Ogolnie to w endgejmie sie bije mobki.
No właśnie tutaj diaboł tkwi w szczegółach, bo 3 lata temu to wyglądało raczej tak:
- najpierw robisz kampanię,
- później przez 4h jeździsz na koniu szukając altar of lilith (żeby wymaxować staty),
- później wybierasz dungeon -> sprawdzasz na mapie gdzie najbliższy teleport, po czym jedziesz na koniu minutę omijając wszystko po drodze,
- w dungeonie, zamiast bić moby biegasz od przełącznika do przełącznika, albo robisz jakiś inny upierdliwy objective,
- repeat krok 3 i 4,
Dlatego ja wysiadłem, bo gra o świetnym rdzeniu była zajechana przez wybitnie głupi design endgame'u.
Ale słyszałem że sporo się zmieniło od tamtego czasu, może się skuszę.
Może ktoś w duuużym skrócie (bez elaboratów) napisać jak wygląda endgame loop w D4? W sensie co się robi na max levelu.
Od podstawki mocno się odbiłem ale to było prawie 3 lata temu. Nudził mnie spory nacisk na story i jeżdżenie po otwartym świecie od punktu do punktu, trochę się to zmieniło czy nadal to samo?
Cena obu dodatków ponad 3 stówy więc trochę sporo jak na krótki test, który może okazać się fiaskiem.
Pękł globalny rekord zbiórek, trąbią o tym właściwie na całym świecie, przez streama przewinęło się 30% Polskiego showbiznesu, dziesiątki, jak nie setki milionów złotych trafią na chyba najbardziej możliwie szczytny cel.
Niektórym pęka dupa. Co za naród.
A co stoi na przeszkodzie żeby kiedyś dokupić RAM, zamiast ładować kupę kasy kiedy jest mega napompowany? Tym bardziej że teraz nie ma gry w której 16GB to jakiś poważny bottleneck.
VW UP / Skoda Citygo.
Kupiłem takiego pierdzika 7 lat temu, miał być "na przeczekanie" budowy, dom stoi od 5 lat a UP nadal na podjeździe.
Pali to to mniej niż 5l (niewiele, ale mniej), wyglądem nie odstrasza, wjedziesz w każdą szparę, jak się poskłada tylne siedzenia to nawet nie jest aż taki mały.
Silnik MPI nie do zajechania, prosty i tani w serwisowaniu. Mankament to prędkości autostradowe, powyżej 110km/h przyspiesza niechętnie, więc jak dużo będziesz śmigał 100km/h+ to bym brał wersję 75/90KM.
Zobaczymy czy pakowanie bilionów dolarów w infastrukturę technologii która na tę chwilę przynosi znaczne straty nie odbije się czkawką za kilka lat.
Płakać to mogą najwyżej użytkownicy, albo ze śmiechu (jak potężny prawie-AGI Mythos pozwolił na wyciek source code claude'a) albo z frustracji, jak github znowu padnie (od wdrożenia ejajów uptime w okolicach 90% (!!!)).
Także zdecydowanie "odczuwamy nowe", ale na tę chwilę to głównie w ten sposób że jakość usług leci na łeb. O licznych bugach (w Windowsie) i katastrofalnych fuckupach (AWS itd) spowodowanych ej ajem nawet nie wspominam.
Znam gościa i jak dla mnie to żaden programista.
Jeżeli gość którego kod napisany 30 lat temu nadal jest obecny na najpopularniejszym OSie i stworzył rzeczy tak powszechnie używane jak task manager nie jest programistą, to kto nim jest?
Stroustrup, Torvalds, Stallman, może Knuth, i koniec listy?
A przepraszam, zapomniałem że hakerzy sprawdzają stan konta ofiar i szantażują dopiero przy net worth >100000$, dane firmy kradną przy >500000$, a ransomware na cały internal network dopiero przy profitach >1M$/kwartał (ale oczywiście tylko jeżeli to Ty jesteś prezesem).
W takim razie jesteśmy w pełni bezpieczni!
tutaj ktoś maniakalnie chce przekonać do niebezpieczeństw i konsekwencji
Ludzie powinni sobie zdawać sprawę z tego co robią, wchodzą na fora i czytają opinie "HV nie ingeruje, nic złego nie może zrobić" a fakty (nie opinie, fakty) są takie, że odpalasz coś co wyłącza zabezpieczenia na poziomie windows -> VMy (i dotyczą całego systemu, to nie jest jeden podmieniony .exe), coś co bywa wektorem ataków.
Coś czego mechanizmów działania nikt tu nie zna (bo to wymaga wiedzy ultra eksperckiej), czego mechanizmy nie są "sprawdzone" (bo to nowy exploit) i czego nie wyłapią antywirusy.
Także jeżeli chodzi o mnie, to mi to tito, możesz sobie nawet wrzucić hasła do bankowości w internet, nie moja sprawa.
Ale chociaż nie powielajcie pierdzielenia że to "w 100% sprawdzone i bezpieczne", bo tego nikt nie wie, to się dopiero okaże.
Każdy update TR to kolejne godziny contentu. Sama się japa cieszy :)
Ano, właśnie biję się z myślami czy zacząć kolejną postać (w grasping fortune) czy czekać na poison song.
każdy ma wyjebane co masz na kompie
Chyba że logujesz się czasem na aplikację bankową. Albo crypto wallet. Albo odpisujesz na maile z pracy. Albo logujesz się do systemów wewnętrznych firmy w której pracujesz. Albo masz gdzieś podpiętą kartę kredytową. Albo trzymasz "delikatne" dane na dysku.
A najlepiej jak wrzuci się jakiś exploit który w ogóle nie uprzykrzy życia, tylko po cichutku będzie sobie zbierał dane.
Zdjęcie Twojego pindola generalnie rzeczywiście mało obchodzi ludzi, chyba że np. jest kompromitujące, to wtedy są szanse że dostaniesz maila od smutnych panów, że masz przesłać 0.1BTC albo trafi na Twoje (przejęte już) social media.
Ale proszę nie bądź naiwny, bo korzystanie z komputera w tych czasach to nie tylko ciupanie w gierki.
Jak nie jesteś premierem żadnego kraju, ani prezesem dużej korporacji
Ciekawe czy szeregowi pracownicy Jaguara (2 miliardy funtów w dupę) albo Garmina (cała sieć wewnętrzna firmy zablokowana na kilka tygodni) których przejęte dane były wektorem ataku by się zgodzili z tą tezą.
współczesne komputery szybciej się włączają niż windows wraca z hibernacji
Włączają się szybko, to prawda. Ale nie zawsze chce mi się przechodzić przez procedurę startową kiedy zaczynam robotę (kiedy muszę odpalić intellij, plsql developer, visual studio, claude, wildfly i mnóstwo paneli webowych gdzie nie wszędzie jest SSO takie jak appdynamics, jenkinsa, hawtio itp itd).
I tutaj obudzenie z hibernacji ma dużą przewagę...
... zakładając że laptop nie padnie w nocy jak uzna że się wybudzi o 3 w nocy bez powodu.
Myślałem że każdy kto profesjonalnie korzysta z komputera jednak obraca się sprzęcie od Apple.
Polityka firmy, mam ich laptopa i nie mogę sobie przejść na apple ot tak.
https://youtu.be/Bbh-KXQ3Ljo?is=AE7JXo7DwqqjGV0e
Jakby ktoś był zainteresowany to gość zrobił świetne wprowadzenie do TR.
bo cholera od miesiąca czasu szukam i nie znalazłem ani jednego takiego wpisu.
W Notepad++ (który jest open source i używany przez dziesiątki milionów ludzi, jeden z najpopularniejszych IDE) była poważna dziura niewykryta przez ponad pół roku (exploity potrafią być tak mocno ukryte), ale szemrany ruski hack zabezpieczeń windowsowego hypervisora jest w 100% bezpieczny, bo nikt jeszcze nie zgłosił problemów na forach.
Obyś miał rację kolego, i miłego grania. Mam nadzieję że ta naiwność się nie odwróci przeciwko Tobie. Ja też spadam z dyskusji, bo się nie dogadamy. Zachęcam do refleksji, czy tak naprawdę dokładnie rozumiesz jak działa to co wgrywasz na swoim kompie.
Piękny tekst, to teraz mi pokaż fragment który wykazuje że obejścia zabezpieczeń wgrane z pirackich forum są w 100% bezpieczne.
Albo jakiś code analysis gdzie pokazano że to co wgrałeś nie ma żadnego exploita, tak żeby nie było cienia wątpliwości.
Przeanalizowałeś kod źródłowy który wgrywasz, skoro mówisz że jest w 100% bezpieczny?
Czy zaaplikowałeś jakiś patch który napisał jakiś rusek z pirackiego forum, który grzebie przy zabezpieczeniach komputera, po prostu zakładając że jest OK?
I wmawiasz wszystkim że nie ma zagrożenia bo się nic dziwnego nie dzieje z kompem?
Tak bardzo Hypervisor ingeruje w komputer
Ty naprawdę myślisz, że nie ma żadnego potencjalnego zagrożenia wgrywając bardzo skomplikowany niskopoziomowy kod którego zupełnie się nie rozumie, który ingeruje w warstwę zabezpieczeń na poziomie OSa? Tak absolutnie, zero zagrożenia, bo gierka która nie działała nagle się odpala, a miły pan na forum napisał że działa świetnie i jest kompletnie bezpieczne?
Kod, który wyłącza DSE, HVCI, VBS, credential guard itd.
Ponownie, ingerujesz w layery bezpieczeństwa OSu wgrywając patch którego kompletnie nie rozumiesz (bo chyba nie będziesz próbował wmówić że rozumiesz co dokładnie robią te obejścia?), żeby ukraść gierkę, i coś mówisz o logice?
Chyba że jesteś jakimś wymiataczem i rozumiesz te cracki na poziomie kodu, w takim wypadku zwracam honor. Fakt że są dziesiątki udokumentowanych exploitów hypervisorów (i jak najbardziej bywają one wektorem ataku) pominę.
Dla wszystkich tęskniących za Alexem, symulacja jego postów, która niewątpliwie wywoła łezkę w oku:
a) dzisiaj trening tenisa z byłym trenerem Radwańskiej, później przyjeżdża sztab od regeneracji biologicznej, a wieczorem kolacja w restauracji za 870zł od łebka. Od jakiegoś czasu żyjemy z żoną skromniej.
b) Ale będzie zarobek na giełdzie, Dom Perignon (z 1961 roku) już się chłodzi.
c) Ostatnio żona współprezesa przyjechała 5-letnim Mercedesem na przyjęcie. Śmiechom nie było końca, tak im poszło w pięty że tego samego wieczoru zamówili Maybacha. Szkoda tylko że Mercedes trafił na otomoto a nie na złom.
d) U mnie na komputerze za 43000zł działa dobrze, ludzie nie potrafią składać komputerów a później jęczą że nie działa,
e) Po 4h rozgrywki stwierdzam że to bez dyskusji GOTY,
f) Tusk to, Tusk tamto,
g) Sam (w 100%) się dorobiłem, więc każdy inny też może.
h) Dzisiaj, mimo tego że od 8 lat jestem na emeryturze miałem 2h spotkań, więc mi nie mówcie że nie wiem co to ciężka praca.
Mam nadzieję że te krótkie snippety wywołają falę nostalgii.
PS. Lubiłem gościa, ale gdzieś w drugiej połowie 2010's ładnie odfrunął.
MSRP mainstreamowych konsol nigdy wcześniej nie rosło w czasie, to pierwsza taka sytuacja w historii PlayStation.
Ale Ty wiedziałeś że nieistniejące wówczas PS5 Pro fiknie w cenie w górę do 4000zł, chociaż realia które to spowodowały nie istniały 5 lat temu, bo szał AI zaczął się 2 lata później. To uchyl rąbka tajemnicy, jakie było uzasadnienie skoku z perspektywy 2021?
Zdradź jeszcze jakieś tajemnice które się spełnią w 2031 to nakupię sprzętu żeby później sprzedać z zyskiem.
5 lat temu to żaden poważny LLM nie był jeszcze publicznie dostępny, więc NIC nie wskazywało wzrostu cen RAM i NVMe wkutek skalowania infrastruktury pod AI, a to jest powód podwyżek cen.
Także wiesz, nawet zepsuty zegar dwa razy na dobę wskazuje właściwą godzinę.
Wykłócałeś się też że RTX 6000 wyjdą w 2025 i inne więc nie poklepuj się za bardzo po pleckach jaki to jesteś wizjoner.
Głupi nie jesteś, wiemy że to persona.
Natomiast coś pod kadłubem ewidentnie nie gra, bo nie wiem jak inaczej uzasadnić tworzenie skrajnie debilnych wątków przez ponad dekadę z uporem maniaka.
Propsy za wytrwałość, a zarazem idź się lecz zią.
Touche, redagowałem i nie zauważyłem początku posta. W drugim akapicie jest już "wycena", tak jak miało być w całym poście.
https://openai.com/index/accelerating-the-next-phase-ai/
Today, we closed our latest funding round with $122 billion in committed capital at a post money valuation of $852 billion.
Zaraz pęknie bilion kapitału (tak, dokładnie, tysiąc miliardów) dla firmy której główny produkt to net loss (nawet 200$ subskrypcje przynoszą straty bo są droższe w utrzymaniu niż cena usługi), od początku istnienia nie mieli żadnego kwartału na plusie, i w ogóle mieli być nonprofit.
Fajnie się bawią techbros z krzemowej. Zaraz IPO i wycena pofrunie to the moon, to będzie mój ulubiony meme stock obok tesli (która ma market cap większy niż top10 automotive razem wzięte, LOL).
A żeby przynosić zyski? Kto by sobie takimi bzdurami zaprzątał głowę. AGI już za chwilę, już za pół roku nie będzie programistów, itp itd.
Panie, czasy gdy Apple było drogie a reszta tania się skończyły.
Apple watche są tańsze od garminów, laptopy apple od windowsowych w danym segmencie (MBP M5 kosztuje 7,5k, zobacz ile kosztuje Dell XPS albo ThinkPad Carbon) a iPhone nie odstaje cenowo od flagowych Androidów.
Teraz nic nie jest tanie.
No sorry ale to nie moja wina że właśnie w te firmy idzie najwięcej kasy inwestorów, z jakimiś kosmicznymi planami (w OpenAI miało być władowane 1,4B $ do 2032, spadło do 'sensownego' 600 mld $).
Ponownie, obyś miał rację.
Takie tam maluszki, xAI, OpenAI, Anthropic, Perplexity ;) Przecież żadna z nich nie przyniosła revenue na plusie, gdyby nie niesamowity hype investorów to już po tych firmach nie byłoby smrodu.
Molochy jak Oracle czy MS są na plusie bo zyski przychodzą z innych usług, ale działy AIowe (np. Copilot) ciągle przynoszą straty, przecież niedawno było głośno o tym że każda komercyjna licencja copilota przynosi czyste straty.
Ja zapytam inaczej, znasz jakąś firmę która przynosi zyski z czystego AI? (podkreślam: AI, nie wydawania cudzej kasy na infrastrukturę).
Jeden wierzy w płaską ziemię, drugi w bańkę AI.
Ja przede wszystkim wierzę w to, że ktoś kiedyś zapyta kiedy się zwrócą setki (wówczas już tysiące?) miliardów dolarów zainwestowane w AI.
Na tę chwilę, po kilku latach hype'u i ładowania kosmicznej kasy w tę technologię odpowiedź to: nigdy, bo firmy które mają jawne księgi, są pod kreską.
Więc albo rzeczywiście powstanie AGI (na pewno z LLMa, lol), albo zajdą jakieś rewolucyjne przełomy w technologii (choć efficiency gains będą też kontrowane większym skomplikowaniem modeli), albo ktoś się bardzo zdziwi.
Bańka czy nie bańka, fakty są takie: zaraz przekroczymy bilion dolarów władowany w tech który przynosi straty. Worek kasy inwestorów nie jest bez dna, zobaczymy czy technologia się obroni kiedy źródełko zacznie usychać.
Oczywiście mam nadzieję że jestem tu płaskoziemcem, dla naszego dobra.
Zobaczymy, teraz to zyski są z niebotycznego inwestowania w infrastrukturę (na barkach inwestorów), ale stawianie data centrów kiedyś się skończy.
Jakie będą realia ze spieniężania AI jako usługi to się okaże, na tę chwilę wyglądają "tak se" mówiąc delikatnie.
https://www.wheresyoured.at/the-ai-industry-is-lying-to-you/
Polecam tego blogaska.
Ja bym teraz uważał z NVDA, Claude dosłownie kilka dni temu udupiło limity (nawet na 200$ subskrypcji można wykorzystać quota w jeden wieczór), OpenAI i grok zabijają tworzenie video, coraz więcej deali pada na ryj (np. OpenAI + Disney, OpenAI / RAM), a kurteczka odfruwa coraz bardziej (teksty o OpenClaw to jakiaś odklejka).
Oczywiście US stock market to meme (patrz: tesla i podobne) ale pamiętając że 3 lata temu NVDA nie była warta nawet 1 biliona (obecnie ponad 4) a hype na AI troszkę upada, ja bym się bał ładować tam konkretną kasę.
Niektórzy nie wiedzą co to ironia.
https://wsjp.pl/haslo/podglad/40903/ironia
"wyrażanie pewnego znaczenia w ten sposób, że mówi (pisze się) się coś odwrotnego, a odbiorca z doboru słów, a także np. z barwy głosu ma wywnioskować, co w rzeczywistości myśli nadawca"
Gdzie jest jakiś element żartu, sarkazmu w wypowiedzi OPa? Bo jeżeli posługiwał się ironią, to ten post znaczy po prostu "zmiany klimatyczne to bujda". Boki zrywać?
Nie mam niczego pirackiego/nielegalnego na komputerze odkąd zacząłem zarabiać pieniądze, i zawsze preferuję kupno przez Steam.
Ale jeżeli gra jest tańsza o 100zł przez przelicznik walut na dowolnym sklepie z kluczami, no to sorry, ale za bardzo szanuję pieniądze żeby dać się tak robić w bambuko.
Ironia jest taka że Steam sam sobie szkodzi, bo gdyby ceny były choć zbliżone to zawsze wolałabym oficjalną dystrybucję. Cóż, może kiedyś, najważniejsze że są już małe kroki w dobrym kierunku.
7 lat (rok w rok) susz, po czym nagle masakryczne powodzie które wymusiły ewakuację 150000+ ludzi.
Zupełnie normalna pogoda, nic dziwnego się nie dzieje, powiadam.
Gość zrobił z gry świetny biznes, gwarantuję że się nachapał konkretnej kasy. Same konto (z dostępem do ultrarzadkich legacy itemów i waluty której przeciętny gracz nie dorobiłby się w 50 lat łupania) byłoby na 'czarnym rynku' warte tyle co konkretna fura.
A granie w jedną grę (tym bardziej o modelu progressowania w sezonach, które zachęca do regularnych powrotów) przez 8 lat to przy dinozaurach z WoWa, Runescape'a czy nawet CSa absolutnie żaden wyczyn.
I nie bardzo wiem w czym jest gorsze niż ciupanie w różne gry (zamiast jedną, ulubioną), oglądanie Netflixa albo scrollowanie debilnych tiktoków na telefonie.
Sorry ale jak wywalam 10k na laptopa, po czym muszę walczyć z upierdliwymi błędami (moja obecna służbówka np. sama wybudza się z hibernacji bez powodu, kilka razy windows update sam zrestartował mi kompa w nocy i pozamykał zahibernowane aplikacje) to w dupie mam czy działa na 99999999999 czy 5 urządzeniach, oczekuję stabilności i pewności że mnie nie zawiedzie.
A w tej kwestii windows nie dowozi od jakiegoś czasu. Inne kwestie (np. to że panther lake ma wojniejszy single core niż A18 Pro z neo) pomijam.
W tym roku kupuję laptopa (do produktywności, nie gier) i nie ma szans żeby w obecnej sytuacji padło na coś na windzie, póki MS nie wyjmie z głowy z tyłka i nie skupi się na tym co ważne (zamiast ładować miliardy w copilota) mówię papa. Jeszcze gdyby laptopy na windowsie były wyraźnie tańsze to byłby argument, ale lepsze ThinkPady, XPSy itp. już dawno wjechały cenowo na terytorium MBP.
https://the5krunner.com/2025/09/09/garmin-amoled-screen-burn-in-issues-continue-to-spread/
Ja to tu tylko zostawię.
Po 3 dniach się zaadoptuję, a już od drugiej połowy kwietnia zmierzch po 20:30, czyli dni będą wyraźnie dłuższe względem tego co mamy teraz.
Jak się ma normalną higienę snu to takie przesunięcie ledwo się czuje, jutro się walnę do wyra trochę wcześniej i w czwartek nie będę już pamiętał że coś trzeba było przesuwać.
Dzisiaj byłem na spacerze, jeszcze o 18 było widno, jak sobie pomyślałem że już niebawem nawet o 20 nie będzie ciemno, to morda się cieszy. Nareszcie. Tylko wstać na F1 będzie ciężko.
Na pewno niżej dałbym Final Doom (plutonia jest mega upierdliwie trudna, TNT nierówne), a Shadow Warrior obok RR trochę gryzie, ale generalnie to mógłbym się podpisać pod większością. Jak już wjechaliśmy w 2001 to brakuje trochę klasyków (Serious Sam, NOLF etc).
Cóż, wyglądają najlepiej a cenowo przestały być absolutnie nokautujące (nadal są drogie, ale nie tak jak kilka lat temu).
Natomiast dla mnie nie wchodzą w rachubę, 6-8h pracy + często kilka godzin po pracy, co daje ~3000h+ użytkowania rocznie, po 3-4 latach takiego katowania nie chciałbym widzieć jak wygląda taki panel. I potencjalni kupujący jeżeli używają monitora do statycznej pracy a nie tylko gierek, też powinni zdawać sobie sprawę z największej wady OLEDów (czyli wypaleń), żeby się nie obudzić z ręką w nocniku.
https://www.youtube.com/watch?v=t8X0ptdh3P4z
Jedyny powód dla którego CSowe dinozaury grają w 4:3 to przyzwyczajenie (+ na 4:3 i 16:9 znacznie łatwiej wycisnąć 200+ FPS niż na ultrawide).
Innego powodu absolutnie nie ma, nie istnieje gra w której lepsze FOV to wada.
jest większy niż te 300-400 pln różnicy w cenie
Dodaj tysiaka i będzie wtedy się mniej więcej zgadzało. Bo najtańszy dostępny 5070ti (słowo klucz: dostępny) w x-kom to 4300 ziko.
Popyt na RAM za kilkadziesiąt miesięcy wróci do normy (jak się "nasycą" centra AI) i co wtedy będą produkować w tych fabrykach?
Tak, zwykle miałem mocne komputery, od 3 lat siedzę na średniaku (i5 12400f, 6700XT). Teraz sobie gram w QHD na średnich detalach a graficzny onanizm mam w nosie. Nigdy nie wydam już 5-cyfrowych kwot na kompa, nie ma sensu (przy moim poziomie gejmerstwa).
Słuchawki, Galaxy Buds Pro zastąpiłem chińskimi Earfunami za 1/3 ceny i grają dość porównywalnie.
Teraz siedzę na S25+ ale przyszły telefon to pewnie będzie bazowy iPhone, najtańsza wersja.
Se gram. I se komentuję, bo od tego jest forum.
Postęp 3D to było wprowadzenie shaderów, normal map, oświetlenia real time itd.
Wprowadzenie niedeterministycznego filtra a'la snapchat to nie jest postęp, to kolejny etap wciskania generatywnego AI na siłę, tym razem kosztem wydajności i spójności artystycznej.
Dla mnie tragedia, postaci wyglądają jak twitterowy slop z filmików wygenerowanych grokiem (albo reklam "girlfriends near you"). Fakt że było napędzane 2x5090 pominę.
Ja podziękuję.
Edit: https://x.com/terminallyOL/status/2033630300735992249 haha

Jeszcze chwilka, jeszcze moment. Za pół roku 80% załogi będzie zastąpione AI a LLMy magicznie zmienią się w AGI.
Tak będzie, nie zmyślam.
Samo znajdzie, samo naprawi.
Tymczasem open issues Claude code: https://github.com/anthropics/claude-code/issues
Jedyne 6135 bugów. Aż zdziwienie człowieka bierze czemu Anthropic nie naprawi tych problemów jednym przejściem ich agenta, w 5 minut :p
Nie, minusowanie pokemonów przy porannej kawusi to był mój guilty pleasure.
ps. to są wirtualne, nic nie znaczące punkty, które w dodatku nadal bywają manipulowane przez multikonta, zalecam nabrać dystansu.

-2 to odpowiednia temperatura na koszulkę z krótkim rękawem?
Tak.
No nie. macOS to wrapper aplikacji od Apple.
No, tyle że to pełnoprawny OS na którym odpalisz zasadniczo wszystko. Na chromeOS jesteś ograniczony do aplikacji Androidowych ze sklepu Google Play. Drobna różnica.
I chromebook jest 2-3 razy tanszy niz to cos.
Sprawdź jeszcze raz, możesz się zdziwić. Bo to że są 2 modele za 999zł, na najtańszych możliwie komponentach nie znaczy że to typowa cena.
W nieźle absurdalnym kierunku zaczynają skręcać argumenty w tym wątku.
Prawda, jak pominiemy wykonanie (jakość, materiały, wygląd), ekran (ppi, jasność, gamut), CPU (pewnie z 10x szybsze), GPU, jakość touchpada, jakość kamerki, jakość głośników, OS (macOS to nie wrapper aplikacji od Google), support aplikacji...
... czyli właściwie WSZYSTKO (minus RAM, który choć znacznie szybszy to rzeczywiście jest go 8GB), to rzeczywiście wyjdzie chromebook.
Tak samo jak Dacia = Ferrari, kiedy pominiemy silnik, wygląd (... [tutaj wstaw 1700 różnic]), ale oba mają 4 koła.
Przecież to robi jeden debil, z resztą o nicku "odkopywacz" więc póki Admin go nie zakopie, to raczej nie przestanie.
na MAcu to magicznie bedziesz mial mniejsze zuzycie RAMU? Nie, nie bedziesz mial. 8 GB tak samo sie zamuli po otwarciu X rzeczy.
Nie, nie będzie mniejsze, dlatego napiszę po raz kolejny: jak musisz mieć odpalone 254 zakładki i 17 aplikacji równolegle, to nie kupuj Neo (ani żadnego innego kompa za 3k, btw). A jak działasz na 4-6 biurowych aplikacjach (jak zapewne 90%+ userów) + browser to nie powinno być problemu. Czy nadal będziemy udawać że do napędzenia safari + office'a to bez 64GB lepiej nie podchodzić?
Zacznij pisać książki, proza sci-fi dobrze ci wychodzi widać.
Zobacz film zanim wkleisz crying_face.emoji Ziutek.

Ostatnio pisal wlasnie ze 8 GB na jablku to jak 32 gdzie indziej
Podlinkuj tego posta plz bo chyba mam amnezję.
8 giga będzie zawsze 8 giga, nie zmieni się magicznie w 32 gb
No spoko, ale żeby ram był bottleneckiem, to musisz go najpierw zapełnić. A jak masz odpalone safari z 8 zakładkami, excela, teamsy i outlooka to nadal masz zapas, nawet przy 8GB. Napiszę po raz kolejny, to laptop do prostych zadań okołobiurowych, a nie klaster obliczeniowy.
Fakt że jak teraz kupisz lapka z 32GB to procek to będzie 7-letni i5 którego A18 wciąga nosem pominę (bo mówimy o kompach poniżej 3k - NIE DA się kupić mocnego laptopa za tą cenę), więc performance loss będzie na innym komponencie.
Edit: test na szybko: chrome 20 zakladek (reddit) + word (plik 17-stron) + excel (tabela 2000x30) + adobe reader (ebook 26MB) + teams = zyżyte 3100MB RAMu. To jak, starczy tym studenciakom te 8GB, czy walić od razu w MBP z M5 Max?
Nie znajduje się ale jest bezpośrednio skorelowany z żużyciem RAMu.
Nie mam natomiast pojęcia jak doszedłeś do wniosku że myślę ze swap jest w ramie.
Bo puenta była chyba dość oczywista, jeżeli ktoś jest laikiem na tyle że nie wie co to swap, to są wielkie szanse że maszyna pokroju neo będzie w zupełności wystarczająca.
musisz mieć jakieś zaburzenia psychiczne
Czy Ty przypadkiem nie piszesz ze swojego 428 konta na GOLu? Tak tylko pytam.
https://www.youtube.com/watch?v=d-VOt9559Gk
Jak da się odpalić 60 aplikacji, po czym edytować video 4K, to jednak coś da się zrobić. Konkretnie, jakieś 99,9% zastosowań studencko/biurowych.
Wniesie to że jest cały z aluminium, lekki, cienki, w 100% bezgłośny, świetnie wykonany, ma dobry ekran (wysokie ppi, 500 nitów), przyzwoity webcam, realnie wytrzyma 10h+ na baterii (bez throttlowania po odłączeniu z ładowarki) i obniża próg wejścia do ekosystemu o prawie 2 klocki, a procek choć z telefonu, absolutnie daje radę.
2999 to cena startowa, za kilka miesięcy pewnie będzie do wyrwania za 2k z hakiem, i to jest świetny deal. Jak ktoś np nie wie do czego dokładnie służy RAM, co to swap itd to jest dobrym targetem. A ci co wiedzą, zdają sobie sprawę że to komp nie dla nich - pomijam fakt że jak ktoś potrzebuje kompa z 64GB DDR5 i dedykowanym GPU, to patrzy na segment >10k, a nie <3k.
Myślę że w porównaniu do Twojego życia lata temu, gdy byłeś pasożytem mocno nadużywającym najtańszych szczyn który żył od grilla do grilla, to i tak niesamowity postęp.
Jak teraz pijesz sporadycznie i utrzymałeś pracę X lat, to wielki krok by wyprostować życie, niby taki prosty a bardzo wielu przerasta.
Może kiedyś napiszesz że pijesz tylko przy szczególnych okazjach i znalazłeś lepszą posadę. Nie każdy musi być mega ogarnięty, w byciu normikiem nie-prezesem nie ma nic złego. Byle do przodu małymi krokami.
To jest inna kasta ludzi, żyją na pełnym luzie.
Ja jak się mam spóźnić 5 minut to daję od razu znać, mi tynkarz przyjechał dzień później (nie informując o tym fakcie, siedziałem na budowie 1h zanim sam zadzwoniłen) bo pochlał. Każdy obrabia dupę i ma milion zastrzeżeń do pracy poprzedniego (hydraulik elektrykowi, wylewkarz hydraulikowi, tynkarz wylewkarzowi itd.). Kolega miał ekipę do wyburzenia rudery 300m2, czekał 4 miesiące, firma się zapadła pod ziemię (koleś 2 tyg. przed umówionym terminem po prostu zniknął).
W sumie im zazdroszczę takiej wyjebki na płaszczyźnie profesjonalizmu, mi by było wstyd.
Pocieszające jest to, że za rok od teraz będziesz się z tego śmiał.
Myślę że procki z budżetowych lapków <3000zł (czyli coś pokroju i5 120U) to ten A18 wciągnie nosem (szczególnie w single core), zżerając zarazem 1/3 energii, ale wyjdzie w praniu.
Tbh gdyby nie fakt że potrzebuję sporo RAMu do JVM-owego środowiska (wildfly, kontenery etc) to już bym miał preorder.
Gry to medium które ma dawać frajdę, jak nie spełniają tego wymogu to porzucam.
Szkoda pieniędzy ale jak mam się nudzić żeby odhaczyć wyimaginowany checkmark, po co?
Niestety mam trochę gier do których nigdy nie wrócę (po 2-3h grania), ale chyba lepsze to niż marnować kilka wieczorów na coś co nawet nie daje radochy. Są inne hobby (i inne gry) a życie jest krótkie.
let it go

Odradzam zabawy z Vaal orbami przed nową ligą, ja rollnąłem +1 fracture (left pinky) 3h przed startem.
Możesz mieć pięknego, bezgłośnego, leciutkiego, cienkiego, bardzo wydajnego energetycznie laptopa ze świetnym i sprawdzonym (w dodatku mocnym) chipem który wszystkie prace biurowe przyjmie na klatę i będzie miał support pewnie grubo ponad 10 lat z update'ami OSu za friko.
Albo ciężki plastik fantastik z komponentami entry level, 3x słabszą baterią, no ale rzeczywiście będziesz miał 2x tyle RAMu. No bo nie oszukujmy się, w tym segmencie cenowym na więcej nie można liczyć, tym bardziej teraz jak SSD i RAM poszły w górę.
To jest piękno wolnego rynku, każdy ma wybór. Ja natomiast polecam odrzucić fanboystwo i kupować to co jest optymalne dla naszych potrzeb. A do prostych zadań biurowych ten MacBook będzie ciężki do pobicia, czy się to ludziom podoba czy nie. I mówię to jako ktoś to nie posiada ani jednego sprzętu Apple (moja żona siedzi w tym ekosystemie).
Albo nastąpi zdziwienie, jak się okaże że potomek ma swoje życie, swoje problemy, swoje marzenia, i może np. wystrzelić 800km na zachód w linii prostej i telefon raz na 2 tygodnie to jest max energii jaką planuje włożyć w interakcje z rodzicami, a skakanie wokół schorowanego rodzica to już w ogóle nie wchodzi w rachubę, bo nawet jakby chciał to nie ma na to warunków i czasu.
Może Ty będziesz miał więcej szczęścia ale u mnie w rodzinie jeżeli ktoś zmajstrował sobie bachorka żeby mu przysłowiowo "podał szklankę z wodą na starość", no to cóż, w dużej mierze nie wyszło.
Jakbym potrzebował laptopa żeby poszukać czegoś w internecie, coś wydrukować, poużywać podstawowych aplikacji, to bym się nawet nie zastanawiał.
W tym segmencie cenowym jakość wykonania pewnie powyciera konkurencją podłogę (tak jak Macbook air M1 mojej żony wydaje się bardziej premium niż mój firmowy HP za 3x tyle kasy), przy prostych zadaniach pewnie będzie też frunął. A niesamowita wydajność energetyczna w idle to już wisienka na torcie, żona ma iPhone 16 Plus z tym prockiem i wraca do domu z 80% baterii po 8h pracy.
Strzelam że wśród studentów i osób które nie jarają się komputerami (a te służą tylko do zadań stricte biurowych) będzie hit.
Pomijam fakt że 2999zł to MSRP więc jak się odpalą wszystkie "włączamy niskie ceny" to pewnie będą regularnie chodzić za okolice 2500zł.
Generalnie to powinna być nauczka dla każdego, że pracując na dowolnej chmurze pierwsze co się robi (i sprawdza 10x) to ustawia limity, dotyczy to każdego providera, żeby właśnie uniknąć sytuacji jak ta czy taka że się zapomniało wyłączyć jedną instancję Compute Engine która mieli jakiś job w tle i przyszedł rachunek na 16000 dolków.
A ta historia choć sensacyjna pewnie skończy się tym że rachunek zostanie darowany, jak to często bywa (czy w GCP, AWS, Azure).
Gardzić to chyba nie gardzą, natomiast widać ewidentnie że niektórym taki stan (tzn. że najzwyczajniej w świecie nie chcę dzieci, chociaż mnie stać, mam warunki i mój dzielny żołnierz ma wszystko czego potrzeba do ich produkcji) nie mieści się we łbie.
Zawsze jest ta ciotka która co roku pyta kiedy dzieci, chociaż usłyszała już 17 razy że "no nigdy", i zawsze wydaje się nieco zdziwiona i zawiedziona ("seeerio? ale szkooooda").
Przyznam że gdzieś w 2024/2025, jak była posucha (i mega obsuwy premier dodatków) byłem przekonany że GGG położy PoE1, kierując 90% resourców na dwójkę.
Oglądając streama przecieram oczy: tyle pomysłów, tyle nowości, nie zamierzałem wracać ale kurde to będzie jeden z największych dodatków.
Król jest tylko jeden.
WoWa bardzo polecam, na przestrzeni 2007 - 2015 zostawiłem w Azeroth z kwartał życia i nie żałuję ani minuty, ale stary, z tym tokenem to daj sobie siana, przynajmniej przez pierwsze X miesięcy.
Po pierwsze, jako początkujący nie znasz ekonomii, nie znasz mechanik zarabiania kasy, nie wiesz jakie są profesje, jak ich używać pod kątem trzepania kasiory.
Token się skaluje z inflacją (teraz kosztuje 10x więcej niż 10 lat temu), nigdy nie będzie taniutki, jak masz sporo dedykacji i już znasz grę jak własną kieszeń to da się "zarobić" na granie za friko, ale wtedy zawsze będziesz do tyłu (bo gold który powinien pójść na normalne wydatki zostanie wydany na gametime), po drugie sporo czasu będziesz marnował na grindowanie które umówmy się, raczej nie jest wybitnie fascynującym sposobem spędzania czasu.
Dlatego nie myśl o tym jak o haraczu, bo jak przeliczysz godziny gry na złotówki to wyjdzie 5x taniej niż w dowolnej grze AAA.
Time is money, friend.
O plastrach antykoncepcyjnych kiedyś słyszał (których podpowiem że się nie spożywa)?
Myślisz że przez skórę się nic nie wchłania?
https://www.reddit.com/r/politics/s/XPROFfzsFM
Potężny lider potężnego mocarstwa na spotkaniu z potężnymi sojusznikami.
Zarazem autor ksywy "sleepy Joe" dla swojego oponenta.
To jest dopiero początek burdelu jaki zrobi AI, curl zrezygnował z programu wyłapywania bugów za kasę bo obecnie absolutnie nie da się nad tym zapanować (tysiące zgłoszeń low effort których nie da się sprawdzić) https://daniel.haxx.se/blog/2026/01/26/the-end-of-the-curl-bug-bounty/
AI tak świetnie radzi sobie ze skomplikowanymi zagadnieniami, że kompilator C napisany przez "agentów" Claude o którym niedawno było głośno i z którego są tak dumni ( https://www.anthropic.com/engineering/building-c-compiler ) za jedyne 20000$ w tokenach nie potrafi wyprintować poprawnie "hello world" - chciałbym żartować ale to prawda.
Podsumowując, czeka nas bardziej dziurawy internet, z mnóstwem slopu który nie działa do końca poprawnie (ale był zrobiony szybko i tanio, na zasadzie "looks good to me"), z upośledzonymi agentami którzy rozmawiają same ze sobą i zalewają fora, do tego mnóstwo manipulacji (bo filmiki i zdjęcią to AI akurat robi bardzo dobrze), wisienka na torcie to że za następnego kompa zapłacę pewnie 2x tyle co za obecnego (o ile 'tylko' dwa razy tyle).
Przyszłość w świecie AI rysuje się wspaniale.

Jednak 288zł, pamięć zawodzi. Ale pamiętam że dało się kombinować z newsletterami i innymi pierdoletami i zbić dalej, mnie się nie chciało bawić.
No bo mowa o SATAIII a nie NVMe, różnica w grach rzędu 0,5s-3s na loadingu, dla mnie przy różnicy cen absolutnie nieopłacalne w tej chwili czasu.
Ano, właśnie kupowałem taniego SSD na gierki, okazje się zdarzają (ja np. kupiłem Sandiska 1TB SATA za ~260zł) ale i tak się zdziwiłem bo 1TB skoczyło o ~150zł do góry, a 2TB o ~250-300zł. A podejrzewam że im bliżej high performance (które na szczęście w grach ma zerowe znaczenie) różnice będą jeszcze bardziej dotkliwe.
Cóż, czekam na upadek manii AI, choć pewnie ekonomicznie zaboli. Dodam tylko że RAM i pamięć jest praktycznie we wszystkim (teraz to nawet kurde w lodówkach) więc zdrożeje absolutnie wszystko.

Stary, to tak jakbym kupował koszulkę i pytał jaki wziąć rozmiar.
Siodełko to kwestia indywidualna i każde inaczej odpowiada różnym dupskom. Każdy ma inny rozstaw kości, inną wagę, inny sprzęt (masz "pieluchę" albo nie, grubą albo cienką, gąbczaste dziadostwo z aliexpress albo topowy model za 800zł z Castelli), musisz po prostu przetestować albo iść do sklepu który robi "odlew" (nie gwarantuje że kupisz optymalne siodło, ale chociaż masz gwarancję że raczej nie będzie mega wtopy).
Ja od lat używam Giant Approach ( https://allegro.pl/oferta/siodelko-giant-approach-17839978556?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=freelisting ), mojej dupie pasuje i nie mam żadnych zastrzeżeń.
edit: widzę że to odkop sprzed roku. W takim wypadku zaledwie brązowa łopata dla zdzicha.
https://copilot.microsoft.com/shares/ykdbxWT4xe3ZkvLPeS5f1
No nie wiem, instrukcja chyba nie mogła być już jaśniejsza ;) Kiedyś jak się na to nadziałem w pracy (potrzebowałem różne stringi do weryfikowania regexów) próbowaliśmy z kolegą go nakierować tak żeby się nie walnął, i nie udało nam się (zawsze jest albo trochę więcej, albo trochę mniej).
Ale nie w tym rzecz. To po prostu nie jest technologia która będzie w stanie cokolwiek zastąpić, skoro potrafi się wywalić na zagadnieniach z podstawówki (to co pokazałem, czy "ile jest r w strawberry"). Przecież ja nawet nie musiałem go na siłę spróbować zmylić, instrukcja jest jasna jak słońce.
No i "wiadomo" że LLMy nigdy nie będą pozbawione halucynacji (chyba że dojdzie do absolutnie przełomowych odkryć) więc nie widzę scenariusza gdzie będzie można tego niefrasobliwie używać.
To jest fajna technologia i bardzo przydatna, ale jak masz trochę oleju w głowie to musisz to MOCNO audytować. Więc historie o zastępowaniu 80% ludzi to bajki.

Poświęćmy pracę biurową LLMom które halucynują (i nie przestaną, obecnie zwykle w granicach 5%) i nie potrafią przyznać się do błędu, co może pójść nie tak. Na screenie wynik produktu Microsoftu, przetestowany dosłownie teraz ( https://copilot.microsoft.com/shares/r7LDrGtiZFQGEDqzRcyjn ). Jak widać, radzi sobie genialnie.
Chociaż w sumie jakby pan robot dopisał mi 3 zera do wypłaty to mógłbym iść już na emeryturę. Fingers crossed.
Albo znaleźć sobie robotę w innej firmie, np. takiej gdzie trzeba zgasić pożar spowodowany zajebistym kodem AI, które po dziś dzień ma problem z prostymi czynnościami jak wygenerowanie Stringa o określonej długości.
https://copilot.microsoft.com/shares/8McWpANjrc9GU9s6NTT1i (spoiler alert: policzyć jego długości też nie potrafi, zachęcam do spróbowania)
Production ready!
Tak, wierzę że kalendarz który został zasadniczo wymyślony przez człowieka ma taką moc żeby wpływać na los wszechświata, dlatego dzisiaj będę bardzo uważał.
Miałbym wywalone, ale mogę "niskim wysiłkiem" sprawić żonie radość, więc będę obchodził.
Bardzo ciekawi mnie natomiast grafik kogoś kto przez rok nie miał czasu żeby kupić prezent, w obecnych czasach gdzie mogę coś zamówić z allegro dosłownie poniżej 20s.
Dodam tylko że za rok walentynki też wypadają 14 lutego, tak żebyś się nie obudził zaskoczony.
Jeszcze brakuje tych ziomali co się chwalą na twitterze że dziennie wrzucają 10000 linii kodu jakby to był jakiś flex.
We współczesnym świecie niewydajnego oprogramowania tony nieprzemyślanego legacy slopu (byle szybko, byle działa) to jest dokładnie to czego nam trzeba.
Właściwie jakbym się uparł to też mógłbym wszystko "mielić" przez Claude czy nawet Copilota, tylko za cholerę nie jestem w stanie sobie wyobrazić po co miałbym to robić. Bo o ile używam narzędzi AI i są przydatne, to nikt, absolutnie nikt mi nie wmówi że przejście na nie w 100% to optymalny sposób pracy.
Dobry utwór i bardzo rezonuje z moim podejściem do życia ("bierz życie jakim jest, I pomyśl, ze na drugie nie masz szans", "wykorzystaj czas, drugiego już nie będziesz miał") ale zestawiając go z resztą Korova Milky Bar mam wrażenie że autor tekstu gra nam na nosie i to raczej sarkastyczne przesłanie. W sumie trochę tak jak (być może) ziomuje z tym wątkiem. Ależ ten album był dobry.
Nie było tragicznego lecz heroicznego uśmiercenia głównego bohatera, więc szanse że to Goozys szacuję na góra kilkanaście procent.
Nie wiem czy to jakieś szachy 5D i zaraz wyskoczysz z "mam Was białorycerzyki, wsadźcie sobie moje przeprosiny w dupsko", czy ktoś cię trzyma na muszce i grozi zdoxxowaniem przez YT, ale jeżeli to naprawdę social experiment który miał podnosić ciśnienie krwi to w sumie kilka razy się to udało. Może nie jest to poziom Goozysowego switcheroo, ale i tak zupełnie inna liga niż gamingman i tego typu freaki.
Filmik o depresji dał mi do myślenia bo zupełnie nie pasował do forumowej persony ale nie takie zmiany charakteru już widziałem na przestrzeni lat. No cóż, got me, nie spodziewałem się.
humanistycznego/psychologicznego
#PASOŻYTEM
Dokładnie, wystarczy napisać komuś "weź się w garść" albo zachęcić do pobiegania i problemy psychologiczne rozwiązane. Dlatego właśnie estymowane jest że 1/4 rodaków może mieć problemy tej natury.

A co, boisz się że obudziły by się w Tobie jakieś mocno tłumione pragnienia?
Nie martw się przyjacielu, ja jestem tolerancyjny.
Pokopałem i rzeczywiście da się znaleźć trochę rzeczy.
Generalnie to nie był to taki "gotcha" moment jak sobie wyobrażałem (że wyśmieję typa i będzie kupa zabawy z frajera).
Gość 5 lat temu mówił o depresji i miał bardzo racjonalne podejście. Zaczął od tego że to imbalans chemiczny w mózgu, nie jest winą osoby chorej. Jako porady, podał: idź do lekarza, jeżeli nie pomoże na terapię, uwierz w siebie, zaakceptuj i rozwijaj siebie pasjami i hobby (tutaj dodał żeby uważać żeby nie stać się narcyzem).
No i przede wszystkim nie mówił jak troglodyta, dużo składniej i "poprawnie", zupełnie inaczej niż tu na forum. Taki zupełnie normalny facet, który nie zapowiadał się na króla fanklubu przeciwko babom. Oh well.
Cytując samego ziomuje, "trzeba nad sobą pracować, żeby czuć się ze sobą dobrze". Powodzenia.
Gość naprawdę ubzdurał sobie że jest jakimś forumowym MLK walczącym o prawa facetów, pełnym charyzmy i gaszącym oponentów żelaznymi argumentami.
Ale cóż, jaki MLK taka i jakość aktywizmu, ten tutejszy sprowadza się do robienia wątków o tym że dzień faceta nie jest należycie obchodzony (albo że 1 z 20 saun jest wyłączona raz w tygodniu po godzinie 15:00) i rzuceniu czasem że "baby to są głupie, roszczeniowe i mają się najlepiej".
W sumie to trochę go szkoda, bo takie skrajne odchylenia (a gość jest skrajny, myśli absolutnie binarnie - każdy kto ma ODROBINĘ inne zdanie to simp/białorycerz) nie bierze się z powietrza.
To świetny news, jak już mamy skorygowane wykresy to może zimy znowu będą zimami, w lato susze znowu będą występować w skali 1-2 na dekadę zamiast rok w rok, Polskie rzeki przestaną wysychać, a jak się będę wybierał na wakacje to nie będę musiał sprawdzać czy interesująca mnie wyspa akurat nie płonie (co np. w Grecji jest od kilku lat tradycją, rok w rok - wiem bo moja żona lubi te rejony i co roku coś się fajczy).
Mam nadzieję że głupi naukowcy się mylą, bo jeżeli jednak mają rację to mam z kolei złą wiadomość: nie ma jeszcze piekła na ziemi, w kontekście zmian klimatycznych to dopiero kończymy formation lap, ale jeszcze nie wszystkie bolidy ustawiły się na liniach startowych.
Przecież gościu ma zwichrowany mózg (i jest mega zafiksowany na tym punkcie, robi wątki "anty-babskie" od 2023, może nawet dłużej), jakakolwiek próba dyskusji nie ma sensu.
Faceci są dyskryminowani w niektórych kwestiach - absolutna prawda, bezdyskusyjna. Ale tak samo dyskryminowane są kobiety na innych płaszczyznach, ale jemu to nigdy nie przejdzie przez gardło. W ogóle nie ma opcji że obie płci borykają się z innymi problemami (które ewoluują z czasem, no i bardzo różnią się geograficznie. W WoWie miałem w gildii gościa który musiał wozić matkę samochodem bo tam gdzie mieszka kobiety nie mają możliwości zrobienia prawa jazdy), baby to SS-manki i koniec.
Każdy kto ma normalne podejście to simp/białorycerzyk (nawet Aragornowi się dostało), do tego argumenty podparte linkami instytutu danych z dupy (czyt: żadnymi) i "chłopskim rozumem" i mamy wybitnie upierdliwy typ rozmówcy.
Polecam zlać.
Po spędzeniu między 400 a 500 godzin w Overwatch 2, w lewym dolnym rogu wypaliły się pasek życia postaci oraz obramowanie portretu.
Zawsze jak pojawia się kwestia OLEDa (które sam posiadam, w TV i telefonie, mówię żeby mi ktoś nie zarzucił żem hejter) to pojawia się grupka która wmawia że współczesne, nowoczesne OLEDy już się nie wypalają. Wtedy ja mówię że fizyki nie oszukasz, na co odpowiedzią jest "ale teraz technologie blablabla" ;)
400h to jest raptem KWARTAŁ jeżeli używasz monitora do pracy i masz odpalony statyczne okno (czy to IntelliJ IDEA, czy Excela, czy SAPa, cokolwiek). Dla mnie absolutnie nieakceptowalne, i zarazem powód dla którego nie kupię laptopa z OLEDem (bo laptopa wymieniam rzadziej niż raz na 6-8 lat i zarazem mam często odpalone właśnie statyczne elementy).
Mam nadzieję że MicroLED zacznie się pojawiać niebawem w normalnych cenach.
A jak Ci powiem że u moich rodziców (gdzie w sezonie maj - wrzesień okno tarasowe jest uchylone 80% czasu) pies wychodzi na dwór głównie po to żeby obszczekać listonosza, albo się wysrać, to uwierzysz?
Bo może mózg eksploduje ale wspominałem już że psy są bardzo, bardzo różne, mają różne preferencje, charaktery i potrzeby.
A to jak się przeprowadza do domu to magicznie sprawia że właścicielka nie ma go w dupie? I jak jest zamknięty pół dnia w 4 ścianach, ale domowych, to też coś zmienia?
Fakt że spłaszczamy całe spektrum psów też pominę (bo wiadomo, bulldog angielski lubi to samo i potrzebuje tyle samo bodźców co husky, cnie?).
Nie wierzę że bronię Pomarańczowego debila, ale mam wrażenie że tu go ktoś specjalnie "nadział" z tymi małpami.
Ten fragment z Obamą to jakiś sekundowy urywek (w ponad minutowym filmiku), pewnie obejrzał 15 sekund i kliknął "share". Albo przy jego kognitywnym poziomie (który jak widać szoruje po dnie https://x.com/factpostnews/status/2019210954018299969 ) nawet nie zauważył.
To jest wybitny patafian bez jakichkolwiek hamulców ale myślę że tej granicy by świadomie nie przekroczył.
Kurczę nie widziałem odpowiedzi, stąd poślizg. Generalnie to Polski Morrowind ponoć lubił się gryźć z wszelakimi modami, więc dla świętego spokoju zmieniłbym język na ENG (w OpenMW jest language selector). Pomijam fakt że miałbyś miszmasz językowy, gdzie niektóre kwestie byłyby po Polsku, po czym cały "nowy" tekst po Angielsku.
Zakładając że grając w grę "zapomniałbym" też doświadczenia z przyszłych części (no bo bądźmy szczerzy, grając w Dark Souls 1 "pamietając" Elden Ringa byłbym zawiedziony):
Klasyki:
- Morrowind,
- Might and Magic VI: The Mandate of Heaven,
Super gry, gdzie naprawdę masz uczucie jakbyś zabrał plecak i wyszedł z domu na wielką przygodę. Zarazem z pięknych czasów kiedy gracz nie był trzymany za rączkę i mógł podejmować np. złe wybory, albo błądzić (bez pierdyliona znaczników "TERAZ IDŹ TU").
Gry nowsze ale już też lekko podstarzałe:
- Dark Souls 1,
- Path of Exile,
Od Dark Souls odbiłem się po 3h i odłożyłem na 3 tygodnie. Po czym wróciłem (po obejrzeniu krótkiego filmiku jak zarządzać staminą) i nastukałem pewnie z 300h, na różnych buildach, w coopie, w PVP itp itd. Gra która zmieniła branżę.
A PoE to moje oczko w głowie, ale po nastukaniu pewnie z 1500h czuję często zmęczenie materiału. Jakbym mógł teraz wejść jako świeżak, to jest jakiś kosmos, wielka gra i skomplikowana, ale dokładnie w taki sposób w jaki HnS powinien być.
Świeżaki:
- Baldurs Gate 3,
- KCD:2,
To są takie gry, gdzie poza "obowiązkami dorosłego" (trzeba czasem popracować, poświęcić czas żonie albo pojechać na zakupy) nie myślałem o niczym innym. Świetne historie, genialna immersja, bardzo dopracowane i wciągające.
No i elegancko, będzie można zgarnąć (może przy okazji odstrzelić jednego albo dwóch) alienów zanim zdążą oddać głos.
Efficiency gains gdzie się tylko da, taki wydajny rząd.
Ano tak że skoro realne wyniki sprzedażowe zaczynają pikować w dół, a stock stoi w miejscu, daje to nadal potężną dźwignię bo:
- spieniężając śmieszną ilość akcji masz dostęp do niebotycznych pieniędzy,
- masz świetny argument u potencjalnych inwestorów (pacz panie jak Volskwagenem wycieramy podłogę),
- sama nietykalność akcji świadczy o dobrych nastrojach i optymizmie wśród inwestorów,
- to samo dotyczy specjalistów,
Więc korelacja jest spora. Jakby Tesla była wyceniona analogicznie do rywali to już by pewnie była w trakcie grubej restrukturyzacji żeby utrzymać rentowność (bo nadal jest nieźle, ale profity wyraźnie spadają). Ale że stock wygląda jak wygląda, to nadal mają pierdylion opcji jak się utrzymać na rynku i dalej wysysać kasę od inwestorów.
https://x.com/cixliv/status/1997878834956525898/video/1
Roboty w tej konkretnej chwili czasu to takie trochę "autonomous driving" 2, electric boogaloo, a przypominam że od słynnej konferencji gdzie koleś tańczył przebrany za robota minęło prawie 5 lat. Tesla to the moon.

hejlowaniem dolozyl sie do upadku Tesli
Stary, jakiego upadku.
BYD wyprzedził Teslę w globalnej sprzedaży, Tesla wycofuje z produkcji 2 ikoniczne modele (Model S i Model X), Robotaxi to mega klapa, sprzedaż (szczególnie w EU) leci na łeb.
A wartość giełdowa prawie stoi w miejscu i nadal jest większa niż reszta czołówki automotive razem wzięta. Ekonomia USA jest podtrzymywana na "vibesach", prawie jak kryptowaluty, gdzie żadne realne scenariusze nie mają przełożenia na wyniki giełdowe.
Wystarczy mieć coolastego technobro CEO i voila. Czekam aż Elon rzuci "fully autonomic self-driving (but for real this time) is coming in 2027" i zaraz stock fiknie o 11% w górę.
Edit: screen z copilota, może halucynować, ale na pierwszy rzut oka LGTM. Właśnie tak mniej więcej wyglądały proporcje we wcześniejszych latach.

Trochę to wygląda w tym momencie tak, że wierzyć w większość z tych (często anonimowych, choć, jak rozumiem, nie w tym przypadku) oskarżeń, to jak wierzyć w teorię o płaskiej ziemi, albo co najmniej w Reptilian.
No spoko, tylko weź pod uwagę że my układamy puzzle z 1000 kawałków, przy czym mamy ich dostępnych 126 i większość to jakiś fragment nieba, którego w życiu nie ułożysz bez sąsiadujących części, w dodatku 1/3 pola powierzchni tych puzzli jest starta.
Trudno zresztą myśleć cokolwiek, ten "dziennik" z posta wyżej to też jakiś taki wyrwany z kontekstu, a jednocześnie w formie takiej, jakby był żywcem wyjęty z jakiejś psychodelicznej przygodówki albo innego detective walking sima...
Bo to "trauma journal" (trudno żeby był koherentny kiedy był pisany przez 16-latkę w trakcie jakiegoś epizodu załamania) który dziewczyna pisała żeby jakoś przetrawić to co się stało, prawdopodobnie zachęcona przez psychologów (w dokumentach są komentarze lekarzy). Natomiast korespondencja prawników (screenshot) chyba nie pozostawia złudzeń że to nie fanfic.
Jakbyś się zastanawiał kto to Jeanne, to ona: https://www.wigdorlaw.com/our-team/jeanne-m-christensen/
Dodam nadal mamy dostęp do małego urywka (spekulowane że ~300GB z 14TB) a było też ogłoszone że najbardziej "spicy" rzeczy nigdy nie ujrzą światła dziennego. A i tak przechodzą kwiatki jak to powyżej czy maile gdzie Epstein się pyta wprost "i co, podobał się filmik z torturami?".

Powiem Wam że czytałem sobie trochę wątków o znaleziskach w Epsteinowym repozytorium i to jest taki nightmare fuel że jest gorzej niż myślałem, a oczekiwania miałem bardzo niskich lotów.
Mamy mnóstwo wzmianek o martwych dzieciach, torturach, osobach które "przypadkiem" zostały uduszone przy igraszkach, Epsteina oficjalnie postującego na 4chanie, zlecenie żeby usunąć wyniki w google przy zapytaniu "Epstein pedo", Epsteina któremu słynni multimiliarderzy podpowiadają jak ugryźć ocieplenie wizerunku (niby Woody Allen miał mu nawet pomóc z montażem filmiku), powiązania z monarchią (UK (nie tylko prince Andrew, także Sarah Ferguson) i skandynawia), powiązania z UAE, Izraelem, influencerami (nawet Peter Attia się przewinął i walnął piękny tekścior, "całe szczęście że piczka nie ma żadnych kalorii"). Pojawia się też sporo czarnego humoru, np. odpowiedź Epsteina "whoops" na wieść że żona RFK Jr. popełniła samobójstwo. No i tona, tona absolutnie rzeczy nie do zakwalifikowania prostą etykietą, jak np. to:
https://www.reddit.com/r/Epstein/comments/1qrtjiw/four_files_scanned_from_a_childs_journal
Czyli dziennik ofiary która przeżywa jakieś załamanie psychiczne po tym jak zabrano jej dziecko. Sama ofiara też w słusznym wieku, 16-17 lat.
Edit: tutaj transkrypt, dużo łatwiejszy do przeczytania: https://www.reddit.com/r/Epstein/comments/1qunez7/this_is_the_first_file_im_opening_and_it_might/
Dodam że to już nie są "anonimowe tipy", tylko bezpośrednia korespondencja z Epsteinem, albo dokumenty sądowe.
Generalnie na wszelkie plotki o masowym zabijaniu dzieci "żadnego" pochodzenia tydzień temu puknąłbym się w czoło i rzekł "chyba upadłeś na głowę, to zwykły sex ring z młodymi laskami, może nieletnimi", teraz sam już nie wiem co oni tam robili. Wygląda na to że granice nie istniały.
Już srał pies Trumpa (pojawia się tylko 5000 razy w wyszukiwarce DOJowej), nie wyobrażam sobie jakim trzeba być zerem żeby tak łgać jak Pam Bondi czy Kash Patel.
Jeżeli USA wyjmie głowę z dupy i wyroki naprawdę zaczną padać (przypominam że my nadal mamy wierzchołek góry lodowej, drobny procent całej zawartości) to obstawiam że możemy mieć do czynienia z największym skandalem obyczajowym tego millenium. To nie było kilku starych zboczuchów którzy sobie załatwili 17-latki do zabawy, oj nie.
Strzelam że:
- modele są teraz optymalizowane nie tylko pod kątem wyników, ale też kosztów. Czyli jeżeli da się wypuścić troszkę gorszy model, który zużyje znacznie mniej tokenów, to jest to opłacalne - szczególnie dla firm jak OpenAI które są miliardy w plecy, rok w rok. Dlatego modele mogą się wydawać "gorsze" (lub porównywalne do tego co było dostępne ponad rok temu). Dokładnie tak było w przypadku tranzycji GPT4 -> 5.
- AI oparte na LLMach (czyli zasadniczo 98% tego AI które jest teraz hypowane) generalnie doszły do ściany już jakiś czas temu, nie da się tego łatwo usprawniać dodając większy training set bo te modele już są skrajnie napompowane. Więc rozwój jest powolny i bardzo drogi,
- mnóstwo z tych miliardów idzie nie w R&D a w koszty infrastrukturalne - przecież te wszystkie data center co powstają w USA jak grzyby po deszczu trzeba zapełnić sprzętem, bardzo drogim sprzętem,
Stary, przed chwilą pisałeś jakbyś nie wiedział że istnieje coś takiego jak wir polarny, to Ci podlinkowałem krótki artykuł który w prostych słowach opisuje zjawisko.
Masz tu lepsze źródło, proszę, studiuj: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2212094725000908
(zachęcam też do zerknięcia na referencje na dole, czytania masz na tydzień)
Nie myślałem że "hurr fajne globalne ocieplenie, u mnie -17C" przypełznie z twittera na GOLa.
Wir polarny możesz sobie zobaczyć na zdjęciach satelitarnych i porównać go do zeszłych lat, ale mam wrażenie że kiedy mówimy o "teoriach" to zaczynamy wchodzić na poziom płaskiej ziemi, bo to jest zjawisko którego mechanizmy są dobrze zbadane.
Masz tu artykuł stricte o wirze polarnym z października, zanim spadł pierwszy płatek śniegu: https://wiadomosci.onet.pl/pogoda/wir-polarny-dziwnie-sie-zachowuje-wiemy-czy-czeka-nas-atak-srogiej-zimy/62dmypk
Wysoko w stratosferze utworzył się już wir polarny, który ma duże znaczenie w kształtowaniu zimowej pogody na naszej półkuli. Jego obecne zachowanie budzi spory niepokój. Struktura jest bowiem w wyjątkowo słabej kondycji, co zwiększa szansę na bardziej mroźną i śnieżną zimę w wielu obszarach Europy, Azji czy Ameryki Północnej. Portal Severe Weather Europe wskazuje, że podobna sytuacja doprowadziła do fali wyjątkowo silnych mrozów na półkuli północnej w lutym 1982 r.
Ściągając zakrętki (czego celem zakładam ma być pogorszenie zmian klimatycznych?) pogorszysz tylko sytuację.
Bo obecna sytuacja nie wynika z tego że klimat sobie zapomniał że w Polsce ma być 10C w styczniu, tylko dlatego że wir polarny (który powinien utrzymać lodowate powietrze w rejonach Arktyki) jest słabiutki więc ta lodowata masa powietrza "napływa" m.in. na Europę (zamiast krążyć przy biegunach).
A wir może świrować właśnie przez anomalie klimatyczne. Także obawiam się że nie tędy droga ;)
Pozostaje się cieszyć że w całym spektrum "atrakcji" jakie zmiany serwują w innych rejonach świata (huragany, powodzie, wysychające rzeki itd) na nas narazie trafiła "tylko" susza i mocna zima. Ciekawe kiedy dołączą kolejne zjawiska.
Poświęć 15 minut, obejrzyj to (od 3:22 - początek to strata czasu). https://www.youtube.com/watch?v=cH71Bn8VUAg
Zero teorii i zgadywanek, wszystkie dane pozbierane z wywiadów/kodu źródłowego. Będę zdziwiony jeżeli po tym nadal będziesz uważał że szanse są znikome.
Dodam że te samo community wiedziało o Alyx dużo wcześniej (codename HLVR) i o deadlock, dosłownie lata wcześniej (codename Citadel). Nie wiadomo w jakim stopniu ukończenia jest "HLX" i czym DOKŁADNIE jest, ale taki projekt istnieje w Valve (albo istniał do jeszcze niedawna), i co do tego praktycznie nie ma wątpliwości.
Napiszę po raz trzeci: zaawansowani biegacze nie biegają wybiegań na takim zakresie tętna.
To jest pierwszy przykład z brzegu: 27k z tempem 3:54min/km, średnie tętno 137 (i to na pagórkowatym terenie):
https://www.strava.com/activities/16447419912
Inny koleś: 40km, 3:29min/km, średnie tętno 143:
https://www.strava.com/activities/17163515566
Tu jeszcze inny koleś: 20km, 4:29min/km, tętno 127:
https://www.strava.com/activities/15006473475
Dla tych ludzi przebiec 20km przy tętnie 130 (czyli w jakieś 85 minut) to jak pierdnąć.
Oczywiście to jest poziom sub-elite ale napiszę po raz trzeci, nikt kto ma trochę oleju w głowie nie ciśnie 20km w Z4 (poza zawodami).
Ale ponownie, kiedy mówimy o zaawansowanym biegaczu (nie Jasiu który odkrył Gogginsa 3 tygodnie temu), powiedzmy sub3 maratończyku, to co ma być stresorem?
Ani serce nie pracuje mocno, bo to głównie Z2.
Ani nie jest to wybitnie długa aktywność, bo 20km przy tempie 4:30min/km to 90 minut.
Ani kwas mleczanowy Cię nie piecze w zadek, bo jesteś ciągle poniżej LT1.
Ani nie jest to jeden wybryk (szok dla organizmu), bo jak ciśniesz maraton sub3 to strzelam że raczej poniżej 80km/tyg nie schodzisz.
Ani nie palisz nawet glikogenu z zapasów cukru, głównie z tłuszczu.
Więc co ma tu tak "niszczyć" organizm?
A te wszystkie stringi konfiguracyjne z przyszłymi funkcjonalnościami Source 2 (i referencjami do hlx) które pojawiają się od lat to jak można uzasadnić w takim wypadku?
Valve płaci jakiemuś gościowi żeby raz na kilka tygodni wrzucił 30 fejkowych linii do publicznych repozytoriów? I tak przez lata? Żeby był raban wokół nieistniejącego produktu? I po co to?
Widziałem ostatnio badania jak wielkim stresem dla organizmu jest przebiegnięcie 20 km.
Przecież to jest tak skrajnie relatywne że takie generalizowanie nie ma żadnego sensu.
Ktoś kto biega od 2 miesięcy i chce odhaczyć półmaraton żeby wrzucić na instagrama, to jasne że go to zmasakruje. Będzie człapał ponad 2h przy tętnie 160+ i się odwodni i wywali zapasy glikogenu prawie do zera.
Ktoś kto biega od 5 lat i aspiruje do Berlina poniżej 2h30m, to takie 20km wciągnie nosem i nawet nie poczuje. Dla niego to jest 1h30m biegu w zakresie tętna jakie "kanapowiec" ma przy szybkim marszu, jak ma kumpla do treningu to jeszcze się podzielą ploteczkami.
O wyczynowcach to nawet nie wspominam, Kipchoge wywiadzie mówił że 3:45-4:00min/km to akurat dobre tempo żeby sobie porozmawiać z kolegami, oni to 20km walą przed śniadaniem (po czym idzie na drzemkę) a wieczorem leci sesję threshold run. Dla nich 20km to jak dla mnie piąteczka easy runem.

No, lepiej nie mów, jeszcze pójdzie w pięty tym zdyscyplinowanym ludziom z pasją. Wiadomo że z piwerkiem na leżaku lepiej.
Ale nie o tym wątek, on jest o tym że wystarczy się odpowiednio ubrać i jest git. Czasem nawet w krótkie gacie i bezrękawnik (jak panowie ze zdjęcia) mogą być odpowiednim ubiorem w chłodzie, bo to wszystko jest funkcją gdzie składowymi jest intensywność i temperatura. Ja akurat miałem kurtkę, bluzę termoaktywną i długie spodnie, bo to było adekwatne do warunków i intensywności (easy run). Ale kto wie, jakbym biegł zawody 5K to może sam bym wyskoczył w krótkich galotach ;)
Gwarantuję że jak widzisz zawody cross country to oni nie są tak ubrani bo ich nie stać na kurtałkę, tylko dlatego że to optymalny ubiór.
Wczoraj biegałem przy odczuwalnej -15C, pierwsze 10 minut było nieprzyjemnie, pod koniec ściągałem rękawiczki i biegłem z rozpiętą kurtką (tylko do połowy, ale jednak).
Mijali mnie ludzie na rowerach.
Także tak, wystarczy się odpowiednio ubrać.
Myślę że jest sporo aspektów życia które można optymalizować zanim zacznie zerkać się do składów produktów:
- czy się ruszasz dostatecznie dużo,
- czy dieta jest zbilansowana (błonnik, witaminy, elektrolity, kwasy omega3 itd), nie żresz czerwonego mięsa 6x w tygodniu itd,
- czy unikasz alkoholu,
- czy dostatecznie dużo śpisz i unikasz stresu (nie zawsze się da, ale kortyzol i jego wpływ to nie wymysł naukowców),
Oczywiście jak ktoś ma ogarnięte podstawy to można właśnie iść dalej, optymalizować makro i kupować dobre produkty, do czego zachęcam. Ale sam zacząłbym od tych łatwiejszych podstaw.
A jakby problem nie istniał, to coraz więcej młodych ludzi nie chorowałoby na raka jelita grubego.
Mnie się wydaje że na forum mamy minimum 4 konta gamingmana, z czego nawet 3 teraz wiszą na stronie głównej. Czyli na standardy GOLowe stabilnie.
Ale OP to ewidentnie inny odłam (od drzewka geneaologicznego Anthara) który zamiast robić wątki z randomowymi pytaniami, robi wątki skrajnie kretyńskie.
Gość od upałów to też osobne entity, Annac1.

https://www.gry-online.pl/forum/djtrump-make-america-un-woke-again/zcfe417e
Nie mam pojęcia co tu się dzieje, jeżeli dobrze pamiętam OP to był Valiant Thor, którego konto pofrunęło w q1/q2 25.
Ale forum wyświetla że user to "axdlaber" (chociaż URL przekierowuje do endpointa /user/), zamiast zanonimizowanyXXXXXXXX.
Nie wiem czy to "working as intended" czy nie, ale zgłaszam.
Początek Morrowinda: po 6h gry jakiś podpity stary mag na moście za Balmorą zarąbał mnie 7 razy ale w końcu się udało bo wczytałem wcześniejszy save i kupiłem mikstury życia. Przed 2/3 fauny muszę uciekać (właściwie to tylko szczury, kwama i pędraki nie są wielkim zagrożeniem), ale jakoś leci, może jutro będę trochę silniejszy.
Końcówka Morrowinda: jestem magiem który fruwa z prędkością dźwięku i zrzuca fireballe o wielkim zasięgu rażenia, łącząc kreatywnie alchemię, potężne artefakty i magię przemiany i zniszczenia. Teleportuję się, rzucam defensywne tarcze, zaklinam nieziemskie przedmioty, a zdobycie daedrycznej zbroi to był projekt na cały tydzień, a do teraz brakuje mi 2 części (bo są unikatowe i ciężko je znaleźć).
Początek Skyrim: po 1h od rozpoczęcia gry zarąbałem SMOKA, jestem DRAGONBORN i wszyscy mnie podziwiają i rozpoznają.
Końcówka Skyrim: pełną daedryczną zbroję to mam od szóstej godziny gry, bo nabiłem sobie kowalstwo w mieście. Nadal zabijam smoki, w sumie zamuje mi to niewiele mniej czasu niż na początku gry, bo "level scalują" się ze mną. Artefakty to mam chyba wszystkie, bo quest marker mi pokazywał kapliczki z daleka. Latanie, potęga, kreatywne czary? Naaah po co to komu.
Nie hejtuję Skyrima bo to bardzo dobra gra w której spędziłem mnóstwo czasu, ale gwarantuję że niektórzy zauważyli "konsolizację" serii ;)

edit: teraz dopiero widzę że dubluję info - sry. Tak czy siak zostawię, może ktoś przeoczył tak jak ja.
Melania może nie będzie aż tak złym filmem, w końcu wyreżyserował go gość który stworzył takie klasyki jak "Red Dragon" (ten od Hannibala Lectera), Rush Hour czy serial Prison Break.
Ten sam gość, którego fotki wypłynęły w świeżych materiałach Epsteinowych - tutaj pięknie wygląda obok (*prawie) skazanego handlarza ludźmi i gwałciciela nieletnich.
Kto wie, może koncept "Melanii" powstał na jakiejś wypas imprezce na wyspie :)
*prawie, bo gość się powiesił zanim dostał wyrok
Chyba nie ma, i obawiam się że nie będzie, bo ten mod ma "MMO'wy" release cycle, czyli raz na X miesięcy wychodzi wielki update, (każdy okraszony oficjalną nazwą i trailerem jak te):
https://www.youtube.com/watch?v=UleGCDCUsqM
https://www.youtube.com/watch?v=an_vUUs3iXg
https://www.youtube.com/watch?v=iJO7SpEuJXk
Każdy taki patch dodaje masę zawartości pisanej (czy to kilkaset questów, czy nowych postaci, czy ksiąg) więc musiałby być dedykowany zespół do spolszczania na bieżąco.
Jak ktoś chce nieoficjalny remake Morrowinda (i jego kontynuację), znacznie lepszy niż większość "profesjonalnych" remasterów (jak np. ostatnio Deus Ex) to odsyłam do wątku, którego stworzenie zainspirował ten artykuł:

Zainspirowany tematem cytatem ze świeżego GOLowego artykułu: " The Elder Scrolls III: Morrowind jest zbyt archaiczną grą, by remaster tej kultowej produkcji miał dziś sens. postanowiłem napisać ten wątek, bo tak się składa że tego lata wróciłem do Tamriel i spędziłem tam jakieś 60h bawiąc się świetnie.
Wszystko na barkach największego i być może najlepszego moda w historii gamingu - Tamriel Rebuilt. W skrócie, Tamriel Rebuilt to nowe:
- obszary (nie wiem jaka jest dokładnie powierzchnia nowych rejonów, ale strzelam że już przekroczyła rozmiarowo oryginalną wyspę),
- biomy,
- miasta (znacznie, znacznie większe i ciekawsze niż te z oryginału),
- artefakty (w tym również brakujące części artefaktów z oryginału, np. Boots of the Savior's Hide),
- daedry, nowe zwierzęta, nowe rasy (nie dla gracza, ale występują w świecie),
- questy (często ciekawsze niż z oryginału, scripting poszedł do przodu)
- frakcje,
- zbroje, bronie (samych nowych daedrycznych hełmów znalazłem z 4),
- czary,
No jest tego po prostu od groma. Ale najlepsze jest to, że całość jest na bazie concept artów i ksiąg z całego uniwersum, także to nie jest typowy fanfic tylko owoc pracy TESowych geeków którzy tamte uniwersum znają jak własną kieszeń. Nawiasem mówiąc, mod w fazie koncepcyjnej powstał przed wyjściem gry, bo już wtedy było wiadomo że dostaniemy niekompletne Tamriel i zarazem świetny toolset do modowania.
Tutaj trailer najnowszego releasu: https://www.youtube.com/watch?v=i7Ufn_da_-c
I trochę historii, jakby ktoś był zainteresowany: https://www.youtube.com/watch?v=5Jz65XkRZUw
Ale do rzeczy, co trzeba zrobić:
- instalujemy OpenMW (engine morrowinda przepisany na nowo, gra ładuje się w ułamek sekundy i nie crashuje),
- instalujemy mod z QOL / poprawką grafiki: https://www.youtube.com/watch?v=4IrRll8Py7A
- instalujemy Tamriel Rebuilt / Project Cyrodiil,
I voila, mamy Morrowinda, znacznie stabilniejszego, lepiej wyglądającego, z drobnymi poprawkami QOL i ogromem nowej zawartości.
No i to by było na tyle. Strzelam że w świecie zoomerów wątek nie będzie wybitnie popularny, ale jak chociaż jeden dinozaur się zainteresuje i wsiąknie choć na 3 wieczory, to warto było spędzić 15 minut na pisanie ;)
Prosto z najnowszego batcha plików Epsteinowych. Fajnie się chłopcy bawili. Oczywiście to tylko oskarżenia braci Alexander (też śliskich typów) ale wzmianek o pomarańczowym jest od groma.
Donald Trump, the president, had parties at Maralago called "calendar girls' Jeffrey Epstein would bring the children in and trump would auction them Jeffrey Epstein .He measured the children's vulva and vaginas by entering a finger and rated the children on tightness. The guests were elder men and included Elon Musk. Don jr. Trump, Ivanka Trump. and Eric Trump were there. Attorney Allan Dershowitz was also there with Attorney Bob Shapiro. We were taken in rooms, forced to give oral sex to Donald J Trump. Forced to allow them to penitrate us. I was 13 years old when Donald J Trump raped me. Ghislaine Maxwell was also present.
https://www.justice.gov/epstein/files/DataSet%2010/EFTA01660679.pdf
Nie mogę się doczekać fimików z biur SAPowców gdzie zespoły przekrzykują się jak makaki:
"WSTAW DO ELEMENTU PSP PXC JEDEN TRZY OSIEM DWA (...) WARTOŚĆ SIEDEM PRZECINEK CZTERY, KOLEJNA KOLUMNA, PIĘC PRZECINEK OSIEM...
(...)
NIE NIE NIE, W KOLUMNIE DRUGIEJ MIAŁO BYĆ PIĘC PRZECINEK OSIEM"
Widzę też ile Gemini potrafi walnąć baboli ze zrozumieniem tekstu tak jak należy (i nie da się tego łatwo skorygować w trakcie dyktowania), więc będzie zabawnie.

Tak wygląda 98% (agregator ofert IT) ->
Dlaczego nie odejdą jak im źle?
Hmm, może dlatego że żeby odejść trzeba mieć:
a) sporą poduszkę finansową,
b) załatwioną inną pracę,
Bo wiesz, ludzie mają takie pierdoły jak hipoteki, dzieci, wydatki życia codziennego i nawet by czasem coś chcieli zeżreć. A gamedev, szczególnie teraz, nie wygląda tak że rzucisz CV i masz 21 ofert pracy od strzała. Dlatego ludzie kurczowo trzymają się firmy, i walczą o swoje.
Mam nadzieję że pomogłem. I mam nadzieję że jak Tobie szef zacznie uprzykrzać życie, to będziesz takim bohaterem i mu rzucisz papierem prosto w ryja.
Tego że multimiliardowe korpo odbiera pracownikom przywileje, a ludzie im przyklaskują z zachwytem jak jełopy, to jeszcze na GOLu nie grali.
https://youtu.be/dH_UvWmvny0?si=u3n9w8LvzYLCgZoV&t=447
Tak tak, ej aj zabiera pracę.
Wcale nie jest to przerzucanie do Indii, Pakistanu, Filipin itd gdzie jest tania siła robocza ;)
W poprzednim wątku o perypetiach Ubisoftu jakiś koleś nazwał pracowników pajacami i nierobami dlatego że walczą o swoje wynegocjowane warunki (przecież w 2021-2023 sporo ludzi dołączało na zasadach 100% remote albo jakiejś korzystnej hybrydy), i spotkało się to z poklaskiem.
Taka nasza polska mentalność, na forum od lat krzyk "fuck Ubisoft". No ale pracownicy mają się lepiej ode mnie, no to jednak kibicujemy Ubisoftowi w walce z nierobami. A jak już udupią pracowników (tych co np. mają dojazd 2h w jedną stronę do biura), to znowu będzie fuck Ubisoft ;) Nie ważny czubek własnego nosa, ważne żeby inni nie mieli lepiej.
edit: w sumie sam już nie wiem, nie chcę szerzyć fake newsów ;) tak czy siak, uwaga na video AI bo jest coraz lepsze.
Historia z życia wzięta:
Zapytałem copilota czy hibernate 6 obsługuje funkcję LISTAGG.
- tak, obsługuje,
No to napisałem SQLowe zapytanie używając LISTAGG, ale serwer mi sypał dziwne errory. Wrzucam do copilota:
- tutaj problemem jest użycie LISTAGG, nie jest obsługiwane przez hibernate (wtf, przed chwilą mówił że obsługuje),
No to robię workaround z dupy, overengineered ale zrobi to samo co zrobiłby LISTAGG. 30 minut w plecy. Nadal error. Copilot znowu wymyśla jakieś dyrdymały.
Wracam do pierwszej kwerendy, okazuje się że wkradł mi się symbol komentarza (//) wewnątrz kwerendy. Copilot tego nie zauważył, i uznał że zamiast przyznać że nie widzi błędu (no spoko, rozumiem, ja też nie widziałem) to mi wymyślał jakieś głupoty.
I takie sytuacje to norma.
1) Remindery, pierdylion reminderów przez Gemini na telefonie,
2) Pomoc w znalezieniu czegoś w pracy (np. "gdzie zwykle w Wildfly 36 są zdefiniowane ustawienia CorsFilter") albo do wyjaśnienia errora (bo to szybsze niż przez google),
3) Zamiast szukać składni w dokumentacji pytam często AI, np. "jaki jest C# odpowiednik streamowego flatMap, jeżeli używam linq".
Fajna rzecz, ale jakby wyłączyli od jutra to bym wybitnie nie tęsknił. Jakby nie halucynowało, to by była prawdziwa rewolucja. Ale halucynuje w pizdu, i czasem przeczy sam sobie, a jak naprawdę nie ma wytłumaczenia to wymyśla niestworzone rzeczy.

Byle z domu nie wychodzić :)
O mój balance i wychodzenie się nie martw kolego, jak wyjdziesz ruszyć dupę w 2026 tyle razy co ja w samym styczniu to będziesz w niezłej formie :) ->
Ale pamiętaj normalny człowieku że to ty jesteś dziwny bo pracujesz w pracy
Normalnemu człowiekowi wisi kto gdzie i jak pracuje, o ile robota jest zrobiona na czas i jest zrobiona dobrze. W życiu by mi nie wpadło do głowy żeby piekła mnie dupa i nazywać nierobem i pajacem kogoś tylko dlatego że sobie wynegocjował remote work. Ale cóż, Polak Polakowi Polakiem. A już tym bardziej nie wpadłbym na to żeby się cieszyć że komuś spadła jakość życia.
Normalny człowiek nie wmawia też innym jak mają żyć, bo to nie jego interes.
pracodawca uprzykrza pracownikom życie bo nakazuje im pracę z pracy
Jak się zatrudniasz do pracy 100% remote, a później dostajesz newsa że jednak musisz dojeżdżać do biura (i to 5x w tygodniu) bo HRom się nie podobają statystyki, to jest to uprzykrzanie życia i złamanie umowy ustnej. Ja wiem że to generalnie nieroby i pajace (poza tym jak ktoś nie macha łopatą to to nie jest prawdziwa praca), ale uwierz że są tacy którzy wybierają prace zdalne bo np. mają 1,5h w jedną stronę do biura, albo małe dzieci, i w tym wypadku ci ludzie są udupieni.
Jak cię boli IT to pisałem że w księgowości jest to samo.
Software development (ERP) dla wielkiej firmy produkcyjnej. Ale u mojej żony (księgowość w wielkim globalnym korpo) jest dokładnie to samo, u niej to w ogóle są takie absurdy że ludzie przyjeżdżają tylko po to żeby się odbić kartą, żeby widnieć w systemie, po czym od razu wracają do domu. Jak nie wierzysz to popytaj pracowników molochów ;) Zapytaj też jak działa internet (zaspoileruję: nie zawsze, ale często do dupy) i jak jest cichutko w biurze gdzie krząta się 100 ludzi, a trzeba poprawnie podliczyć transakcje na dziesiątki milionów eurasów, z terminem na "za dwie godziny".
Najlepsze gry tej dekady, takie jak Elden Ring czy Baldur's Gate 3 były ofiarą kompletnej "remote'yzacji" i w porównaniu do taśmowo produkowanych przez Ubi "dzieł" wypadają bardzo dobrze, więc myślę że problem leży gdzie indziej. Mam też taką predykcję, że nagle jakość gier Ubisoftu nie wystrzeli w kosmos (mimo tego że każdy będzie pylał do biura), choć chciałbym się mylić.
Ale jak się szuka kozła ofiarnego to się znajdzie, zaraz będą wywalać ludzi i mówić że to przez AI, po czym magicznie otworzy się biuro w Kolkacie (obecnie ulubiona taktyka bigtechów z USA).
To jest generalnie złożony problem, dlatego takie generalizowanie i rzucanie hasłami o pajacach to dla mnie dziecinada. U mnie też jakiś znudzony menagier próbował przeforsować hybrydę 60/40 "bo tak", chociaż najbliższego współpracownika mam 500km na zachód w linii prostej, na szczęście zablokowano ten świetny pomysł.
Nie jest tak łatwo się skoordynować jak wspólnie w biurach.
Masz rację. Tyle że to działa w obie strony, w biurze nigdy nie odtworzysz takiej ciszy, wygody, i niezawracania dupy smalltalkiem jak na HO, warunków (większe monitory, szybszy internet) i bardziej elastycznego czasu (nie ma problemu wbić na spotkanie z USA/Mexico o 18:00, jak w MEX jest 10:00 rano): więc ten kij ma dwa końce. Dlatego rozumiem wprowadzanie hybryd, żeby np. obgadać ważne rzeczy 2x w tygodniu na spotkaniach, ale jak ktoś nagle wymaga pełnego powrotu do biura (choć funkcjonowało to lata i nic się nie zawaliło) to wiadomo co za tym stoi.
Tak tak, biedne multimiliardowe korpo, samych nierobów pozatrudniali. Wiadomo że poza biurem to nie praca, w dodatku stukanie w klawiaturę kąkutera to też nie praca, czyli podwójne nieroby.
I wcale to nie ma związku z tym żeby uprzykrzyć normalnym ludziom życie na tyle żeby sami poodchodzili. Ciekawe ile z tych nierobów było zatrudnionych na warunkach 100% remote w momencie dołączania, ale w dupach im się przewraca bo jak korpo krzyknie że masz tracić setki godzin w skali roku na dojazdy, to tak musi być!

1400000000000$ (do 2030) w kosztach goes vroom. Nie ma bańki, jedziemy na pełnej, bez trzymanki!!!
Ale technologicznie nie mamy stagnacji, zaraz wychodzi Ryzen 9850X3D, coś ptaszki ćwierkają o RTX6XXX, konsolach nowej generacji za 2-3 lata, przecież machina cały czas idzie do przodu.
To że sprzęt jest wyraźnie droższy nie sprawi że firma która łupie grę na kolanie w UE5 (byle wyrobić z terminami), nie wiedząc do końca jak "okiełznać" ten silnik nagle przesunie resource na optymalizację. Najwyżej będziesz sobie grał w 1024x768 przeskalowanym do 4K w DLSS5.0, albo Ci wrzucą 6 fake frame'ów zamiast 4 i voila.
Chciałbym żeby było tak jak mówisz, ale są developerzy którzy dbają o stan techniczny (np. Valve, Source 2 to świetny i elastyczny silnik) i są tacy którzy mają to w dupie, to że komputer ze średniej półki zamiast 6000 kosztuje 10000 tego nie zmieni.
Ja bym wrzucił alert na pepper.pl i czekał na jakąś konkret okazję, bo różnica między laptopem który z 5699zł został przeceniony na 3499zł a takim który ma MSRP 3499zł może być kosmiczna.
Trochę lipa że potrzebujesz 32GB RAMu bo w tej konkretnej chwili czasu bardzo pompuje on ceny laptopa. Ja bym chyba kupił sprzęt z nielutowanymi kośćmi i dodał drugą 16GB jak szaleństwo się skończy.
Jak chcesz na wieeele lat to unikaj OLEDów, jak będziesz go katował po kilka godzin dzień w dzień to za 4-5 lat będzie wypalony w pizdu.
BTW. W pracy mamy HP Elitebooki, wymieniane co 3-4 lata, nie było sytuacji żeby się komukolwiek jakiś zepsuł, a te komputery nie mają łatwego życia, notorycznie rzucane do plecaka, jeżdżące na business tripy itd itp. Nie wiem czy to wybitnie solidne komputery czy mamy wybitne szczęście ale nie było sytuacji żeby któryś się posypał po 2-3 latach.
https://www.youtube.com/watch?v=gMPVSDo46fY
Cóż, M5 (i to wersja bazowa, nie Pro/MAX, więc pewnie MAX powyciera Intelem podłogę) nadal królem, ale po pierwsze, Intel bardzo się zbliżył (szczególnie w multithreadingu), po drugie wygląda na to że bateria bez problemu wciągnie nosem 15h+ pracy "okołobiurowej", więc wygląda na udaną generację.
Strzelam że i tak kupię japko ale fajnie że jest sensowna alternatywa (zakładając że będą warianty poniżej 7k PLNów).
Kolega z pracy, właśnie z Gliwic, i też sportowiec (kolarstwo - głównie nie pod kątem ścigania się tylko endurance/siłownia) bierze "Kuchnia Vikinga".
Ostatnio nawet zagadałem czy jeszcze mu nie wyszło dupą żarcie tego samego, to odparł że ogólnie do wyboru ma całkiem sporo opcji więc próbuje kombinować żeby obiady się nie powtarzały, no i większość rzeczy mu smakuje. Po czym wyciągnął pancake'i z jakimś sosem waniliowym i malinami i nawet mu trochę zazdrościłem. Mówił że największy problem jest właśnie taki, że sporo kalorii jest zawartych w sosach i podobnych wysokokalorycznych dodatkach, więc jak nie wyliżesz dokładnie opakowania to możesz być na deficycie, bo jak bulisz za dietę 2500kcal a w samym słodkim sosie może być zawarte np. 300kcal (więc sam sos to może być 50% kaloryczności śniadania).
On ma opcję ~2500kcal i dobija resztę we własnym zakresie, czasem "normalnie", czasem jakimś Huelem, czasem białkiem, makro mu się zgadzają. I już to ciągnie od lata, więc chyba zadowolony.
Fajnie, we wrześniu za 17000zł można było złożyć kompa z 9800X3D, 64GB RAMu i 5090RTX.
Jeszcze z 2-3 tygodnie i nie kupi się za to samego GPU.
Ale przynajmniej mogę sobie wygenerować filmik jak stara babcia walczy z godzillą, po czym zamienia się w samolot i frunie ku zachodowi słońca, a na konferencjach technologicznych zamiast o nowinkach słuchać "AI this, AI that" i tych samych obietnic powtarzanych od 3 lat (powiadam, że za pół roku połowa workforce'u będzie zastąpiona AI!!!11).
Pozostaje się cieszyć że gram sporadycznie i nic poza "średniawymi" detalami mi do szczęścia niepotrzebne.
Woah rzeczywiście 2 razy użyłem takiego sformułowania na 100 postów, złapałeś mnie.
Masz tu wersję dla simpletonów która lepiej przekaże sens mojego posta: "lol płatki śniegu z gola się zesrały o jedno słowo XDDDDDDDD".
Mam też dobrą radę żebyś zaoszczędził czas, możemy dyskutować, ale jak masz zamiar zgrywać skończonego debila to oszczędź klawiaturę bo lepiej spożytkuję czas np. dłubiąc sobie w nosie.
W 2021 jak z kumplem konfigurowaliśmy jego router to zmieniłem mu nazwę WiFi na "5G COVID Vaccine [Pfizer]" kiedy poszedł się odlać, zorientował się po 2 dniach jak odpalił laptopa z pracy :D
Że się GOL spłacze o ewidentnie pieszczotliwe użycie słowa "kaszojadek" (co w połączeniu z treścią posta chyba nie daje złudzeń że wydźwięk to "ależ mój młody to spryciarz") nie było na mojej karcie bingo.
https://x.com/WhiteHouse/status/2015146919350128943
Doszliśmy do momentu, w którym poziom tweetów BIAŁEGO DOMU jest nierozróżnialny od czegoś co wyplułby 14-letni redneck edgelord po wychlaniu pięciu Coors light.
Dosłownie, gdyby zamaskować autora tekstu to nie da się zgadnąć czy to sperg out jakiegoś debila z Alabamy czy oficjalny komunikat idący prosto z "centrum dowodzenia" najpotężniejszego kraju na ziemi.
Trudno mi uwierzyć że to się dzieje naprawdę, przecież to jest groteska.
Znacznie lepszy kąt. Widać że gość podszedł bo kobiety były agresywnie popychane (jedna wręcz przewrócona) przez goryla.
Na powitanie kilkusekundowy strzał gazem pieprzowym prosto w twarz (i obstawiam że od tego momentu koleś nie bardzo wiedział co się wokół niego dzieje), po czym krótka szamotanina, po czym kilkukrotny strzał do zneutralizowanego celu (gość z twarzą opryskaną military-grade gazem kilka sekund wcześniej leży na ziemi przyciśnięty przez 5-6 agentów), gdzie w promieniu 2m znajduje się kilku o ile nie kilkunastu ludzi (to jest cud że nikt inny nie oberwał)
Pełna profeska, czekam na werdykt Tarczyńskiego i lolo.
edit:
https://x.com/DHSgov/status/2015115351797780500
"violently resisted", "agent fired defensive shots".
Dochodzimy do sytuacji że satyra niedługo doścignie rzeczywistość, tylko za głównego bohatera podstawić agenta ICE, a kolesiowi wychodzącemu z bronią dać czapeczkę MAGA: https://www.youtube.com/watch?v=tzArj5VDTsc
inb4 "oficerzy mieli ułamek sekundy na reakcję", "ich życie było realnie zagrożone", "ten gość próbował ich zabić"
Od ponad roku, to dopiero zaczyna się rozkręcać. Być może jedne sposoby trenowania AI się wyczerpuja, ale wciąż pojawiaja sie nowe.
Szkoda że benchmarki mówią co innego, a premiera "rewolucyjnego" GPT-5 była taką klapą że OpenAI musiało udostępnić ponownie starsze modele, bo ludzie grozili że będą masowo anulować subskrypcje. Ot postęp w skrócie, ludzie woleli 2-letni model niż najnowszy.
No jak, a programowanie, badania naukowe, rozwiązywanie problemów w fizyce, matematyce itp., robotyka... To, że ty korzystasz na razie tylko z wyszukiwarek i smiesznych filmików, to nie znaczy, że to juz wszystko.
Badania naukowe? Za pomocą LLMa, który raz na 8 prób walnie jakąś kompletną głupotę albo wymyśli jakieś niestworzone rzeczy?
Masz tu jak się kończy zastosowanie praktyczne LLMów w "poważnych" tematach: https://cyberdefence24.pl/cyberbezpieczenstwo/halucynacje-ai-w-raporcie-deloitte-cenna-lekcja-dla-kazdego
Programowanie też ma fajne kwiatki: https://fortune.com/2025/07/23/ai-coding-tool-replit-wiped-database-called-it-a-catastrophic-failure/
Odkrycia w nauce za pomocą LLMa to ja nie kojarzę ani jednego. Natomiast academia ma inny problem: https://www.theatlantic.com/science/2026/01/ai-slop-science-publishing/685704/
Tyle w temacie - proponuję zejść na ziemię. Bo AI jest przydatne i fajne (o czym wspomniałem w pierwszym poście) ale rzeczy o których piszesz to Sci-Fi. A cena jest wysoka.
Tylko że w nieruchomości nie są pakowane dziesiątki bilionów dolarów z kieszeni inwestorów, którzy oczekują jakiegoś sensownego ROI.
A ROI jest takie, że openAI jest miliardy w plecy każdego roku, bez wyjątku. A zamiast mieszkania w którym możesz zamieszkać, wynająć albo podarować potomkowi, masz filmik jak słoń jedzie na deskorolce i strzela z AK-47 do batmana. A pomysłów jak to sensownie zmonetyzować (tak żeby zwróciły się 13/14-to cyfrowe kwoty) na razie brak.
AI, na dzień dzisiejszy, wydaje sie być absolutnie rewolucyjną technologia, choć z problemami wieku niemowlęcego
LLMy to nie jest raczkująca technologia, to coś konceptualnie ma ponad 70 lat (podobnie jak ray tracing - "wymyślony" dekady wcześniej, po prostu nie było hardware'u który potrafił to udźwignąć), ponadto od ponad roku słyszy się że dochodzimy do ściany, bo nie da się tego dalej skalować w żaden sensowny sposób. Więc ewolucja pewnie będzie następowała, ale o rewolucji raczej nie ma mowy, tym bardziej że każdy model opiera się na tych samych "fundamentach".
https://www.youtube.com/watch?v=dDUC-LqVrPU
Ponadto wbrew temu co chciałby nam sprzedać Altman, LLMy nigdy nie "przejdą" naturalnie w AGI - zobacz sobie kto jest panem udzielającym wywiadu. Wśród naukowców konsensus jest zbieżny (oczywiście CEO firm IT mówią na odwrót).
https://www.youtube.com/watch?v=4__gg83s_Do
Narazie te wymierne zalety to trochę bardziej interaktywna wyszukiwarka google (która jednak potrafi wyhalucynować kompletną głupotę i zawsze trzeba weryfikować wyniki) i youtube zalane debilnymi filmikami, celowanymi głównie w starców i dzieciaki.
A do tego dużo droższy sprzęt i widmo krachu porównywalnego z innymi globalnymi recesjami. Mnie już niestety entuzjazm opadł.
Dziwnie wygląda narzekanie o marnowaniu energii...przez gracza.;)
Panie, to są tak inne rzędy wielkości że nie ma nawet co porównywać.
Można być zafascynowanym AI i uważać je za przydatną technologię (sam używam na copilota dziennie) i mieć zarazem nieco więcej refleksji niż 8-latek oglądający italian brainrot na youtube.
Począwszy od łamania praw autorskich, po horrendalne, absolutnie horrendalne zużycie prądu i wody (dziesiątki milionów litrów rocznie per data center), po sam fakt że komputer do gier który w październiku kosztowałby 6000zł teraz kosztuje koło 9000-10000zł, a jak wyczyści się obecny stock elektroniki, to fikną ceny absolutnie wszystkiego co ma w sobie pamięć.
Ale najlepiej będzie, jak kiedyś dupnie amerykańska giełda (bo to że jest bańka to widzi każdy) i z dnia na dzień wyparuje z niej połowa wartości, przypominam że największy gracz na świecie (NVIDIA) jest warta ponad 5 trylionów, a to wszystko podparte niespełnionymi obietnicami. I tego konsekwencje poczują nawet obywatele zapierdowa dolnego, jak świat wjedzie w globalną recesję. Zobacz sobie ile topowych firm na globalnej giełdzie jest ściśle związanych z AI (spoiler alert: w czołówce to prawie wszystkie) i co się stanie jak nagle ich wartość poleci w dół.
Bo to że na AGI nie ma szans (nie teraz) i że obietnice pajaców jak Altman czy Amodei można wsadzić między bajki to wie każdy kto trochę śledzi temat, więc nie ma opcji że ten domek z kart nie runie.
edit: o, właśnie wjechał świeży artykuł, GPU znowu prawdopodobnie fiknie w górę: https://www.gry-online.pl/newsroom/rtx-y-50-podrozeja-bo-nvidia-zamknela-program-wsparcia-dla-partne/ze3008c
Ważne że filmik się podobał ;)
WHO niepotrzebne, teraz USA masowo chleje mleko, więc będą najzdrowszym krajem świata.
https://www.theatlantic.com/health/2026/01/whole-milk-saturated-fat-trump-kennedy/685669/
Naprawdę widziałem shorty z ludźmi na "milk party" w czapeczkach MAGA. Jakby im Kennedy kazał żreć gówno to też by pewnie się przyjęło w niektórych kręgach.
Edit: https://www.instagram.com/reels/DTizTCFiQyy/
Ted Cruz (gubernator Texasu i zdecydowanie jeden z bardziej "sliskich" politykow w USA) polecial do... Kaliforni.
Warto dodać że to powtórka z rozrywki, rok temu było to samo. I już wtedy to był PRowy strzał w stopę. "Fled Cruz" musi podtrzymać reputację.
świetny Ż A R T!
Odezwał się nasz forumowy George Carlin, sypiący na lewo i prawo takimi żartami jak:
dziekuje. zmienilem plec na żądanie, wlasnie teraz. kocham Cię Stefan mrrrrrr
prosze mnie zwolnic z cwiczen wojskowych i dac 1000 innych zaległych benefitów. juz! moje cialo, moja sprawa! aaaaaa!!!!12232
Mistrz erudycji, powiadam.
Bunt, buntem, mnie dziwi, że nie korzystają z drugiej poprawki w kontekście deklaracji niepodległości i prawa do obrony przez zapędami rządy naruszającymi podstawowe prawa, tyle o niej trąbią i nic.
Problem z 2nd Amendment jest taki, że goryle wparują Ci do domu, wymierzysz do nich z broni do dostaniesz kulkę (albo pewnie z 18 kulek), po czym wyjdzie Pan Pomarańczka (z obsraną pieluchą) i powie że "w pełni popiera ICE i jego agentom nie spadnie włos z głowy" albo zrobią z agenta męczennika - celebrytę (tak jak Rittenhouse - koleś ma karierę która bazuje dosłownie na tym że zastrzelił ludzi).
A że są to kompletnie niewyszkoleni ludzie z łapanki, z zero "trigger discipine" i doświadczenia bojowego, naprawdę nie wymachiwałbym im pistoletem przed twarzą. Dla własnego dobra.
Powiem szczerze, że nie wiem, naprawdę głowię się co by mi musiało strzelić do łba żeby usilnie próbować zaimponować grupce randomów, będąc zarazem w pełni anonimowym, więc nikt nawet IRL nie poklepie po pleckach mówiąc "ale jesteś fajny i bogaty".
Tym bardziej że spora grupa tych randomów to już ludzie 30+ z poukładanym życiem, którym nieco trudniej jest zaimponować niż 17-latkom (ja w tym wieku myślałem że 3000 netto to życie jak król).
Dla OPa mam sugestię, jak chcesz spowodować opad szczeny, to wrzuć po prostu screena z konta (nie zapomnij zanonimizować wrażliwych danych), po co się bawić w te gierki i jakieś podchody. Po jednym spłynie, inny pozazdrości (jak tam masz przelewy 30k+ miesięcznie to nawet ja pozazdroszczę) i będziesz mógł kontynuować wakacje, które mam nadzieję że będą udane. Przecież z tego posta aż bije "patrzcie na co mnie stać", tak jak z innych poprzednich wątków, więc ukróćmy tę maskaradę.
Oczywiście możesz też kontynuować i za pół roku znowu udawać że potrzebujesz feedbacku w sprawie wakacji, ale mnie by było szkoda czasu.
Na pewno spędziłbym ten czas z rodziną w kręgu najbliższych lub przyjaciółmi.
Jakbyś dostał diagnozę "został Panu około rok" to zwołałbyś posiedzenie rodzinne i dzień w dzień (bite 365 dni) trzymalibyście się za rączki? A wszelkie hobby i uciechy (jakimi jest m.in. gaming) poszłyby na bok? Co za bzdury.
A gdyby nie było ani jednych, ani drugich, poświęciłbym resztę życia na pomaganie innym, dzieciom z domu dziecka, osobom chorym, samotnym czy bezdomnym.
Bzdura, absolutna bzdura, jeżeli teraz aktywnie się nie udzielasz w takich środowiskach to nie ma szans że cokolwiek by się w tej materii zmieniło, a szczególnie kiedy każdy wolny dzień byłby na wagę złota. Teraz Ci się nie chce a chciałoby wiedząc że za moment wylądujesz pod ziemią? No na pewno.
Skoro i tak niewiele by mi zostało, sens miałoby tylko jedno... zostawić po sobie jak najwięcej dobra.
Nikt nie wie ile zostało nam czasu, może jutro rozjedzie Cię baba scrollująca TikToka kiedy akurat będziesz w drodze do sklepu kupić papier toaletowy. Dlatego Twoje dywagacje "zostawiłbym po sobie dobro, ale dopiero kiedy miałbym ograniczoną ilość czasu" to pieprzenie, bo masz ograniczoną ilość czasu. Po prostu nie wiesz jak bardzo.
Pomijam fakt że cały wątek śmierdzi jakąś dziwną pogardą i jest po prostu głupi, bo jest mnóstwo programów opartych na podobnym koncepcie (Make-A-Wish, The Dream Foundation itd itp). Programów które działają od wielu lat, są popularne i dają ciężko chorym odrobinę odskoczni od poważnej sytuacji i podnoszą ich na duchu, choć na chwilę. Wcześniejszy dostęp do gier, filmu czy książki dla osoby ciężko chorej to nie jest coś co teraz wymyślono, i nikomu (normalnemu) nie pęka o to dupa, tym bardziej nie wymyśla jakichś uzależnień czy nie próbuje moralizować jaka to straszna strata czasu.
Ale cały post i tak śmierdzi megalomanią, strzelam że autor to gamingman albo jakiś inny typek z przeszłości.
Po pierwsze, ja nic nie wciskam bo mnie ten przepis kompletnie zwisa. To nie ja mam postawę spłakanej piczki bo mnie nazwą "małżonkiem" (na jednym papierku) a nie "mężem".
Po drugie, jak Polskie baby są do dupy, to zagadaj wreszcie do tego przystojnego Stefana zamiast się męczyć. Widzę że koledze przepis może się jednak przydać :)

Kurczę ja myślałem że na forum zostały same alpha gigachady 30+, a tu kolektywny płacz bo mu się baba wtranżoli na pierwsze miejsce w akcie małżeństwa i poczuje się dyskryminowany, a inny czuje się mniej męski bo mu nie napiszą że jest "manly man" w jednym z urzędowych papierków.
Jak ktoś ma kryzys tożsamości to odsyłam do PESELa, tam jest zakodowana płeć, ew. spróbować afirmacji ("jestem prawdziwy facet, taki macho, taki silny, rooooar").
Wiem że będzie ciężko (w końcu to zmiana 4 słów w papierku który ktoś ogląda zazwyczaj raz w życiu przez 10s przed podpisaniem) ale jakoś przez to przejdziemy.
Więc całe szczęście, że "lewary" walczą o związki partnerskie a nie małżeństwa - nie naruszają więc konstytucji.
Natomiast warto pamiętać o tym że konstytucja się zmienia (całe szczęście - inaczej nadal mieli byśmy system szlachty i chłopów) a małżeństwo nie jest prawem fizyki a wymyślonym tworem prawnym (ludzkość żyła tysiące lat bez małżeństw i jakoś dali radę) więc też nic nie stoi na przeszkodzie żeby zmienić definicję, jeżeli zajdzie taka potrzeba.

Pani Danuta wyjaśnia lewarów.
A poziom dziennikarstwa szoruje po dnie, to jest dla mnie przerażające że ludzie nieironicznie oglądają taką papkę.
problemy rozwiązać na wiele innych sposobów?
Testament?
Pełnomocnictwo notarialne?
Upoważnienie choćby w szpitalu ?
Jak to się nie da?
Kurcze jest taki konstrukt prawny który ułatwia te wszystkie biurokracyjne zabawy i nadaje wszelkie prawa/przywileje z automatu (zarazem jest w pełni honorowany przez państwo, nie są to jakieś obejścia na kolanie które mogą być kwestionowane u prawników), ale kurde wypadło mi z głowy jak się nazywa. Dodam że w innych krajach dostępny bez problemu, u nas nie.
Pomoże ktoś?
PS. Ja wiem że to wszystko można zrobić :) ale my tu mówimy który kraj jest cywilizowany, a który nie.
W sensie kto jest bardziej rozwinięty cywilizacyjne?
Na pewno nie ten, w którym możesz spędzić z drugą osobą 70 lat życia przepełnionego ciepłem i miłością, razem zbudować piękny dom, zwiedzić pół świata, być uwielbianym i zaakceptowanym w obu rodzinach, po czym nie wpuszczą Cię do szpitala bo z prawnego punktu widzenia jesteś "kolegą", a po śmierci to jest w ogóle ultra clusterfuck bo choć wszystko zbudowaliście razem, masz zero benefitów rodzinno-majątkowych.
To jest nasza "cywilizacja", wspaniała rzecz powiadam.
"jak to wpłynie na Twoje życie" jest błędna z założenia.
Masz rację, natomiast jest tu pewna dystynkcja:
strefa czystego transportu w Krakowie
Może nie wpłynie na Twoje życie, ale jak masz passata z 1998 roku i postanowisz wybrać się do Krakowa, to jednak wpłynie.
W przypadku rozterek OP'a natomiast nie istnieje żaden scenariusz, nawet hipotetyczny, w którym ta ustawa uprzykrzy mu życie bądź odbierze prawa.
Innymi słowy, problem z dupy.
Podpisywałem takie coś raz w życiu i w porównaniu do innych zmartwień powiązanych z małżeństwem (ogarnięcie sali, DJa, zaproszenie gości, organizacja, hotel, transport, jakie żarcie, jakie picie itd itp) miałem KOMPLETNIE w dupie czy pisze tam "mąż" czy "małżonek", i jestem przekonany że każdy normalny człowiek też będzie miał to w dupie, bo to zupełnie bez znaczenia i w żadnym, nawet najmniejszym stopniu nie wpłynęło na moje życie.
Dla tych najbardziej krzyczących i najbardziej konserwatywnych (jak np. Ordo Iuris i podobne ugrupowania) proponuję natomiast formularz gdzie jest małżonek #3, wtedy nie będzie dramy jak wydymasz komuś żonę (a przepraszam: małżonka).
Kuniec świata, powiadam.
Ja w tej lidze odbiłem się od nadmiernego... Sukcesu?
Zacząłem hierophantem pod Flameblast totemy, koło levela 89 wydałem kasę na reroll (tej samej postaci) pod Kinetic Blast of Clustering (2x foulborn kikazaru, mana stacker) i generalnie ta postać poniżej 3div absolutnie masakrowała T15 (ze scarabami), jak wpakowałem cały majątek (7-8div łącznie) w ulepszanie postaci to T16.5 leciało tak że patrzyłem tylko czy nie ma reflecta w modach i szło jak po maśle.
I dlatego że ja raczej jestem przyzwyczajony do liniowego wzrostu siły (a nie że po 3-4 dniach grania cisnę najtrudniejszy content jaki jest w grze bez problemu), ten build sprawił że po niecałym tygodniu czułem że już nie wycisnę wiele więcej - oczywiście mógłbym to skalować w nieskończoność, ale jak czyścisz mapy poniżej 3 minut (gdzie 50% tego czasu to czekanie na mechaniki ligowe, czy to na breach czy blight) to jakoś straciłem motywację.
Ale gra jest w świetnym stanie (aczkolwiek wynika to z sumy całej pracy GGG na przestrzeni lat, najnowszy patch rzeczywiście nie jest wybitny), async trade to absolutny gamechanger, zazdroszczę tym którzy zaczynają teraz przygodę z PoE, newbie to teraz będzie miał pewnie kilkaset godzin grania zanim zobaczy wszystko co gra ma do zaoferowania.
A PoE2 dalej grzecznie czeka, aż będą wypuszczone wszystkie akty :) Ale nie ukrywam że już bym pociupał.
Gardzę ruchaczami cudzych żon z Ordo Szuris ale ten zegarek to obok RM nawet nie stał.
Richard Mille ma dial w kształcie "beczki", tu jest ewidentny prostokąt. To pewnie jakiś mainstreamowy model Bisseta/Certiny etc.
Trump to pedofil z manią wielkości - Uwierzą w każdą bzdurę, którą wygeneruje ich bańka
Jak można kwestionować jego manię wielkości? Widziałeś plakietki w białym domu? Widziałeś wpisy na truth social media gdzie sam o sobie pisze jaki jest wielki i wspaniały? Widziałeś te śmieszne NFT gdzie ten przestarzały dziad z bebzonem jest sfotoszopowany na umięśnionego boksera? Widziałeś jego oficjalny merch?
Pedofilii mu nie udowodniono (jeszcze?) ale w dużej mierze zawdzięczamy to ślamazarności DOJ, wiadomo że to wybitnie obślizły typ (począwszy od "grab her by the pussy", po oskarżeniach o gwałt, kończąc na wzmiankach z dokumentów Epsteinowych, których dostaliśmy mały urywek, a o Donaldziku i tak jest tam mnóstwo informacji). Nawet jeżeli nie jest pedofilem per se to wiemy że lubił dziewczyny w wieku "barely legal" i się klepał na ten temat z samym Epsteinem po pleckach (na publicznie udostępnionych listach).
Naprawdę, jak można kwestionować te rzeczy?

Przecież są dziesiątki marek, w tym nawet bardzo znane (i mające swoje własne oryginalne modele) które tworzą takie kopie zegarków. Nie są to zarazem podróby i można je kupić w sieciówkach.
W świecie zegarków zwie się to "homage" i jest to w pełni legalne. Popularny przykład to chociażby Invicta (Pro Diver) czy Pagani Design.
Są to generalnie zrzynki prawie 1:1 i nie mam pojęcia jak to jest legalne, no ale jest. Może Wrzoskowa akurat zaszalała w Turcji ale obstawiam raczej opcję że po prostu kupiła zegarek który jej się podobał w jakimś sklepie i tyle, może nawet nie wie że to "inspirowane" modelem za grubo ponad milion. Jak ktoś ma wątpliwości do odsyłam do google "nautilus homage".
W przeciwieństwie do ciebie nie jestem tępym degeneratem.
Mam nadzieję że spróbujesz takiej retorycznej sztuczki IRL i dostaniesz w kichol, może wtedy wreszcie się nauczysz że opakowanie inwektywy w pseudointelektualny bełkot (który często jest ciężko rozszyfrować) nie sprawia że obrażanie ludzi jest OK. To że jakiś pajac który wyzywa ludzi dosłownie co kilka postów, nazywa innych degeneratami to jest po prostu szczyt ironii.
To ja tylko powiem taką anegdotkę, że mam w rodzinie bardzo zdolnego bliskiego, o intelekcie o którym mógłbym tylko pomarzyć, w dodatku z bardzo wyżyłowaną etyką pracy. Całe życie na topie, prymus szkoły, wygrywane konkursy, później student roku (medycyna) itd. Trochę mnie to irytowało bo mama miała zawsze amunicję, bo ja byłem uczniem "czwórkowym" i mi ględziła co to znowu tamten osiągnął, a naprawdę dziad jest wybitnym umysłem.
I co? Specjalizacja o której gadał już o dzieciaka śmignęła mu koło nosa, bo były 3 wakaty, i 3 zajęte przez dzieci lekarzy. Może teraz jest inaczej, my jesteśmy 90's kids więc to było ponad dekadę temu, nie wiem czy się coś zmieniło od tamtego czasu. Oczywiście koleś ma łeb na karku i jest wybitnym specjalistą w innej działce, ale fakt jest taki że najlepszy student uczelni (jeżeli nie najlepszy to na bank top 3) nie dostał się tam gdzie chciał.
Ja rozumiem że nie każdy debil nadaje się na chirurga sercowego, ale jak z wielkiej prestiżowej uczelni wychodzi dosłownie kilku niszowych specjalistów rocznie, to jak ma nie być ich niedoboru? Ogólnie mam wrażenie że próg wejścia na medycynę jest zbyt wysoki, rozumiem że zdrowie to nie żarty, ale ja miałem koleżankę z klasy która miała z rozszerzonej chemii/biologii 95/80% kolejno i się nie dostała w pierwszym roku i poszła na inżynierię biomedyczną zamiast tego - przecież to dramat.
Och jaki biedaczek, tak go baba poturbowała że nawet nie wypadł mu telefon z ręki którym nagrywał.
Fakt że wykonywała manewr wymijający (skręt w lewo na wstecznym -> skręt w prawo ruszając) a ten sam jej wlazł pod koła pominę. Drugi fakt, że zasługiwał na nagrodę Darwina, bo jak jedzie w twoim kierunku samochód to się odskakuje na bok a nie strzela kierowcy w japę też pominę. Trzeci fakt, że nagranie z telefonu zaburza nieco percepcję tego co się stało, bo koleś miał ręce wyciągnięte do przodu (więc jak już w coś dostał , to w wyciągniętą rękę a nie ciało) to też szczegół.
Dane gościa (fakt że ma żonę imigrantkę z filipin to w ogóle wisienka na torcie) już fruwają po internecie, mam nadzieję że przez kolejną dekadę ani razu nie wyjdzie z domu bez 5-krotnego sprawdzenia czy ktoś nie czai się za rogiem. Bo na Amerykański DOJ nie ma co liczyć.
Zdarza się.
No, i wtedy młody obudzi się z ręką w nocniku, bez wykształcenia podstawowego z kluczowymi latami formatywnymi spedzonymi na ciupaniu 13h dziennie w Fortnite, życzę mu w takim wypadku powodzenia w życiu. A rachunek prawdopodobieństwa niestety nie działa na jego korzyść, dobrych graczy są miliony, gwiazd esportu kilkadziesiąt w skali globalnej. I nie bardzo rozumiem w jaki sposób edukacja na poziomie licealnym miałaby zrujnować jego szanse, nikt mu się nie każe się doktoryzować.
Cóż, stało się, były już ofiary (pobicia, niesłuszne deportacje, stracona ciąża) goryli z ICE biegających z uzbrojeniem i łapiących wszystkich na lewo i prawo którzy mają nieco zbyt ciemny odcień skóry.
Tym razem niestety strzelono w głowę kobiecie która chciała odjechać kiedy 2 karków (przypominam że to nie policja) zaczęło szarpać jej klamkę samochodu.
Zdemenciały dziadzia Trump oczywiście napisał że agent ledwo uszedł z życiem i leży w szpitalu, a nasze rodzime dupowłazy pokazują że nie da się upaść niżej: https://x.com/D_Tarczynski/status/2009002106439741876
Making America great again, every single day.
• Up to 60% overall performance gains.
• Up to 27 hours of battery life in real-world tests.
Jak się to spełni w 50% (tzn 30% perf gain + ~14h z 'real' usage) to będą super produkty. Ale cyferki się łatwo wypisuje, zobaczymy w praniu.
Na starcie mają ode mnie żółtą kartkę bo konferencję otwarto gadaniem o 'vibe coding' a wykresy FPS były rodem z nVidii (frame gen x4 porównywany ze zwykłym upscalingiem).
Do laptopa i tak wziąłbym M5 a desktopa X3D, ale będę obserwował bo pewnie nowy laptop wjedzie w 2026. Im więcej dobrych produktów tym lepiej dla konsumentów, więc kibicuję każdemu. Przytuliłbym nowego XPSa ale pewnie dowalą ceną że MBP będzie znacznie lepszą opcją na naszym rynku.
Wiesz ile procent zawodników NFL (czyli gościu łupiących miliony dolarów w kontraktach) ma problemy finansowe po DWÓCH latach po skończeniu "peaku" kariery?
Uwaga: 78%.
Jeżeli młody osiągnie sukces (a niech osiąga) to będzie miał podobny model zarobków - kupa kasy w czasach świetności, po czym srogie spowolnienie kiedy spadnie refleks, fanbase dorośnie a gra będzie niemodna od 5 lat. Prześledź sobie losy byłych prosów CS:GO jak nie wierzysz jak można szybko spaść z fali ;)
Uważam że jest spora różnica między 'poświęceniem się' nauce a przejściem PODSTAWOWEJ edukacji. Właśnie po to jest szkoła, żeby nauczyć się myśleć krytycznie, rozwiązywać problemy, nabyć jakiś zmysł finansowy i życiowy. Nie po to żeby znać na pamięć wzór na pole powierzchni geoidy albo bez kalkulatora obliczyć stężenie molowe w roztworze składającym się z 6 różnych cieczy o różnych objętościach.
Żyjemy na świecie gdzie historie typu "wziął chwilówkę na iPhone i zamiast 4000zł spłacił 10000zł" to nie fikcja. Ja bym jednak wolał żeby mój dzieciak był nieco bardziej przygotowany do dorosłości, tym bardziej teraz kiedy jest jeszcze w światku "esportu" nikim (bo znany jest z tego że ma 12 lat i wygrał jeden turniej) i cała jego przyszłość jest stawiana na jedną kartę. A co jak się okaże że nigdy nie osiągnie poziomu prawdziwej elity?
Ciekawe na ile takich genialnych dzieciaków (bo oczywiście, że temu może się udać) wyrasta głąbów którzy nie potrafią policzyć prostych procentów np. przy zaciąganiu kredytu (ile pożyczę vs ile oddam), przeliczyć prostej proporcji (jeżeli w 242ml szklance mam 56g cukru, to ile go będzie w 500ml?), wyjaśnić dlaczego np. rura w garażu może srogo pierdyknąć jeżeli zamarznie zimą, jakiego rozmiaru jest USA i ile ma stanów (legit znam gościa który myślał że USA jest rozmiarów większego państwa w UE), albo czym się różni owulacja od miesiączki.
Szkoła zbędna, po co znać fundamenty jak można być szczęśliwym debilem ;) Teraz to już w ogóle, przecież można zapytać GPT albo Gemini, one nigdy się nie mylą.
I tak, wiem że są geniusze którzy w wieku 8 lat potrafią rozwalić grandmasterów w szachach czy rozumieć matematykę na poziomie doktora z habilitacją. Szkoda tylko że to 0,0001% populacji.
W dupie mam czy ktoś chleje czy nie, żyjemy w wolnym kraju, natomiast bardzo cieszy mnie że powolutku zmienia się narracja "a jedno piwko dziennie to nawet zdrowo" i wprost mówi się że to trucizna. Jest to dość duża zmiana w świadomości i wydaje mi się że nawet 10 lat temu jakby ktoś wypalił z "alkohol jest niezdrowy" to byłby zagadany przez wiedzących lepiej.
Sam nie piję od ~6 lat (nigdy nie piłem dużo, zawsze tylko rekreacyjnie, ale teraz wcale) i bardzo polecam, czasem wjedzie jakieś piwo 0% latem (wiem że technicznie rzecz ujmując nie ma absolutnie 0% alko) i tyle w temacie.
I jako ktoś kto sporadycznie musi dzielić stół z bełkotającymi po wódzie często się ulatniam jak rozmówcy stają się nie do zniesienia, sam nigdy nie oferuję.
A autor artykułu mam wrażenie że odrobinę przesadza w demonizowaniu (w sensie mówi prawdę, ale trochę dramatyzuje) co może sprawiać że sprawia wrażenie ideologicznego świra. Ale zgadzam się z nim.
Dosłownie 2 tygodnie temu kupiłem sobie AC: Origins bo było za grosze na Steamie.
Pierwsze wrażenie było dość dobre, świat jest piękny (naprawdę do dziś wygląda dobrze), walka choć prosta jest dynamiczna i widowiskowa, poza tym fajnie łączy stealth z walczeniem łukiem i "klasyczną" naparzanką.
I bawiłem się naprawdę nieźle, ale kurde od siódmej-ósmej godziny ta gra kręciła się w kółko wokół tego samego i nie rzuciła żadnej nowości, żadnej odmiany, odpadłem po 16-18h (choć pierwsze 10h miałem sporo frajdy).
Gameplay loop to dosłownie:
- idź i kogoś zabij + znajdź skarb,
- odpal "skan" i znajdź coś w świecie gry,
- wejdź na wieżę,
Strzelam że jak wytrzymasz maksowanie Valhalii to nie ruszysz żadnego Assassin's Creed przez kolejne 5 lat.

KCD II rozwaliłem w 100%, świetna gra, naprawdę wsysałem w ten świat i czułem się jakbym przeżywał prawdziwą przygodę. Ostatnio tak bardzo podobało mi się Baldur's Gate 3 i długo, długo nic. To jedna z tych gier które za 30 lat będę wspominał z łezką w oku.
Morrowind też miał nałupane sporo godzin za sprawą Tamriel Rebuilt, to mod w którym zatopiłem ponad 50h, questy są lepiej oskryptowane (mają nowy tech który nie był dostępny w 2002), bardziej złożone, świat jest większy a zarazem bardziej zróżnicowany i skomplikowany niż w podstawce (po prostu obecne PC potrafią udźwignąć miasta rozmiaru 10x balmory - kiedyś to nie było możliwe). Są nowi wrogowie, nowe artefakty, nowe zbroje, nowe biomy, po prostu wszystko, a to wszystko zgodne z "lore" bo na podstawie literatury dostępnej w the elder scrolls (to nie fanfic) czy grafik koncepcyjnych. Jak na mod 10/10.
Bardzo spodobał mi się podstawowy Hollow Knight (przeszedłem od deski do deski), od Silksong niestety się odbiłem, gra mnie frustrowała więc porzuciłem po 7h. Nie była trudna (nie zdążyłem utknąć) ale sprawiała wrażenie po prostu upierdliwej i po prostu nie miałem frajdy.
Hades 1 & 2 też bardzo mnie wciągnęły, bardzo podobał mi się gameplay loop krótkich przebiegów gdzie musimy zdecydować w jakim kierunku budujemy postać po to by finalnie dać radę pokonać finałowego bossa. Podobnie miałem z Balatro, zupełnie inny gatunek ale podobny rdzeń - patrzymy co oferuje nam RNG i wybieramy kierunek budowania decka.
Cruelty Squad też mi się spodobało (choć na początku poszedł refund, ale kupiłem drugi raz), milion sposobów na przejście misji i fajna satyra. Estetyka gry jest bardzo myląca, to naprawdę solidny tactical shooter.
Zawiodło mnie Vampire Survivors o którym się nasłuchałem jak to wciąga, po 3-4h miałem "rozgryzłem" tą grę i każdy run wyglądał tak samo, w dodatku gra jest bardzo mało angażująca (3/4 gameplayu można afkować).
Na urlopie pościgałem się trochę motocyklami bo już pojeździłbym też IRL (Ride 5), chyba kupię jeszcze Tainted Grail i Armored Core VI.
Tyle.
Wisienki na torcie to zdecydowanie KCD2 i Hadesy, a dla autorów moda Tamriel Rebuilt czapki z głów.
Tak tak, EU konsumpcjonistyczne.
*spogląda na ponad 105000$ długu per obywatel w USA, ponad 70%PKB idącego na konsumpcję*
Naprawdę, teraz w ogłoszeniu będzie "szukam do księgowości" zamiast "szukam księgowej" i to jest ta afera?
My jesteśmy dorośli, czy w przedszkolu? Dla każdego szukającego pracy nie zmienia to NIC, rekruterzy muszą zmienić 5 wyrazów w ogłoszeniu, chłopie, jak to powoduje u Ciebie obrażanie się to zazdroszczę błogości życia.
W USA mamy największą aferę pedofilską być może w historii ludzkości, gdzie powiązani są (rzekomo) byli oraz obecny prezydent USA (nawet jeżeli on nie gwałcił dzieci to wiadomo że mocno maczał paluchy w procederze), przez regulacje deportowane są rodziny żyjące w kraju od kilkudziesięciu lat które wydały na świat już nowe pokolenia, w niektórych rejonach na drogach slalomujesz żeby omijać fentanylowe zombie po to żeby wpaść do innej dzielni gdzie akurat gangi strzelają do siebie w biały dzień.
A nam spędza sen z powiek fakt że będzie trzeba przeredagować 3 słowa w ogłoszeniu o pracę.
U mnie typ 2002 to też właśnie był Morrowind. Ostro ciupałem w lato, gra mi się znudziła (i miała prawo, nastukałem pewnie ze 100h), na święta kupiłem sobie Tribunala i zacząłem drugie przejście znacznie lepiej znając już mechaniki i generalnie 'jak gra działa'. Super przygoda.

Gamingowo strzelam że 2007, choć pewnie drugim kandydatem byłoby 2002.
Lubię dorosłość ale okresy przerw w wieku szkolnym to było coś pięknego, absolutnie zero zmartwień, głowa niespaczona jeszcze polityką, pędem za karierą, zmartwieniami współczesnego świata (gospodarka, wojny, zmiany klimatyczne itd itp).
Pamiętam jak w ww. roku nazbierałem kasę na Guild Wars 1, była to moja pierwsza styczność z MMO, jakoś ominął mnie szał na Tibię, Runescape, a abonament WoWa nie wchodził w rachubę bo byłem w 100% na utrzymaniu rodziców i płacenie 17 dolków miesięcznie to była dla mnie horrendalna suma. Możliwość zobaczenia innego gracza w świecie gry, porozmawiania z nim, pogrania razem, połączenia sił we wspólnym epickim celu, to było coś.
GOL miał świetną gildię która była bardzo "socjalna" (HHG), ludzie ze sobą grali (w sensie naprawdę sporo łupało się w grupach, nie tylko bytowało w jednej gildii), rozmawiali na gildiowym czacie (i te dyskusje czasem toczyły się zarazem na GOLu, akurat jak ktoś nie siedział w grze), robili razem trudne wyzwania w grze, pomagali świeżakom, każdy był życzliwy. Ale jak się spędzało dziesiątki godzin w towarzystwie tych ludzi to miałem poczucie że to naprawdę wirtualni koledzy o których wiedziałem całkiem sporo.
Do dziś pamiętam mnóstwo ludzi (Vaerin, Frogus, Cicha Cma, Matt, Rothon, cronotrigger, Lechiander, Piokos, Piotrasq i wielu innych, nie mniej istotnych - serio pamiętam Was, ale nie będę tu wypisywał listy 50 graczy) z którym się gadało dziesiątki godzin na temat gry i nie tylko. Fajna to była społeczność, zupełnie odmienna niż obecny GOL gdzie 80% treści to obrzucanie się gównem pod przykrywką polityki.
No tak się złożyło że GW1 dostałem zaraz przed przerwą świąteczną właśnie w 2007, mogłem ciorać po 16h dziennie jak prawdziwy piwniczak, a że gra była gigantyczna to łupałem równo przez całe święta i wiele wiele dłużej. Wiem że patrzę przez okulary nostalgii ale to były świetne święta.
Screen z 25.12.2007, tego samego dnia z Piokosem ciorałem później kampanię Prophecies.
A za kasę ze świąt kupiłem sobie dodatek Nighfall kilka dni później. To były czasy.

Kiczowata sala balowa za jedyne 400000000$ to nie jedyna kontrybucja jaką Wielki Prezydent Trump włożył w biały dom. Dodano też takie gustowne tabliczki. To nie AI, to nie fake, to prawdziwe plakietki w samym sercu największego mocarstwa na świecie.
Druga ciekawostka, wczoraj pomarańczowy przerwał ludziom oglądanie TV żeby nadać bardzo ważny komunikat (dosłownie w samym środeczku wieczora przerwali wszystko żeby nadać ten 20-minutowy bełkot): www.youtube.com/watch?v=qtEX-OUEnvQ
W skrócie: to co się działo (zwolnienia, inflacja, niepewność gospodarcza) to wina Bidena, wina demokratów, wina illegal alienów (imigrantów), trochę też transów, ale generalnie to po poprawkach Wielkiego Prezydenta Trumpa dzieje się lepiej niż kiedykolwiek, amerika the best, amerika the strongest.
Widzę że Trump robi wszystko żeby zgarnąć także 2026 wersję prestiżowej nagrody FIFA Peace Prize.
Nie wiem czy wzrosła w ogóle, bo generalnie wszystko co wypluwa AI trzeba dokładnie sprawdzać. Wszystkie babole są zazwyczaj nieźle ukryte i wyjdą dopiero w praniu jak coś dupnie. Niedawno prosiłem go żeby mi "wyekstrahował" payload we wiadomości zaszyfrowanej base64, to mi z pełną powagą powiedział że mam użyć .trim(). Jak próbowałem znaleźć error w SQLowym zapytaniu, to zamiast podać prawdziwy powód (wkradł mi się symbol konkatenacji "+") to pierdzielił coś że LISTAGG nie jest obsługiwane przez ten dialekt (bullshit).
Wejdź sobie w copilota i poproś go żeby wygenerował Ci ciąg losowych 6000 znaków a później sprawdź ile będzie miał output (z ciekawości sprawdziłem - mi teraz wyszło 4207 znaków). Albo masz tu, jak żeś leń: https://copilot.microsoft.com/shares/iHjQK9W6TKVCe7w3Bt9Js
Chłopie, z czym do ludzi, to jest bardzo fajne narzędzie żeby np. foreacha przekształcić na streama, albo żeby dokładnie wytłumaczył co oznacza jakiś dziwny error, ale żeby taki kod bez dokładnego sprawdzenia wrzucić na produkcję (albo zastąpić prawnika) to życzę powodzenia.
Panie, straszeniem o masowych zwolnieniach programistów to się spóźniłeś tak z 2-3 lata, jak AI było w fazie ostrego rozwoju (głównie w formie toolingu jak powstawały interaktywne czaty, IDE i inne). Od wtedy rozwój srogo zahamował i jedyne w czym się ścigają to nabijanie punkcików w syntetycznych benchmarkach, ale postęp jest ślimaczy. Już zapomniałeś jaką klapą była wielka huczna premiera GPT5?
Teraz to w Silicon Valley bardziej trzęsą portami na to co będzie jak inwestorzy (którzy wpakowali horrendalną kasę w R&D + infrastrukturę) zażądają zwrotu inwestycji, bo ROI jest arcytragiczne (openAI - ~15 miliardów rocznie revenue, planowane koszty operacyjne, 1,4 triliona w 8 lat). Co z tego jak AI fajne i kumate (bo jest, ja też używam czasem Claude i Copilota i lubię), jak nikt nie wie jak na nim zarobić.
Ostatnio poszedłem do Kauflandu i wydałem trochę kasy na "szlachetne paczki" które zostawiłem w lokalnym kościele. Nie były to produkty premium ale tutaj ilość a nie jakość miała znaczenie, potrzebujących rodzin (niestety) nadal jest sporo.
Kupiłem makarony, kasze, jakieś podstawowe przekąski (paluszki i inne pierdolety) i coś do picia - herbatę, kawę zbożową itd. Powsadzałem do toreb tak żeby mniej więcej były na równi w kwestii ceny.
Zanim skończyłem rozmawiać z wolontariuszami kościele jedna kobitka z dzieckiem już zerknęła do swojej paczki i odparła do synka "widzisz synuś, dzisiaj mama zrobi spaghetti na obiad, takie jak lubisz". Synek zapytał z dziecięcym entuzjazmem, "a mogę paluszki?" na co mama odparła że oczywiście, ale dopiero jak wyjdą z kościoła.
Fajne to było uczucie tak komuś odrobinkę pomóc, byłem wtedy szczęśliwy.
Niestety jak po kilku minutach zawróciłem po rękawiczki które zostawiłem w ławce, słyszałem jak jakaś rozwydrzona, niewdzięczna baba jęczy coś o "okopowym żarciu", co trochę popsuło humor. Nie chciało mi się wdawać w dyskusję. Ale tak czy siak pomagać warto.
S25 Ultra też można było zbić do ~5000zł bez nadmiernych kombinacji (zwykły cashback + kupony rabatowe), zobacz sobie premierowy wątek na pepperze.
Czy się to ludziom podoba czy nie, producenci Androida w kategorii "premium" bardzo dogonili Apple, to drugie nadal jest trochę droższe (słowo klucz: trochę) ale lepiej trzymają cenę w przypadku odsprzedaży a wsparcie software'owe to nadal inny poziom.
A czasy że OnePlus kosztował dosłownie połowę iPhone'a (jak za generacji OP3 vs iPhone 6S) już się dawno skończyły.
bardzo zbliżone do IOS za ułamek ceny.
Ty widziałeś ile kosztuje współczesny OnePlus? Bo ja Ci powiem że wymieniałem telefon na samym początku tego roku, i S25+ 512GB po wszystkich kuponach, cashbackach, odkupach (oddałem gruza S22 za 1100zł) i innych pierdoletach był o prawie 2 klocki tańszy niż najtańszy bazowy OP13 w którego celowałem.
Pomarańczowemu muszę przyznać jedno, nawet gdybym chciał napisać coś bardziej odklejonego, wstrętnego, pozbawionego klasy i ociekającego skrajnie patologicznym narcyzmem, to nie obyłoby się bez wielu rewizji. Widzę że już pociąg demencji jedzie na pełnej.
https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/posts/115724141568860081
Dla nie znających kontekstu, szanowany i bardzo lubiany dyrektor i jego żona zostali zaszlachtowani nożem przez syna. Komentarz Prezydenta USA?
He was known to have driven people CRAZY by his raging obsession of President Donald J. Trump, with his obvious paranoia reaching new heights as the Trump Administration surpassed all goals and expectations of greatness, and with the Golden Age of America upon us, perhaps like never before
A może to ostatnie podrygi żeby odwrócić uwagę od pewnej tajemniczej wyspy przyjaciela Donalda? Cóż, chyba się udało , bo nawet republikanie przecierają oczy w zdumieniu. Lider największego (choć zapewne już niedługo) mocarstwa na świecie, proszę państwa.
Akurat czytając ten "leak" myślałem że w sumie brzmi to realnie, bo symulacje fizyczne w gierce single player zdecydowanie nie muszą być deterministyczne (i tak nikt się nie zorientuje).
Myślę też że jeżeli HL3 powstanie (nie wierzę że to mówię, ale teraz myślę że naprawdę wyjdzie do końca tej dekady) to zdecydowanie przepchnie właśnie symulację/fizykę na poziom wyżej, widać już to było po samym Alyx gdzie prosty shader płynu w butelce powodował opad szczeny. Na pewno Valve nie będzie się kopało z UE5 w kwestii grafiki (source potrafi wyglądać świetnie, ale z UE5 nie ma szans), myślę że zrobią rewolucję właśnie w kierunku interakcji z elementami świata. I na pewno będzie świetnie zoptymalizowany, bo musi działać tip top na steam machine (przecież to byłby kosmiczny fuckup gdyby największy hardwarowy projekt Valve nie obsługiwał najbardziej oczekiwanej gry).
Tak czy siak, niezależnie czy to fantazja czy prawda, jedno jest pewne - za dużo ptaszków ćwierka (i dużo snippetów w kodzie source dotyczy HLX) o kolejnym HL żeby ta gra nie powstawała, i jako ktoś kto w 2020 powiedziałby "HL3? Puknij się w czoło, nie ma szans" jestem bardzo podjarany.
To wszystko prawda, ale ponownie, tutaj problemem nie jest to że gość stracił kod, tylko całą zawartość dysku.
To jest przerażające że agent do robienia hobbistycznej gównostronki wywala Ci wszystko z całej partycji i musisz się bawić w recovery jakimiś toolami które niekoniecznie muszą zadziałać.
Na gicie trzymasz backup zawartości dysku? Bo cały artykuł kręci się wokół tego że agentic AI walnął "rmdir" na całej partycji.
Z resztą to nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek.
Autor albo ostro wali w bambuko z tym użyciem AI, albo jest najszybciej działającym grafikiem (szczególnie że uwzględnia to też modelling 3D do renderu astrobota) na świecie.
Grudzień 2025, Abu Dhabi.
Rozpoczyna się wyścig, każdy fan F1 ogląda go z wypiekami bo stawki są ogromne, do ostatniego okrążenia nie będziemy wiedzieli kto podniesie puchar.
Ku zaskoczeniu nikogo, układ na starcie to NOR, VER, PIA. I ponownie, ku zaskoczeniu nikogo, Norris psuje start i spada na drugą pozycję.
Niestety (albo stety - zależy kto komu kibicuje) Verstappen pokazuje absolutną dominację, w połowie wyścigu ma już prawie 10s przewagi. Nawet po pierwszym pit stopie, mimo usilnych prób blokowania Maxa przez Piastriego, ten przedziera się na przód i ponownie zaczyna budować przewagę.
Max zjeżdża na ostatni pitstop, Norris aby uniknąć undercutu robi to samo.
Chwilę potem widać niebieski przebłysk, co to, czy to ptak, czy to samolot? Nie, to widmo Latifiego, wpada do bolidu Strolla, po czym ten traci kontrolę w środku zakrętu i z ogromnym impetem rozwala się o bandy, ku uciesze młodych kibiców którzy do końca życia będą mieli pamiątki w formie szczątek karbonowych elementów aero bolidu Aston Martin.
O Boże, będzie safety car. Tak się składa, że jest ogłoszony akurat kiedy Piastri przejeżdża obok zjazdu do pit lane. Niemożliwe, Piastri po wyjeździe jest na P1, wyjeżdża o milimetry przed Russellem, który na innej strategii nie zjeżdża już do boksu!!!
Ale cóż to, to leci drugie widmo prosto do budynku FIA, toż to spektralny Michael Masi. Race director z jakiegoś niezrozumiałego i nieuzasadnionego powodu zmienia zasady: tylko na ten wyścig i tylko w tym momencie mamy inne reguły, samochody zdublowane nie muszą "usunąć się" z czołówki. Safety car zjeżdża, w całym tym zamieszaniu Piastri prowadzi, za nim Russell i cała rzesza backmarkerów.
Verstappen i Norris przedzierają się przez stawkę z niezwykłą lekkością, pokazując wyższość w tym sezonie, jednak pozostało tylko kilka kółek. Co za jazda, co za klasa.
Emocje sięgają zenitu, wyżyłowane do granic możliwości V6 wrzeszczą jak banshee. Piastri wpada na metę, za nim Verstappen, Russell (na oponach które ledwo zipią), a Norrisowi brakuje dosłownie kilkudziesięciu metrów żeby wpaść na podium.
Pewnemu czarnoskóremu kierowcy Ferrari wydaje się że jakaś zjawa z trybun puszcza mu oko kiedy ten mija linię mety. Oglądający transmisję jeszcze tego nie wiedzą, ale porządek wszechświata zostaje przywrócony.
Tak będzie, nie zmyślam.
Wszystko fajnie, tylko że nikt za bardzo nie wie jak całe to AI zmonetyzować, w całość poszło już ponad trylion dolarów (tysiąc miliardów) a wszystko jedzie na fali niespełnionych obietnic (pamiętasz hasła z 2022 że 1 agent AI zastąpi 10 pracowników?), poza tym rozwój LLMów okropnie zwolnił, a większość tych horrendalnych ilości prądu i mocy przerobowej idzie na generowanie kretyńskich filmików jak Corgi w kasku motocyklowym jedzie na deskorolce.
Nie wiem czy nastąpi dosłowne pęknięcie bańki, ale daję rękę że nie jeden zachłyśnie się jeszcze całym tym inwestowaniem w AI.
Zobacz sobie zyski vs straty grubych ryb w branży, tu masz próbkę: The cost of its compute commitment – the AI infrastructure such as chips and servers that power its world famous chatbot – is $1.4tn over the next eight years, a figure that dwarfs its $13bn in annual revenues. (o OpenAI).

S25 na premierę 4199zł, iPhone 17 3999zł.
S25 Ultra 6399zł, iPhone 17 Pro Max 6299zł.
Garmin Venu 4 ~2400zł, Apple Watch 11 2199zł.
Garmin Fenix 8 Pro ~4600zł, Apple Watch Ultra 3 3799zł.
OnePlus czy Xiaomi dekadę temu były prawie połowę tańsze, teraz flagowce dosłownie depczą po piętach najdroższym producentom (zobacz sobie ile kosztowało Xiaomi Mi5 vs iPhone, a jak te proporcje wyglądają teraz). Xiaomi nadal ma taki se software (wiem, bo mam tablet) a OnePlus ma gorsze aparaty, szczególnie po zmroku, więc cięcia ceny też nie biorą się z kosmosu, o rzeczach takich jak customer support czy update'y systemu (iOS26 działa na telefonach z 2019, jakiego andka ma OnePlus 7 z tamtej ery?)
Fakt że OnePlus 15 dostał kilka downgrade'ów ( https://www.reddit.com/r/oneplus/comments/1oheyvv/oneplus_15_all_downgrades_and_upgrades_compared/ ) a 13tka kosztowała "jedyne" 5 klocków na premierę to też szczegóły.
No rzeczywiście TAAAAKIE drogi te Apple w porównaniu do Androida.
iPhone 16 i 17 to jest tylko najtańsza liga, okrojona z wszystkich cech które ma pro max
Z czego jest okrojona bazowa 17, oprócz odrobinę gorszych aparatów (no i tylko dwóch) i protokołu USB, którego ostatnio używałem do przesyłania plików w 2017 roku (od wtedy mam internet 10x szybszy niż transfer kablem)?
MacBook to jest laptop do pracy, bez chłodzenia, nie zagrasz tam w większość gier, bo rozeta tylko 64bit apki i gry przetworzy.
Pisałem o służbowym laptopie HP, chyba się rozumie samo przez się że mowa o pracy i to okołobiurowej? Bo chyba jakby chodziło o maszyny do renderowania za 50k to bym wspomniał że mam na myśli taki segment?
No ale prove me wrong, pokaż mi lepszego laptopa (niż MacBook Air) za okolice 4 klocków, z lepszą baterią, kulturą pracy, wyglądem, gabarytami i wydajnością.
Jaki ze mnie Applowiec widać na obrazku, jak już wspominałem. Po prostu nie mam klapek na oczach.
Ach tak, poklepmy się po pleckach jakie Apple jest drogie i złe, chociaż iPhone 17 kosztuje mniej niż Galaxy S25 na premierę (i OnePlus i Xiaomi itd itp), Apple Watch mniej niż Galaxy Watch czy Garmin, a MacBook choć startuje z nieco wyższej cenowo półki niż większość laptopów, to M4/M5 absolutnie wyciera Intelem/AMD podłogę w konkretnym segmencie cenowym, o jakości wykonania nawet nie wspominam (mój służbowy HP jest jak zabawka w porównaniu do MBP).
Hurr durr niedobre Apple.
PS. Mam Garmina i Samsunga S25+, piszę bo wiem że zaraz jakiś geniusz wyskoczy że "kolejna owieczka broni swojego jabłka" jak mniemam.
Teraz takie dziwne czasy że nawet "bezpieczne" indeksy (jak S&P500) są dość niepewne bo składają się w bardzo dużym stopniu ze stocków związanych z AI, i jak banieczka pierdyknie (a ja jestem przekonany że pierdyknie, nie wiem w jakim stopniu i czy będzie to pełne załamanie ale wiem że ten model nie jest sustainable) to może być tak że minie kupa czasu zanim cena odbije na stare poziomy.
Taka zaleta posiadania hipoteki, nadpłacam jak dziki i absolutnie żadna inwestycja nie pobije tego ile oszczędzę (nie licząc anomalii jak NVDA 2020 -> 2025) jeżeli 30-letni kredyt skrócę do 5-6 lat, a ryzyko zerowe i się dzieje magia w 2 kliknięcia ;)
No a później będę stał przed podobnym dylematem, ale pewnie padnie na ETFy (jak już będzie po tąpnięciu) albo obligacje.
Najpierw pomyślałem sobie że 500-600 piw rocznie to horrendalna ilość ale później przypomniałem sobie że piwo to nie alkohol, więc nie ma problemu.
Walcz z tymi butelkami dalej, dzielny rycerzu.
Edit: było 35 + 60 + wybieram się po nową dostawę.
bo polskich to się już popiło hehe
*spogląda na "stworzył wątek" w panelu użytkownika*
Tak, widać.
Nie wiem o jakim rzędzie czasu mówimy jeżeli chodzi o konsumpcję, ale mam nadzieję że mowa tu o ponad roku, bo inaczej jest spora szansa że masz problem kolego.
Cena albo wyniesie ten produkt na wyżyny, albo go zajedzie na starcie.
Jeżeli będzie wyceniony podobnie do PC o zbliżonej mocy (plotki mówią o hardwarze na poziomie sprzętu za ok. 1000$), to ze względu na małe gabaryty, fakt że będzie cichy i w pełni wspierany przez Steam (hardwarowe optymalizacje na poziomie OSa a'la Steam Deck) pewnie świetnie się sprzeda, sam bym rozważył walnąć taki do salonu.
Jak wyskoczą z ceną z kosmosu to pewnie będzie klapą.
Ogólnie to tutaj price/performance jest kluczowy, to nie byłaby pierwsza udana "kostka". Przecież taki Mac Mini M4 to komputer biurowy idealny (ładny, mały, cichy, wydajny, plug&play), za cenę GPU ze średniej półki.
z podobnym efektem.
Począwszy od opisanych już ciężarówek, które wyglądają trochę inaczej co ujęcie, mamy błędy logiczne (ludzi wchodzących prosto pod koła jadących ciężarówek), ludzi z 3 nogami, zwierzęta które w niektórych ujęciach wyglądają dość realistycznie a w innych typowe AIowe uncanny valley i mnóstwo innych.
Multimilardowej firmie która jest w posiadaniu innych multimiliardowych firm po prostu nie wypada wypuścić takiego szmelcu.
A AI to wygląda na to że nie przyczyni się do niczego dobrego, bo generalnie z obietnic rzucanych od lat gówno wyszło (narazie mamy trochę lepsze Google i kreator do kretyńskich filmików/zdjęć który generuje KOSMICZNE koszty i zżera kosmiczną ilość prądu), nakręciła się bańka inwestycyjna o charakterze cyklicznym, inwestorzy już psioczą że ROI się nie zgadza a "grube ryby" wprost mówią o bańce.
Jak to pierdyknie to się ej aj odbije czkawką.
Ano, nie martwią się gierkami. Innymi wydatkami też nie. Później mamy agentów którzy zarabiają 5-cyfrowe kwoty i żyją od wypłaty do wypłaty, znam osobiście takie przypadki.
Nowy iPhonik (do tego wiadomo macbook, airpodsy i watch za 4 klocki) gierki na PS5 (jedyne 350 ziko), żarcie w drogich knajpach i driny za 40zł sztuka, nowe Audi w leasingu konsumenckim, i tak się żyje. A oszczędności? Paaanie, jakie oszczędności, po co, przecież mam umowę o pracę.
Jako ktoś kto nie martwi się cenami nieruchomości (bo mam już prawie spłaconą hipotekę) gwarantuję że większość ludzi POWINNO się przyglądać i zastanowić czy gra za 4 stówy jest tego warta, bo niestety w większości przypadków wywalanie takich pieniędzy na rozrywkę na kilkanaście godzin to objaw finansowej niefrasobliwości a nie objaw wysokiego statusu.
Chciałbym żeby każdy mógł sobie kupować co chce i jak chce, ale niestety żyjemy w miejscu gdzie wynajem/hipoteka zżera często pół wypłaty, a ludzie mają oszczędności na 2 tygodnie życia w przypadku straty pracy. Chyba że to bait, no to złapałeś mnie.

No dobra, kłamię.
Zmyśliło mi się, że utknąłem na ~246 mountach.
Zmyśliło mi się, że topowe gildie pakują w progresję kasę za którą kupiliby nowe przyzwoite BMW.
Zmyśliło mi się, że jak wprowadzili boosting to nadeszła fala ziutków których przerasta akcja "wciśnij_przycisk_aoe".
Opisałem moje doświadczenia z grą na podstawie grania prawie dekadę. Wprowadzono sklepik i gra stała się przez niego trochę gorsza.
Nie katastrofalnie, ale GORSZA. Takie jest moje zdanie.
A ja jako ktoś kto uważa WoW za najważniejszą i najbardziej ikoniczną grę w moim życiu, którą będę wspominał zawsze z łezką w oku, absolutnie się z Bezim zgadzam.
Odkąd weszła agresywna monetyzacja, dla mnie gra stawała się coraz gorsza. Ostro cisnąłem achievementy i progresję i efekt był taki:
- nawet najtrudniejsze do zdobycia wówczas mounty (czy to z mythic raidów, czy gladiator, czy za np. posiadanie X mountów) itd. to były zwykle proste reskiny, czy to typowego "drake'a", czy to proto drake czy ew. serpenta (w czasach MoP). Zaś w sklepiku była gama mountów z unikatowymi modelami, "feature'ami", nawet "rigami" do modelu. Innymi słowy tylko jak wyciągnąłeś $$$ to mogłeś mieć coś naprawdę unikatowego, a za ciężką pracę kolejny generyczny drake (tym razem fioletowy, zamiast czerwonego),
- jak się trafiło na ekipę z boostów czy to w BG czy w dungeonie czy raidzie to bywało różnie, do dziś pamiętam bieg z raid findera (potrzebowałem 4-set) gdzie zrobiłem 55% dmg done (łącznie z 25 ludzi) bo trafiła się grupa absolutnych pajaców na świeżych postaciach którzy nie mieli pojęcia co to jakaś rotacja, flask czy w ogóle breakpoint. Debile w dungeonach z boosted gearem to w pewnym momencie był gwarant,
- jako "completionist" szybko zdałem sobie sprawę że te najbardziej prestiżowe achivementy (np. 250 mountów) są kompletnie nieosiągalne. Chyba że bym wyciągnął kartę kredytową, no to wtedy by były,
- P2W to absolutnie realne zjawisko, topowe gildie pakują w progresję setki milionów golda, do kupowania golda przyznał się chociażby Scripe z echo. Nawet mnie do dotknęło, jak się "ścigaliśmy" (często przegrywając o włos, np. zabijając bossa dosłownie kilka godzin później) na serwerze z gildią o aspiracjach top 100 której ekipa zawsze była "decked out" w BoE / itemach z craftu, 3 dni po wyjściu nowego raidu, na co nas, gildię "normalną" nie było w życiu stać,
Mógłbym tak dalej ale nikt nie będzie czytał ściany tekstu. Absolutnie uważam że WoW sprzed ery tokena i agresywnego sklepiku był znacznie lepszy, jako ktoś kto zaznał dwóch, i grał "na poważnie".
To wszystko historie sprzed ~dekady i dawniej, może teraz jest inaczej. Ale mocno w to wątpię.
Prosta sprawa: kupiłem 2 bilety, wybraliśmy się w sierpniu (w ogóle w jakiś randomowy wtorek, nawet nie weekend) i był taki sajgon że nawet nie było sensu wchodzić i jakoś nie udało nam się wybrać drugi raz.
Wiem że szanse sprzedaży są raczej nikłe ale sprzedam 2 bilety za tyle ile obecnie kosztuje jedna wejściówka - jak ktoś chce zaliczyć halloween weekend to chyba niezła cena. W OLXy i inne portale bawić mi się nie chce.
Żona odwieczny zmarzluch więc nam się raczej nie uda.
Kontom z sensownym stażem i nie wykazującym symptomów upośledzenia umysłowego mogę wysłać "w ciemno", tzn. zapłacisz mi dopiero jak już zobaczysz że Cię nie oszukałem i bilet działa.
Pierwsi straca prace ci ktorzy AI wymyslili czyli programisci a potem pracownicy biurowi od papierologii
https://copilot.microsoft.com/shares/XDFYwRG7MzUbiYEmcFPiB
Daj znać jak AI które ma zastąpić pracowników nie będzie się wypierdzielało na debilnie prostym zadaniu. To GPT-5, btw.
Podejrzewam że z czasem coraz większe będzie branie na ludzi którzy muszą gasić pożary wywołane przez bezmyślne wykorzystywanie AI, które dalej potrafi się srogo wywalić.
Tutaj szokująca nie jest skala (bo 190 milionów na trylionowym rynku to grosze) tylko zuchwałość.
Kupowanie shortów (za dziesiątki milionów) po to żeby przestać minutę przed absolutnie przełomowym tweetem to już wyższy poziom, po prostu nie da się bardziej przekazać "no tak, mam wewnętrzne info, wydymałem Was inni inwestorzy, i co mi zrobicie?".
Muszę przyznać że pierwsze wrażenie było na dobre bo odpaliłem na telefonie, kolorystyka jest fajniejsza, umiejscowienie, rozmiar i kształt przycisków też.
Ale później odpaliłem na komputerze, jak zobaczyłem że ~48% powierzchni ekranu jest poświęcone na reklamy (albo jakieś 70% na monitorze ultrawide) to opadła mi kopara. Podkreślam, POŁOWA ekranu to reklamy (1330px na monitorze 2560-pikselowym w szerokości).
Dwa kroki do przodu, jeden (ale za to jaki) w tył. To nie jest kwestia bycia malkontentem na nowe zmiany, czuję się jakbym odpalił forum na monitorze 4:3 z 2000 roku.
https://www.youtube.com/watch?v=5fTv9ThJg6U
Ładnie Trumpowa administracja się bawi z giełdą, ktoś "out of nowhere" pakuje grube miliony w shortowanie kryptowalut dobę przed ogłoszeniem dodatkowego cła na Chiny (w momencie kupienia shortów nic nie wskazywało że zaraz dupnie), po pierwszym tąpnięciu dokupuje shorty, przestaje dokładnie MINUTĘ przed tweetem który ogłasza 100% cło.
I cyk, 190 milionów dolarów w kilka godzin siedzenia przed biurkiem (a może raczej z telefonem w łapie, gdzieś na jakimś jachcie).
Chodzą ploteczki że to Barron, ten sam synalek który zaraz pewnie dostanie obsadę na topowym stanowisku w zarządzie TikToka.
Muszę przyznać że choć Trump mówi jak skretyniały dziad z demencją (praktycznie nie ma tygodnia gdzie nie walnie jakiejś gafy) to pięknie rozgrywają swoje imperium. Naprawdę jestem ciekaw jak będzie wyglądało USA (z punktu widzenia gospodarki/administracji/pozycji) po jego pełnej kadencji.

Podobają mi się zmiany z puntu widzenia forum, szczególnie na komórce, czcionka jest bardziej "nowoczesna", klawisze ("przejdź do ostatniego posta") lepiej umiejscowione i łatwiejsze do kliknięcia.
Ale to (screen) musi się zmienić, no kurde koniecznie.
Na forum z tak mocnym "tribalismem" taki system nie ma sensu.
Mamy grupy wzajemnej adoracji, bywały sytuacje gdy post z oceną +6 przeskakiwał na -2 w ciągu kilkunastu minut (i zarazem w drugą stronę), nie wiem czy to po napływie grupki po drugiej stronie barykady czy jednego krejzola z 53 kontami (a mamy tu takich, oj mamy) ale fakt jest taki że plusy/minusy były bardzo manipulowane.
Trochę szkoda bo czasem posty napisane przez troglodytów były automatycznie ukrywane (po przekroczeniu thresholdu -10) a minusowanie forumowych pokemonów było frajdą jak już wypełzły poza politykę&religię, ale uważam że to niewielka strata.
Dzisiaj w pracy potrzebowałem ciąg 3000 losowych znaków żeby przetestować jedną funkcję, użyłem AI bo i tak miałem odpalony w przeglądarce.
To jest dosłownie konwersacja z dzisiaj na GPT-5 (podkreślam że to nie jest na jakimś bocie sprzed 5 lat).
https://copilot.microsoft.com/shares/XDFYwRG7MzUbiYEmcFPiB
Prosiłem o 3000 znaków, dostałem ~22000, później ~4100, później ~5700.
Im więcej używam "genialnego" AI tym bardziej wydaje mi się że daleka droga zanim zacznie wypluwać coś REALNIE przydatnego. Ale spoko, czekam na gierkę z AIowego slopu, pośmiejemy się razem.

Nie no nie ma bańki, gdzie tam bańka.
Przecież to jest normalne że firma która nie zarabia nawet 5% net revenue danej branży ma ~49% market capu.
To że mają 20x taki PE ratio co konkurencja to szczegół.
To wszystko dlatego że za moment będzie full self-driving, całe USA i EU przepełnione robo taxi i tesla semi, każdy będzie jeździł cyber truckiem za 30k$ a ci którzy szukają emocji do pracy śmigną roadsterem z zasięgiem 1000km.
Uwierzcie mi, Tesla to najlepsza firma, to wcale nie jest sztucznie napompowany balonik i gwarantuję że nigdy nie dupnie.
Hydro, najpierw się zorientuj jaka jest różnica między martwymi pikselami (w ogóle nie ma o nich wzmianki) a padającym podświetleniem (omówionym w artykule) i burn-inem (który niezależnie od fikołków z ustawieniami windowsa prędzej czy później nastąpi, tak działa organiczny LED, to fizyka: im dłużej i mocniej pali się pixel, tym niższy będzie jego peak brightness. A burn-in to nic innego jak różnica w jasności sąsiadujących pikseli).
Bo nie wiem czy zauważyłeś ale gadasz o zjawisku którego artykuł nie dotyczy.
Bardzo chciałem polubić Silksong, oryginał uwielbiałem i zrobiłem w nim prawie wszystko co się dało (oprócz "path of pain" i ostatniego pantheona). Do gry podchodziłem napalony jak głupi, ale nie dałem rady jej skończyć i poziom trudności nie ma tu nic do rzeczy (właściwie to nigdzie nie utknąłem na więcej niż 20 minut, zanim dałem sobie spokój).
Gra jest dla mnie mega frustrująca, przepełniona wrogami którzy mają mnóstwo HP (co sprawia że nie są TRUDNI bo mamy silny heal, ale po prostu żmudni), fruwającymi (często pod kątem 45 stopni akurat poza naszym zasięgiem więc trzeba czekać na opening jak np. ptaki z Greymoor), z zupełnie niepotrzebnymi fetch questami (bo gra już teraz jest gigantyczna), problemami ekonomicznymi i rzeczami zupełnie zbędnymi jak np. gauntlet przed bossem który nie osiąga nic poza marnowaniem czasu.
Pierwszy przykład z brzegu, najbardziej znienawidzony wróg z jedynki: primal aspid. Fruwa i strzela 3 projectile z infekcji, spotykamy na dalekich obszarach gry. W silksong? Spotykamy ptaki (squatcraw) które mają o prawie 50% więcej HP niż primal aspid (35 vs 50), nasz nail jest znacznie słabszy (bo to początek gry), też rzucają 3 projectile (które jednak są szybsze) do tego mają bardziej losowy movement w locie i czasem lądują na ziemię i atakują z ziemi, w dodatku nie mamy jeszcze narzędzi żeby się z nimi skutecznie rozprawić (bo to po zaledwie 3-4h gry). Takimi przykładami upierdliwości mógłbym sypać.
Widać mnóstwo ciężkiej włożonej pracy, postaci i wykreowany świat są wspaniałe, sporo rzeczy które powinny powinny działać (metroidvaniowa progresja, sekrety itd) działają dokładnie tak jak powinny, ale jakoś zamiast się zrelaksować ciągle siedziałem jak na szpilkach, szczególnie na początku gry (bo mamy mało HP, mały zapas silku i bardzo słabe toole, a wrogowie jakich napotykamy wcale nie są słabi).
Może to zmęczenie materiału bo przechodziłem ponownie jedynkę tydzień przed premierą SS ale gra trafiła na wirtualną półkę, nie dałem rady wymęczyć.
Jak wyjdą jakieś DLC to wrócę i mam nadzieję że wtedy wsiąknę, ale na tę chwilę sądzę że jedynka jest znacznie lepiej zbalansowana, mniej przekombinowana i po prostu miałem więcej frajdy grając.
Poczekam, o dziwo community Silent Hill (które jest zwykle fanatyczne) przyjmuje grę dość chłodno (sporo ludzi narzeka na niską straszność, brak różnorodności u wrogów i generyczne postaci), pooglądałem trochę gameplayów (początek wydaje się dość bardzo ślamazarny) i chyba mam lepsze pomysły jak spożytkować 350zł. Ze względu na sentyment do serii (OG SH2 to jedna z najbardziej ikonicznych gier w historii branży i niesamowity kamień milowy gatunku) sprawdzę jak się trafi na jakiejś wyprzedaży.
Jestem natomiast bardzo ciekaw czy nie będzie to jedna z tych gier która została świetnie oceniona przez prasę i "meh" przez graczy (jak np. Diablo 4).
Natomiast ten wątek to złoto, to że genialne AI od Hydro wyrzuciło mu porady dotyczące Hollow Knighta zamiast Silent Hill a ten się nie zorientował przez cały wieczór to komedia.
Grube spoceńce to siedzą na dupie w domu albo przeskakują z klimatyzowanego auta do klimatyzowanego pomieszczenia i im wisi jak jest na dworze.
Im bardziej człowiek aktywny tym bardziej upierdliwe jest lato, trzeba albo wstawać przed robotą (chociaż jak się trafi ciepła noc 22C+ do tego wysoka wilgotność to i tak jest do dupy, nawet o 6 rano), albo czekać do późnego wieczora (tylko że jak się kończy trening po 22:00 to masakruje jakość snu).
Mało jest aktywności (podkreślam: aktywności, siedzenie na ławce z browarem to nie aktywność) które są przyjemniejsze przy 30C niż wiosennym/jesiennym 18C. Tylko zapalonych kolarzy żal, bo dla nich rzeczywiście obecna pogoda to już kombinowanie z ubiorem i zmarznięte łapy wieczorami.
Nie mówię że Sucker Punch będzie miliony pod kreską, tylko że stracili miliony dolarów na całej tej akcji. Nie trzeba jakichś niebotycznych bojkotów żeby stracić grubą kasę kiedy produkt kosztuje 70$.
Prosta matematyka z czapy, Tsushima się sprzedała w 13+ milionach egzemplarzy, załóżmy że 10% fanów zrobiło preorder. I jeżeli nawet jeden na pięćdziesięciu z ludzi którzy już zamówili grę przeczyta na forum że "Sucker Punch popiera morderstwo" (w czym zapewne GOLowa brać szybko by pomogła) to już są prawie 2 miliony dolców "stratni".
O jakiej skali preorderów i jakiej skali bojkotu mówimy można dywagować, ale widać że maszyna propagandowa jedzie na pełnej kur (filmik o Yotei sprzed pół roku: 95% łapek w górę, sprzed 5 dni: ~25% łapek w górę), więc na pewno odbije się trochę na sprzedaży.
Gra flopem raczej nie będzie ale milionowe straty to pewniak, rzeczywiście trailery są mocno 'downvotowane', pewnie sporo ludzi anulowało preordery, na bank przed premierą jeszcze nakręci się nagonka na kupujących (tym bardziej że mało kto "podając dalej" info o tej sytuacji podaje rzetelnie co się stało).
Sytuacja jest oczywiście niedorzeczna, jeden kretyn na stanowisku szeregowym (i zaledwie tysiącem followersów) walnął głupotę na social mediach a teraz troglodyci rzucają gównem w całą firmę i bojkotują owoc ciężkiej wieloletniej pracy mnóstwa ludzi (którzy nie zrobili nic złego), ale cóż zrobić.
Akurat 'bilion' to pewnie zamieszanie z tłumaczeniem.
W Polsce: bilion -> biliard
ENG -> billion -> miliard
Nie wiem czy dla Ciebie to pocieszenie czy nie, ale znacznie szybszym problemem będzie migracja ludzi z obszarów które nie nadają się do życia, a kiedyś nadawały (między innymi właśnie w Indiach, gdzie są rejony gdzie napierdziela 40C+ prawie bez przerwy), tempo rozmnażania się Indian to przy tym małe piwo. To ten czynnik spowoduje relokacje a nie fakt że 'się nie mieszczą'. Podobnie ma się sytuacja z kolegami z Afryki.
Hordy śmieci są obrzydliwe i są małymi katastrofami ekologicznymi ale nie powodują zagrożenia globalnego - to zagrożenie jest niewidzialne i wydalasz je otworem gębowym po każdym oddechu.
Ludzie mówią o tym od dawna, nie można udawać zaskoczenia, natomiast próby polepszenia sytuacji zawsze spotykają się z niezadowoleniem społecznym, można to przełożyć zarówno na największe mocarstwa na świecie (Amerykański Donald pościągał wszystkie ograniczenia które mógł i zealoci klaskali uszami z zachwytu) jak i nawet na nasze podwórko (zobacz jaki jest kwik jak się próbuje odejść od wspaniałego rodzimego wungielka).
Czekam kiedy wjedzie narracja że nikt nie wiedział i nie dało się tego przewidzieć ;)
To co jest nie z tego świata, to dogmat owej ideologii, że można w jakiś sposób urodzić się w nie swoim ciele, i to łączy ów dogmat z twoimi reptilianami.
Jak to Ci się wydaje absurdalne to poczytaj sobie dogmaty wyznawane przez świętej pamięci Kirka, to Ci dopiero mózg eksploduje, dzieją się tam cuda (nomen omen) z kosmosu jakie Ci się nie śniły ;)
Kobieta która od urodzenia czuje się mężczyzną to przy tym kaszka z mleczkiem.
No zgadza się, ale zanim "pull request" zostanie zaaplikowany najpierw musi być zaakceptowany przez jednego z "głównych" contributorów (albo kilku), w dodatku przy takiej ilości użytkowników commity są dość mocno przeglądane (widać sporo komentarzy przy większych pull requestach).
Pomijam fakt że teraz często ludzie mają poinstalowane cuda do static code analysis i "proste" kwiatki wychodzą od razu, przy takiej ilości moderacji wrzucenie kodu download_credit_card_data() i liczenie że nikt się nie zorientuje jest prawie niemożliwe.
Podkreślam tylko, że to nie jest tak że każdy może sobie wrzucać co chce do takiego projektu, bo akceptacja zmian to długa droga (często okraszona bolesnymi komentarzami, tak apropos Linuxa).
Pamiętaj że bugi które wychodzą po latach często wymagają wiedzy absolutnie ultra-eksperckiej i ingerencji na poziomie hardware'owym. Znowu, to nie jest tak że ktoś nie zauważył "o kurde, nasz kod ściąga dane użytkowników", tylko "jak odlutuję tą nóżkę w kości RAM, wyłączę te 2 flagi w biosie, to kiedy wywołam tę RISCową instrukcję w dziwnej, określonej kolejności na tym rejestrze to zamiast wywalić error mogę zmieniać dane w innym rejestrze".
Na tego typu słabości to jest podatne wszystko, open source czy nie ;)
czy program yt-dlp jest bezpieczny w użytku?
Zakładając że ściągnąłeś z githuba a nie jakiejś szemranej strony to jest, ma 1500 contributorów (ludzi którzy nad nim pracują) i w pełni dostępny kod źródłowy, więc jakby ktoś próbował przemycić tam coś złośliwego to byłoby to błyskawicznie wyłapane. Także z punktu widzenia "cybersecurity" powinien być bezpieczny. Czy jest bezpieczny z punktu widzenia YouTube terms of service? Tego nie wiem.
I tak, Windows Defender jest OK, brakuje mu niektórych funkcjonalności względem płatnych konkurentów (np. password managera czy VPN) ale w testach bezpieczeństwa wypada przyzwoicie. Jak nie ściągasz tony plików z dziwacznych źródeł to będzie wystarczający.
Ja twierdzę że użył growego odniesienia to powiedzenia, że jego amunicja wymierzona jest w tego, kogo uważa za faszystę.
Skoro więc wiadomości na nabojach są częściami jakiejś głębokiego przesłania a nie dziecinnymi memami, ciekawe jakie kryje się np. na innym naboju "if you read this, you're gay LMAO". Toż to dopiero musi być jakiś szyfr wyższej klasy ;)
Naprawdę nie chce mi się już odbijać piłeczki, więc podsumujmy:
Na naboju jest napis "fascist" więc koleś jest antifa, a skoro jest też napis "gay" to zapewne jest też gejem. To w jakim community i o jakich przekonaniach się wychowywał nie ma ŻADNEGO znaczenia (ofc miałoby gdyby wychowywali go demokraci albo, tfu, geje, ale na szczęście to nie miało miejsca).
Gubernator który przedstawiony był wcześniej przez mojego "oponenta" jako wyrocznia mówił że żył z rodziną od wielu lat (uwaga, bezpośredni cytat od Spencera Coxa po złapaniu zamachowca - można sprawdzić googlując. Podkreślam bo wiem że będę skrupulatnie rozliczany, to gubernator Utah) : "he was living, and had lived for a long time, with his family in Washington County" ale jednak się okazuje że on żył z kochankiem-transem (źródło: Fox News). A może Cox to też lewak co zmyśla, albo kryje ideologię LBGTQ? Jak widać, tylko jedna strona musi dokładnie sprawdzać info, inaczej jest tragedia jak wrzuci zły obrazek i szybko go sprostuje ;)
Bawcie się tu dalej dobrze misiaczki i nie zapomnijcie wrzucić jeszcze z 15 fake'ów o wątpliwym źródle, po to żeby później pastwić się nad jednym fuckupem (szybko sprostowanym) lewaka.
Werdykt chyba jest jasny po zebraniu "dowodów" - zabójca lewar bez cienia wątpliwości :) Miłego!

No, trochę ślepy jednak jesteś (patrz na obrazek). Możesz zapytać admina czy podświetlona przeze mnie część była dodana po fakcie (bo ja wiem że była) :)
Po prostu Laschlo zobaczył mój błąd i wyedytował żeby był "gotcha" na lewaka. Jak widać bait się udał i miałeś amunicję żeby walnąć wall of text, więc czapki z głów.
Jak dalej nie zrozumiesz, to tłumaczę: napisałem że to fake zanim zostałem "przyłapany". Laschlo dalej niczego nie sprostował, ale to lewaki histeryzują i zmyślają, wiadomka ;)
Dokładnie o tym pisałem, pisząc o desperacji lewaków. Desperacja i odklejenie od rzeczywistości. Mamy przyjąć, że zamach był po prostu gamingowym eventem, meta żartem i mrugnięciem okiem do fanów Helldivers 2. Taki żart, czego nie rozumiecie? A że przy okazji zginął ktoś, kogo ludzie autentycznie mają za faszystę? Zbieg okoliczności, musicie wziąć pod uwagę gamingowy kontekst. Widzieliśmy wielokrotnie takie wydarzenia i to zupełnie normalne. Bo wiecie, dużo trudniej powiązać zdanie "łap to, faszysto" napisanie na jednym z nabojów użytych to zabicia tego, którego wielu lewaków nazywało faszystą.
Stary o czym ty gadasz w ogóle, gdzie ja napisałem że to gamingowy event, skąd ty bierzesz ten ciąg przyczynowo-skutkowy? Napisałem że na nabojach były memy i nawiązania do gier (i to jest potwierdzony fakt, czy ci się podoba czy nie) więc gadanie że "gość na bank należy do antify bo na naboju było napisane bella ciao i słowo fascist" jest debilne. Czy może będziemy udawać że sekwencja up, right, down, down, down to nie jest nawiązanie do helldivers? https://www.reddit.com/r/Helldivers/comments/1axay5x/up_right_down_down_down/
O motywach nie będę spekulował bo nie są znane, natomiast jak MAGA vs MAGA wydaje się tak absurdalne, to poczytaj sobie jakie stosunki miało community Kirka i Fuentesa, pierwszy przykład z brzegu. Jak to przekroczy możliwości to daj znać, to wytłumaczę, podobnie jak z memami na nabojach.
Przecież napisałem w PIERWSZEJ odpowiedzi że mój obrazek jest zmanipulowany (usunąć już go nie mogłem, mam 13 minut na edycję z tym rankingiem), jesteś ślepy?
Kolejny gagatek którego piecze dupa że walnąłem gafę i szybko ją sprostowałem, ale jak Laschlo wrzucił kilka zmyślonych historii w 3 postach (o tym że jest furry, o tym że koleś z jego zdjęcia to zamachowiec, o tym że należy do antify, o tym że należy do DSA, o tym że na nabojach są hasła lewicy, o tym że cokolwiek potwierdził gubernator Utah (w kontekście afiliacji politycznej zamachowca)) to już nie problem.
To jest niesamowite że potrafisz pierdyknąć elaborat na 3 akapity o błędnie wklejonym obrazku (który ponownie: SPROSTOWAŁEM) ale jak prawak wali fake'ami na lewo i prawo to jest cisza.
PS. Widzę że o kontekście słowa "faszysta" też nie dotarło, przeczytaj sobie mój post 50.6 jeszcze z 3 razy to może zaskoczy :)
Z tobą nie gadam kolego, masz problemy natury emocjonalnej (od razu się unosisz i walisz inwektywami) i nie jesteś nawet na tyle kumaty żeby dojść do wniosku że bot na 21-letnim koncie jest raczej mało prawdopodobny. To że jak ludzie szufladkowali zamachowca jako lewaka i siedziałeś cicho, ale odpaliłeś się kiedy napisałem że to chyba jednak konserwatysta (na co po prostu są poszlaki, znacznie większe niż napis na naboju "if you read this ur gay LOL") mówi wszystko o twojej 'neutralności'.
Możesz sobie pisać elaboraty ale to tak jakbyś pisał do ściany.
Nie twierdzę że pochodzi z domu ekstremistów, twierdzę że pochodzi z domu o 100% republikańskim nastawieniu, i to jest informacja praktycznie pewna:
https://archive.is/20250912165747/https://www.dailymail.co.uk/news/article-15092645/grandma-tyler-robinson-innocent-Charlie-Kirk-assassination.html
Sądzę też że sugerowanie że musi być lewakiem bo ojciec go wydał, a inaczej by nie wydał to niezła szuria, i sądzę że jeżeli zamach miał podłoże polityczne to znacznie bardziej prawdopodobne jest że był indoktrynizowany w prawą a nie lewą stronę, biorąc pod uwagę jego background, miejsce zamieszkania i środowisko w jakim się wychowywał (konserwatywny stan pełen mormonów).
Ale widzę że niektórym nieźle już kadłub przegrzewa (mam nadzieję że kolega Mqaansla nie rozwalił klawiatury kiedy otaczał mnie prawacką miłością), więc pewnie nadal nie dotrze to co piszę.