Oj, to się tyczy nie tyle adaptacji gier, co adaptacji w ogóle : D
'czemu przy ekranizacjach gier nie angażuje się ich twórców" No nie wiem może dlatego że są zajęci czymś innym? Na przykład tworzeniem kolejnej gry?
Obsadzenie Pascala w roli Joela było raczej dobrą decyzją ze względów marketingowych, ale co do reszty muszę się zgodzić. Powierza się znane marki osobom, które ich nie znają i nie rozumieją. Oczywiście, nie chcą, żeby produkt przyciągnął tylko fanów, bo na tym nie zawsze można dobrze zarobić, a poza tym są chciwi i chcą łatwych pieniędzy... tylko że bardzo często zatrudnia się ludzi, którzy podchodzą do projektu bardzo kreatywnie czym powoli zabijają potencjał całego projektu nawet jeżeli jakość produkcji jest dość dobra. Nie da się zarazić nowych widzów miłością do marki jeśli nie ma w niej tego, co zawsze stanowiło o jej sile.
Bo oni wszyscy w tym przemyśle filmowym mają ega większe niż cała nasza planeta i nie wyobrażają sobie zrobić porządnej ekranizacji 1:1, bo dla nich to jest żaden proces twórczy. Zawsze muszą zrobić "po swojemu" ze zmianami takimi jakie oni sobie wymyślą "bo tak im się podoba".
Przecież ekranizacja 1:1 nie ma sensu, dzisiejsze gry to czasem więcej filmu niż samej gry, po cholerę drugi raz oglądać to samo? 20 lat temu bym zrozumiał, ale nie w dobie obecnej technologii. Chyba tylko dziadkowie 50+ co nadal gry uważają za rozrywkę dla dzieci byliby z takiego seansu zadowoleni.
Jeszcze nowy God of War musiałby być wybitny, a daleko mu do tego. W dodatku w Hollywood za seriale odpowiadają jacyś showrunnerzy, a na tym stanowisku najczęściej są obsadzani oszolomy z silnymi zaburzeniami psychicznymi.
Filmowcom tak wychodzi tworzenie ekranizacji gier, jak ludologom tworzenie własnych gier, żeby udowodnić jakie to szybkie i łatwe xD
Poruszył ciekawą kwestię, też ciężko mi zrozumieć czemu osoby odpowiedzialne za wykreowany świat w grze czy jej mechaniki nie są chociaż stałymi konsultantami przy tworzeniu scenariusza oraz jak to powinno mniej więcej wyglądać. I pewnie dlatego często dostajemy takie barachło, oczywiście wiadome że to musi być produkcja trochę inna i zawierać jakieś elementy które również przyciągną osoby które nie interesują się grami. Ale jednak głównymi odbiorcami będą gracze i to oni powinni być motorem oraz priorytetem takich produkcji, a udanych na rynku jest naprawdę bardzo mało.
Za przykład może posłużyć może nie jakieś bardzo wybitne kino, ale dwa ostatnie filmy z Mario nad którymi bardzo intensywnie czuwało Nintendo i efekt był genialny. Ja jako gracz i ogromny fan gier z wąsatym hydraulikiem byłem w pełni usatysfakcjonowany dwoma filmami, a szczególnie Galaxy które tak mi się spodobało że kupiłem kopię do swojej kolekcji filmów.
Może to nie gra, ale pasuje idealnie do jego wypowiedzi: Avatar od Netflixa. Pierwszy sezon był dobry, bo byli zaangażowani oryginalni twórcy. Potem były "różnice twórcze" i mamy chujowy drugi sezon.