Pijacie jabole?
Kiedyś kultowe, dzisiaj już trochę zapomniane, ale nadal do kupienia. Mamy tu miłośników wina za mniej, niż 10 zł? Robią robotę lepiej, niż te z wysokiej półki za kupę kasy. Ostatnio trafiłem w Dino na Shoguna za jakieś 8 zł i jak na tak niską cenę schłodzony był bardzo dobry, ale bezlitosny. Faktycznie napis na etykiecie o błyskawicznym ścinaniu nie kłamał, odcięło zasilanie po jednej butelce.

Zależy kto co nazywa jabolem-) piję te trunki codziennie.
Takiego prawdziwego nigdy nie piłem, ale w młodości kolega robił swoje. Straszna siara, tylko tam gówna brakowało.
Mamy tu miłośników wina za mniej, niż 10 zł?
czasem promocja na fresco 1+1 widze ze robi ze mnie żula bo wychodzi mniej niz 10 zl za butelke :P
Rozumiem, ze ktoś sięgał po to w latach 90-tych jak w kraju bieda była straszna, ale dzisiaj idzie kupić prawdziwe wino za 30zł, wódka chyba też kosztuje coś koło tego (nie pamiętam, nie piłem od lat).
Jaki jest sens pić takie popłuczyny?
Jakie 3 dni - od 12 do teraz wypiłem litr rumu i trzeźwy jestem. Czas na wódkę.
Edit Kto w ogóle pije wino. Nic nie kręci. Myślałem że jabol to trunek mniej jak 40 vol.
Raz tylko pilem prawdziwego jabola, kiedy jeszcze browar w Tenczynku robil wina owocowe.
Produkowali wiele smakow siarkofrutów, cala lokalna zulernia pila te lokalne przysmaki.
Dla mnie to jedno z najgorszych wspomnien alkoholowych, syf jakich malo, jak szybko weszlo, tak szybko wyszlo.

Polecam także 😎 Niedawno taniej wyrwalem
Nie ma już jaboli... Kiedyś były komandosy, patykiem pisane, leśne dzbany...
Jak byłem młody to uważaliśmy tego komandosa za jakąś miejską legendę. W sensie każdy o nim słyszał, ale nigdzie się tego nie dało kupić. Przynajmniej u nas. U nas były cherietty, pokusy, goliaty, leśne dzbany, lipy z miodem, sangrije (te trzy ostatnie nawet wtedy mi smakowały), ale komandosa nigdy nie widziałem.

Jakoś w okolicy matur były ze dwa letnie sezony gdy razem ze znajomymi sięgaliśmy po trunki ze stajni Agropol. Chyba najpopularniejszy był smak owoców leśnych albo innych jeżyn. Do tego „woda z farbka” czyli coca-cola marki Euroshoper, która kosztowała w Albercie chyba z 60-70gr za 1.5l butelke i świat był nasz. ;)
Czasy wspominam miło, ale jeżeli chodzi o jabole to dzisiaj bym się już tego nie napił. No może łyka w ramach eksperymentu i z ciekawości żeby sprawdzić czy jeszcze rozpoznaję smak. Piliśmy to bardziej z braku „laku” i funduszy niż z własnego wyboru. :p
Tylko raz i z 15 lat temu, wypiłem najtańsze wino, które kosztowało z 5 zł w sklepie osiedlowym, nie było złe, ale pić to codziennie to nie bardzo.
Walić tego Shoguna, kiedyś w dino można było dorwać za tą samą cenę Snajpera, który smakował lepiej (choć oczywiście smakował to raczej za dużo powiedziane) i nic po nim nie było, a ten shogun to trucizna jakich dużo na tej półce sklepowej, na której stoi. Producent chyba ten sam, może im się tymbark wiśniowy skończył i przenieśli się na caprio, może dlatego zaliczyli taki regres.
Pijacie jabole?
Jezu, to teraz rozumiem dlaczego Ty na konfę chcesz głosować i z uni wychodzić. Ty dzieciak jesteś.
Towarzyszu
Bo prawdziwy radziecki człowiek odcina zasilanie strzałem w potylicę.