
Witaj, poro błoga!
Sypnęło u was? Ja dzisiaj trzy razy machałem łopatą (w sumie jakieś 2 godziny). Właśnie skończyłem ostatnią "sesję". 600 kcal zostało na podwórku. A w nocy znowu ma padać, więc "syzyfowych prac" ciąg dalszy nastąpi.
Na podhalańskich drogach o poranku był armegedon. Samochody robiły piruety na rondach. Drogowcy znowu zaspali.
Zimowa klasyka. :)
*Autorstwo tekstu w temacie wątku: Adam Mickiewicz (wiersz "Zima miejska").
U mnie na Dolnym Śląsku jedynie lekki przymrozek. Rano trochę śniegu z deszczem popadało i to by było na tyle.
A na Pomorzu błoto, błoto i jeszcze trochę błota.
W poprzednią zimę łącznie dni ze śniegiem było u mnie coś pomiędzy 8 do 10. Przez całą zimę. Zakładam, ze w tym roku będzie podobnie.

Nie wiem, co masz na myśli. To dzisiejsza fotka mojego podwórka. Masz jeszcze ogród. Też nie wygląda "zimowo"? ;)
Nie. Zima to błoto na chodniku. Zima to auto które trzeba odśnieżyć. Zima to złamane ręce i nogi. Tak wygląda zima. Zima to nie bajkowy obrazek.
Też właśnie niedawno przestałem łopatować i też jakieś 2 godziny z tym zeszło :/ a jutro rano też będzie trzeba podziałac by móc gdziekolwiek sie ruszyć.
Rano miałem niewesołą sytuacje, już myślałem że koniec i auto będzie ściągać do tyłu i w konsekwencji do dużego rowu. Jakieś 15 minut walczyłem by wyjechać pod jedną górkę ale sie udało, cudem. Ale było momentami grubo. A wszystko przez nie myślących ludzi jadących pod górkę, zamiast przycisnąć i jechać szybciej, to doprowadzali że ktoś musiał zwolnić a później przez to sie zatrzymać. I ja też się zatrzymałem i nawet zaczęło ściągać auto w dół :/ i nawet nie było szans by wyjść z auta i próbować coś odśnieżyć bo ręczny nie dawał rady zatrzymać samochodu i ściągało w dół. Jechałem większym autem akurat a górka dosyć spora...
Później jeszcze dalej podczas jazdy kogoś ściągało z na przeciwka w moją stronę i się stuknęliśmy lusterkami.
Cała droga do pracy dzisiaj 1,30h gdzie normalnie max 50 minut. I przez całą drogę nic, ani jednego pługa, a wystarczyło tylko przejechać pługiem bez solenia i byłoby znacznie i inaczej. Ale mają "chore" zasady że jak pada śnieg to w większości przypadków nie wyjeżdżają odśnieżać bo syzyfowa praca i zaraz znowu to samo i koszta a jak jest już powyżej chyba -10C mrozu to nie solą ulic bo sól nie działa.
Studzienki w miescie nie wyrabiał, miejscami jeziora.
Przechodni, mokrzy po kolana od sniegu, kałuż.
A wszystko przez nie myślących ludzi jadących pod górkę, zamiast przycisnąć i jechać szybciej, to doprowadzali że ktoś musiał zwolnić a później przez to sie zatrzymać.
U mnie, na Podhalu, to standard. Zwłaszcza w przypadku turystów, którzy przyjeżdżają tutaj na oponach letnich lub "wielosezonowych" i przemieszczają się po okolicy z prędkością 20 km/h. Ja już od miesiąca jeżdżę na zimówkach i pewnie dopiero w maju przyszłego roku zmienię opony. (Zdarzało się, że w kwietniu jeszcze sypnął śnieg). ;)
Jedna z moich znajomych, która mieszka tutaj od niedawna, wyjechała dziś z domu (nowa Cupra, zimowe opony), ale już nie była w stanie wrócić. Musiała samochód zostawić u podnóża sporej górki, na której mieszka. Decyzja o zakupie Jeepa zapadła. ;)
Dla ciezarowek jest to szczegolnie trudna pora, zwlaszcza dla zestawu ciagnik-naczepa. Bez ładunku, lub z lekkim ladunkiem, kiedy os napędowa jest niedociazona, to kazde wzniesienie oznacza raczej koniec drogi. A zalozenie lancuchow, kiedy juz sie utknelo jest czesto zwyczajnie niemozliwe.
Dlatego apeluje do kierowcow osobowek, zeby zima byc bardziej wyrozumiałym dla tych zlych tirowcow.
Mutant - niedaleko takie zdarzenie: https://strzyzow.policja.gov.pl/rsr/aktualnosci/wydarzenia/144799,Niebezpiecznie-na-drogach-powiatu-strzyzowskiego.html
Między Rzeszowem a Krosnem aż tyle nie sypnęło, ale o 6.30 patrzę za okno - deszcz. Super nic nie trzeba skrobać. O 7.00 już 5cm śniegu co najmniej o ostro dawało. Ale i tak spoko. Na drodze lipa, bo nie wszędzie odśnieżone, ale jeździli więc nie zaskoczyła :). Niemniej do tej pory nie sypnęło tak jak u Ciebie. Zdecydowanie.
Zobaczymy jak jutro. Dla drugiego dzieciaka w sumie dzisiaj był pierwszy świadomy śnieg, na który od razu zareagował. Jutro jak dosypie, będzie zabawa.
Twoje zdjęcie napełniło moje serce radością i sentymentem, ja w swoim mazowieckim życiu nie mam takich widoków od dobrych kilkunastu lat, znowu poczułem się młody.
Mimo marudzenia czekam na zimę jak za dawnych lat, chociaż z dwa tygodnie mogło by tak być jak dawniej, metr śniegu, mrozy po -25C, pod nogami sprzypi, snieg się błyszczy, i taka aura potrafiła trwać miesiąc i więcej. Na drogach, mimo metrowych i większych zasp, jak się odświeżyło było spoko do jazdy.
Marzy mi sie cudownie sniezna i mrozna zima, tak ze trzy miesiace na -15 i sniegu po pas. Ale tak, zeby nie padalo na asfalt.
O to to to. Dokładnie dzisiaj z żoną o tym mówiliśmy. Żeby w końcu była ładna zima ale drogi przejezdne, wtedy będzie git.

Dziękuje za taką zimę. Dzień wcześniej jeszcze sobie na rowerku śmigałem, wstaje rano na następny dzień, a tu tak.

Gościu gdzie mieszkasz? Na kole podbiegunowym? Syberia? Laponia? Niea Funlandia? Alaska? Foto1 na poręczy leży z 15cm śniegu uformowanego w dwie warstwy czyli z najmniej 2 opadów. Albo foty pomyliłeś albo car był wyjątkowo niełaskawy przy wyborze miejsca zesłania. U mnie (obecnie Kanary) to ludzie w krótkim rękawku po ulicy chodzą.

czyli z najmniej 2 opadów
Dziś padało całą noc i niemal cały dzień. :)
car był wyjątkowo niełaskawy przy wyborze miejsca zesłania
Nie jest tak źle. Czasem trzeba trochę pomachać łopatą, ale za to w wolnych chwilach mogę się z ukochaną przytulać na wysokości ponad 2000 m n.p.m.
;)
Czasem trzeba trochę pomachać łopatą, ale za to w wolnych chwilach mogę się z ukochaną przytulać na wysokości ponad 2000 m n.p.m.
O to sorry, szacun! Myślałem ze to inna Szwecja lub Finlandia. Oczywiście Rosję i USA także brałem pod uwagę.

Tutaj zdjęcie z teraz z spodbiegunowki. Zero śniegu. Sam mróz.
Edit: słońce wstanie to wrzucę coś lepszego
Ja bym nie liczył na jego kolejną fotę, od kiedy pierdną na kota, żona dała mu pewnie bana na telefon.
* 2k metrów? To gdzie ty mieszkasz? Ponad Kasprowym?
A jaka temperatura?
U mnie spadl w nocy snieg, ale jest juz niemal 3 na plusie i zaczyna sie robic bagno.
Od jakiegoś 1.5 tygodnia -10 do -4. W domu sucho jak cholera. Dwa nawilżacze odpalone i ledwo 40%>
To gdzie ty mieszkasz? Ponad Kasprowym?
E, tak dobrze to nie ma. Ulokowany jestem w dolinie i przez cały rok mogę sobie w wolnej chwili wyskoczyć z niej znacznie, znacznie wyżej. :P
Ulokowany jestem w dolinie i przez cały rok mogę sobie w wolnej chwili wyskoczyć z niej znacznie, znacznie wyżej To masz niezłą miejscówkę, szczególnie z mojego pkt. widzenia (tj. mieszczucha).
Domek w Karkonoszach. Dzień pierwszy.
Wreszcie spadł pierwszy śnieg. Jaki piękny widok. Całość skrzy się w słońcu bielą. Właśnie odśnieżyłem podjazd, świetna zabawa.
A nie myslales o tym, zeby wyposazyc sie w odsniezarke?
U mnie od okolo 2 tygodniu temperatura nie roznie powyzej -5 stopni, ale na razie sniegu brak.
A nie myslales o tym, zeby wyposazyc sie w odsniezarke?
Myślałem. Ale póki plecy dają radę, to raczej będę machał łopatą. Ruch to zdrowie, nie? ;) A tego rodzaju wysiłek fizyczny jest niczym spa dla mózgu. Zwłaszcza że towarzyszą mi w tych syzyfowych pracach moje koty (uwielbiają się wygłupiać na śniegu).
Myślałem. Ale póki plecy dają radę, to raczej będę machał łopatą.
Nie wiem, czy to takie sprytne myslenie. Plecy moga przestac dawac rade szybciej niz sie tego mozesz spodziewac :)
edit: Koty wychodzace, czy nie? Moje co najwyzej na taras wyjrza i zaraz do domu spierniczaja :)
Koty wychodzace, czy nie?
Wychodzące. Jeden to nawet noce lubi na mrozie spędzać poza domem. Podhalańska krew. ;)
Plecy moga przestac dawac rade szybciej niz sie tego mozesz spodziewac :)
No od siedzenia na rzyci to zdecydowanie przestaną dawać radę szybciej niż się tego spodziewasz ;)
Via Tenor
A u mnie we Wrocławiu nic... Muszę się zadowalać wirtualnymi bałwanami.
Via Tenor
Jeszcze się doczekasz.
https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-zaczyna-sie-znaczace-zjawisko-moze-wplynac-na-zime-w-naszym,nId,22455491
Zazdro! Pod koniec roku nawiedzamy Male Ciche to może na jakiś śnieg się załapiemy :)

Niestety na Mazowszu na takie atrakcje nie ma co liczyć, więc w poszukiwaniu błogości trzeba jechać trochę dalej ;)

W nocy znowu mocno sypnęło.
Stan na 7 rano: podwórko - 20%, Vincent - współpracuje (choć ogon mu się nieco "zmroził", jak kopał dziury w zaspach).
Nienawidzę zimy. Jest bardzo niewygodna. Człowiek namęczy się z odśnieżaniem a za chwile znowu musi łopatować. Jest zimno, ciemno, bo dni krótkie, źle się jeździ, źle chodzi, gorzej rano wstać jak jest ciemno...Szkoda gadać, najgorszy kres. Nie bez powodu "Nasza zima zła"...
Dokładnie, najbardziej dołująca, wk...a pora roku, do tego te wieczne ciemności! I o ile ciemności względnie skończą się w marcu (hurra, to już za trzy miesiące!), to zimno i ch...o będzie do połowy maja... :/
No to wypada tylko potwierdzić z mojej strony. Ciemno, zimno, niewygodnie - do tego nie lubię sportów zimowych, a ogólnie bardzo lubię aktywność fizyczną - rower, bieganie, długie wędrówki. Najchętniej od listopada do marca siedziałbym w normalnych warunkach klimatycznych, które dla mnie oznaczają od 15 do 25 st.C. i najlepiej słoneczną pogodę.
Aktywność fizyczna na świeżym powietrzu 3 razy w roku jak akurat spadnie śnieg, faktycznie coś strasznego.
Podwójny post... ale ta strona koślawo działa...

I nie ma w tym nic fajnego. Ale można się oszukiwać pocztówka z ferii. Tak tak wiem że tam mieszkasz. Ja pochodzę z Bieszczadów i guano z tego.
Via Tenor
Oj ładnie sypnęło śniegiem do rana :) u mnie miejscami nawet do poł metra śniegu i więcej jest :))
Kijowo się łopatuje bo snieg ciężki.
Ale idealny do lepienia bałwana :))
Oczywisice problemy z prądem od samego rana też są i telefonią, troche taki "paraliż" w okolicy, ludzi nie widać :D ale zimna nie ma.
Tak sobie pomyślałem a co gdyby tak padał bez przerwy śnieg, ale tak naprawdę padał, przez conajmniej tydzień, np 10 dni :) takie frostpunk by się zrobiło? :)) tzn ludzie w miastach mieli by znacznie prościej albo nie byłoby większego problemu.
Ale burżujskie zdjęcie. Nie dość, że własny dom w górach, to jeszcze piękna zima ze śniegiem. Bogatemu to i byk się ocieli.
Jak możesz mówić że to mogłaby być moja relacja skoro ja nigdy na śnieg nie czekam?
Ani śladu białego badziewia. Śnieg byłby spoko gdybym nie musiał dojeżdżać do pracy
Po godzinie odśnieżania, faktycznie, musze przyznać, jest błogo.
No ale tak, jest ładnie. Szkoda tylko że ten śnieg poza wieloma innymi minusami przede wszystkim oznacza że za miesiąc przez ponad dwa miesiące nasze okolice będą całkowicie nie nadawać się do życia przez najazd krajowej patologii i innej maści turystów :)
Tu akurat się zgadzam. W moim przypadku równanie (aktualne i w zimie, i w lecie) wygląda tak:
Ts = Tp + 2h.
*Ts (średni czas spędzony dziennie w aucie w sezonie turystycznym)
*Tp (średni czas spędzony dziennie w aucie poza sezonem turystycznym)
Jak ktoś mieszka w samym Zakopanem, to trzeba pewnie doliczyć do tego koszty amortyzacyjne związane z dobrostanem psychicznym. ;)

Sezon letni ma akurat to do siebie że ogólnie jest więcej "miejsca". Nie ma zalegającego śniegu więc łatwiej iść chodnikiem nawet między ludźmi. Nie ma zalegającego śniegu więc łatwiej przemieszczać się samochodem i zaparkować pomimo takich samych korków. Więcej też ludzi po prostu idzie w góry na cały dzień i sam sezon letni mimo wszystko jest bardziej rozciągnięty przez co mniej intensywny.
Kompletnie nie mam problemu z letnim oblężeniem. Ale zima to katorga. Święta, sylwester, skoki... Trzy miesiące aury zapachu grzanego wina i pijane nim towarzystwo od samego rana oraz wyślizgane wszystkie możliwe drogi piesze przez to dziadostwo ->

Dzisiaj jest jak za dawnych czasów
Via Tenor
Kolejny dzień i znów przez noc dosypało śniegu :)) koło 20 cm. Prądu nie ma, drzewa już nie wyrabiają od nadmiaru śniegu na nich i łamią gałęzie, linie energetyczne mocno dociążone.
To będzie trzeba znów łopatować :)
Dla mnie zaj...... pogoda, a szczególnie pod granie na kompie. RPG wchodzą jak nóż w masło. Mam świeżo ukończonego PoE1 i PoE2 pod Avowed i jeszcze dzisiaj zaczynam z BG3. Do tego gorąca herbatka i można działać.

W nocy mocno sypnęło...
Poranny raport sytuacyjny z podwórka i ogrodu w załączniku.
Coś kitku nie zadowolony z tego powodu xD
W Mazowieckim zero sniegu xd
Tam gdzie teraz jestem jest +31 ale zaraz wylatuje dalej i tam będzie szok termiczny bo tylko max +22 :(

Z oponami się wycwaniłem, wziąłem w tym roku nowe całosezonowe. Aczkolwiek, nie spodziewałem się że nagle mi akumulator padnie. Zima nigdy nie ma litości.
Laufenn G Fit 4S
Średnia półka cenowa, ale parametry całkiem spoko jak na ten przedział cenowy i na drodze się fajnie sprawdzają. Co prawda jeżdżę głównie po mieście, trasę 200km w jedną i drugą robię jakoś średnio co 2 miesiące, ale still fajne. Autko na dobicie już rok, czy dwa, to uznałem, że przetestuję takie - zadowolony jestem. :)
No ja też całoroczne, Continental AllSeasonContact, to już kolejne Continentale cało roczne, po prostu dla mnie od kiedy się na nie przesiadłem są nie do zdarcia. Nie dość, ze świetne parametry (lepsze niż na budżetowych zimówkach co miałem w poprzednim aucie) to jeszcze wytrzymują naprawdę długo.
A całoroczne tez dlatego, ze śniegu w Gdańsku to jest maks 10 dni w roku, więc osobne zimówki naprawdę mnie nie przekonują.
Kolega z którym pracuje złamał rękę przez ta wasza zimę i będę musiał dymac sam. DWA MIESIACE... m i n i m u m. W upał takie rzeczy się nie dzieją.

Najpierw popadało, a potem mocno zmroziło. O 7 rano było -15. Dzięki temu dziś w Zakopanem i w górach bajkowo. Z okna tak to wygląda...
Jak widać, idzie halny.
Piękne widoki, uwielbiam śnieg w zimę. U mnie w centrum jest delikatna warstwa, ale pewnie jutro już mało zostanie. Fajnie jakby na święta był śniegowy klimat.
Ten moloch w prawym górnym rogu piknie wtapia sie w góralski krajobraz
To (na dobre i na złe) od 50 lat jeden z symboli Zakopanego - hotel Kasprowy.
Ten moloch w prawym górnym rogu piknie wtapia się w góralski krajobraz xD
A stoi on dłużej niż żyją Twoi rodzice.
Jak ja uwielbiam ten uczuć jak na temat miasta w którym żyje 30tyś ludzi, wypowiada się cały naród - 40mln ludzi. Co ma niestety zawsze negatywny skutek dla mieszkańców.
Zajmij się tam swoim Szczebrzeszynem.
nareszcie normalna pogoda, a nie te obrzydliwe, męczące, przymulające upały ;)
rześko, pięknie. chce się żyć
U mnie wczoraj nocą zaczęło trochę padać, potem rano trochę nasypało i dwie godziny później wszystko się roztopiło...
Przyznam że przeczytałam ten tytuł jako "Witaj ,poro błota!" i byłby to dosyć adekwatny tytuł do zimy w ostatnich latach (piasek ,topniejący co chwila śnieg etc).
W ciągu ostatnich 4 dni tylko zamarznięta rosa i tyle.
Generalnie Podkarpacie dostało chyba najbardziej... a to tylko było 2 dni opadów śniegu z przerwami, i co prawda niewielkich bo metra nie napadało. Drzewa wyłamane, miejscami jak sie gdzieś jechdzie w moich stronach, to jak by po jakiejś konkretnej wichurze :/ Do dzisiaj u niektórych nie ma prądu, 3 dni, bez prądu. Mimo że już są roztopy. Dzisiejszej nocy padał deszcz. U mnie co prawda tylko jeden dzień nie było prądu. Najgorzej z tymi lodówkami, zamrażarkami, tyle dni bez prądu, same straty :/
W niektórych też miejscowościach odcięcie od świata przez brak zasięgu w telefonach.
Jakoś tydzień wytrzymamy. To nie jest tak jak z upałami że się nie da wytrzymać. Wystarczy cieplej się ubrać, odśnieżyć chodnik, odsniezyc auto, napalic w piecu, włączyć netflixa i zima niestraszna.

U mnie ostatnio ciekawie było. 30 parę godzin bez prądu, a do tego drzewo spadło na jedną z przybudówek.
https://wiadomosci.wp.pl/sztorm-johannes-nad-szwecja-nie-zyje-mezczyzna-tysiace-osob-bez-pradu-7237059584146400a
W Mazowieckim teraz biało, ostra zamieć jest i wiatr, ale w cm. dużo sniegu nie napadało, jedynie ślisko na drogach bocznych i masa śniegu na parkingach.

O to jest zima. Wystarczy cieplej się ubrać.
Tutaj filmik:
https://x.com/PolicjaMazowsze/status/2006011367472415121
https://x.com/remizacompl/status/2006105599222731207
Jestem z tamtych rejonów i faktycznie napadało tyle śniegu ile najstarsi Mazurzy nie pamiętają, a sygnały dźwiękowe służb dobiegają co chwilę z różnych stron.

Właśnie wróciłem ze spaceru z lubą. Zrobiła się piękna zima. U mnie śnieg w niektórych miejscach sięga do połowy łydki.
O, widzę, że mamy eksperta-klimatologa w wątku.
Fakty:
- 2025 rok był jednym z najcieplejszych w historii (prawdopodobnie 2. miejsce).
- Prognoza na 2026: anomalia temperatury globalnej ok. +1,34–1,58 °C względem epoki przedprzemysłowej (najczęściej szacowana ok. 1,46 °C).
- Prawdopodobieństwo przekroczenia +1,5 °C w jakimś roku w najbliższej dekadzie - bardzo wysokie.
- Najnowsze scenariusze IPCC (Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu) i UNEP (Programu Środowiskowego Narodów Zjednoczonych): biorąc pod uwagę obecne tendencje, idziemy na +2,3-2,8 °C do końca wieku (a nie na bezpieczne <1,5-2 °C).
Dowody na niekorzystne zmiany klimatu:
- wzrost temperatury globalnej Ziemi od XIX w. do 2025 r. - ok. +1,45-1,55 °C, a 10 najcieplejszych w historii pomiarów przypada na lata 2015-2025;
- wzrost częstotliwości (o 3-10 razy) i intensywności ekstremalnych upałów w wielu regionach świata;
- bardzo szybki wzrost poziomu mórz wskutek topnienia lądolodów Grenlandii i Antarktydy i ekspansji termicznej oceanu (zaliczyliśmy "najszybszy" pod tym względem wiek od kilku tysięcy lat): w latach 2013-2025 to już ok. 4,6 mm/rok (a w latach 1900-2025 to ok. 21-24 cm);
- wzrost częstotliwości i intensywności ekstremalnych zjawisk pogodowych: fale upałów - x3-10, +1,5-3 °C; ekstremalne opady - +7-15 % na 1 °C ocieplenia; częstsze susze rolnicze i meteorologiczne w Afryce Pd., Australii, Ameryce Pd.; wzrost indeksów pożarowych w wielu regionach świata; wzrost intensywności huraganów i cyklonów tropikalnych (o 4-5);
- topnienie lodu Grenlandii i Antarktydy przyspieszyło z ok. 150 Gt/rok (lata 90.) do ok. 400-500 Gt/rok w ostatniej dekadzie;
- zmniejsza się powierzchnia lądu morskiego Arktyki latem (spadek o ok. 12–13 % na dekadę);
- w 2025 roku padł rekord, gdy idzie o kwaśność oceanu (najniższe pH w historii);
- w roku 2024 padł rekord liczby ekstremalnych dni gorąca na lądzie (średnio +41 dodatkowych dni w porównaniu z epoką przedprzemysłową), odnotowaliśmy też największy dzienny zasięg stresu cieplnego (44% powierzchni Ziemi 10 lipca 2024 roku - rekord wszech czasów).
W skrócie: mamy do czynienia z bardzo szybkim, antropogenicznym ociepleniem z wyraźnymi, mierzalnymi i szkodliwymi skutkami, które na świecie odczuwamy już teraz. To konsensus naukowy, a nie jakieś wydumane teorie unijnych biurokratów.
Głupiemu nie wytłumaczysz. Cały zeszły rok sucho jak sku...zresztą u mnie codziennie mijam małą rzekę i jak we wcześniejsze lata było ok tak od prawie roku jest pełno wysp. Dalej jest sucho. Tyle że chociaż mniej wiało u mnie w ubiegłym roku
Argumenty typu u mnie sucho to sobie można do kosza wyrzucić, u mnie akurat bardzo mokro w to lato i bardzo śnieżnie tej zimy do tego mróz i jak zapowiadają synoptycy ma trzymać cały styczeń.
Bukary podał dane, które inaczej obrazują sytuację, co nie zmienia tego, że w innych epokach oceany jak się poczyta miały wyższe temperatury niż mamy dzisiaj.
Nic nie jest do końca pewne.
A przewidywania naukowców co się stanie z ziemią za 50 lat bawią.
Fakty są takie, że na podstawie danych ziemia ostatnio się ociepla a co się z tym wiąże nie wie nikt.
Nawet Gates stwierdził, że ocieplenie nie stanowi już priorytetowego problemu na Ziemi... :)
Co do tematu wątku - najbliższe dwa tygodnie -5 do -10 w dzień i do -20 w nocy. Błogo w ch... A elektrociepłownia u mnie w mieście ledwo wyrabia...
Ciekawe, czy chociaż kleszcze w tym roku wymarzną. Ponoć pomagają im łagodne zimy.
Dla tych co myślą, że zmiany po rzędu jednego stopnia Celsjusza na średniej są niewielkie.
Otóż dla rolnictwa mamy optymalny zestaw temperatur wyjście w dół lub górę prowadzi do gigantycznych strat i wzrostu kosztów. Obecnie wychodzimy w górę. W XVII wieku (mala epoko lodowcowa) mieliśmy przykład gdy temperatury średnie spadło o jeden stopień, efekt? Zdaniem historyków najgorsze stulecie w historii ludzkości.
Zmiany klimatyczne doprowadziły do wojen pustoszących Europę, były jedną z głównych przyczyn upadku Rzeczypospolitej w następnym stuleciu (nie jedyną ale miały kluczowe znaczenie dla depopulacji, którą potem wykorzystali Szwedzi potem pustosząc kraj), były jedna z głównych przyczyn upadku dynastii Ming i milionów ofiar wielkiego głodu w Chinach itd.
Podobna akcja miała przecież miejsce na przełomie IV i V wieku i była jedną z głównych przyczyn upadku Rzymu na zachodzie.
No i tak, niby jesteśmy technicznie lepiej przygotowani i potrafimy przeciwdziałać efektom, ale to będzie kosztować, i to będzie kosztować bardzo dużo, znacznie więcej niż zielone łady, transformacja energetyczna itd.
Bukary podał dane, które inaczej obrazują sytuację, co nie zmienia tego, że w innych epokach oceany jak się poczyta miały wyższe temperatury niż mamy dzisiaj.
Miały. Tyle że mówimy o czasach eocenu (ok. 23-28 °C), miocenu (ok. 20-24 °C) i pliocenu (ok. 19-21 °C), czyli epokach sprzed milionów lat. Wysokie temperatury oceanu były wówczas wynikiem znacznie wyższego stężenia CO2, braku pokrywy lodowej na biegunach, innej konfiguracji kontynentów i basenów wodnych itd. Z kolei wysokie stężenie CO2 wynikało z naturalnych procesów geologicznych (wulkanizm, zmniejszona efektywność wietrzenia chemicznego skał itd.).
I przede wszystkim: tego rodzaju stężenia CO2 (np. 1000-2000 ppm lub więcej) ludzie z naszej epoki (stężenie ok. 427 ppm) nie byliby w stanie przetrwać, m.in. ze względu na długoterminowe problemy sercowo-naczyniowe, metaboliczne i kostne. A nawet gdyby ludzkości udało się jakoś "dostosować", to wzrost globalnej temperatury przy 1000-2000 ppm spowodowałby pustynnienie ogromnych obszarów, znaczące podwyższenie poziomu morza (i zalanie wielkich terytoriów), ekstremalne upały, masowe migracje zwierząt i ekosystemów, zmianę roślinności na Ziemi (mniej lasów).
Przy dawnym wysokim CO2 człowiek mógłby więc przetrwać jako gatunek, gdyby dysponował odpowiednią technologią, ale nie mógłby funkcjonować normalnie na powierzchni Ziemi - ani fizjologicznie (z uwagi na spadek funkcji poznawczych, chroniczne zmęczenie, problemy zdrowotne), ani cywilizacyjnie (bo mielibyśmy zupełnie inny klimat, ekosystemy, nie byłoby mowy o dzisiejszym rolnictwie itd.). Globalne ocieplenie o charakterze antropogenicznym postępuje tak szybko, że nie jesteśmy w stanie liczyć na naturalne procesy ewolucyjne, dzięki którym człowiek mógłby wykształcić jakieś "systemy" fizjologiczne przystosowane do życia w warunkach z eocenu. ;)
Jeśli będziemy olewać sprawę, przyszłe pokolenia uznają nas za generacje, które doprowadziły ludzkość do katastrofy (bo niechybny kres całego procesu w przyszłości to wszechobecny głód, wojny, zagłada wielu cywilizacji), a przemysłową epokę kapitalizmu - za najczarniejszy rozdział w dziejach. Doskonale zdaję sobie jednak sprawę z tego, że przeciętny Kowalski ma przyszłe pokolenia w głębokim poważaniu. Nie ma sensu myśleć o problemach związanych np. z transportem na Marsa, skoro trudno dostać się autobusem do sąsiedniego miasta. A zielona transformacja energetyczna to wymysł ekoterrorystów, bo przecież palić można węglem albo śmieciami. Są bowiem rzeczy ważne i ważniejsze. ;)