Jaka popularna rzecz z waszego dzieciństwa kompletnie was ominęła?
Wszyscy grali w jedną grę, oglądali jeden serial, zbierali jakieś karty albo mieli konkretny gadżet, a wy… nic. Co było "wszędzie", ale jakoś nigdy nie trafiliście do tego pociągu?
1. Wszyscy mieli Pegasusa, a ja miałem Atari, więc siłą rzeczy już nie mogłem mieć Pegasusa. Nie był to dla mnie problem, bo tu się grało w to, u kolegów w tamto, ktoś miał już PC i tam w jeszcze coś innego, ale w kwestii niektórych gier z Pegasusa byłem i jestem wykluczony.
2. Nie oglądałem Big Brothera, bo ojciec uważał, że telewizja robi siano z mózgu i mieliśmy tylko podstawowe kanały. Czułem się przez to w szkole tak wykluczony, że po prostu powtarzałem na ślepo, że ja też za Gulczasem, Klaudiuszem i Manuelą, nawet nie wiedząc, jak oni wyglądają...
Kabel od prodiża i Dragon Ball. Z tym drugim nawet próbowałem się polubić, ale to zawsze była dla mnie wyjątkowo debilna bajka, więc hype train z czasów RTL7 mi zupełnie odjechał.
Tak się zastanawiam co mnie mogło ominąć, ale zbytnio mi do głowy nic nie przychodzi choć trochę rzeczy pewnie by się znalazło jak u każdego. Chociaż pamiętam że wszyscy jarali się takimi programami telewizyjnymi jak Bar jeśli dobrze kojarzę, ja może widziałem kilka minut tego i wydało mi się to tak nudne że nigdy więcej się tym nie zainteresowałem. Kiedy wszyscy o tym nawijali dookoła, to ja nawet nie wiedziałem o czym mówią.
Pegazus, Atari, PlayStation mnie ominęły, bo po co, skoro syn chrzestnego zmontował rodzicielce składaka nie mam pojęcia jakiego, na którym też śmigały gierki z dyskietek ;)
Furby w dzieciństwie też mnie ominął, za to już za dorosłości wyniosłam takowego z urodzin Pana P. i nadal dumnie stoi na półce, pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dziękuję <3
Mnie ominął fenomen Harrego Pottera, nie czytałem wtedy, ani nie oglądałem tego, by po latach zostać fanem uniwersum hp
wszyscy koledzy oglądali macgyvera i drużynę a, rozmawiali o nich w budzie, a ja nie miałam polonii 1 i stałem obok jak debil nie wiedząc o czym gadają ;(
1.Miałem Pegasusa i PC, potem już PSX. Ominęły mnie wszelkie Amigi l, Atari i inne Commodore czy ZX Spectrum.
2. W życiu nie widziałem nawet pół odcinka Przyjaciół.
3. Ominął mnie Świat według Bundych. Nie wiem czy widziałem w życiu jeden odcinek xd
Strony typu nk - o ile widziałem samą stronę główną to nigdy nie korzystałem i nawet nie zakładałem konta. To samo GTA 1 i 2 gdy były dostępne do kupienia w "normalnych cenach" i najzwyklejszej konsoli Xbox.
MTV, RTL7 inne kanały zachodnie. Mieszkałem na takim zadupiu, że jak TVN nie śnieżył to było dobrze. MTV żałuję do dzisiaj, bo to musiało być megafajnie dorastać z taką stacją.
Ominął mnie Dragon Ball. W miejscu, w którym mieszkałem nie dociągnęli kablówki i nie miałem RTL7. Dlatego byłem jednym z nielicznych dzieci, które nie znikało z boiska na seans w domu. Wiedziałem co to jest, ale było mi przykro, że nie mogą uczestniczyć w tym fenomenie. Dragon Balla nadrobiłem dopiero jak byłem juz pełnoletni. Obejrzałem Dragon Balla i Dragon Ball Kai. Później jeszcze kilka odcinków Super.
Pierwszą konsolę kupiłem sobie dopiero w okolicach 2016 roku
Cartoon Network i Viva z najlepszych czasów gdy leciały Bezele :(
Posiadanie któregoś Playstation(poza PSP dużo później). Chciałem mieć PSX ale rodzice uznali że PC lepszy, bo uniwersalny. W sumie dobrze wyszło :)
Granie w CS, Quake 3, Enemy Territory. Za dużo dobrych gier SP by tracić na to czas ale też internet miałem dość późno.
Nie oglądałem DB. Na kilka miesięcy przed pojawieniem się tego w 2000 roku straciłem dostęp do RTL7 gdzie oglądałem masę Anime(choć wtedy mówiło się bajki) i zapewne polubiłbym tę bajkę ;) również skoro jarałem się Tygrysią Maską czy Yattaman itd.
Niekoniecznie. Ja też jarałem się się Yattamanami, Tygrysią Maską i resztą Polonii1. Załapałem się nawet na popularność Czarodziejki Z Książyca. Ale od Dragon Balla zupełnie się odbiłem.
Cała era minecrafta i innych gameplayów z popularnych wówczas gierek na YT. Nie interesował mnie ani sam jutub, ani oglądanie jak ktoś gra, wolałem samemu sobie pograć, nawet jeśli miałem 10 razy mniej gier niż teraz. Potem jakoś to zrozumiałem i sam zacząłem takie rzeczy oglądać, ale youtubowa scena wyglądała już wtedy zupełnie inaczej.
Ale gdy ja polubiłem się z YT to inni poszli o krok dalej i zaprzyjaźnili się z social mediami, a fazę na te uzależniające gówno ciężko mi zrozumieć nawet dziś. Znaczy patrząc na to dzisiaj uważam, że w tamtym czasie to akurat miało jeszcze jakiś swój urok, więc przez ten mój bojkot trochę fajnego contentu mi jednak uciekło, ale hej, przynajmniej uczucie żenady na widok mojej gimnazjalnej działalności ograniczyłem tylko do GOLa.
Dragon Ball, Harry Potter.. chyba tyle. Nie jest źle.
Tamagotchi i te wszystkie japońskie bajki-seriale typu Tsubasa, Yattaman, Dragon Ball, Pokemon czy Gigi. Od dziecka nie trawiłem szeroko rozumianej współczesnej japońszczyzny i tak mam do dzisiaj (sushi też nie lubię).
-Dragon Ball (nie mieliśmy RTL7).
-Kiepscy, wszyscy w mojej klasie powtarzali hasła z tego serialu ja w ogóle nie wiedziałem o co chodzi. Moi rodzice tego nie oglądali. Kiedyś w końcu u kolegi zostałem zmuszony do obejrzenia odcinka do obiadu, cała jego rodzina rechotała, a ja nie rozumiałem kompletnie jak kogoś to może śmieszyć. I tak mam do dziś xD.
-Granie w piłke, bez kitu. Wychowywałem się przy turbo patologicznym osiedlu gdzie jak się nie było "swoim" to jedyne co można było dostać to w pysk. No i ja nie byłem swój bo byłem z domu jednorodzinnego (że przez wiekszość lat 90 to była prawie ruina to jeden ch...) a nie z bloków. Szkoła w rejonie też miała bardzo złą sławę więc rodzice mnie wysłali do innej, no i dzięki temu miałem kolegów na zupelnie innym osiedlu. Wszystko to spowodowało że mam awersje do tego typu sportów xD
-Rambo, Rocky
edit: Rambo ku**a, oczywiście chodzi mi o Rambo
Rocky'ego też nie widziałem jeszcze :P
Amstrad/Schneider i Atari ST (chronologicznie)
mialem w sumie wszystkie platformy oprocz tych dwoch :D
Wczesna era Internetu (przed 2004 rokiem), a w tym również czasy największej popularności takich komunikatorów jak Gadu-Gadu. No i brak polskiej wersji Cartoon Network w czasach jego świetności w drugiej połowie lat 90.
Moda na czapki-wpierdolki i odzież Prosto / Stoprocent. Na moim osiedlu co drugi chłopak musiał mieć dresową bluzę kultowej marki i czapkę z prostym daszkiem, żeby "mieć szacunek". Kompletnie odjechał mi ten hip-hopowy pociąg wizualny, bo wolałem chodzić ubrany w zwykłe proste dżinsy i normalne t-shirty bluzy