Jak wyobrażaliście sobie internet przyszłości 10-15 lat temu?
Czy udało Wam się przewidzieć obecne trendy? Co dzisiaj wywołuje u Was efekt wow a co Was najbardziej zawiodło?
10-15 lat wow. Ja myslalem, ze gdy internet raczkowal, ze bedziemy te 15 lat pozniej jak w Ready Player One. Ze nie bedzie internetu w postaci stronki www. Te pare godzin w miesiacu na ktory mi pozwolili rodzice mialem konkretnie zaplanowany zanim wlaczylem modem. Uzywalo sie programow, ktore sciagaly strony do offline czyatania. Ja najczesciej sciagalem tez patche do gier. Pamietam jakis do Fallout mial 1,2 MB na moim modemie 56k to bylo jakbym dzisiaj sciagal 20GB. Sciagalem na raty przez kilka tygodni programem, ktory potrafil wznawiac pobieranie. Nie bylo jeszcze komorek.
To co jest dzisiaj dla tego dzieciaka wtedy to by bylo sc-fi.Tak jak dla mnie jak ojciec mi opowiadal, ze mieli lawke w szkole na srodku pojemnik z tuszem i pisal zaostrzonym gesim piorem bo po wojnie malo kogo bylo stac na pioro wieczyste. Dla mojego ojca, ktory pamieta czasy jak tylko duze firmy mialy prad to dopiero jest sc-fi teraz. Moja mama nie raz i nie dwa nam opowiadala jak jej elektryzowali wioske i co to bylo jak ktos kupil telewizor i cala wies przybiegla zobaczyc.
Ja liznalem koncowke komuny i pamietam codzienne wylaczania pradu i siedzenie przy lampie naftowej. Nie narzekam bo w porownaniu z innymi to i tak moja rodzina zyla dobrze za komuny. Nie dlatego bo ktos byl w partii tylko ojciec mial prace ktora byla porzadana i duzo osob rozliczalo sie z nim kartkami bo pieniadze wtedy nie byly nic warte bo i tak bez kartek nie kupiles.
Zanim tu sie rozpisze na epopeje to tak naprawde intenet otworzyl sie dla mnie wraz z wejsciem modemow SDI od TPSA. Pamietam, ze dzielilem z sasiadami z 2 blokow. Chyba nas bylo 10 osob. Bylo to wolne zwlaszcza w szczycie po pracy no i kazdy chcial zarchiwizowac internet. Kazdy praktycznie mial kieszen na dysk i z nim chodzil po kumplach i sie wymienialo grami/programami i zdjeciami golych bab.
Mnostwo rzeczy nie przewidzialem. Ja siedzialem na irc (komunikator tekstowy) i pamietam wojenki studentow z ludzmi co siedzieli na modemach tpsa. Uwazali nas za pospolstwo i banowali jak mogli, kick z kanalow to byla norma. Przez to wchodzilem na angielsko jezyczne kanaly i w ten sposob szlifowalem moj jezyk. Gdy weszlo gadu-gadu i ludzie nim sie zachwycili to ja to olalem bo juz od kilku lat siedzialem na ircu i mnie to juz nudzilo powiem szczerze. No, ale wkrotce tez musialem zalozyc gadu-gadu bo mieli ja wszyscy. Pamietam ukrywanie sie przed jedna ciotka bo ona pisala z wszystkimi jak tylko widziala, ze jest zalogowany. A potrafila nawijac godzinami. Pamietam jak wchodzil internet na komorki to myslalem a po co to ? GPS , mapy to byla dopiero piesn przyszlosci. Sciaganie tapety z jakas laska kilka minut nie wygladalo dla mnie jak super ficzer.
Ogolnie ja nie przewidywalem socjalny aspekt intenrnetu. Preferowalem oko w oko kontakty. Nikt sie kiedys nie przyznawal, ze poznal sie z kims w internecie. To byl obciach i uwazane bylo za cos wstydliwego.Moja kuzynka dopiero po latach sie przyznala, ze swojego meza poznala w internecie, a nie ta bajke ktora wszystkim opowiadali. Dzisiaj ponad 60% znajomosci powstaje w internecie. No, a instagram to najwieksza randkowa strona na swiecie. Nie przewidzialem popularnosci moja klasa,facebooka. To znaczy wiedzialem, ze w stanach i co to jest. No, ale nie wiedzialem, ze tak bedzie popularny w Polsce i na swiecie. Byl okres, ze w pracy jak nie miales fejsa i nie byles na grupach w whatsapp to praktycznie nic nie wiedziales co sie dzieje w firmie. Zreszta do dzisiaj tak jest.
Kiedys internet tez byl madrzejszy. Wikipedia to narzedzie, ktore przyspieszylo nasz rozwoj conajmniej o 40-50 lat. Tak jak pirackie wymienianie sie pracami naukowymi https://sci-hub.pl/, ktore wszyscy oficjalnie potepiaja (nieoficjalnie wszyscy uzywaja), ale bez ktorej nauka rozwijala by sie mega duzo wolniej.
No, a teraz mamy poza kanalami naprawde fajnymi i interesujacymi totalne guano. Kiedys bylo wiecej diamentow, a teraz jest morze guana i od czasu do czasu jakis diament.
Tik Tok, rolki, wszelkie autorytety internetowe to rak mozgu.
Przewidziałam - zalew reklam, 10-15 lat temu już działało google ads i było do przewidzenia, że ktoś chce zarabiać na wyświetleniach treści, ot kolejna powierzchnia reklamowa.
Nie przewidziałam - że to Facebook będzie platformą do przewijania reklam, a nie strony internetowe. I to mnie zawiodło, prawie nie widuję treści znajomych, tylko reklamy i sugestie profili do obserwowania ludzi, którzy mnie nie obchodzą.
Że prawdziwe życie przeniesiemy tak mocno w świat wirtualny, że w pewnym momencie będziemy zmuszeni potwierdzać tam swoją prawdziwą tożsamość za pomocą dowodów osobistych. Nie wiem czy być dumnym, że w tak młodym umyśle miałem takie trafne SF wizje, no ale cóż, powoli te wizje zaczynają się spełniać.
Ale nie przewidziałem, że jeszcze przed tą erą przyjdzie nam pracować i uczyć się zdalnie. Ale nie żałuję, będę mógł opowiadać dzieciom, że droga starego do szkoły A.D 2020 to były 2 kroki z łóżka do komputera i odpalenie discorda.
Ciekawi mnie co się stało z tematem zapachów przesyłanych przez internet. Była wzmianka około 2010 roku a może nawet i wcześniej.
Facet wąchał zapach przez jakiś kabel z specjalną końcówką. Możliwe, że nawet w TV o tym mówiono.
Przez ten czas to już powinno być dość powszechne ale może jednak nie było opłacalne.
ps. Ten zart SS to chyba w teleexpresie powtorzyli.
Tak.
Efekt 😲wow a zarazem zawiodło, to pieniądz. Jak bardzo się stał elektroniczny, wirtualny, nie namacalny, i jak traci na wartości i na swojej prawdziwej fizycznej formie.
Dla wielu, jak będzie jakaś awaria internetu i brak prądu, to zostają bez pieniędzy, bo pieniądz jest "w chmurze". Za bardzo zaufaliśmy temu, przez bycie wygodnym, leniwym i przez "brak czasu".
Pytanie co następne, co dalej.
Na pewno nie tak, jak wygląda obecnie. :P
Chyba niczego nie prorokowałem... chociaż pewnie jak wiele osób, widząc postępujące zidiocenie i zgównowacenie portali i przejmowanie internetu przez sociale, z czasem zacząłem przeczuwać najgorsze. Ale nie, tak na poważnie i z dużym wyprzedzeniem to chyba nie spodziewałem się obecnego zalewu smrodu i gówna. Popularyzacja internetu uczyniła mu niestety wiele złego.
Jakoś za szczególnie w tedy się nad tym nie zastanawiałem. Ale jakbym miał się zastawiać to na pewno nie wyobrażałem sobie go jak teraz. Czyli wszem obecnej coraz większej cenzury pod chyba każdym możliwym kontem i to nawet od tej strony co by się człowiek nie spodziewał.
Ja jestem zupełnie rozczarowany tym, co się stało.
Jak patrzę na ten cały cringe ludzi nagrywających pseudośmieszne rolki pod kliknięcia.
Jak fenomen "każdy może być artystą i publikować" maksymalnie szybko odwrócił się przeciwko faktycznym artystom
Jak internet obnażył jak durne mamy społeczeństwo i tylko łudzę się, że mimo wszystko wszędzie jest podobnie
Jak początkowo internet był głównie "elitarny" a ludzie jakoś potrafili odgraniczyć real od internetu, to internet był faktycznie dobrym źródłem wiedzy, a ludzie tworzyli tam treści powiedzmy w skrócie z poczucia misji, chęci dzielenia się wiedzą. Tak potem ludzie zaczęli mówić "lol" w prawdziwym życiu i przeniosła swoje życie do internetu, jednocześnie nadal pozostając ciemnymi technicznie (a wręcz bardziej, czasem mam wrażenie) a jednocześnie każdy chce z niego mieć głównie zarobek, co przyniosło ostatecznie jeszcze gorszy skutek.
Nie wspominając o gigantycznym rozwoju wszelkiej patologii, patostreamów, wznoszenie patusów na piedestał, tworząc świat, gdzie nie potrzeba nawet ćwierci talentu, bo wszystko można marketingowo przepchać i wygenerować.
Nie sądziłem, że internet zrobi tak wielki śmietnik i ludzie okażą się być tak prymitywni.
Kiedyś człowiek z dostępem do internetu czuł wolność, a teraz wręcz przeciwnie - jest tylko uzależnienie i patologia.
Ach, no i wszelka clickbaitoza - widoczna nawet tutaj, na forum. Kompletnie nie ma znaczenia jakość newsa, byle tylko ktoś kliknął....pomyśleć, że kiedyś tu ganiano za niewłaściwy tytuł wątku 🤣
Już teraz głośno mówi się, że obecne pokolenie pierwszy raz w dziejach, jest głupsze od poprzedniego. To jest przykre.
W ogóle kiedyś było chyba tak, że co głupszym nie chciało się dużo pisać w sieci, teraz to raczej tym ogarniętym się nie chce...
NIe wydaje mi się, żeby w przeciągu ostatnich 10-15 Internet jakoś straszliwie się zmienił. Jest więcej clickbaitów
Że nie będzie stron gdzie się pobiera pirackie gry lub że będzie cały internet monitorowany w taki sposób, że jak cokolwiek się złego zrobi to automatycznie wyłapuje rzeczy i nagle po jakimś czasie policja przyjeżdża. Jedynie poza prędkościami co się zmieniło to więcej zaokrągleń, proste interfejsy, WIĘCEJ REKLAM w każdym kroku, więcej gier gdzie trzeba pobrać zamiast instalować z płyty i coraz więcej weryfikacji wieku.
To nie jest najlepiej postawione pytanie, to w tytule wątku. Ludzie nie potrafią rzetelnie ocenić swoich prognoz sprzed 15 lat. Ktoś może cały dzień chodzić i opowiadać, że Polska wygra 3-0, a już następnego dnia jest święcie przekonany, że "przecież mówiłem, że przegramy".
15 lat temu:
- nie znałem Instagrama
- nie znałem Netfliksa
- nienawidziłem youtube'a za półamatorskie vlogi noname'ów
- konsumowałem internet na PC, a nie na mobile
Podejrzewam, że moje ówczesne wyobrażenia o przyszłości internetu sprzed 15 lat były więc u podstaw błedne i już 10 lat później były kompletnie inne. Pewnie koło 2011 roku spodziewałem się, że internet dalej będzie się popularyzował, że będzie skuteczniejsza walka z piractwem internetowym, może jakaś delegalizacja torrentów, pewnie spodziewałem się rozwoju gamingu przez platformy typu Steam, ale chyba szybszego, niż się odbył (nadal mamy jeszcze pudełka częściowo), a jednocześnie pewnie nie śmiałem marzyć, że będzie tyle platform legalnego streamingu do seriali czy sportu.
Raczej nie mam tendencji do przewidywania rewolucji w przyszłości, więc co najwyżej spodziewałem się jakiejś ewolucji formuły www, wizualnie. Raczej nie spodziewałem się klęski stron internetowych (które w tym czasie zdążyły eksplodować i powoli już implodować), raczej widziałem świetlaną przyszłość dla GOL i forum GOL.
Myślę, bo może po prostu o tym wiele nie myślałem, że moje wyobrażenia o internecie w 2011 roku były w dużej mierze po prostu błędne: prawdopodobnie nie spodziewałem się rewolucji mobile, rewolucji video, rewolucji social mediów czy rewolucji AI.
Trochę inaczej wyglądałyby te oceny w 2016, czyli w gruncie rzeczy można powiedzieć, że pomiędzy 2011 a 2016 wydarzyło się dużo więcej redefiniujących zdarzeń, niż między 2016 a 2026 (mimo AI).