Jaka opinia jest prawdziwa, ale społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe, żeby ją zaakceptować?
Nie chodzi mi o zwykłe „unpopular opinion” w stylu „ananas na pizzy jest dobry” albo „nie lubię psów”.
Bardziej o rzeczy, które Waszym zdaniem są prawdziwe albo przynajmniej bardzo prawdopodobne, ale powiedzenie ich głośno kończy się zwykle oburzeniem, wyśmianiem albo natychmiastowym przypisaniem człowieka do jakiegoś obozu.
Coś, o czym myślicie: „za 20-30 lat to będzie oczywiste, ale dzisiaj jeszcze nie wolno tego powiedzieć”.
Może dotyczyć społeczeństwa, związków, wychowania dzieci, pracy, technologii, polityki, kultury, pieniędzy, edukacji - czegokolwiek.
Jedyny warunek: spróbujcie uzasadnić, dlaczego uważacie, że to prawda, a nie tylko wrzucić najbardziej kontrowersyjne zdanie, jakie przyjdzie Wam do głowy.
Zobaczymy, czy ten wątek dożyje drugiej strony.
edit:
Trochę chyba odwróciłem niechcący, ale wiadomo o co chodzi.
A masz tak że dwie: Polska to przeciętny europejski kraj, małżeństwa gejów od dawna powinny być legalne i nic nikomu do tego.
Że Ziemia jest płaska i zatruta chemtrejslami oraz rządzona przez tajny rząd człekokształtnych jaszczurów zwanymi Reptilianami.
1. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
2. Nic ci się nie należy, bo się urodziłeś.
Ta takie dwa triggery zwłaszcza w rozmowach z młodym pokoleniem.
Nie zgadzam się. Szacunek do drugiego człowieka powinien być podstawą w naszym codziennym życiu a nie jakąś nagrodą dla ludzi z którymi są zgadzamy, których polubimy - którzy na niego zasłużyli. Dopiero startując z pozycji szacunku do drugiego człowieka można zjeżdżać do absolutnej jego utraty.
Dla mnie, to raczej: "Na utratę szacunku możesz sobie zasłużyć"
To w sumie zależy od tego, po którą definicję szacunku sięgniemy bo są dwie.
Albo za słownikiem jest to podejście do rzeczy godnych uznania, to wtedy trzeba sobie zasłużyć, albo w potocznym rozumieniu traktowanie innych tak jak samemu chce się być traktowanym, choć tutaj prawidłowym określeniem jest traktowanie kogoś z godnością.
Opinia: swiat glupieje w tempie wykladniczym. Cos, co kiedys by nie przeszlo, obecnie akceprowane jest przez (glupie) tlumy. Co w tym najgorsze? Otoz teraz mozna sie z tym nie zgadzac, albo wrecz protestowac. Ale przyjdzie czas, gdy owe tlumy same z siebie rzekna: no i wuj z tym. Popatrzmy na wiecej kotkow i AI kotkow. Byleby bylo krotko i kolorowo. Problemy? Oj tam, daleko od nas.
Czyli zgodza sie, ale przejda nad tym do porzadku. I rak sobie bedzie spadac
A masz tak że dwie: Polska to przeciętny europejski kraj, małżeństwa gejów od dawna powinny być legalne i nic nikomu do tego.
Twoje ulubione studio developerskie też używa AI do tworzenia gier.
Po prostu ma na tyle instynktu samozachowawczego, by się do tego głośno nie przyznawać. Ale za 20 lat już będzie o tym mówić otwarcie.
Z AI to w ogóle jest burdel, bo może oznaczać wszystko albo nic.
Czy jak wrzucę compilation error do google, i widzę rozwiązanie podrzucone przez Gemini (nie muszę szukać po stackoverflow), to jest już przesadne używanie AI?
Czy jak IDE (autocompletion) podpowiada mi jak dokończyć linijkę, tak jak robiło to 15 lat temu (ale teraz bazuje na Copilocie) to jest przesadne używanie AI?
Czy jak wrzucę LLMowi listę URL i powiem "we wszystkich linkach zamień port na 10443" to jest już przesadne używanie AI? (mógłbym to zrobić ręcznie, strata czasu).
Czy jak mu powiem "wygeneruj mi teksturę do wnętrza kubka herbaty, który będzie stał w rogu sceny i niekoniecznie da się do niego zajrzeć" to jest już używanie AI? Czy jak sobie oszdzędzę dosłownie 2 minut w photoshopie, to jest przesadne używanie AI?
Czy jak w photoshopie użyję "generative fill" do zapełnienia dziury w teksturze, to przesadne używanie AI?
Generalnie te protesty i oburzenie są zabawne, bo AI jest i będzie absolutnie wszędzie - jako naczelny hater nie jestem tym zachwycony, ale takie realia.
Fotowoltaika się opłaca
Samochody elektryczne mają większy sens niż się wszystkim wydaje
Z autami elektrycznymi jeszcze chwilę to zajmie, bo technologia ledwo co weszła w faze dojrzałą, a rynek ma sporą inercję.
Jak niedaleko mojego rodzinnego domu budowali nową linie kolejową, to też była garstka bardzo głośnych protestujących, była to zdecydowana mniejszość, bo większość była za budową, ale tamci byli tak wokalni, że aż o nich w gazetach pisali jako o sprzeciwie lokalnych mieszkańców. Doszło do tego, że wręcz ludzie zaczęli rozważać kontrmanifestację.
Pozycja Polski na świecie w XX wieku.
Wraz z masą mitów i przekłamań w stylu
że druga wojna światowa była o Polskę, wspólność narodowa polaków w okresie międzywojennym, iż Anglia i Francja w 39 nas zdradzili, że mieliśmy samochody i przemysł samochodowy przed wojną, że po wojnie mieliśmy "własne" auta, czy że byliśmy "bogatym" krajem z mocną armią po takie pierdołki jak że Fiat to polska marka i to fiat był najpopularniejszą u nas marką przed 2WŚ
I długo jeszcze wymieniać..
Kiedy zostaną zwalczone te mity? pewno nigdy bo nikt się nie przyzna bo narodowość runie :P
Teza: W dzisiejszych czasach powinno się przywrócić karę śmierci
Uzasadnienie - każdy kto miał w rodzinie osobę chorą, która musiała spędzić czas w szpitalu miał szansę zauważyć, że życie człowieka jest g.. warte - ludzie umierają, a odpowiedzialni za organizację odwracają głowę lub wzruszają ramionami.
Każdy kto padł ofiarą przestępstwa też to mógł zauważyć.
Śmierć ludzi zabitych na drogach przez pijaków i ćpunów, śmierć ludzi z powodu braku opieki zdrowotnej, brak opieki nad osobami starszymi powszechnie się toleruje (lub potępia się tylko słownie i na bezsensownych cichych marszach życia - z których bandyci i ich adwokaci się śmieją).
Dlaczego wobec tego nie toleruje się śmierci kogoś kto stanowi realne zagrożenie i za kogo jeszcze trzeba płacić? Dlaczego politycznie poprawni, oderwani od życia hipokryci, siedzący za płotami i budką ochroniarza mają tu decydujący głos?
Patrząc z innej strony - ludzi przybywa i brak zasobów jest coraz bardziej widoczny. Prędzej, czy później ktoś zacznie redukować "popyt". Wprowadzenie tu i tam powszechnej eutanazji (niewyobrażalne jeszcze w czasie, gdy rejestrowałem się na tym forum) jest tego potwierdzeniem. Jeśli określenie "kara śmierci" jest nieakceptowalne to może po prostu "eutanazja bandytów" (definicja bandyty do ustalenia).
spoiler start
chciałeś dyskusyjnej opinii, to masz ;)
spoiler stop
Każdy pociąg seksualny inny niż umożliwiający płodzenie potomstwa jest dysfunkcją organizmu.
Jesteśmy bardzo skomplikowanymi maszynami które powstały na drodze miliardów lat kumulowania ulepszeń.
To że to już nie są nasze czasy. Nasza epoka skończyła się a żyjemy w przyszłości naszych dzieci.
mało popularna opinia, z którą nikt się nie zgadza, a jakże prawdziwa.
Pisząc „dzieci” miałem na myśli istoty 10 letnie, to w ich epoce żyjemy, w ich czasach.
Osoby które urodziły się w 2026 roku, gdy będą pełnoletnie będą żyły w całkiem innych czasach.
Dlatego uważam że nam się wydaje że to nasze czasy, a tak naprawdę to początek innej ery.
Nikt nie jest gotowy to zaakceptować i mało kto w to wierzy, a tak jest.
Może jakbyś dookeślił kogo wrzucasz do tego worka, jak rozumiesz "czasy/epokę", to bardziej przychylnie patrzyłbym na to stwierdzenie, ale tak podane jest po prostu pustosłowiem, czymś co brzmi intrygująco i nic więcej.
Bo widzisz, można spojrzeć na temat tak, że każdy z Nas ma swoje czasy (rozumiane ściśle jednostkowo, od momentu narodzin i osiągnięcia stanu świadomości do momentu śmierci, ewentualnie do utraty stanu świadomości). Ja mam swoje i Ty masz swoje nawet wtedy, gdybyśmy urodzili się w tym samym miejscu i tym samym czasie. Każdy z Nas zbiera indywidualnie doświadczenia, otaczają Nas różne sytuacje (bo każdy z Nas ma swoją perspektywę tych samych zdarzeń) i kształtują inne wpływy, które dochodzą do Nas w różnym czasie i różną intensywnością (dostęp do Internetu jest tu świetnym przykładem). Świat każdego z Nas jest różny - zawsze (nawet mając wspólnych rodziców)! Jednocześnie jako istoty tworzące społeczności potrafimy kreować wspólną rzeczywistość, czy to w mniejszy czy większy sposób narzucamy pewne normy i zachowania, tworzymy wspólnie rzeczy, które w danym momencie historii świata można jasno wskazać. Ale nadal, Twój 1995r. będzie zupełnie innym punktem czasu niż mój (nie wspominając już o kimś z Ameryki czy Afryki), a tym samym Twoja pula tych punktów czasu utworzy sumarycznie inny obraz życia (inny "Twój czas") niż u każdego innego człowieka, który świadomie żyje własnym życiem.
Podsumowując, pojęcie "nasze czasy" nie ma żadnego sensu bez doprecyzowania. Im więcej osób włączysz pod pojęcie "nasze", tym bardziej ogólny obraz dostaniesz - to jak iloczyn zbiorów, tylko wspólne elementy.
Tematem miało być: „opinia jest prawdziwa, ale społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe, żeby ją zaakceptować” i taką opinię moim zadaniem zaprezentowałem.
Każdy z nas uważa że żyje w „centralnym punkcie”, że to jego czasy. Twierdzisz że każdy ma swoje czasy, tak zgadzam się z tobą, większość ludzi tak uważa.
A ta moja „opinia” jest właśnie taka że w dzisiejszych czasach większość się myli, wypiera to i nie chce zaakceptować tego że jest inaczej.
Każdy buduje swoje życie przeżywa go i dla niego jest ono ważne i znaczące. Tyle że to co dzieje się teraz na świecie, w technologii i społeczeństwie, co nam wydaje się ważne i znaczące, a to takie nie jest, za 100 lat nikt nie będzie opisywał tych czasów jak my, Nikt ich tak nie zapamięta. Ludzie będą pamiętali te czasy jako początek nowej ery. Nie wiem jak będzie się nazywała, ale będzie to era w której zmieni się balans na świecie, zmieni się sposób życia, a AI inaczej ustawi nas w społeczeństwie. To będzie wielka zmiana, na miarę rewolucji przemysłowej czy elektryfikacji.
Więc dlatego piszę że żyjemy w czasach naszych dzieci, bo dopiero jak one będą dorosłe zostanie to skonsumowane i osiągnie swój szczyt. To już nie są nasze czasy, choć uważamy inaczej, to już kolejna epoka która się zaczęła, a tylko nam się wydaje że nadal żyjemy w „naszych czasach”.
Ci co teraz są młodzi i nowocześni, gdy dojdą do starości, nie dostaną kontynuacji „ich czasów” tylko obudzą się w świecie diametralnie innym.
To jest niewygodna opinia z którą ludzie się nie zgadzają, nie akceptują tego że ich złote czasy to już przeszłość, nie chcą tak myśleć, co nie zmienia faktu że to prawda.
Teraz lepiej rozumiem, co miałeś na myśli, mimo to, pozwól, że wyrwę sobie zdanie z kontekstu:
To będzie wielka zmiana - będzie!
My nadal czekamy na ten przełom, który faktycznie zapoczątkuje nową erę, ale jeszcze go nie ma (i wątpię, by był on bezpośrednim następstwem ostatnich lat działań w tym zakresie). Tylko dlatego nie mogę się zgodzić, że ta Twoją opinia jest zgodna z tematem.
"będzie!"
Ta zmiana już następuje, tylko ja tak jak inni jeszcze nie jestem tego świadomy :)
Ja pozostanę przy swoim zdaniu. Moje doświadczenia z AI, jeżeli chodzi o pracę wyraźnie wskazują że mniej więcej rok temu weszliśmy w nową erę, która oczywiście będzie się nadal rozwijała i zmieniała wszystko, choć większość z ludzi udaje że nic się nie zmieniło.
No i znowu wracamy do kwestii perspektywy, bo przy moich "pracach", nadal AI nie ma żadnego sensownego wykorzystania choć regularnie daje "jej" szansę 🤷
No cóż, czas pokaże ✌️
Ja nie chcę ustalać czy to dobrze czy źle, bardziej mi chodzi o to że dawny świat odszedł już w niepamięć, nadszedł nowy, tylko jeszcze udajemy ze tak się nie stało :)
No właśnie dlatego nie osiągniemy konsensusu, bo to czy AI zmieni społeczeństwo (myślę o stałych zmianach) zależy tylko od Nas i póki ludzie żyją świadomie własnym życiem, to zawsze tak będzie. Nie widzę sytuacji żeby w kolejnych, wskazanych w temacie, 20-30 latach musieć być częścią tego. Jak człowiek chce, to zawsze znajdzie alternatywę. Tak samo do tej pory żyją ludzie, którzy zupełnie nie korzystają ze smartfonów czy komputera (nie tylko starzy).
Owszem, AI jest obecne i jest to zmiana, to nie ulega wątpliwości, ale nie dotyczy ona wszystkich i mimo wielkich nakładów, nie jest (przynajmniej jeszcze) na tyle istotna z punktu widzenia świata. Możliwości potencjalnie są ogromne. I dobre i złe rzeczy mogą nadejść wraz z jej rozwojem a raczej jej rozwinięciem. Ale epokowego przełomu nie widzę. Może nastąpić lada moment, ale jeszcze go nie ma.
Coś, o czym myślicie: „za 20-30 lat to będzie oczywiste, ale dzisiaj jeszcze nie wolno tego powiedzieć”.
Przespaliśmy możliwość cofnięcia antropomorficznych przyczyn zmian klimatycznych.
ps. czy w tym kontekście nie powinno być "antropogennych przyczyn"?
Że wszędzie ludzie są tacy sami, tylko polityka i religia dzielą ich na tyle by się wzajemnie napierdali... a nie, czekaj, przecież ludzie tego nigdy się nie nauczą haha.
To może coś nawiązując do ostatniej mody panującej na golowym newsroomie: Pokolenie Z wcale nie odpowiada za największe problemy dzisiejszego świata.
Wirtualna rzeczywistość i roboty dokonają rewolucji w sferze seksu w takim stopniu, że obecny kwik feministek to jest pikuś.
nie wolno obrażać i poniżać w jakiejkolwiek formie innych Użytkowników Forum (w tym pracowników i współpracowników firmy Webedia Polska SA), czyli publikować postów oszczerczych i napastliwych, naruszających dobra osobiste lub wolność obywatelską, propagujących, popierających i/lub głoszących nietolerancję, ksenofobię, przemoc, nienawiść czy dyskryminację na tle rasy, wyznania, orientacji seksualnej, płci itp.;
Że Ziemia jest płaska i zatruta chemtrejslami oraz rządzona przez tajny rząd człekokształtnych jaszczurów zwanymi Reptilianami.
Prawdziwa opinia to taka, że jesteś szarym praktycznie nic nie znaczącym organizmem.
Za 100 lat nikt o Tobie nie będzie pamiętał więc tak się nad wszystkim nie spuszczaj.
Gdyby nie było praw i kar to cała masa ludzi by grabiła, wykorzystywała i krzywdziła drugiego człowieka.
Każdy Cię okłamie jeżeli będzie mógł na tym skorzystać w jakimś wymiarze.
Nie istnieje coś takiego jak altruizm.
To nie korporacje, a gracze są winni wszelkich wyciętych zawartości z gier, dlc, early accesów, podnoszenia cen, końca pudełek/płyt i innych złych praktyk dzięki którym korpo zarabia na nich jeszcze więcej.
To, że korpo jest chciwe i ma głupie pomysły to nie znaczy, że gracze powinni iść i brać od nich wszystko jak leci. No ale potem pojawia się argument "moja kasa to sobie z nią robię co chce" i dziękuję, dobranoc. Cierpią wszyscy gracze :)
Tak w sumie to ja mam też problem z gadkami w stylu "korpo jest wszystkiemu winne". Bo bardzo wygodne przykrycie prawdy, że to ludzie są wszystkiemu winni. Bo to mityczne korpo to nic innego jak zbiór ludzi, a każdy z nich chce zarabiać więcej "bo mu się należy". Mniej więcej.
Generalnie wszystkiemu winna jest tylko i wyłącznie ludzika chciwość. Na każdym szczeblu.
1. Państwa narodowe. Widzę w zachodnich społeczeństwach coraz większy poziom świadomości. Mam przeczucie, że w najbliższych dekadach mit państwa jako konstruktora dobrobytu będzie upadał i ludzie coraz bardziej będą sobie zdawać sprawę, że żyją w totalitarnym społeczeństwie pod przykrywką demokracji w której to i tak w najważniejszych aspektach jak polityka monetarna, relacje międzynarodowe, kontrola już niemal każdego aspektu życia wyborcy nie mają nic do powiedzenia. Tak jak 500 lat temu chrześcijanie wierzyli w to, że gdy oddadzą oszczędności życia księdzu to trafią do nieba tak dzisiaj większość uważa, że podatki służą temu by społeczeństwo kwitnęło (szkoły, drogi, usługi publiczne etc...) a nie widzą prawdziwego celu jakim jest budowanie wielkiej machiny zbierającej kapitał polityczny na każdym kroku, indoktrynacji, regulacji, dzielenia społeczeństwa na wieczne wojny które odwracają uwagę: lewica vs prawica, kobiety vs mężczyźni etc, oraz wszechobecna idiotokracja, która to sprzyja demokracji, gdzie ten który więcej krzyczy uznawany jest za tego który ma rację. Jednym słowem, to co zawsze, dążenie do wolności. Jako, że kasta rządząca nigdy nie oddaje swej władzy dobrowolnie, bez rewolucji się nie obejdzie.
P.S Potrzeba czasu by generacja boomerów odeszła w zapomnienie. To oni są najbardziej sceptyczni. Pokolenie milenialsów dostrzega, że coś jest nie tak ale dalej żyją w przekonaniu, że "to kwestia wyboru partii" a nie strukturalnych zmian w architekturze systemu. Pozwolę zacytować słowa Randolph Bourne: "Starsi są zawsze optymistyczni w swoich poglądach na teraźniejszość i pesymistycznie odnoszą się do przyszłości, zaś młodzież jest pesymistyczna wobec obecnego stanu rzeczy i wspaniale pełna nadziei jeśli chodzi o przyszłość. A nadzieja ta jest dźwignią postępu - można byłoby powiedzieć jedyną dźwignią postępu."
2. Człowiek konsument. Tak jak wyżej mam wrażenie, że coraz większa ilość osób dostrzega, że masowy konsumizm do którego zostaliśmy wychowani przez system jest drogą donikąd. Zawsze gonimy za szybszym samochodem, lepszą pracą, większym domem, wakacjami w coraz to bardziej egzotycznych miejscach czy żony z większymi cyckami. Jakość nad ilością i spokój ducha nad wieczną gonitwą.
3. Mógłbym jeszcze dodać masową utratę wiarygodności pieniądza fiducjarnego.
Ukraińców nikt nie chce w UE pomimo ich szantażu. Cywilizowanym krajom jest potrzebny bufor bezpieczeństwa (ziemia niczyja) między kulturą zachodu a dziczą wschodu.
Jest to po prostu krok konieczny w pierwszej fazie integracji (oczywiście wystartowanie go, bo rozwiązanie problemu zajmie minimum 10 lat), jak się go ogarnie to pójdzie z górki. Koniec końców, mam nadzieję, że się uda, choć pewnie trochę to zajmie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Downsa-Thomsona
Poszerzanie dróg, budowanie wielopasmowych przelotówek itd. w centrach miast* nie ma żadnego sensu, generuje tylko olbrzymie koszty i praktycznie żadnych korzyści.
*Mowa o większych miastach i dotyczy to dróg miejskich, drogi tranzytowe poza centrami miast, takie jak obwodnice, autostrady itd. rządzą się innymi prawami.
W sumie jak rzadko udzielam się na socjalnach innych niż to forum, o ile można je w ogóle uznać za media społecznościowe, tak ostatnio mi się to zdarzyło i właśnie w wymienionym temacie.
Sam jestem kierowcą, ba nawet lubię prowadzić, ale najlepiej w trasie albo po mieście nocą. Ale ja naprawdę nie rozumiem co siedzi niektórym ludziom w głowie, zalicza się ich często do grupy określanej jako przyspawanie do fotela, pomiary, badania, doświadczenia z innych krajów jasno pokazują, że dokładanie pasów ruchu i poszerzanie dróg w miastach nic nie daje a jedynym rozwiązaniem na koki jest ograniczenie liczby aut (np. przez połączenia kolejowe w systemie Park&Ride), a ci dalej się upierają, że nie, tym raz to na pewno zadziała inaczej. Trochę jak z komunistami przekonanymi, że myśmy jeszcze nie mieli prawdziwego komunizmu i jak oni wprowadza to tym razem zadziała.
Bycie w ciąży jest bardzo męczące, poród jest ciężkim przeżyciem, wydalenie łożyska jest de facto wydaleniem wytworzonego organu i krwawienie po porodzie to gojenie się wielkiej rany w środku, a opieka tylko we dwoje to akrobacje. Mnóstwo matek wymaga później opieki psychologicznej (ojcowie również), nierzadko antydepresantów. Temat wyszedł jakiś czas temu w wątku o 800+, zaś artykuły pokazujące te ponure strony rozmnażania się są często komentowane jako zniechęcanie do macierzyństwa, a to po prostu brutalna prawda :P
GOL dojrzał, zdziadział, skapcaniał. Mamy tu poważną dyskusję, każdy wygłosił kulturalnie swój hot take, nikt nikogo nie obraża, nikt nawet nie napisał nic szczególnie głupiego albo odklejonego, każdy wymienił się swoim zdaniem, a reszta zaakceptowała.
Gdyby podobny wątek był stworzony 10-15 lat temu to pewnie skończyłoby się mocną gównoburzą, kilkoma banami, skasowaniem wątku, pojechaniem po rankingu, zakończeniem przyjaźni, być może ktoś poniósłby jakieś straty materialne w prawdziwym życiu.
A dzisiaj? Człowiek czyta cały wątek dyskusji i ani razu nie zastanawia się nad wejściem na czyjść profil żeby sprawdzić czy od zawsze był odklejeńcem czy tylko ostatnio. Smutne co czas robi z ludźmi :D
O to coś mnie ominęło. Ale widzę, że w numeracji tylko 5 posta brakuje więc to chyba jakiś pojedynczy przypadek :D
kazdy jeden furras powinien zostac poddany leczeniu psychiatrycznemu
o i hobby horsing tez
Ja znam taką jedną i zastanawiam się czy gdy ją ujawnię za kilka miesięcy to czy ludzie uwierzą patrząc na to jak są ciemni i niekumaci.
Kiedyś cRPG oznaczało cumputer RPG by odróżnić je od TTRPG (table top), ale dzisiaj raczej pod tym skrótem zalicza się classic computer RPG, czyli gry RPG na komputer, pośród których fundamentu nie ma elementów zręcznościowych oraz są produkcjami w stylu zachodnim.
End of Topic bo sie podniece a w moim wieku nie wypada.
A właśnie sobie gram w Immortal nekrofilem, zobaczymy czy przejdę bez monetyzowania. Klimat ta gierka ma, graficznie ładnie jak na darmówkę, są znajome postacie - NPC, fajnie że fabuła jest kanonicznym uzupełnieniem tego co się działo między Diablo II a Diablo III.
No i pamiętajmy, to, że ktoś uważa ją za dobrą grę wcale nie oznacza, że uważa za dobrego RPG. Przykładowo ja lubię skyrima jako symulator turysta na odprężenie gdy chce pograć w coś causalowego gdzie nie musze się specjalnie wysilać (jako alternatywa dla GTA, ETS itd. a nie BG3 czy POE2) ale i tak uważam go za absolutnie beznadziejnego RPG.