszył się ruch samochodów koło chaty. Tempo może i nie zdziwiło, bo pewnym organom bardzo zależało na nowym dojeździe, ale takie nagłe otwarcie bez większej zapowiedzi zawsze zaskakuje.
Premiery gier też by tak mogły działać. Takie GTA ogłaszają z dziesięcioletnim wyprzedzeniem po czym i tak 2 razy przesuwają, bawią się w te zwiastuny, a potem płacz, że jakiś dzieciak im wypuszcza materiały. A tak rzuciliby nagle, że łapcie zwiastun, za miesiąc premiera, wszyscy kupujo i pompują balonik, hejterzy nie nadążą się zorganizować, prawdziwi gracze grają, wszyscy zadowoleni.
Tyle się można było naczytać, że nikogo nie interesuje najnowsze GTA, ale jak doszło do wycieków to każdy już po seansie.
I jak pięknie zainteresowanie grą wzrosło przed zwiastunem. Na miejscu Rockstara bym się cieszył. To netflix bardziej zapłacze przez te ostatnie wydarzenia.
Dodatek, który udowadnia, że wątek główny inkwizycji naprawdę miał potencjał na grę, która będzie wspominana po latach..., znaczy no teoretycznie tak się stało, ale fabuła w tych wspominkach akurat rzadko wchodzi na ten pierwszy plan. Ale hej, zawsze można było skończyć jak część czwarta.
W każdym razie naprawdę miło było pożegnać się z bohaterami gry, ze wszystkimi mamy możliwość dość częstej interakcji i możemy dowiedzieć się co zadziało się u nich przez ten czas, nawet z tym jednym, który na sam koniec negatywnie wszystkich zaskoczył. No i nie tylko z nimi, bo wszystko kręci się wokół polityki, więc w kwestii dialogowej dzieje się dużo. Ale okazja do prawdziwej jatki też jest. Qunari może i nie wypadają jakoś wyjątkowo, ale same walki i bossowie również bardziej przemyślani i nie męczą tak jak w poprzednich dodatkach.
Świat warhammera jest mi obcy, ale przy tak dobrej strategii nawet nieznane uniwersum potrafi zainteresować. Bitwy rozgrywa się bardzo przyjemnie. Ponadto świetna ścieżka dźwiękowa. Niestety sama gra dosyć skromna, co widać po liczbie frakcji w podstawce.
A to u mnie odwrotnie, Podlasie tylko liźnięte, być może za rok nadrobię zaległości ze wschodu.
No twierdza akurat jedna z fajniejszych w Polsce, duży i ciekawy teren do połażenia. Niedaleko Wilczy Szaniec i inne bunkry, na których można spędzić masę czasu, zamek Reszel i Święta Lipka, wiadukty w Stańczykach blisko trójstyku i urokliwej najgłębszej Hańczy, no masz tam w czym wybierać.
Oczywiście, że Wick, no chyba, że porwałby komuś córkę, to wtedy wjechałby Liam.
Chociaż pod względem najmniejszej energii i największej efektywności działania to chyba Equalizer. Chociaż w tym przypadku przyszedłby Seagal i skopałby mu dupsko nie wstając z fotela.
Sprawne oko zauważy, że też zmieniłem.
spoiler start
Już nie mogłem patrzeć na tego papieża z małej litery, technologia Caps Locka była chyba wówczas dla mnie zbyt skomplikowana
spoiler stop
Jakbym był randomem, to bym pewnie zmienił tak żeby mnie nikt nie poznał, ale już za późno na rozstawanie się z gimnazjalną częścią mojej giernej historii. Poza tym konklawe trochę trwa, a następców nie widać.
Właśnie też to zauważyłem w którymś wątku. Nie wiem co myśmy zrobili temu biednemu GOLowi, że tu się dzieją takie rzeczy.
NARESZCIE będę mógł sobie papieża poprawić na dużą literę. Zmieniłbym może na ten mój obecny ze steama, którym się posługuję wszędzie, ale już mnie nikt nie pozna, poza tym Wolf byłby smutny, że abdykowałem.
Nawet nienajgorszy ten dodatek, co prawda kotlina potrafiła irytować olbrzymimi różnicami wysokości przez co szybkiej podróży używałem tu nader często, ale sama historia poprzedniego inkwizytora się broni. Walka w twierdzy, gdzie trzeba pilnować wskaźnika wychłodzenia, jest czymś, co zapamięta się z tego dodatku chyba najbardziej.
Brzydki, korytarzowy dodatek, nastawiony na nudną młóckę, której zwieńczeniem jest tragiczny finałowy boss. Fabularnie zostawia nam więcej pytań niż odpowiedzi, ale załóżmy, że takie było zamierzenie twórców. Niewykorzystany potencjał klimatycznej mapki oraz nowych bohaterów, o których dowiadujemy się zbyt mało.
Przecież ekranizacja 1:1 nie ma sensu, dzisiejsze gry to czasem więcej filmu niż samej gry, po cholerę drugi raz oglądać to samo? 20 lat temu bym zrozumiał, ale nie w dobie obecnej technologii. Chyba tylko dziadkowie 50+ co nadal gry uważają za rozrywkę dla dzieci byliby z takiego seansu zadowoleni.
Zamiast się przyznać, że pokończyły ci się koleżanki z Polski, którym się podobasz i że przerzucasz się teraz na Ukrainki, to wyskakujesz z jakimś generycznym wątkiem politycznym jakich tutaj wiele.
Pewien młodzian po jeździe próbnej nowym samochodem swojego przybranego dziadka dowiaduje się, że został mu tydzień życia. Żeby przetrwać, musi zmusić swoją matkę żeby nie chciała się dymać z nim, tylko ze swoim znienawidzonym starym.
Brak Ejdy Łong:-P. Ale żeby nie powtarzać, to takie zmiksowanie akcyjniaka i horroru, że ani to ani to nie wyszło dobrze.
Company of Heroes
Niemowlak opiekuje się zmęczonym życiem kurierem inpostu, który został zmuszony do odbudowania sieci autostrad i założenia Neostrady w całej Ameryce.
Że prawdziwe życie przeniesiemy tak mocno w świat wirtualny, że w pewnym momencie będziemy zmuszeni potwierdzać tam swoją prawdziwą tożsamość za pomocą dowodów osobistych. Nie wiem czy być dumnym, że w tak młodym umyśle miałem takie trafne SF wizje, no ale cóż, powoli te wizje zaczynają się spełniać.
Ale nie przewidziałem, że jeszcze przed tą erą przyjdzie nam pracować i uczyć się zdalnie. Ale nie żałuję, będę mógł opowiadać dzieciom, że droga starego do szkoły A.D 2020 to były 2 kroki z łóżka do komputera i odpalenie discorda.
To UE poszerzyli już o Iran i Rosję? Kurła, 1 dzień bycia offline i tyle mnie ominęło.
Że wszędzie ludzie są tacy sami, tylko polityka i religia dzielą ich na tyle by się wzajemnie napierdali... a nie, czekaj, przecież ludzie tego nigdy się nie nauczą haha.
To może coś nawiązując do ostatniej mody panującej na golowym newsroomie: Pokolenie Z wcale nie odpowiada za największe problemy dzisiejszego świata.
Prędzej zobaczyłbym jakąś większą grę z tego uniwersum, bo tamte już niczym się nie bronią w obecnym czasie, a potencjał tego świata jest ogromny.
Piątka spoko, ale tylko i wyłącznie jako prequel pokazujący początek wojny z maszynami. W dobie wszędobylskiej paniki i coraz większego uzależnienia się ludzi od AI taki film rzeczywiście mógłby dorównać legendarnej trylogii.
Bociek się znowu zesrał, szok. Z innych forumowych szokujących newsów, Racja doliczy dziś kolejny dzień upałów.
Nie żeby zwiastuny dla wybrańców były czymś nowym. Ile przez ostatnie lata mieliśmy newsów, że na jakimś zamkniętym pokazie grupa wybranych wybrańców została oczarowana zwiastunem jakiegoś dużego filmu parę dni wcześniej od plebsu. Straty chyba musieli oszacować na 2 złote i wypróżnione jelito boćka skoro Rockstar robi ten sam manewr, tylko zamiast kina wybrało VOD.
Czyli co, wojenka wykupujących usługi premium vs użytkownicy adblocków przejdzie też na samochody? Chociaż nie wiem czy ktokolwiek chciałby się przyznawać, że opłaca abonament BMW Premium.
Aczkolwiek myślę, że samochód z usługą adblocka w naszym kraju byłby prawdziwym hitem. Wyobraźcie sobie jechać na Zakopiec i AI usuwa przez szybę stado billboardów, dzięki czemu w końcu można ujrzeć z drogi szczyty gór. Za to aż chciałoby się zapłacić, żeby tylko pozbyć się tego gówna z krajobrazu.
Szczerze powiedziawszy, z dużej chmury mały deszcz, patrząc na to jak bardzo ta produkcja jest kultowa... na tym portalu. Jedna z bardziej kontrowersyjnych w historii GOLa recenzji, kultowy wątek Soula oraz wieloletnie narzekanie na tą grę przez userów..., którzy sami sprawili, że te 12 lat temu plebiscyt na grę roku wygrała właśnie ta gra (a raczej mało kto powie, że 2014 był słabym rokiem). To wszystko sprawia, że hasło Dragon Age kojarzy mi się bardziej z tym miejscem niż z samą grą, co zresztą potwierdziło się w czasie wydawania czwartej części, choć o tych dymach akurat szkoda gadać.
Dlatego tym bardziej miałem ochotę sprawdzić co kryje się za tą grą. Kiedyś epic rozdawał za darmo, gdyby nie ta wspominana kultowość, to pewnie nie tknąłbym tej gry, bo to nie są moje światy. I to mnie najbardziej zaskoczyło, bo rzeczywiście udało mi się wciągnąć w wątek główny. W tej kwestii naprawdę się postarali, jedna z lepszych historii w świecie giernym. Dopełniona charakternymi towarzyszami i bohaterami, z którymi aż chce się rozmawiać, piękną grafiką, która nadal wygląda obłędnie, a także świetnym soundtrackiem.
I właśnie dochodzimy do tego największego problemu, który został omówiony przez wszystkie możliwe przypadki i przez który w ogóle poznałem tą grę. Jak stworzyć grę, która jednocześnie potrafi się niemiłosiernie dłużyć, a z drugiej strony sprawia wrażenie, że można było ją bardziej rozwinąć? PYTAJNIKI. Ja pierdziu, gram wielkim inkwizytorem, traktują mnie jak boga, a jednocześnie muszę łazić po krzokach i zbierać ziółka, bo inaczej nie traktują mnie tak poważnie, żeby móc ruszyć z fabułą dalej. W sumie całe szczęście, że nawalili tych misji pobocznych, bo nie trzeba aż tak latać po całej mapie. Szkoda, że przez to łatwo zapomnieć o tym co dzieje się w głównym wątku.
Pod względem rozległości, bez wątpienia jedna z największych produkcji poprzedniej dekady, także generalnie nie dziwię się tym pochlebnym recenzjom podczas premiery. Niestety to chyba nie było to, czego my tak naprawdę chcieliśmy. To chyba stąd te liczne porównywania do W3, wystarczyło tylko kilka miesięcy by pokazać inkwizycji jak powinno się to robić.
Bo ich życie jest dramatem, więc oni również by chcieli żebyśmy z kina wychodzili w takim samym nastroju. Spróbuj dzisiaj napisać, że cokolwiek ci się podobało, przylecą do ciebie szybciej niż komary podczas wieczornego grilla.
To jakaś plaga 40-tek na tym forum, ostatnio więcej wątków urodzinowych niż z okazji jubileuszowej rocznicy założenia konta.
Zdrowia i dużo odwiedzonych atrakcji na wyjazdach.
Eee, popsułeś zabawę, że mowa tylko o konsolach, tam to wiadomo, że tylko fizyczny nośnik wchodzi w grę. A już chciałem turlać się ze śmiechu, że wziąłeś ARKa dickussa do potwierdzenia twoich argumentów.
Ale potwierdzam, że ludzie co uwielbiają cyfry są milionerami. Dzięki darmówkom z epica, steama, goga i ubisoftu wydaję na gry tak mało, że mogę sobie teraz pozwolić na wakacje w Polsce.
Kolega Xinjin w Pradze, ja za to drugi raz na odwiedzinach naszej stolycy.
I nie dziwię się, że w którejś amerykańskiej gazecie dali Warszawkę na topkę miast do odwiedzenia na ten rok. Mieszkać bym pewnie nie zamieszkał, ale pod kątem turystycznym mamy się czym pochwalić. Weekend to zdecydowanie zbyt krótko żeby zobaczyć wszystko co trzeba. Park na parku, komunikacja tania i jeździ, czyli wystarczająco by zrobić na Poznaniaku wrażenie. Poza tym i tak najważniejsze punkty ulokowane są obok siebie, także i bez tego da się to "obejść". Rakieta PKiN po głębszym zwiedzaniu sprawia wrażenie jeszcze bardziej wyjątkowej, zresztą wśród zalewu tych nowoczesnych wieżowców z roku na rok dostaje coraz większego uroku. Muzealnie jest trochę gorzej, sportu jest słabo ulokowane, a wojska polskiego nie robi żadnego wrażenia po spędzeniu wielu godzin w innych takich tego typu placówkach. Ale wierzę, że powstańcze jest dużo lepsze, niestety czasu brakło, przynajmniej jest motywacja do powrotu.
Z okolic Wawy:
Kampinos - Przykro mi, ale tutaj muszę Poznaniowi punkt, Wielkopolski PN jest ciekawszy od Kampinoskiego. Może jakbym zobaczył łosia to zmieniłbym zdanie (ale tego prawdziwego, nie naszego GOLowego). Park ciekawszy bardziej z punktu widzenia historii niż z natury.
Żelazowa Wola - Mały zawód patrząc na to jak dużo nasłuchałem się o tym miejscu w przeszłości.
Z miejsc, które są godne pochwały, to Sochaczew (wąskotorówki), Dęblin (samoloty) i Czarnolas (wspomnienia z języka polskiego na widok trenów Kochanowskiego).
Tak się nachwaliłem tej Warszawy, ale teraz bardziej powinniśmy pisać o Gdyni. 18 polski obiekt na UNESCO!👏👏👏, brawka się należą.
Mundial może i najgorszy, ale tak dobrej ruletki nie było nigdy. Osobne wątki dyskusyjne, szybkie aktualizacje wyników, wykresik z naszymi wynikami... nie wierzę, że to było robione na szybko i głównie dzięki nam, to musiała być podpucha żeby sprawdzić reakcje forumowiczów czy wyjdą na ulice.
Naprawdę, 99 punktów? To oni specjalnie rozszerzają ten turniej żebyśmy mogli wbić 100 punktów i taką okazję zmarnowałem?
636, miejsce niby najgorsze w historii, ale co ciekawe statystyki trafień mam bardzo korzystne. Widać, że dosyć mało było niespodzianek, bo naprawdę ciężko było odrobić straty do czołówki, ale i tak tradycyjnie udało mi się to zadanie wykonać.
4 lata temu najlepszy finał w historii, więc czas przyszedł na ten najgorszy.
Cieszą mnie te mikroznaki, które pomagają w ruletce. Mecz otwarcia RPA - Meksyk, Hiszpania pierwszy mecz zawala, 1:0 w 1/8 z Portugalią, świetna obrona grająca z czystymi kontami, gol w dogrywce i czerwona kartka u rywali we finale - powtórka mundialu z RPA.
Argentyna broniąca mistrzostwa ledwo przechodząca fazę pucharową, z ich bogiem w składzie, który gra w kraju swojego klubu, tragicznej jakości finał z czerwoną kartką przegrany 1:0 - powtórka mundialu z Włoch.
Jakby to Argentyna wygrała, to byłoby to najlepsze podsumowanie tego turnieju. Miejmy nadzieję, że wyciągną wnioski i stuletnie urodziny mistrzostw świata będą już dużo bardziej godnie obchodzone.
No dzisiaj rano na początku wątku wywiązała się mała dyskusja na ten temat, w sumie to już taka tradycja, trochę jak narzekanie na zmianę czasu. Mi tam nie przeszkadza, takie mecze dodają uroku, zwłaszcza kiedy to niespodzianki grają tam o honor (ale ten prawdziwy, nie ten polski honor z fazy grupowej). Jakby były też mecze jak na mś w innych dyscyplinach, czyli o 5, 7, 9 miejsce itd., to rzeczywiście można by było narzekać.
Tylko nie podpowiadajcie łysemu, bo to też brzmi jak pomysł, na którym by dużo zarobił.
Ktoś coś mówił, że mecze o 3 miejsce są niepotrzebne? Ponad 100 meczów, a ten najbardziej niepotrzebny dał najwięcej radochy.
No dobra, bo brzmię jak Amerykanin co regularnie ogląda NHL i zaciekawił się mundialem przed samym finałem. Padaka straszna, dokładnie tak wyglądały moje (i pewnie nie tylko moje) szkolne rozgrywki międzyklasowe na WFie. Wszyscy najlepsi do ataku, a pozostałe lamusy co zawsze stały jak kołki do przeszkadzania w obronie. Miło było sobie to przypomnieć i wyobrazić sobie jakby to wyglądało w wizualiach Hard Rock Stadium.
Jutro poproszę spotkańsko na odrobinie lepszym poziomie. Może być 1:0, ale z lepszą obroną. I najlepiej bez dogrywki, wystarczy, że sama przerwa potrwa dłużej, bo zachciało im się atmosfery super bowl.
Ale przynajmniej utwierdziłem się w typach na jutro, w 1990 w meczu o 3 miejsce też te bramki padały po dziwacznych akcjach, czas na powtórkę historii we finale i przegraną obrońców tytułu.
A myślisz, że skąd ten nick?
Powiedziałbym, że nawet zbyt długo, parę lat i wybrali mnie do szefostwa, pół wsi zaczęło mnie kojarzyć i tak mi się ta popularność spodobała, że przytrzymałem się stołka. Dopiero później jak ksiądz się zmienił, to trzeba było więcej czasu spędzić na tych obowiązkach, ale dało się to w wolnym czasie ogarnąć. Do teraz potrafią mi od święta zadzwonić czy nie pojawię się jako event manager, pocovidowa młodzież nadal ma duże problemy w ogarnięciu bardziej skomplikowanych religijnych spektakli.
Ale polecać polecam, dużo mogą się nauczyć, a gwarancja bezpieczeństwa też jest, bo po tych wszystkich aferach nawet najbardziej irytujące batmany jakoś tak bardziej spokorniały. Paręnaście lat temu nie wyglądało to za ciekawie.
Ale teraz widzisz jak ważne jest dobre zaprezentowanie się na takim turnieju. Dla kogoś kto nie pasjonuje się tym co weekend, przez takie występy potem są takie skojarzenia, zwłaszcza w przypadku napastników, których no głównym celem jest jednak nabijanie tej najważniejszej statystyki. Podobne memy były zresztą z Moratą i Giroud, statystyki potężne, ale jednak ten celownik w najważniejszych meczach mieli rozregulowany.
Messi zasłużył, Argentyna nie. Ta drużyna składem praktycznie wcale się nie zmieniła przez te 4 lata, a mimo tego w ogóle nie przypominają tamtej drużyny. Wtedy byli młodzi, więc teraz tym bardziej powinni niszczyć rywali, a nie że prawie 40-letni dreptak ciągnie ich za uszy biorąc udział przy prawie każdym golu ratującym ich z opresji, które potrafiły nazywać się Zielony Przylądek lub Egipt. No dobra, Lautaro Milik zaczął trafiać do bramki, także nie tylko Lajonel gra lepiej niż kiedyś.
Patrząc na to jak historia lubi się powtarzać (znów 2:1 z Anglią) to liczę, że we finale też tak będzie. Gdy Argentyna broniła tytułu w '90 też trafiła do finału po ogromnych bólach, wynik wszyscy znamy. Poza tym jeśli dobrze kojarzę zwycięzca późniejszego półfinału w tym wieku ani razu nie wygrał, także mało rzeczy przemawia za tymi pasiarzami.
I gorąco kibicuję takiemu wynikowi, nawet w Katarze nie byli aż tak irytujący jak teraz, lepiej niech się zajmą szukaniem następnego boga piłki, bo bez dziada jakoś nie wróżę im sukcesów. A przyszły mundial po części organizują u siebie, więc mają wiele do stracenia.

Rzadkie zdjęcie przedstawiające niemieckiego oficera po bitwie na łuku kurskim - 1943, residentonowane
A to zależy też od gry, lato jest najgorsze, ale w takie typowe ubisoftowe blockbusterki świetnie mi się gra latem.
To ja dla rozróżnienia tradycyjnie, co prawda byłem poza pierwszym tysiącem, ale w fazie pucharowej odrobiłem do miejsc, które mnie zadowalają.
Choć przez małą ilość niespodzianek naprawdę ciężko było odrobić w tegorocznej ruletce. Statystyki trafień najlepsze w historii, a mimo to skończę na jednym z niższych miejsc w karierze.
Błąd, Heroesy 3 mają taką samą ocenę od ekspertów, ale od wszystkich graczy mają o 0,1 więcej, więc to one powinny być zaliczane jako 1 miejsce. Chociaż pytanie czy edycja z mniejszą liczbą ocen powinna być liczona w takim rankingu. Niestety to jest największy problem rankingów gier, czy jakieś rozszerzone edycje lub dodatki zaliczać do takich zestawień.
Ale i tak bardzo podoba mi się ten ranking, ten rework ocen sprzed paru miesięcy to najlepsza zmiana jaka nawiedziła to miejsce, a przecież zmian jest od cholery. Wcześniej wystarczyło te 25 ocen i jakaś randomowa pozycja na randomowej konsoli wbijała do top 10, a teraz te gry z topki są większości znane.
Aczkolwiek stresuje mnie ten wysoko postawiony Disco Elysium, bo jest u mnie w bliskiej kolejce do ogrania, a moje ocenki niestety wpływają na GOLową średnią, więc jeśli zauważycie w najbliższych miesiącach jakieś zmiany na podium, to wiecie kogo szukać. No chyba, że naprawdę tak mi się spodoba, że wleci te 9,5, ale to chyba bym nie mógł się przez tydzień oderwać od kompa, żeby tak wysoko jakąś grę ocenić.
1. Żenujące - Jak żygając wprost na klawiaturę przekonałem się, że tata jednak nie miał racji i część sprzętu komputerowego potrafi być jednak pancerna. Nie wiem jak to nadal działało patrząc na to, że wielokrotnie przeżywała też wylane napoje i okruszki po żarciu, ale coś musi być na rzeczy, bo nie ma rzadziej wymienianego przeze mnie sprzętu niż klawiatura. Dla obecnej jestem już mniej brutalny, więc następną wymianę tego sprzętu przewiduję w okolicach roku 2077.
2. Najdziwniejsze - Jak w podobnym okresie grania, w pewnym momencie zrobiło mi się przykro, że spośród tylu zainstalowanych gier (choć patrząc na obecny mój dysk to i tak była to mała ilość) gram głównie tylko w dwie gry, więc postanowiłem zrobić grafik gier na cały tydzień i w danej godzinie danego dnia ogrywałem konkretną pozycję jaką miałem rozpisaną. Często się przez to nudziłem i zmuszałem do grania, ale przynajmniej czułem, że moim grom nie jest smutno, że nikt w nie nie chce grać.
3. Śmieszne - To bym pewnie mógł całą historię grania opisać, bo jakby granie nie było śmieszne, to pewnie bym tego nie robił. Ale do dziś chętnie wspominam usterkę mojego monitora podczas grania ze znajomym w pierwsze Company of Heroes przez neta. Nie wiem co tam walnęło, wiem, że dało się to naprawić, w każdym razie ekran powoli mi zaczął ciemnieć. Uznałem to za naturalne zjawisko i byłem podjarany, że w tak starej grze są takie realistyczne efekty zmian pór dnia, ku zdziwieniu mojego kolegi, u którego wszystko było po staremu. Uznaliśmy to za jakiegoś buga, dopiero chwilę później ujrzałem cały czarny ekran i nadal działającą grę i wtedy dopiero się przekonałem, że to jednak nie był żaden ficzer tylko zbliżająca się śmierć sprzętu.
Generalnie nie zawiodłem się. Znaczy się jakbym miał tą część brać jako fan Residenta to inaczej byśmy rozmawiali. Ale że słyszałem legendy o liczbie absurdów poganiających inne absurdy w tej części i na takie natrafiłem, to nie czuję się zniesmaczony.
A jest czym, bo dzieła Michaela Baya przy RE6 to dramaty kręcone typowo pod Oscary. Już myślałem, że wulkan z piątki był jazdą bez trzymanki, ale chyba graczom się to spodobało, bo praktycznie cała gra jest utrzymana w tym tonie. Jakieś odrealnione akcje w zupełnie odrealnionych miejscach z nasranymi sekwencjami QTE i durną pracą kamery w niektórych miejscach, zwłaszcza w trakcie pościgów lub boss fightów, których trochę jest, bo przeciwnicy nas tak kochają, że trzeba ich ubijać z minimum 5 razy.
Samemu można się tu dobrze zmęczyć, na szczęście jest ten coop, bo dzięki niemu te wszystkie fabularne durnoty choć po części są kamuflowane. Zrobiony jest tak samo świetnie jak w przypadku piątki..., a przynajmniej tak bym napisał jakbym nie zobaczył jak to wygląda w przypadku kampanii Ady. Nie wierzę, że to było wcześniej przemyślane, oni musieli to kleić tydzień przed premierą.
I gdyby nie to, to byłaby to naprawdę świetna gra. Zestarzała się dużo lepiej od RE5 graficznie i grywalnie, w piątce próbowano połączyć survival horror z akcyjniakiem i ani to, ani to nie wyszło najlepiej. Tutaj nastawiono się typowo pod akcję i mimo braku realizmu, wyszło to całkiem przyzwoicie. 4 różne kampanie o sporej tajemniczości, które w trakcie grania się ze sobą zazębiają odkrywając przed nami kolejne fakty to również powiew świeżości, który zaskakuje nawet dziś. Wiele postaci znanych tej serii pojawia się w tej części, także łatwo wciągnąć się w przedstawioną historię. Oceniać ich za bardzo nie ma co, bo przez nawał akcji każda z nich wygląda względnie podobnie, ale przy takiej ilości wybuchów na metr kwadratowy bez wątpienia historia Chrisa się najbardziej broni. Aczkolwiek dobrze, że Capcom wrócił na właściwą drogę, bo od takich wybuchowych rzeczy mamy Call of Duty.
Myślałem, że fani rocka nienawidzą jak ktokolwiek oprócz nich zna twórczość jego ulubionego zespołu i cenią sobie obecną sytuację na rynku muzycznym, że naprawdę rzadko kiedy mogą spotkać jakiś pop rock w mainstreamie.
Legendary od Welshly Arms uznałbym za taki rockowy hymn naszych czasów. Ale czy "każdy" go zna to nie wiem, sam byłem zdziwiony jak się dowiedziałem, że to grały jakieś randomy, bo brzmi to bardzo w stylu imagine dragons. Ci w sumie ze wszystkich tych kapel są najbardziej znani, ale czy te wyjce podchodzą jeszcze pod rocka to już ocenę zostawiam wam ekspertom. Rammstein znany jest bardziej ze swojej starej twórczości, choć o Deutschland było swego czasu bardzo głośno.
Maneskin po eurowizji miał jeszcze duży potencjał, ale główny wokalista śpiewa teraz nudny pop dla smutnych zakochanych dziewczynek i to jeszcze po angielsku, a przecież to właśnie włoski był głównym magnesem, który przyciągał uwagę do ich twórczości. Ogólnie ostatnio na eurowizji trochę tego rocka się pojawiło, ale tydzień po konkursie już mało kto o tych tworach pamięta.
Czyli Rockstar nie będzie mógł już powiedzieć, że to GTA 6 będzie największą premierą tego roku.
Kiedyś było tego dużo więcej, pamiętam ruletkę w '18, szło mi niewiele gorzej niż teraz, a kręciłem się wokół 3000 miejsca. Tą tegoroczną my sami wyprosiliśmy na kolanach jakoś półtora tygodnia przed turniejem, więc nie mieli czasu jej aż tak wypromować.
Jakie zapraszamy, co to za poluzowana polityka migracyjna? Tyle wojen z nami przez lata prowadzili, jak tak kochali te konsole to teraz niech tam siedzą, na PC pudełek i tak nie uświadczą, więc co za różnica?

Może widzą czyny, a nie słowa. Odwrotne niż to mają w zwyczaju wyborcy pewnego Braunderowca.
Brothers in arms 4, nie odpuszczę Randy'emu porzucenia tej serii na rzecz Burdellandsów, do usranej śmierci będę o tym wspominał.
Na pewno ponowny bój Messi-Mbappe o tytuł króla strzelców, do którego dołączył się Haaland, już dawno nie było takiej rywalizacji, wcześniej zazwyczaj 5-6 goli wystarczyło, teraz już przed ćwierćfinałem cała trójka ma więcej. Zresztą wystarczy, że widzimy ich w swoich najlepszych możliwych wersjach i ciągną te swoje kraje jak najdalej się da, ile razy na mundialach liderzy zawodzili.
Na pewno wspomniana Norwegia dodaje kolorytu, miło ich widzieć po takiej przerwie i to w takiej dobrej formie.
Na pewno YMCA, który niczym Koreańce w 2002, Mussolini i ten random z Argentyny z lat 70. próbował jako gospodarz ugrać coś u sędziów (na szczęście nieudanie).
Na pewno parę dobrych zmian dla samej piłki. Może hydration break nie wygląda dobrze z punktu widzenia kibica (choć jakby zatrzymywali czas podczas niego zamiast bezsensownego dodawania to przeszłoby to bez problemu), ale takie rzeczy jak limit czasu na zmiany czy wykonywane auty to prawdziwe gamechangery, nie ma już wolnego dreptania po piłkę i grania poza linią boiska. I te zmiany widać, bo końcówki meczów nabrały większej dramaturgii. VAR też już działa bez większych zarzutów, aczkolwiek sędziowie za bardzo polegają na tej ekipie poza boiskiem. I te tłumaczenie przez mikro decyzji, ma to potencjał na memy, któryś z Afryki jak dawał czerwoną to tak się wydarł jakby miał zaraz gościa rozstrzelać. Nie podobał mi się ten zamysł z początku, ale w sumie szkód żadnych z tego nie ma, więc może zostać.
Ale najważniejsze wspomnienie to będzie to, że nie ważne jak bardzo będą starali się w przyszłości spieprzyć ten turniej, to i tak piłka nożna sama się obroni. Atmosfera przed i w trakcie chyba najgorsza od wieków, a mimo to będzie co mile wspominać. Rozszerzenie po części się sprawdziło, ale i tak wolałbym powrót do 32. Fazę grupową obejrzałem jednym okiem, dopiero teraz wkręciłem się w oglądanie jak te wszystkie Iraki i Uzbekistany pojechały już do chaty.
Ogólnie Europejczycy grają nudno, ale za to wygrywają, widać to po tym mundialu, gdzie znowu większość ekip w czołówce jest europejskich. My spełniamy tylko ten pierwszy warunek.
Zielony Przylądek pasuje bardziej w kategorii sensacji, chociaż trzeba pamiętać, że eliminacje przeszli jak burza, więc to nie są aż takie bobasy na jakich kształtują ich media.
Po tej serii 1/8 finału być może będziemy mieli pierwszego historycznego ruletkowicza, który przekroczy liczbę 100 punktów.
Ja wiem, że w Afryce może nie wszyscy znają ten wynalazek, ale żeby kolejny raz afrykańska drużyna zesrała się metr przed kiblem. Po to robili te rozszerzenie, żeby w końcu te dziamdziaki powyłaziły z tych grup, a i tak tylko Maroko pokazało, że należy do tej światowej elyty.
BTW ja wiem, że jesteśmy w Ameryce, ale żeby dosłownie w każdym meczu chcieli się napierdzielać między sobą. Jakbym hokeja oglądał, powinni nie doliczać do już wcześniej doliczonych jak przegrany zamiast grać woli się awanturować.
Ogólnie jak gra ma nasrane po 450 osiągnięć za byle pierdołę, wtedy w ogóle nie czuć, że "coś" osiągnąłeś. Większość z nich to zapychacze, polegają na zbieractwie i zliczaniu czegoś typu zabij tego stwora 10 razy, a tego raczej nie szanujemy.
Ja tu nie widzę żadnego rozwiązania, no chyba, że w innych seriach wyścigowych mają na to jakiś patent. Jest wypadek, trzeba posprzątać, jak nie zdążą no to trudno, uczciwie jest skończyć według kolejności, która była chwilę wcześniej. Tutaj "prawie" zdążyli, nie wiadomo co się odwaliło, że nagle im się odwidziało.
Czerwona generuje jeszcze więcej chaosu niż potrzeba. Nie byłoby problemu jakby było z góry ustalone, że na przykład po 85/90% wyścigu automatycznie wywieszają czerwień. Ale pewnie są za głupi żeby takie coś ustalić i byłoby tak jak zawsze, najpierw SC, a potem nagle czerwona. A tu tradycyjnie pół stawki zjechało do boksu, bo nie wiadomo czego można było się spodziewać i ich cały wyścig poszedł na marne, a może nawet i cały sezon (Michael Masi moment).
Poza tym w Australii 3 lata temu wywiesili czerwoną prawie na sam koniec i skończyło się jeszcze większą rzeźnią niż była. 2 okrążenia do końca, wszyscy na miękkich, restart z pól i to pod słońce... daleko nie zajechali, poleciała kolejna czerwona, bo połowa skończyła w żwirze lub w bandzie. Jeszcze kary się posypały, co przy zbitej stawce jeszcze bardziej namieszało. Jeśli tak miałoby to wyglądać, to ja już wolę jak pierwszy na mecie jest Maylander, jemu też coś od życia się należy.
Maroko z Kanadą też nie pokazywało się rewelacyjnie, dopiero jak strzelili bramkę to uspokoili sytuację. 4 lata temu wyglądali na dużo lepszych.
Walić tego Shoguna, kiedyś w dino można było dorwać za tą samą cenę Snajpera, który smakował lepiej (choć oczywiście smakował to raczej za dużo powiedziane) i nic po nim nie było, a ten shogun to trucizna jakich dużo na tej półce sklepowej, na której stoi. Producent chyba ten sam, może im się tymbark wiśniowy skończył i przenieśli się na caprio, może dlatego zaliczyli taki regres.
Mam nadzieję, że będą to migranci chociaż trochę zbliżeni kulturowo? W sensie, że jak na przykład włączą strzelankę to przejdą ją za pomocą klawiatury i myszy?
No bo wiecie, rynek PC sam jest w kryzysie, nie będziemy przyjmowali każdego jak leci, to już nie są czasy herzlich wilkommen. Ja wiem, że niektóre środowiska przyjmowałyby ich z otwartymi ramionami, a kto kim jest ustaliliby później, ale jednak nie chcę wzrostu cen, piractwa, rozrostu czarnego rynku, chcę bezpiecznej przyszłości dla mojej platformy, dlatego trzeba już teraz powiedzieć NIE nielegalnej imigracji.
To źle, bo planowałem ostro nadrobić tym Senegalem, a tu jeden Belg powie tak, drugi inżynier mieszkający w Belgii powie nie.
Po ostatniej nagiej broni i strasznym filmie 6 też całe młode pokolenie miało się obrazić i gdzie niby są te obrazy majestatu? Zwłaszcza po strasznym filmie, które wręcz reklamowało się w zwiastunie takimi żartami, zarobić może i zarobiło, ale recki też ma "straszne".
To samo będzie z jajami, zamiast krzyku mitycznych płatków, będzie słychać narzekania starych fanów. Bo problem leży w twórcach, którzy przestali ogarniać humor, który zmienia się wraz ze zmieniającymi się czasami, a nie w odbiorcach. Mel parę lat temu wyskoczył z historią świata 2 i świata nie zawojował, pewnie część jego fanów nawet nie wie, że istnieje ten twór.
Może jakby parę lat wcześniej kosmiczne jaja nakręcił, gdy moda na Star warsy była dużo większa (a w najnowszej trylogii było co obśmiewać). A tak możemy tylko nacieszyć się widokiem, że stuletni dziadek ma jeszcze zapał do tworzenia takiego contentu..., ale większość ma świadomość, że to się nie uda.
Nawet fajne te mistrzostwa, część bobasów co prawda zagrało istną tragedię, zwłaszcza w obronie co widać po ilości goli (Irak, Tunezja), ale są też egzotyki, które bezczelnie wykorzystały to rozszerzenie mundialu i pokazały faworytom, że oni też potrafią w piłkę grać (w końcu Afryka nie zawiodła, zazwyczaj to oni nie wychodzili z grup). Aczkolwiek co ciekawe, to stosunkowo mało było jednak niespodzianek, z tych lepszych drużyn głównie Urugwaj nie dał rady, a tak faworyci powychodzili z pierwszych miejsc, chociaż margines błędu teraz jest dużo większy.
Ale do czego zmierzam, mogliby jednak odpuścić tą 1/16 finału i przejść od razu do 1/8. Wiem, że byłoby to mniej sprawiedliwe, ale po tylu meczach obejrzałoby się w końcu jakieś spotkanie na szczycie typu Niemcy - Francja, a tak nadal musimy się rozkoszować meczami faworytów ze słabszymi (Argentyna - Wyspy Przylądka, chyba moja ulubiona para). Okej, mamy Holandię z Marokiem i Chorwację z Portugalią, problem w tym, że akurat będą grali późno w nocy. Nawet trochę szkoda, że mieli takiego pecha i ktoś z nich będzie musiał się pożegnać z turniejem, ale niestety drabinka z wliczonymi trzecimi miejscami nawet dla samych organizatorów turniejów pewnie jest trudna do wytłumaczenia.
No właśnie, Racja ma rację, na razie to sondażowe exit polle, poczekajmy na oficjalne wyniki
Szkoda, że nie udało się zemścić Algierii za '82, ale patrząc po drabince w sumie na dobre im to wyszło.
Nie kibicuję Portugalii i w ruletce postawiłem na Kolumbię, ale po części manifestuję ich zwycięstwo, wyjście z 1 miejsca, a potem możliwy ćwierćfinał Argentyna - Portugalia. Wszyscy wiemy co taki pojedynek oznacza, drugiej takiej okazji nie będzie.
FIFY 18 nigdy nie szanowałem, ale ten mundialowy dodatek (a raczej aktualizacja, bo jak na EA o dziwo był on za darmo) był genialny, świetnie oddawał ducha mistrzostw. Zresztą screen jak Szczęsny podnosi puchar świata obrósł kultem i czasem nadal można go spotkać w necie po meczach naszej reprezentacji jako forma mema. Teraz nawet nic nie obiło mi się o uszy, że taka aktualizacja mundialowa powstała, także widocznie jest tak jak piszesz i nawet nie warto próbować.
To będzie kontrowersyjne co napiszę, ale osobiście byłbym w stanie dopłacić dodatkowe 100 zł za takie dlc albo za osobną gierę jak to było za dawnych czasów, żeby dostać możliwość grania wszystkimi możliwymi reprezentacjami i znów móc doprowadzić San Marino do mistrzostwa świata. Oczywiście pod warunkiem, że nie zrobiono by tego na odwal się, a niestety pewnie by tak było.
To co, jutro bijemy legendarny rekord z Prószkowa? Jak nie kiedy to teraz jak to mawiał klasyk. Mam nadzieję, że forumowi ministrowie klimatu są już na posterunku.
Kolejna gra cierpiąca na bolączki kooperacji, czyli baw się dobrze w samotności, ale samemu lepiej jednak nie podchodź. Coop zawsze potrafi przykryć wiele negatywów, a tych tutaj rzeczywiście trochę jest.
Tak starano się połączyć gatunek survival horroru z akcyjniakiem, że ani to ani to nie wyszło dobrze. Horroru jak na lekarstwo, obecny chyba tylko wtedy kiedy brakuje nam ammo na bossa albo kiedy nasza towarzyszka odwala, akcyjniakowo już lepiej, aczkolwiek porównywać do konkurencyjnych gier z tego gatunku też za bardzo nie można, bo wtedy takie rzeczy jak brak możliwości ruchu podczas przeładowywania wyglądają komicznie.
Akcją ta gra stoi, nawet aż za bardzo. Nie wiem co było dla mnie większym zaskoczeniem, to, że starsze Residenty tak wyglądały, czy bardziej to, że to Japońce, a nie Amerykanie, stworzyli chyba najbardziej hollywoodzką grę w dziejach. Wszystko w tej grze aż kipi starymi filmami akcji, zachowanie głównych postaci, ich rozmowy, zwolnione tempa w cutscenkach (czasem połowa akcji dzieje się właśnie tam co jest dosyć irytujące) oraz typowe zabiegi fabularne jak zdrady, twisty fabularne, wspomnienia z przeszłości. To wszystko jest tak przesadzone, że nawet końcowy przeciwnik i finałowa walka koniec końców wygląda całkiem normalnie, choć w każdej innej grze każdy by się łapał za głowę co tam się stanęło. Ale pozostawię to raczej bez komentarza, bo wiem, że wiele lat wcześniej jarałbym się tym wszystkim niesamowicie, teraz to traktowałem z dość dużym uśmieszkiem na twarzy.
Także z całej gry do największej pochwały nadaje się tryb kooperacyjny, bo rzeczywiście to właśnie wtedy najłatwiej wczuć się w przedstawianą historię. Czuć wagę współpracy, zwłaszcza podczas walk z wymyślnymi bossami, których trzeba brać na sposób, co pewnie doprowadziło do furii wielu graczy, którzy próbowali ograć ich razem z botem.

Mi w ruletce najbardziej urzekł wykres przedstawiający historię naszych wyników.
Nie dość, że protest forumowego ludu został wysłuchany i ruletką uratowaliśmy ten mundial, to jeszcze dorobiliśmy się tam takich bajerów, których nikt nie prosił, a każdy potrzebował.
Łosiu z Dantem na premiera w następnej kadencji, oni by te 100 konkretów na luzie ogarnęli, jeszcze by swoje dołożyli.

Zwłaszcza, że nawet zainfekowane monstrum nie da rady wściekłej kobiecie, może dlatego ten Resident tak szybko mi poszedł.
Z e-Jajem/AIem wątki ci jeszcze wychodzą, ale ten jest żywcem wyciągnięty z 2k16.
Milion razy już było tłumaczone czemu Steam tak dobrze się trzyma. Poza tym nie wiem jak wygląda fanatyk tej platformy, ale wydaje mi się, że jego największą wadą jest to, że po prostu lubi grać w gry. Wiem, w obecnych czasach jest to dosyć dziwne, ale wychodzi na to, że to nawet całkiem pożyteczny gatunek.

WĘGRY: Rządy się zmieniły to czas turystycznie podbić Madziarów. Zawsze mnie śmieszyły te Polaki Węgry dwa bratanki, bo to przecież nawet z nami nie graniczy, a tu taka wielka przyjaźń (może dlatego mamy z nimi takie dobre relacje?). Ale teraz czas przyznać się do błędu, bo naprawdę wiele pozytywnych wrażeń premierowo wywarł kraj, zwłaszcza Dunaj, bo bez niego zamek w Wyszegradzie i bazylika w Ostrzyhomiu nie byłyby tak zapamiętywane. Szkoda, że czasu i kilometrów starczyło tylko na te 2 miejsca, ale miejsca już są obeznane, kontakty też, także jest kolejny cel na przyszłość.

SŁOWACJA: Co innego na Słowacji, tam klimat był zupełnie inny. Choć turystycznie wypada gorzej od reszty, aczkolwiek nie będę obiektywny, bo największy walor Słowacji, czyli Karpaty, widziałem tylko w postaci chmur. Żylina i pobliski zamek Strečno niczym się nie wyróżniają. Co innego Bratysława, uhuhu, nie wiedziałem, że to ma aż taki potencjał wycieczkowy. Tłumy ludzi, a mimo to świetnie się zwiedzało. Jeśli kiedyś będę chciał odwiedzić Pragę, to pojadę drugi raz do Bratysławy, bo trochę się tam czułem jak w mniejszej, mniej zatłoczonej i nowocześniejszej Pradze.

No to pozdrowienia z Grupy Wyszehradzkiej... tak bym napisał parę dni temu, ale na tej objazdówce zrobiliśmy sobie tak napięty program, że nie było czasu nawet fot wrzucić, a co dopiero rozpisać się tak jak mam to w zwyczaju.
Co do porównania, który z tej czwórki lepszy to wiadomo, że i tak polskagurom. U nas zbyt dużo nowych rzeczy akurat nie pozwiedzałem, jedynie ruiny w Żmigrodzie, o których wiele słyszałem, ale nigdy nie było tylu chęci by zjechać z głównej trasy i je obadać.
Może zacznę od najmniej pozytywnych zaskoczeń:
CZECHY: Dawno turystycznie nic mnie tak mocno nie zawiodło, nie wiem czy wschód Czech aż tak się różni od zachodu, czy reszta państw po prostu tak mile mnie zaskoczyła, ale nie jestem zadowolony z tej wizytacji. Okej, robotnicza część Ostrawy czy uzdrowisko Karlova Studanka ma swój urok, a Morawski Kras pod Brnem ze zdjęcia to przyrodnicza perełka na skalę kontynentu, ale lokalsi jakoś nie wyglądali na zachwyconych tą obecnością, stosy remontów, opustoszałe miasteczka z dziwnymi mieszkańcami, może wyniki reprezentacji ich tak wkurzyły, w tym przypadku możemy tylko połączyć się w bólu i odpowiedzieć im memem "first time?" Wcześniejsze wizytacje zapamiętałem bardziej pozytywnie.
Nadal mnie bawi, że najlepsze gry na smartfony wyszły w czasie, kiedy większość ludzi siedziała jeszcze na tradycyjnych klawiszowcach. Jak można nie było wykorzystać potencjału takiego sprzętu to ja nie wiem, w dobie telefonów mocniejszych niż komputery sprzed kilkunastu lat, zamiast fajnych i pomysłowych gier mamy raj dla reklamiarzy i wszędobylskie mikropłatności.
Który kolejny raz łączy świetne recenzje z rekordami finansowymi, co w obecnym kinie dzieje się coraz rzadziej.
Uwierz mi, Pixar jest ostatni do kręcenia bezużytecznych sequeli, w swoim złotym okresie pokusili się o kontynuację tylko Toy Story, dopiero od niedawna skupili się na rozszerzaniu swoich dawnych światów. I jak na razie nie licząc paru średnich tworów, wychodzi im to świetnie, czego nie można powiedzieć o ich konkurencji. Minionkami wszyscy rodzice już rzygają, a na Shreka i Epokę Lodowcową mało kto czeka.
Że tylko my mamy pozwolenie na napierdzielanie w Polaków. Tylko my możemy powiedzieć, że Lewandowski gra do dupy, bo ożarł się kabanosów Tarczyński i znowu by coś zjadł. Ale nie daj Boże ktoś z zagranicy by tak powiedział, to Kosiniak już by podrywał w górę myśliwce, a Karol wyciągał rękawice z szafy.
Myślałem że to jednak Hiszpania się wysypie na Arabusach, a Belgia powróci na dawne tory, a tu wyszło odwrotnie. Belgowie to już żadna potęga, a zwykli europejscy średniacy.
Ogólnie jak na razie poziom europejskich kadr udowadnia, że rozszerzenie mundialu o inne kontynenty był jednak dobrym pomysłem. Jakieś to zmęczone wszystko, jak kalendarz rozgrywek nadal będzie tak zapchany to naprawdę niespodzianek pokroju Curacao będzie coraz więcej. Aczkolwiek na poziom meczów nie można narzekać, jest tylko niewiele gorzej niż to było w Katarze.
Paniee, to jeszcze nic, wyobraź sobie, że teraz mają limit czasu na zmianę, jak za wolno będzie złaził to sędziowie mają ich gdzieś i wchodzący musi za karę odczekać minutę. Podobny limit jest z autami i autami bramkowymi. Nareszcie skończyło się granie poza linią boiska przy stanie 1:0 w 80 minucie. I rzeczywiście czuć te zmiany, bo jakoś więcej się teraz dzieje w końcówkach.
Dobra dobra, niech nad historią popracują, Shrek 3 miał zacny humor ale fabularnie był średniakiem, w czwórce humor był rzadki, ale za to historia była zacna. Z tego filmu nie widać ani tego ani tego, więc jednak lepiej chyba powtórzyć zabieg z czwartej części.
A szkoda by było jakby Pixar po raz kolejny wytarł podłogę swoim największym rywalem. Oni też na ten rok odgrzebują po raz piąty swojego największego klasyka jakim jest Toy Story, a ten zapowiada się naprawdę godnie i pomysłowo. Lepiej dla Dreamworksa żeby ten Shrek również miał na siebie jakiś pomysł.
Jak tak dalej pójdzie, to zwycięzca tegorocznej ruletki zgarnie mniej punktów niż ten z poprzedniego mundialu. Przecież tu się nic nie da trafić. Aczkolwiek to było do przewidzenia, skoro 3 zespół z grupy może się załapać dalej to po co faworyci mają się przemęczać, na Euro też tak faza grupowa wygląda.
I jeszcze jakiś konkurencyjny antypapież na pierwsze miejsce wbił, jak nie idzie to nie idzie.
Możliwość cofania pojazdów, ło panie, czy takie kluczowe zmiany nie podchodzą już pod remake?
Nadal siedzę trochę w temacie organizacyjnym i tak jak z samym Bożym Ciałem nie ma żadnych problemów, tak zebranie nawet małej liczby ludzi w środku tygodnia w ciągu oktawy na procesję rzeczywiście staje się problematyczne, starzy się wykruszają, a reszcie codziennie po kościołach się chodzić nie chce... nie żebym był jakoś zdziwiony tym faktem.
I ogólnie tak chyba czeka przyszłość kościoła w Polsce. Frekwencja mizerna, aczkolwiek kibice pełnej sekularyzacji niestety muszą obejść się smakiem, bo ludzie nadal od święta będą się w tych kościołach zjawiać. Widzę to po młodych swoich znajomych, religijni nie są za grosz, ale tu co chwila jakiś chrzest, tu jakaś komunia, a ten zara do bierzmowania... Religia zbyt mocno wrosła w naszą kulturę, żeby się jej całkowicie pozbyć.
Aczkolwiek dbać warto, bo taki marszowy evencik spoko, paru miejscowych migrantów wyglądało na bardzo zadowolonych jak taka chmara odświętnie ubranych ludzi przeszła im nagle koło chaty.

Okej, emotki w komentarzach są, emotki zwane teraz nastrojem posta są (w tym jedna nowa imprezowa, idealna na Sylwestra z GOLem), ruletka reaktywowana specjalnie dla nas, statystyki postów, serduszek, rankingów, rocznice założeń konta, statystyki wątku..., chwila zaraz, naprawdę staram się być na bieżąco w tych wszystkich zmianach, ale jakoś nie przypominam sobie, żeby było mówione, że wątki mają od jakiegoś czasu osobne statystyki. Albo się gubię przez natłok tych zmian, ale jeśli rzeczywiście mam rację, to teraz pytanie ile jeszcze takich nieodkrytych przez nas ficzerów skrywa to miejsce?
Nie wiem ile budżetu na to idzie, ale w ostatnim czasie żadna gra nie dostarczyła mi takiej frajdy z odkrywania sekretów co nasze forum. Może i nadal stoi na przestarzałym silniku, ale w recce dałbym z 8,5, a po planowanych aktualizacjach z 9. Dziesiątki bym nie dał, bo to jednak gierka multiplayer, trzeba faworyzować single.
Still poważniejsze zagrożenie niż pierwszy i drugi małżonek w akcie małżeństwa zamiast prawilnego mąż i żona, c'nie?
Męskie chlanie jest ciekawym zjawiskiem, z jednej strony każdy co roku ma takie meh, że znowu miałkie, nudne i generyczne, że znowu nie ma nic wspólnego z rockiem, ale z drugiej strony jakoś dziwnie gdy w wakacyjnym radyjku nie przygrywa hit Męskiego Grania idealny na letnie chillowanie. A przynajmniej w tamtym roku tak było, bo dopiero po jakimś czasie sobie przypomniałem, że te lato jest jakieś za mało muzyczne. Do teraz nie pamiętam co ten Ralph Kamiński śpiewał, ale nie dziwię się, że tego nie puszczali, on jest zbyt dziwny na poziom radiowy.
Tegoroczna nuta spełnia wszystkie 3 wymogi miałkiego, nudnego i generycznego, czyli idealny hit na lato. Drugiego "Początku", czy "I ciebie też bardzo" już nie dadzą rady zrobić, więc trzeba się cieszyć tym co jest.
Co mnie bardziej smuci to średni teledysk, nawalili flashbangów, ci se biegną bez ładu i składu, mogliby się pokusić o jakieś efekciarstwo jak w It's my life Bon Joviego. A akurat wideoklipy Męskiego Grania to klasa światowa, efekty tworzą lepsze niż w letnich hollywoodzkich blockbusterkach, także tutaj giga zawód.
Najodważniejsza część serii, przed ograniem kojarzyła mi się głównie ze zwykłym skokiem na kasę i ekspansją na coraz bardziej rozrastający się rynek chiński, ale po ograniu widzę, że za tym ruchem kryje się też jeden z najciekawszych i udanych Total Warów.
W końcu można się dobrze bawić zarówno jako państwo, jak i jako dowódca wojsk. Nareszcie rządzenie państwem nie wygląda biednie w porównaniu do prowadzenia bitew. Wiadomo, że to nie jest poziom gier paradoxu, ale dyplomacja, szpiegostwo i zarządzanie polityką wewnętrzną wygląda zacnie. Jedynym problemem w tym wszystkim jest chaotyczny interfejs, przez który parę razy narobiłem sobie kłopotów.
O bitwach nie ma co mówić, bo to od lat jest wizytówka tej serii. Pięknie to wszystko wygląda, różnorodne kolorystycznie i batalistycznie wojska oraz pojedynki dowódców, które są równie epickie, choć za bardzo zalatują mi średnią Troją. No i też same lokacje, z których aż kipi od klimatu starożytnych Chin.
I właśnie to jest zarazem najlepszy i najgorszy element tej gry, okres historyczny. Najlepszy, bo kompletnie nieznany, a zwłaszcza nam Europejczykom. Tutaj niby każdy Chinol jest taki sam, a jednak każdy z nich jest diametralnie inny, przez co nie wiadomo czego się spodziewać po rozgrywce. I dlatego to też jest równocześnie najgorsza rzecz w tej grze, bo gra w znikomym stopniu przybliża nam historię, o której opowiada, przez co naprawdę bardzo łatwo o porażkę, irytację i odbicie się od gry. Tym bardziej jak mamy do czynienia z milionem chińskich postaci, które już pewnie dla samych Chińczyków brzmią randomowo, a co dopiero dla reszty. Na moje szczęście ostatnio poczułem fazę na azjatyckie klimaty, przez co zamiast się odbić, to jeszcze bardziej wciągnąłem się w tematykę.
Może dlatego ta część jest tak udana, w obecnym czasie wychodzi na rynku tyle bezpiecznych produkcji, że taki pełnoprawny Total War opowiadający o nikomu nieznanych czasach wyróżnia się głównie na plus.
Akurat twórczość gier kojarzy mi się głównie z zespołem ludzi, a nie z pojedynczymi jednostkami jak to w niektórych przypadkach ma miejsce w filmach czy muzyce, także nie nosiłbym żadnej. Patrząc po nazwiskach jakie zaserwował mi chat, to tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu, bo o istnieniu niektórych typków dowiaduję się pierwszy raz.
Ale podoba mi się w mojej "jedenastce" gamingu jako numer pierwszy dał Gabena. Wiadomo, gruby na bramę.
Challenge accepted, od dzisiaj każdy z nas namawia swoich znajomych do uczestnictwa w nowej forumowej ruletce, skoro jednemu łatwogangowi na cancer fighters udało się zjednoczyć cały internet, to i nam też się uda uratować nasze GOLowe niematerialne dziedzictwo UNESCO.
Czas przetestować wytrzymałość tego nowego forum, niech serwery zapłoną!
To wszystko przez naszych, jedyna kadra, której wyniku nigdy nie dało się trafić, nie jedzie i Łoś zdecydował, że w tym roku z tymi wszystkimi curakami będzie za łatwo.
Spokojnie, Trump zagrozi wojną i nam to załatwi, już i tak mało kogo interesuje ten mundial, a po tej decyzji FIFA to już się nie podniesie.
Wcale nas to nie dziwi, zamknięte kanały discordowe to pewna śmierć dla gatunku gejmingmanów, każdy admin od razu cię wypieprzy jak zobaczy takiego aspołecznego dzikusa, social media i fora takie jak GOL to wasza ostatnia ostoja.
Niby forum starych prezesów, a tu co drugi mógłby jeszcze dostać powołanie do reprezentacji.
30-39 to chyba najdziwniejszy wiek życia, za młodo żeby narzekać na starość, za staro żeby narzekać, że skończyła się młodość.
Ciekawe gdzie i jak rozpoznajesz te heheszki, skoro już z moim pełnym powagi postem masz trudności. Nawet specjalnie wstawiłem tam mordę naszego premiera żeby tym bardziej nie wyglądał poważnie. Wiem, że trochę herrpietrusowo zabrzmiało, ale dałem z siebie całe 10%, na poziom eurowizji i całych tych dymów, które są już nudne i powtarzają się co roku, wystarczy.
No ale Pan Trump inaczej byłby smutny, że 51 stan nie popiera jego wojenki, jeszcze wojska by wycofał, znowu byłaby to wina Tuska itd. A tak jesteśmy bezpieczni, co prawda znowu jest wstyd na całą Europę, ale przynajmniej nasi widzowie nie głosowali na nich dla beki tak jak to w innych krajach.
"Prawdziwi Polacy" to bardziej byli wkurzeni po dostaniu 12 od Belgii i od wszystkich niemieckojęzycznych krajów, znowu przez niemieckiego premiera Niemcy i zgniły zachód nas lubio, nie godzi się tak.
Pierwsze 2 Fallouty, niestety mam niską tolerancję na gry z lat 90., jestem na nie za głupi.
Chociaż byłem bardzo blisko końca jedynki (którą fabularnie stawiam wyżej od dwójki), ale już nie mogłem znieść tego jak kolejny raz dostawałem przypadkowy ostrzał od moich towarzyszy. Dwójka naprawdę dużo naprawiła w tej kwestii... tylko, że była tak rozbudowana, że też nie dotrwałem do końca.
Jeśli tak bardzo stresujesz się przewiezieniem jakiegoś starego dziadka z teczką, który jeszcze ci mówi gdzie masz dokładnie pojechać, to raczej nie zostałeś stworzony do prowadzenia tego środka transportu.
Zależy od pojemności kościoła, bliska rodzina zazwyczaj siedzi gdzieś w ławkach za strefą Gold przeznaczoną dla komunistów. Pula biletów na takie eventy zawsze jest ograniczona, także 2 dychy na tacę to minimum.
Osobiście nie mam aż tak starych sprzętów, klawiatura, telewizor pamiętają początek poprzedniej dekady. Mój pierwszy komp i monitor z 2007 nadal działa, ale odpalam go raz w roku z ciekawości czy jeszcze dycha.
Mój ojciec ma jeszcze magnetowidy i wieżę Panasonica z lat 90., ale z tego co słyszałem, to i one powoli odchodzą na tamten złomiarski świat.
Dla mnie obecny rynek gier bardzo przypomina to co się stało z rynkiem filmowym paręnaście lat temu, wysoki budżet nie gwarantuje już świetnej pozycji.
Głównie wpływała na to technologia, bo giganci mogli za dawnych czasów pozwolić sobie na przekraczanie technicznych granic, które nie były osiągalne dla mniejszych. Dużo na ten temat pokazuje ta cotygodniowa publicystyka GOLowa o dawnych grach zapomnianych, wiele z nich miało naprawdę pomysł na siebie, ale przez niski budżet nie wytrzymywały konkurencji, szybko potrafiły się zestarzeć i obecnie są niegrywalne. Obecnie ta technologiczna przepaść się wyrównała i mniejsi twórcy bez problemu potrafią stworzyć jakieś odważne dzieło na miarę tych największych, które technicznie też stoi na wysokim poziomie.
Także fanatycy niszowych gier pokroju Drenza nigdy ci nie powiedzą, że obecne gry są gorsze. Aczkolwiek rzeczywiście brakuje mi takich wysokobudżetowych perełek, o których można by było rozmawiać godzinami i wspominać po wielu latach.
Prawdopodobnie tam skąd właśnie chcesz uciekać.
Ło panie, teraz to całkowicie będzie można się odciąć od newsroomu. Ktoś tu wspominał o pomyśle na tworzenie frakcji, już dwie mogą przystąpić do wojny.
To teraz jeszcze tylko dodać normalnych użytkowników, z którymi da się normalnie podyskutować i macie najlepsze forum w polskim internecie.
Bez przesady, od naszego forum też bywały tworzone fajne akcje charytatywne, szlachetne paczki, coroczne aukcje WOŚPu, które osiągają całkiem niezłe wyniki, Wolf w screenowym wątku też ostatnio zrobił świetną inicjatywę, choć zainteresowanie szczerze mówiąc było mizerne, możemy się wiele nauczyć od tych złych i przebrzydłych influencerów.
Prawdopodobnie to o nich właśnie chodzi, zbyt dużo afer i pseudodram tworzą żeby to byli ludzie godni pełnego zaufania. Sam nie ufałem tej akcji, dopiero jak zobaczyłem wpłaty od firm, to uznałem, że coś jest na rzeczy.
Do wszystkich influencerskich akcji podchodzę raczej sceptycznie, ale w piątek natrafiłem na ten strumyk i naprawdę się wciągnąłęm, wielkie brawa za inicjatywę, impreza i atmosfera na streamie lepsza jak na finale WOŚPu. Kwota też podobnie wysoka, co jest kosmicznym wynikiem patrząc na spontaniczność akcji.
No i szacunek, że nie popełnili błędów wośpu czy hot16challenge2 i nie wmieszali świata politycznego w te zbiórki, w końcu to politycy są winni temu, że z roku na rok takich zbiórek i akcji będzie coraz więcej. Oni niech się biorą za robotę, a nie co roku licytują uroczyste śniadanka, jazdy rowerkiem po parku czy swoje brudne majty.
Fajnie, w tej sejmowej dżungli siedzi tyle osób, którzy są niebezpieczni dla naszego społeczeństwa, a kostucha musiała wylosować akurat jego. Dobrzy ludzie chyba rzeczywiście nie zasługują na ten świat i ewakuowani są szybciej...
Powodzenia teraz w dalszym ukrywaniu tego, skoro cały internet już o tym wie.
Chyba, że babcia sama umarła już parę lat temu i jej sztuczny klon ukrywa tą wiadomość przed rodziną, po kitajcach i ich sztucznej inteligencji wszystkiego się można spodziewać.
A sztucznie stworzonym głosem Kilmera w Top Gunie 2 to już się nie oburzali? A no tak, przecież obecni eksperci od nowych technologii zajmowali się wtedy tematem Covida i wojny.
Wybrał se 3 losowe wpisy i myśli, że wszystko o mnie wie. Szkoda, że sekcja komentarzy na naszych profilach ma swój limit, z takiej bazy danych nasz sztuczny kolega rzeczywiście mógłby dojść do bardzo ciekawych wniosków.
Stos tabel, statystyk i ogólnie wszystkiego co piłkarskie jak zwykle porażający i przyciągający, nadal można stracić pół życia na zabawie.
Ale w samej grze coś musiało się popsuć, wiedziałem, że nie ma szans żeby wciągnęła mnie ona tak mocno jak to zdarzyło się dawniej, ale nie pamiętam żeby dawniejsze edycje tak mnie frustrowały. Akcje bramkowe często biorą się z niczego, ot parę podań w środku boiska, chwila biegu, akcja przechodzi w pole karne, gol. Tragicznie wyglądające błędy obrońców, za pewien samobój, w którym obrońca po prostu wbiegł mi z piłką do bramki, powinien być kryminał. Może i wziąłem sobie pod sterowanie słabszy zespół, ale to nie powinno tak wyglądać. Dosłownie im bardziej odrealniona była taktyka, tym lepiej mój zespół grał. Chociaż i tak nie było jakkolwiek widać by słuchał się moich poleceń, czułem się bardziej jak w symulatorze starego, który krzyczy na stadionie żeby go wpuścili i on wtedy pokaże jak powinno się grać, niż jak w symulatorze menedżera.
Nie tak sobie zapamiętałem tą serię, straciłem cierpliwość w podobnym czasie co w FIFIe, a to źle świadczy o grze. Szkoda, bo z taką potężną bazą danych potencjał do zabawy jest ogromny.
Bez U96 taka playlista nie ma sensu. W podobnym klimacie polecam również włoskie U.S.U.R.A.
Ale rozpiętość gatunkowa tak wielka, że możnaby było rzucać znaleziskami do tej playlisty bardziej niż maturzysta na rozprawce, bo nie licząc nietypowych polskich pozycji, te zagraniczne liźnięte głównie powierzchownie.
https://youtu.be/Y7-j2M3p3QE?si=M0QZG_18GtZVQUo_
https://youtu.be/NvkqodHdhGo?si=5w-ZrttDZ-VQH77e
7
Akurat mam łatwe liczenie, bo ja nigdy nie robię większych update'ów w tej samej jednostce. Owszem, dokupiłem kiedyś drugi dysk, kość RAMu i w razie awarii posiadam teraz zapasową grafikę, ale tożsamość komputra od tego czasu się nie zmieniła. I nadal nie czuję, że potrzebuję nowego, zwłaszcza gdy patrzę na te ceny, pewnie jeszcze z parę lat będzie użytkowany i pójdzie w odstawkę do kogoś albo jako zapasowy, tak jak poprzedni.
Takiej marce nie potrzeba było nic więcej. Owszem, czuć na niektórych trasach monotonię, odblokowywanie samochodzików nie powinno tak wyglądać oraz ogólnie można było grę urozmaicić o coś więcej żeby jeszcze mocniej wciągnąć gracza, szczególnie tego najmłodszego. Ale doskonale wiemy jak gry oparte na sławnych markach potrafiły często wyglądać. Mogła wyjść z tego kolejna tragedia, a dostaliśmy bardzo przyjemne ścigadło, które równocześnie dostarcza funu na singlu i na multiku (pamiętam, że trochę streamerów w to pykało).
No i szacunek za tryb podzielonego ekranu, bo niejedni współcześni wyścigowi twórcy olewają ludzi, którzy nadal zapraszają znajomych na granie przy jednym kompie.
A ja właśnie mam nadzieję, że nie dostanie, ze wszystkich ejtisowych klasyczków ten akurat zestarzał się bardzo źle. Gdyby nie ten kultowy cytat, kultowa piosenka Queenu i prawdopodobnie jeden z najgorszych sequelów w historii kina, to naprawdę mało kto dziś by pamiętał, że takie coś powstało. Dlatego tym bardziej są szanse, że rzeczywiście coś z tego nowego nieśmiertelnego wyjdzie.
Nieokrojona Szwecja nie wygrała żadnego meczu w eliminacjach, więc to nie ma nic do rzeczy. Tak jak wyżej wspominali, w ogóle ich nie powinno być na tym etapie rozgrywek. Nie żeby nasi z tymi dziurami w obronie byli jacyś lepsi, ale przynajmniej coś grali, jest dużo lepiej od tego ścieku co był za Michniewicza.
Ale ogólnie te mistrzostwa zapowiadają się do dupy, dużo ważnych turniejów w innych dyscyplinach zostało ostatnio rozszerzonych i absolutnie nie przełożyło się to na ciekawość, więc bardzo dobrze, że nie przykładają się do tej farsy, przynajmniej noce będę miał wyspane, a Nawrocki nie będzie miał po co do Trumpa jechać.
Ale dla mnie wiadomością dnia będzie jak Włosi 3 raz z rzędu baraże przewalą. Czekam.
Fajnie, że zrobili wyjątek i dodali go do dzisiejszego konkursu. Jak miło, że Niemcy uczcili jego karierę i zawalili jeden skok żeby wystąpił w drugiej serii hehe
A czy przypadkiem w środę na tych śmieszkowych zawodach Kamil też nie będzie skakał? Małysz swój ostatni skok też oddawał na tego typu evencie, fajnie jakby Stoch również swoją przygodę ze skokami zakończył w Polsce, a okazja ku temu będzie.
U nas już by się pewnie rodzice oraz inni starzy nauczyciele pruli, że jak tak można wyłamywać się ze schematu nauczania, który działał przez ostatnie 100 lat.
Mam w Xiaomi fabrycznie ustawioną apkę do zliczania godzin, ale jakoś nie przejmuję się tymi liczbami tak bardzo. Bo część aplikacji, na przykład nawigacja czy apka do zliczania punktów w darcie, nie działa tak, że jestem cały czas skupiony na ekraniku, tylko w trakcie robię inne pożyteczne rzeczy, a telefon jest tylko dodatkiem, tymczasem czas do statystyk jednak się zlicza. I odwrotna sytuacja, zerknę na telefon parę razy na dzień i niby wykres wygląda w porządku, ale przecież mam świadomość, że większość czasu tego dnia spożytkowałem na siedzeniu przed ekranem telewizora/komputra.
To bardziej internet i social media korzystają z nas, a nie telefony. To jest największe uzależniające gówno obecnych czasów. To dlatego ten temat związany z niedawnym zakazem telefonów w szkołach uważam za lekko kontrowersyjny, no bo jednak same telefony nie uzależniają. Jak sobie przypomnę moją podstawówkę w czasie gdy pojawiały się pierwsze smartfony, to też co drugą przerwę siedzieliśmy zapatrzeni w tych klockach. Różnica jest taka, że dla nas była to wówczas nowoczesna forma przenośnej konsoli, nikt normalny nie myślał wtedy o przeglądaniu pierdół mędrkujących mędrców na tiktokach i fejsie, co najwyżej top gierki w sklepie play jeśli ktoś w ogóle miał neta w telefonie.
Jak się kupuje nowy sprzęt po wielu latach kiedy się zepsuje lub zaczyna sprawiać problemy, to żaden zakup nie jest downgradem.
Kampania jest bardzo męcząca, zaczynanie od samego początku każdej mapy nie jest zachęcające. Dopiero w sandboxie zacząłem się dobrze bawić gdy można było się skupić na tym na czym chcemy się skupić, wtedy dopiero nastałem oczekiwany prawdziwy chaos niczym w polskiej służbie zdrowia. Nie wiem kto wymyślił żeby ten tryb nie był odblokowany od samego początku.
Humor niezbyt do mnie trafił, ale nie mam się do czego przyczepić, doceniam niektóre celne nawiązania. Soundtrack również bardzo przyjemny do klikania. Niektóre rzeczy mogły być bardziej intuicyjne, ciężko nad wszystkim zapanować, zwłaszcza kiedy jesteś zalewany milionem takich samych wiadomości, wyzwań i podpowiedzi od samouczka, ale pomimo tego przyjemnie się gra. Wiadomo, że w pewnym momencie się nudzi, ale chyba nie powstał jeszcze tycoon, który ominąłby ten etap rozgrywki.
Po mało wciągającym początku koniec końców jestem usatysfakcjonowany.
A więc śmierć po tylu latach odważyła mu się w końcu powiedzieć, że umarł...
Od wczoraj był w szpitalu, ale nie zapowiadało się, że to coś groźnego. Zresztą nadal był w świetnej formie, bo całkiem niedawno z okazji urodzin nagrał filmik jak trenował. Szkoda, że znowu taka nagła śmierć, ale z drugiej strony do końca życia robił to z czym myśmy go kojarzyli, na kopnięciach z półobrotu i odpychaniu ziemi, jak dla mnie człowiek spełniony.
Te kultowe żarty zapewniły mu nieśmiertelność, więc w pamięci pozostanie. Swoją drogą zawsze się dziwiłem, że taki kultowy heros ma tak mały dorobek filmowy.
Nie wygląda to na jakąś budżetową produkcję, więc kilka zaciekawionych nową technologią i zatęsknionych za Kilmerem grupek wystarczy do zarobku. Szum i tak już jest, antyejajowcy nie będą do szczęścia twórców potrzebni.
Niech się cieszy, że ratownicy nie odpowiedzieli mu sławnym "No i co z tego?", skoro on tak wypełnia swoje obowiązki, to czemu inni tak nie mogą.
Przyjdzie Wielkanoc i pewnie znowu zacznie pizgać.
Takiego marca nie było już dawno, jeśli tak to ma się ocieplać, to nie chcę wiedzieć co się będzie działo latem.
Nigdy takiego czasu nie było, teoretycznie teraz jest ten najlepszy czas, ale niektórym ludziom już w dupach zaczyna się przewracać od tego dobrobytu i usilnie próbują przywrócić tryb naszej gry na survival mode, także czasem rzeczywiście patrzę z nostalgią na niektóre lata, bo jeszcze trochę życia przede mną, a nie wiadomo w jakim kierunku jako ludzkość zamierzamy zmierzać.
Gdybym miał stworzyć od zera idealną dekadę do życia to połączyłbym w jeden okres:
-Klimat Ameryki lat 60.
-Samochody z lat 70. (ale bardziej z wyglądu, obecnymi jeździ się zbyt dobrze)
-Muzykę z lat 80.
-Filmy z lat 90.
-Gry z lat 2000.
-Technologię z lat 2010.
-Życie i łatwość komunikacji z lat 2020.
Coś takiego nazwałbym idealnym czasem do życia.
Posty politycznych trolli mieszają się teraz z wartościowymi wpisami, dyskusje są bardziej agresywne (bo wiadomo jakie treści się chętniej lajkuje), czyli jest dokładnie to czego się spodziewałem, chęci do prowadzenia jakichkolwiek giernych dyskusji spadły właśnie poniżej progu wyborczego.
Dobrze, że nie powrócili do dawnego systemu, gdzie minusy były od samego początku widoczne, niektórzy o zarąbiście silnej psychice mogliby tego nie przeżyć.
W ogóle ciężko żeby ktokolwiek zwracał na to uwagę skoro gier nie kupuje się teraz w pudełkach. Na fizycznej wersji taka oczojebna ikona z numerkiem rzeczywiście zwraca uwagę, a w cyfrowych sklepach nawet nie wiadomo gdzie takiej informacji szukać.
Zwykły memik komentujący komentarz komentujący komentarze typiar, które skomentowały grę po twoim komentarzu komentującym inny kontrowersyjny komentarz, nic groźnego. Poza tym rzeczywiście popełniłem błąd, bo powinienem był napisać "nie chcę teraz rozmawiać", bo określenie lewak/prawak z automatu daje informację reszcie, że tej chęci "rozmowy" jednak nie będzie. Niestety to nie rok 2020, że lud się oburzy co te julki odwalają i że łolaboga świat się kuńczy, także skończę jedynie na śmieszkowaniu.
Aczkolwiek utwierdziłeś w przekonaniu, że twórcy gier wolą teraz więcej czasu spędzać na bezsensownych dyskusjach na socialach niż na samym tworzeniu/dopracowywaniu gier.
-Halo?
-Nie mogę teraz rozmawiać, właśnie trzy typiary zbombardowały moją zarąbistą grę Dominion of Darkness, która nadal trzyma ocenę aż 4,8/5 gwiazdek.
-Ale to ty dzwonisz.
-Ale wolność słowa lewaku, mam prawo skomentować ich ocenę!
Komiksy z forumowymi wątkami brzmią jak świetny pomysł na reaktywację ś.p. GOLowych komiksów.
Ale trzeba przyznać, że się postarali. Polityka + kolejny news z cyklu "pokolenie Z jest odpowiedzialne za wszystkie problemy świata", aż dziw, że to (jeszcze) nie chwyciło.
Nie było lepszej wiadomości dla naszego kanclerza Europy, młodzi może i wybrali Polakom prezydenta, ale to jednak był random, a nie najbardziej znienawidzony ostatnimi laty minister najbardziej znienawidzonego przez młodych ministerstwa.
Ale doskonale wiemy dla jakiego elektoratu jest ten ruch, także biały koń Tuska, na którym wrócił do Polski, nadal może skończyć za rok w rzeźni.
W razie czego przy tej okazji rozpocznę: Morawiecki jaki był taki był...
Ważne, że bolidy udało im się zmniejszyć, czasem naprawdę męczące było patrzenie na te autokary. Choć to i tak nie jest to, co było jeszcze kilkanaście lat temu.
A co do nowych silników to cóż, skoro się na nie zespoły zgodziły, to niech teraz się męczą, za rok ocenimy. Stawka wygląda na wyrównaną także gorzej niż te 12 lat temu być nie powinno.
Zwykłe nakręcanie wojenek, dużo łatwiej cisnąć po całym pokoleniu niż po pojedynczej jednostce. Przecież ludzi urodzonych pod koniec XX w., a pod koniec lat 2000. nie łączy praktycznie nic, a mimo to są wsadzeni do tej samej grupy.
No w takiej sytuacji netflix przeze mnie nakręciłby Dwóch Papieży 2, więc ciężko by było tak funkcjonować.
Ale nie wyobrażam sobie funkcjonować w internecie pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem, nawet jako wpływowy influencer. Nie po to ktoś wymyślał wirtualny świat, gdzie jesteśmy tylko linijkami anonimowego kodu, gdzie mamy swoją drugą tożsamość i możemy być kimkolwiek chcemy, żeby przedstawiać się jako ten i ten. Zresztą nieraz potrafiłem się bardziej identyfikować z nickiem lub ksywą niż ze swoimi danymi osobowymi, bo jednak na te drugie nie miałem żadnego wpływu i zmienić zbytnio już nie mogę (nie żebym zamierzał), a nick wymyślałem ja i w każdej chwili swojego życia mogę zmienić i dostosować do własnego siebie, choć oczywiście są wyjątki, daleko nie trzeba szukać.
Jak na razie nudy 0:0, ale warto przełączyć na Pakistan - Afganistan, bo grają w tym samym momencie, widocznie są w tej samej grupie.
I warto było rozszerzać ten mundial do 48 zespołów?
Zdjęcia jak zdjęcia, wyobraź sobie, że ten zmarły znajomy nagle ci odpisuje i pisze dokładnie tak samo jako on. W końcu fejs już od dawna zna nas wszystkich lepiej niż my sami, tyle wiadomości na messengerze przez te lata napisałem, że sztuczna inteligencja na luzie potrafiłaby pisać w dokładnie takim samym stylu co ja. Zresztą ktoś na forum rzucił teorię spiskową, że nicki na GOLu z dopiskiem NPC kiedyś przejmą maszyny i zaczną nam robić ruch na stronce, chyba idziemy powoli w tym kierunku hehe.
Aczkolwiek temat ożywiania zmarłych za pomocą technologii nie jest niczym nowym, jeszcze przed wielkim boomem na AI natknąłem się na newsa, że jakaś nowa technologia (teraz by to nazwali AI po prostu) pozwala ożywić zmarłego ze zdjęcia tworząc krótki z nim filmik albo jak była afera, że komputerowo wsadzili do nowego filmu jakiegoś aktora z lat 50. Zresztą w telewizorni śniadaniowej przypadkowo natrafiłem parę miesięcy temu na materiał, że rzeczywiście takie ożywianie jest coraz bardziej popularne, szczególnie przez ludzi w żałobie.
Ja jednak wolałbym tradycyjne zdjęcia, filmy i wspomnienia, coś czuję, że w takiej żałobie mógłbym ostro się uzależnić od tej technologii. W każdym razie nasza przyszłość rysuje się w bardzo ciekawych barwach, ale takich bardziej cyberpunkowych.
Teraz będzie można codziennie takie wątki zakładać i pozdrawiać jubilatów: https://www.gry-online.pl/spolecznosc/rocznice/
Konta szkoda usuwać, widzisz ile niezanonimizowanego ludu ostatnio zostało wybudzonych po latach przez niedawne dodatki i statystyki. Są momenty posuchy, ale dzięki włodarzom to miejsce ostatnio znów jakoś odżyło, póki jeszcze żyje i dycha to warto tu zaglądać. W końcu jesteśmy przedstawicielami jednego z ostatnich bastionów starego internetu, to wysoko postawiona poprzeczka. Poza tym nadchodzą nas ciekawe czasy, bo niczym Zion z Matrixa będziemy musieli przetrwać atak maszyn, a w takich długoletnich użytkownikach jest największa siła.
Zgadzam się, w sumie od tej serii zaczęła się ta jego druga "młodość", bo wcześniej znałem go głównie z gości gości i Asterixa.
Współcześnie to chyba właśnie francuskie potrafią jeszcze w temat nieobraźliwej komedii, chociaż nie wszystkie, bo niektóre potrafią przegiąć pałę bardziej niż te amerykańskie hehe. Ja bym zaczął przeglądać filmy z Christaniem Clavierem, taki trochę współczesny De Funes się z niego zrobił, więc na coś w tym temacie na pewno się trafi.
Nasze najgorsze wesele z 2017 może ci się też spodobać.
I jednym z niewielu, który brał udział we wszystkich zimowych edycjach, a przecież na wielu z nich nie odgrywaliśmy dużej roli. To tak w ramach głównego tematu tego wątku.
Ależ absolutnie, nadal się dziwię, że ludzie jeszcze klikają w takie rzeczy. Kiedyś były normalnie tytuły gier w nagłówkach i portal jakoś nie upadł. I nieraz się klikało, nawet w te newsy dotyczące gier, które się nie znało, bo tytuł wydawał się być intrygujący i z ciekawości warto było zajrzeć. A teraz mam swój określony wolny czas i nie chce mi się go marnować na zastanawianie, czy za "symulatorem przyszłości" kryje się Cyberpunk 2077 czy jakieś gówno 2D rozdawane za darmo na epicu. Ewentualnie jak wejdę w komentarze z poziomu forum to tam po treściach można się czasem domyślić o jaką gierkę chodzi, to czasem nabiję tego upragnionego klika.
Ale hej, i tak mogłoby być gorzej. To nadal nie jest poziom portali motoryzacyjnych, którzy co 2 dni walą newsa, że "ci kierowcy za tydzień muszą wymienić prawo jazdy, 500 zł mandatu", po czym się okazuje, że chodzi o kierowców z Bangladeszu.
No w Red Deadzie to się sprawdziło, więc jest taka szansa, że i tu będą chcieli poeksperymentować. Oczywiście bez przesady, kieszenie pewnie nadal będą nierealistycznie głębokie, ale kto wie czy w jakiś sposób nie będziemy ograniczeni.
Ja z biegiem lat coraz bardziej podziwiam, że komuś jeszcze chce się roztrząsać która część GTA była najlepsza. Przecież tego nie da się obiektywnie określić. Ta seria gier najlepiej wchodzi gdy jest się w wieku niewyżytego nastolatka biegającego po podwórku z kijem w ręku udającym karabin, który na pytanie co chciałbyś robić w przyszłości odpowiada, że chciałby być gangsta. Ja w tym głupim wieku byłem akurat podczas premiery piątki i mogę potwierdzić, że w moim pokoleniu krytykowanie tej gry to proszenie się o kłopoty. I przypuszczam, że starsi, którzy byli już za starzy na podnietę premierą piątej części, ale te 10 lat wcześniej byli młodzi tak jak my, tak samo reagują na krytykę San Andreas, choć przecież to są praktycznie te same gry tylko w innej grafice. Czwórki z wiadomych względów nie wymieniam, bo rzeczywiście nie była ona ukierunkowana na wspomnianą wyżej grupę odbiorców.
I z szóstką sytuacja też będzie wyglądała podobnie. Niby wszyscy będziemy się dobrze bawić, ale my starzy będziemy z zazdrością patrzeli na młodych, że nie zalewa ich żenada jak postać z kieszeni wyciąga RPGa.
Wracać może już tak często nie wracam żeby przypadkiem nie psuć sobie dobrych wspomnień.
Ale jako dawny fan gier ciężarówkowych nadal bardzo mnie boli, że przez wielkie zainteresowanie ETSem i ATSem tak rzadko wspomina się o serii Hard Truck, a zwłaszcza o pierwszej części, bez której w ogóle nie byłoby wspomnianych symulatorów. A przecież to jest ten sam silnik, te same zasady gry, nawet niektóre dźwięki zachowały się te same przez te wiele lat giernej ewolucji. A klimat drogi, zarządzanie firmą dużo lepsze niż w tych nafaszerowanych dodatkami produkcjach.
A skoro już jesteśmy przy Hard Trucku, to muszę wspomnieć o części zatytułowanej Apocalypse. Co zabawne, dopiero po latach odkryłem, że z powyższym Hard Truckiem nie ma ona nic wspólnego. Ale myślę, że i ona zasługuje do kategorii gier z tego wątku, bo z biegiem lat naprawdę doceniam zamysł świata postapokalipsy, w której głównym środkiem transportu (a także główną bronią) jest właśnie ciężarówka. Gdyby ruscy mieli więcej kasy, to naprawdę wyszedłby im jeden z niespodziewanych hitów, a tak przepadł gdzieś w otchłani i nie miał żadnych szans z gierkami ze świetnego rodu 2005.
A ze znajomymi na multi często wracamy do Wargame'a Red Dragon, jakoś przez Steel Division też wydaje mi się, że mało kto pamięta o tej serii.
Jak dla mnie większość nowych gier, które okazują się być jakimś wielkim niezrozumiałym hitem, określiłbym sławnym mianem "nie rozumiem fenomenu". Clair Obscury, Elden Ring, Hogwart, ta chińszczyzna z małpą, Indiana Jones z nową Mafią, patrzę na to wszystko i tak sobie myślę, że gdyby to wyszło w poprzednich dekadach, to te gry przepadłyby w czeluściach wśród innych wielkich premier. Ale że żem w nie nie grał, to siem nie znam.
A z tych ogranych to chyba dishonored bym wymienił z drugą i trzecią częścią najnowszego Tomb Raidera, gdzie akcja jest bardziej przesadzona niż w CODach.
Taki wątek nie może się przecież obejść bez AC Unity. A chętnie się pod tym podpiszę, bo to jest główny powód dlaczego nie trawię tej serii.
Łoezu, ile ja się nasłuchałem, że to najgorszy asasin, że czemu akurat zaczynam od tej technicznej klapy... No mankamenty były, szczególnie na premierę, także krytyka jednak była zasłużona (choć dzisiaj ludzie by to olali) ale klimat, mapa i granie jak to w ubisofcie naprawdę zacne. Ale skoro to jest ta nieudana część, to uznałem za średniaka i przeszedłem do innych części. Tymczasem dwójka znużyła mnie powtarzalnością, a Syndicate tymi dwoma bachorami bawiącymi się w assassinów.
Po tym odpuściłem, niech się inni dobrze bawią, bo im bardziej bym w to wsiąknął, to pewnie ograłbym w końcu całą serię i zostałbym jedynym graczem na świecie, który uznałby Unity za tą najlepszą część, a aż taki wyjątkowy to ja nie jestem.
Ja wybaczam, dla mnie najgorzej i tak zestarzał się wpis rozpoczynający wątek. Według tamtych kryteriów Wąsek by się nie załapał wcale na igrzyska, tak samo inni olimpijczycy typu Maryna czy nasze biathlonistki, które naprawdę zaskoczyły swoimi wynikami.
Zresztą mało jest takich wstydliwych wyników, naprawdę dobrze się ogląda naszych na tegorocznej olimpiadzie. Idealny dowód na to, że jednak liczy się te uczestnictwo.
To były pierwsze igrzyska od wieków, gdzie medali bardziej upatrywaliśmy na lodzie niż na nartach, a tu przychodzi jakiś młodzian i wyskakuje medalowego hattricka ze skoczni normalnej, dużej i w drużynówce (no dobra, duety, ale dla mnie to drużynowe po upgradzie), czego nie udało się nawet Małyszowi i Stochowi. Tymczasem łyżwy znowu z plagą czwartych i piątych miejsc.
Jednak co sport narodowy to sport narodowy.
Pierwsze gorzkie żale dopiero za tydzień, a na GOLu już "z grobów umarli powstają".
Chciałbym polubić tą grę, i generalnie rozumiem tych, którzy ją polubili, no bo jednak Ubisoft ma ten budżet więc samo granie sprawia przyjemność, a to chyba najważniejsze.
A reszta jak to w Ubisofcie, piękna duża mapa oraz wiele absolutnie nudnych pobocznych misji i postaci z nieinteresującą fabułą. Teoretycznie wzorcowy ubisoftowy coop. Ale jednak 2 lata wcześniej dla tych samych kooperacyjnych graczy stworzono wyjątkowe wildlandsy. Więc co takiego się stało, że zamiast drugich wildlandsów dostaliśmy tak niedorobiony (bo premiera była bardzo zła) i monotonny produkt? Niby wszystko jest to samo, ale jeśli mamy porównywać, to nic nie jest zrobione lepiej niż w poprzedniczce. A chronologia misji to już istny chaos, brak narzuconej liniowości sprawia, że możemy ubić bossa żeby zobaczyć go jeszcze w następnej misji.
Już sama kooperacja wynudziła, nie chcę wiedzieć co stało się z graczami, którzy odpalili to samemu. Takie gry oprócz ostrzeżeń o epilepsji powinny mieć też ostrzeżenia o wymogu posiadania znajomych.
Kiedyś odliczało się dni do tego święta, ja w tym roku znowu bym zapomniał, dopiero ciężarówka z pobliskiej cukierni przejeżdżająca na pełnym speedzie niedaleko domu o 1 w nocy uświadomiła mnie, że dzisiaj oj się będzie działo. Na szczęście inni domownicy pamiętają, więc będzie co spożywać.
Czy to aby nie przypadek, że tłusty czwartek i ostatnią wieczerzę wspominamy w ten sam dzień tygodnia?
Ale sam przyznaj, czy to nie jest urocze, że społeczność, która wyśmiewała każdego kto zasięgał informacji z mainstreamowych źródeł, a zwłaszcza z telewizji, sama stała się niewolnikiem mainstreamowego medium nowatorskiego formatu, który na dodatek sam poszedł w ślady telewizji?
Tyle się naczytałem, żeby nie ufać jakimkolwiek mediom, żeby wyłączyć telewizor i włączyć myślenie, żeby nie zamykać się w bańce i nie pobierać informacji tylko z jednego źródła, tylko je weryfikować w innych miejscach. No i całkiem sprawnie części z nas to szło. Ale nagle Najman ubrał niebieską kurtkę, pojechał na ustawkę, której nie było i tak parę lat później część osób oszalała na punkcie dziennikarzyny co ciśnie ludzi od silniczków.
Także jeśli boli cię krytyka jakiegoś dziennikarza... no to raczej nie jest nasz problem, bo to nie jest zawód z dużym zaufaniem społecznym. A im będzie miał więcej fanatyków, im częściej będzie wyskakiwał z lodówki, tym częściej będzie musiał prostować ukochanym mitycznym silniczkom materiały ze swojej telewizji.
Parę świetnych niszowych gier poznałem nie dzięki steamowi, a właśnie przez GOLa, także choć te tytuły nic mi nie mówią, to słusznie prawisz nasz indykowy specjalisto.
Jednak druga sprawa to tak jak wszyscy wspomnieli czytanie takich treści. Ja bym nie czytał, bo już nie przeglądam newsroomu tak jak kiedyś, większość giernych treści teraz to ciągle jakieś afery, reklamy, problemy użytkowników reddita i wypowiedzi twórcy pierwszego fallouta lub clair obscura. Szkoda czasu. Czasem wejdę na newsa z forum przez sekcję komentarzy, ale nawet jeśli są, to wiadomości o niszowych tytułach nikt nie komentuje, więc i tak się nie wyświetlają.
2008 kojarzy mi się z ostatecznym końcem epoki II wojny światowej w grach. Nietypowe Call od Duty ostatnie przed erą współczesności i przyszłości oraz świetna (szczególnie pod względem technologicznym) kontynuacja historii żołnierzy z Brothers in arms, której kontynuacji się nie doczekamy (mam nadzieję, że to stwierdzenie akurat źle się zestarzeje).
A sam rok chyba najsłabszy z całej dekady. GTA IV wspomina się rzadko, głównie przez popularność piątki i nadchodzącej szóstki, a o Falloucie 3 zapomniałem ja sam po ograniu New Vegas.
Ten ale ma psychę, wielu sławnych nie dało rady, a ten poleciał jakby to był zwykły trening. Z taką psychą są duże szanse, że polskie związki nie stłumią tego talentu i nie będzie to jednosezonowiec jak Wąsek czy Stęki.
Stoch w świetnym stylu przejął pałkę po Małyszu, może i teraz szykuje nam się podobny scenariusz.
Większość sportów ma jakieś tam określone normy kwalifikacyjne, więc jeśli je spełniają, to dlaczego mieliby rezygnować z uczestnictwa? Polscy piłkarze pożerają tyle samo pieniędzy i jakoś nie rezygnują z wyjazdów na turnieje, chociaż co mecz robią nam wstyd na cały kontynent. Ale skoro mają prawo uczestnictwa i miliony fanatyków balona będzie i tak zadowolonych, no to czemu mamy im zabronić wyjazdu?
Tym bardziej, że olimpijczycy to czasem zwykli pracujący ludzie tacy jak my, którzy cały wolny czas spędzają na treningach swojego niszowego sportu by pokazać się światu właśnie raz na te 4 lata. Takim zawodnikom takie wakacje się należą, niech jeżdżą, promują, a nuż ktoś sprawi niespodziankę, wypromuje swój sport dla juniorów i rzeszy kibiców.
Wygląda jak zwiastun większego projektu filmowego, patrząc na jakość wykonania nie mógłbym doczekać się premiery.
Fajnie w końcu mile się zaskoczyć przy oglądaniu skoków. Żeby nie było, że to kobitkami będziemy się w przyszłości zachwycać, a męskie skoki odejdą w niepamięć.
Myślałem, że będę się nudził, w końcu igrzyska nie ogląda się dla sportów, które się dobrze zna, ale mimo to się wciągnąłem. Chociaż o to było łatwiej, bo tylu skoków jak kiedyś już nie oglądam, niesamowicie działa mi na nerwy szastanie belkami niczym w DSJ4 na trybie treningowym. Próbowałem wytrwać na ostatnich mistrzostwach, ale jak zobaczyłem co oni zrobili ze skokiem Domena to wyłączyłem to w pidu, niech się zapaleńcy tym emocjonują, ja poczekam na igrzyska.
Również dopiszę się do RDR2, ale tylko za to, że w trakcie ogrywania lubiałem często zerkać na treści i internetowe opinie dotyczące gry (a ogrywałem wyjątkowo jak na mnie świeżo po premierze, więc co dzień można było natrafić na coś nowego) i natknąłem się na jakiegoś GOLowego bezbożnika, który zaspojlerował co się stanie z Arthurem. To wspomnienie wymazałbym jako pierwsze, samej gry raczej nie, bo same wspomnienia podczas jej ogrywania są bardzo przyjemne.
do szefa na górze absolutnie nic nie mam, ale strasznie wkurwia mnie personel naziemny
Wychodzi więc na to, że to chyba jedyna firma na świecie, gdzie to właśnie CEO jest spoko, zazwyczaj to zwykli pracownicy dbają o dobrą reputację przedsiębiorstwa.
Chociaż tak do końca bym nie powiedział, w Starym Testamencie nieraz cierpliwość mu się kończyła i zsyłał ludziom powodzie i inne klęski. Na szczęście syn przejął część udziałów i na współę jakoś próbują ogarnąć to towarzystwo, niestety kierownictwo niższego szczebla niezbyt im w tym pomaga.
Taki trochę Obcy: Izolacja w I wojnie światowej. Gdybym nie grał wcześniej w Obcego, byłbym dużo bardziej przestraszony i jednocześnie zachwycony.
Potwór niestety zawodzi, generyczne straszydło, które gdzieś tam sobie biega, nawet za bardzo nie wiadomo gdzie, i raz na jakiś czas trzeba się z nim skonfrontować. Z początku straszył, ale potem większy niepokój się czuło gdy skończyło się paliwo w generatorze i nastały egipskie ciemności, wtedy naprawdę robił się klimat horroru. A klimatu tej grze akurat odmówić nie można, bo przechadzki po bunkrze i rozwiązywanie zagadek to naprawdę czysta przyjemność. Brakowało do tego tylko większej dawki samej Wielkiej Wojny, bo oprócz początku i notatek żołnierzy nie czuć, że dzieje się to akurat w tym czasie. No i lepszego voice actingu.
Niestety widać też, że pomysłu na zakończenie w ogóle nie było. Szkoda, bo im dalej w bunkier tym bardziej mi się podobało.