W sumie to już tylko cztery miesiące zostały do premiery, zleci szybciej niż się wydaje. Niedługo pewnie trailer 3 i lepiej się będzie czekać. My PS5 standard bieda edition jest ready.
Nawet teraz w weekend oglądałem urywki z ikonicznych scen z JP i słuchałem jednej z najlepszych muzyk, jakie stworzył człowiek - "Welcome to Jurassic Park" Johnna Williamsa.
Smutek.
https://youtu.be/BaHE0UmxSfo?is=eR1CY6pz6CZFpbgT
https://youtu.be/E8WaFvwtphY?is=7CUHjtSh7EcXyo9o

Muszę pochwalić Ubi za świetną edycję podstawowej wersji, tyle że w tej Launch Edition - nie jak 99% innych gier same pudełko, płyta i jednostronicowa ulotka season passa, tylko spora mapa i nieduży, ale uroczy artbook. Można?
Zna ktoś jakiś dobry piracki euro dance, coby wkręcić się w klimat nadchodzącej gry?
Idealna gra na lato, idealnie też wejdzie po ogrywaniu Gothic Remaku, co by trochę odpocząć od jakże szlachetnego drewna i tej męczarni z pierwszych godzin.
Ależ kibicuję Konganom by zezłomowali herbaciarzy, boję się jednak że ci gdzieś wymęczą jakiegoś kalafiora na remis, a potem w dogrywce. Obym się mylił, obym się mylił.
Animacja wspinaczki jak w Spider Manie na Atari.
Mi wystarczyłoby tylko lepsze wchodzenie na jakieś skały w górach, bo Morgan to niesamowity emeryt w tym temacie i byle górka jest dla niego Everestem.
Sobota do 15 w pracy, praca w terenie, teren smaży się w słońcu, przy życiu trzyma mnie tylko woda i myśl, że koło 16 będę w Górniczej Dolinie i próbował nowozdobyty miecz Strażnika.
Nadrobiłem ostatnio to dzieło, które w mojej opinii wcale nie jest takie genialne jak niektórzy mówią. Dalej robi wrażenie od strony technicznej (choć też zdarzają się dziwnie niechlujnie narysowane elementy), jednak fabularnie to taki sobie twór, gdzie wrzucono za dużo polityki i zrobiono z niej zbyt ważny wątek - który koniec końców okazuje się mało ważny - a wszystkie te rozkminy transhumaniczne, którymi ludzie się tak podniecają też są potraktowane jakoś po łebkach i zamknięte w paru dialogach. W ogóle ten film jest zadziwiająco chaotyczny i czasami ciężko było mi śledzić i nadążać za przyczynowo - skutkowością tego co działo się na ekranie. O wiele lepiej oglądało mi się go jako teledysk do King of my Castle.
Lotro to jedyne MMO w które zagrałem w życiu i bardzo ubolewam że to właśnie MMO, bo pomimo surowej oprawy graficznej, nie sposób odmówić twórcom pasji i powołania do życia książkowego wręcz świata, przyjemnie innego niż wizja Jacksona. Doszedłem z Shire gdzieś za Wichrowy Czub, niestety byłem już za słaby na dalsze przygody i do dziś żałuję. Kiedyś obejrzę ten materiał.
Chyba sobie walnę dziarę Zelnicka z tymi sentencjami. Teraz wiem co chcę w życiu robić i jak to osiągnąć.
Po piętnastu godzinach gry Gomez łaskawie wyjął swe berło i uczynił mnie swoim chłopcem na posyłki, na co zgodziłem się klęcząc.
Tak w ogóle polecam granie bez mapy (szkoda mi na nią rudy było/jest) i orientowanie się na własną rękę, można fajnie się zgubić i zawędrować w różne miejsca, no i docenić projekt mapy.
Możliwość strzelania z długiego łuku, który znalazłem w nadmorskiej jaskini, do której dotarłem uciekając przed zębaczami z nurtem rzeki i spadając z kilku wodospadów, to było małe katharsis. Eksploracja rządzi w tej grze.
Tyle ludzi pisze że już kończy grę, a ja nadal snuję się jako niezrzeszony nigdzie gołodupny Myrtańczyk, ze znaleźnym toporkiem i kilkunastoma strzałami w kołczanie (ostatnio wczytałem grę, gdy w pojedynku z Krwiopijcą dwa razy nie trafiłem i zmarnowałem pociski xp). Jakie to jest odświeżające po tych wszystkich nowożytnych grach.
Mam zwykłe PS5 i u mnie to chyba nie działa - w trybie 60 lub więcej klatek obraz tak samo rwie i gra się do rzyci, a gdy wrócę do tych 30 to jest płynniej i stabilniej. Może faktycznie dopiero na Pro nabiera ten patch sensu.
Mnie trochę boli potraktowanie bariery - w oryginale ona tylko czasem przypominała o sobie, większość czasu (o ile dobrze pamiętam) pozostawała niewidoczna i każda jej emanacja robiła efekt wow, nawet miała chyba swój charakterystyczny dźwięk, a tu mieni się cały czas i w sumie jest taka.. meh.
Oby w nadchodzących patchu uprościli tą minigierkę lub zostawili wybór, kto jak chce grać - spoceńcy niech sobie dłubią przy tych zameczkach, be my guest, i niech się potem chwalą światu swoją wybitną inteligencją, inni niech dostaną coś co szanuje ich czas, ale nadal oferuje odpowiednie, uczciwe wyzwanie - bo jak mam wykonać ponad 50 wyuczonych ruchów, by coś otworzyć, to ja za takie coś dziękuję - jeśli będę potrzebował gry logicznej, odpalę Talos Principle, a nie dłubał wytrychami w Goticzku. W KCD też poszli ludziom na rękę z zamkami, bo na konsolach stworzyli upierdliwego potworka.
Coraz bardziej podoba mi się ten remake, ale gdy wydałem 250 sztuk rudy na naumienie się pozyskiwania skór (chciałem skóry gadów, ale sam Drax w dialogu powiedział, że ich mało w Kolonii, więc odpuściłem), ale jak mi krzyknęli za skórę wilka DWIE rudy, to zrobiłem rage quit, nie ściemniam - i jak tu żyć pod tą barierą?
Lepiej nauczyć się pazurów?
Działa wam zadanie dostarczenia wody dla zbieraczy w Nowym Obozie? Mam ją, zagaduję tych nierobów ale nie ma odpowiedniej linii dialogowej. Wersja PS5 jakby co.

Właśnie wróciłem z RTV AGD ze swoją kopią, Goticzek na półkach w sklepie i za ladą, jakby komuś nie doszła wysyłka i może, to niech uderza właśnie tam.
Przyjemnie zapowiada się ten weekend - teraz tylko przeżyć roboczodzień, potem odbyć wycieczkę po sklepach, zgarnąć pudełko, jakieś dobre piwo i witamy w kolonii. A jak jeszcze cały weekend przepada deszcz, którego tak brakuje, to już w ogóle będzie pięknie.
Chyba tylko na Golu ludzie są gotowi tak drzeć szaty nad króciutkim wprowadzeniem do gry. Pierw przeczytałem komentarze i spodziewałem się jakiejś abominacji, a dostałem po prostu zwykły filmik prezentujący zręby historii w której będziemy brali udział. Dość dynamiczny, konkretny, zagrany przyzwoicie i mnie interesuje jak będzie wyglądało to co po nim.
Oj, widać że premiera remaku podgrzewa u niektórych emocje :)
Ufam, że w piątek po prostu pójdę do któregoś z ME lub innego RTV i po prostu wezmę pudełko z półki. To nie jest jakaś premiera, na którą rzucą się postronni ludzie i powinny być jakieś kopie.
Nie wiem czy jest jeszcze jakiś inny wątek dla górołazów, więc zapytam tu.
Planuję wypad w Tatry Słowackie i jak wiadomo, konieczne jest ubezpieczenie. Gdzie najlepiej je wykupić? Można gdzieś u naszych ubezpieczycieli czy trzeba u ichnich?
Ta mapka to fejk jak życie norfika, ale znalazłem coś takiego i nie powiem, wygląda to dziwnie.. realnie?
https://youtu.be/zVmTjZ4pBks?is=Xe7QXR4opfyLDlnh
Mnie też kupili ostatnim materiałem i w piątek wysupłam z sakiewki należne bryłki - chociażby po to, żeby pochodzić po Starym (teraz bardziej nowym chyba) Obozie do "old camp theme" i przypomnieć sobie te uczucie bycia najniższym pomiotem w łańcuchu pokarmowym Kolonii.
Muszę więc sprawdzić co robi ta łatka, ale mam zwykłe PS5 więc nie wiem, czy cokolwiek pomoże :)
Zrobili coś z oświetleniem? Chyba to mój główny powód że pożegnałem się z grą - sprawiała radość podczas dnia, a na siłę grałem wieczorną/nocną porą, bo nie lubię przeczekiwać czasu w grze.
Dodatek po tylu latach od ostatniego to niemałe wydarzenie i bardzo dobrze że powstanie, ale: jeśli będzie to po prostu nostalgiczny mission pack na mechanikach i tym samym szkielecie co W3 + dwa stare dodatki, to zawsze będzie to lepsze niż brak trzeciego, ale jednak chciałbym żeby trochę przypucowali tu i ówdzie, dodali jakieś swieżynki, zaskoczyli czymś więcej. Licznik w W3 zatrzymał mi się koło 500nej godziny już dobrych parę lat temu, parokrotnie próbowałem wrócić i doceniam tą enhanced wersję, ale mimo wszystko teraz już trochę ciężko gra się w tą wybitną poza gameplayem grę. Biały Sad rozgrywam jeszcze z przyjemnością, a chwila w Velen i czar trochę pryska.
Oczami wyobraźni widzę taki symulator stridera na pograniczu, a w nim takie zadania:
- Hobbitom przewrócił się wóz z mąką. Przenieś pięć worków i wypij z nimi ale.
- Wykuj miecz dla elfa obozującego pod Bree.
- Zbierz piętnaście czarodziejskich kwiatów dla maga znad rzeki i pomóż mu uwarzyć miksturę na potencję.
- Zagadaj do hojnie obdarzonej przez naturę karczmarki, która ma 1,40 wzrostu.
- Zagraj w gwinta. Ach, wait..
To z pewnością. Taki Sanderson ma małą armię ludzi - "redaktorów", przez których przepuszcza pierwsze wersje swoich powieści.
Rób w międzyczasie kanał na yt - kiedy będzie gotowy to pewnie ząb sam już odrośnie.
Rozumiem, ale zakładasz jakieś fleksowanie się tą wiedzą, o patrzcie, zaraz wam opowiem jakiś nieznany szczegół z życia godowego stwora z wczesnego triasu, ależ jestem ponad wami. A po prostu ktoś może to wiedzieć i sprzedać jako fajną ciekawostkę - i w sumie w czasach obecnej idiokracji, gdy ludziom każe się na mapie Polski pokazać Szczecin, a ci paluchem stukają pod Częstochową, dla mnie taka wiedza jest bardziej wartościowa niż ta nieszczęsna Ekstraklasa :)
Jeśli ktoś by mi sprzedał tego typu "ciekawostkę" to uznałbym go za fajnego gościa, któremu chciało się dowiedzieć czegoś więcej niż pogoda na dziś czy kiedy startuje Orange Ekstraklasa (czy co tam teraz ją sponsoruje). Absolutnie nie przydaje się to w codziennym życiu Tobie podobnych zjadaczy chleba, ale lepiej coś takiego wiedzieć niż nie wiedzieć - życie na planecie Ziemia które znamy to mały promil tego co się na niej wydarzyło i uważam, że warto mieć to na uwadze. Potem można iść jeść chleb również.

Mój niespełniony Święty Graal z dzieciństwa, pierwszy numer tego czasopisma i okulary 3D do oglądania obrazków w środku. Pozostałe numery miałem w sporej liczbie i nawet udało się zbudować świecący w ciemności szkielet T - Rexa - mieli dać także skórę na niego (cokolwiek by to było) i pamiętam, że była jakaś afera z powodu, że jej w końcu nie dali, choć może to jakaś miejska legenda tylko.
Kilkaset może nie, ale wyginęły te 65 milionów lat temu, a władały na ziemi koło 150. Czego czepiasz się tym razem?
Akurat rzeczywistość jest coraz bardziej zielona i powrót tak nie boli - w porównaniu do wracania po Bożym Narodzeniu, gdzie dopiero można poczuć się depresyjnie.
Muszę się pochwalić, że w końcu ubiłem dwa koszmary które na półtora roku wyłączyły mnie z tej wspaniałej gry - Godskin Duo. Podchodziłem dziesiątki razy i chlastały mnie na trzy razy, czasem udało mi się dojść do kolejnej fazy ale i tak gryzłem piach. W majówkę zainstalowałem ER, przypomniałem sobie jak się w ogóle porusza (po półtora roku przerwy trzeba było), i z pomocą fantoma Bernharda i garnków snu te dwie białe szmaty padły. Dziękuję, koniec chwalenia się. Idę dalej, świat jest piękny.
Soulsy bez dwóch zdań. Dekadę z hakiem temu gdy byłem w primie fascynacji nimi, pamiętam jak podczas nocek w szitpracy umilałem sobie długie godziny rozmyślaniami nad ich światami, opisami przedmiotów, albo właśnie co mnie czeka gdy już w z tej szitpracy wrócę i któreś soulsy odpalę. Dobre czasy.
Jeśli swoją nową produkcję zareklamują "Gra weteranów ze studia Spiders", to znów prosta droga do bezrobocia.
Mieli ten potencjał jak piszesz, ale ile można czekać na jego rozwój? Redzi odpalili się przy drugim Wieśku i dziś są zaraz za Rockstarem, więc jak najbardziej można.
Znacie jakiś dobry poradnik to tej gry, bo zacząłem ostatnio grać, a że nigdy nie grałem w nic karcianego oprócz "Wojny", to trochę jeszcze się w niej gubię - mimo iż metodą prób i błędów udało mi się wygrać kilka rozdań.
Ciężko tą grę ocenić, bo z jednej strony wygląda dobrze, jest klimat, są jakieś pomysły (te edykty), z drugiej jednak widać biedę w animacjach, koślawe hitboxy, drewno w walce, nachalne momentami fleszbeki z W3. Mapa sprawia wrażenie płaskiej i zewsząd otoczonej górami - blokadami, ale może nie być to złe. No i ta cena. Sam jestem ciekaw, co z tej produkcji wyjdzie.
Dla mnie Black Flag to przede wszystkim klimat - czuć morze, czuć żar lejący się z nieba, niesamowicie dobrze się w tych okolicznościach eksploruje. Reszta zestarzała się mocno, a była już drugiej świeżości w okolicach premiery i bardzo fajnie, że remake to trochę naprawi, a klimat (mam nadzieję) będzie bez zmian.
To już pies mojego znajomego realizuje więcej tych podpunktów, no może poza drugim. My gramy w gry.
Życzę powodzenia i obyś nie skończył jak taki jeden "pisasz" z forum, co obiecywał quality content swojej twórczości a wyszło... jak zawsze u niego.
Tak w ogóle a propos wydania tego - wydawnictwa w ogóle bawią się w druk takich broszurek, czy stawia się bardziej na wielotomowe epopeje, które będą przynosić długofalowe zyski?
Wygląda prawilnie w opór, z jednej strony szacunek dla pierwowzoru, z drugiej maksymalne ulepszenie i dostosowanie go pod dzisiejsze czasy. Niepokoi mnie jedynie brak jakiejkolwiek wzmianki o otwartości świata - czy będzie można zwiedzać go tak jak np. w Odyssey i zostanie powiększony, czy nadal wyspy będą hubami i kawałkami plaży otoczonymi tropikalnymi górami.
Wygląda to bardzo dobrze, kolorystyka idealna. Najciekawsze jednak, jak podejdą do zmian w mechanice i czy to będzie po prostu "zwykły" nowoczesny AC.
Już 12 lat(!) strzeliło od premiery DS2, a pamiętam jak dziś, jak wyczekiwałem nowych informacji czy screenów i jak dwójka na początku zawiodła, by teraz być świetnym, ale dość innym soulsem niż reszta swoich braci.
Majula Theme na zawsze w sercu.
Straszy płacz jest o ten remake w polskim internecie, a ja czekam i chętnie zagram. Demo mi się podobało - dubbing bardzo dobrze napisany i nagrany, grafika też w porządku i nawet przełknąłem ten z lekka pustynny klimat, który wydaje mi się, że później będzie już nieco bardziej gothicowy. Aż sobie znowu pobiegam Nyrasem.
Przysiągłbym że zupełnie niedawno był z nimi na Golu wywiad, że zakładają nowe studio, że ja ja, będzie gut szpila - bo my Gothica robili - ale spodziewałem się jej dopiero w przyszłości, a tu już jest. No i w tak krótkim czasie po prostu nie idzie zrobić dobrej gry, ani nawet średniej. Z czym do ludzi, ludzie.
Na lato siadłby ten remake idealnie. W pierwowzór grałem właśnie jakoś gorącą porą i bardzo pasowało to do zwiedzania Hawany czy potem uderzania w morze.
Darek mówi że tak będzie, to będzie. Ostatnio był też w kosmosie i instruował załogę statku Artemis jak najlepiej wejść w atmosferę i robić zdjęcia. Potem wrócił na ziemię pikując jak Kliff z Crimson Desert.
Przecież miały być gameplaye, recenzje muzyki, wycieczki regionalne, testy piw i kiełbas. Powiedz że Ci się nie chce, będzie bardziej wiarygodnie :P
To zrób Panie chociaż powitalny i pożegnalny zarazem gameplay z jakiejś Valhalli czy w co tam teraz grasz, na tym starym koncie na YT. Pamiętasz w ogóle, że takie istnieje?
Ciekawe, czy coś takiego przeszło by u nas - zamknięcie (na stałe) ważnego przyrodniczo miejsca, dodatkowo ultra atrakcyjnego. Patrząc po tym, co działo się ostatnio, kiedy zamknięto TPN, a ludzie nadal chodzili a potem machali do helikoptera Topru - szczerze w to wątpię. Chciwość zarządcy tego miejsca też pewnie by temu przeczyła.
Jakieś dowody, że wyświetlenia były kupione?
GoW faktycznie wygrał, to dobra gra, o wiele lepsza niż kontynuacja, ale ostatecznie to RDR2 został w pamięci ludzi i do teraz jest - cały czas powstają nowe filmy, porównania, analizy, co tylko chcesz. Marka GoW'a (tego nowożytnego, bo slashery mają swoje miejsce w annałach) nie jest słaba, ale dość szybko, szczególnie po dwójce, trochę przepadła w gamingowie i dopiero zapowiedź trójki znów by ją odkurzyła.
Ale zgadzam się, że R* mógłby usiąść nad rozgrywką i trochę ją unowocześnić, dać ludziom więcej wyboru i dróg w niej.
Darek, Ty masz serio jakiś kompleks RDR2 i w Twojej głowie to jakaś niszowa gierka - która jednak stała się kultowa, do dziś ludzie grają, wspominają, a Ty nie rozumiesz co się stało.
Redom faktycznie wyszedł ten hype train bo potrafili go sprzedać a ludzie dopowiedzieli sobie resztę, halucynując sobie coś czego nie dowiozły nawet gry R*, i żyli tym latami. Jak było potem, mówić nie muszę. Jak jest teraz, tym bardziej.
Mówisz, że ludzie nie czekają zbytnio na nowe GTA, ale jednak trailery robią jakieś chore wyniki, i poczekaj tylko na trzeci. A miesiąc, dwa przed premierą stukać nóżką o podłogę będziesz nawet Ty i pani Krysia w spożywczaku.
Pił, ale w sumie napisał prawdę. Mnie spod drzwi wywalali jak kundla, ale gdy wszedłem alternatywną metodą, to szlachcice w środku kłaniali mi się w pas, mimo bycia brudnym Szarogrzywym. Trochę wybijało to z wczuty.
Możesz wstawić sobie jakąś orbitkę, robisz na call center to i tak z ludźmi się nie widzisz.
A tak serio to ja pie...ole, chłopie xD Od razu zgadłem że Twój wątek.
Ten jakże stracony czas mogłeś przeznaczyć na lekturę słownika języka polskiego - przegrałeś podwójnie.
Kondzio to parówa, pamiętam te jego miniaturki na yt, w których typ jawnie spojlerował fabułę. Ha tfu na niego.
A w jakich grach z tak wielkim miastem coś z obecności npc "wynika"? I co ma wynikać? W GTA to też tak naprawdę wystrój, a nie jakaś ważna część składowa gry. Nie powstała i narazie zapewne nie powstanie taka gra, która robiła by to naprawdę dobrze. I tak, miasto w CP to fasada, ale dla mnie dobrze zrobiona i w którą można uwierzyć.
Martwe, bo?
To nie miał być symulator miasta przyszłości, tylko jest ono tłem do opowieści, po którym też można poruszać się z przyjemnością i jak dla mnie spełnia swoje zadanie - generuje ruch, szum, swoisty miejski ambient, uczucie zagubienia i odczłowieczenia pośród gigantycznej zabudowy. Na yt pełno jest "walków" z Night City, niczym z realnych miast. Nie ma lepszego miasta w grach niż metropolia z Cyberpunka.
Jest i pierwszy płaskoziemca.
A smoki? Pewnie, latałem na jedynym.
Nieograniczony ekwipunek to byłaby czeluść otchłani, której obsługa wymagałaby więcej czasu niż sama rozgrywka w grze. Mam koło 130 slotów i jest w sam raz by nie oszaleć przy korzystaniu i mieć wszystko co trzeba.
Wczoraj miałem taką sytuację. Za dnia gościa nie było, odjechałem obrażony, ale wracałem tamtędy wieczorem i już się kręcił.
45h w Hernand i nie wiem czy zwiedziłem z 80 procent. Trochę ciągnie już dalej ale tam jest jeszcze sporo do zobaczenia i odkrycia.
Jedynka to padło i jeden z najgorszych soulslików, tu widać że posiedzieli nad tym co kulało i świat nie jest mglistą breją tylko czymś co będzie chciało się zwiedzić, i oby wywalili w cholerę te śmieszne leczące grzybki, które niszczyły rozgrywkę.
Z jednej strony byłby to genialny ruch, ale z drugiej musieliby ubrać tą zapowiedź w coś trochę śmiesznego, pasującego do "fool's day", co na dłuższą metę mogłoby zaszkodzić dodatkowi, wzbudzić jakieś pierdoły na giełdzie itp. Oni przede wszystkim chcą tym projektem zarobić kasę i zwrócić uwagę na Wiedźmina 4.
Poprawili i w większości odbiór jest już taki jaki powinien być. Czasami jednak npce mówią jedną rzecz, a napisy pokazują co innego. Ogólnie jednak jest okej.
Osz... Czytam właśnie "Pałac". A "Kamień na kamieniu" to jedna z najlepszych książek jakie czytałem w życiu.
Wielka strata.
Na bazowym PS5 można już grać w trybie wydajności i w grafice podciągniętej do 4k, także jak komuś brak tego przeszkadzał, to teraz już droga wolna. W sumie dziwne, że nie mogli tego patentu dać razem z premierą gry ale i tak dobrze, że szybko to naprawili.
Sezon Burz to, oprócz jak to u Sapkowskiego często, głupiej końcówki, to dobra książka i o wieeele lepsza niż ten kasztan który popełnił ostatnio, Rozdrożem Kruków zwany.
Norfiku, utrzyj nosa tym wszystkimi gagatkom i zrób zdjęcie ze środka samochodu, z jakaś małą karteczką z trzema literami "GOL". Nie może być, że oni tak się z Ciebie śmieją, przecież to Twój samochód, za Twoje własne pieniądze kupiony. Prawda?
Gra wygląda najlepiej gdy świeci w niej słońce, wtedy to naprawdę jedna z najładniejszych gier - obłędny zasięg rysowania, kolorystyka, ochy i achy. Może niech Bukary wrzuci parę fotek z wtedy dla porównania.
Choć gdy pada deszcz też jest ciekawie - zauważyłem że nie jest on jakimś efektem czy filtrem tylko fizycznym obiektem, i np. odbija promienie słońca tworząc takie błyski, gdy patrzymy na niego pod odpowiednim kątem.
No i cyk, godzina cennego czasu skradziona tylko dlatego żeby było dłużej widno. W czerwcu o 22 nie będzie jeszcze całkowicie ciemno, i komu to potrzebne? Naturalny czas to zimowy i teraz o 12 w południe słońce nie jest w swoim najwyższym położeniu, więc sztuczne to wszystko i na siłę.
Po patchach sterowanie jest już jak najbardziej możliwe. Strach pomyśleć jakbyś zagrał przed nimi, być może nawet nie uruchomiłbyś nowej gry.
Byłem pewien że to główny ciąg zadań, bo po piecach od razu wszedł ten z turniejem łuczniczym.
Jeśli potem robi się już bardziej jednorodnie fabularnie to dobrze.
Tylko że u nas te flagowe koncerniaki (które kiedyś były sztosami) to teraz wyrób piwopodobny pod najmniej wymagające gusta, typowych Januszy czy Gęstochowę. W Niemczech czy Czechach nie do pomyślenia.
Jak najbardziej jestem tego świadom i mimo to bawię się całkiem dobrze przy tych głupotkach, ale trochę dziwi mnie, że przy tylu skopiowanych elementach z innych gier, niektórych wręcz splagiatowanych, Koreańczycy nadal nie mogą choć spróbować pójść w zachodni sposób prowadzenia narracji czy misji.
Nie przestaje mnie zadziwiać zupełny brak ciągu logiczno - przyczynowego questów.
Jestem w obozie, dobiega mnie wybuch z daleka. Jadę na miejsce, okazuje się, że wybuchł piec. Naprawiam trzy takie, quest wykonany. Następne zadanie to pomoc ziomkowi, który ośmieszył się przy koleżance przy strzelaniu z łuku i mam wygrać turniej łuczniczy, by ten mógł pochwalić się przy niej moim zwycięstwem i utrzeć jej nosa. Oni tam przy projektowaniu questów chyba lecieli na jakimś chińskim kwasie.
Gram tylko w trybie jakości i gra mi się zadziwiająco dobrze. Gra wygląda tak jak powinna i po patchach te 30 klatek mi nie wadzą. Tryb wydajności to tragedia, tryb zbalansowany też mi nie podchodzi, zbytni rozstrzał w klatkażu, ale ja mam bieda tv.
Chyba nie muszę dodawać, że chodziło mi o okolice przełomu wieków, gdy powstały filmowe adaptacje i cały świat zwariował na punkcie ich i książek.
Nie są gówniane, oferowały i oferują dalej teleport do fascynujących miejsc z którego skorzystały miliony ludzi, i w sumie żal mi cię, że ty jeden gdzieś tam zostałeś z boku i teraz jako stary, smutny człowiek musisz pastwić się w taki sposób.
Why not both?
Oboma uniwersami fascynowałem się w czasach gdy były w swoim prime timie, oba dawały możliwość oderwania się od często szarego życia i przeniesienia w naprawdę magiczne rejony. Chwała im za to.
Kiedyś popijał w pubach, potem jeździł na motorach somsiadów, teraz wali już w parkach, a za dwa lata będzie wątek "a jak wyglądają wasze izby wytrzeźwień i pokoje AA". Ale w sumie spróbowałbym takiego angielskiego sikacza z marketu.
Właśnie piję przelanego do kufla Kormorana Świeże, coby przyjemniej wspinało się na pewną górę w Crimson Desert. Polecam piwka ze stajni Kormorana, coś pomiędzy dobrym koncerniakiem a kraftem, w cenie i smaku.
Widzę dużo hejtu na piwa powyżej, i niestety po części to zasługa zupełnego braku kultury w piciu tychże, a popatrzcie jaki status ma piwo u naszych czeskich sąsiadów. Pomału jednak się to zmienia.
Muszę przyznać, że po tym ostatnim patchu gra się na bazowym PS5 sporo lepiej. Przysiągłbym że nawet płynniej, ale cały czas siedzę w trybie jakości z 30 klatkami, więc to pewnie zasługa poprawionego sterowania - jest o wiele responsywniej i przyjemniej. Ciekawe, co przyniosą następne poprawki - może pokuszą się o naprawę oświetlenia?
Pilsner już dawno powyżej 7 złotych, co jak na koncernówkę jest rozbojem w biały dzień. W dodatku jak pozbyli się tego pazłotka z szyjki to wg. mnie stracił dużo swojego charakteru i teraz jest piwem tylko niezłym.
Pograj trochę dłużej zanim wygłosisz opinię, bo z W3 Crimson Desert ma jedynie podobną muzykę w pewnym momencie (dosłownie ten sam feeling chórków, ewidentna inspiracjo - zrzynka), a tak to jak pisze kolega nade mną - to mix Zeld, RDR2 czy Valhalli. Może jeszcze ten nieszczęsny Kliff był wzorowany na Geralcie, bo jest mrukiem z groźnym spojrzeniem, jednak bez żadnego charakteru, i poza tym obie gry nie mają zupełnie nic wspólnego.
Dobrze robio że robią i naprawiają, jeszcze jakby zrobili coś z tym oświetleniem. Grę wczoraj wywaliłem z systemu, dziś pobiorę raz jeszcze i sprawdzę, czy jest jakaś różnica np. w sterowaniu, bo to była większa mordęga niż RDR2.
Jest coś na rzeczy z tym, że ta gra potrafi wkurzyć i zmęczyć jak żadna inna. Wczoraj nawet odinstalowałem i wystawiłem na olxie, by dziś anulować ofertę z myślą, że jeszcze bym sobie w to pograł :)
To i tak trzeba samemu zobaczyć, bo ta mapa mało co mówi (to co widać na zdjęciu to praktycznie centrum mapy). Gadali że podróż z buta z jednego końca na drugi to 6h i właśnie tak zapewne jest. Mimo wizualnego uroku ciężko się ten świat zwiedza i czuć, że projektowano go pod rozgrywkę z innymi graczami. Ciekaw jestem ile to to ma metrów kwadratowych.

Olałem te gówniane questy, wybrałem się pozwiedzać i ogrom tego świata jest przerażający. Z jednej strony fascynuje, bo skala jest nieziemska, jest ta symulacja codziennego życia wszędzie, ale z drugiej po prostu przegięli i bez zainwestowania w to setek, tak, setek godzin, nie będzie chyba można się w to ot tak po prostu wkręcić.
Chyba z godzinę real time zasuwałem na koniu, podeszłem pod ten najwyższy szczyt który widać zewsząd, a potem przebiegłem na wschód przez trzy krainy aż do morza, a i tak na mapie świata zostawiłem wąski szlaczek. Wadą jest, że ten świat wszędzie jest tak samo tarasowo - klifowy, poza ścieżkami eksploracja męczy, bo nasz heros to tank przy którym Arthur Morgan to prawie że atleta. Pójdę jeszcze na północ w tytułową pustynię i nie wiem, czy jest sens dalej w to grać, posiadając jeszcze życie zawodowo - hobbystyczne. Potworna gra.
Ani zadowolony ani niezadowolony, grę sprawdziłem, sprawdzać będę jeszcze dalej, nie zbiedniałem, a w razie czego mogę pudełko sprzedać. Luzik.
Doszedłem do walki z "bossem pszenicy" i chyba odpuszczę przechodzenie tej gry stricte na rzecz ot, zwiedzania sobie tego świata w trybie turystycznym. Na tym bossie zacinka, później pewnie dojdą jeszcze trudniejsi, a jakoś nie chce mi się bawić w cały ten pokomplikowany crafting gotowania, żeby mieć się czym leczyć. Fabuła jak narazie to stek bzdur bez żadnego ciągu logicznego, postacie mimo posiadania jakichś zalążków osobowości są płaskie i ani ziębią, ani grzeją, a sam Kliff to piąta woda po Geralcie i jedynie chrząka i patrzy spod byka, zgadzając się na bycie popychadłem dla każdego. Unosi się nad tą grą ten dziwaczny smrodek azjatyckości którego nie jestem w stanie zdzierżyć. Bardzo podoba mi się jednak ten świat, jego regiony, a także to że poszczególne miejsca mają swój kawałek historii i opis. Mimo to po każdej sesji z CD jestem strasznie wymęczony i rozkojarzony.

Zgadzam się z tą opinią i dzięki za nowe, dotychczas nieznane słowo, którego w życiu na oczy nie widziałem i na uszy nie słyszałem - rudymentarne. Dziwaczne jak samo Crimson Desert.
Ja w głowę zachodzę jak można w tej samej grze stworzyć najlepszą fizykę wody, która realistycznie obmywa brzegi, zostawia wilgoć na skałach i przelewa się przez nie, by obok niej zestawić te wodospady o których piszesz, które wyglądają jak wprawiony w ruch przegotowany makaron. Jak sobie pomyślę jakie piękne były w RDR2 czy drugim Horizonie, to mnie krew zalewa. Jakże one psują widoki w tej krainie. O tym kalekim oświetleniu już w ogóle nie wspominam.
Ta gra to sinusoida. Przez chwilę człowiek bawi się świetnie, a za moment jest okrutnie zmęczony i przebodźcowany mechanikami i samym światem, który jest cholernie żmudny do eksploracji. Za godzinę jednak pojawia się chęć by znowu w to zagrać. Dziwadło z tej gry totalne.
Fakt, gra ma zajebisty problem z oświetleniem, bo gdy jest słoneczny dzień to wygląda to cudownie, ale wieczory i poranki to taki festiwal płaskości jakby człowiek miał jakąś wadę wzroku
Na PS5 pojawił się problem z włączaniem mapy - gra praktycznie za każdym razem wywala do systemu.
Ja gram w trybie jakości w tych 30 klatkach i chyba już przyzwyczaiłem się, i nie jest wcale tak źle, wrażenia podobne do RDR2. Tryb wydajności to iście potato mode, a do zbalansowanego trzeba mieć telewizor z przynajmniej 120hz, i mi klatkaż skacze.
Questy naprawdę mmowate, w zasadzie nie bardzo rozumiem po co Kliff w ogóle zgadza się szukać tych owieczek, przeczyszczać kominy, kiedy jego kamraci zostali rozbici i czym prędzej trzeba się z nimi zjednoczyć. Może potem będzie inaczej.
Zaiste przedziwna jest to gra - na fabułę czy postacie chyba nie ma na co liczyć, chodzi też jak ta cholera w ujemnym rozumowaniu na PS5 (wybrałem stabilne 30 klatek z dobrą grafiką, bo dwa pozostałe tryby po prostu ssały). Dobre pięć minut rozkminiałem jak zejść do studni czy uzyskać drewno, w sumie przez te parę godzin nigdzie nie byłem, ale coś tam widziałem i wrażenia raczej mieszane choć nie negatywne, ciekawe co przyniesie następny dzień z tą grą, bo co by się mówić, to jest jedyna w swoim rodzaju.
I jak, gra w końcu doszła? W sumie nigdy nie miałem problemów z ME, więc mam nadzieję że i Ciebie nie zawiedli. Ja zamówiłem z PB i już o 11 rano była w paczkomacie.
Wytrzymałem 52 sekundy. To jest humor dla ludzi których mózg jest nieodwracalnie zmieniony przez regularne dawki substancji alkoholowych poniżej 3 złotych.
Cieniasy z was i tyle. Ja po latach wróciłem do Silmarillionu i Władca to przy nim książka akcji, a i sam Silmarillion wcale nie jest taki straszny, jeśli nie liczyć tych wszystkich nazw do zapamiętania i konotacji kto z kim, kiedy i dlaczego. Czyta się bardzo dobrze i wartko.
Perfect Blue już zaczyna nadawać gry, oby inne sklepy nie zamuliły i też dowiozły na czas.
Jedynka lepsza o wiele. Dwójkę powinni przypisywać dla ludzi borykających się z zaburzeniami snu.
Marcinie z wieloma cyframi - mój post był trochę z przymrużeniem oka, ale bardzo uradowało mnie Twoje stanowisko.
Te niecałe 3% ludzi na świecie posiadających sprzęt na takie bajery z pewnością będzie nimi zachwycone.
Nie powiem, robi wrażenie. Graficznie top topów, a i rozgrywka innowacyjna i świeża. Będzie o tym tytule jeszcze głośno.
Pardon za późną odpowiedź. Fakt, ma coś w sobie Avowed z DA:O, szczególne te rozmowy w obozie nocą, przy świetle ogniska.
Do połowy, czyli po ilu godzinach czar prysł?
Spoko, że wróciłeś i żyjesz, bo czasami myślałem, że poszedł o jeden Specjal albo kiełbasa za dużo. Trochę dostałeś po dupie od żyćka i obyś wyciągnął teraz dobre wnioski.
Spytam, ale tak zupełnie bez nadziei: będzie kanał?
Próbowałem grać na swoim, i niestety nie grało się komfortowo - odpalić się dało, ale źle to chodziło. Poza tym chcę w to grać jak człowiek, na kanapie, a nie gdzieś przy laptopie jak małpa.
Bardzo możliwe jest to o czym piszesz.
DMT w ogóle powoduje "fazy" które ludziom wydają się jakby już umarli i trafili w jakieś inne miejsca, więc takie prawdziwe umieranie jest bardzo zastanawiające w kontekście tej substancji. Szkoda tej dziewczyny.
Więc chyba można zapomnieć o wersji na niebieską konsolę i bardzo dziwi mnie taka decyzja. A szkoda, bo zawsze chciałem spróbować tej gry, i pewnie wielu innych też.
Rysław spoko gość, ale czasem gada jakby mu hantel na głowę spadł. Np. jedzie po TloU2 od najgorszych, sam nie zagrawszy, a opierając się jedynie na tym, że "coś tam słyszał". Jakiś czas temu podczas transmisji bardzo ostrymi słowami objechał tą łysą pannę z Intergalactic, aż jeden z czatu zwrócił mu uwagę, że to było po prostu niesmaczne, to reszta jego kultystów pożarła gościa, a sam Rysław zdziwiony, że ktoś mógł się z nim nie zgodzić i coś mu wytknąć.
Daruś, synu wielbłąda i jedwabnika, a ja się przezajebiście w tym Avowed bawię i nie szkoda ci czasu, by hejtować dla samego hejtu, bo idę o zakład, że grę widziałeś tam u Rysława jedynie. Idź spać typie xD
No i wziąłem i zamówiłem sobie, choć od miesięcy raczej jechałem po tej grze za tą walkę i głupie sposoby eksploracji. Trochę jednak kupiły mnie ostatnie materiały prezentujące świat, a że kocham tego typu fantasy, które w niektórych momentach CD sprzedaje, więc cóż - a pudełko można będzie zawsze sprzedać.
Ja swoje, ty swoje i tak możemy bez końca, więc ja idę grać w te straszne Avowed które tak spędza ludziom sen z powiek, i tobie też życzę miłego wieczoru. Eot z mojej strony.
Powiedziałbym ci gdzie byłeś i co widziałeś, ale nie będę kopał leżącego. Oglądać na jutubku można zwiastuny, żaden nie zastąpi własnoręcznego zagrania i jakbyś zagrał to byś wiedział, że krytykowana przez ciebie walka akurat jest mięsista i satysfakcjonująca (przeciwnicy latają zgodnie z fizyką zależnie od siły uderzenia), fajnie sparowana z wibracjami na padzie. Questy też są dobre, ciekawie napisane i rozpisane, ale jak jacyś ludolodzy wmówili ci, że są do dupy, to będziesz powtarzał za nimi ślepo. Jasne, że BG3 czy E33 to lepsze gry, tego nikt nie podważa, ale na litość, zagrajcie pierw w coś żeby mieć jakiekolwiek argumenty do tego krytyki.
Nie mówię, że Avowed to diament koronny gier RPG i w swojej opinii na golu też wyraziłem żal, że ten świat nie jest bardziej responsywny, ale to też domena innych gier (powszechnie chwalone Tainted Grail, gdzie to wygląda tak samo jak w Avowed i nikt się nie czepia). Ludzie uczepili się tego, że postrzelony strażnik nie reaguje i okej, to jakiś mankament, ale zupełnie imo przesłoniło to zalety tego tytułu, które jak najbardziej posiada. To, że sugerujesz się obejrzanym gameplayem w ogóle powinno zakazać ci jakiegokolwiek prawa głosu na temat Avowed. Wróć jak zagrasz.
Gościu, mam w dupie twoją opinię na temat tego co mi się podoba a co nie, po prostu chciałem zwrócić ci jak małemu dziecku uwagę, że pleciesz głupoty i ktoś może to łyknąć. Po co rozsiewać ziarno ciemnoty dalej niż stoisz?
I kolejny co nie wie, a się wypowiada - w Obsidianie nadal są ludzie stojący za ich najlepszymi grami. A nawet ci co pracowali nad Tormentem.
Oni pewnie też się poprawiają, ale albo umieją to robić lub po prostu znają umiar. A "odpierdoilo" może każdemu (nie chce być nieżyczliwy, ale widać to po niektórych użytkownikach tego forum), starość nie wybiera i pada na mózg prawie każdemu.
A teraz chciałbym zaprezentować cudowne tabletki na demencję dla 30/40/50 latków, opis i promocja w linku. www.nie.badz.debil.elo
Nie jestem foliarzem, ale sprawa jest naprawdę dziwna. Oglądałem zeszłoroczne wywiady z nim i to jest zupełnie inna osoba niż ta którą zobaczyliśmy teraz (gardził blichtrem i wydawał się kimś pomiędzy oświeceniem a nawiedzeniem, a teraz robił selfiki, pozował.. ) i o ile to nie jest jakiś jego wicked manifest, to ma to jakiś vibe Czarnego Lustra.

https://x.com/TheRealZephryss/status/2028037256699891814?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2028037256699891814%7Ctwgr%5Ed93e4ba3670e3c6111c0b866b0a9cbdb950a3860%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https://www.ppe.pl/news/402019/to-bedzie-najbardziej-widowiskowa-gra-ostatnich-lat-pierwszy-test-crimson-desert-pokazuje-wiele.html
Ujęcie z tego lasu prawie jak z W4 :)
Nie powiem, o wiele lepiej to wygląda niż na każdym materiale jaki serwowali przez ostatni rok, i warto będzie w to zagrać by po prostu podoświadczać pięknego świata.
Tak zrobię, a teraz przepraszam Dareczka, bo przeze mnie i takich jak ja wróciły mu jakieś fleszbeki, które prawie pomógł mu przezwyciężyć terapeuta.
Ja tam zdecydowanie jestem #teamRataje, bo chociaż pierwsza wizyta w Kuttenbergu faktycznie jest niezła (jak i sam jego widok w tej dolinie na drugiej mapie), to samo miasto jest nudne, szaro - bure i wieje w nim po prostu tym przysłowiowym sandałem. Wiem, że tak miało być i to udana prezentacja jak wyglądało takie miasto w średniowieczu, ale nadal jest tam nudno i szaroburo :) Rataje fajniejsze bo mniejsze i chce się zaglądać w każdy kąt, wchodzić do budynków, kościoła, wież, stołpów (okej, w Kuttenbergu jest ich więcej) mijać znanych ludzi, a nie tylko te roboty o podobnych twarzach wszędzie.
Chyba wiem o co chodzi z tym okiem, sam zupełnie zapomniałem jego zastosowania :)
Fakt, tyłka zupełnie nie urywają ci kompanioni, Kai to taki typowy everyman, i to w sumie spoko.
22h gry za mną, odkryty prawie cały Świtobrzeg i bawię się coraz lepiej, choć był taki moment że myślałem, że gra pokazała już co miała pokazać i będzie zjazd. Jasne, trzeba pójść na pewną umowność z tym tytułem i też chciałbym więcej życia choćby w skupiskach ludzkich, lub lepsze projekty tychże, bo tu coś chyba do końca nie pykło i sporo postaci to taka trochę dolina niesamowitości - jednak cała reszta jest jak najbardziej w porządku. Eksploracja świetna, chce się zaglądać w każdy kąt, można myszkować od kanałów po dachy, a w dziczy wszystko jest ręcznie zrobione i różnorodne. O wiele bardziej podoba mi się ten świat niż kraina z Tainted Grail, gdzie wszystko było jakoś tak bez sensu rozrzucone byle gdzie.
Sporo czytania, dzienników, listów, historii do poznania, często w zupełnie niespodziewanych miejscach, co lubię i cenię. Same dialogi na dość wysokim poziomie, choć wypowiadane przez śmiesznie zrobione postaci tracą trochę na znaczeniu. Sami towarzysze spoko, choć dopiero zwerbowałem krasnoluda (20h bujałem się z samym ryboludziem) i dopiero będę go przepytywał w obozie, to Kai jest ot, solidnym przykładem obsidianowego pisarstwa, ze swoją historią, osobowością, poczuciem humoru i komentarzami. Dobry poziom (czy on przemawia głosem Garrusa z ME?).
Nigdy w erpegach nie gram magami, a tu żywioły są moją główną bronią, którą czasami wymieniam na coś jednoręcznego i tarczę - jednak głównie sieję zniszczenie przez grymuary i sprawia to dużo radości. W Pillarsach trochę drażnił mnie zawsze rozwój postaci, wydawał mi się jakiś nieintuicyjny, tu ogarnęli to, posprzątali i jest prosto, przejrzyście i przyjemnie - tak samo z craftingiem i itemizacją. Fajne jest to, że tu praktycznie wszystko co zbieramy jest użyteczne i nie zalega nam na podorędziu pełno śmiecia "na czarną godzinę" jak w innych grach.
Po prostu dobrze się w to gra (bardzo podchodzi mi ten "wakacyjny" klimat dotychczas poznanego świata) i nawet odpuściłem odświeżone KCD, by skupić się tylko na Avowed.
Bardzo dobry tekst, Pani Anna jest obecnie chyba najlepszą pisarką w Golu (nawet wśród pisarzy).
W KCD 2 jestem już chyba przy końcu, sądząc co mi mówi o ukończeniu progres na konsoli, i męczę i zmęczyć nie mogę. To dobra gra, ale imho uleciał gdzieś ten magiczny pierwiastek jedynki, w bardzo dużej części przez mało ciekawe mapy do eksploracji (są dwie, i pierwsza jeszcze jest fajna). W innych aspektach jest niby tak samo a nawet lepiej, ale dla mnie to już nie to, i np. nie cierpię większości twarzy w dwójce, znajdą się oczywiście jakieś lepsze, ale większość jest jakaś dziwna, kukiełkowa i w jedynce są o wiele lepsze, naturalniejsze, i sporo wątków na reddicie też o tym mówi. Za dużo jest wysokiej polityki, za mało swojskości, mniej pasuje mi nawet styl graficzny, bo niby grafika jest lepsza (można też w końcu przedzierać się przez krzaki, i to mały gamechanger), to wolę klimat i oświetlenie z jedynki, gdzie naprawdę czuję się jak na naszej prowincji późną wiosną, gdzie w dwójce jest już jakoś zbyt baśniowo. Nie zrozum mnie źle, KCD 2 to świetna produkcja, pełna pasji i tak powinna wyglądać kontynuacja, ale ja jestem dziadersem i wolę piękne drewno jedyneczki :)
Mając Silvarena na forum oni jeszcze nie boją się publikować takich rzeczy. Kozaki!
Co do dwójki to owszem, to jest techniczne i w wielu innych miejscach gra absolutnie lepsza, ale dla mnie już bez tej magii co jedynka, choć wiele osób zakochało się właśnie w dwójce, jedynki nie cierpiąc. Ciekawe jak Tobie podejdzie.
Udanych przygód :)
Ja tam byłem zaskoczony na plus gdy strażniczka pilnująca bramy, zamiast zwyczajowego "tam jest niebezpiecznie, uważaj na siebie", co oczywiście też między słowami powiedziała, zdradziła mi jak znalazła się właśnie na tej zaszczytnej funkcji, kim była w poprzednim życiu, jaki ma pewien pogląd na świat w którym teraz jest i z którego przybyła, wszystko podane w taki sposób, żeby samemu można było ocenić że ma swoje za uszami. Wygląd i voiceacting jak najbardziej spasowane do charakteru. Zwykła postać pilnująca bramy. Mam nadzieję że podobny poziom utrzyma się dalej.
Pograłem pięć godzin, pokręciłem się tu i ówdzie, zrobiłem jakiegoś poboczniaka (bardzo fajny) i jak narazie jest elegancko. Eksploracja prześwietna, wertykalna, można włazić na dachy i przez dachy do pomieszczeń, widać że poświęcili na to sporo czasu i pomysłów. Dialogi na wysokim poziomie, tu nawet coś do powiedzenia mieli podrzędni handlarze jakich pełno w erpegach. Wizualnie też bez zastrzeżeń, bardzo malarska gra. Oczywiście to tylko wstępne wrażenia ale coś czuję, że internety znów dostały sraczki i scancelowały po prostu dobrą grę.

Święte pisma które przekazał mi mój ojciec, a peerelowska pufa świeciła wtedy niczym magiczny kufer, i które i ja muszę kiedyś przekazać swojemu następcy, o ile się takiego doczekam. Najwyżej pójdą na allegro.
Fakt, dziś gameplay Wiedźmina 3 to już zakalec, ale dalej gra broni się klimatem, zadaniami pobocznymi i postaciami. Crimson Desert może nie mieć żadnej z powyższych cech.
Narazie jawi mi się ta gra jako taki dom lalek dla chłopców - coś ładnego, dużego, ale bez większego sensu i do rzucenia po chwili zabawy - no, ale okaże się za miesiąc.
Serio Boskim trzeba grać, nie można inną rasą? Nigdy nie podchodzili mi w tym uniwersum.
Granie solo w takie gry to dziwactwo, bez interakcji z drużyną to wręcz bez sensu, to nie Icewind Dale że drużyna była kontekstowa i tylko do walki :)
Dobrej gry.
Subskrybuję jego kanał, lubię jego podejście do gier i branży, czasem obejrzę jakiś gameplay - wszak prawo tego nie zabrania. Aczkolwiek rozrywki z tego "Gowa" nie oglądałem, późno już było i nie mój target ta gra.