George R.R. Martin i nie tylko - wielcy pisarze fantasy i SF cz. CCXXIII
W tym wątku rozmawiamy o pisarzach fantasy i sf, choć zdarzają się również przedstawiciele literatury pięknej. Jeśli czytałeś jakąś ciekawą książkę - napisz o niej. Można też przeczytać coś ciekawego o komiksach. Integralną częścią są także dyskusje batalistyczno-militarne :)
Aha - proszę się nie bać tego Martina w tytule ;-PPP
Strony, które każdy fantasta znać powinien:
Serwisy informacyjne:
http://katedra.nast.pl - Katedra
http://www.gildia .pl - Gildia (trzeba sobie wpisać do przeglądarki)
http://www.polter.pl - Poltergeist
http://www.alejakomiksu.com/ - Aleja komiksu
http://www.serwis-komiksowy.pl/ - Wielkie Archiwum Komiksu
Magazyny literackie:
http://www.esensja.pl - Esensja
http://www.fahrenheit.eisp.pl - Fahrenheit
Inne:
http://www.biblionetka.pl - netowa baza danych o książkach
http://www.plan9.art.pl - amatorskie filmy, mamy tam "swojego" człowieka czyli Garretta
http://www.radiorivendell.com - radio internetowe
http://www.steampunk.republika.pl/ - dla miłośników Steampunka
http://www.baen.com/library/ - bezpłatne ebooki wydawnictwa Baen
http://www.sfsite.com - recenzje i opisy
http://www.sffworld.com - recenzje i opisy
http://hitalia.rotfl.eu.org/ - historia zapoczątkowana w Feniksie
Strony czasopism:
http://www.fantastyka.pl/ - Nowa Fantastyka
http://www.science-fiction.com.pl/ - Science Fiction, Fantasy i Horror
http://www.locusmag.com - Locus
Strony pisarzy:
http://www.georgerrmartin.com - strona autora z tytułu wątku.
http://www.malazanempire.com - strona o cyklu Stevena Eriksona
http://www.sapkowski.pl - chyba nie trzeba przedstawiać
Grafiki:
http://www.imagenetion.com
http://www.artfan.net
http://www.fantasya.net
http://www.fantasygallery.net
Poprzedni wątek: https://www.gry-online.pl/forum/george-rr-martin-i-nie-tylko-wielcy-pisarze-fantasy-i-sf-cz-ccxxi/z7eef30d

Z ciekawostek - dziś wyszła książka Mieville'a i Keanu Reevesa osadzona w uniwersum komiksowym BRSKR. Ciekawe jak wyszło, będę niedługo testował.
O, fajnie że nowy wątek :)
Muszę się trzymać za portfel bo za chwilę nowe wydanie "Eryka Promiennookiego", kolejny "Kane", niepublikowane dotąd w Polsce książki Poula Andersona....A w nowym roku nowe wydanie tego co ja uważam za najlepsze fantasy obok "Ziemiomorza" czyli trylogia "Lyonesse" Jacka Vance'a.
A poza tym: bardzo bym chciał by wydawnictwo Literackie (czy jakieś inne, ale chyba oni mają prawa) wydało na nowo cykl "Gormenghast"....
Vesper ładnie wydaję tę archeologię... ale to jednak archeologia, niespecjalnie mnie do niej ciągnie. Kane'a czytałem 25 lat temu i chyba nie czuję potrzeby wracać, Elryka przeczytałem od nich, bo wcześniej nie znałem i... rozumiem czemu to ważna pozycja, ale następne tomy odpuszczę. Andersona może spróbuję, ale w sumie te nieznane ,książki klasyków też niekoniecznie dowożą. Vance też mi się kiedyś podobał... ale czy brać tylko dlatego, żeby się kurzyło na półkach? Mam dużo takich pozycji :D
Andersona kocham za "Złamany miecz" (miałem kiedyś w wydaniu Alfy jako "Zaklęty miecz") czy "Trzy serca i trzy lwy". "Kane'a" nie czytałem. "Elryka...." już nie pamiętam. Mam około 1100 książek, służą temu by je przeczytać, kurzyć się, ładnie wyglądać, pożyczyć kumplowi i przekazać następnemu pokoleniu :) Ja lubię klasyczne podejście do fantastyki i ta współczesna niezbyt mi "leży".
Wiesz, ja już dawno przestałem liczyć i spisywać, ale mam pewnie teraz z 4000 samej fantastyki. I zaczynam się ograniczać, też przez przestrzeń magazynową.
A klasyka może i fajna, ale patrzę na to trochę szerzej - wiele pomysłów właśnie tam się pojawiło, ale zostało później znacznie rozwinięte. I teraz powroty do staroci bywają dla mnie bolesne.
O i ktoś mógłby wydać znów antologie Dona Wollheima bo to co kiedyś wydawała Alfa rozlatuje się w rękach, taka to była jakość.
Ja czytam masę rzeczy spoza fantastyki, a i w samej fantastyce dużo zaopatrzyłem się ostatnio w XIX wieczną powieść gotycką. Ja lubię albo fantasy militarystyczne (ale tu znowu: Wegner mi kompletnie nie siadł) albo takie le guinowsko - martinowo - tolkienowsko - conanowskie, ale bez romansów, LGBT, etc. Niecierpię tzw. new weird (seria Uczta Wyobraźni to kompletnie nie moja bajka), steampunk i cyberpunk lubię tylko w grach i filmach, ale w książkach się odbijam.

Nawet się nieźle złożyło, wczoraj zacząłem czytać :)
Jak tam idzie z "breathtaking" ksiazka. O czesc Mieville sie raczej nie boje (i dosc dlugo juz czekalem na cokolwiek od niego, bo sobie chyba przerwe od pisania zrobil), Keanu jest wielka niewiadoma jako "pisarz".
Podobno ksiazka jest zaskakujaca "ciezkawa" jak na cos takiego. Prawda to?
Napalalem sie na to, i nawet chcialem sobie w oryginale przeczytac, ale Mieville to nawet po Polsku trzeba "usiasc, na spokojnie" wiec odpuscilem bo bym pewnie polowy nie ogarnal. ;)
Czy ja wiem czy ciężkawa? Na pewno nie jest to prosta przygodówka. Sporo retrospekcji, czasem Mieville wchodzi w swoje odjechane zakresy (ale IMO to nie poziom Nowego Crobuzon, a już szczególnie "Ostatnich dni nowego Paryża) , ale ogólnie, jak rozebrać na części, to fabuła jest dość prosta.
Obstawiam raczej, że Keanu dał pomysł i pilnował fabuły (ew. pisał fragmenty "współczesne), a China pisał. Wyszło przyzwoicie, ale to topki CM na pewno się nie łapie.
Po latach przeglądam stare głosowania nad najlepszymi książkami z danego gatunku. Dawno nie było takich głosowań i zastanawia mnie co z fantasy lub sf z ostatnich lat polecacie?
Jeżeli chodzi o SF, to dopiero wziąłem się za ten gatunek i zaliczyłem książki Cixin Liu (Seria: Wspomnienie o przeszłości Ziemi + Piorun Kulisty).
A jak definiujesz "ostatnie lata"?
Ja tradycyjnie polecam cykl "Expanse/Ekspansja". Trudno o lepsze "współczesne" sf.
Załóżmy, że ostatnie 7 lat, ale proszę nie traktować tego jako sztywną granicę.
Co do Expanse, to oglądałem serial, nad książkami nawet niedawno się zastanawiałem, ale jednak wolałbym nie czytać tego co już zaliczyłem na ekranie.
Luźne strzały:
Projekt Hail Mary – Andy Weir: Bardzo fajna warstwa "science" i bardzo (IMHO) słaba warstwa psychologiczno-socjologiczna.
Wydech – Ted Chiang: Znakomity zbiór opowiadań.
Płomień – Magdalena Salik
Nasze imię Legion, nasze imię Bob – Dennis E. Taylor: Cykl Bobiverse o Robercie "Bobie" Johanssonie, który po śmierci zostaje przekopiowany do komputera i staje się sztuczną inteligencją sterującą międzygwiezdną sondą
Super, wszystko wygląda ciekawie ;) Zapisałem każdy tytuł i z pewnością sobie je sprawię. Dziękuję i pozdrawiam.
Raistand - mimo wszystko nie widzę klucza w twoich propozycjach. Znaczy one są spoko, ale z różnych parafii, niekoniecznie pasujących do "Ekspansji". Taylor to lektura od nerda dla nerdów, Salik bardziej koncepcyjna niż przygodowa, Chianga uwielbiam, ale to totalny miszmasz, a Weir nie umie pisać i naciąga logikę i fakty jak gumę w starych gaciach, ale nieustannie świetnie się bawię przy jego kolejnych książkach.
(zdublowałem moją odpowiedź, nie mogę usunąć komentarza ;)
Czy zapowiada się, że któryś z trójki Lynch, Martin, Rothfuss, dokończy swoje flagowe cykle, czy Sanderson będzie musiał zrobić to za nich?
Panowie i Panie. Natrafiłem na kogoś takiego jak Joe Abercrombie w necie. Będzie mi pasować ? Czytać jego wszystko, nie wszystko ? Tak pod mój gust myślicie że trafi (Cook, Kres, Martin) ?
Gościa rekomendował sam Sapkowski jako swojego ulubionego współczesnego pisarza fantasy, więc sięgnąłem po "Ostrze", pierwszy tom jego cyklu (nie pamiętam nawet nazwy), gorąco polecanego też na polskich forach czytelniczych. Dotrwałem do końca, ale żeby przeczytać resztę, musieliby mi zapłacić z góry. I to niemało. To nie jest jakaś tragiczna książka, ale jest tak jakoś prosto, prostacko wręcz nieraz napisana, niczym przez AI. Poza postacią pewnego okaleczałego inkwizytora, która wybija się na tle innych, ale i tak nic w sumie w niej specjalnego, reszta to totalna amatorka jakości jakiegoś trochę ambitniejszego fanfiku - tak samo jak konstrukcja świata (na północy zima i barbarzyńcy, pośrodku lasy i high fantasy, a na dole gorąco, pustynia i też jakieś dzikie ludy, no niebywałe po prostu. Dochodzą do tego też jakieś mega naiwne przepychanki polityczne, które przy takich utarczkach jakie występują we Wiedźminie czy Pieśni Lodu i Ognia zakrawają na pastisz). W sumie nie wiedziałem o czym jest ta książka, przez siedemset stron autor po prostu zbiera ekipę na jakąś przygodę w następnym tomie, którą jednak miałem już w dupie. To byłaby świetna lektura dla dwunastolatka (albo użytkownika Jedziemy do Gęstochowy) który dopiero wchodzi w ten gatunek, dla reszty imho totalna strata czasu, a kolejne tomy to totalne już podobno ciągnięcie na siłę.
Hm, to akurat nie wada, sam coś tam klece gdzie na północy jest odpowiednik Doliny Lodowego Wichru (a co ma być kurde na Północy na logikę?) :p Tylko nigdzie nie ma pustyni :p High fantasy? Słyszałem że raczej low fantasy jak Cook czy Martin czy Kres.
Jasne, było parę krwawszych scen, ale całość to dla mnie takie "lite" low fantasy. Nie czuć brudu świata, choć autor czasami bardzo się na to sili.

Piąty tom Księgi Całości za mną. A równocześnie to pierwszy tom Pani Dobrego Znaku z podtytułem Wieczny Pokój. I czytając Kresa po raz kolejny zadaję sobie pytanie: gdzie ja byłem przez te wszystkie lata że mnie ten cykl ominął? Bo pierwszy tom cyklu był porządnym militarystycznym fantasy, drugi to może nieco rozwleczona, ale świetnie przemyślana powieść marynistyczna, jednak tomy nr 3 i 4 składające się na Grombelardzką Legendę uważam za jedne z najlepszych rzeczy jakie w fantasy czytałem (a czytałem bardzo dużo, w zasadzie większość kanonu gatunku), w których klimat wręcz wylewa się z kartek, a Karenira stała się jedną z moich ulubionych postaci kobiecych w fantastyce, pewnie gdzieś obok Sagani czy Karlach. I niepopularna opinia: póki co Kresa cenię sobie wyżej niż sagę wiedźmińską, z całym szacunkiem i uwielbieniem dla Geralta. A tom piąty Księgi Całości ? Kres sam sobie postawił poprzeczkę wysoko bo z gór Grombelardu przenosi nas do Puszczy Bukowej, księstwa Sey Aye gdzieś na pograniczu Armektu i Dartanu. Bałem się że zabraknie mi tu tego specyficznego klimatu, który lubię, ale tutaj Kres postawił na silne, dobrze napisane postacie, intrygi, szpiegostwo i oszustwa. Jak bowiem inaczej oswobodzona niedawno niewolnica, wdowa po starym księciu, może zachować niezależność i władzę z jednej strony mając krewnych zmarłego żądnych jego bogatych ziem, z drugiej zaś będąc pod baczną obserwacją ludzi samego Cesarza ? Wieczny Pokój to tom zaskakujący, w którym sytuacja wielu osób lubi się obracać o 180 stopni w ciągu kilku sekund a ci, których mieliśmy za głównych rozstawiających pionki na politycznej szachownicy, sami okazują się pionkami i to w dodatku zmiecionymi z planszy. To tyle o tomie piątym, bo....to już tom piąty. Kto cyklu nie zna, niech lepiej pozna. Dla mnie, po latach posuchy, jest świeżym powietrzem, w sytuacji gdy półki sklepowe uginają się od szrotu spod znaku YA, romantasy i innych szrotów z oznaczeniem cozy fantasy. Kres to stara szkoła prawdziwego fantasy. Czytać!
Dla mnie to najlepszy tom - w sensie jako całość, bo czytałem bez dzielenia wieki temu.
Nie będę się kłócił bo wielbię Kresa i ten tom jest świetny. Ja po prostu ciut bardziej (i póki co najbardziej z całego cyklu) lubię jednak Grombelardzką Legendę :) Ten klimat gór, ech...Karenira moja miłość xd
Jest szansa, że odebrałbym to teraz trochę inaczej, ale jak to czytałem wieki temu, to jednak przedkładałem fabułę nad klimat.
Fabuła musi dla mnie iść w parze z klimatem w fantasy, jedno bez drugiego jest takie no.....xd Ale to dyskusja akademicka a nie mam na to ochoty xd Tak czy owak...Cieszę się że w końcu poznałem Kresa. A pomyśleć że obaj z Sapkiem z "mojej" Łodzi a ja go jakoś....pominąłem. jak do tego doszło, nie wiem.

Pani Dobrego Znaku. Wieczne Cesarstwo
To już moje szóste spotkanie z Księgą całości (bo Fabryka Słów tomy od 3 w góre podzieliła na pół) i...Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że zbyt długo nie znałem Kresa. Nie chce mi się tu nic pisać o fabule ale to dlatego że przy szóstym tomie to już jest spojlerowanie. Cały czas twierdzę, że "Grombelardzka Legenda" jest (póki co) najlepszym co w tym cyklu powstało a być może - i nie boję się tego napisać - najlepszym co polskie fantasy dostało, ale "Pani Dobrego Znaku" nie jest wiele słabsze. W sumie, jak każdy tom, jest inne. To fantas militarne, to fantasy epickie, to fantasy czasem smutne, bo ginie tu wielu dzielnych rycerzy, którzy giną za sprawę, w którą wierzą i nie ma tu tak naprawdę słusznej strony, choć ja po prostu kibicowałem głównej bohaterce, co nie znaczy że nie było mi smutno bo zginął ktoś ważny z przeciwnej strony, z kim....No, literacko się zżyłem. Ale tak musiało być.
Cykl wybitny.