Kto powinien być brany pod uwagę przy ekranizowaniu gier? Zdaniem Christophera Judge'a odpowiedź jest prosta, ale na razie branża i tak nie zwraca na nią uwagi.
Ekranizacje gier to do dziś kontrowersyjny temat. Z jednej strony przyzwyczailiśmy się, że w tym segmencie potrafią powstawać produkcje naprawdę świetne, jak chociażby serialowy Fallout. Z drugiej, wciąż do widzów trafiają także „dzieła” takie jak adaptacja Halo, która niezbyt przypadła fanom do gustu.
Skąd taki rozstrzał? Zależy to od wielu czynników, ale jednym z nich jest pewnie szacunek do materiału źródłowego. Najgorzej odbierane ekranizacje gier to często te, które oryginał traktowały z dystansem lub czasami nawet z wyższością. Te najlepsze są zaś często efektem pasji względem pierwowzoru. Dlaczego więc nie oddawać tych produkcji w ręce ludzi najbardziej zaangażowanych w gry, które doczekują się ekranizacji?
Takie pytanie zadał sobie ostatnio nie kto inny, a Christopher Judge, czyli głos Kratosa z serii God of War. Aktor poruszył temat adaptacji gier podczas Fan Expo. Wyznał wówczas, że sam nie rozumie podejścia wielu studiów do ekranizowania znanych tytułów.
Moim problemem ze wszystkimi adaptacjami gier jest to, że masz tę już istniejącą, odnoszącą sukcesy markę… i pierwsze co robisz, to nie zatrudniasz nikogo kto jest z nią związany.
Judge wytłumaczył, że nie chodzi mu przy tym jedynie o aktorów, lecz o całą resztę ekipy. Wymienił chociażby scenarzystów gier, którzy przecież przez lata pracowali nad ekranizowanymi tytułami. Ich długie zaangażowanie na pewno przełożyłoby się pozytywnie także na serial bądź film na bazie gry, Jako przykład bardziej aktorskiego przypadku, Judge podał zaś chociażby The Last of Us.
The Last of Us – kocham Pedro, ale czy byli lepsi niż obsada z gry? Widziałem odczyt na scenie, który wykonali. To było niesamowite.
Wszystko to sprawia, że aktor sam nie dowierza, iż nikt nie zdecydował się na powierzenie pracy nad ekranizacją ludziom, którzy stworzyli samą grę. Szczególnie w przypadkach, gdy mowa o bardzo wiernych adaptacjach.
Nie rozumiem, czemu po prostu nie wezmą tej obsady, tych scenarzystów, szczególnie, gdy będą robić odcinki, które ujęcie po ujęciu odtwarzają samą grę. Gdy serial Amazona został w końcu zaakceptowany i zapowiedziany, a oni nie zatrudnili żadnego ze scenarzystów God of Wara… Co wy sobie myślicie? Ci goście siedzieli w tym świecie 20 lat, ale ktoś inny sprawdzi się lepiej?
Tak żywiołowa reakcja Christophera Judge’a spodobała się wielu odbiorcom. Szczególnie, że aktor nie gryzł się w język i bardzo bezpośrednio uderzył w dotychczasowe decyzje producentów ekranizacji gier. Czy jednak kiedyś ta sytuacja ulegnie zmianie? Być może, ale na razie nie żyjemy jeszcze w takich realiach. Póki co, możemy co najwyżej liczyć, że twórcy kolejnych seriali i filmów na bazie naszych ulubionych tytułów będą podchodzić do oryginałów z szacunkiem.

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.